Media społecznościowe, porzucenie monogamii i wzrost niezadowolenia

Lata w których powstały Facebook (2008-PL), Instagram (2010), a potem Tinder (2012) to daty, które rozpoczęły erę social mediów. Erę, która całkowicie rozregulowała rynek matrymonialny, uwolniła z kajdan hipergamiczną naturę kobiet i wzmocniła powszechność narcyzmu. Kobiety dzięki mediom społecznościowym jak Facebook czy Instagram zaczęły mieć dostęp do dużej ilości mężczyzn, możliwości stworzenia z nimi pary, czy uprawiania seksu, ale i chowania swoich zdrad, czy to emocjonalnych, czy fizycznych. Ciężko jest kontrolować internet i to co w nim robimy, a jak wiadomo – zakazany owoc, czy tajemnica kusi bardziej, niż pielęgnowanie tego co stabilne, szczere, znane i przez to dla tych osób, uzależnionych od emocji, flirtu, dowartościowania, czy lajków – nudne. Mało tego, pozorna możliwość wyboru „księcia z bajki” spowodowała u kobiet mniejsze zadowolenie ze swoich mężczyzn!

Mężczyźni z kolei zostali pozbawieni wyboru (80%), a tylko pewna grupa mężczyzn (20% – samcy alfa – najbardziej przystojni) dostała szansę realizowania poligamii tak samo źle i lekceważąco traktując te kobiety, które tak samo lekceważą resztę beta-mężczyzn. Powoduje to tak naprawdę nieszczęście dla obu płci, ale też pogoń za niemożliwym – ułudą. Mężczyźni, którzy nie są kochani przez kobiety i są samotni – stają się agresywni. To może prowadzić do wojen, bo ci mężczyźni nie mają już nic do stracenia. Historia potwierdza tę tezę.

kobiety kochają instagram i facebooka, zrobią wszystko dla lajków i komplementów

Kobieto, zasługujesz na więcej (i jest to pragnienie nieskończone, więc bądź nieszczęśliwa!)

Od momentu stworzenia social-mediów coraz większej liczbie mężczyzn jest coraz trudniej nie tylko założyć rodzinę, ale i w ogóle wejść w jakąkolwiek relację z kobietą inną, niż friendzone. Relacje damsko-męskie przez social media i portale randkowe zostały ewidentnie spłycone, lub po prostu – jedynie udowodniły, że problem zawsze istniał, tylko nie było możliwości na tak dużą skalę go zbadać. Kobiety nie muszą ani emocjonalnie, ani seksualnie angażować się w relacje, albowiem zawsze mogą łatwo zastąpić jednego mężczyznę drugim, a ci obniżają swoje wymagania wobec kobiet, aby tylko nie stracić szansy na bycie z nimi, czy też seksu z nimi.

Do tego roku (albo do czasu, kiedy nie było internetu) kobieta aby poznać mężczyznę była ograniczona fizyczną obecnością w klubie, w miejscu pracy i w swoim lokalnym kręgu towarzyskim. Liczba opcji dla niej była skończona i policzalna. Jeśli była kobietą z klasy niższej bądź niższej średniej to nie miała żadnych szans na poznanie najatrakcyjniejszych i najzamożniejszych mężczyzn z górnej półki, których dzisiejsza, nowoczesna i modna kobieta wymaga. Również jej ego podpowiadało jej, że nie ma u nich szansy i powinna zadowolić się Sebastianem z jej najbliższego sąsiedztwa.

Ale oto pojawia się Facebook, zaraz za nim Instagram, Tinder, Snapchat, czy portale randkowe jak Tinder, czy Badoo. Przełom 2010 i 2011 to rewolucja smartfonów – w każdym telefonie jest zarówno dobrej jakości aparat i dostęp do wszystkich social mediów jednym kliknięciem po zrobieniu zdjęcia. Zaczyna się pierwsza plaga egipska.

Narcyzm powodem homoseksualizmu, biseksualizmu kobiet, lesbijstwa

Kobiety zaczynają masowo wrzucać swoje zdjęcia do internetu, na niespotykaną dotychczas skalę (nawet kilka razy na dzień). Potrzebują stale być dowartościowywane. Struktura udostępniania tych portali pozwala z każdej nawet najbardziej przeciętnej dziewczyny zrobić wirtualną celebrytkę otoczoną wiankiem adoratorów/fanów, którzy nie tylko chcą widzieć jej przerobione zdjęcia, ale też co ona robi, z kim się spotyka, jakie ma poglądy i mogą je dosłownie – czcić. Zaczynają się sypać setki lajków, komplementów w komentarzach i wiadomości od obcych facetów. Każda kobieta dzięki social mediom może realizować swój ekshibicjonizm, czy narcyzm nałogowo pokazując swoje ciało (nierzadko się rozbierając), ale i móc mówić o sobie uzyskując wirtualny podziw innych, czy też koloryzować swoje historie życia (mitomania). Wszystko to zaczyna być modne i coraz większa ilość kobiet zaczyna żyć tym właśnie, próżnym, mało realistycznym i mało wartościowym życiem, w którym lajk i pozytywna walidacja są ważniejsze, niż wszystko inne.

Ego przeciętnej kobiety w zawrotnym tempie ulega degeneracji i wykształca się fałszywe przekonanie iż zasługuje wyłącznie na mężczyznę jakiego do tej pory widziała wyłącznie w telewizji.

Mężczyźni z kolei zachowują się w ten sposób:

Duża liczba mężczyzn rywalizuje o jedną, przeciętną kobietę z wygórowanym mniemaniem o sobie i pogardliwie oceniająca każdego w sumie z tych mężczyzn. Absurd.

Ciekawostką w tym temacie jest rozkład ekstrawertyzmu i introwertyzmu u płci. Jest więcej kobiet ekstrawertycznych, które potrzebują więzi społecznych, ale też walidacji otoczenia, a więc social-media są dla nich naturalnym środowiskiem, by uzyskiwać przyjemność. Problemem jest jednak tworzenie złudzenia swojej wysokiej wartości i atrakcyjności na podstawie fałszywego obrazu, czy też fałszywych komplementów od ludzi, którzy są tak samo płytcy i kreują swój obraz w internecie na podstawie niskich pobudek i wartości.

Rok 2012 – pojawia się aplikacja Tinder na smartfony. Kobiety otrzymują teraz nielimitowany dostęp do wirtualnego rynku matrymonialnego i wszelkie ograniczenia wynikające z analogowego randkowania znikają. Zamiast kilkunastu/kilkudziesięciu facetów ze swojego realnego świata otrzymuje nagle setki i tysiące okazji w wirtualnym świecie.

Media społecznościowe, porzucenie monogamii i wzrost niezadowolenia 3

Przeciętny mężczyzna ma trudno na portalach randkowych

Powyższa tabelka wskazuje rozkład lajków na podobnie działającej do Tindera aplikacji randkowej Hinge. Jak widzimy najwięcej lajków zgarniają osoby z Top 10, a przeciętnym osobom zostają okruszki. Zupełnie jak w neoliberalnym kapitalizmie. Widzimy więc, że social media reprodukują strukturę nierówności na rynku matrymonialnym na wzór rynku kapitalistycznego, w którym najzasobniejsi zgarniają wszystko, a pozostali zostają z niczym.

indeks giniego

Nierówności tego typu najczęściej mierzy się wskaźnikiem Giniego (gdzie 0 oznacza absolutną równość, a 1 absolutną nierówność tj. sytuację gdzie jedna osoba zagarnia całość). Jak zatem prezentują się nierówności na tej aplikacji w porównaniu z innymi krajami? Przeprowadzono tego typu porównania zarówno dla aplikacji Hinge jak i dla aplikacji Tinder.

Na Hinge’u nierówności są porównywalne do tych występujących w państwach afrykańskich w przypadku mężczyzn, a dla kobiet zaś do tych występujących w krajach Zachodu. W przypadku Tindera sytuacja wygląda bardzo podobnie:

gini indeks

Odpuść sobie portale randkowe jeśli nie jesteś BARDZO przystojnym mężczyzną

Ekonomia rynku matrymonialnego na Tinderze na poziomie 0,58 indeksu Giniego cechuje się większymi nierównościami niż 95% światowych gospodarek i jest nawet jeszcze bardziej nierówna niż na siostrzanej aplikacji Hinge. Dodatkowo obliczono, że na Tinderze o Top 20% najatrakcyjniejszych mężczyzn zabiega 78% kobiet poprzez dawanie im swoich lajków, zaś pozostałe 80% mężczyzn musi zadowolić się lajkami od pozostałych 22% kobiet. Oznacza to iż przeciętny mężczyzna na dzisiejszym wirtualnym rynku matrymonialnym statystycznie może liczyć na lajka od 1 kobiety na 115 przesuniętych w prawo.

Korzystaj z życia i się baw vs rodzina i miłość na całe życie

Co do tego wszystkiego ma monogamia i hipergamia? Otóż monogamia jako sztuczny konstrukt naszej cywilizacji za pomocą mechanizmów kulturowych, religijnych oraz prawnych dokonuje sprawiedliwej dystrybucji szans na założenie rodziny w społeczeństwie – jeden mężczyzna wiąże się z jedną kobietą na całe życie i każdy ma szanse na przekazanie swoich genów dalej. Religia, państwo i społeczeństwo poprzez potępienie, karanie i ostracyzm społeczny tradycyjnie czuwały nad wymuszaniem i przestrzeganiem monogamii. Obecnie kiedy religia jest w odwrocie, państwo w neoliberalnej doktrynie wycofuje się do roli nocnego stróża, a społeczeństwo stało się anonimową zbitką obcych sobie i zatomizowanych ludzi – monogamia nie jest w stanie funkcjonować jako norma społeczna, a w jej miejsce wraca tłumiona przez kulturę i cywilizację zwierzęca natura ludzka oraz instynktowne strategie seksualne. W przypadku mężczyzn jest to poligamiczna potrzeba rozprzestrzenienia maksymalnego swoich genów z licznymi partnerkami, zaś w przypadku kobiet hipergamiczna potrzeba znalezienia najlepszego z możliwych samców do przekazania genów. Ta potrzeba mija ewentualnie po tym, jak kobieta zrealizuje już swój cel biologiczny (dziecko), straciła płodność (menopauza), lub… nigdy i zostaje starą panną, która otoczyła się wymaganiami niemożliwymi do spełnienia 🙂

Ludzie mają dużą potrzebę wiązania się na całe życie, czy też posiadania nierozbitej rodziny. Dużo się mówi (ale tylko mówi, gorzej z czynami) o miłości, lojalności, czy wierności, jednak zaczynamy żyć według zasad biologicznych, które tak naprawdę rozbijają społeczeństwo, niżeli je scalają. Dlaczego? Ponieważ porzuciliśmy większość reguł społecznych w imię „wolności” i „równości”.

W momencie w którym kobieca hipergamia z jednej strony jest pozbawiona sankcji i mechanizmów kontroli ze strony religii, państwa i społeczeństwa, a z drugiej otrzymuje dzięki social mediom paliwo w postaci nieograniczonego dostępu do tysięcy samców, z których może wybierać wyłącznie najlepszych – przestają dziwić powyższe dane statystyczne.

Mężczyźni zawsze walczyli o kobiety. Im tych kobiet jest mniej, tym męskiej agresji jest więcej

Zastanówmy się co oznacza dla społeczeństwa pozbawienie prawie 30% mężczyzn szans na założenie rodziny i stabilizację? Dlaczego monogamia jest ważna? W czasach przedhistorycznych 8 tysięcy lat temu tylko 1 mężczyźnie na 17 kobiet udało się przekazać swoje geny.

Ukazuje to skalę hipergamii jaka wtedy panowała, ale też jak wyczerpująca jest męska rywalizacja, gdy nie mają miłości kobiet. Większość uwagi mężczyzn w tym czasie skupiała się na walce o kobiety. Dopiero gdy mężczyzna ma kobietę może realizować się na innym polu. Dlatego w momencie formowania się pierwszych państw jednocześnie wprowadzono monogamię, po to by zaprzestać tych destrukcyjnych walk i skierować wysiłek wszystkich mężczyzn na budowę cywilizacji. W istocie monogamia wraz z państwem były dwoma najdonioślejszymi wynalazkami w naszej historii. I tak samo dzisiaj – kiedy pozbawimy tak wielką grupę mężczyzn szansy na przekazanie genów dalej – stare, zwierzęce walki odżyją. Tylko w nowoczesnej formie – wielu z nich skieruje swoje frustracje w destrukcyjne przestępcze zachowania, radykalne, populistyczne ruchy polityczne, czy wreszcie działalność terrorystyczną.

Według socjologa Diego Gambetty z Uniwersytetu w Oxfordzie islamscy terroryści-samobójcy tak łatwo szafują swoim życiem gdyż nie mają nic do stracenia – w poligamicznych krajach islamskich mężczyźni z klas niższych nie mają szans na żonę, kiedy bogaci szejkowie mają całe haremy, zaś do zyskania mają 72 dziewice po śmierci. Incele-terroryści również nie mieli nic do stracenia, a wedle ich manifestów i ideologii – do zyskania mieli tzw. beta uprising czyli rewolucję, a w zasadzie kontrrewolucję, która obali hipergamię i przywróci monogamię w radykalnym wydaniu na wzór “Opowieści Podręcznej”.

Czy czeka nas wojna właśnie przez nadwyżkę mężczyzn i niespełnienie miłosne? Cóż, tak właśnie w przeszłości bywało.

Coraz więcej Polaków jest singlami

kobiety wstydzą się mężów

W ciągu ostatnich kilku lat staje się to zjawisko coraz większym problemem. W kraju w którym klasa średnia praktycznie nie istnieje, a 60% ludzi zarabia minimalną krajową, kobiety mają bardzo wywindowane wymagania odnośnie statusu materialnego mężczyzn (a to tylko wierzchołek góry lodowych tychże kobiecych wymagań). Skutek tego jest taki, że obecnie już 25% Polaków to single. O ile do tej pory nikt tego nie traktował poważnie, tak socjologowie ostatnio zauważyli niepokojący trend iż coraz więcej singli to single z przymusu, a nie z wyboru.

rośnie liczba prawiczków nieuprawiających seksu
Coraz większa ilość prawiczków. Powód? Kobiety chcą uprawiać seks tylko z najlepszymi mężczyznami, których jest garstka.

Przede wszystkim struktura demograficzna polskiego społeczeństwa jest bezlitosna. O ile w całym społeczeństwie mamy mniej więcej po równo mężczyzn i kobiet, tak w poszczególnych grupach wiekowych mamy silne różnice – w wieku 65 lat i starszym na 100 mężczyzn przypada już 157 kobiet, a poniżej 50. roku życia to mężczyźni liczebnie przeważają. Wśród osób w wieku 20-29 lat mamy nadwyżkę mężczyzn licząca 94 tysięcy , co oznacza, że już z góry niemal 100 tysięcy mężczyzn z przyczyn strukturalnych jest pozbawiona możliwości założenia rodziny.
Sytuacji nie poprawia wcale imigracja do Polski – tylko w pierwszym półroczu 2018 roku powiatowe urzędy pracy wpisały do ewidencji 756 812 wniosków pracodawców o zatrudnienie cudzoziemców. Zaledwie 31 procent spośród tych oświadczeń dotyczyło sprowadzenia i zatrudnienia w Polsce kobiet z zagranicy. Jakby tego było mało małżeństwa Polek z cudzoziemcami stanowią aż 74 proc. ogółu małżeństw mieszanych – co wynika z danych podanych przez GUS za lata 2006-2012.

piramida ludności

Emigracja z Polski również jest korzystna wyłącznie dla kobiet. Badania przeprowadzane przez socjologów wśród polskich mniejszości na Zachodzie wskazują iż polskie kobiety
błyskawicznie integrują się z rdzennymi mieszkańcami, bardzo szybko są wchłaniane przez zachodnie grupy towarzyskie i zakładają rodziny z Brytyjczykami, Holendrami i Niemcami. W przypadku mężczyzn-Polaków nie znajdują oni ani przyjaciół ani żon wśród obcokrajowców gdyż przez lokalne społeczności są traktowani jako konkurencja i są izolowani. Polak-migrant to najczęściej osoba samotna, bądź zadająca się z innymi samotnymi Polakami.

Ruchy migracyjne między wsią, a miastem w Polsce są prawdziwą hekatombą dla mężczyzn z Polski B. Miasteczka powiatowe i wsie są praktycznie pozbawione młodych kobiet, młodzi mężczyźni, którzy dziedziczą gospodarstwa bądź warsztaty czy małe manufaktury i nie wyjeżdżają do wielkich miast nie mają praktycznie szansy na założenie rodziny. Stąd też wielka popularność programów „Rolnik szuka żony” czy „Chłopaki do wzięcia”.
Sukcesywne niszczenie instytucji rodziny, podważanie roli i autorytetów mężów i ojców, promowanie poliamorii, „róbta-co-chceta”, promiskuityzmu – wszystko to powoduje rozpad egalitarnych mechanizmów monogamii, które jak wcześniej pisałem redystrybuują po równi szanse na założenie rodziny w społeczeństwie oraz skutkuje powstaniem neoliberalnego niczym nieregulowanego i nieskrępowanego egoistycznego rynku matrymonialnego, w którym „bogaci” i „najatrakcyjniejsi” zgarniają wszystko, a przeciętni zostają z niczym.

Ten niczym nieregulowany system jest obecnie główną przyczyną kryzysu demograficznego oraz kryzysu wartości w Europie, USA, Japonii i innych rozwiniętych krajach. Dla kapitalizmu to jeden z ostatnich bastionów w których pragnie zatryumfować w celu totalnego zatomizowania społeczeństwa i rozbicia ostatnich struktur wspólnotowych.
Jak widać dalsze podążanie ślepo w stronę feministycznej emancypacji i uprzywilejowania kobiet to krok prosto w przepaść zarówno dla państwa, społeczeństwa jak i cywilizacji jaką znamy.

Autor: Sebastian Raisser

 

Spodobał Ci się mój artykuł, moja praca, może cała idea i działalność? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu przez brak wsparcia czytelników? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz to zrobić! Tylko dzięki wpłatom można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. To wszystko co widzisz (ale i to co niewidoczne) jest pracą, poświęconym czasem i moimi inwestycjami. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

Karta płatnicza - konto bankowe. Warto ustawić comiesięczne zlecenie wpłaty.

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane!): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie ogólne, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

wpłata bitcoin

Adres portfela: 1BTR3p6kxRd7LKLMGvsT78kYk5DpmgHu9E

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.