Czy można przewidzieć rozwód/rozstanie? Model Gottmana to przewiduje

Zostań darczyńcą/wesprzyj autoraJeśli doceniasz stronę, kliknij, by dowiedzieć się o sposobach wsparcia 🙂

Czy można przewidzieć rozwód lub rozstanie? Większość ludzi myśli, że rozwód to efekt wielkiej rzeczy: zdrady, przemocy, braku pieniędzy, albo zwyczajnego „odkochania się”. Problem w tym, że według badań bardzo często rozwód nie zaczyna się od jednego wydarzenia. Zaczyna się od wzorca zachowań, który powtarza się latami. Przykładowo, to jakie mamy podejście do partnera, jest ważniejsze niż same konflikty, które pojawiają się w związku.

I właśnie tym zajmował się John Gottman – psycholog, który próbował sprawdzić, czy można naukowo ocenić, czy związek ma dużą szansę przetrwać, czy raczej zmierza w stronę rozwodu.

czy można przewidzieć rozwód

Czy można przewidzieć rozwód?

Można, ale nie jak w horoskopie, czy u wróżki w stylu „ta para rozwiedzie się za 3 lata”, tylko w sensie: można zobaczyć, czy relacja zmierza w stronę stabilności, czy w stronę rozpadu. Większość ludzi sądzi, że to wszystko doskonale widać. Kłócą się? Zaraz będzie rozwód. Nie kłócą i widzimy ich razem na spotkaniach towarzyskich, albo zajmujących się dziećmi? Super para! Ale to by było za proste i oznaczałoby to, że każdy ma zdolności psychologiczne. Niestety tak nie jest (a szkoda, bo ludzie żyliby lepiej).

Gottman prowadził badania, w których pary rozmawiały o swoich problemach, a naukowcy mierzyli: tętno, napięcie, ton głosu, mimikę, słowa, których używali, czy to, jak reagowali na krytykę.

Były sprawdzany również: sposób mówienia (krytyka, ataki personalne, sarkazmy vs komunikaty o potrzebach), mimika (np. pogarda, wywracanie oczami, wzdychanie), przerywanie, eskalacja konfliktu, lub próby „naprawy” sytuacji (np. żart – ale nie z drugiej osoby, złagodzenie tonu).

Sprawdzane było również to, jak para opowiada o swojej przeszłości i przyszłości, czy wspomnienia są pozytywne czy zniekształcone (np. ktoś wyolbrzymia winy drugiej strony, a swoje wybiela),
czy partnerzy widzą siebie jako „zespół”, czy raczej jako przeciwników.

To było analizowane bardzo szczegółowo – czasem sekunda po sekundzie, krok po kroku, zachowanie po zachowaniu.

Po kilku latach sprawdzano, które pary nadal są razem, a które się rozwiodły. I okazało się, że pewne zachowania bardzo mocno przewidują rozwód.

Model Gottmana – czyli matematyka w związku

Najciekawsze jest to, że później zaczęto opisywać relacje za pomocą równań różniczkowych. Czyli nie patrzymy tylko na to, co dzieje się teraz, ale jak związek zmienia się w czasie.

W dużym uproszczeniu model wygląda tak, że każda osoba ma pewien „poziom emocji”. Partner wpływa na ten poziom. Jeśli jedna osoba się denerwuje, druga może ją uspokoić albo jeszcze bardziej nakręcić (oczywiście najpewniej negatywnie).

Jeśli po kłótni para wraca do równowagi na dłużej – związek jest stabilny. Jeśli każda kłótnia podnosi poziom negatywnych emocji i nie wraca on do zera – związek zmierza do rozpadu. Jest w tym oczywiście pokora, umiejętność wybaczania, zapominania zadr (niewypominania), czy umiejętność przepraszania na poważnie (a nie tylko, by  wypowiedzieć słowo, a potem robić tak samo złe rzeczy).

To wszystko właśnie można zapisać równaniami różniczkowymi: jak szybko rośnie złość, jak szybko opada, jak jedna osoba wpływa na drugą.

Romantyczne? Ani trochę. Logiczne.

Cztery sygnały, że związek zmierza do rozwodu

Gottman zauważył, że są zachowania, które szczególnie często pojawiają się przed rozwodem. Nazwał je „czterema jeźdźcami apokalipsy” związku.

Chodzi o:

Krytykę – atakowanie osoby zamiast mówienia o problemie.
Pogardę – wyśmiewanie, sarkazmy (składowa pasywnej agresji), przewracanie oczami.
Defensywność – ciągłe tłumaczenie się, przewrażliwienie na swoim punkcie, odwracanie kota ogonem („a bo ty”) i brak przyjmowania uwag.
Mur – zamykanie się, milczenie, ignorowanie rozmowy.

Jeśli te rzeczy stają się zbyt częste, to według badań ryzyko rozwodu bardzo rośnie.

Najważniejsza rzecz w związku: stosunek pozytywnych do negatywnych zachowań

Jedną z najciekawszych rzeczy w badaniach Gottmana jest to, że szczęśliwe pary wcale nie są parami, które się nie kłócą. Kłócą się. Problemem nie są same konflikty ani to, że w związku pojawiają się negatywne emocje. Kluczowe jest coś innego: w udanych związkach jest po prostu dużo więcej pozytywnych zachowań, niż negatywnych.

W stabilnych związkach działa mniej więcej proporcja: około 5 pozytywnych interakcji na 1 negatywną. Oczywiście część par wytrzyma trochę większe natężenie negatywnych emocji, bo ludzie mają różne temperamenty. Ale nie może być tak, że relacja jest pół na pół – tyle samo dobrych reakcji co złych – a już na pewno nie może być tak, że przeważają reakcje negatywne.

Ludzie znacznie silniej odczuwają zachowania negatywne, a dużo rzadziej doceniają te pozytywne. Dlatego pozytywne interakcje muszą przeważać, żeby związek był stabilny. I nie chodzi o to, żeby cały czas „ćwierkać słodko jak ptaszki”. Po prostu wiele dobrych rzeczy w związku ignorujemy, bo wydają nam się normalne. Często uznajemy je za obowiązek, a nie coś za co jesteśmy wdzięczni.

Spokojna rozmowa, brak kłótni, zainteresowanie, zwykłe spędzanie czasu razem – to nie jest neutralne. To są właśnie pozytywne interakcje, tylko ludzie często ich tak nie traktują. A potem pamiętają głównie to, co było złe, i zaczynają gromadzić urazy.

I to jest właśnie coś, co można modelować matematycznie: jeśli system jest przez długi czas „na minusie”, czyli negatywnych emocji i reakcji jest więcej niż pozytywnych, to z czasem taka relacja zaczyna się rozpadać.

Jak przewidzieć rozwód w praktyce?

Tak naprawdę nie potrzebujemy równań różniczkowych, żeby zauważyć pewne rzeczy. W praktyce największe znaczenie mają zdrowe zachowania, czy cechy wyniesione z domu i dojrzałość emocjonalna (to akurat do wypracowania).

Zadajcie sobie pytania w parze:

  • Czy potraficie się szybko uspokoić po kłótni?
  • Czy rozmawiacie o problemach, czy tylko się atakujecie personalnie?
  • Czy rozwiązujecie problemy, czy gromadzicie coraz to nowe?
  • Czy jest jeszcze uśmiech, czułość i normalne rozmowy, czy już tylko negatywne napięcie i uraz?
  • Czy jest pogarda i sarkazm? (nie mylić tego z czymś inteligentnym, NAPRAWDĘ)
  • Czy jedna osoba zawsze ucieka od rozmowy?
  • A może uciekacie do innych osób, by to z nimi rozmawiać? (szykuje się zdrada, choćby ta emocjonalna)

Jeśli w związku przez długi czas dominuje napięcie, unikanie i negatywne emocje, to statystycznie taki związek ma dużo większe ryzyko rozwodu. Logiczne, dla wielu banalne, ale nie każdy wchodzi w szczegóły i dlatego nie naprawia problemów.

Bo co z tego, że para udaje dobrą parę w towarzystwie, albo wyśle dziecko do szkoły i są wtedy widziani razem? Nie ma to znaczenia, ponieważ nie są to zachowania ani dominujące w związku (spotkania towarzyskie, plus gdzie jest sztucznie miło), ani tak naprawdę związane z nimi samymi (dziecko).

Podsumowanie

Na pytanie, czy związek zmierza do rozwodu lub rozstania, nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Badania Johna Gottmana pokazują, że rozwód bardzo rzadko jest nagłym wydarzeniem. To raczej proces, który można zauważyć wcześniej – jeśli zwraca się uwagę na sposób rozmowy, reagowania i rozwiązywania konfliktów.

Najważniejszy wniosek z tych badań jest prosty: o przyszłości związku nie decyduje to, czy się kłócicie, ale to, jak się kłócicie i czy potraficie wrócić do równowagi.

I to jest coś, czego żadna matematyka nie musi już liczyć. To widać w codziennym funkcjonowaniu pary, choć dla osób z zewnątrz pozostaje to niewidoczne. Najwięcej o stanie relacji wiedzą sami partnerzy. Z tego powodu większy sens ma terapia par, w której wypowiadają się obie strony, niż sytuacja, w której tylko jedna osoba przedstawia swoją, często jednostronną i nacechowaną wyolbrzymionymi emocjami – wersję wydarzeń. W takich przypadkach obraz relacji bywa zniekształcony (a nawet bym powiedział fałszywy).

Sporo fajnych rzeczy wyniosłem z tej książki Gottmana – Siedem zasad udanego małżeństwa. Oczywiście nie powiem, że ze wszystkim zgadzam się o czym mówi Gottman, ponieważ kilka rzeczy w tej książce podał stereotypizując/upraszczając reakcje kobiet i mężczyzn, jakby zawsze były inne (nie, nie są). Ale poza tym jest w tej książce wiele dobrych rad i spostrzeżeń.

Z perspektywy praktycznej takie materiały mogłyby być wprowadzane znacznie wcześniej, nawet na etapie edukacji szkolnej. W obszarze relacji (nie tylko związków) wiele problemów wynika nie z braku chęci, ale z braku wiedzy, a co za tym idzie niewypracowanych umiejętności.

Spodobał Ci się mój artykuł, lub moja praca tutaj? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz mi pomóc. Dzięki regularnemu wsparciu mogę ocenić, czy moja praca się przydaje.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane): Bezinteresowna darowizna

Odbiorca: SW

Będę wdzięczny za ustawienie comiesięcznego, automatycznego zlecenia wpłaty, ponieważ moja praca również jest regularna. Preferuję wpłatę na konto, ponieważ cała kwota dociera do mnie bez prowizji.

BLIK, przelewy automatyczne (szybkie), Google/Apple PAY i zagraniczne (SEPA) - BuyCoffee

Kliknij, by - kliknij w obrazek

Nie trzeba mieć konta na tym portalu i jest wybór przelewów anonimowych (np. BLIK). Nie trzeba podać prawdziwych danych. Niestety prowizja to 10%.

Paypal - kliknij w obrazek

darowizna paypal

Dla darowizny comiesięcznej zaznacz "Make this a monthly donation." Tutaj też są prowizje, ale to dobra opcja dla tych, którzy nie chcą wysyłać przelewów z banku.

Tutaj przeczytasz więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.

PS. Potrzebuję też pomocy z SEO, optymalizacją WordPress i promowaniem strony (strona nie dociera do wielu ludzi).

Profil strony na Facebooku

UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą medyczną. Autor nie jest psychologiem, a jest pasjonatem takich treści, który przekazuje je, lub interpretuje po swojemu. Dystans do treści jest wskazany. Autor nie daje gwarancji, że jego rady się sprawdzą na 100%. Autor nie diagnozuje nikogo, a jedynie opisuje tematy z własnej perspektywy. Najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa ich na własną odpowiedzialność.