O mnie

O mnie 1

Wsparcie darowizną za pracę i artykuły autoraJeśli doceniasz to co robię i nie chcesz, by strona przestała istnieć kliknij, by dać coś od siebie 🙂

Od czego by tu zacząć? Jestem obserwatorem, analitykiem i empatą jeśli chodzi o ludzkie sprawy, o naturę człowieka, o jego instynkty, ego i potrzeby. Kimś kto łączy sferę logiczną ze sferą emocjonalną życia. Nie do końca dogaduję się z osobami zbyt emocjonalnymi, nielogicznymi, albo z ich drugą skrajnością, czyli z ludźmi pozbawionymi emocji, empatii, wszystko próbującymi przekładać na zadaniowość, wyrachowanie (kalkulacja zysków/strat) i broniącymi niepotrzebnej agresji/przemocy. Szukam w tym złotego środka, balansu. To uznałem za najsłuszniejszą drogę życia, bez dysfunkcji trapiących wiele rodzin.

Próbuję nie walczyć w obu tych światach, nie mówić że oba te światy są całkowicie różne, ale próbować współpracować między nimi. Dlaczego? Aby polepszyć relacje z obiema płciami, co wierzę może się udać tylko gdy będziemy debatować na takie tematy. U mnie na stronie zawsze chodzi o rozwój i dociekanie. O przekazywanie faktów, wiedzy, nowinek, ciekawostek, rzeczy nie zawsze przekazywanych przez ogólnodostępne media. Czasem wrzucam badania. Mam duży wstręt do polaryzacji społeczeństwa, w którego skład wchodzi m.in konflikt płci, a który stał się polityczny przez co coraz więcej osób w nim uczestniczy. Piszę aby zrozumieć sens wielu ideologii, w tym skłamanego feminizmu, który przypisał sobie egalitaryzm (nie zawsze jest to widoczne), ale też aby podważyć najbardziej rozpowszechniane truizmy, które niestety często są szkodliwe.

Jako autor strony czasem piszę sam, czasem inne osoby mi pomagają w tym, bo czytelnicy też mogą pisać własne teksty i dzielić się swoim subiektywnym zdaniem. Bo to co tutaj piszę jest subiektywne, nie mówię, że to najświętsza racja. Nie jestem też psychologiem, więc moje interpretacje życia i badań mogą być nieprawidłowe. Trzeba do tego dystansu. Jeśli masz ciężkie problemy lepiej spotkać się ze specjalistą. Więc tak. Jestem zwykłym człowiekiem, który trochę przeżył i trochę relacji budował (i mam nadzieję uczyłem się na błędach).

Według testów politycznych jestem bardziej centrystą szukającym złotego środka, niż skrajnym radykałem podporządkowany ślepo jednej opcji. Jestem lekko na prawo na pewno gospodarczo (liberalnie) i w obronie pewnych wartości, w tym wolności osobistej (nie hedonista i nie „katol”).

Zanim ocenisz, spytaj które to są wartości, bo zostało to dziś ośmieszone, lub przekłamane. Wolę zauważać odcienie różnych zachowań, w tym ich drugie, czy trzecie dno, niż wszystko sobie upraszczać, co nie daje pełnego obrazu sytuacji. Powiedziałbym, że pasuje do mnie większość doktryn prawicowych libertarian, ale np. nie szkaluję wspierania najbardziej potrzebujących poprzez podatki i aparat państwa, na co każdy prawicowiec jest uczulony i chciałby minimalnego ich udziału. 90% założeń tego nurtu do mnie pasuje. Zresztą dziś ten podział polityczny jest tak zagmatwany, że trudno się połapać.

Taoizm mówi, że jestem starą duszą 😉

Według testu 16 osobowości (klik) zależnie od humoru i mojego wieku (i zmian które przechodziłem) wychodziła mi zawsze osobowość „IN” (to zawsze sztywno), a dalej zmiennie TP, TJ, FJ, FP. Logik, Architekt, Rzecznik, Pośrednik. Ostatecznie nie wiem co jest najtrafniejsze. Nic do mnie nie pasuje tak na 100%, choć wiele tak. Być może gdy dopuszczałem do siebie więcej emocji (bo wiemy jak to jest z kastrowaniem emocji u mężczyzn społecznie) było F – feeling, zamiast T- thinking i wychodził wtedy choćby Pośrednik. A wraz ze zmianą emocji, czy nawet ich schłodzeniu zmienia się podejście do spraw, życia, czy ludzi. J i P zmieniają się sytuacyjnie, ze zmianą pewności siebie w danych dziedzinach, z dojrzewaniem, z hamowaniem oceniania i planowaniem, które nie zawsze musiało grać główną rolę. Zresztą ludzka osobowość to bardzo skomplikowana materia, ciężko ją jednoznacznie określić i to w każdej sytuacji.

Według testów psychologicznych jestem też WWO – osobowością wysoko wrażliwą. To zarazem dar, jak i skaza.

Profil osobowości: strażnik wartości.

Profil Enneagramu: Analityk/obserwator (główny), mediator, romantyk (mniej).

Od najmłodszych lat broniłem innych – skrzywdzonych, słabszych, chorych. Często odbijało się to na mnie samym (w tym zdrowotnie, momentami depresji, ale i fizycznie), ale cel zawsze był bardziej słuszny. Jednak dzięki moim akcjom często scalałem grupy, zamiast tworzyć dziwne hierarchie w których ktoś musiał być zawsze wykluczany, lub był ofiarą znęcania się. Zbyt duża empatia którą posiadam nie pozwala mi często normalnie funkcjonować – w szczególności gdy właśnie dzieje się krzywda i nie mogę niczego zrobić, by pomóc. Momentalnie identyfikuje się z niesłusznie atakowanymi jednostkami, czasem grupami, często dokładnie to samo czuję co oni – co jest przekleństwem i nie rozumieją tego osoby wybrakowane emocjonalnie, czy ze skrzywioną moralnością (dysfunkcyjni). Nie opowiadam się za żadną grupą radykalnie, dlatego często obie grupy potrafią mieć do mnie pretensje (turbo lewaki i turbo prawaki), że ich nie popieram w 100%, jakby te grupy miały być bezbłędne, a tak nie jest. Wolność jest wartością nadrzędną, a agresja powinna być używana tylko w ostateczności, lub w celu obrony. Uwielbiam logiczne myślenie, ale uwielbiam też pomoc i współczucie innym. Nie bronię też ślepo ani jednej, ani drugiej płci. Dlatego radykałowie nie odnajdą u mnie potwierdzenia swoich opinii.

Cytując:

Osoby wrażliwe przez to, że czują głębiej i widzą więcej, potrafią zdemaskować niewygodne prawdy. Z łatwością wyłapują różne błędy i nieprawidłowości. Do tego mają szósty zmysł, głęboki kontakt z duchowością, ze światem snów. Carl Jung twierdził, że wrażliwi ludzie w naturalny sposób podlegają silniejszym wpływom nieświadomości, która przekazuje im informacje „najwyższej wagi”. Nazwał to nawet „proroczym wglądem”.

Ludzie którzy ze mną rozmawiali o swoich problemach twierdzili, że pomogłem im lepiej niż niejeden, według nich marny psycholog (który wykuł definicje na blachę, a nie „czuje” powołania), czy inne instytucje oferujące wsparcie, czy zrozumienie danych aspektów istnienia ludzkiego. Być może mają rację, dlatego dzięki ich namowom założyłem tę stronę. Sam bym na to raczej nie wpadł.

O mnie 2

Co zabawne, w większości namawiały mnie na to same kobiety. Inne wręcz namawiały, bym otworzył gabinet terapeutyczny. Na początku się śmiałem z tego, brałem na dystans, potem zadziałałem. Każdy sam oceni treści, które zawieram na stronie i chciałbym, by nie oceniać tego co robię po kilku tekstach (ani tym bardziej jednym), tylko po całokształcie, by wiedzieć jaki jest prawdziwy przekaz.

W skrócie: chciałbym oferować jak najbardziej obiektywne prawdy, świadomość, wolność, aby ludzie nie czuli się źle w tym świecie i nie obwiniali za wszystko co się stało w ich życiu. Bo mogło to się stać dzięki systemowi.

O mnie 3

Zacznę od wstępu, który który wyjaśni dlaczego postanowiłem zacząć taką formę działalności, która mam nadzieje będzie w jakimś sensie pomagała.

Każdy człowiek ma jakieś predyspozycje, talenty, zalety, ale też wady. Nie każdy nadaje się do wszystkiego, nie każdy będzie potrafił wszystko. Geny w życiu człowieka odgrywają dużą rolę, a wiele naszych doświadczeń można wyjaśnić determinizmem. Nie wierzmy kołczom, którzy co prawda chcą nas pozytywnie nastawiać, ale oferują kłamstwo. I tym się zacząłem zajmować brzydząc się fałszem, obłudą, oraz gonitwą za sprawami powierzchownymi co w efekcie prowadzi do cierpienia. Nie każdy człowiek swoje talenty odkryje, ale mi było to choć po części dane, dlatego zacząłem to rozwijać. Dla swojego szczęścia (chcę być potrzebny choć małej grupie ludzi) i szczęścia innych (dzięki temu, że sam coś robię), którzy poszukują rozwikłania wielu zagadek życia (brzmi górnolotnie, ale faktycznie czasami nie rozumiemy co kieruje ludźmi, czy nawet nami samymi, mimo że długi czas jesteśmy przeświadczeni że mamy kontrolę nad tym).

Nie będę nigdzie tutaj mówił, że jestem idealny, bo mam nadal wiele wad nad którymi pracuję. Nie będę mówił, że cała moja wiedza jest stosowana w każdej sytuacji w praktyce, bo tak nie zawsze jest i zdarzają mi się pomyłki, czy zbaczanie z drogi – ale na krótko, na moment. Ja chcę przekazywać wiedzę i informacje. Co kto z tym zrobi, jego sprawa. Jedni ludzie dają tylko przepisy, drudzy wcielają je w życie. Do lekarzy chodzimy, by nas leczyli, ale nikt im nie powie, że przecież oni nie przeżyli raka, więc jak mogą leczyć raka nie mając z tym empirycznego doświadczenia? Podobnie z astronomami, którzy uczą o planetach, na których nigdy ich noga nie postanęła. Działa tu doskonale zasada autorytetu, ale autorytetu narzuconego z góry. Ufasz im nie sprawdzając, a możesz nie ufać, podchodzić sceptycznie i poszukać innego odbioru rzeczywistości.

Wybitnie zajęty człowiek nie miałby czasu na pisanie, bo żyłby z dala od tego wszystkiego. To jest jedna z moich pasji. Zbieram dane, analizuję, formatuję, robię research dla Was, a Wy macie podane informacje na tacy, dzięki czemu przepływ danych jest szybki.

Wiele lat badałem też relacje płciowe – poznając ogromne liczby osób w swoim życiu, czy też poznając kobiety w sposób „randkowy” (różnego typu kobiety, oczywiście, bo nie byłbym w stanie wyciągać poprawnych wniosków celując w jeden typ).

W sieci jestem tak naprawdę od 13 roku życia, kto zgadnie mój wiek temu chwała. Interesowałem się niegdyś wieloma sprawami, w tym IT, sprzętem (testowałem go dla firm), motoryzacją, botaniką, paleontologią, astronomią, pisaniem recenzji, newsów, tłumaczeniem gier (nie chwaląc się miałem świetne oceny), ale w końcu zacząłem pomagać ludziom jeśli chodzi o emocje, zrozumienie własnych związków, a nawet radzeniem co do tzw. podrywu, kiedy jeszcze nie istniało coś takiego jak PUA. Wiele lat życia nie narzekałem na powodzenie „w realu”, ponieważ widziałem dokładnie co kobiety przyciąga i co sam z tych cech oferowałem. Następnie ludzie zaczęli mi powtarzać, że powinienem o tym pisać w jednym miejscu, że widzę więcej w zachowaniach ludzkich, umiem zdecydowanie łatwiej dokopywać się do przyczyn danych zachowań, rozpracowywać coś takiego jak „babskie gierki” (ignorance is bliss), mam dość lekkie pióro (choć sporo pracy przede mną), a do tego empatię, co czyni mnie dobrym powiernikiem. W końcu pomyślałem, że a nuż ci wszyscy mają rację i do czegoś moja wiedza się przyda. Tak więc to co tutaj piszę jest tylko subiektywnym zdaniem, interpretacją, sprawdzianem, a niekiedy i rozrywką. Wierzę, że każdy czytelnik potrafi sam ocenić czy treść mu się podoba i czy się z nią identyfikuje.

Jeśli uznajesz, że aby wypowiadać się na takie tematy trzeba mieć wiele tytułów naukowych zapraszam do skorzystania z wiedzy setek tysięcy specjalistów (w tym takich co wyzywają mężczyzn w depresji od tchórzy i leni, co osobiście nie uznaję za pomocne), a moją stronę czytać dla zabawy, czyli jakby była artystycznym performance. Masz wybór, czy pomyśleć o mnie jako kimś kto nie ma racji tylko dlatego, że nie ma papierka z wykształceniem, a możesz pomyśleć, czy może mam rację, bo w historii było wielu samouków jak np. w informatyce, którzy więcej wynieśli z nauki własnej, talentu i predyspozycji, niż wynieśli ze szkoły. Ba, często zostali zatrudnieni bez wykształcenia, ponieważ mieli umiejętności i pokazali to. Dlatego nie sądzę, że należy wierzyć papierkom jak wyroczniom, ale też nie narzucam tego nikomu. Jeśli ktoś uważa, że jestem głupi – pewnie ma ku temu argumenty. Niech tylko wie, że po zdobyciu papierka ten sam argument nie dostanie nowej mocy. Będzie nadal tym samym argumentem.

Tak więc jestem tutaj, Wy jesteście ze mną. Mam nadzieje że obędzie się bez niepotrzebnych konfliktów, ponieważ nie jest to moim celem, mimo że pisząc negatywnie o jakichś zachowaniach ludzkich wiele ludzi reaguje emocjonalnie i jest to zrozumiałe, ale po pewnym czasie, kiedy zaufamy sobie mam nadzieję, że będziemy wyciągać tylko konstruktywne wnioski. Rozumiejąc te mechanizmy jestem trochę idealistyczno-naiwny, że będzie łatwo, ale kto powiedział że ma być?

Jeśli jeszcze chodzi o mnie. Mam na koncie sporo relacji z kobietami – bardzo różnymi kobietami. Od zwykłych imprezowiczek, studentek, kujonek, po kobiety wyższe statusem społecznym, wysoko postawione. Dzięki tym doświadczeniom mogę sporo powiedzieć. Raczej introwertyk, który przechodził sporo przemian w życiu, szukał swojej osobowości, chciał by wszystko było określone i nazwane, szukał korzystnych rozwiązań, dzięki czemu byłem w stanie przeanalizować w jakich momentach było między mną lepiej, kiedy się lepiej czułem, czy kiedy kobieta obok była bardziej zadowolona, w jakich gorzej oraz co się działo przy rozstaniach i jakie prawdziwe były ich powody.

Sporo też wyniosłem z przeróżnych relacji z mężczyznami, jeśli chodzi o zasady, o ścisłe skupienie na problemie, o zaangażowanie, ale i męskie formy depresji, bo spotkałem wielu mężczyzn na skraju życia. Blog nie będzie snuł koncepcji mówienia co ludzie chcą usłyszeć typu „bądź dżentelmenem, szanuj, bij się w pierś”, który ma zamiar trafiać w emocje nieświadomych ludzi, a najbardziej mydli oczy kobietom, które są bardzo łase na adorację, a także na uderzanie w mężczyzn typu – „a bo wy nie pomagacie w domu by darmozjady! Szanujcie te wasze dobre, zmęczone kobietki i wnoście dla nich więcej świnie!”

Te fanpage czy blogi są ukierunkowane na trafianie w prymitywne potrzeby, dzięki czemu zdobywają duże rozgłosy. Mogą nawet robić dobry pieniądz, sprzedawać książki, bo kobiety je napędzają – królowe społeczeństwa i konsumpcji, tak jak i social mediów, dlatego jednostronne opisywanie złych mężczyzn pozwala na przyciąganie do siebie kobiet, sprzedawanie im tych kłamstw dla robienia na nich pieniędzy. Nie moja brocha, że ktoś lubi mamić ludzi, dla uzyskiwania własnych korzyści, bo robi to całkowicie legalnie. Ja się tym brzydzę, więc oferuję tą drugą stronę medalu, by doprowadzić do bardziej obiektywnych wniosków, niż podaje mainstream.

Wszyscy muszą być tego świadomi dlaczego mają takie, a nie inne emocje, dlaczego preferują dane poglądy, dlaczego irytują się, dlaczego cierpią i kto im to wszystko ZAPROGRAMOWAŁ. Inżynieria społeczna jest naprawdę ciekawym zagadnieniem.

Cóż, jeśli ktoś chce budować szlachetne cele w oparciu o prawdę – często jak nie brutalną, to mało ciekawą, czy nudną, a może odpychającą to nie będzie nigdy na szczycie drabiny. Na szczycie drabiny jest osobowość, która gra jak polityk i obiecuje złote góry, mówi bardzo ładnie, by choćby dostąpić władzy.

Będę starał się też w miarę możliwości starannie oceniać co każdemu człowiekowi który się zgłosi w duszy gra, czy w jego związkach, relacjach, ale tak jak moje zasady życiowe mówią – oceniać będą inni, ale tylko ci którzy w to wejdą głębiej, którzy się zaangażują, którzy też mam dużą nadzieje coś wniosą bo życie to trochę taki handel wymienny. Ja coś dla Ciebie, To coś dla mnie, dzięki czemu tworzymy społeczność, ale społeczność która albo nie płynie, albo nie chce płynąć głównym nurtem.

Edycja: widzę zdarzają się ludzie dla których cokolwiek się o sobie nie napisze, nawet jeśli to jest zdanie innych ludzi i je się tylko powtarza, by przybliżyć swoją historię (bo po coś jest ta strona „o mnie”), to od razu uznają takie coś za szkodliwe (no cóż, gdyby nie internet nie wiedzielibyśmy, że na świecie jest tylu idiotów i osób zaburzonych). Bo najlepiej się biczować, użalać, nie doceniać, lękać, być niepewnym tego co się robi. Takie kompleksy wyniesione jeszcze z czasów komuny. Taka chęć sprowadzania innych do własnego, niskiego poziomu. Ale takich ludzi bardzo łatwo „zdmuchnąć” ze ścieżki, którą obrali, łatwo nimi sterować, dlatego nie tędy droga.

Jeszcze inni uważają, że na stronie „o mnie” należy jedynie pisać same suche fakty. Uczyłem się tutaj, w tym roku, zdobyłem takie, a takie papierki. Koniec tematu. Reszta zabroniona i nieważna. Cóż, zbyt prości to ludzie, by zrozumieć cokolwiek więcej i którzy jednak mają zbyt mało dystansu do wszystkiego. Może nawet sami zbyt mało wiedzą o samych sobie. Przecież tona ludzi jest zupełnie bezmyślna, żyje na programie przetrwanie + przyjemności + wzorzec rodzinny i tyle im starcza. A potem na portalu randkowym piszą w sekcji o sobie „nie umiem siebie opisać, nie wiem co napisać”.

Ja tu jednak zapraszam ludzi równych, ludzi ludzkich, wrażliwych, ciekawych nowych rzeczy, ludzi życzliwie podchodzących do drugiego, starających się zrozumieć, umysłowo otwartych i oby jak najmniej zatrzeciewionych. Ludzi, którzy chcą walczyć z tym co toksyczne, a nie z tym co dobre. Takich jest po prostu mniej. Reszcie sfrustrowanych i plujących jadem polecam przycisk „X”. To tylko internet. Zamiast się pienić o wszystko, bo złość piękności i zdrowiu szkodzi, warto o siebie i innych zadbać. Warto zrobić jakiś dobry uczynek i będzie nam wszystkim lepiej. Krok po kroku i nawet jeden z drugim toksycznym w końcu przestaną być jak te zwierzątka na łasce nierozumianych przez siebie emocji i na łasce zła które w nich się kumuluje. Widać to po ich komentarzach, widać po braku argumentów dotyczących samych treści, widać po ich chęci niszczenia ten ból, którym żyją, czasem tą chęć obrony swoich przemocowych, dysfunkcyjnych zachowań. A rozwiązania są tutaj, blisko.

To już na pewno tyle 🙂

Nowy profil na Facebooku

Spodobał Ci się mój artykuł, moja praca i działalność? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Tylko dzięki regularnemu wsparciu np. darowizną można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. To wszystko co widzisz (ale i to co niewidoczne) jest pracą, poświęconym czasem i moimi inwestycjami. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

Karta płatnicza - konto bankowe. Warto ustawić comiesięczne zlecenie wpłaty.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane!): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie bez określonego celu świadczenia, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.

UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Moje artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów i najlepiej jakby były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną odpowiedzialność.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

14 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
14
0
Chciałbym przeczytać Twoje zdanie na ten temat. Napisz proszę komentarz.x