Kocha czy nie kocha? Co sprawia, że jesteśmy pożądani?

Niektórzy z nas w młodości zrywali listki koniczyn, by podumać o obiekcie naszej miłości parafrazując Szekspira – „kocha czy nie kocha, oto jest pytanie”. Właśnie. Dlaczego jedni mężczyźni i kobiety są kochani, czy pożądani bardziej, a inni wcale? Nieświadomi ludzie będą powtarzać – kochaj siebie to pokochają ciebie inni! Ale to nie takie proste, to jest truizm, który kompletnie nie działa. Bo żebyśmy kochali sami siebie, najpierw ktoś musi nam tę miłość zaoferować, poczynając od rodziców po miłość płci przeciwnej, czy też uzyskując szacunek wśród płci własnej. Nasz sukces miłosny może być zdeterminowany przez nasze geny, zachowania, wzorce wyniesione z domu, lub w mniejszym przekroju przez to co zamawiamy do jedzenia, w to co się ubieramy, czy nawet przez humor osoby z którą prowadzimy aktualnie romantyczne zapoznanie. Dziś wymienię dla Was bazowe czynniki podnoszące męską i kobiecą atrakcyjność w oczach innych, a co za tym idzie – łatwiejszą możliwość bycia kochanymi i pożądanymi. W kolejnej części skupię się na cechach atrakcyjności fizycznej podnoszących szanse na sukces matrymonialny, ale też innych modyfikatorach pożądania.

Toksyczne modele dobierania się w pary, czyli podporządkować, lub być podporządkowanymi

Kocha, czy nie kocha? Co sprawia, że jesteśmy pożądani?

Zanim przejdziemy do właściwej części tekstu musimy poznać typowe schematy łączenia się w pary na zasadach przeciwieństw. Jeśli będziemy świadomymi jaki wzorzec wynieśliśmy z domu, będziemy mogli go elastycznie zmieniać i poprawiać. Jeśli możemy go poprawiać, możemy też lepiej dobierać partnerów, ale też zwiększać własne szanse na sukces matrymonialny. Jeśli dziwimy się, że dana osoba ma duże powodzenie, a my nie – być może ona trafia na dopasowane wzorcem osoby? (mało osób jest tego wszystkiego świadoma, bo ciężko jest im zastanawiać się nad sobą). Od tego zacznijmy.

Pojęcie miłości możemy rozpatrywać w wielu kierunkach, ale na podstawowym poziomie, ani tym filozoficznym, ani poetyckim, większość ludzi tak naprawdę albo rozumie miłość, tak jak ją wynieśli z domu, albo tak jak podpowiada im instynkt. Dla przykładu pożądanie (instynkt) wiele lat życia jest mylone z miłością, czy też czystym pragnieniem i zauroczeniem, a czasem niestety jest to wynik manipulowania nami przez toksyczną osobę, gdy my byliśmy na tyle naiwni lub takimi ignorantami, że nie umieliśmy, lub nie chcieliśmy tego zauważyć.

Im więcej poczucia akceptacji, miłości i szacunku dostaliśmy od rodziców, tym bardziej będziemy pragnąć bezpieczeństwa od partnera. Może to przyjąć formę normalną (we wszystkim trzeba balansu), lub formę toksyczną. Jeśli dostaliśmy od rodziców zbyt dużo takich zachowań, rodzic tak naprawdę chuchał na nas, dmuchał i podporządkowywał wszystko pod nasze dobre samopoczucie to będziemy sobie chcieli tak samo podporządkować partnera. Nie będziemy też dobrze reagować na jego krytykę, posiadanie odmiennego zdania, czy potrzeb. Trudniej będzie o kompromisy, albowiem będziemy bardziej polegać na egoizmie i egocentryzmie.

W drugą stronę, jeśli rodzic był dla nas chłodny, rzadko akceptował, był bardzo wymagający i krytykancki – możemy sądzić, że nie zasługujemy na bezpieczną miłość partnera, więc wybierać będziemy trudniejsze związki. Właśnie takie, w których musimy się starać o drugą osobę, gdy ona będzie raczej egoistyczna, wymagająca i będzie brakowało jej do nas empatii.

Tak czy inaczej to tylko podstawy schematów doboru partnera romantycznego. Obie zaprezentowane przeze mnie postawy są toksyczne, a więc należy je odpowiednio naprostować, podbierając trochę zachowań z wzorca przeciwnego (dla przykładu osoba, która chce podporządkowywać musi nauczyć się kompromisu, czy też osoba, która wybitnie się stara o względy drugiej musi zacząć wyrażać swoje potrzeby, czy stawiać granice).

W kolejnym punkcie opiszę ciekawostkę, która mówi o tym, że większość z nas bardziej pociąga mniejsza pewność, niż stuprocentowe bezpieczeństwo dawane od partnera romantycznego.

Cóż, natura ludzka jest mniej, lub bardziej próżna, przynajmniej póki jesteśmy niedojrzali (a wtedy jednak dobieramy się najchętniej w pary, czyli w młodości): nie doceniamy czegoś, póki nie stracimy, ale też nie doceniamy co przychodzi łatwo.

Strach się bać, czyli emocja niepokoju wyzwalająca seksualne i romantyczne napięcie między parą

Badanie 1: Niepewność może zwiększyć atrakcyjność romantyczną. Mężczyźni wysyłający dwuznaczne sygnały zainteresowania są bardziej pociągający dla kobiet.

Piotr Szczepanik śpiewał „bo miłość jest niepokojem”.

W ten sposób rozpoczynam punkt, w którym pokażę jak bardzo ludzie pragną tego co niedostępne – kochają najbardziej to czego (jeszcze) nie mają. Kochają to co nie daje im pewności i o czym myślą (lub ewentualnie „co zapewnia dreszczyk emocji”). Kochają to co jest dla nich jest wyzwaniem, a nie podkłada się na tacy, czy daje serce na dłoni. Kochają to do czego nie są przyzwyczajeni, bo przyzwyczajenie jest nudne, a niepewność – ciekawa. Tym bardziej dla kobiet, które są istotami bardzo emocjonalnymi i które wbrew pozorom nie zawsze pragną stabilizacji, czy też jak mówią – poprawnego życia. One chcą namiętności, fal różnorodnych emocji, które kłócą się tym co często cytują: „chce kochać i być kochana, tyle mi wystarczy”.

Cóż, bo jak już to mają to narzekają, bo facet zakochany, pewny swego, ona pewna jego, potem on osiada na kanapie… no i gdzie te emocje -pytają?

Pamiętajmy, że etap niepewności daje największą liczbę emocji, jest pewną preselekcją. Umysł może nam podpowiadać: chyba nie jestem na tyle dobry/wystarczająca/piękna, by mieć tę miłość. Posiadanie niższej samooceny od obiektu miłości predysponuje tę osobę do zamartwiania się, czy zostanie wybrana, czy ją zauważy, czy w ogóle zasługuje na posiadanie takiej osoby.

Póki kobieta uważa, że ma niższą wartość, niż mężczyzna którego kocha – wtedy ta miłość będzie podtrzymana. Bo ona go ceni, a on – może od niej kolokwialnie mówiąc – zwiać. Ona się tego boi i jest niepewna, co daje w rezultacie jej lepsze zachowania, jej starania i inwestycje. Jeśli z kolei mężczyzna boi się utraty kobiety, idealizuje ją, wykazuje się postawami niskiej wartości, inwestuje za darmo to jest to praktycznie pewnik dla jego katastrofy, a kobiecego zniechęcenia. Wyjątkiem są tu kobiety nieegoistyczne, nie chcące być pasywnymi i dojrzałe emocjonalnie, które potrafią kochać, kiedy mężczyzna jest w dołku i same potrafią wyciągnąć go z niego.

Są dowody nawet na to, że miłość pomaga leczyć depresję.

Badanie 2: Dziesięć potwierdzonych naukowo leczniczych możliwości miłości

Badanie 3: Ludzie w związkach małżeńskich mają 2.4 razy większą szanse na wyleczenie depresji i drastyczne zmniejszenie jej objawów

Moim zdaniem nie kluczem jest małżeństwo, a miłość, lecz nie ta materialistyczna, myśląca o sobie, powierzchowna i pozorowana która jest powszechniejsza, a głównie ta, gdy kochani jesteśmy, gdy jest właśnie ŹLE. Na to stać coraz mniej osób.

Wróćmy do reguł dobierania się w pary.

Jeśli kobieta goni za mężczyzną jak za króliczkiem, który ucieka – mężczyzna ma dużo większą pewność, że kobieta przy nim zostanie, ale tylko wtedy, gdy podtrzyma taki stan, a nie gdy role się odwrócą (to częsty błąd mężczyzn).

Jeśli mężczyzna goni za kobietą… cóż. Ona może się łaskawie zgodzić na związek, może dać się zdobyć, ale bez jej szczerych chęci nie będzie niczego, a przede wszystkim bez jej szacunku, bez spoglądania na jej mężczyznę jako lepszego, niż inni. Kobieta musi w mężczyźnie zobaczyć coś wyróżniającego go z tłumu.

Dam nawet lepszy przykład, bo nie jest damsko-męski, a uniwersalny, by zrozumieć dynamikę zaangażowania w relacjach.

Wyobraźcie sobie, że macie nowego przyjaciela. I ten przyjaciel robi dla was wszystko, o wszystko wypytuje, o wszystko się martwi, naciska na spotkania jednostronnie, załatwia za was rzeczy. Można powiedzieć, że jest do rany przyłóż, ale z drugiej strony jest tego ZA DUŻO. Człowiek dojrzały emocjonalnie i niezaburzony doskonale wie, że w relacjach musi brać, ale i dawać, musi być jakoś to zbalansowane. Jeśli jedna osoba tylko daje, to automatycznie staje się nieciekawa, czujemy presję, że musimy się jej odwdzięczyć, a nie jest to robione przez nas „na luzie”. I taką osobę, mimo, że jest naprawdę dobra – możemy nie lubić i nie pożądać.

W ten sposób bardzo często zachowują się mężczyźni wrzuceni przez kobiety do tzw. friendzone, ale też kobiety o niskim poczuciu własnej wartości i osobowości masochistycznej.

Podejście płci do przyjaźni damsko-męskiej, męskie błędy przy zapoznawaniu kobiet i spadek kobiecego libido w stabilnym związku

Według badania 4 kobiety mianują przyjaciółmi tych mężczyzn do których brak im pociągu seksualnego, ale też jeśli są użyteczni dla nich. Mężczyźni zachowują się inaczej wobec przyjaciółek i częściej wykazują się wobec nich zainteresowaniem seksualnym, czy też miłosnym.

Właśnie dlatego rola przyjaciela kobiety (gdy jest nim mężczyzna) jest w naszych czasach ośmieszana (jest on zwykle wykluczony seksualnie, można go wykorzystywać, a on niewiele oczekuje), ale już rola przyjaciółki mężczyzny nie spotyka się z tak złym odbiorem (albowiem ona dostaje profity z tytułu posiadania przyjaciela, ten się o nią troszczy jak przyjaciel, ale ona nie musi się mu rewanżować seksualnie). Dla kobiety to same plusy mieć takich przyjaciół, „przyjaciół”, czy tzw. orbiterów. Mężczyźni nie traktują kobiecych przyjaciółek utylitarnie, nawet jeśli marzą o seksie z nimi.

Od orbitera do stalkera, czyli błędne postawy płci

Mężczyźni popełniają zasadniczy błąd w znajomościach z kobietami, ponieważ nie znają ich, ale od początku je idealizują i traktują jak przyjaciela. Dają im własną pewność. Stawiają kolację, dają prezenty, dają kwiaty na pierwszym spotkaniu. Kobieta wcale nie musi sobie zasłużyć u mężczyzny na specjalne traktowanie. Ten robi to za darmo. Ba, robi to nawet jeśli kobieta zachowuje się mniej lub bardziej nagannie, czy odpychająco. Ci mężczyźni nawet nie wiedzą co ta kobieta lubi, bo się słabo znają, ale już traktują ją z boską adoracją. I to wielki błąd. Błąd, bo mężczyzna powinien traktować kobietę tak samo jak drugiego mężczyznę i stawiać jej te same warunki do zawarcia przyjaźni. Nie może tak być, że kobieta staje się przyjacielem nie robiąc dla nas nic (czyli jest pewna swego od tak), nie dając jakichś przyjacielskich czynów , ale już mężczyzna to musi z 5 razy uratować nas z wypadku.

W ten sposób my mężczyźni naprawdę nisko cenimy nasze zaangażowanie. Tak nie można.

Kobiety to strażnicy seksu, mężczyźni zaangażowania cz.1

Kobieta czująca się pewnie to kobieta tracąca zainteresowanie, co niestety ma odzwierciedlenie także w badaniu małżeństw.

Badanie 5: kobiety tracą seksualne zainteresowanie mężczyzną w stabilnym związku.

Badanie 6: 45% kobiet od roku do 5 lat znajomości z mężczyzną ma szansę na całkowitą utratę zainteresowania seksem

O tyle dobry jest ten ostatni artykuł, który na pierwszym miejscu pyta – czy aby na pewno kobieto jesteś z odpowiednim mężczyzną i go kochasz?

Bo tak właśnie jest – kobiety, które nie kochają mężczyzny nie uprawiają z nim seksu. Inne, które nie potrafią się przyznać do tego, że nie kochają, a nie uprawiają seksu mówią „oj tak musi być w dłuższych związkach, trzeba dojrzeć do tego!”.

Nie. Są pary co uprawiają seks do 60-70tki! Dziś młode, 20 paro letnie kobiety potrafią się zachowywać ozięble jak 90 latki z wielu różnych względów, ale też przez strasznie słaby poziom introspekcji – czyli wglądu w siebie, w swoje motywy, w swoje realne potrzeby. Ich poziom wyparcia jest silny, że np. są z kimś z powodu lęku przed byciem samą. Przyznanie się do tego zmusiłoby je do podjęcia dużych decyzji, a to może boleć, a bólu wolą unikać (są konformistyczne i oportunistyczne).

Dla kobiet, które mają męskich przyjaciół wielkich rad nie mam, bo zrobią jak zechcą – czy będą wykorzystywać tych pseudo przyjaciół, czy traktować ich z góry, czy też nie zwracać uwagi na ich romantyczne, czy seksualne intencje, ale i tak nazywać to przyjaźnią. Zachęcam jednak do bycia fair, do kończenia relacji, które nie są ewidentnie na tym samym poziomie czyli w tym przypadku wyłączna przyjaźń kobiety = wyłączna przyjaźń mężczyzny.

Tego typu badania na pewno będą podobać się ludziom, którzy twierdzą, że przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną nie istnieje – albo jest w niej coś więcej, jak męskie-większe, ukrywane zainteresowanie, albo cóż- niestety często niezbyt dobre kobiece zachowanie/stosunek wobec mężczyzny-przyjaciela.

Mężczyzna uległy to mężczyzna trafiający na podłe kobiety

Kocha, czy nie kocha? Co sprawia, że jesteśmy pożądani?

Co do mężczyzn lubujących się w kobietach niedostępnych, bardzo krytykanckich, roszczeniowych, wiecznie niezadowolonych – krótka wzmianka. Ci mężczyźni mają zaburzone relacje z ojcem, lub w ich domu rodzinnym dominowała matka (niestety dominacja kobiet nie jest naturalna, a toksyczna).

Jak kobiety rujnują swoje związki starając się dominować nad mężczyznami

Ulegli mężczyźni pragną kobiecej siły, imponuje im gdy kobieta jest ambitna, perfekcjonistyczna, stawia sobie wielkie cele… i im też (ba, nierzadko rządzi nimi). Ci mężczyźni bardzo idealizują te kobiety, a one w 99,9% przypadków nimi gardzą i ostatecznie ich zdradzają, lekceważą i poniżają. Dwóch czytelników niedawno pisało do mnie z podobnymi historiami. Może się podzielą nimi z Wami do czego zachęcam!

Mężczyźni mają trud w ocenianiu która kobieta jest zaburzona, a która nie, ta wiedza też nie jest ogólnodostępna (po to stworzyłem stronę), ale też w identyfikowaniu się jako ofiara. Mężczyźni zwykle wszystkie problemy, troski i zadry biorą na siebie, duszą w sobie, nie uzewnętrzniają. Póki tak będzie nie dowiemy się jaki jest realny obraz obu płci. Kobiety chętnie się „wygadują”, chętnie rozmawiają, łatwo im przychodzi uważanie się za ofiary (bo to zysk), dlatego też panuje retoryka feministek i lewicy, że kobiety nimi są, a mężczyźni są tą „złą płcią”. Chcemy tego? Uwierzcie mi, że nie chcemy, nawet jeśli ktoś czytający aktualnie nie widzi  jakie przyniesie to komplikacje długofalowe dla nas wszystkich. Zapraszam do innych tekstów, by zrozumieć o czym mowa.

Więc tak jak wspominałem, mężczyzna potrafi uganiać się za niedostępną, zaburzoną kobietą, zachowującą się „sukowato” (wśród kobiet jest ostatnio moda na bycie wredną jędzą, czy zołzą), manipulującą jego umysłem, wysyłającą sprzeczne sygnały (push and pull robiony w złych intencjach). Taki mężczyzna próbuje sobie obrać ją jako cel do zdobycia, do potwierdzenia swojej wartości i męskości, choć to ona sprawnie nabija go na sztylet operując jego umysłem i potrzebami.

I tak robią dwie bardzo toksyczne i jednocześnie zbierające wysokie powodzenie typy kobiet zaburzonych: narcyzki, oraz borderline (taka nowa nazwa dla psychopatii w wersji kobiecej).

Osoby borderline potrafią uchodzić za ekscentryczne i atrakcyjne. Zwłaszcza kobiety. „Ach, ona jest taka zmienna!”. „Ależ to fascynująca osobowość”. Jak Glenn Close w „Fatalnym zauroczeniu”: numerek w windzie, tańczenie salsy, bieganie po parku. Mówi się czasem o zestawie narcystyczny mężczyzna i kobieta borderline. Bo ona raz się zbliża, raz oddala, on ją musi nieustannie zdobywać i wreszcie ma wyzwanie godne siebie. Potem opowiada: „Przez miesiąc było nam cudownie, ale nagle się wyprowadziła, na miesiąc wróciła, znów się wyprowadziła, i tak to trwało przez rok. Czuję się rozbity i zmaltretowany, ale to było fascynujące”.

Nie można w kółko powtarzać numerków w windzie i tańczyć salsy, bo jednak kiedyś przychodzi realne życie. I są w nim trudniejsze chwile. Spróbuj przyjść do osoby borderline, żeby cię wsparła w gorszym momencie.

W fazie zalotów liczy się powierzchowny wystrój, barwa piór, każda strona trochę udaje, żeby pokazać się lepszą. Osoba borderline często ogranicza swoje związki do tej fazy. Zlewa się, zakochuje, idealizuje partnera i oczywiście również siebie, bo przecież są jednością. Ja jestem fantastyczny, ty jesteś fantastyczna i nie wychodzimy z łóżka. A potem przy pierwszych kłopotach ucieka.

Od narcyzów i narcyzek też nie można oczekiwać wsparcia, bo to roszczeniowi egoiści i egocentrycy grający kogoś kim nie są, dopóki ich trochę się nie pozna. Ich realne cele są małostkowe. Nawet jak czynią dobro to tylko po to, by np. dostać poklask, czy zmanipulować kogoś innego, by stał po ich stronie. Nigdy zachowania osób narcystycznych nie wynikają z dobrego wnętrza i bezinteresowności, ale z początku trudno rozpoznać, czy jest to maska, czy nie. Jeśli nie znamy się na manipulacjach, a do tego mamy niską samoocenę, wiarę w siebie, czy poczucie winy to osoba narcystyczna jeszcze wzmocni nasze negatywne samopoczucie i zdanie o sobie, więc trudno będzie nam odejść, ale też będziemy czekać na nagrodę od tejże osoby.

Reasumując. Zaburzone osoby obu płci mają skuteczniejsze sposoby na zdobywanie partnerów. Niestety nie są to metody fair, ale cóż – czynić zło jest łatwiej, niż dobro.

Kobiety masochistyczne (zachowania i/lub fantazje) i ich pociąg do niedostępnych emocjonalnie, zaburzonych mężczyzn (drań – bad boy)

kobiecy pociąg seksualny i miłosny do drani i bad boyów

Kobiety masochistyczne wybierają niedostępnych emocjonalnie, oziębłych mężczyzn częściej, niż mężczyźni niedostępne kobiety. Jest to oczywiście wynik psychologii, ale też atawizmów, bo mężczyzna mało uczuciowy, czy bardziej agresywny, niż ciepły może się kobietom wydawać bardziej męskim, który kiedyś wygrywał w polowaniach, ponieważ był brutalny. Oczywiście tym kobietom tylko się to wydaje, że jest to męskie, ponieważ ani nie znają swoich realnych potrzeb i celów, ale i nie wiedzą czym jest prawdziwa męskość, lub z tą prawdziwą nie radzą sobie zbyt dobrze. Uciekają one w stereotyp, lub wzorzec znany z domu (który wcale nie jest dla nich czymś wyjątkowym i same to przyznają, ale jeszcze nie dotarły do etapu gdzie nie przekładają go na swoje związki).

Kobiety (nie wszystkie, ale większość) uwielbiają przeróżne gry społeczne, także wstępne (nierzadko usłyszycie, że takowa gra zaczyna się tuż po wstaniu z łóżka i wcale nie jest związana z seksem), gry psychiczne (choć często przyznają, że się ich boją), ale też flirt. We flircie nie wysyłamy bezpośrednich sygnałów zainteresowania, droczymy się, trochę uśmiechamy, trochę przyciągamy, ciekawie komplementujemy, a trochę odpychamy i schładzamy. Ta gra godowa nie musi wcale prowadzić do zakończenia interakcji w swoich objęciach, czy też w łóżku, ponieważ nie daje pewności co do efektu końcowego. Umiejętność flirtu na pewno dodaje nam atrakcyjności, jeśli potrafimy robić to w kreatywny, emocjonalny sposób.

Flirt może jednak powodować problemy wynikające z niepewności co do intencji, jeśli dwie osoby nie są w nastroju do niego, lub nie są na podobnym poziomie przyciągania do siebie. Te dwuznaczności mylą obie płcie (badanie 7), choć w trochę inny sposób. Podczas gdy kobiety mylą przejawy zainteresowania seksualnego z wyrażaniem życzliwości (nie tym obleśnym oczywiście, ale we flircie!), mężczyźni konsekwentnie mylą wyrażanie życzliwości przez kobiety z ich zainteresowaniem seksualnym.

Jest dla mnie miła? Na pewno leci na mnie!

Otóż praktycznie nigdy nie. Kobiety jako płeć jest mniej asertywna, więc widzimy je jako milsze. Takie są jednak tylko wtedy, gdy nie czują się pewnie (czyli właśnie, co innego, gdy macie małżeństwo, dzieci, prawo stoi po ich stronie, są uprzywilejowane i wiedzą, że mężczyzna zrobi dla nich wszystko – za darmo, na skinięcie palcem, ale też nie będzie zgłaszał sprzeciwu, jeśli kobieta będzie zachowywała się toksycznie).

Pamiętajmy, zbyt duże bezpieczeństwo daje pole do popisu właśnie dla rozwijania cech toksycznych i egoistycznych. To jest zresztą plaga naszych czasów, babrania się w mentalności ofiary, żądaniu przywilejów i nie tylko.

Co do podejścia kobiet we flircie:

Jest mną zainteresowany seksualnie, komplementuje mnie? Może jest życzliwy, zauroczony, chce mi pomóc?

Oczywiście wiele kobiet tutaj powie, że nie cierpi seksualnych zaczepek, czy komplementów i to będzie prawdą, ale tak jak pisałem, kobiety czasem takie zachowania mylą z czymś milszym, niż czym to właściwie jest.

Gdy na odwrót, gdy mężczyzna mówi „w ogóle mnie seks i wygląd nie interesuje” – to się wydaje kobietom podejrzane i nie są tak ufne.

Cóż, jak pisała Ludwika Godlewska 100 lat temu „kobiety zakochują się przez uszy”.

Oczywiście może to być mniej aktualne i widoczne w dobie seksualizacji kobiet, które są bardzo skupione na wyglądzie mężczyzn, na rzeczach powierzchownych i materialnych, uczą się manipulacji (czyli stosują push and pull dla uzależnienia mężczyzny od siebie, zabicia jego pewności siebie, niżeli mają dobre intencje dla niego), ale też oczekują pożądania od pierwszego wejrzenia/oceniają po pierwszym wrażeniu…

Takie rzeczy potrafią wzbudzić mężczyźni potrafiący manipulować kobietami/kobiecymi emocjami i tylko oni.

Kobiecy pociąg do drani jest znany. Jest to pociąg do mężczyzn, którzy potrafią tworzyć rollercoaster emocjonalny, który uzależnia kobiety od nich. Kobiety kochają gierki emocjonalne/psychiczne, kobiety kochają intrygi, kobiety zmienne przecież są.

I są sprzeczne, także we własnych potrzebach, bo chcą by mężczyzna z jednej strony był stabilny, ale nie taki znowu przewidywalny…

Nie podlizujący się, nie zakochany do szpiku kości, nie zdesperowany, ale jednocześnie dający bezpieczeństwo.

Nie do końca pewny i zdobyty na zawsze i bez wysiłku.

Choć oczywiście wielu ludzi ceni sobie wygodę, ale jeszcze więcej porywy „serca” (choć bardziej – te hormonalne i psychologiczne).

Mężczyźni o typie drania zapewniają te sprzeczności, ponieważ są doskonałymi manipulatorami, są też makiawelistami – mocno obrotnymi społecznie i zaznajomionymi z naturą człowieka, którą potrafią sterować. Gdy są dodatkowo psychopatami – nie odczuwają negatywnych emocji, lęków, poczucia winy, smutku, robią to wszystko naturalnie i uzyskują wysokie powodzenie.

Badanie 8: Mężczyźni z zaburzeniami osobowości wiązki B mają większą ilość partnerek seksualnych

Są też tajemniczy.

Cytuję kobietę:

Im bardziej niedostępny, tajemniczy (mężczyzna), tym bardziej chcemy dotrzeć do jego wnętrza i odkryć, co chowa w środku. Zwłaszcza na początku związku, rozgrzewa to i tak gorącą już atmosferę. Wszystko staje się ekscytujące. Nie wiecie o sobie zbyt wiele, a każda chwila spędzona z nim daje niezliczoną ilość możliwości i scenariuszy. To wydłuża okres „słodkich początków”.

Wiele kobiet podaje tajemniczość za jedną z najbardziej atrakcyjnych cech mężczyzn. Dranie nie są też wylewni uczuciowo. Mimo, że kobieta na logikę woli uczuciowego mężczyznę (bo jest jego bardziej pewna i zna jego dobre zamiary) to jednak częściej takich mężczyzn odrzuca, niż tych, którzy są trochę jak głaz. Atrakcyjny głaz.

Zresztą jak to Mały Książę mawiał:

Zawsze ulega się urokowi tajemnicy. Pomimo niedorzeczności sytuacji.

Dlatego też miły romantyk dający serce na dłoni jest odrzucany zdecydowanie częściej, niż zły chłopiec, który ma większe powodzenie.

Badanie 9: Kobiety oceniają mężczyzn z cechami Ciemnej Triady jako znacznie bardziej atrakcyjnych.

łobuz kocha mocniej. napad z nożem nastolatków na taksówkarza

Gdzie, by która tak kobieta wzdychała do romantyka…

Badanie 10: Kobiety o wiele bardziej interesują się historiami kryminalistów od mężczyzn

Drań daje adrenalinę, mimo, że jest złym człowiekiem. Ciekawi. Przy nim zawsze się coś dzieje, nie ma nudy, kobieta nigdy nie wie co on zrobi, gdzie ją zaprosi, co mu przyjdzie do głowy. Kobieta rozmyśla dlaczego on to robi, jaki jest jego motyw, a może da się go zmienić. Raz zrobi coś nagannego, potem przytuli, a kobieta się cieszy. Następnie ją obrazi, wyzwie, ucieknie i znowu da kolejne emocje (takie zachowania uwydatniają masochistyczne skłonności u kobiety, która będzie tęsknić, a jednocześnie uderzać w swoje poczucie winy, że to on ją obraził przez nią samą i tym samym będzie go usprawiedliwiać).

W tym czasie ten sam miły mężczyzna, co by jej nieba uchylił i złego słowa nie powiedział – jest sam. Bo on jest jednostajny w emocjach, bo nie drażni się z kobietą, bo nie prowadzi, bo daje po sobie poznać, że potrzebuje kobiety (a kobiety uznają, że potrzebować to może dziecko matki i tylko ono), co daje rezultat w postaci traktowania go jako uległego. Właśnie takiego mężczyzny, którego kobieta nie lubi, bo on ocenia ją zdecydowanie wyżej, niż siebie i ona siebie samą (!)

Uległy mężczyzna ściąga na siebie nieszczęście. Jak przestać nim być?

Ten wrażliwy romantyk może stać się sfrustrowany i mieć kompleksy (nic dziwnego), ale żeby sobie z tym poradzić zaczyna obrażać kobiety bez względu na fakty, co jest drugą fazą po tym, jak je wcześniej idealizował. Żadna z tych skrajności nie jest atrakcyjna dla kobiet, ani korzystna dla samego mężczyzny.

Właśnie tym zdaniem zakończę tę część serii. Jest ono do zapamiętania dla niektórych mężczyzn, którzy nie zbalansowali swoich zachowań względem kobiet i utwierdzają się przez nie, że nie ma dla nich żadnej szansy, a ich powodzenie będzie stale niskie.

Póki będą TYLKO atakować, nawet jak danej kobiety jeszcze nie znają to tak właśnie będzie.

Część kolejna w przyszłości.


Dodatkowy komentarz do ostatniego ataku nożem pary nastolatków na taksówkarza

„Kiedy usłyszysz, że ma zawiasy, kuratora i problemy z agresją”

 

Apeluję o równość płciową i równą odpowiedzialność obu osób widocznych na powyższym filmie, które podjęły się złamania prawa.

Musimy monitorować sytuację, czy aby na pewno owa dziewczyna nie będzie łagodniej potraktowana przez wymiar (nie)sprawiedliwości.

Dlaczego sądzę, że kara powinna być równa, mimo, że  dziewczyna była „tylko” pomocnikiem, a on odwalił resztę roboty?

Właśnie dlatego, że znając się trochę na ludziach i psychice obu płci mogę stwierdzić iż:

  • jest duże prawdopodobieństwo tego, że on to zrobił, by jej zaimponować
  • jest duże prawdopodobieństwo, że ona go do tego nakłoniła (w innych jej filmach widać, że jest zdemoralizowana, ale też nie ma poczucia wstydu)
  • jest duże prawdopodobieństwo, że ona nim manipuluje

Kobiety toksyczne często działają z tzw. tylnego siedzenia, czyli sterują męskimi rękoma, męskimi działaniami. One wyrażają potrzeby, mężczyźni działają.

Tak jest, gdy grają ofiary, by jeden mężczyzna pobił drugiego i się przy pomocy jego rąk zemścił.

Tak potrafią robić w związkach, gdy potrafią manipulować mężczyznami, by ci robili to czego one zachcą.

Tak potrafią robić, jeśli chcą uniknąć odpowiedzialności: wszak wystarczy znaleźć podatnego/naiwnego/głupiego/niedowartościowanego/spragnionego seksualnie mężczyznę, który zrobi dla swojej „myszki” wszystko. Łącznie z cwaniakowaniem, a nawet czynami zabronionymi, a tym bardziej w młodym wieku.

Kobieta czasem wystarczy, że piśnie słówko i dostanie to czego chce od mężczyzny.

Widać po jej wyrazie twarzy, że tam nie ma lęku, tam jest radość i ekscytacja. Nie dość, że ona ma władzę nad tym chłopakiem, dokonują złego czynu, to na sam koniec – pojawia się multum emocji. Dla psychopatycznej, czy narcystycznej kobiety to jest NAGRODA.

Żeby nie być gołosłownym, tutaj dwie podobne sytuacje:

1. Zleciła zabójstwo męża inwalidy, który przyjął ją pod dach
2. Nauczycielka Monika Szymańska kierowała makabryczną zbrodnią maturzysty (sama nie przyłożyła do tego ręki, „jedynie” zleciła i zaplanowała mord, który został wykonany przez mężczyzn)

Nie mówię, że wiem jak było na 100% w tamtej sytuacji z taksówkarzem, ale trzeba brać to co napisałem pod uwagę.

Wspominałem już, że to kobiety rządzą światem, bo potrafią rządzić mężczyznami, a do tego unikać odpowiedzialności?

Minimum zastanowienia…

Pozdrawiam i do następnego!

Spodobał Ci się mój artykuł, moja praca, może cała idea i działalność? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu przez brak wsparcia czytelników? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz to zrobić! Tylko dzięki wpłatom można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. To wszystko co widzisz (ale i to co niewidoczne) jest pracą, poświęconym czasem i moimi inwestycjami. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

Karta płatnicza - konto bankowe. Warto ustawić comiesięczne zlecenie wpłaty.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane!): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie ogólne, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

wpłata bitcoin

Adres portfela: 1BTR3p6kxRd7LKLMGvsT78kYk5DpmgHu9E

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.