Gdyby kobieta była mężczyzną byłaby incelem, którym gardzi

Gdyby kobieta była mężczyzną byłaby incelem, którym gardzi 1

Wsparcie w celu utrzymania strony i podziękowanie za pracę autoraStrona przestanie istnieć bez regularnego wsparcia, więc kliknij, by dać coś od siebie 🙂

Irracjonalność zawyżonej samooceny wielu dzisiejszych kobiet i ich wymagań względem mężczyzn pokazuje, że gardziłyby samymi sobą gdyby były płci męskiej (a do tego byłyby incelami, ew. max samcami beta). Gdyby nie uprzywilejowane, łagodne traktowanie kobiet w stosunku do mężczyzn, rycerze ich broniący, a do tego wsparcie społeczne, którego mężczyźni nie dostają, kobiety na ogół nie różniłyby się od inceli, czy wg nich nieatrakcyjnych mężczyzn. Mężczyzn którymi właśnie gardzą, bo mają oni cechy albo podobne do nich, albo nieznacznie gorsze, a czasem nawet trochę lepsze. Ale dla zindoktrynowanych popkulturą i feminizmem kobiet to za mało.

Kobiety już widzę jak krzyczą, że jest piekło kobiet, kobiety nie mogą robić aborcji, więc wcale nie są pobłażliwiej traktowane. Owszem, mają swoje problemy, ale suma summarum nie wychodzi to tak źle w porównaniu z mężczyznami po podliczeniu punktów traktowania płci. Tutaj można to sprawdzić i spróbować stworzyć podobnie długą listę, żeby udowodnić, że jest inaczej.

Naprawdę pomyśl. Zamień płeć, zostaw cechy danej kobiety i każ jej żyć jako mężczyzna. I nie chodzi mi o cechy narcyzek, które będą pięknie mówić o sobie jakie to nie są pewne siebie, elokwentne, samowystarczalne, dynamiczne, inteligentne – że chciałyby takiego samego mężczyznę jakimi one są. Chodzi o kobietę typową. Takich, jakich jest większość. Uwzględniając różne problemy, wady, czy słabości wynikające z narodzin bycia kobietą (ten mężczyzna też się takim urodził!).

Ogrom cierpienia, które powodowaliby inni ludzie przez cechy tej osoby – w tym  „empatyczne” kobiety wobec niej nie dałby jej szans na szczęśliwe, a nawet neutralne emocjonalnie życie. I byłaby to osoba odrzucona. Trochę Norah Vincent w tym eksperymencie „podmiany płci” to udowodniła.

Pogarda do „gorszych” ludzi. Cecha ludzi toksycznych. W niektórych środowiskach norma. Wobec mężczyzn standard

Więc czy warto jako kobieta wyśmiewać i gardzić kimś, kto nie jest gorszy od niej, ale który po prostu urodził się inną płcią dla której świat nie jest taki pobłażliwy (szczególnie, gdy nie ma super twardej skóry i ponadprzeciętnych cech), lub dostało mu się gorzej od losu, a później i innych ludzi? To rodzi pytania czy zastanowić się „czy gdybym ja była w tej sytuacji czy chciałabym by dano mi szansę, lub podało rękę do pomocy?”. W ogóle – czy osoba mająca się za osobę empatyczną i uczuciową w ogóle może gardzić kimś w gorszej sytuacji?

Dlaczego tyle kobiet mówi o pomaganiu „ludziom” w gorszej sytuacji, zwierzętom, pięknie pouczają, że trzeba mieć dobre serce? Ale ostatnimi czasy fala hejtu wobec mężczyzn w gorszym położeniu nie pokazuje, że wchodzą oni w skład ludzi i tego ludzkiego traktowania, tego „dobrego serca”. Jakby dana kobieta w kontakcie z mało korzystnym mężczyzną dla niej, czy mało atrakcyjnym, jak jej „boskość” (wiadomo) w mig zapominała o swojej (jak o sobie mówi) empatii, otwartości, serdeczności, tolerancji, akceptacji, wsparciu i wielu innym cechom, które miałyby zapewniać dobre kontakty międzyludzkie. Ba, żeby nie czynić drugiemu co jej niemiłe.

Ah tak! To pewnie wina tych mężczyzn, że one nie są dla nich „normalne”. Okej. Nie ma co takich tanich usprawiedliwień słuchać.

Właśnie dlatego mężczyźni obrażani przez kobiety, w szczególności od inceli nie powinni za bardzo się przejmować, bo obraża ich osoba, która gdyby nie wagina i przywileje społeczne, w tym łatwość w znajdywaniu sobie kogoś do relacji/związku/seksu (bo mężczyźni mało wymagają, statystyki samotności płci nie kłamią) – może wisiałaby na sznurze szybciej, niż niejeden najgorszy „przegryw”. Oczywiście gdyby miała jeszcze odwagę.

Najczęściej takimi hejterkami mężczyzn, czy inceli są kolorowowłose, radykalne feministki, czy inne puste karynki, które do zaoferowania mają co najwyżej nienawiść, manipulacje, PMS i zniszczenie komuś życia. Więc brawo, mogą sobie tego samca alfa żądać. Jak on je zechce – wstyd za niego i za społeczeństwo, które tak bardzo mężczyzn deprecjonuje, że już prawie niczego nie wymagają, a akceptują wiele. Zbyt wiele. To rodzi taką przeciwwagę, gdzie jedna płeć mało wymaga, nie ceni siebie (mężczyźni, „uuu kryzys męskości”), a druga wymaga dużo i przecenia siebie (kobiety, „uuu i kryzysu niby nie ma”).

Generalizując oczywiście, bo nie mówię tu nigdy o wszystkich ludziach, czy jednostkach danej płci.

Tekst jest kierowany głównie w stosunku do kobiet, które są pogardliwe, egoistyczne, roszczeniowe, agresywne i które obrażają mężczyzn – to one powinny się pierwsze przyjrzeć swoim wadom, zanim cokolwiek powiedzą. To one powinny się przyjrzeć temu czy potrafią wnosić wartość i zasoby też dla mężczyzn w gorszej sytuacji, czy jak większość pustych lachonów – jak się powinie noga mężczyźnie, to się go kopie w dupę (np. rozwód, których kobiety biorą dziś ogrom), albo w ogóle go nie zauważa, albo wytyka palcami.

Co do tej samooceny kobiet… takie przypadki.

wszyscy chcą się z nią przespać

samozachwyt kobiet

Problem w tym, że wraz z zawyżoną samooceną, chuchaniem i głaskaniem zyskuje się wyższe wymagania, brak chęci poprawiania wad (nie widzi się ich), zatem brak rozwoju, a jednocześnie chęć władania (często pomiatania, bo granic nie ma) kimś kogo uważa się za niższy gatunek. Takie kobiety chcą dziś władać mężczyznami nie tylko takimi samymi jak one, z tymi samymi cechami, jak one, ale też lepszymi niż one.

Ale to samo jest z rozpieszczonymi mężczyznami, bo i tacy się znajdą (ale są w mniejszości, tak jak zawsze będzie mniej samców alfa).

Kobietę przenieś do ciała mężczyzny. Czy miałby łatwo z tymi cechami? Czy mógłby je zmienić? A może miałby „popracować” nad nimi i wierzysz, że coś by to dało?

Spójrzmy poniżej na listę cech. Jakby tak przypisać te cechy do mężczyzny… oj ile by się skrzyknęło ludzi, że to podczłowiek! Śmieć, nie mężczyzna, do niczego, do piachu!

Wiele kobiet gardzi mężczyznami, którzy mają poniższe cechy, a które pasują do ogromnej ilości kobiet. Wniosek? Jeśli gardzą kimś o tych samych cechach powinny gardzić też sobą. Tak naprawdę jedynie jakieś silne mechanizmy obronne psychiki mogłyby uchronić przed cierpieniem, czyli wysokie mniemanie o sobie, kompletnie nieobiektywne i nieracjonalne. Ale to już zasługa społeczeństwa, która robi z nich ofiary, ale i płeć, którą w wielu obszarach się idealizuje, a do tego uznaje, że pewna słabość jest normalna w byciu kobietą. U mężczyzny jest zakaz posiadania takich cech, mimo, że takich mężczyzn jest wiele (oczywiście potem lądują na sznurze, albo ze szklanką wódki w ręku).

Jeśli którychś cech brakuje dopiszmy je razem.

  • Wiele z nich ma otyłość i gorszą przemianę materii. Otyli chłopcy od najmłodszych lat rzadziej są w związkach, niż otyłe dziewczyny.
  • Kruche kości
  • Słabość fizyczna
  • Niski wzrost
  • Przeciętny lub niski intelekt. Geniuszek jest wiele mniej niż geniuszy
  • Hiper emocjonalność, brak spokoju, brak dawania poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego – często nadmiar emocji prowadzi do problemów z logicznym myśleniem
  • Niska zaradność, małe zdolności do tworzenia czegoś co pozwala przetrwać np. techniczne rzeczy
  • Słaba psychika, często brak pewności siebie, asertywności, stanowczości, częste wahania nastrojów, płaczliwość i tupanie nóżką (pomijając przekonanie o swojej wyższości i tego na kogo zasługują, mimo tych cech)
  • Bierność seksualna (przysłowiowe kłody)
  • Brak inicjatywy
  • Niechęć do wnoszenia wartości i zasobów (providing), lub niska ilość zasobów
  • Słabe proporcje cielesne. Jak są okrągłe to otyłe, jak chude to mają niewielkie walory. Przekładając to na mężczyznę. Małe cycki, lub duże cycki w połączeniu z otyłością (żadna sztuka) = mikropenis. Małe biodra u kobiety = mała klatka piersiowa u mężczyzny.
  • Toksyczny charakter wmawiany incelom nie jest niczym innym niż panny, które szczycą się że są wredne, złośliwe, uparte, mściwe, czy które są konfliktowe. Wiele z nich to też manipulatorki, co też sugerują incelom. Jednak to kobiety o tych samych cechach są jakoś w związkach i ktoś mówi, „mają ciężej”?

Jakby dodać jeszcze poważne problemy z odpowiedzialnością wielu kobiet, spójnością i zmiennością, to wyszedłby z tego mężczyzna naprawdę nie do życia, nie do rozmowy, no w sumie do niczego. Przecież samotnych matek jest dużo – nie widzą w sobie odpowiedzialności zbyt często. Alimentów procentowo nie płaci więcej alimenciar, niż alimenciarzy.

A kobieta żyje i ma się naprawdę dobrze jak na cechy, które posiada i które oferuje. Mężczyzna z takimi samymi cechami, a nawet lepszymi – ginie. On musi być dużo, dużo lepszy, by ostać się w społeczeństwie ze zdrowiem psychicznym i chęcią do życia, czy możliwością wkomponowania się w tłum. Ostatnio to nawet musi potakiwać lewicy i feminizmowi, by w ogóle miał prawo być choć neutralnie traktowany, bo inaczej łatwo o zaszczucie i znęcanie się nad nim (a szczególnie jak promuje wartości typu rodzina, wierność, monogamia, kobiety łagodne, miłe, właśnie empatyczne, a nie agresywne i inne tego typu sprawy).

Dlatego śmieszne jest jak kobieta próbuje krytykować mężczyzn, bo sama na ich pozycji może byłaby w jeszcze gorszej sytuacji, nie wytrzymałaby męskiej rywalizacji, surowego traktowania, odrzuceń ze strony kobiet i wisiałaby dawno na sznurze.

Ale żeby nie było tak łoo, drastycznie. Są kobiety, które byłyby idealnymi samcami beta.

  • mają zasoby/mieszkanie
  • mają prawko
  • coś tam zarabiają
  • czasem coś umieją skonstruować
  • gdyby były odrzucane (w teorii, gdyby faceci nie byli tacy zdesperowani i tolerancyjni dla kobiet) musiałyby wnosić te finanse dla mężczyzn

I to jest maksimum co można z kobiety wycisnąć. Samca beta. Zwykle jednak byłby to samiec omega.

A one gardzą tymi samcami preferując jedynie samców alfa – czyli korzyść nad same siebie, procentowo nikłą liczbę mężczyzn. Jednocześnie chcą, by ten samiec alfa był im uległy, a nie traktował siebie jako kogoś wyższej hierarchii.

Tak to jest żyć w przywileju z zawyżoną samooceną. Widzi się wtedy tylko siebie w centrum i tylko nieliczną grupę np. w tym wypadku mężczyzn stojącą jednak ponad taką osobę. Staje się ona wtedy celem, a na resztę patrzy się z góry.

Wnioski

Gdyby nie zawyżona samoocena, centralizowanie potrzeb kobiet, ich emocji, czy zdrowia, a do tego gdyby nie ostatnie szczucie na mężczyzn – więcej ludzi znalazłoby szczęście u boku drugiej osoby. Łatwiej byłoby o tworzenie szczęśliwych par.

Tak. Gdyby kobiety miały realne spojrzenie na siebie i swoje wady – nie miałyby takich wymagań i spokojnie samica omega jaką jest z takimi cechami mogłaby się z samcem omega związać, a samiec beta z samicą beta – w połączeniu jest ich 99.9%. Nic więcej niż przeciętność, sporo wad i reperowanie wszystkiego „lookiem”/seksualnością.

To dlatego np. 50 letnie kobiety są prawie niewidoczne. Bo zachowują wiele swoich wad, których same u mężczyzn nie lubią, ale nie mają dodatkowo już atrakcyjnej powłoki.

Mimo wszystko i tak mają lepiej, jeśli tylko się nie „zepsują” w czasie życia. Bo na start dostają atuty, których mężczyźni nie mają, a mają pod górkę. Nie jak twierdzą feministki, że my z przywilejami żyjemy i nam to z nieba spada wszystko, wciskają nam dobre zarobki mimo braku kompetencji, bo mamy taką płeć i tak dalej.

Bo zawsze lepiej być wspieranym przez młode lata, a na końcu odciętym od tego (jako zbudowany już człowiek), niżeli nie być wspieranym od młodości, a potem oczekiwać, że mężczyzna ma być „kimś” i wszystko wytrzymać – „bo tak!”. Z pustego Salomon nie naleje. Dlatego widzimy tylu nieszczęśliwych, upadłych mężczyzn.

I w końcu ta zawyżona samoocena kobiet jest do zmiany. Jak to ma być zrobione, nie wiem. Cały model wychowania jest spaczony, wraz z postępem feminizmu, a nie widać tendencji, by coś miało się odwrócić. Wręcz przeciwnie. To faceci dziś będą równali w dół, a kobiety będzie się wychwalać i nadal żądać specjalnego traktowania. Zbyt duże jest dzisiaj spolaryzowanie społeczeństwa np. masa kobiet głosuje na lewicę i feminizm, już od najmłodszych lat są wsiąknięte w to, a faceci na odwrót. Bo niby czemu mieliby popierać twór na nich szczujący, obwiniający o całe zło, wykorzystujący, by coś zapewniać kobietom odgórnie i to często kobietom, które na nich plują, czy plują na rodzinę?

To chyba samo się wyreguluje, ale dopiero jak nadejdzie jakiś wielki krach. Póki co tylko pojedyncze jednostki uświadomionych mężczyzn powinny zacząć od niezadowalania się byle czym, ale i ostracyzmem wobec kobiet niskiej jakości. One to robią dużo skuteczniej, one się popierają. Do nich raczej wiele nie dotrze. W końcu okazja czyni złodzieja. Jak mogą gardzić – będą gardzić. Jak mają wybór wśród lepszych mężczyzn, niż same są – raczej sobie tego nie ukrócą same, nie zaczną wnosić więcej dla mężczyzn w gorszym położeniu.

To robią jedynie wybitne jednostki kobiet, których jak geniuszy – jest bardzo mało.

Nowy profil na Facebooku

Spodobał Ci się mój artykuł, moja praca, może cała idea i działalność? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Tylko dzięki wpłatom można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. To wszystko co widzisz (ale i to co niewidoczne) jest pracą, poświęconym czasem i moimi inwestycjami. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

Karta płatnicza - konto bankowe. Warto ustawić comiesięczne zlecenie wpłaty.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane!): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie bez określonego celu świadczenia, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

wpłata bitcoin

Adres portfela: 1BTR3p6kxRd7LKLMGvsT78kYk5DpmgHu9E

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.