Opinie o stronie i jak do nich podchodzę

Zostań darczyńcą/patronemJeśli doceniasz artykuł lub działalność autora kliknij, by poznać szczegóły 🙂

Opinie są potrzebne, by zrozumieć, czy obrany przez nas kierunek jest słuszny, czy jest coś do poprawy, lub jest coś, co można w sobie wzmocnić (np. jakąś zaletę). Dla ludzi chcących bardziej poznać mnie i moją działalność warto przejrzeć poniższe materiały. Tekst składa się z zestawu opinii na temat tego co robię, a potem opisu jak do takich komentarzy podchodzę. Jestem pewien, że da się coś dla siebie z tego wyciągnąć. Można to potraktować jak kolejny artykuł z materiałem źródłowym.

Niestety na stronie nie ma jednego miejsca w którym można zamieszczać opinie, bo nie ma takiej funkcji w blogach, dlatego musiałem się naszukać komentarzy, by je osobno zapisać i powklejać w jedno miejsce.

Jeśli ktoś chce poczytać bardziej negatywne opinie to umieszczałem je w osobnych artykułach – szczególnie w kontekście banów. Opinii ogólnie było zbyt dużo, by je wszystkie zamieszczać, ale te też dają pewien obraz.

Opinie

1. Jedne kobiety mówią, że znam kobiecą psychikę, a inne, że wypowiadam bzdury nieskończone. Do sprzecznych opinii odniosę się poniżej, bo jest to ciekawe.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 2
2. Cieszy mnie to, że ludzie uczą się selekcjonować dobre osoby do własnych relacji dzięki moim tekstom, które ostrzegają przed toksycznymi jednostkami. Za wsparcie dziękuję, bo to docenienie tego co robię i tego kim jestem.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 3

3. Cóż, czasem jak się kogoś obroni (np. niesłusznie atakowanego) to dostaje się niepochlebne komentarze i nie tylko. Jednak najbardziej cieszy dodanie siły i motywacji człowiekowi, który jej nie miał.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 4

4. I takie spontaniczne, zaskakujące wiadomości można dostawać. Refleksyjność to ważna kompetencja umysłowa. Pozwala poznawać siebie i świat obiektywniej – zatem dziękuję. Tylko nie wiem komu, czy sobie, czy komentującej, rodzicom, czy może „stwórcy”? 😉

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 5
5. Czy trzeba komentować więcej, jeśli ktoś widzi to samo co ja, tyle, że na salach sądowych?

opinie

6. Umiejętności rozumienia ludzi w ich kompletnie indywidualnych problemach pozwala na budowanie dłuższych, lepszych znajomości. Pomoc bez zrozumienia i umiejętności słuchania (czy jak tu – czytania) nie ma racji bytu.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 6

7. Jw. Cieszy to, że kobiety, choć są u mnie rzadkością (ok. 20% z całości czytelników) – też widzą wartość w tym co robię.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 7
8. A tu komentarz po jednej dyskusji w której byłem wyzywany przez pewnych mężczyzn. Oni uważają, że jeśli nie pisze się samych superlatywów o mężczyznach i negatywów o kobietach to jest się „zdrajcą mężczyzn”. Żałosne, ale tak to jest w konfliktowych środowiskach, które nie chcą współpracy tylko chcą znaleźć sobie wyimaginowanego wroga. Moim wrogiem są osoby toksyczne i toksyczne mechanizmy wychowawcze, a nie płeć.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 8

9. Takie słowa wiele dla mnie znaczą kolego!
Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 9

10. Tutaj trochę inne podejście prezentuję, niż ci wyzywający mężczyzn w słabościach, co jednych irytuje, inni mówią, że to jest w porządku.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 10

11. I kolejny kamyczek do ogródka od czytelnika-romantyka. Widzę, że takie postawy są zupełnie inne niż innego typu mężczyzny o innych cechach psychiki. Jak widać różnimy się nawet w obrębie własnej płci. Wrzucanie wszystkich do jednego wora z racji płci jest bezsensowne.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 11
12. Ciekawy komentarz od kogoś kto czyta coś więcej, niż tylko nagłówki. Pozdrowienia.
Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 12
13. Kulturalnie i bez agresji? Tak. Szacunek za szacunek, dobro za dobro.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 13
14. Kolejny ciekawy komentarz, choć trochę zbyt idealizujący moim zdaniem. Pamiętajmy, że w naszym świecie nie tylko jedna płeć jest problemem. Problemem jest część osób o pewnych, amoralnych, zepsutych skłonnościach. Poznamy ich po wielu zachowaniach. Pierwszym jest chęć krzywdzenia słabszych, wyśmiewanie ofiar i bronienie sprawców przemocy/nieszczęść.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 14

15. A tu wspierający komentarz po usunięciu strony niestety (na fb miałem 6000 polubień po roku prowadzenia fanpage i wszystko poszło w piach, tylko dlatego, że ktoś wrzuca bany nawet za powiedzenie, że nie można bić obu płci, a nie tylko kobiet).

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 15

16. A ten komentarz wrzuciłem tylko dla tych, którzy tak najeżdżają na kobiety, że wszystkie są egoistkami. Nie są.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 16

17. Jak ktoś lubi kulturę, merytorykę i dłuższe analizy to znajdzie u mnie swoje przytulne miejsce. Równowaga? Lubię.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 17

18. A tutaj podsumowanie od kogoś z kim dzielimy sporo wartości. Dziękuję.

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 18

19. Trochę narcyzów znam, tych zdiagnozowanych i tych nie, trochę się naczytałem o nich poważnych ksiąg, umiem ich szybko „intuicyjnie” wyłapać, więc…

Opinie o stronie i jak do nich podchodzę 19

Jeśli chodzi o bardziej negatywne opinie to nie zapisywałem ich, ale na ogół są mało merytoryczne, czasem są w nich nawet pogróżki, że aż żal ich cytować. Sensu to nie ma żadnego i nie ma co dawać uwagi tym ludziom pokazując ich „dzieła”. Zresztą 80% komentarzy negatywnych wygląda schematycznie. Ktoś pisze coś w stylu „jesteś głupi” (jakaś ocena ad personam), albo „bo ty uważasz X i dlatego jesteś głupi”. Ja pytam gdzie to napisałem i następuje cisza, lub przekręcenie tematu, bo nigdzie nie napisałem tego. Szkoda prądu. Oczywiście zdarzają się celne uwagi, napisane z szacunkiem i to jest okej, to biorę pod uwagę.

Masz własne zdanie i własne wartości? To znaczy, że nie jesteś nikim

Moja działalność, jak większość, które oferuje własne zdanie generuje różne komentarze. Jak Winston Churchill mawiał: „Masz wrogów? To dobrze. To znaczy, że broniłeś czegoś w ciągu swojego życia.”

Gdzieniegdzie zasłyszałem jeszcze ciekawie brzmiące:

  • „pokaż mi swoich wrogów, a powiem ci kim jesteś”, oraz
  • „pokaż co cię drażni, a pokażesz kim jesteś”.

Niestety ostatnie czasy sprzyjają powstawaniu wrogości, ponieważ uczy się nas, że jedni mają stuprocentową rację, a inni jej stuprocentowo nie mają. Mamy jakieś sztywne poglądy na dane zagadnienia i nie potrafimy od nich odejść, by dostrzegać wielobarwność różnych ludzkich zachowań.

Dziś zamiast popierania wg wielu jedynych słusznych idei (np. konserwatywne), mamy do dyspozycji nowe idee (różne, w tym naukowe). Wrogość powstaje przy drastycznej różnicy zdań (lub wmówionej!) w kontekście polityki, nauki, religii, a najbardziej światopoglądu i moralności. Każda z tych idei zaczyna być traktowana jako szkodnik do zwalczenia w sposób czarno-biały (nasz, lub przeciwnik), przez co trudno nam razem funkcjonować i rozmawiać. Ba. Aktualnie tona ludzi imputuje bycie zawsze tym człowiekiem z przeciwnego obozu przy najmniejszej różnicy zdań. A ten obóz może być różny, polityczny, naukowy, religijny, a nawet płciowy, jeśli ktoś ma z jakąś płcią problem.

Tyle, że nawet mając przeciwne zdanie i przeciwne upodobania da się dogadać. Ja mogę lubić frytki, a ktoś spaghetti. Czy to czyni nas wrogami? Nie, ale niektórzy w taki sposób właśnie funkcjonują. Wcale nie trzeba kibicować innemu klubowi, nie trzeba być innej narodowości, płci, czy orientacji. Plemię chce walki w imię wymyślonego, przesadzonego, a czasem i infantylnego problemu.

Wrogowie? Nie, to wskazówki

Jeśli moim wrogiem jest ktoś kto nienawidzi płci przeciwnej, albo ludzi słabych (ofiary) – on tym wrogiem musi zostać, bym nie zaczął popierać jego nienawiści. Moja wrogość do jego wrogości skutkuje obroną niesłusznie atakowanych przez niego. Moja wrogość uczy empatii i podawania ręki potrzebującym. Jego wrogość uczy poniżania bezbronnych. Niestety on również uznaje wszystkie swoje ataki za słuszne, a każdą obronę za patologię, mimo, że obiektywnie i moralnie jest na odwrót. Jest zerojedynkowy, przez co nie mamy prawa wzajemnie się popierać. Zwykle również brakuje mu argumentów na poparcie swoich tez, lub są zbudowane na uprzedzeniach. Nie ma on sposobu, by udowodnić rzeczy w które wierzy.

Jeśli z kolei moim wrogiem staje się człowiek dobry, światły, cnotliwy, mądry i pomocny obu płciom, to bardzo zastanawiałbym się nad tym co wygłaszam. Pamiętajmy tylko, że niektórzy pomagają dość bezmyślnie, chcą zbawić wszystkich i tolerować wszystko. Czasem nawet usprawiedliwiają najcięższą przemoc. I tu znowu trzeba rozróżnić, czy ten światły, dobry człowiek na pewno ma jakieś granice swojej dobroci i tolerancji. Bo to jest istota dojrzałego pojmowania ludzi i świata. Dobroć, ale z granicami. Tolerancja, ale tylko dla uciemiężonych, a nie ciemiężycieli. I te granice będziemy wyznaczać. Musimy rozmawiać asertywnie i jasno. Musimy rozpoznawać szczegółowo czy aby na pewno ktoś należy do obozu „zła”, a może do „dobra”.

To pokazuje, że wyznaczamy własnym zdaniem pewną linię odgraniczającą między tym co my uznajemy za słuszne, a tym co inni uznają za słuszne. W ten sposób powstaje konflikt interesów i jest on nieunikniony. Nie znalazł się taki człowiek, co każdemu by dogodził i z każdym by się zgodził. Jedni dyskutują na temat danych poglądów inteligentnie i z szacunkiem, inni chcą sprowadzić dyskusję na jak najgorsze, patologiczne tory. Wyzywają, oceniają personalnie, nie zgadzają się z niczym, odczłowieczają, etykietują, manipulują, przekręcają słowa, tworzą chochoły. Po prostu tworzą śmietnik, bo taki jest ich poziom i tego zostali nauczeni. Chcą po prostu przepchnąć swoje zdanie poniżaniem przeciwnika nie odnosząc się do żadnego cytatu. I to często działa, bo ludzie prymitywni chcą igrzysk, chcą emocji, a wartość mierzona intelektem jest dla nich mało stymulująca.

Z samego posiadania wrogów oczywiście nie ma co być dumnym, bo można sprzeciwiać się wszystkim i wszystkiemu (małostkowy bunt dla buntu), ale nie o to chodzi. Cel powinien być wyższy, przemyślany i powinniśmy znać skutki naszych twierdzeń. Dużo łatwiej odczuwać dumę, gdy buntujemy się przeciwko niegodziwościom, ale nie może to być niegodziwość wymierzana tylko w nas, lub w naszą grupę społeczną. Ale nie każdy chce to przyjąć, bo i nie każdy praktykuje zasadę: „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”.

Dlatego wśród jednych osób jestem chwalony, wśród innych uznawany za najgorszą szumowinę. Do żadnych z tych opinii nie przywiązuję wielkiej wagi na dłużej, niż moment (albo wcale), ponieważ wiem kim jestem. Ani nie muszę być taki super jak niektórzy mi mówią, ani nie muszę być takim podczłowiekiem, jak niektórzy uważają. Trzeba to wszystko zbalansować.

Jak podchodzę do opinii?

Oczywiście dziękuję za pozytywne opinie i zachowania, które doceniają mnie (jak wsparcie), ponieważ to dowodzi mi, że znajduję ludzi podobnie do mnie myślących, czy podobnie traktujących ludzi, co uważam za słuszne (i uargumentuję to). Aczkolwiek nie ma co obrastać w piórka, bo każdy z nas ma swoje wady i nie jest bezbłędnym. Prawda jest taka, że sam ze sobą bym się nie zgodził jakim byłem np. 15 lat temu w wielu sprawach, bo rozwijam się. Kluczem jest myślenie, że szczyt nie został osiągnięty i dalej trzeba to robić. Stagnacja i zaryglowanie się na wiedzę i często „jedyne słuszne poglądy” to cofanie się.

Z krytyką jest podobnie. Zbyt często widzę jak jest niekonstruktywna, stosowana w najniższych formach, by człowieka upokorzyć. To porażka takiego człowieka, że nie wspiął się na wyżyny i nie dał rady napisać nic mądrego. Często taka osoba chce mi wmówić poglądy, chce mi wmówić kim jestem, nie potrafi zacytować tego co piszę, by to podeprzeć.

Konstruktywna krytyka jest rzadkością, bo konstruktywni ludzie zajmują się konstruktywnymi rzeczami w swoim obrębie ludzi. Zatem nie spotykamy ich jako hejterów, tylko jako twórców. Ale ja jestem bardzo otwarty na merytorykę. Jeśli popełniam błąd np. w pokazywaniu danego badania to chętnie to usłyszę. A jeśli ktoś mówi, że jestem „głupi” czy „chory” czy „lewakiem” czy „prawakiem” to etykietki nie wnoszą wiele i nie wiem co taka osoba oczekuje. Tzn. wiem. Mam się poczuć gorzej i zmienić zdanie na dogodne jej. Ona chce to wymusić. Wymuszanie terrorem psychicznym czy fizycznym zostawmy najmniej rozwiniętym i za takich ich uznawajmy.

Rzuć dowolnym argumentem i jemu zaprzecz

Jeśli miałbym słuchać wszystkich ludzi na swój temat miałbym o sobie kompletnie dwojakie zdanie, a nie jest to czynnik budujący jakąś tożsamość, czy samoocenę. Najgorzej mają z tym ludzie młodzi, którzy mają kryzys tożsamości, a są np. atakowani w mediach społecznościowych w taki sposób w wieku nastu lat. I nie jest dziwne, że depresja wśród nastolatków, nerwice i podejmowane próby samobójcze są coraz częstsze. Oceny ludzi są chaotyczne, impulsywne, emocjonalne i powierzchowne, ponieważ nie zawierają dogłębnej analizy. Zawierają pewne przekonania i płytkie oceny jak książek po okładce.

Wszystko co słyszymy na swój temat zależy od tego jak kto rozumie nasze przesłanie, czy się z nim zgadza, jaki ma poziom inteligencji, by je zrozumieć, ale też od wzorców rodzinnych, które tworzą moralność. Moralność, którą ja wyznaję jest inna od moralności wielu innych ludzi. Dlatego też komentarze bywają różne. Jak wspomniałem potrafię dostawać komentarze, które wzajemnie się wykluczają, co pokazuje, że albo mam niespójne poglądy (niektóre również mogły ewoluować z czasów kiedy byłem mniej dojrzałym i świadomym człowiekiem), albo krytykują mnie najczęściej osoby radykalne, które muszą mieć wroga, jeśli choć minimalnie się z kimś nie zgodzą.

Pamiętam jak pisano o nienawiści w moim kierunku tylko dlatego, że podałem jakiś żart obrazkowy na fanpage o danej płci (niektórzy oczekują tylko fachowej analizy, wręcz naukowej). Tyle, że to był żart i trzeba do niego dystansu i, że nawet nie musi to być nawet moje własne zdanie. Trzeba rozumieć też kontekst w jakim jest taki żart mówiony. Każdy rozumie go inaczej, bo nie każdy ten kontekst zna.

Niektórzy sugerują mi zbyt negatywne przekłamywanie czym jest feminizm, a ja raczej pokazuję, że to oni się nabrali na powszechną jego definicję i na jego pojęcie równouprawnienia, co też generuje konflikt. Każdy potrafi się na różne rzeczy nabierać, jeśli zostaną mu ukazane dobrymi i gdy tylko tę stronę poglądu (a nawet człowieka) zna. Czyż nie jest wielu ludzi, którzy bronią swoich związków z osobami toksycznymi i są ślepe na ich karygodne zachowania? I tacy ludzie istnieją. I tacy się zderzą ze ścianą. Ale w przyszłości. Bo do oceny obiektywnej trzeba poznania.

Zresztą dlaczego wielu ludzi religijnych porzuca religię dopiero po przeczytaniu Biblii kilka razy, a potem przestudiowaniu dokładnie co ona wmawia, by wyznawać? Też ci ludzie z początku myśleli, że jest to nieomylna księga, pełna największego dobra i idealnych przepisów (jak obcinanie kończyn w ramach kary), a przecież tak nie musi być. Świadomość nakazuje poznanie ludzi i poznanie danych poglądów w sposób wnikliwy.

Niektórzy sugerują z kolei, że nawet jestem feministą, czyli jest to pewna sprzeczność. Walcząc z feminizmem jako antyfeminista (strzelam, że z 80% ich poglądów się nie zgadzam) jestem dla nich z automatu feministą, ponieważ popieram kilka jego tez, lub kilka założeń. Albo… popieram to czym miał być, a nie jest, jak w kontekście prawdziwego równouprawnienia, zamiast generowania hejtu na mężczyzn, dominacji kobiet i budowania konfliktu płci. Ale to tylko łatka, a łatkę należy podważyć, tak jak wszystko co nam się wpaja i wielu ludzi bezmyślnie pewne rzeczy przyjmuje.

Taka jest dola nieradykalnych sceptyków. Sprawdzam, analizuję i jestem w stanie poprzeć coś, lub kogoś z czym/kim mogę się na ogół nie zgadzać. Niektórzy tego nie rozumieją. Chcą popierać jedną stronę, lub jednego człowieka w sposób jednobarwny. Z nami w 100%, lub przeciw nam w 100%.

I to też odgranicza ścisłą linię między moim podejściem, a podejściem tych ludzi. I będzie ciężko znaleźć wspólny konsensus, jeśli ktoś chce być tak silnie zbuntowany dla zasady i dla wrogości, którą ma np. do moich poglądów, taką jaką ja mam choćby do przemocy czy potępiania słabszych, chorych, ofiar, czy mniej kompetentnych, którym mogło się w życiu nie poszczęścić.

Ale to też dowód, że podziały zasypuje się dawaniem. Jeśli chcesz komuś pomóc – nie widzisz w nim wroga i odmawiasz negatywnego podejścia. Jeśli odmawiasz pomocy i widzisz w nim zło – podział utrwalasz. Cóż, ludzie zerojedynkowi nie pomagają wielu osobom, bo traktują ich jakby byli chodzącym złem, szkodnikiem i problemem. Tyle, że im więcej zła widzisz na zewnątrz, tym więcej kumulujesz go w sobie. I możesz przestać obiektywnie spoglądać na to wszystko. Możesz stać się większym złem, niż widzisz na zewnątrz.

Zachęcam na koniec do spojrzenia na tematy pozwalające rozwinąć myślenie:

Nowy profil na Facebooku

Spodobał Ci się mój artykuł i moja praca tutaj? Nie chcesz, by strona zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Dzięki regularnemu wsparciu mogę ocenić, czy moja praca się przydaje i czy jest wartościowa. We wszystko co tutaj widzisz inwestuję samodzielnie i nie chciałbym by to szło w próżnię. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane): Bezinteresowna darowizna

Odbiorca: SW

Będę wdzięczny za ustawienie comiesięcznego, automatycznego zlecenia wpłaty, by nie zapomnieć o stronie.

BLIK, przelewy automatyczne (szybkie) i zagraniczne (SEPA) - BuyCoffee

Kliknij, by

Prawdopodobnie można wpisywać tutaj dowolne dane, więc przelewy są anonimowe.

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

matrixpoland@o2.pl

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.

UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną odpowiedzialność.