Ciekawostki o atrakcyjności damsko-męskiej i udoskonalaniu siebie cz.2

Kilka mniej lub bardziej znanych faktów potrzebnych do tego, by zrozumieć czym naprawdę jest atrakcyjność i jak bardzo, choć nie we wszystkim, różni się w odniesieniu do obu płci. To atrakcyjność jest pierwszorzędna i wymagana, by mogła nastąpić miłość. Nigdy nie dzieje się na odwrót. Dlatego o nią właśnie ludzie powinni walczyć każdego dnia. Nie o samą miłość, ale też o atrakcyjność. Miłość nie jest dana na zawsze, bo ludzie podupadają, zatrzymują się w rozwoju i przestają być atrakcyjnymi.

I ludzie odsuwają się od siebie, tracą więzi właśnie po spadku atrakcyjności, co rozumieją jako brak pociągu seksualnego, emocjonalnego (dojrzewanie) czy intelektualnego (no dobra, niektóre pary jeszcze przez finansowego, ale są to bardzo płytkie i nieszczęśliwe związki). A już na pewno dzieje się to i dziać będzie w dobie masowych rozwodów, a nie ich zakazu, czy też ostracyzmu, jak było wcześniej (ludzie byli uczeni innych wartości). Wygodnie i łatwo jest kochać osobę atrakcyjną, tak jak łatwo jest kochać dobre, a nie złe dzieci. Trudno jest ludziom kochać osoby nieatrakcyjne, a cała rzesza ludzi w ten właśnie wygodniejszy sposób będzie postępować tłumacząc sobie, że „to nie to”, „jakoś nie ma chemii”, „nie mogę cię pokochać, możemy się co najwyżej lubić i kolegować” – a i z tym może być problem. Atrakcyjność to bardzo skomplikowany i obszerny zestaw cech, a nie tylko jak niektórzy sądzą prezencja fizyczna. Dlatego takie ciekawostki należy poznać i się na nie nie obrażać, bo takie zachowanie nie zmieni mechanizmów rządzących światem i samymi ludźmi. To nie jest wiedza przekazywana w szkołach, nad czym ubolewam, bo jej brak doprowadza do zawodów ludzi na ludziach, do problemów emocjonalnych, do wielu nieszczęść. Dziś zatem z Tobą się nią dzielę.

Część pierwszą znajdziesz tutaj.

Gdy nasza atrakcyjność jest na wysokim poziomie, osoby nami zainteresowane mogą być przy nas niepewne siebie, czy nerwowe

Przykład? Najprostszy. Podkochiwanie się w kimś do kogo się nawet nie odezwało. Powiedzmy jednostronne uczucie, może nawet platoniczna miłość. Osoba zakochana jest w tej sytuacji bardzo nerwowa, a im bardziej jest nerwowa, spięta, im dłużej gromadzi w sobie uczucia niepewności czy ta druga osoba je odwzajemni, tym osobę do której ma takie uczucia będzie widzieć za atrakcyjniejszą. Te uczucia się kumulują wraz z wzrostem niepewności.

Gdy jednak jesteśmy bardzo atrakcyjni… cóż, czasem możemy patrzeć na inne osoby z góry, arogancko (ale jest to toksyczne i też nie przyniesie zdrowych relacji). Możemy też dojrzale nie oceniać i nie porównywać się, a chcieć wnosić wartość dla innych (super sprawa). Tego spięcia jednak już nie będzie, ponieważ w takiej sytuacji to ludzie zakochują się w nas, a nie my w nich. Im większa miłość do siebie, tym mniej miłości do innych. Im wyższa nasza atrakcyjność, tym mniejsza liczba osób które jesteśmy w jakiś sposób wyidealizować. Bez idealizacji, w momencie utraty tej osoby nie ma cierpienia, a przecież pamiętajmy, że masa osób dziś uważa cierpienie za miłość. Uwielbiają mieć wahania nastrojów, tęsknić w płaczu, zazdrościć do bólu, ale i spotykać się z dozą silnej namiętności zakończonej emocjonującą bliskością fizyczną.

Jeśli traktujemy drugą osobę jako kogoś „zwykłego” to tych emocji nie ma. Jeśli wiemy, że z łatwością ją zastąpimy – tym tych emocji jest mniej. To bezpieczeństwo i pewność tej osoby, poczucie bezwarunkowego jej posiadania obniża poczucie atrakcyjności partnera, bo jest on na wyciągnięcie ręki. I te, własne emocje trzeba zrozumieć, by móc je kontrolować nie zaprzepaszczając stabilnego, choć już bardziej nudnego związku.

Ciekawostki o atrakcyjności damsko-męskiej i udoskonalaniu siebie cz.2 3

To jest bardzo ciekawe w relacjach damsko-męskich, bo gdy mężczyzna jest w sytuacji zakochania jednostronnego, idealizacji kobiety, to jemu pewność siebie się obniża, czy wręcz staje się wobec kobiety uległy. I wtedy ma on zdecydowanie mniejsze szanse na uwiedzenie swojej wymarzonej dziewczyny (wyjątkiem jest wybitnie atrakcyjny wygląd, który wpadł tej dziewczynie w oko, zanim wyznał jej wprost, lub swoim zachowaniem swoje uczucia). Gdy mężczyźnie zależy bardziej, niż samej kobiecie ona podświadomie czuje się od niego lepsza, a to, hipergamiczne podejście wyklucza jej miłosne uczucia do niego. Oczywiście dzięki dojrzałości emocjonalnej kobieta może się tego poczucia wyzbyć, ale to jest praca na którą nie stać wielu kobiet.

Co innego, gdy emocje nie grają roli, mężczyzna nie idealizuje kobiety i jest przez to pewny siebie. I może tych uczuć wtedy wyraża mniej, bo ma ich mniej (niedziwne), ale tona kobiet będzie biegać prędzej za takim mężczyzną, będzie chciała otworzyć jego zimne serce, jego niedostępność, jego pewną oschłość, którą takie kobiety uznają za męskość, niżeli być z mężczyzną z sercem na dłoni, który daje się na tacy, czy z tym który jest bardziej zainteresowany nią, niż ona nim.

Te bardziej zaburzone osoby mogą dodatkowo prowokować sytuacje, by naszą atrakcyjność zniszczyć, ale też nie pokazać swojego poczucia niższości.

Kobiety mają prawo do słabości, a czasem są wręcz za nie nagradzane. Mężczyźni na odwrót, są za słabości karani i odrzucani

Kobiety mogą podążać za mężczyzną, być słabe, niepewne siebie, nieporadne, niezaradne, nadwrażliwe, a mimo wszystko mężczyźni mogą być zainteresowani takimi kobietami. Mogą oni nawet… poczuć się przy nich dumnymi samcami ratującymi kobiety z opresji!

Mężczyźni liczący na równie serdeczne zachowania od kobiet zwykle się zawodzą, bo zostało im wpojone, że mężczyzna jest taki sam, jak kobieta i kocha tak samo, a nawet pociąga go to samo co ją. Absolutnie trzeba się tych, błędnych przekonań oduczyć. Pomimo twierdzeń kobiet, że np. uczuciowość i wrażliwość mężczyzny jest okej, one same kompletnie tego nie pokazują nie chcąc być z takimi mężczyznami w związkach i nie szanując ich. Kobiety twierdzą też coraz częściej, że uznają płacz mężczyzny, ale dziwnym trafem taki mężczyzna jest traktowany przynajmniej na dystans, obojętnie, lub pogardliwie. I nie mówię tu o płaczu na pogrzebie kogoś ważnego, a w słabościach, w porażce, w bólu, w nieudolności, w tęsknocie, w niechęci do bycia samemu, w otworzeniu tej właśnie wrażliwości.

Bo przecież mężczyźni są zmuszeni grać, że ich nie boli krytyka, że ich nie boli wyśmianie, że się nie boją, że nie są smutni, że coś przeżywają, co nie jest bardzo hiper górnolotne, że nie boli ich odrzucenie, że są kompletnie nieczuli na oceny innych, że nie są niepewni swoich decyzji i niezdecydowani, a często nawet, że nie mają empatii i nie współczują, bo to przecież miękkie zachowanie (i znowu wyjątek, chyba, że współczują kobiecie, jej dziecku, lub zwierzątku, wtedy ok). Niestety, ale jeśli kobiety nie będą umiały tolerować mężczyzn jakimi są, z ich integralnymi uczuciami, to poziom ukrytych depresji, samobójstw, uzależnień, czy przemocy nie będzie malał. Ważne też są szczere przyjaźnie mężczyzn, a nie zimne pseudoznajomości gdzie każdy gra większego cwaniaka, niż jest, a wyśmiewanie i udawanie wielkiego dystansu jest taktyką na zmniejszenie budującego się wiele lat napięcia.

Tak czy siak w pojmowaniu atrakcyjności płci reguła jest prosta. Słaba kobieta ma dużą szansę na zdobycie mężczyzny, słaby mężczyzna ma jeszcze większą okazję zginąć marnie i w samotności.

Różnica atrakcyjności płci, a samotność i powodzenie

kobiety podobają się bardziej

Uważa się, że kobiety są atrakcyjniejszą płcią, niż mężczyźni. Nawet kobietom, które są heteroseksualne częściej podobają się inne kobiety, niż gdy przeglądają zdjęcia losowo spotykanych mężczyzn (a nie aktorów i wybitnych postaci Hollywood). Dlatego też kobietom jest zdecydowanie łatwiej wejść w związek, ale i z niego wyjść, by zmienić partnera (przynajmniej do pewnego wieku) – albo nawet znaleźć partnerkę, bo żeński homoseksualizm nie jest tak piętnowany, jak ten męski.

Mężczyźni w kontekście atrakcyjności zazwyczaj zyskują z czasem (ale pracą nad sobą, zdobywaniem doświadczenia, czy wiedzy, a praktycznie nigdy nie samoistnie).

To niestety powoduje spore liczby załamań po stronie mężczyzn w młodym wieku, kiedy dopiero raczkują, by zbudować atrakcyjność, gdy rywalizują ze starszymi mężczyznami, którzy co nieco się ogarnęli, czy mają wypracowaną pozycję zawodową. Kobiety w tym czasie są gotowe, by rodzić, uczyć się w trakcie rodzicielstwa roli matki i praktycznie od wieku nastoletniego są rozchwytywane (na pewno w dużo większym stopniu, niż chłopcy).

Mężczyźni bywają samotni, bo żadna kobieta ich nie chce – pomimo tego, że mężczyźni na ogół nie mają wielkich wymagań wobec kobiet. Są one nieporównywalnie mniejsze, niż te które wytyczają kobiety. Kobiety bywają samotne, bo unikają mężczyzn, miejsc w których mogą spotkać mężczyzn, ale głównie dlatego, że mają bardzo wysokie wymagania wobec mężczyzn i są po prostu bierne. Czekają aż mężczyzna sam się pojawi, sam poderwie, sam coś zaplanuje, sam wzbudzi emocje i tak dalej.

I to nie jest tak, że mężczyźni są odrzucani bo reprezentują naprawdę marny poziom. Zdarza się tak, oczywiście, ale zazwyczaj oznacza to, że są mniej więcej podobni w ofercie do samych kobiet, może oferują trochę mniej, gdy kobiety uważają, że należy im się więcej, ktoś ponad, ktoś atrakcyjniejszy, czy oferujący więcej. Bo wtedy dopiero poczują silniejsze bicie serca. W innym wypadku będą mieć muchy w nosie, a mężczyzna będzie uznawany za problem.

Kobiety tracą atrakcyjność fizyczną w szybszym tempie, niż mężczyźni, a mężczyźni mogą ewentualnie zmężnieć z czasem (ale ewentualnie) przez co ich atrakcyjność fizyczna może urosnąć z czasem. O psychicznej wspominałem wcześniej. Mężczyzna wraz z wiekiem i doświadczeniem staje się pewniejszy siebie, zdecydowany, ma więcej umiejętności, ma więcej tematów do rozmów, wiedzy, którą może przekazać, zna więcej ripost, żartów i wiele więcej. Może być on wartością dodaną, kimś ciekawym i konkretniejszym. Za tęgiego młodu – nie bardzo. I takich mężczyzn kobiety nie chcą.

Oczywiście są mężczyźni z bardziej chłopięcym wyglądem, ale podobają się oni tylko specyficznemu typowi kobiet. Zwykle one same też i młodo wyglądają i młodo (psychicznie) się czują – oczywiście jeśli nie nagromadził się w ich życiu silny stres, czy duże porażki.

Rynek matrymonialny jest polem bitwy, w którym wygrywają najatrakcyjniejsi i ci którzy chcą być najatrakcyjniejszymi

To właśnie dlatego mężczyźni narcystyczni, dominujący, władczy, eksponujący swoje zalety, zimni emocjonalnie (choć mówiący kobietom ciepłe rzeczy, które chcą usłyszeć), dbający o to jak są odbierani (ale bez paranoi i fobii) dużo częściej posiadają partnerki i tworzą dłuższe związki.

Badanie: Kobiecy narcyzm wpływa negatywnie na jakość związku, podczas gdy męski narcyzm nie

I nie chodzi tutaj o to, by podbierać ich negatywne cechy, by być też kłamliwym, ale zauważyć, że ci, którzy chcą być atrakcyjnymi potrafią robić to na multum sposobów. Moralnych, lub nie, ale skutecznych.

Tylko kobieta i bardzo przystojny mężczyzna mogą uznać, że rynek matrymonialny nie jest walką. Tylko kobieta i taki mężczyzna mogą infantylnie podchodzić do mechanizmów społecznych, ponieważ nawet jako bierni mogą zdobyć partnera/partnerkę. W innym wypadku typowy mężczyzna zwykle musi się w jakiś sposób wykazać, COŚ zrobić, COŚ zaplanować, COŚ wymyślić, KIMŚ być, COŚ osiągnąć, JAKOŚ się wybić. Kobieta może powiedzieć, że coś „samo”, jakaś niewytłumaczalna rzecz przyciągnęła parę do siebie, ale może to być plan mężczyzny, który to wszystko wymyślił, rozpracował i wcielił w życie. Rzadko kiedy jest to zauważane, mimo tego, że kobiety uznawane są za łatwiej domyślającą się płeć.

Ale kobiety takie bierne nie są, jak można myśleć. Kobiety działają inaczej. Zdobywają UWAGĘ. Chcą być ZAUWAŻONE (by dalej mężczyzna „zadziałał” dla nich, lub w ich kierunku), więc robią coś co pozwoli im być zauważonymi (nie mówię jednak o tych paniach z dużymi kompleksami, bo te żyją unikaniem).

Kobiety zdobywają uwagę na wiele, wiele sposobów: od pokazywania się jako dobrotliwe, niewinne istoty (nie musi to być prawda, chodzi o kuszenie znając męskie potrzeby), po promowanie się na social mediach w sposób podkreślający urodę, lub seksualność (mówiąc jednocześnie, że nie chcą płytkich mężczyzn), albo jak feministki, grając ofiary (i to też nie musi być prawda). Ale facet pomoże, prawda? Wychowany w duchu, że męskość to pomaganie słabszym (ale nie mężczyznom) weźmie często tonę ciężarów od kobiety na siebie, gdy kobieta zazwyczaj nie weźmie ciężarów mężczyzny. Ona nie daje zazwyczaj prawa mężczyźnie do bycia słabszym, czy mniej ogarniętym od niej samej, więc i nie widzi sensu jemu pomagać. I nawet jak pomoże, to nie będzie go szanować. Tu mowa cały czas o niedojrzałych kobietach, których jest bardzo dużo i nietrudno je spotkać.

Wszystko to pozwala kobietom coś uszczknąć od mężczyzn i ewentualnie dostać to czego zapragną. Obie płcie potrafią robić rzeczy niemoralne, by zdobyć partnera/partnerkę, ale kobiety są w tym skuteczniejsze, bo i nie żąda się, by tyle wnosiły dla mężczyzn, ile mężczyźni dla kobiet.

Atrakcyjność można zmierzyć umiejętnością wywierania wpływu na innych i zdobytym posłuchem

sterowany jak marionetka w związku

Kobiety potrafią manipulować owijając sobie usłużnych mężczyzn wokół palca. Umówmy się, uległych pantofli nieszukających zwady jest coraz więcej, a posłusznych kobiet mężczyznom coraz mniej. Kobiety są dobre w wywieraniu wpływu nawet jako feministki. Urządziły kobiety jak pączki w maśle będąc uprzywilejowanymi, a jednocześnie grając ofiary. I mają posłuch. Zawsze odniosą się do emocji, gdy chcą wygrać, pokażą mężczyznę, który ich nie słucha jako zwyrodnialca, kata, agresora, wybrakowanego, miernotę, czy chorego psychicznie. I zrobią to tłumnie.

Mężczyźni… z nimi jest trudniej, bo manipulowanie emocjami mężczyznom nie przystoi. Tak samo jak granie ofiary. Dążą więc do bycia kimś, walczą o władzę, o status społeczny, czy popularność, by się wybić na tle innych mężczyzn. Zdobycie autorytetu bardzo pomaga w nawiązywaniu relacji z kobietami.

Znajdą się jednak tacy mężczyźni, którzy wywołują skrajne emocje, czasem strach i niepewność na zmianę z namiętnością, czułością i radością, co może przyciągać kobiety, które pragną emocji w swoim życiu – zwykle mają osobowość zależną, osobowość łatwo uzależniającą się od ludzi. Są to też masochistki albo typowe nudziary.

Emocji pragnie bardzo dużo kobiet, często właśnie znudzonych stabilnym życiem. Wiecie, praca, dom, dzieciaki… a gdzie ekscytacja? A gdzie pomysły i zrobienie czegoś nietypowego, albo wręcz zakazanego? Niegrzeczni chłopcy mają na to rozwiązania i nie obchodzi ich co wolno, a co nie. Chodzi o złamanie granic, chodzi o nowość, chodzi o to, by nie było prozaicznie – w łóżku po bożemu i najlepiej jeszcze ze zgaszonym światłem. Nie. Może zrobią to spontanicznie, w ciemnym zaułku, może tam gdzie nie można, może tam gdzie mogą być przyłapani, ale ostatecznie nie będą. I dreszcz emocji zawsze jakiś większy, niż z mężem, którego zna się na wylot, a ten już niczym nie zaskoczy.

I ci niegrzeczni faceci mają większy posłuch, niż ci niczym niezaskakujący nudziarze. Stety niestety, ale tak bywa.

Miłość to nie tylko uczucia wyższe, ale składowa cech i zachowań na które mamy wpływ

Jeśli mężczyzna sądzi, że miłość damsko-męska wywodzi się tylko z opieki, troski, bycia słodkim, czy absolutnej szczerości (ha, nawet jak powie, że kobieta wygląda grubo albo, że nie jest tak inteligentna jak sądzi) – zawiedzie się, choć na pewno plusem będzie, jeśli będzie wiedział kiedy może pozwolić sobie na zaoferowanie takich zachowań/cech. Takie cechy bardzo często są wyuczane z filmów, czasem od matek, czy nawet kobiet, które powtarzają społecznie akceptowalne rzeczy o mężczyznach i związkach. I czasem, w niektórych sytuacjach takie cechy działają bardzo dobrze. Ale czasem. Z takimi malutkimi złośliwościami w stylu push and pull, czy małymi żarcikami też nie jest źle, ale trzeba wiedzieć kiedy i wiedzieć czy kobieta odbierze to jako żart, czy jednak chęć poniżenia. Tego drugiego zachowania z oczywistych względów nie polecam.

Kobieta? Cóż. Z pozycji biernej, która żąda inicjatywy od mężczyzn rzadziej weźmie odpowiedzialność za stan miłości, ale jeśli zechce być świadomą i dojrzeć – wszystko przed nią! Jeśli kobieta nie chce zniszczyć swojego związku musi porzucić przekonanie, że od zapewniania miłości jest mężczyzna i, że mężczyzna jest winnym tego, gdy kobieta chce się rozstać, czy go zdradzić.

Mamy zbyt mało „providerów” kobiet, czyli oferujących więcej zasobów dla mężczyzn, by mówić inaczej.

Tak więc przekonania społeczne w bok, prawda w przód.

Atrakcyjność to też odpowiednie zachowanie i usposobienie, a nie tylko wygląd

Kobiety kwalifikują mężczyzn w oparciu o to, czy są bardziej jak zbity pies, proszą, błagają, są zdesperowani, można ich wykorzystać, a od samych kobiet są zależni (beta), czy są liderami, samowystarczalnymi i wyznaczają kierunek (alfa). Cóż, tak to jest, że prędzej kobieta zdobędzie opiekę, silne wsparcie od mężczyzny, niż mężczyzna od kobiety (będą nazywać go chłopcem szukającym mamusi, gdy kobietę w takim położeniu szukającej oparcia – słodką, dziewczęcą, uroczą i ujmującą).

I tak samo mężczyźni kwalifikują kobiety. Albo kobieta gra „silną i niezależną”, która musi mieć zawsze rację, która rządzi, jest wojownicza, tłamsi mężczyznę i rywalizuje z nim co rusz na „argumenty” (by było po jej), przez co nie widzi on sensu wchodzić w związek, który jest polem minowym. Albo kobieta jest kimś kim można się zaopiekować, można jej pomóc, można się przy niej poczuć potrzebnym. Może ona dać trochę wewnętrznej dobroci mężczyźnie, łagodności, delikatności, zamiast rzucenia się na niego z pięściami, czy sycząc jak diabelski wąż, kiedy ten nawet otworzy jej drzwi.

Pomijam gdy on się z nią w czymś nie zgodzi i postawi na swoim…

A takich wojowniczych pań jest coraz więcej. Mężczyzn walczących coraz mniej. Bo mężczyzna stawiający na swoim to według feministek i mainstreamu terrorysta, tyran i egoista, a kobieta walcząca o swoje potrzeby to nowoczesna, wyemancypowana babka, uwolniona z łańcuchów. Otóż nie.

Obie płcie przez to zachowują się nieatrakcyjnie dla płci przeciwnej.

Od samego czytania nie ma wielkiego rozwoju osobistego

silny mężczyzna

Żeby ulepszyć własną atrakcyjność należy zdobytą teorię przekuć w czyny. Przykład takiego rozwoju dla mężczyzny? Stań się sprawnym, sprawczym i groźnym. Ale nie po to, by być groźnym na co dzień, lub wobec kobiet (niestety niektórzy tak robią opacznie rozumując pociąg kobiet do bad boyów), ale by mieć narzędzia, by takim być w razie potrzeby. Sama agresja rzucana na lewo i prawo zainteresuje jedynie patologiczne kobiety, ewentualnie z bardzo niską samooceną, czy z wzorcem ojca, który takim był, a które tego jeszcze nie przepracowały. Ale inne kobiety zainteresuje mężczyzna, który może zastosować argument siły w mowie, intelektualnie, lub fizycznie, ale nie używa tego jeśli nie ma jasnego i konkretnego niebezpieczeństwa.

W zależności od typu kobiety groźny, a więc silny wygląd może pozwolić na zainteresowanie wielu kobiet, ale tutaj znowu, jest typ kobiet, który lubi delikatnych facetów. Ale takich kobiet jest mało, więc poleganie na tym, że się taką znajdzie graniczy z cudem.

Najgorszym dla mężczyzny jest utkwić w pozycji bezbronnego, łagodnego misia, który nie może, albo nie umie wziąć spraw we własne ręce. Może łon fajny, może młożna przytłulić, młoże krzywdy nie zrobi (nawet jak mu się nasra na głowę), ale ostatecznie nie jest wartością. Dziwicie się czemu typowe ‚sebastiany myślą nieskalane’ mają kobiety? Bo oni rozwijają chociaż tą prymitywną formę męskości, są pewni siebie, jak trzeba to zawalczą (o coś dla nich ważnego, mają jakieś męskie credo), zamiast się wycofać i… oczywiście dobierają podobne do siebie kobiety.

Kobiety? Wśród mężczyzn, a tym bardziej wśród tych wartościowych króluje archetyp kobiety niewinnej, ułożonej, rodzinnej, kulturalnej i delikatnej. Czy kobieta chce i może taka być – niech odpowie sobie sama, bo te cechy mogła utracić w towarzystwie nie tylko knujących, patologicznych mężczyzn, ale głównie – toksycznych koleżanek, a nawet starszych pań-pseudoautorytetów piorących jej głowę „uwolnieniem” od kobiecości, lub wmawianiem, że kobiecość to stawanie na przekór dzisiejszym mężczyznom, czy też przekonywanie, że każdy mężczyzna uwielbia krzywdzić, podporządkowywać, czy kontrolować kobietę, która właśnie taka kulturalna i ułożona jest. Jest to oczywista bzdura. Z tego też wynika toksyczna postawa „nie będę dobra, bo on będzie dla mnie złym”. Absolutnie wyniszczająca relacje rzecz.

Kobieta rozwija się też poprzez zrozumienie mężczyzn, pytanie ich co sądzą, o ich prawdziwe uczucia, szanując to, poprzez chęć współpracy, a nie wojowanie z nimi będąc feministką. Kobieta rozwija się pozyskując cechy dobrej matki, opiekuńcze, troskliwe, empatyczne, gotowe do pomocy. Porzuca egocentryzm. I nie zawsze ona jest gotowa na dziecko, ale nie oznacza to, że nie może być w podobnym stopniu kobieca i człowiecza przede wszystkim dla swojego mężczyzny.

Spodobał Ci się mój artykuł, moja praca, może cała idea i działalność? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Tylko dzięki wpłatom można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. To wszystko co widzisz (ale i to co niewidoczne) jest pracą, poświęconym czasem i moimi inwestycjami. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

Karta płatnicza - konto bankowe. Warto ustawić comiesięczne zlecenie wpłaty.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane!): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie bez określonego celu świadczenia, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

wpłata bitcoin

Adres portfela: 1BTR3p6kxRd7LKLMGvsT78kYk5DpmgHu9E

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.