Analiza szkodliwości przymusowego poboru wojskowego i ćwiczeń. Mężczyzn uczy się strachu przed sprzeciwem

Spis treści

Zostań darczyńcą/patronemJeśli doceniasz artykuł lub działalność autora kliknij, by poznać szczegóły 🙂

Przymusowy pobór do wojska jest szkodliwym archaizmem dyskryminującym mężczyzn generującym falę. W Rosji do dziś występuje diedowszczyna, czy tzw. szkoła sadyzmu, a w takiej Tajlandii przemoc fizyczna i seksualna wobec poborowych jest nagminna. Przymusowy pobór wojskowy zwiększał poziom samobójstw, depresji, alkoholizmu, ale i uczył przemocy jako środka komunikacji.

Wojsko dobrowolne (zawodowe) jest jedynym słusznym kierunkiem rozwijającym jego profesjonalizm, poziom szkoleń i szanującym prawa człowieka (głównie mężczyzn). To właśnie zawodowość (dobrowolność) wojska od niedawna pozwoliła na zmniejszenie poziomu fali (krzywdzenia mężczyzn) prawie do minimum, a do tego zwiększyła jakość samego zawodu.

Rosja: propaganda wmawia, że wyłącznie idąc na wojnę jesteś prawdziwym mężczyzną i tylko wtedy zostaniesz zaakceptowany (obie płcie uczestniczą w tej manipulacji).

Z kolei pobór przymusowy uczy dręczenia słabszych, które znamy ze środowisk patologii (nawet więzień), a które dzięki poborowi uczone są normalnych ludzi. Dzięki nauce takich wzorców zwiększa się skala patologii i przemocy w społeczeństwie (m.in w rodzinach), empatia do mężczyzn zanika, a ignoranci sądzą, że wojsko „leczy” mężczyzn nawet z depresji, czy z każdej „słabości”. Jest to głupota, którą należy ze społeczeństwa wyplenić, bowiem nauka potwierdza co najwyżej to, że stygmatyzacja np. osób z depresją doprowadza do szybszej śmierci chorego, lub pogłębienia jego problemu. Pogląd mówiący, że „wojsko leczy” w takiej formie jest furtką dla sadystów, by byli usprawiedliwiani w razie znęcania się.

Nie wierzysz, że wojsko uczy ślepego posłuszeństwa, a empatię i dobroć karci przemocą „bo tacy nie są mężczyźni”? Tutaj film bezpośrednio z jednostki w Rosji, gdzie dowódca znęca się nad żołnierzami.

Widzimy zatem, że zamiast realnie pomagać ludziom to w antywolnościowych państwach dokręca się im śrubę, poniża, zawstydza i odbiera wolność (kategoria A dla każdego!). I pewni ludzie na serio myślą, że samobójcy żyliby dziś gdyby wrócił pobór, bo wtedy nie byliby pizdami, a prawdziwymi mężczyznami. Naprawdę tacy ignoranci istnieją i jest to retoryka właśnie na poziomie patologii tak chętnie niegdyś uczonej. Myślę, że sporo z rządzących nami myśli niestety podobnie, bo władza jest odzwierciedleniem społeczeństwa.

Dlatego sprzeciwianie się przymusowemu poborowi wojskowemu tylko dla mężczyzn i przymusowym ćwiczeniom może być przydatne dla każdej osoby wspierającej godność, wolność, empatię i szacunek do mężczyzn (najczęściej Men’s Rights Activists – MRA).

W tym tekście nie chodzi mi o pobór w razie wojny, a przymusową służbę, powrót ZSZ w czasie bezpiecznym, lub przymusowe ćwiczenia wprowadzone na stałe w skoszarowaniu (od 30 do 90 dni, czyli jest to taki skrócony pobór o 'ładniejszej’ nazwie).

Niestety zwolennicy przymusowego poboru, służby lub ćwiczeń (wg ankiet 30-55% ludzi) pokazują, że muszą mieć nad sobą bat. Jest to wieloletnia tradycja zaszczepiona wychowaniem przemocą („bije to znaczy kocha i mu zależy”). Niewolnik jest popędzany przy pomocy kar i manipulacji, a potem uczy się, by popędzać innych i odbierać im wolność. Zresztą prawdopodobnie dlatego partie prawdziwie wolnościowe nie mają dużego poparcia w Polsce (w sumie w Rosji też nie, dlatego ciężko im coś w tym kraju zmienić na lepsze, a nawet wprowadzić znanej nam dobrze demokracji). Takie podejście utrudnia rozwijanie nie tylko jakości wojska, ale każdej innej dziedziny życia.

Problemów z poborem, a nawet z przymusowymi ćwiczeniami wojskowymi jest bardzo dużo i dlatego tekst jest długi. Najwyraźniej nikogo nie interesuje rozwiązanie tych problemów, albo ludzie nie wiedzą, że takie występują, albo są na nie ślepi.

Wstępnie o niewolniczej tresurze mężczyzn zwanej przymusowym poborem wojskowym (tudzież przymusową zasadniczą służbą wojskową)

fala w przymusowym poborze wojskowym

Chciałbym podejść do poboru wojskowego głównie z pozycji narzędzia do niewolniczego tresowania mężczyzn i to metodami, które nie czynią z mężczyzn dobrych specjalistów. A to właśnie powinno być celem wojska. Powinno postawić się na profesjonalizm (zawodowość), specjalizacje, dobrowolność (jeden chętny i kompetentny jest lepszy niż dziesięciu zmuszonych i niekompetentnych), uporządkowaną organizację, przejrzystość, klarowność, obronę praw żołnierza, przywileje dla chętnych i absolutną eliminację wszystkich patologii, które krzywdziły mężczyzn na przestrzeni wieków (zamiast im realnie pomóc i nauczyć czegoś wartościowego).

pobór wojskowy to niewolnictwo

Trzeba rozumieć, że przymus nie działa. Żołnierz przymuszony i źle traktowany (poniżany) jest zawsze zdemoralizowany. Jego energia ma energię sprzeciwu i braku szacunku do przymuszającego. On traci motywy do obrony, nie licząc strachu przed tym, że przymuszający upokorzą go jeszcze bardziej (np. gwałtem kijem od miotły w więzieniu).

Żołnierz dobrowolny (zawodowy), który dostaje przywileje ma wysokie morale, wysoką motywację, wysoką wiarę w siebie, wiarę w cel i będzie zawsze lepszym żołnierzem. Odpowiedz sobie na pytanie, czy wolałbyś, by operował Cię chirurg, który lubi ten zawód, poszedł na niego z powołania, ma talent, czy chirurg z poboru – przymuszony do czegoś do czego się nie nadaje i czego nie cierpi?

I to daje małą podpowiedź ile znaczy dobrowolność.

Niestety w przymusowym wojsku podporządkowanie ślepym posłuszeństwem kastruje mężczyzn m.in z własnego zdania, z umiejętności wspierania ludzi, uczy poniżania i upokarzania, przemoc staje się normą „rozmowy” u mężczyzn, a do tego mężczyźni budują często nieuświadomiony strach przed sprzeciwem. Mężczyźni mają bać się słyszeć, że bez poboru nie będą ani mężczyznami, ani nikim wartościowym.

To jest żerowanie na kompleksach, na braku poczucia aprobaty u mężczyzn. Z kolei ci mężczyźni którzy przeszli już służbę przymusową (np. starsze pokolenie i ich synowie którzy słyszeli takie teksty od ojców) zbudowali samoocenę i poczucie bycia mężczyzną na tej taniej manipulacji o byciu prawdziwym mężczyzną i ciężko im się jej sprzeciwić. Ci mężczyźni innej wartości w sobie często nie widzą, nikt im tego nie zaoferował, taki nabyli sens życia, więc nagle go nie porzucą.

Do zmiany mentalności tłumu trzeba wiele odwagi i wiele siły psychicznej. Ciężko coś wywalczyć jako protestujący będąc wyzywanym np. od pizd, ponieważ mentalność tradycyjnie wychowanych mężczyzn prawem nazywa obowiązek, a ograniczanie wolności przywilejem. Każdy sprzeciw jest dla takich mężczyzn słabością na którą nie ma pozwolenia.

Pamiętajmy, że mężczyznom od lat zabiera się głos. Uszczęśliwia się nas wbrew naszej woli i nazywa się to „naszym prawem”. Od lat mężczyzn się obraża, gdy sprzeciwiają się i nie chcą wykonywać „męskiej roli”. Od lat istnieje przekonanie, że mężczyznę można krzywdzić, a ten powinien to znosić, bo twardzi tak właśnie robią (pedagogika wstydu). Cierpieć trzeba tylko w ciszy.

mężczyzna musi iść do wojska

Zaskakują też ludzie, którzy twierdzą, że należy uczyć mężczyzn w wojsku mycia podłogi, czy ścielenia łóżka. Tyle, że ewidentnie to ich rodzice zawiedli, a nie państwo.

Do tego istnieje idiotyczne przekonanie, że wojsko robi z chłopca mężczyznę (cokolwiek to znaczy), z homoseksualisty heteroseksualistę (najpewniej zrobieniem kilku pompek, lub pobiciem), ze zniewieściałego bardzo męskiego i z niekompetentnego wojaka najlepszego wojskowego pod słońcem. Antynaukowe, niemoralne, szkodliwe bzdury, które bardzo jasno opiszę (i zjadę) w tym tekście.

W powszechnym myśleniu o poborze wojskowym i „produkowaniu” mężczyzn jest wiele sadyzmu. Mężczyźni muszą w końcu sprzeciwić się wychowywaniu ich przy pomocy przemocy. Sprzeciwić się uległości w tym aspekcie. I mężczyźni otwierają się dziś coraz bardziej, a internet nam w tym pomaga. Niestety w konserwatywnej Polsce presja na tradycyjne podejście do mężczyzn nadal ma się dobrze i duża część Polaków chyba ciągnie nas za bardzo na wschód. Tacy ludzie boją się wolności i jej nie rozumieją. I robią to raczej z niewiedzy (a może ze zwykłej złośliwości i lubienia patrzeć, jak inni cierpią?). Oby tak nie było, choć nawet jeśli tak jest, to pewnie tak byli wychowani.

nie jesteś mężczyzną jak nie idziesz do wojska

Skala problemu jest ogromna. Setki tysięcy spraw związanych z gnębieniem mężczyzn (w szkołach, w wojsku, w rodzinie itd.) nie wychodzi na jaw, bo mężczyźni tego prawie nigdy nie zgłaszają. Od lat jesteśmy wytresowani, że to wstyd być ofiarą, że kapować nie można, że nikt nam nie pomoże. Pozostaje przyjąć swój marny los i wstydzić się za siebie (victim blaming). To samo mamy z przemocą domową ze strony kobiet. Mało jest zgłoszeń mężczyzn, bo mężczyzna od młodości został wytrenowany, że w razie przyznania się do słabości jest pizdą (jakby nie było gorszego określenia). I ze wstydu tego nie robi. Udaje, lub wypiera ze świadomości. I mężczyźni przyjmują to, są bezradni, uznają, że tak musi być, bo taki jest świat. I że w tym świecie nic się nie zmieni nigdy na korzyść mężczyzn. Tyle, że często sami podtrzymują ten system brakiem swojego buntu, który doprowadziłby do zmian na lepsze.

Zapraszam do przeczytania całego tematu, bo nie jest to prosta sprawa.

pobór wojskowy i fala

Lista obaw mężczyzn co do przymusowych ćwiczeń i poboru wojskowego w krótkim podsumowaniu (dla tych co TL;DR)

Ludzie widząc, że w kraju zbyt chętnie kultywujemy ruskie standardy rozumieją, że są traktowani po macoszemu, a nie po partnersku na linii państwo-obywatel. Jest to hierarchia znana z fali, gdzie żołnierz jest nikim, a cała reszta ludzi nad nim jest bezkarna i może robić co im się rzewnie podoba. Listę obaw rozwijam w dalszej części tekstu.

  • jest obawa o wpychanie mężczyzn w cudzą wojnę (np. Ukrainy) próbując kłamać, że tak nie jest i nie będzie (tak jak mówi się, że dobrowolna służba jest dobrowolna, a miałaby być przymusowa i nie można odmówić jej bez powodu)
  • istnieje obawa, że brakuje wiary rządzącym Polską w NATO, które powinno pomóc nam dużo bardziej, niż dziś pomaga się Ukrainie (lub byłaby to wojna światowa), więc albo coś wiedzą więcej od nas, albo dokręcają śrubę dla dokręcania śruby i jest to antyobywatelskie, antymęskie działanie
  • istnieje obawa o przymusową przysięgę dla cywila po ćwiczeniach zakończoną wcieleniem do wojska jako żołnierza pełnowymiarowego, którego potem można przywoływać w dowolnym terminie i który ma do 2-4h czasu na dojazd do jednostki (nic nie podpisujesz, po prostu jak pojawisz się na ćwiczeniach to jesteś zaprzysiężony); przymus ćwiczeń i przymus złożenia przysięgi buduje obawę o to, że tacy mężczyźni mieliby być jak w Rosji pierwsi wysyłani na front (np. jako zwiad, by dostać kulkę) – za sprzeciw oczywiście karą jest więzienie, najpewniej z mordercami i gwałcicielami (zachęta do dobrowolnych ćwiczeń bez przymusu przysięgi byłaby lepsza, szczególnie dla młodych ludzi i nie tylko tych, którzy chcą wiązać przyszłość z wojskiem; najpierw niech zobaczą jak jest i niech mają szansę zdecydować samodzielnie, a nie przymusem)
  • jest obawa o wciskanie każdemu mężczyźnie wojskową kategorii A (jest coraz większa lista dozwolonych chorób w ustawie o obronie ojczyzny, co pokazuje, że jest coraz mniejsza skrupulatność w ocenie kto realnie do wojska się nadaje i jakby chodziło politykom w tym o wysyłanie mięsa armatniego na cudzą wojnę). Przykład:

kategorię A dają każdemu w wojsku

Żeby zmienić kategorię wojskową np. na D trzeba mieć nie tylko wiele pieniędzy, trzeba znać prawo jak własną kieszeń, trzeba mieć siłę się odwoływać (w tym psychiczną, bo spróbuj udowodnić depresję; nie ma szans bo diagnoza nie opiera się na wyniku z krwi tylko jest OPINIĄ lekarską, a lekarze z komisji muszą opiniować tak, by wcisnąć kogoś do wojska). Trzeba mieć również możliwości dojazdu wszędzie (dosłownie jak zdrowy, obrotny człowiek, a nie podporządkowany komunikacji miejskiej), trzeba mieć długie historie leczenia i opinie WIELU lekarzy (którzy mogą przyjmować daleko od miejsca zamieszkania), trzeba mieć wiele badań (na które znowu trzeba wiele pieniędzy i trwa to wszystko latami), że typowy chory obywatel dostanie kategorię A do wojska.

Nie dlatego, że jest zdolny do wojska, a dlatego, że jest niezdolny do udowodnienia swoich trudności, bo jest właśnie chory, nie ma pieniędzy i ma na udowadnianie ogromu rzeczy za mało czasu (terminy do lekarzy na NFZ są długie, a komisja woła o papiery w przeciągu maksimum 2 tygodni). Chory nie załatwia sobie zmiany kategorii, bo nie jest tak obrotny i silny, a często do poprawnej diagnozy, która zostanie uznana mijają lata (w tym np. długotrwałe leczenie bólu i to prywatnie). Tak państwo załatwia chorowitych mężczyzn, bo nie rozumie ich trudności, a do wojska mają się nadawać. Bzdury.

Zresztą wielu lekarzy nawet w szpitalu na NFZ traktuje pacjentów jak symulantów, którzy zabierają lekarzom czas, są traktowani jak szkodnicy dosłownie (sprawdźcie sobie opinie z SOR z prawie dowolnego szpitala, traktowanie pacjenta woła o pomstę do nieba – wielu ludzi ma uchyłek na zdrowiu, lub umarło przez takie traktowanie). I te wszystkie antyobywatelskie prawa są budowane właśnie przez takich buców bez grania zrozumienia dla ludzi – oni wykonują tylko zarządzenie. Tacy ludzie decydują o życiu i zdrowiu innych.

  • jest obawa o utratę zarobków, miejsca pracy, szans na awans, szans na edukację, o niszczenie gospodarki takim poborem, lub ćwiczeniami 30-90 dni rocznie (piękny urlop dla niewolnika)
  • obawa o utratę więzi z rodziną odseparowaniem od niej, o problemy dzieci przez brak ojca w domu (bycie ojcem jest ważniejszą rolą społeczną mężczyzn w czasie pokoju, niż bycie żołnierzem)
  • obawa o brak ochrony praw dręczonego żołnierza w wojsku (fala dowódców i fala kolegów z kompanii – to są inne fale); w wojsku poborowym ZSZ występuje dużo nudy z powodu słabej organizacji szkoleń, a duża ilość czasu wolnego i brak kontroli powoduje, że przemocowa fala wraca, bo zaczyna się ustawianie kto jakie ma miejsce w szeregu i wielu mężczyzn robi to przy pomocy przemocy
  • obawa o coroczną możliwość utraty 90 dni w roku minimum, lub więcej gdyby powrócił przymusowy pobór aż do późnej starości – są to jawne tortury, broń polityczna i totalitarna
  • obawa o brak skutecznej organizacji wojska, brak podziału na specjalistów (czyli który mężczyzna do czego się nadaje w wojsku), słabe szkolenia, które nic nie wnoszą (dowód), niedoinformowanie, chaos prawny, marnowanie czasu i pieniędzy na odgrywanie teatrzyku urzędniczego, takim jakim kiedyś było malowanie śniegu na biało przez poborowych
  • istnieje słabe rozumienie równouprawnienia godzącego w mężczyzn, gdyż bez powodu uważa się, że każdy mężczyzna musi nadawać się do wojska, za to prawie żadna kobieta się nie nadaje (oba twierdzenia nie są prawdą i szkalują mężczyzn)
  • istnieje niedocenienie mężczyzn w państwie przy jednoczesnym nakładaniu trudniejszych obowiązków
  • okazuje się, że jedyny wniosek z narzucania woli mężczyznom to skłócanie ludzi, by eliminowali przeciwników poboru i przymusu, czyli typowe zrzucanie odpowiedzialności z władzy na ludzi (to władza powinna zadbać o profesjonalizację każdego trybiku państwa)

Skutkiem przymusu będzie to, że jeszcze więcej fajnych ludzi ucieknie z kraju.

Znęcanie się w wojsku nad poborowymi i brak ochrony żołnierza, który to zgłosi (konfident żali się jak baba)

Jest to identyczny problem, który występuje w szkole publicznej. W większości grup potrafią znaleźć się powiedzmy 2-3 antyspołeczne jednostki, które są po prostu sadystami. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie chodzą do szkoły po to, by się uczyć, a po to by robić rozróby, by sprawiać problemy nauczycielom, czy by krzywdzić innych. Tak samo jest w wojsku, tylko robią to już osoby dorosłe, silniejsze, więc ich okrucieństwo jest nawet bardziej wyrafinowane. Takie osoby mają za nic dobre relacje wewnątrz grupy. Jeśli w porę nikt tego nie wytępi w grupie to coraz więcej mężczyzn staje się zachęconych do torturowania innych dla zabawy i staje się to normalnością w wojsku.

Przykładem znęcania się są te filmiki z Rosji – fala. Tutaj więcej zdjęć.

fala w wojsku

Amnesty International trzy lata badało nieprawidłowości i nadużycia w obowiązkowym poborze wojskowym w Tajlandii. Pod koniec 2021 roku został opublikowany raport, którzy przedstawiał wiele krytycznych, wręcz kryminalnych postępowań wobec rekrutów. Opisano między innymi:

  • zmuszanie rekrutów do leżenia nago na sobie

Czasem gdy kąpaliśmy się w 40 osób w małych łazienkach wpadali nagle starsi rangą i kazał się wszystkim położyć na ziemi. Przez to, że było mało miejsca kazali nam się kłaść jeden na drugim. Po prostu, dla zabawy. Nie byliśmy dla nich ludźmi, a zabawkami dla rozrywki.

  •  „Pociąg” – czyli zmuszanie rekrutów do maszerowania trzymając za prącie swojego kolegę

Kazali nam trzymać się za penisy. Nie mogłeś mieć wolnej ręki, więc trzeba było trzymać kolegę przed tobą i tego z za tobą. I kazali nam tak chodzić w kółko.

  • zmuszanie rekrutów do wąchania i całowania odbytów innych rekrutów.

Kilka razy kazano nam położyć się nago na podłodze, w kolumnach za sobą i położyć twarz na dupie kolegi, całować i wąchać ją. To nie jest coś co ktokolwiek powinien robić.

W łaźniach, ale specjalnie zanim wzięliśmy prysznic, kazano nam się położyć jeden za drugim i włożyć nos między pośladki kolegi z przodu. Byliśmy nadzy. Następnie trener kazał wdychać i wydychać powietrze nosem, kilka razy.

Przy przymusowym poborze zachodziło też zmuszanie do masturbacji, gwałty, zmuszanie do dokonania gwałtów, czy inne formy przemocy seksualnej. Raport zawiera także inne formy nadużyć takie jak przyjmujące formy tortur jedzenie w niewygodnej pozycji, czy spędzanie kilku godzin w beczce z wodą. I to wszystko w XXI wieku, w kraju który rocznie odwiedzają miliony turystów.

Treść raportu i szkice ukazujące tortury falowe.

Przysłowiowe „kręcenie wora” nie jest wcale wymysłem i nie jest wcale za nami. Są też pobicia, kradzieże, przywiązywanie do łóżek w czasie snu, zabieranie ubrań, przymuszanie do alkoholizmu. Pomijam idiotyzmy typu mycie kibla szczoteczką, „by nauczyć się życia”. Pic na wodę i nauka, że wszystko da się osiągnąć poniżaniem. Nic poza tym.

W wojsku jest też nauka odpowiedzialności grupowej, czyli jeśli niekompetentny żołnierz nie spisuje się (np. jest powolny, słaby, wystraszony, czy niezbyt inteligentny) to cała kompania dostaje karę za niego. I taki żołnierz dostaje drugą karę często od swoich kompanów, co jest kompletnie legalne, a co powoduje, że ten żołnierz jeszcze bardziej obniża swoje kompetencje, bo jest terroryzowany. I wychodzi ze zniszczonym zdrowiem, a inni uczą się mechanizmu, że słabszych należy gnębić. Następnie fala falą pogania i w życiu codziennym i w rodzinach. Demoralizacja.

Wyzwiska od onuc, gdy nie jesteś za poborem. Wierzący w przymusowy pobór naprawdę wierzą, że Polskę ktoś zaatakuje i sami wybronimy się mięsem armatnim

Kolejna kwestia to wyzwiska, że każdy kto nie jest za przymusowym poborem lub ćwiczeniami jest za Rosją, ponieważ niby wtedy osłabia kraj i czeka tylko na to aż zostanie zaatakowany. Oczywiście jest to brednia. Ci, którzy mówią o tym jak pobór był w historii patologią robią to tylko po to, by zmusić polityków do myślenia, by rozwijać wojsko w lepszy sposób. I by traktować żołnierzy i cywili w lepszy sposób. Bo wtedy taki człowiek będzie zawsze skuteczniejszy. Ale do tego trzeba inteligencji, wyobraźni i empatii. Cech, które w polityce nie przydają się tak dobrze jak wyrachowanie, cwaniactwo i umiejętność populistycznego dziamgania.

Argument, że Polska ma mieć pobór, by mięsem armatnim bronić kraju i wygrać jest niedorzeczny. Jeśli dużo większy kraj zaatakuje to Polska sama nie ma żadnych szans. Zbyt biedny kraj, zbyt mało liczebny, zbyt wielu chorowitych ludzi (psychicznie i fizycznie, przypominam, że mamy u nas też jeden z większych współczynników samobójstw i nikłe dofinansowania opieki psychologicznej).

Ludzie nie wiedzą, że w Polsce jest więcej samobójców, niż wypadków na drogach, czy umierających po udarach i zawałach! Pewnie to wszystko te pizdy, tak? Słabi mężczyźni, którym trzeba dowalić wojskiem, karami i przemocą, by byli prawdziwymi mężczyznami?

Powtórzę, specjaliści mogą pomóc i sojusze. Ukraina też nie wygrywa wojny amatorskimi poborowymi (kwestią nawet jest czy w ogóle wygrywa). Ukraina otrzymuje pomoc z zewnątrz, pomaga jej rozległość terenów, pomaga jej w tym, że Rosja głównie chce utrzymać dostęp do morza, a nie może okupować całego kraju i wiele innych czynników, które nadal utrzymują ją i Europę w stanie względnego bezpieczeństwa. Wg Global Firepower w 2021r. Ukraina (25 miejsce) miała mniejszą siłę wojskową, niż Polska (23 miejsce), mimo, że u nas przymusowego poboru nie ma.

Polska w odróżnieniu od Ukrainy jest w NATO, co uniemożliwia atak na Polskę bez konsekwencji w postaci wojny światowej. Do tego wojen nie wygrywa się teraz przesuwając żołnierzy po mapie, a sprzętem i technologiami, dlatego produkowanie mięsa armatniego jest nieproduktywne. Dodatkowo w odróżnieniu do wschodniej Ukrainy Polska nie ma żadnych rosyjskich mniejszości etnicznych, oraz nie ma ŻADNYCH ważnych dla Rosji złóż surowców naturalnych. Powód do wojny oczywiście zawsze można znaleźć z czapy, ale wszystkie podawane aktualne są bezużyteczne.

Reasumując onucą mogą być wszystkie osoby, które chcą przenieść standardy Rosji do nas (w tym przymusowy pobór i inne przymusy), a nie ci, którzy dążą do profesjonalizacji i traktowania obywatela jak człowieka, a nie jako zasobu.

Przymus ogranicza prawa człowieka. To archaiczna metoda regulowania kontaktów społecznych, która generuje więcej przemocy (z wojnami na czele)

Społeczeństwo ma błędne i zbyt pozytywne przekonania o poborze wojskowym. Społeczeństwo nie widzi ile krzywd generuje pobór wojskowy i jest to związane tylko i wyłącznie z przymusem. Gdy nie ma przymusu to ilość patologii w wojsku się zmniejsza, a wojsko zaczyna traktować żołnierza lepiej, stara się zapewnić mu lepszą organizację pobytu, ale i lepsze szkolenie. To przymus jest problemem.

Przymus zwalnia zlecających go od odpowiedzialności. Dobrze wiemy, że politycy są bezkarni. Dobrze wiemy, że w wojsku zasadniczej służby przymusowej tak jak w innych hierarchicznych strukturach niepodlegających kontroli – ręka rękę myje (dla przykładu można podać zachowania wielu policjantów nadużywający swoich praw np. w kierunku kierowców, czy spokojnego obywatela, gdy patologia się panoszy). W strukturach znajdą się ludzie dobrzy, ale maszynka szybko ich wypluwa, gdy zobaczą jakie cechy naprawdę liczą się u „szeregowego pracownika izby”. Tacy ludzie odchodzą, szczególnie jak im się słabo płaci (ale o braku przywilejów i zachęt później).

Tam gdzie mężczyźni o różnych cechach są zamykani, a nikt nad nimi nie trzyma pieczy tam dochodzi do patologii. Mówienie, że istnieje nad tym nadzór i ochrona gnębionych to fikcja. Reszty mężczyzn to często nie obchodzi, nie bronią słabszego, bo wyuczeni jesteśmy, że słabym być wstyd, silniejszego się nie rusza, a w ogóle to każdy sam sobie musi poradzić. Inaczej przecież nie jest mężczyzną. To utrudnia wzajemne wsparcie.

Z kolei gdy nie ma przymusu poboru żołnierz którego dotknęło złe potraktowanie ma prawo to zgłosić i uzyskać karę dla sprawcy, ale może też odejść z wojska, gdy nie zobaczy wsparcia u wyższych organów. Gdy jest przymus jest to SZALENIE utrudnione. Trochę jak w więzieniu, gdzie też panują specyficzne „zasady” w których ciut bardziej moralny człowiek zostanie zniszczony bardzo szybko. I tutaj nadzór też jest często fikcyjny.

Oczywiście więzienie, czy wojsko są dużo gorsze, niż szkoła, która dla wielu była takim wstępem do bycia ofiarą znęcania się. W szkole jednak chłopcy spędzali ze sobą kilka godzin i wracali do domu (50% czasu gnębienia, a nie 100%). W wojsku muszą spędzać cały czas spędzać ze sobą, więc tortury mogą być nieustanne, włączając sen, toalety i kąpiel, a więc dużo prywatniejsze sfery, niż wytacza szkoła.

przymusowy pobór wojskowy i ćwiczenia dla mężczyzn
Przykład mizoandryka (nienawidzi mężczyzn, jest sadystą dla jednej płci, nie współczuje, nie pomaga, a życzy jak najgorzej)

Wszyscy, którzy twierdzą, że jest to wyolbrzymianie historii będą mogli sobie sprawdzić ile samobójstw mężczyźni popełniali w wojsku, ile wychodziło z depresją, z pijaństwem, ilu z frustracji samo zaczęło stosować przemoc domową (dużo większa skala, niż dzisiaj, gdy mamy „słabych mężczyzn” jak niektórzy na mężczyzn szczują – głównie kobiety i tradycyjni konserwatyści).

To samo dzieje z nastolatkami, którzy popełniają samobójstwa m.in dlatego, że zostali z podobnymi problemami sami, a szkoła, jak to państwowy bubel nie potrafi im pomóc, ani nawet w porę zauważyć problemu. I NIC SIĘ NIE ZMIENIA OD LAT!

Nawet nie ma sensu dyskutować z ludźmi wyśmiewającymi cierpienia dzieci i dorosłych, bo najpewniej to są ci którzy sami mogą mieć wiele za uszami i będą się bronić. Inni po prostu są zbyt krótkowzroczni, by to pojąć. Ale przecież wojsko inteligentów nie przyciąga, a nawet może nie chcieć zbytnio myślących jednostek. Ma być posłuszeństwo wobec jednych i ma być agresja wobec odpowiednich celów. Zwykłe, wytresowane, bezmyślne zwierzęta gdzie empatia jest jedną z najgorszych cech ludzkich, bo utrudnia stosowanie przemocy. Tak się uczy ludzi psychopatii i okrucieństwa.

„Ale wojsko się zmieniło! To nie to samo co w PRL! Już takiej fali nie ma!” Tak, bo nie ma przymusowego poboru (jeszcze)

Słyszę, że teraz wojsko w Polsce jest inne. Tylko trochę. Standardy dalej są dalekie od ucywilizowanych, tyle, że mamy od jakiegoś czasu wojsko zawodowe, które mocno się usprawniło. Wszystko dzięki naciskom NATO. Dzięki dobrowolności służby stopień gnębienia żołnierzy (i fali) zmniejszył się.

Jednak gdy wraca przymus to wraca amatorka, wraca fala, bo kontroli nad tym nikt już nie ma. Żołnierza z przymusu nie trzeba szanować – jest mięsem. Na ogół poziom obniża się tam gdzie państwo kładzie łapy i to państwo, które broni się przed „postępem” marząc o cofaniu nas w prehistorię. To jest właśnie problem braku zawodowości. Idzie się na ilość, a nie w jakość.

Oczywiście niektórzy z mężczyzn, którzy byli już w wojsku mieli szczęście i trafili do fajnej grupy, plus mieli w porządku dowódców więc potraktowali zasadniczą służbę wojskową jak obóz harcerski, a nawet jak wakacje, lub dodatkową imprezę. Wtedy mogą mówić, że było czołganie się w błocie, kiełbaski, muzyka, czy nawet pijaństwo. I oni mówią, że to super sprawa, więc boją się tego tylko pizdy w rurkach. Otóż nie, bo oni byli w czepku urodzeni trafiając do super jednostki.

Ale dla wielu mężczyzn pobór to było nie tylko marnowanie czasu, niczego przydatnego się tam nie nauczyli, ale i zdarzała się trauma, bo samobójstw w wojsku zawsze było bardzo dużo. Wynosiło się z niego dużo przemocowych zachowań, a potem żony i dzieci były zdziwione jak ojciec przyjechał i teraz katuje rodzinę, albo katuje sam siebie, bo nerwowo nie wytrzymał.

Zamiast promować jakikolwiek rozwój, a więc profesjonalizację państwa, to stawia się na dzicz i amatorszczyznę.

Brak kompetencji wszystkich mężczyzn do wojska. Z niewolnika nie ma pracownika. Nie każdy się nadaje

Tak jak nie ma możliwości z każdego człowieka zrobić dobrego muzyka, chirurga, nurka, czy astronoma, tak nie da się zrobić z każdego człowieka maszynki do zabijania. Nie ma takiej możliwości, bo do tego trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, talent, siłę, zdrowie, psychikę (nierzadko praktycznie psychopatyczną) i właśnie – kompetencje.

Oczywiście u niektórych mężczyzn można je rozwinąć, ale u wielu mężczyzn efekt będzie odwrotny do zamierzonego, lub kompletnie nic to nie wniesie.

Równie dobrze można by było robić pobór na lekarza, czy szewca. Kraj takich też potrzebuje, na wojnie ich również potrzeba, więc róbmy brankę. Czemu akurat w jednym zawodzie jest w przymus, a w innym nie i czemu do jednego każdy ma się nadawać, a do innych nie trzeba i jest wybór?

Albo inny przykład oddający głupotę przymusu. Masz gumowe ucho, bo nie urodziłeś się z wrażliwością słuchową. Jesteś dobry w czymś innym. I teraz jesteś bity i wyzywany za każdy zły krok w tańcu.

Po co posyłać cię do takiej szkoły i do ludzi których będziesz irytował, a którzy potrzebują kogoś dobrego, chętnego i wierzącego w swoje zdolności?

Tylko dlatego, że masz niewielką szansę mieć o 2% mniej gumowe ucho, nie znaczy, że nadasz się na muzyka, czy innego tancerza.

Zawsze pytam tych którzy chcą każdemu narzucić przymusowy pobór, czy może chcieliby by im narzucić obóz baletu i będą pomykać tam w różowej, obcisłej sukience. Pewni mężczyźni dadzą radę, reszta zje się ze wstydu, inni ucierpią psychicznie. A gdyby jeszcze dochodziło do przemocy, jeśli ktoś nie dawałby rady być super baletnicą to pięć razy pomyślałby, czy zamordyzm ma sens.

Znam to doskonale z psychologii wychowywania dzieci, gdzie najbardziej cierpią dzieci nieakceptowane przez rodziców, którzy chcieli z nich stworzyć kogoś kim nigdy nie będą. Ot rodzicowi zamarzy się, by dzieciak był najlepszym piłkarzem świata, nie udaje się to i jest karcony. Rodzic nie zauważył, że syn miał predyspozycje do matematyki i zmarnował swoje życie nigdy nie rozwijając talentu. Nigdy nie zarobił odpowiednich pieniędzy. Nigdy nie uzyskał dumy rodzica. I żyli ze sobą jak pies z kotem tylko z powodu nierealistycznych oczekiwań rodzica względem dziecka.

To samo jest gdy oczekujemy nierealistycznych rezultatów od mężczyzn nienadających się do wojska. I to są zwykle ci, którzy są niechętni do służby. Oni doskonale wiedzą czemu tak jest, bo znają siebie. W przeciwieństwie do tych, którzy wcisnęli im kategorię A w książeczce wojskowej na „badaniu”.

Wciskanie wszystkim kategorii A po zbadaniu „wzrokiem”. Rentę też ciężko dostać. Antyobywatelska rola komisji lekarskich

Nie każdy z kategorią A się nadaje do wojska. Już mówiłem, że nasze państwo lubi pic na wodę i na początku tekstu pokazałem sytuację jak komisje traktują chorowitego mężczyznę. Wszystkim chcą wcisnąć kategorię A niezależnie od sprawności psychicznej i fizycznej. Istnieje również błędne przekonanie o tym, że każdy mężczyzna może być silny fizycznie i psychicznie „tylko musi potrenować” (za to kobieta ma ograniczenia, których nie wytrenuje). Podobnie głupie jest przekonanie w prawie pracy, że każdy mężczyzna może podnieść 50kg, tylko kobieta nie może. Nie jest to prawdą, bo wielu mężczyzn do takiej pracy nigdy się nie będzie nadawać, mogą być słabsi od zdrowych kobiet właśnie przez choroby (albo tacy się urodzili), tak jak wielu mężczyzn nie będzie nadawać się do pracy gdzie potrzeba stalowej psychiki. A są takie zawody. Niezależnie od treningu nic się nie poradzi, bo różnimy się z urodzenia. I dlatego mężczyźni wybierają różne ścieżki zawodowe i tacy mężczyźni, którzy nie nadają się do wojska doskonale o tym wiedzą. I dlatego nie zgłaszają się do tego typu zawodów.

Wciskanie każdemu mężczyźnie kategorii A, gdy nie ma szalenie drastycznych chorób i nie miał jak udowodnić wszystkiego (bo jako chorowity, słabszy ma na to małe szanse) mija się z celem i nie testuje odpowiednio predyspozycji tego mężczyzny. Taką kategorię wciska się nawet tym zwolnionym z w-fu w szkole średniej i tym, którzy nie leczyli się psychiatrycznie w młodym wieku, ponieważ nie ma promocji leczenia zaburzeń emocjonalnych u mężczyzn właśnie przez budowanie wstydu o „pizdach”. Zamiast sobie pomóc lekami i terapiami to mężczyzna udaje twardszego, niż jest i przyjmuje niesłusznie nadaną mu kategorię A, gdzie powinien dawno mieć wpisane zaburzenia emocjonalne niedające się leczyć i żaden „trening” tu nie pomoże.

Oczywiście ignoranci nadal sądzą, że depresja jest również wynikiem lenistwa, czy niewystarczająco trudnych doświadczeń, więc życzą takim ludziom jeszcze gorszego piekła, niż przeżywają na co dzień z tą chorobą. Ale niedoinformowanie i złośliwość należy wyplenić, mówiłem. Albo walczysz, albo godzisz się na to co jest.

Tak samo państwo nie ma interesu w dawaniu renty chorym. Komisje lekarskie istnieją tylko po to, by zrobić wszystko, by żołnierz nie dał rady pozbyć się przymusu służby, tak jak po to, by chory nie dostał renty.

Znam niejedną taką sytuację, że ludziom ogromnie trudno dostać rentę, a naprawdę jest z nimi źle, nawet nie mają rąk, mają straszne rany, paraliże, a i tak muszą walczyć latami sądowo, żeby uzyskać choć małą rentę. I to czasową, bo zaraz im ją odbierają…

Należy pluć na takie standardy jakie są promowane w wielu krajach, bo te kraje nie rozwijają się, tak szybko jakby mogły. I właśnie dlatego, że człowiek jest zasobem, cyferką, mięsem oznaczanym jak bydło.

Brak służby zastępczej m.in dla pacyfistów

Ustawa o obronie ojczyzny z 2022r., którą wszystkie partie jednogłośnie poparły (kolejna bezmyślność) nie przewiduje, że pacyfista (czy ktoś komu religia nie pozwala na praktyki wojenne i zabijanie) będzie mógł zastąpić ćwiczenia służbą zastępczą o podobnym czasie trwania. Służba zastępcza również jest przysługiwaniem się krajowi w obronie, ale w innej formie niż zabijanie np. jest to opieka, lub praca przy produkcji ważnych części dla ludzi zmechanizowanych (a to tylko początek różnych specjalizacji ważnych w obronie kraju). Brak takiej możliwości ogranicza nam ponownie wybór odpowiednich specjalizacji dla mężczyzn w których spiszą się najlepiej, zamiast być kulą u nogi w innych miejscach.

Brak zachęt dla PRAWIE chętnych DOBROWOLNIE służenia w wojsku i brak przejrzystości. Ludzie nie wiedzą, że można nawet zmienić kategorię na A jak mieli wcześniej D!

Widzę, że jest naprawdę sporo ludzi do chętnych służenia w wojsku dobrowolnie, lub do zgłoszenia się do samych ćwiczeń, ale są to ludzie, którzy nie są całkiem pewni swego. Są nawet tacy, którzy pytają w internecie jak zmienić prosto kategorię z D na A, by zgłosić się na ćwiczenia dobrowolnie! I nie wiedzą tego. I znowu winne jest tu państwo.

Prędzej niezdolny do wojska zostanie przymuszony kategorią A, mimo, że jest ewidentnie cherlawy, czy słaby, niż zdolny i chętny, bo do czegoś mu się doczepią (to przy dobrowolnej służbie właśnie).

Rozdawanie kategorii „zdolności” to jedno. Drugie, że państwo nie informuje w sposób szanujący obywatela co dokładnie jest w programie szkoleń, jakie prawa ma żołnierz, jakie dostanie benefity. Państwo nie informuje nawet kogo konkretnie powołuje w tych dobrowolnych ćwiczeniach, które jakby stają się przymusem. Czasem wspominają mgliście o zawodach potrzebnych wojsku jak informatyk, czy mechanik, ale potem okazuje się, że nie wiadomo jaki to informatyk. Po technikum informatycznym, czy po studiach automatyki i robotyki? Zero konkretu, bo zarządza tym ktoś kto albo nie wie co robi, albo wie, tylko musi rozmydlać temat, by kogoś udupić.

Państwo nie rozmawia z obywatelem po partnersku, tylko jak terrorysta. Zmusza, nie informuje, kłamie, wprowadza kruczki i manipulacje. Otóż to. I ludzie mają prawo bać się takiego państwa. To nie „brak męskości”, tylko rozsądek. Bo nigdy nie wiadomo co się dla tych ludzi szykuje, jakie oszustwo i jakie mordęgi, a nie prawa. Na chętnych nie czeka jakaś pomoc np. w zdobyciu zawodu, umiejętności, by mieć je na papierze, nawet takiego prawa jazdy, czy pierwszeństwa w kolejce do lekarza albo szpitala. Jest multum możliwości zachęcania ludzi, którzy naprawdę lubią walczyć, są sprawni fizycznie, energiczni, silni, a więc zdolni.

Jednak to co robią nasi politycy nie jest zbyt wiarygodne, przez co opór w internecie jest słuszny. Na żywo już taki nie jest, bo jak wiadomo nikt nie chce w towarzystwie wyjść na słabego, przed kobietami się nie popisze, koledzy nie zaakceptują (ale tylko w grupie, w rozmowie sam na sam często jest inaczej).

Chętni potrzebują doinformowania, przejrzystości, poczucia, że będą dobrze potraktowani w tym wojsku i, że są partnerem, a nie mięsem armatnim. To są standardy do których należy dążyć. Trzeba informować o warunkach szkoleń, o warunkach skoszarowania. Po prostu należy rozmawiać z mężczyzną jak z człowiekiem.

Dobrowolna służba czerpałaby garściami z takich ludzi. Ale nie ma kto ich zachęcić, nie mają gdzie łatwo znaleźć informacji, nie znają swoich praw. Słyszałem też, że wielu zawodowych żołnierzy jest demotywowanych i odchodzą ze służby. Zawodowcy chcą być zawodowi, a widzą tam amatorkę. Widzą niechlujstwo. Widzą, że ci którzy faktycznie chcą być żołnierzami nie mogą być nimi w pełni, a niechętne do służby kule u nogi demoralizujące kompanię są brane na siłę.

Specjaliści także są odsyłani i demotywowani, więc nie ma kto uczyć i zostają w wojsku najwytrwalsi co nie znaczy, że najmądrzejsi.

W jaki sposób ma to pomóc wojsku?

Zmuszasz innych do poboru? Sam(a) daj przykład.

Każdy kto obraża ludzi niechętnych do poboru przymusowego i ćwiczeń przymusowych jest ewidentnie tym, który jest BARDZO chętny na bycie żołnierzem. Ewidentnie. Do takich należałoby od razu wysyłać listy z zaproszeniem na wieloletnią służbę. Bo czemu nie? Innych obrażają, czyli sami czują się pewni siebie, pewni zerowego zagrożenia. Oznacza to, że się NADAJĄ.

A jak nadają to powinni iść pierwsi w szeregu. Włącznie z politykami, którzy próbują zarządzać swoimi obywatelami, zamiast być przykładem dla nich.

DLATEGO PRZYMUS TYLKO DLA PRZYMUSZAJĄCYCH!

Ogromnym problemem są ludzie, którzy są pierwsi do tego, by innym odebrać wolność, lub by innych poniżać. Są pierwsi do mówienia jakie to wszystko jest ważne, ale sami dziwnym trafem nie mają nic wspólnego z wojskiem, albo mieli dawno, a teraz nie daliby w nim rady. I dowartościowują się tym, że mogą sobie poobrażać innych nakręcając kliki. Trochę jak patostreamer obrażający innych. I taką ma widownię.

Dla tych wszystkich, którzy wyzywają od nieprawdziwych mężczyzn trzeba im podać definicję honoru prawdziwego mężczyzny. Ten przede wszystkim pokazuje czynami, że nim jest. A więc pierwszy służy, pierwszy daje przykład i pierwszy jest autorytetem.

Taki człowiek sam pierwszy zgłasza się na ochotnika, na front i… dziwnym trafem tacy ludzie są dużo mniej toksyczni, niż ci którzy obrażają innych, na ochotników nie zgłaszają się, tylko przymusić chcą całą resztę.

Ale prawdziwie honorowi, męscy i kompetentni są cisi, bo mają pokorę, bo wiedzą co jest ważne w życiu, a tani szczekacze tanio szczekają. Hipokryzja, obłuda, skłócanie ludzi z ludźmi.

I to z politykami na czele. Gdyby polityk przechodził te same niedogodności co obywatel – miałby większe zaufanie społeczne. Sam dałby przykład i byłby jednym z nas.

Dlatego ogromne gratulacje dla tych, którzy dobrowolnie zgłaszają się do wojska i okazują swoją przydatność nie musząc przy tym nikogo poniżać. Dla tych powinny czekać tylko nagrody.

Przymusowemu poborowi i ćwiczeniom sprzeciwiają się noszący rurki, pizdy, czyli męskie śmiecie wg takich oceniających

szkodliwość przymusowego poboru wojskowego

Prawdziwy mężczyzna musi się bać protestować, by go czasem nie wyzwano i nie ośmieszono, że nie jest mężczyzną. Dlatego on woli potulnie położyć ogon, schować głowę w piasek i nie sprzeciwić się niczemu co godzi w jego interesy, w jego godność, czy w jego zdrowie. Prawdziwy mężczyzna gdy jest dyskryminowany mówi, że to nic takiego, że wytrzyma i, że jest zadowolony. Jak plują to mówi, że deszcz pada.

Taką kulturę stworzono dla mężczyzn i taką kulturę podtrzymują konserwatywni tradycjonaliści. Na prawicy można się ich spodziewać (niestety), a na lewicy znajdą się poszczególni fałszywi ludzie, którzy chcieliby wyjścia z prymitywizmu, z patriarchalnej budowy kultury, a jednocześnie ją w wielu aspektach popierają. Zabawne są feministki, które twierdzą, że mężczyzna ma prawo do okazywania emocji, a potem wypowiadają się w takim temacie i wychodzi, że prawa takiego mężczyzna nie ma. Ma obowiązek schowania ich, udawania, że ich nie ma, lub nieczucia ich, tak jak ma psychopata. Albo po prostu jak głupek nieświadomy ryzyka, czy konsekwencji. Wielu głupków jest przecież zbyt pewnych siebie.

Taki styl dyskusji o wojsku, że ci czy tamci noszą rurki, plus gorsze wyzwiska to spodziewałbym się u gimnazjalistów, a nie dorosłych mężczyzn uważających się za publicystów, intelektualistów stawiających na merytorykę. Coś tu nie gra, ale wieś tańczy i śpiewa.

Widziałem ostatnimi czasy sporo tego typu głosów, ale czy to od kobiet, czy jakichś starszych mężczyzn (Cymański, Kaczyński, Ziemkiewicz, Wolski), czy mężczyzn z kategoriami, które zwalniają ich ze służby, czy tych co się wymigali w latach 80, a innym tego zabraniają (Grzegorz Janowski z Polsatu), czy to od polityków i księży, którzy też są zwolnieni. Wnioskować można wiele. Za przymusowym poborem najczęściej są ci, którzy go nie będą odbębniać, albo się nie nacierpią, bo będą ulgowo traktowani, albo niedouczeni i niedoinformowani, albo jacyś psychopaci, którzy szukają możliwości dręczenia kogoś i to dla nich będzie okazja.

Kobiety, które popierają pobór przy pomocy wyzywania mężczyzn są ucieleśnieniem toksycznej męskości, którą często krytykują, ale pojęcia mają o tym żadnego. Ot powtarzają lotne hasełka. Ich wizja wojska i robienia „z chłopców mężczyzn” jest wyidealizowana (filmowa?), ale głównie dlatego, że same nigdy w czymś takim nie uczestniczyły i wiedzą, że nikt im tego nie nakaże. One w wojsku widzą ładne mundury, bronie, porządek. Jest to ocena powierzchowna. Już pomijam to, że na pewno oburzałyby się gdyby chciano z tych dziewczynek robić prawdziwe kobiety przy pomocy toksycznie męskich standardów kto to jest prawdziwa kobieta.

Ale wiele kobiet jest wręcz zawiedzionymi tym, że mężczyźni nie są tak agresywni jak niegdyś (niech się pukną w głowę, bo nie wiedzą co czynią i co by ZŁEGO im to przyniosło). Niech sobie zamieszkają w jakiejś dzielnicy krajów zagranicznych z dużą przestępczością i wtedy pomyślą, czy tego chcą. Bo nie będą wcale omijane i traktowane jak księżniczki (de facto jak małe dziewczynki).

Ogólnie obie płcie mają głęboki interes w dokręcaniu śruby mężczyznom, ponieważ pozwala to poczuć się im lepiej z własnym, nieudanym życiem. W ogóle współpraca mężczyzn i nauka wspierania się (obrona słabszych) jest na tyle ciężka do wypracowania, że istotnym byłoby promować ją głośniej, niż inne głodne kawałki o problemach z podpaskami dla kobiet. Jedno to problem, a drugie to PROBLEM.

Ale tak, mężczyźni boją się, że zostaną określeni nieprawdziwymi mężczyznami, jeśli się boją czegokolwiek. Zabawny zbieg okoliczności, ale prawda jest taka, że każdy mężczyzna, który nie potrafi odejść z roli płciowej narzuconej terrorem przez toksyczne społeczeństwo ten boi się być sobą, boi się mieć własne zdanie, boi się stracić akceptację społeczną, ponieważ okazał się być innym niż reszta mężczyzn. Bycie niemęskim wg norm bycia męskim w danej kulturze to miałaby być największa krzywda dla mężczyzny. Kto jest odporny na to, ten dopiero jest wolny.

Ale jak to? To w wojsku nie ma porządku i nadzoru?

I tak słucham wywiadów, gdzie jak niejedna kobieta (Gozdyra, która jest oczywiście wstępnie za przymusem ćwiczeń i poboru) usłyszała co się wyprawia naprawdę w wojsku, jak w większości czasu się tam leży, a nie uczy specjalizacji i to ewidentnie celowanych w poszczególnych ludzi (np. informatyk do obsługi dronów, a nie do czołgania się), a nie wszystkim jedno i to samo to okazywało się, że łapała się za głowę. Jak jeszcze zobaczyła co znaczy fala nie tylko dowódców, ale i „kolegów” z drużyny, a do tego jak łatwo można było popaść tam w alkoholizm czy nauczyć się sadyzmu, wyręczania się innymi, bumelanctwa, albo picu na wodę typu malowanie trawników na zielono to dopiero do niektórych (NIEKTÓRYCH) kobiet dotarło jak wiele jest i było w wojsku patologii.

I że to nie jest tak jak w filmach, że mężczyzna uczy się tej obsługi broni, czy pojazdów, posłucha wykładów, a potem w cywilizowanych warunkach oddaje się czytaniu książki na swoim łóżku i wszystko jest pięknie, a każdy problem można zgłosić. Tak nie ma, bo mamy standardy wschodnie jeśli chodzi o wojsko. Nie mamy też pieniędzy, nie mamy wyposażenia, często brakuje łazienek, brakuje łóżek, brakuje namiotów – samych podstaw.

przymusowe ćwiczenia dla rezerwistów

Taki pobór nawet w 10 lat nie zrobiłby z nikogo żołnierza, bo 80% czasu to bumelanctwo, a 15% to rzeczy mało praktyczne na wojnie, a 5% prawdziwe szkolenie z najnowszych technologii.

W tym kraju nie potrafią porządnie programu do w-fu stworzyć dla dzieci, a co dopiero dla dorosłych

I to naprawdę niezależnie od rejonu oceny. Przecież możemy porozmawiać o tym samym jeśli chodzi o politykę – nie ma merytokracji, jest machanie szabelką, szukanie sobie nic nie znaczącego wroga, tematy zastępcze, manipulacje emocjami tłumu. To samo mamy w medycynie (NFZ dla wielu nie jest dostępne), to samo w szkolnictwie, w urzędach, czy w policji. Gdzie nie poszukasz to potrzeba usprawnień całej struktury, by nie kradziono pieniędzy, by specjaliści z pasją nie byli ograniczani, by nie było nepotyzmu i kolesiostwa.

Przecież w naszym kraju nawet w-f jest patologiczny. Nauczyciel mówi „macie balona i grajcie”, nie zwraca na nic uwagi, nie robi żadnej specjalnej selekcji, by wyrobić u ucznia jakichś nawyków, albo wybrać mu odpowiedni talent do rozwijania. Wszystko nazywa się „ogólnorozwojówką”, czyli jest jeden system dla każdego ucznia, czyli niedopasowany prawie do nikogo. To jest bezmyślne, zrobione na kolanie i nikt tego od dawna nie usprawnia. Dopiero na studiach jest większy wybór.

Tak samo jak sobie przypomnę testy sprawności do których nikt nie przygotowywał, tylko po prostu je robił. Pamiętam czy to podciąganie na drążku. Nikt nie kazał nam przygotowywać tylko nagle róbcie i ocena. Albo rzut oszczepem. Zamiast potrenować to na kilku w-fach (minimum) to raz i działaj. A gdzie nauka techniki? Nic, po prostu test. Rób bawole, a nie się rozwijaj. To samo ze sportami drużynowymi. Nikt nie tłumaczył nam zasad, jak się ustawiać, co jest ważne na poszczególnych pozycjach, tylko odbijajcie sobie piłkę, strzelajcie gole i tyle. Kolejnym imbecylizmem było zrównywanie ocen człowieka 160cm wzrostu z 190cm przy grze w kosza. Niżsi nabawili się tylko kompleksów i niechęci do w-fu, a to nie była ich wina, że się nie nadawali.

Jak struktury dorosłych mają lepiej funkcjonować jak nawet dzieci nie mają ogarniętego systemu szkoleń w kontekście niczego? Fuszerka. Dziś łatwiej jest rządzącym stworzyć zakaz zwalniania się z w-fu, albo wprowadzić jakiś nakaz, niżeli usprawnić program. I to samo widzę próbują robić z wojskiem i nie tylko. Mentalność DZIADÓW.

Dlaczego nie ma nauki obsługi broni już w szkole średniej?

Nadal nie wiem dlaczego dla młodych nie wprowadza się nauki obsługi broni, czy zasad zachowania się na wojnie. Są ważniejsze sprawy od nauki musztry. Jeśli w szkole zachęci się młodego człowieka fajnym programem, to istnieje większa szansa, że w przyszłości dobrowolnie będzie chciał uczestniczyć w szkoleniach. Trochę myślenia naprzód. Taki człowiek (obu płci) będzie mógł bardzo szybko nauczyć się podstaw taktyki i obrony w razie nagłej wojny. I to będzie zaszczepione w sposób pozytywny, mądry, a nie przemocą i fajansiarstwem.

Dyskryminacja mężczyzn obu płciom się podoba, bo mężczyzna nie może na nic narzekać, cierpieć, musi posłusznie wykonywać nakazy. Brzmi jak niewolnictwo, brzmi jak pogarda do mężczyzn i tym to jest

Mężczyźni nie potrafią się zjednoczyć większymi ilościami, by sprzeciwić się niewolnictwu mężczyzn i wtłaczaniu mężczyzn w uległe, posłuszne role. Tak jest gdy jeden mężczyznę drugiego napastuje, że musi coś zrobić, że nie może być inny, że nie ma prawa do wolnego wyboru, że nie ma prawa cierpieć, czegoś nie umieć, a nawet, że nie ma prawa się niczego bać, czy na cokolwiek poskarżyć.

Bać się jednak jest czego. Wojna, ograniczanie praw człowieka, znęcanie się, utrata finansów, rodziny i zdrowia, to są rzeczy poważne i rozsądny człowiek zawsze nad tym myśli. Jednak nie ten, który już wstępnie boi się złej oceny przez innych ludzi, gdy przyzna się do strachu. Ten boi się za pięciu. I dlatego gra cwanego, ale to tylko gra, bo prawdziwie pewny siebie człowiek robi swoje (rzeczy wartościowe), zamiast poniżać ludzi.

Bardzo jest ciężko mężczyznom walczyć o swoje, ponieważ mało kto chce zrozumieć mężczyzn. Lata prania mózgów, że prawdziwy mężczyzna jest posłuszny państwu, że nie ma własnego zdania, tylko musi mówić głosem innych mężczyzn, że nie może okazać emocji, że słabość nie jest tolerowana, że choroby nie są tolerowane. Wszystko kieruje ku temu, że mężczyzna ma wybór:

  • milczeć
  • robić co mu każą
  • wmawiać sobie, że jest wtedy prawdziwym mężczyzną (a najbardziej pewnie poczuje to w niebie po tym jak pierwszy zginie na froncie jako mięso armatnie, przed tym pewnie straci jeszcze nogę, a może i będzie torturowany – no ale, że prawdziwy mężczyzna się nie boi to te myśli zachowuje dla siebie i nie dzieli się tym publicznie)
  • poniżać innych, by się poczuć lepiej i by sobie zagwarantować ochronę przed poniżaniem (wymierzanie ataku pierwszym i udawanie części „tej silnej grupy co napastuje pizdeczki”)

W taki sposób pewni mężczyźni „współpracują”, bo sami byli uczeni przemocy wobec tych, którzy się nie dostosują. Przemocą jest np. wyśmiewanie i zawstydzanie, stąd bardzo mało mężczyzn chodzi na protesty w kontekście swoich praw i każdej dyskryminacji.

Przemocą jest sabotaż i zastraszanie, ponieważ wielu ludzi jest agresywnych wobec mężczyzn, którzy nie wykonują „męskich obowiązków”.

pobór wojskowy

Przemocą jest też zmowa milczenia, która nakazuje mężczyznom wikłać się w konserwatyzm, byle tylko nie zostać zaatakowanymi i w ten sposób sami mężczyźni rzadziej się emancypują. Także z tych wszystkich trudności patriarchatu stworzonego przez elity (mężczyzn), które zapewniają sobie ucieczkę i udają tych, co chcą dbać o innych, a prędzej manipulują ludźmi, by dostawać odpowiednie głosy. Oportunizm.

Równouprawnienie w wojsku, czyli patriarchalne konserwy uważają, że kobiety się nie nadają

Zaznaczę, że popieram wyłącznie dobrowolność i zachęty, profesjonalizację armii zawodowej. Nie chcę, by zmuszać kobiety i mężczyzn do poboru wojskowego jak w Izraelu, ani ćwiczeń w czasie pokoju. Wolałbym, by dla obu było to dobrowolne, wolnościowe i równe dla obu płci.

Ale jeśli tyle jest mówienia o równouprawnieniu, tyle jest akceptacji przymusu względem mężczyzn, a tyle mówi się, że należy pomagać kobietom (i, by mogły unikać „kobiecych obowiązków wobec narodu”) to wybaczcie, ale należy albo poszukać kobiet sprzyjających mężczyznom, albo dyskredytować feministki takie jak Żukowska, która nie tylko wypaczyła równość płci, ale i uchyliła się od wsparcia geja, a przecież lewica ich broni. Najwyraźniej daleko przed kobietami, co stanowi jasny cel feminizmu – matriarchat, dominacja kobiet. Żadna tam równość.

ustawa o obronie ojczyzny

równość płci feministek

I dlatego pewne kobiety wtórują prawicowym konserwatystom, by dokręcać śrubę mężczyznom, bo w ten sposób mają osiągnąć dominację. Ogólnie i lewicowcy i prawicowcy kompromitują się chcąc położyć jak największy bat na mężczyzn. W ogóle każdy kto mówi, że robi coś dla dobra mężczyzn, a odbiera mu prawa, odbiera mu wolność, obraża go, nie chce go przeszkolić w godnych warunkach, a dodatkowo chce wysyłać go na front, gdy sam ucieka (jak politycy) to nie jest to żaden przyjaciel, tylko wróg. I wrogowi mężczyźni nie umieją się postawić, bo prędzej toczą jakieś wewnętrzne spory kto np. jest bardziej męski. Śmieszne, prymitywne i dziecinne.

Na aszdzienniku wrzucono dość śmieszny tekst o tym, że teraz będzie przymusowy pobór kobiet do szpitali, by rodziły w skoszarowaniu. Jakby tak były tam potraktowane bez pryszniców, mydła, opieki, delikatnego traktowania, tylko z musztrą to by szybko odechciało im się narzucania podobnego terroru mężczyznom. Słyszałyby, że nikt się z nimi, by nie patyczkował, że teraz będą prawdziwymi kobietami, a nie dziewczynkami. Że głaskanie się skończyło.

Gdyby takimi tekstami i zachowaniami raczone były kobiety, czyli równie surowymi do traktowania mężczyzn to szybciutko spadłoby ich poparcie dla obowiązkowych ćwiczeń i poboru dla mężczyzn. Każda, by zrozumiała równość. Niestety póki co sporo kobiet ma różowe okulary co do wojska, nie wiedzą z czym to się je, a jednocześnie sądzą, że dzięki poborowi wzrosną dla nich korzyści, bo mężczyźni będą atrakcyjniejsi, a w ogóle to je obronią. I dlatego wg różnych badań od 38% do 54% kobiet bodaj jest za poborem dla mężczyzn.

Nie może tak być, by wypowiadały się osoby których pobór nie tyczy i go nigdy nie przejdą. Wielu mężczyzn poszło na protesty nt. całkowitego zakazu aborcji dla kobiet, więc kobiety powinny iść na protesty nt. przymuszania do służby wojskowej i przymusowych ćwiczeń dla mężczyzn. Albo gramy razem, albo jako wrogowie. Ja wybieram współpracę, ale tylko z osobami, którym zależy na tym samym.

Problem niedoceniania mężczyzn nie tylko w wojsku, ale w życiu codziennym

Mężczyźni naprawdę mają wiele ról do spełnienia w kraju. Świat nie kończy się tylko na wojnach. I w większości tych ról mężczyźni są lekceważeni. Niestety często sami się do tego dokładamy nie walcząc o siebie, nie wspierając się, ale jak mówię jest to do zmiany w mentalności od młodych lat. Wiele lat upłynie zanim to się uda. Oby nie dopiero po III wojnie światowej jak będzie za późno. Nawet rola ojca jest marginalizowana, a przecież mężczyzna lubiący dzieci, wychowywanie, opiekę, nawet niechcący muchy skrzywdzić może być dobrym ojcem, a wojskowym będzie ktoś inny. Żadnego z tych ludzi nie warto obrażać.

I jeśli mężczyzna nie czuje się doceniony w państwie, czuje, że państwo staje mu okoniem w gardle, że stara mu się utrudnić życie, przymuszać do czegoś również wtedy zaufanie takiego mężczyzny do państwa drastycznie maleje. A gorzej jeszcze gdy cywil słyszy o dobrowolnej służbie, a ma być powoływany. W takiej sytuacji mężczyzna ma niskie morale i nie chce nawet bronić kraju, bo czuje, że ten kraj nie daje mu wiele, a jest zmuszany do wielu rzeczy (ale nie bójcie się, będzie gotowy w razie wojny).

Niezależnie czy chodzi o słabe wsparcie przedsiębiorców, słabe wsparcie rodzin, ojców, mężów, słabe wsparcie bezrobotnych, czy chorych. Gdy mężczyzna widzi, że jego los jest nieznaczący niezależnie od jego roli społecznej, jest takim właśnie mięsem armatnim, robolem, bankomatem, popychadłem, nikt się z nim nie liczy, nikt go nie chce wspierać, to on też wycofuje się.

Jeśli mężczyzna widzi, że musi się poświęcać, a dostaje w zamian nic, to on też da od siebie nic. I tresura, przemoc, przymus, fala nie sprawi, że będzie bardziej chętny, sprawny i zmotywowany. Przeciwnie.

O niewolnictwie mężczyzn, którzy ULEGLE mówią, że muszą przejść nawet falę

Polecam ten tekst, choć i tak opisuje bardzo leciutkie przypadki. Ale zacytuję:

„Próbowałem kiedyś pomóc młodemu żołnierzowi, który był strasznie tłamszony. I zauważyłem, że on się mnie coraz bardziej boi, z każdym słowem. Myślał chyba, że mój pomysł na to, jak go zgnoić, był na tyle wyrafinowany, że go nie rozumie. Ale była też gotowość i przyzwolenie ze strony młodych [na falę – red.]: tak musi być, musimy przez to przejść” – opowiadał autor „Książeczki wojskowej”.

Dziś jest to samo. Każdy kto wyzywa mężczyzn odmawiających przymusu, lub po prostu twierdzących, że się do wojska nie nadają jest właśnie takim niewolnikiem. Często jest ofiarą prania mózgu, którego uczono mężczyzn, a on dziś mówi, że to jego naturalna cecha. Jest to kolejny NIEŚWIADOMY mechanizmów psychologicznych i tego co go stworzyło.

Jest też sadystą. Cieszy go widok innych, którzy są pomiatani, albo nawet sam się do tego dołączy.

pizdy w rurkach w wojsku

Homofobia i heteroseksualni mężczyźni obrażani od homoseksualistów

To kolejny problem toksycznej męskości uczonej właśnie poprzez struktury wojskowe. W takim miejscu nie ma miejsca dla ww. mężczyzn i są obiektem przemocy. Ostatnimi czasy można zauważyć dużą liczbę homoseksualistów w branży artystycznej (muzycznej), lub medycznej. Śpiewają, malują, lub chcą leczyć, niżeli nadają się do walki. Podobne cechy ma też sporo heteroseksualnych mężczyzn, ale nie są akceptowani w wojsku i nie nadają się do niego.

Ale to jest struktura, która nie rozgranicza kto do czego się nadaje, tylko uważa, że musi się nadawać, a każdy inny powinien być wyeliminowany.

homofobia w wojsku

Każdy kto sądzi, że da się zrobić z takiego mężczyzny twardziela jest w błędzie, co pokazał choćby  sissy experiment (Kirk Murphy). Mężczyzna nabawił się nerwicy, depresji, a potem popełnił samobójstwo. Tak go utwardzano na siłę, że skończył żywot. Kiedyś w końcu też próbowano podobnie „leczyć” z homoseksualizmu torturami. Nigdy nie udało się nikomu zmienić orientacji i usposobienia. Udało się jedynie zmusić mężczyzn do krótkotrwałego udawania (potem i tak kończyli tragicznie).

To pokazuje, że kompetencje do bycia sprawnym żołnierzem ma pewna grupa ludzi (nie tylko mężczyzn), ale nie wszyscy. Odczłowieczanie zostawmy zwierzętom, a mniej agresywnym, słabszym lub mniej sprawnym mężczyznom przydzielmy inne role. Problem w tym, że uznajemy z automatu, że inni mężczyźni niż „nastawieni na walkę” są bezwartościowi, więc tworzy się podział na naszych i wrogów. Kolejna wojna, tylko wewnątrz kraju.

Więc jaki sens? Nie nauczysz ryby latać, ale może szybko pływać.

Myślenie stadne. Nie dbaj o siebie, bo i tak nic nie znaczysz. Podprogowe wmawianie, że jesteś śmieciem. Nie narzekaj

W myśleniu grupowym nie toleruje się wyrzutków. Indywidualista to szkodnik, bo myśli samodzielnie. A jak jeszcze mu się pokaże, że jest słaby, grupa mu pokaże argument siły, to tym bardziej potaknie dominacji i będzie tańczył jak oni zagrają.

No i się zamknie, nie będzie narzekał. Wszystko mu będzie od tej pory pasowało. Czy to dziurawe obuwie, czy szkodzenie sobie na zdrowiu jedząc śmieciowe posiłki w trybie przyspieszonym, czy skandaliczny program nauczania, czy większość czasu spędzana na nic robieniu, czy brak ochrony właśnie przed przemocą. Byłbym zapomniał, w wojsku też promowało się brak mycia zębów, lub mycie raz dziennie i też szybko, niedokładnie. Jak ktoś mył zęby 2x dziennie to miał pseudonim dentysta, lub inny określający dbanie o siebie jak kobieta (laluś).

Czyli jest to uczenie niedbania o siebie, bycia taką świnią, która potem choruje i szybko umiera. Nie tylko na wojnie, ale i w społeczeństwie.

DEGENERACJA. Tyle przynosi pobór. Tonę złych zwyczajów. I ludzie myślą wtedy, że są MĘSCY. Tak, toksycznie męscy. Jak zwierzęta, prymitywy, troglodyci i psychopaci.

To środowisko patologii, które wynosi gwarę z więzień zawsze mówi o konfidentach, którzy nie mogą się skarżyć. Brak skarg powoduje zaniżanie poziomu czegoś co można byłoby poprawić. Ale tak, lepiej się zamknąć i mówić, że jak plują to deszcz pada, a jak grochówka spleśniała to super posiłek. 100% zdrowia. Jak kiedyś narzekano na BHP w pracy (brak norm, brak ochrony pracownika) to też zamykano gęby mężczyznom, a wypadków w pracy jest co nie miara.

NIE BÓJ SIĘ MIĘCZAKU, NIC CI NIE BĘDZIE! A było i to nie raz.

Tak to jest być wychowanym w kłamstwie, wykastrowanym z własnego zdania, z empatii, z inteligencji. Ot posłuszny żołnierzyk MARIONETKA. I to agresywnie szkodząca innym mężczyznom. Ale jak usłyszała, że agresja jest męska to jest dumna z tego co robi i dlatego nie skończy z tym tak prędko.

Skutki fali i puste prawo, którego nikt nie szanuje w warunkach przymusu

Oczywiście według prawa od niedawna poniżanie żołnierza należy do przestępstw, ale rzadko kiedy taki żołnierz dostąpi swoich praw. Dziś wpisuje się w skutki fali takie rzeczy jak utrata zdrowia, krzywda psychiczna, PTSD, utrata zdolności do pracy, utrata widoków na przyszłość, niepełny rozwój, zachowania wyglądające na panikę. Ogólnie piekło za życia.

Ale posłuchaj jeden z drugim tych którzy najbardziej pobór popierają to tam nie ma miejsca na słowa krzywda, lęk, utrata zdrowia, depresja. To wszystko wymysły pizd, ciot, pedałów, bab, nieprawdziwych mężczyzn.

A ja myślę, że ci którzy tak wyzywają to są ci którzy albo sami stosowali falę, albo byli jej ofiarami, a teraz mają syndrom sztokholmski więc ją idealizują tak jak panna idealizuje męża, który ją bije.

Oni po prostu życzą tego samego innym.

Za poniżanie i znieważenie grozi kara wg kodeksu karnego i odpłacić ofierze musi sprawca.

Więc im więcej takich wyzwisk mężczyzn, im więcej prób budowania wstydu, im więcej wyśmiewania problemów zdrowotnych, czy psychicznych tym większa pewność że taka osóbka jest przyjemniaczkiem który albo wiele złego w życiu wykonał, albo pusto cwaniakuje grając lepszego, niż jest w rzeczywistości, albo naprawdę ma zerową wyobraźnię. Mężczyźni jednak przejrzą na oczy na takie tematy, tak jak inni przejrzeli czy warto przymusowo robić dzieci w badziewnym związku w badziewnych warunkach i stąd niska dzietność. To wszystko pokazuje, że problem jest, ale nie do rozwiązania batem. To powinno być wyplenione raz na zawsze z całego świata po kolei rejonami.

Tyle, że jak mówię, prawo prawem i ochrona przed poniżaniem, ale żołnierz poborowy widział je jak świnia niebo. Bo dla państwa, które stosuje przymus on jest nikim. Widzimy to w Rosji, widzimy jak tam dopiero ludzie są zniewoleni, zastraszani i jak wykastrowano ich z własnego zdania. Nie mogą tam nawet nic złego powiedzieć o władzy, czy o wojnie. U nas jest tak może pół na pół, wielu ludzi się buntuje, ale za mało. I dlatego rządzą nami tacy, a nie inni ludzie. Oni pewnego poziomu nie przeskoczą, a nawet tęsknią za PRL.

Wnioskiem jest to, że mężczyźni (i w ogóle ludzie) powinni WZAJEMNIE się zacząć bronić, a nie poniżać. Wtedy może świat zostanie popchnięty w lepszym kierunku. Na razie okazuje się, że wiele osób przymus (a więc przemoc) uznaje za jedyny środek wychowawczy. Cóż, jestem przekonany, że to nie jest biologia, a kultura. Bo w wielu domach dało się wychować mężczyznę bez przemocy, bez poniżania, a jednak wyrósł na fajnego człowieka. I on ścielić łóżko umie i posprząta po sobie i umie zająć się dzieckiem i nie stosuje przemocy. Jakoś da się bez tej wojskowej patologii i szydery.

Nowy profil na Facebooku

Spodobał Ci się mój artykuł i moja praca tutaj? Nie chcesz, by strona zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Dzięki regularnemu wsparciu mogę ocenić, czy moja praca się przydaje i czy jest wartościowa. We wszystko co tutaj widzisz inwestuję samodzielnie i nie chciałbym by to szło w próżnię. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane): Bezinteresowna darowizna

Odbiorca: SW

Będę wdzięczny za ustawienie comiesięcznego, automatycznego zlecenia wpłaty, by nie zapomnieć o stronie.

BLIK, przelewy automatyczne (szybkie) i zagraniczne (SEPA) - BuyCoffee

Kliknij, by

Prawdopodobnie można wpisywać tutaj dowolne dane, więc przelewy są anonimowe.

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

matrixpoland@o2.pl

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.

UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, nie "leczy", a jest pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Autor nie daje gwarancji, że jego rady się sprawdzą i nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody wywołane praktykowaniem jego wizji danego tematu. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa ich na własną odpowiedzialność.