Wszyscy mężczyźni są tacy sami cz.1
Wszyscy mężczyźni są tacy sami. Wszyscy faceci są tacy sami. Nawet Marylin Monroe twierdziła, że wszyscy jesteśmy tacy sami, a to przecież idolka wielu dzisiejszych kobiet (a że toksyczna…). I brawo. Drogą dedukcji jeśli mężczyźni czytają moją stronę, to odstają od innych mężczyzn poglądami, a więc w tej logice jesteśmy tacy sami, jak inni. Jeśli synonimem prawdziwego mężczyzny ma być głupota, naginanie pojęcia równości, brak szacunku do siebie i naiwność, to nikt z nas nie powinien chcieć być takim mężczyzną. Co ciekawe często kobiety twierdzą, że najlepsi mężczyźni to ci, którzy pełnią funkcje opiekuńcze, ufają bezgranicznie, kochają bezwarunkowo, nie używają mózgu w dyskusjach z kobietami (bo mądry jest zagrożeniem i przejrzy gierki), a także są feministami: czyli wspierają kobiety (zaskakujące). Ciekawe, że ci akurat uzyskują najmniejsze powodzenie i nawet są ostatnio oskarżani o molestowanie czy gwałt.
Feminista oskarżony o molestowanie
Dziś na luzie, albo i nie – zajmiemy się sprawdzeniem, czy rzeczywiście jesteśmy tacy sami i jak odnieść takie twierdzenie do kobiet.
Kobiety uważają się za inne niż wszystkie, mężczyźni za takich samych jak wszyscy
Zacznijmy od tego, że wśród płci promuje się dzisiaj zupełnie inne postawy. Zaznaczam, nie mówię tu o wszystkich jednostkach. U mężczyzn najważniejszy jest brak skupiania na sobie samym, a na innych, uniżenie (wyręczaj, pomagaj, wspieraj, zapewniaj), rezygnacja z własnych potrzeb (wymagań), odpowiedzialność (coraz mniej), poświęcenie. Często kobiety mówią, „mężczyźni są prości w obsłudze”: czyli wymagania ograniczają się do: bądź miła (choć dziś – niekoniecznie), miej ochotę na seks (i znów, męskie potrzeby seksualne są dziś ośmieszane), nie bądź odstraszająco brzydka (i znowu, kobiety przesuwają granice brzydoty/otyłości w takim kierunku, by były bardziej akceptowalne).
Dziś mężczyźni potrafią rezygnować nawet z tych wszystkich punktów, byle tylko kobieta z nimi była. Taka postawa ogranicza rozwój kobiet! U kobiet wpiera się na odwrót – zbieramy lajki za zdjęcia (uzależnienie), jesteśmy bierne, roszczeniowe (potężne listy wymagań wobec mężczyzn), a także uważamy się za ofiary, którym należy się wieczna troska, łagodność, czy przywileje. W każdej chwili możemy zmienić gałąź obwiniając mężczyznę. Podstawowymi twierdzeniami mają być:
Nie jestem taka, jak inne
Nie nazywam się każda
I mężczyzna od młodości może wierzyć w to złudzenie wyjątkowości kobiet, by został przyciągnięty i usidlony. Empatia ma istnieć tylko do jednej z płci, bo słabości u mężczyzn mają być nienawidzone. To jest wstęp, który pozwala zrozumieć dlaczego w obecnym systemie kobiety traktowane są tak delikatnie, mają ułatwienia, a mężczyźni mają sobie radzić z każdą przeciwnością i nikt losem jednostki „słabej” się nie przejmie. Żeby kobieta była korzystna społecznie wystarczy, że żyje, że istnieje, że może ewentualnie urodzić (ale i tak nie musi). Mężczyzna musi zapracować na swój sukces, męski charakter, doświadczenie, umiejętności, zaradność, pewność siebie, sprawne ciało i by móc dzielić się wiedzą, czy zasobami. Cały czas promuje się samców alfa i zapominamy o wszystkich innych mężczyznach. Troszczymy się też wszystkimi kobietami. Od promowania i akceptowania otyłości u nich, po wszystkie ofiary (prawdziwe i fałszywe), samotne, zagubione, nieporadne i mało bystre. Każda potwora znajdzie amatora, ale już nie każdy amator, znajdzie potworę.
Cały czas więcej wymaga się od mężczyzn i nawet inni mężczyźni dołączają się do krytyki innych mężczyzn. Mizoandria i ostracyzm to jest tryb standardowy oceny mężczyzn, gdy najmniejsze objawy sprzeciwu są już mizoginią, seksizmem i szowinizmem. Ogólnie rzecz biorąc mężczyzna dziś ma być użyteczny społecznie, użyteczny dla kobiet, nie kwestionujący i nie szanujący siebie samego. To, że kobiety często nas atakują ma za zadanie zmusić nas psychicznie do tego, byśmy byli hipergamiczni: wyróżniali się, byli inni niż większość, zapewniali więcej kobietom niż przeciętny mężczyzna. Po to jest ostracyzm i ataki na mężczyzn, by mężczyźni zapewniali wygody kobietom. Męska duma nie istnieje, istnieje tylko to, czy można Cię wykorzystać jakoś. Jeśli nie, to nie istniejesz i sam się możesz kopnąć w dupę. Nie obrażamy się o to, ale uświadamiamy jak jest i stawiamy na rozwój. Albo umiemy żyć w systemie, albo odłączamy się od systemu. I tak samo na mojej stronie – stosujemy ostracyzm wobec kobiet, które nie zapewniają nam dobrego życia, czy samopoczucia i to jest potrzebne, by był balans. Bez balansu jest rozpieszczenie, a to nie skutkuje niczym dobrym.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, ponieważ mamy czas na rozwój, ale nie mamy wyboru
Kobiety mają teraz wybór. Mogą wyjść za mąż, mogą nie wychodzić za mąż, mogą pracować, mogą nie mieć pracy, mogą być małżeństwem z dziećmi, mogą zawierać związki bez dzieci. Mężczyźni mają taki sam wybór, jaki zawsze mieli: praca, jeszcze cięższa praca na rzecz kobiety, lub więzienie. – Tim Allen
Kobiety tego czasu nie mają, bo powierzchowny dar seksualności (urody) tracą po kilku lub kilkunastu latach i przestają być zauważane. Zdolność biologiczna kobiet kończy się wtedy, kiedy i tracą urodę, a tracą ją często w okolicach 30 roku życia (co lepsze genetycznie jednostki do 40stki powiedzmy z urodą wiecznej dziewczynki). Nie będziesz znał wielu kobiet, które wyglądają świetnie w wieku 40 lat, a w wieku 50 lat to będą perełki. Zresztą to kobiety ewolucyjnie są przystosowane do bycia bierną, a więc i częściej są leniwe. Ktoś niedawno w komentarzu napisał, że płeć piękna nie jest piękna, bo się musi malować, więc jest to kolejne kłamstwo podawane o płciach. Kobiety potrafią być zapuszczone już w wieku 25 lat, cellulit, cera bez makijażu wygląda jakby były chore, są otyłe, po przejściach, z bagażem dziecka (bo nie każemy im myśleć nad wyborami seksualnymi, tylko otwieramy się na rozwiązłość). Oczywiście te same kobiety szkalują mężczyzn, których ktoś skrzywdził, porzucił, zdradził – jeden pies, ważne, żeby unikać takich pustaków.
Jeżeli chodzi o wygląd, to mężczyźni nie muszą mieć gorzej. Taki Krzysztof Ibisz np. jest dzisiaj nawet młodszy niż był i takich przykładów można wymieniać, gdy mężczyzna o siebie dba. Chcesz to twierdź, że to pedalskie, ale nie oczekuj, że kobiety w dzisiejszym świecie będą tolerowały niedbalstwo i ubrania rodem z heterosexual mans fashion. Wytarty podkoszulek i łańcuch, by pokazać kto rządzi na dzielni może nie wystarczyć.
Dla wielu mężczyzn starzenie jest też plusem. Nawet dlatego, że jeśli mężczyzna się starzeje to często nabiera poważniejszych rysów twarzy, często rozwinął swoje ciało i fizycznie wygląda lepiej niż jak był 40 kilowym gimnazjalistą. U kobiet to wygląda całkiem inaczej i nie mogą nadrobić atrakcyjności pieniędzmi i zasobami (bo ich nie chcą oferować mężczyznom), zaradnością (bo nie chcą mężczyzny niezaradnego), czy intelektem (bo zazwyczaj wtedy stają się aroganckie i „wiedzą lepiej”). Kobiety samozwańczo silne przyciągają mężczyzn słabych, ale jednocześnie ich natura słabości nienawidzi, więc nigdy nie zostaje zaspokojona. U mężczyzn to tak nie działa. Jeśli mężczyzna nie ma chorób, to z wiekiem może być silniejszy, lepszy, mądrzejszy. Wykorzystaj to. To nigdy nie będzie minus. Bądź taki sam jak wszyscy – czyli lepszy niż ci co oddają życie dla zmiennego szczęścia kobiety, a potem zostają zdradzeni, z niczym, bez planów i wiecznie sfrustrowani.
Pamiętać należy o Prawie Briffaulta. Samica, nie samiec ustala wszystkie warunki istnienia danej rodziny zwierząt. Jeśli samica nie czerpie wymiernych korzyści z kontaktów z samcem, tego typu kontakty nie będą miały miejsca. Samica nigdy nie zadowala się tym co ma, tylko z czasem pragnie więcej, zatem utrzymanie miłości i rodziny kosztuje więcej wraz z postępującym stażem związku.
Prawo Briffaulta doskonale mówi, że kobieta pragnie korzyści od mężczyzny, a ten jeśli się nie będzie rozwijał, to jego wartość systematycznie będzie spadała. I kobieta będzie tracić do niego pożądanie. Zasoby, których się nie rozwija maleją stopniowo do zera. A kobiety chcą być tym „oczkiem w głowie”, chcą być najważniejsze i by świat kręcił się wokół nich (kompleks niższości?). To niszczy męską atrakcyjność powoli, a na chwilę zaspokaja próżność kobiety. Kobiety, by osiągnąć ten stan będą mówić co chcesz usłyszeć, a mężczyźni zwykle nie kwestionują tego, nie wymagają dowodów i czynów od kobiet dla siebie. Czyli jednym słowem wspieramy pasywność kobiet, co w dalszym ciągu blokuje ich rozwój, także w kierunku dojrzałości.
I tak samo jeśli chodzi o wybranie drogi życia. Mężczyzna może być naiwny i płynąć z prądem, czyli wzorcami wyuczonymi w procesie wychowania (głównie przez idealistyczne, utopijne, myślące życzeniowo matki). Czyli znaleźć kobietę, pracować, zbudować dziecko, spłodzić drzewo, a potem się frustrować. Mężczyzna może teraz wybrać drogę dowolną, a po drodze nawiązywać luźne znajomości z kobietami (nie związki). Jeśli jest atrakcyjny i obrotny społecznie to wielkiego problemu mieć nie będzie – chyba, że jest wybredny i próbuje rozmawiać z kobietami o Red Pill, to będzie miał problem 🙂
Większość kobiet nie zrozumie Red Pill, strzelam, albo zrozumie, ale po czasie. Na początek to jest szok i uznanie za próbę zniszczenia kobiet, więc emocjonalnie będą w tyle. Zresztą mężczyźni też tak mają. Jakby mi w wieku 15 lat podstawić pod nos moje teksty, to bym powiedział, że facet żyje w innym świecie. Wraz z wiekiem nabywa się umiejętności wczuwania się w potrzeby innych, więc jest łatwiej. Wtedy miałem swój dziecinny, wyidealizowany świat i nie drążyłem jakie mechanizmy rządzą czy to relacjami, czy światem. Po co mi to było wtedy? Same kobiety dlatego, że niepoznane wydawały się nam wszystkim uosobieniem najlepszego co może mężczyznę spotkać.
I dlaczego o tym piszę.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo w danym okresie życia mają chęć idealizować kobietę
W każdym okresie życia mężczyzna chciałby zaopiekować się kobietą i powierzyć jej ramię, czasem nawet swoje finanse.
Problematycznym jest to, że jest to naiwne i mężczyźni nawet mimo tej wiedzy często dają się nabrać w pułapkę. Sądzą, że nowa kobieta to jest na pewno wyjątkowa relacja, jest inna niż wszystkie (ona mu to wygarnia), a jak mężczyzna przepisze dom, czy odda pieniądze to kobieta będzie szczęśliwa (chwilę), będzie go kochać (póki będzie użyteczny) i nigdy nie zostawi (głupota).
Bardzo niebezpiecznie jest spotkać kobietę, która nas całkowicie rozumie. Kończy się to zawsze małżeństwem.
Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, o ile tylko jej nie kocha. – Oscar Wilde
Emmanuel Eboue może też coś o tym powiedzieć. 7 milionów dolarów.
Zarabiał miliony, teraz ukrywa się przed komornikiem
Depp może o tym powiedzieć: aby zdobyć serce wybranki (kilka lat starań, zakup wyspy dla niej), by po 15 miesiącach małżeństwa wniosła pozew o rozwód.
Marcinkiewicz może o tym powiedzieć, alimenty w wysokości 5 tyś zł do końca życia i nagrywanie w toalecie, a potem upublicznienie tego przez kochającą żonę.
Mogę wymieniać zniszczonych i wykorzystanych mężczyzn, ale to wiele nie da, bo kobiety będą mówić, że robimy z siebie ofiary. Tak silnie zakorzenione jest, że mężczyzna nie może nią być i nie można przed tym przestrzegać. Wszyscy bądźmy więc tacy sami – ostrożni, rozsądni, nienaiwni i roztropni. Rzekłem!
Mimo całej wiedzy o kreowaniu się na ofiarę, o wykorzystywaniu mężczyzn – emocjonalnym, czy fizycznym (w sensie działania), dalej potrafią spojrzeć na kobietę, na jej łzy, na jej delikatny urok, na jej komplementy, na jej „na ciebie mogę zawsze liczyć”, na jej naprawdę wiarygodnie przedstawioną historię i bez dowodów potrafią kobiecie uwierzyć, a następnie w jej imieniu działać jako obrońca, zwanym białym rycerzem. Dzisiaj to synonim naiwności, głupoty, frajerstwa. Oczywiście biały rycerz myśli wtedy, że jest męski, ma jaja – ale znamy badania, które mówią, że wraz ze zwiększonym poziomem testosteronu obniża się inteligencja, dlatego biały rycerz nigdy nie kwestionuje kobiecych motywacji, czy intencji.
Wysoki testosteron powiązany z niskim IQ
Oczywiście zwiększa się też pewność siebie i zdecydowanie, co przekłada się, że taki mężczyzna wie zawsze najlepiej i sądzi, że nigdy się nie myli. Głupi zawsze jest pewny swego, mądry wie, że jeszcze wie mało. Kobiety przebywające z takimi mężczyznami imitują te same zachowania, więc sprowadzają inteligentnych mężczyzn do parteru.
Nie kłóć się z idiotą, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem
Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Nieważne jak dobrze grasz, gołąb i tak przewróci wszystkie figury, nasra na szachownice i będzie dumny z wygranej.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo udają kogoś kim nie są!
Sporo w tym prawdy – żyjemy w zakłamanym świecie, w którym tylko pewne cechy są tolerowane, atrakcyjne, inne szkalowane i potępiane. Nie pozwala się być sobą bardzo często, bo jest to ośmieszane i ludzie prędzej będą chcieli dostosować się do poglądów grupy. Nawet w pracy dziś wymaga się umiejętności kreowania siebie – przy pisaniu CV. I teraz co robią ludzie, którzy nie mogą sprostać tym wymogom? (obu płci?). Wyjścia są tylko trzy.
1. Zmienić się
2. Zaakceptować kim się jest i narażać się innym
3. Wykreować się na kogoś innego, niż się jest, by uniknąć krytyki i być sobą „za plecami”
Zakłamanie u kobiet też nie jest rzadkie i podnieca ten typ kobiety, który całe życie gra kogoś kim nie jest i mówi co chcesz usłyszeć, byś jej nie opuścił:
Co ciekawe to kodeks socjopaty, gdy odczuwa satysfakcję z oszukiwania, czy wykorzystywania innych.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo tolerują kobiece dramy
Kobiety mają świetne zdolności do wynajdowania u siebie kompleksów, byś zaprzeczał i dawał im uwagę (próżny narcyzm, shit-test na zaangażowanie). Kobiety mają świetne zdolności do wynajdywania problemów z kapelusza, by mężczyźni je rozwiązywali (to źle, tego za mało, zrób mężczyzno, powiem że jesteś najlepszy i kochany w nagrodę). Jedni mają na to siłę, wierzą, innym się już nie chce, bo widzą, że jest to rzucanie kłód pod nogi. Kobieta ma wnosić pozytywne rzeczy do męskiego życia, a nie wysysać energię, zasoby, czy psuć samopoczucie swoim jątrzeniem i marudzeniem. Nam nikt użalać się nad sobą nie pozwala i nikt za nas problemów nie rozwiązuje, a jesteśmy równi jako płeć.
Są dwie strategie radzenia sobie z tym.
1. Najważniejsza jest identyfikacja problemu logicznie i ocenienie czy warto go rozwiązywać. Patrząc na siebie, a nie na kobiece żądanie (spodziewaj się manipulacji i szantażów, że jej nie kochasz, jak tego nie zrobisz, albo że nie można NIGDY na ciebie liczyć – kij z tym, że w 99% poprzednich sytuacjach zrobiłeś wiele). Jest to kwantyfikator wielkościowy, manipulacja, która ma za zadanie wyolbrzymić własne cierpienie i wzbudzić poczucie winy (poczucie winy to silny motywator do poprawiania siebie). Rzadko kiedy działa pouczanie kobiety, by przestała histeryzować, ponieważ jest to odniesienie się do jej emocji. Kobieta to odbiera tak jakby skrytykować ją z góry na dół, bo dla kobiet ich emocje są najważniejsze (dzieci mają to samo, dlatego kobiety częściej przytulą dziecko, niżeli skrytykują jego płacz). Stąd słyszycie, że kobiet dziś w żadnym wypadku nie można krytykować, mężczyzn tak. W takiej sytuacji partnerstwo to fikcja.
2. Tworzenie męskiej aury wokół siebie, czyli oznaczanie kobiecych problemów jako kobiecych, przez co kobiety często radzą się koleżanek. Często średnio skuteczne, ponieważ koleżanki lubią mieszać w związkach i są fałszywe. Zgrywają pomocne, a doprowadzają do rozpadu związku, do wypunktowania jeszcze większej ilości wad mężczyzny, a robią to dla własnej uciechy i dowartościowania. Dla kobiet inna kobieta to tak naprawdę tylko rywalka, która także uwielbia dramy, czy rozbijać związki intrygami. Feministki robią to samo. Niby walczą o coś dobrego z zewnątrz, a wewnątrz chodzi o destabilizację społeczeństwa od środka.
3. Wysłuchiwanie bez reakcji. Działa na starsze kobiety, które już nie są przez nikogo słuchane, gdy są mało atrakcyjne i nie uzyskują atencji dzięki wyglądowi. Następnie można wprowadzić punkty wcześniejsze.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo pragną seksu
Kobiety długi czas życia potrafią mieć z tym problem i zamiast cieszyć się seksem, to mają w głowie myśl, że są wykorzystywane, że są kochane tylko za seks. Że mężczyzna powinien wnosić więcej, bo seks za darmo to „bycie łatwą”, że może nie jest jej godzien, a może że nie wyraził uczuć i uprawiają go bez miłości, więc to jest wielki ból. Jednocześnie kobiety nie mają problemu, by mieć 5-10 partnerów seksualnych i twierdzić, że seks był uprawiany z miłości. Za łatwo szafuje się dzisiaj tym słowem, bo nie idą za nim czyny tylko stany emocjonalne (jest przyjemnie, to jest „kocham”, jak nieprzyjemnie, to oczywiście nie i zmiana gałęzi). Co to za seks z miłości po 3 spotkaniach, czy nawet 3 miesiącach znajomości?
Mężczyzna chce seksu, ponieważ:
- Seks jest instynktem ,takim samym jak głód, pragnienie (kobiety mają instynkt macierzyński, mężczyźni seksualny)
- Seks buduje więź, jest dobry, choć kobiety uważają, że jest końcowym etapem budowania więzi – czyli uważany za nagrodę (błąd, odmawianie seksu szkodzi zdrowiu fizycznemu i psychicznemu)
- Seks jest potwierdzeniem uległości kobiety, czyli uznania nas za atrakcyjnych i potrzebnych (uległość to afrodyzjak – kobiety to wiedzą, więc grają niedostępne)
Nie dawajcie się nabierać na tanie tekściki, jak kobiety mówią, że kochają was po orgazmie – to jest bardziej podziękowanie za dobrze wykonaną robotę.
Uznawanie siebie za atrakcyjnego to też ciekawy punkt, ponieważ kobiety często w swojej roszczeniowości uważają, że mężczyźni powinni sami siebie uważać za atrakcyjnych, od tak bez powodu. Jest to oczywiście wynik pragnienia pewności siebie u mężczyzn. Pewność siebie jednak to wynik atrakcyjności, a nie uważania siebie za atrakcyjnego (niedługo wrzucę przetłumaczony film o wpływie wyglądu męskiego na powodzenie).
Kobiety jednak powinny ewoluować, jeśli chcą być partnerkami i oferować miłość czynami wobec mężczyzn, a więc nie kalkulować „czy opłaca mi się uprawiać z nim seks i za co to zrobię”, tylko oferować seks jako troskę o jego potrzeby.
Jeśli kobieta potrzebuje komplementów, zauważania, że zmieniła fryzurę, pamiętania o datach (chociaż Marylin Monroe ma inne zdanie na ten temat), to mężczyzna powinien być zaskoczony choćby urozmaiceniami w seksie specjalnie dla niego.
Jeśli mężczyzna trafi na kobietę, która manipuluje przy pomocy seksu, czyli nagradza za dobre uczynki i karze za jakieś problemy, które wymyśli, to powinien jej unikać. Najlepszy sposób na narcystyczne kobiety to zawsze ignorowanie ich. Jeśli kobiecie nie da się pożywki, by mogła nami manipulować i nie zobaczy naszej słabości, że bez seksu stajemy się w jakiś sposób skrzywdzeni, rozdrażnieni, to kobieta nie ma broni przeciw nam. Narcyz zawsze wykorzystuje słabości innych dla siebie. Niezależność od seksu to klucz dla mężczyzny, jeśli trafi na manipulatorkę.
Prosta analogia, by pokazać że mam rację? Internetowi trolle. Mówi się „nie karm trolla”, a więc nie dawaj mu swojej uwagi, ignoruj go. Trolle żywią się emocjami innych, prowokacjami, manipulacjami, bo mają narcystyczne zaburzenie osobowości. Ludzie są dla nich tylko środkiem do celu. Celem są emocje i władza. Jeśli reagujesz na trolla, on uważa, że ma władze nad Tobą.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo są zboczeni!
Ale to większość kobiet jest sadomasochistyczna (uwielbienie do 50 twarzy Greya). W feministycznej Szwecji sadomasochizm zniesiono nawet jako zaburzenie (oczywiście postulowały zaburzone kobiety). Seksualność określa osobowość:
50 Twarzy Greya, Beksińscy, sadomasochizm, czyli seksualność określa osobowość
Jeśli dana kobieta jest sadomasochistyczna w seksie, to taka będzie też w życiu. Masochizm zachowują dla drani, sadyzm dla miłych, uległych im romantyków z sercem na dłoni. Masochizm kobiet uwidacznia się w patriarchacie, sadyzm w europejskiej/zachodniej, ucywilizowanej, bezpiecznej, dobrej, matriarchalnej kulturze. Nie jest zatem niczym dziwnym, że przemoc kobiet jest coraz szerzej opisywana i coraz częściej występuje.
Wielka ilość kobiet wypromowała 50 twarzy Greya, który jest już bestsellerem wszech czasów jeśli chodzi i o książkę i o film (miliony nakładów). Kobiety w nader wielkich ilościach pokazują, że pragną szowinistycznego, seksistowskiego, patriarchalnego, dominującego, mizoginistycznego samca alfa, który traktuje kobietę z wyższością i przedmiotowo. Nie jest wcale kochającym wrażliwcem o głębokim wnętrzu. Jak to u kobiet – kochamy niedobrych mężczyzn, by następnie narzekać, że są niedobrzy.
A gdzie odpowiedzialność? Narzekając na swój wybór – narzekasz tak naprawdę na siebie, ale przy okazji niszczysz tę osobę, by było łatwiej
Także to kobiety częściej są biseksualne (przyczyną między innymi jest narcyzm), więc są przygotowane do różnych konfiguracji seksualnych. Jeśli sądzicie, że są cnotkami… cóż. Bajki, bajeczki, a głupiemu radość.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, nic nie robimy, jesteśmy leniami, tylko w gry gramy
Ale to kobiety świetnie utwierdzają się w swojej bierności, nawet gdy manipulują.
Jest to wymuszanie przez kobiety męskiej inicjatywy: mężczyzna ma się starać! Tym samym kobiety zrzucają z siebie odpowiedzialność.
Cały problem polega na tym, że ktoś kiedyś wmówił nam mężczyznom, że musimy zabiegać o kobiety i zdobywać je. Dlaczego tak jest? Nie wiadomo. Przecież zazwyczaj to mężczyzna według kobiet ma oferować więcej (hipergamia). Mieć wyższy status, być silniejszy (fizycznie, psychicznie), wyższy, zaradniejszy (odwalać czarną robotę), zasobniejszy. Jeśli rzeczywiście mężczyzna ma tak wysoką wartość, dlaczego to on ma się starać o kogoś z niższą wartością? Czy pracodawcy starają się o pracowników i płacą pracownikom z łaski za pojawienie się w pracy, czy to pracownicy składają CV? Do tego mężczyzn jest mniej niż kobiet, a co za tym idzie nasza wartość i tak jest wyższa. Demograficzna śmierć jest faktem.
Spróbujcie też pytać kobiety na portalach randkowych, czy przyjeżdżają pierwsze na spotkania. Jeśli to jest mało, to wiele kobiet nadal uznaje zasadę, że nawet nie piszą pierwsze.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo jesteśmy dużymi dziećmi!
Ale to kobiety zdecydowanie łatwiej się obrażają, tzw. strzelają fochy, uprawiają ciche dni, każą się domyślać i mają większy problem z braniem odpowiedzialności za innych (wybierają mężczyzn silniejszych, zaradniejszych i zasobniejszych niż one same, którzy mogą się nimi zaopiekować).
A poza tym kobiety wyznają dziecinną zasadę – co do ręki, to do buzi 😉
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo jesteśmy podli
To kobiety odchodzą, kłamią i zdradzają, dlatego, że mężczyźni byli niedobrzy. To mężczyźni odchodzą, kłamią i zdradzają, bo są niedobrzy.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo są zazdrośni i mają manię kontrolowania kobiet!
Ale to psychologowie ewolucyjni udowodnili, że najbardziej zazdrosnymi i wzbudzającymi zazdrość są kobiety i… tylko męscy dranie.
Uwarunkowania zdrad i romansów
Badania ujawniły, że 31 % kobiet i tylko 17 % mężczyzn celowo wzbudza zazdrość w swoim obecnym parterze (White, 1980). Czyli praktycznie dwa razy więcej kobiet manipuluje w ten sposób mężczyznami, niż mężczyźni kobietami.
Wzbudzanie zazdrości u mężczyzn to dla kobiet potwierdzanie ich atrakcyjności, a także wymuszanie skupiania na nich. Jest to oczywiście manipulacja, przemoc psychiczna, bo zazdrosny człowiek znajduje się w klatce bez wyjścia i jest uległy. Zazdrosny człowiek nie ma prawa uważać się za ofiarę, ponieważ to on jest atakowany jako ten, który jest zazdrosny (odwrócenie roli ofiary ze sprawcą). Kobiece sztuczki trzeba znać na wylot, by być wolnym. I nieważne, że manipuluje powiedzmy 69% kobiet – szansa, że na taką trafisz jest wielka i musisz wiedzieć jak się bronić, by być wolnym.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo przemoc ma płeć męską!
Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich (śmiechu warte, bo praw kobiet) Sylwia S., naczelna feministka tak właśnie twierdzi dodając do swoich myśli tag #trzymamstronekobiet:
Przemoc ma płeć, czy nam się to podoba czy nie
Jeśli spojrzymy na przemoc fizyczną w wykonaniu mężczyzn, to nie jest to niczym dziwnym, bo kobiety po prostu nie mają tyle testosteronu, by móc to robić. Ale w toku ewolucji kobiety zaczęły dominować w przemocy psychicznej, przebiegłości, kłamstwach, aktorstwie (udawaniu), uwalnianiu się od odpowiedzialności (granie ofiary, wzbudzanie poczucia winy), uzależnianiu od siebie (dzięki czemu interesujesz się kimś i zostajesz z kimś kogo masz dość, tak jak marketingowcy robią: kupujesz produkt, którego nawet nie chcesz). Najwięksi sadyści na tym świecie, którzy torturowali innych doskonale wiedzieli że najłatwiej złamać człowieka, gdy złamie się go psychicznie, a nie fizycznie. Jakby społeczeństwo obchodziły męskie problemy: pseudokryzys męskości, alkoholizm, depresje, samobójstwa, prawa ojców, żerowanie na alimentach, to podchodzilibyśmy do tego inaczej. Dzisiaj mężczyzn jedynie się atakuje: za mało robimy, za mało oferujemy, zbyt dużo przemocy stosujemy. Rozwiązań nie podaje się, bo i niewielu szuka przyczyn takiego stanu rzeczy. Zresztą przemoc psychiczną stosuje się też wobec dzieci i kobiety wcale nie są święte.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo banalnie komplementują i zabierają w te same miejsca na randki
Kobiety z kolei nie mówią mężczyznom wyszukanych komplementów, bo przecież na nie nie zasługujemy (tylko hipergamicznym samcom alfa to się należy), nie zabierają na randki, więc są zwolnione z krytyki.
Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi – Napoleon Bonaparte
Kobiety o tym wiedzą, dlatego wolą być pasywne i wymagające, by krytykę której nie znoszą uciszyć. Narcyzi mają to samo.
Dlaczego nic nie piszesz, co taka cisza? Powiedz coś! Ale ty jesteś nudny…
Cóż, może do pustych i pretensjonalnych księżniczek kiedyś dotrze, że powinny zacząć wymagać najpierw od siebie samych. Mężczyzna temu nie musi ulegać, bo nie jest gorszy, by kobieta wcielała się w rolę surowego kierownika. Takie atrakcje mamy już w pracy.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo uczą się uwodzenia, by omamić kobiety!
Ale to kobiety od młodości uczą się manipulować innymi i stosować przemoc psychiczną:
Przykładowa prowokacja:
Wciskanie myśli w głowę odbiorcy i insynuacje, to metoda makiawelistów (cel uświęca środki). Mechanizm zachodzi tak, jak z tym, gdy kłamstwa powtarzane wiele razy mogą stać się prawdą. Insynuacje w formie ataków pozwalają też kobietom przyciskać mężczyzn do pozycji obronnej (tłumacz się, angażuj, czuj się winny, poprawiaj się, miej niską samoocenę).
Pranie mózgu latami w związkach jest bardzo skuteczne u kobiet narcystycznych i borderline. Jesteś tylko środkiem do celu przebiegłej kobiety, która chce osiągnąć ten cel nieczystymi zagrywkami. Przecież nie zabieraniem Cię na randki, tworzeniem romantycznych rzeczy, uszczęśliwianiem, płaceniem za Ciebie, opiekowaniem się Tobą, finansowaniem i utrzymywaniem Ciebie. Tak? Lista wymagań co mężczyźni „muszą” wobec kobiet jest duża. Spróbuj wymagać tego samego w tej fałszywej „równości” płci.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami, bo lubią być doceniani za to co robią dla kobiet
Niestety kobiety w dużej mierze stawiają co najwyżej żądania i rzadko chcą zauważyć, że coś jest zrobione specjalnie dla nich. Często robimy te rzeczy rutynowo, wchodzą w nawyk, przez co kobieta nie obliguje do doceniania. Najpierw były przysługi, najpierw było nagradzanie „miłością”, a potem są żądania i obowiązek. W razie odmowy są awantury.
Kobiety są coraz mniej wdzięczne z prostego powodu: bardzo łatwo nas zastąpić innym mężczyzną, ponieważ właśnie – wydajemy się dla kobiet tacy sami, niewiele nas wyróżnia, by miały zysk.
Mężczyźni zatem powinni zacząć się cenić i nie usługiwać kobietom. Powinni nadać cenę swojego szacunku i zaangażowania. Powinni w miarę możliwości uniezależnić się od walidacji, czyli starać się chłodno podchodzić do kobiecych komplementów, słuchaniu o byciu wyjątkowym, czy wyjątkowej relacji.
Dobrze misiu, że nie idziesz do kolegów/garażu (pasja), tylko zostajesz ze swoją myszką. To jedna z kobiecych manipulacji mająca na celu odciąć Cię od tego co robisz, co Cię uszczęśliwia, stworzyć Cię bezpiecznym i nudnym, aby kobieta nie bała się że odejdziesz.
Kobieta może odciąć Cię znajomych, od pasji, nakazać Ci zmienić pracę, miejsce studiowania dla niej (z miłości tego nie zrobisz?). Kobieta może nawet fałszywie Ci dogadzać w taki sposób, byś nie wyglądał tak dobrze. Utuczy Cię, a Ty stracisz powodzenie u kobiet. Nie jest ważne Twoje zdrowie, a to że kobieta czuje się bezpiecznie i nie jest już zazdrosna. To jest taka fałszywa robota – niby dla Ciebie, a dla siebie samej. Stracisz atrakcyjność, zwiększą się narzekania kobiety, utracisz jej pożądanie, ponieważ z alfa mężczyzny wszedłeś w rolę bezpiecznego beta (ślub).
Punkt ważny z tej historii jest taki: u mężczyzny ważna jest samokontrola i samoświadomość. Jeśli mężczyzna wie, że musi utrzymać formę, to kobieta go nie zmieni. Jeśli mężczyzna wie, że praca czy studia dadzą mu perspektywy, to nie powinien ich poświęcać dla kobiety. Kobiety odchodzą, są zmienne, nie są pewnym zasobem, a wykształcenie, doświadczenie i zarobki z Tobą zostaną na zawsze. Obrany cel jest ważniejszy niż humor kobiety.
Jeśli mężczyzna sam sobie oblicza kalorie spożywane na dany dzień, to kobieta nie będzie w stanie zmienić jego dobrych przyzwyczajeń. Masz kontrolę, to żyjesz po swojemu. Jak żyjesz po swojemu to jesteś niezależny, rozwijasz się, utrzymujesz formę i masz powodzenie. To nie uległość wobec kobiety scala związek. Na odwrót. To uległość kobiety wobec mężczyzny częściej spoi związek, niż na odwrót i postawa buntownicza, kłótliwa i snobistyczna u kobiet. I one często się w tym gubią, w tych wszystkich feministycznych hasełkach, że są najważniejsze, że pokażemy na co nas stać i we can do it.
Ciąg dalszy nastąpi.
Zakładając że kobieta traci atrakcyjność w wieku około 30 lat a mężczyzna nie, to jasne że tych atrakcyjnych dwudziestolatek będzie zawsze mniej niż zainteresowanych nimi mężczyzn bo kobiet i mężczyzn rodzi się mniej więcej po równo. Jeśli z tej grupy dwudziestolatek wyłączymy jeszcze dziewczyny nieatrakcyjne na przykład mocno otyłe, zaniedbane, lesbijki, aseksualne to potencjalnych partnerek będzie już naprawdę mało. W takiej sytuacji rzeczywiście będą one bardzo wybredne, zakładając że na 1 dziewczynę przypadnie 10 zainteresowanych. Jasne że mając taki wybór dziewczyna wybierze najprzystojniejszych, silnych, wysokich, zaradnych i mających zasoby mężczyzn. Czysta matematyka. Niestety rządzi nam instynkt. Zarówno kobietami jak i mężczyznami.
„rządzi nam instynkt”. nie „nami”, lecz „wami”(lub, jeśli to kogoś „uraża”, niektórymi z „nas”). aha, no i owa „wysokość” albo inaczej „długość” (chodzi o „wysoki”) nic z rzeczoną zaradnością nie ma wspólnego (nb. także z siłą). dla przykładu większość akademików z uni, z którymi miałem czy mam styczność, nie jest „wysoka” (he, he), a tych twoich „wysokich i zaradnych” zgasiłaby jednym słowem (oczywiście, gdyby obie te grupy miały ze sobą jakąkolwiek styczność). komedia, istna komedia.
Wami też rządzi bo atrakcyjne są tylko kobiety młode (płodne) i ładne.
Wysocy są uważani za przystojnych bo jest to oznaka wysokiego poziomu testosteronu. Tak jak u kobiet duży biust, gęste włosy,pełne biodra są objawem wysokiego estrogenu.
Mężczyzn boli że kobiety oceniają po wyglądzie a sami robią to samo. Trochę hipokryzja nie sądzisz? Może gdyby mężczyźni nie lecieli tak na wygląd tylko też na charakter to potem nie zaliliby się na blogach tego typu że jakaś piękność ich nie za fajnie potraktowała. Może przy wyborze partnerki trzeba się było kierować nie tylko tym że jest zgrabna, ma ładną buzię i jest modnie ubrana?
Zejdźcie na ziemię. Obie picie działają bardzo podobnie jeśli chodzi o wybór partnerów życiowych.
„Zdolność biologiczna kobiet kończy się wtedy, kiedy i tracą urodę, a tracą ją często w okolicach 30 roku życia (co lepsze genetycznie jednostki do 40stki powiedzmy z urodą wiecznej dziewczynki).”
To dane raczej z czasów w których kobiety zasuwały od świtu do zmierzchu rodząc po 7 dzieci. Teraz nie zauważysz różnicy między 20sto, a 30stolatką jeśli nie obejrzysz okolic jej oczu pod mikroskopem. Nawet po 40stce kobiety wyglądały by dobrze gdyby nie cięły włosów na męsko, i nie tyły 50 kg. Włosy i tłuszcz to naprawdę to, co czyni je takimi jakie często są, a nie czas.
Teraz nie zauważysz różnicy między 20sto, a 30stolatką jeśli nie obejrzysz okolic jej oczu pod mikroskopem.
Mocne stwierdzenie. Jednak wielu mężczyzn ma potężne obserwacje w tym względzie. Bywały 20 latki, które odrzucały tych mężczyzn w tym wieku, ale już w wieku 30 lat prosiły o zainteresowanie swoją osobą, gdy potraciły wiele atrybutów i zobaczyły, że nie są niesamowitymi jednostkami.
Nawet po 40stce kobiety wyglądały by dobrze gdyby nie cięły włosów na męsko, i nie tyły 50 kg
Na pewno sporo, by to pomogło, ale raczej nie tak bardzo jak mówisz.
Plus ja tu bardziej o zdolnościach rozrodczych i te jednak są dużo bardziej ograniczone w starszym wieku. Pracowanie od świtu do zmierzchu czy nie nie ma takiego wpływu na jej zdolności reprodukcyjne, jak jej wiek.
” Jakby mi w wieku 15 lat podstawić pod nos moje teksty, to bym powiedział, że facet żyje w innym świecie.”
jestem zaledwie rok starszy a mam zupełnie odmienne zdanie na temat tej strony 🙂
odwalasz kawał dobrej roboty, szanuje w opór i dziękuje za otworzenie oczu, bo sam byłem kiedyś białorycerzem.
W wieku 15 lat kompletnie nie znałem słowa białorycerstwo, a gdybym się za takiego uważał… brzmiałoby to co najmniej niepoważnie 😀 Ale dzięki za docenienie mej roboty.
„Ale to kobiety zdecydowanie łatwiej się obrażają, tzw. strzelają fochy, uprawiają ciche dni, każą się domyślać i mają większy problem z braniem odpowiedzialności za innych (wybierają mężczyzn silniejszych, zaradniejszych i zasobniejszych niż one same, którzy mogą się nimi zaopiekować).” – ale bzdety :/ To sa stereotypy, niewielki procent malo dojrzalych karyn tak robi.
Czyli nie widzisz w tym twierdzeniu racji, że kobiety łatwiej i częściej niż mężczyźni wykazują się takimi zachowaniami? A to oznacza ciągiem logicznym, że mężczyźni częściej tak robią. Legitnie.
niewielki procent malo dojrzalych karyn tak robi.
Mam inne dane. 1/5 kobiet wybiera do związków mężczyzn zarabiających mniej i niekoniecznie umie ich szanować. Hipergamia to nie stereotypy.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami to fakt i są tak postrzegani to też fakt i co najważniejsze sami są sobie winni.
redpiś chcesz fote z swingrerslcuby> w piatek mija mi rowne pol roku cnoty chyba starczy 😛
Tak się zastanawiam, że może i kobiety wskutek swoich doświadczeń mają podstawy do oceniania wszystkich mężczyzn jako takich samych.
Kiedyś zdarzało mi się przebywać w większych grupach, czasami w towarzystwie mieszanym. I pamiętam, że jakaś część moich kolegów, w towarzystwie mieszanym przełączała swoją osobowość. Druga część – w tym ja – dość biernie, z pewnym zdumieniem, się temu aktorstwu przyglądała.
Próbuję, ale nie potrafię sobie przypomnieć, czy te odgrywane sztuczne osobowości przez różnych aktorów w jakiś istotny sposób się od siebie różniły. Wydaje mi się, że te grane postacie miały osobowość dość plastyczną – kierowaną kobiecymi sygnałami entuzjazmu lub jego braku. Zakładająć, że dana kobieta ma jakieś preferowane zachowania, na które reaguje pozytywnie, będzie mogła je zaobserwować u mnóstwa aktorów. Z kolei ci, którzy nie mają zwyczaju bawić się w aktorstwo nie będą za bardzo zauważeni, bo zwykle już sami aktorzy rywalizują między sobą, kto więcej uwagi na sobie skupi i przypilnują, by kobieta nie za bardzo miała możliwość obserwowania pozostałych.
Te przemyślenia przyszły mi do głowy m.in. dlatego, że jak czasem rozmawiam z siostrą, to zapamiętane przez nią najpowszechniejsze męskie cechy zupełnie nie pokrywają się z tym, jakie zachowania u mężczyzn widuję ja. Po prostu w oczach typowej kobiety, mężczyźni z obsesją na punkcie podrywu to pewnie jakieś 95% męskiej populacji – mężczyzn spoza tego grona, zazwyczaj nie mają okazji poznać, tak jak choćby o mnie mało która kobieta może wiedzieć cokolwiek więcej niż to jak wyglądam, bo zwyczajnie nie naginam swoich planów, by szukać z nimi kontaktu.
mężczyzn spoza tego grona, zazwyczaj nie mają okazji poznać, tak jak choćby o mnie mało która kobieta może wiedzieć cokolwiek więcej niż to jak wyglądam, bo zwyczajnie nie naginam swoich planów, by szukać z nimi kontaktu.
Prawdziwy meczczyzna – ,chcialbys by kobieta Ci sie oswiadczyla?
ja wpadam w alkoholizm przez Miska ;(
Wiesz, w toku zmian kulturowych i ewolucji na pewno wykształciliśmy wiele sposobów na to by zapunktować u kobiet. Niektórzy nawet jak na początku tekstu napisałem stają się feministami, ba, ubierają sukienki i rajstopy, by pokazać solidarność. Myślą, że są pożądanym towarem, ale to nie wychodzi.
Co do kobiet, które zauważają dane męskie cechy najwyraźniej na nich właśnie zwracają uwagę, a inni są niewidoczni. Znam taką historię gdzie kobieta żaliła się że NIKT do niej nie podchodzi. Zupełnie nikt. Ale jak podrazyliśmy temat, to podchodziło wielu, tylko po prostu nie w jej typie, więc nie chciała dodać ich do swoich naciąganych statystyk. Trzeba ciągnąć je za język by nie kłamały i nie naginały definicji. To samo z resztą gdy robią z siebie ofiary, sprytnie maskują to co mogłoby postawić je w złym świetle. To samo – grupy kobiet na studiach, które się niezbyt lubiły. Pamiętam jak te które mocno korzystaja z zycia (oczywiscie seks przygody) ukrywaly przed innymi, by nie zostały wyzwane od dziwek, bo plotki się szybko rozchodzą. Kobieta kobiecie wilkiem 🙂
Tak się zastanawiam, że może i kobiety wskutek swoich doświadczeń mają podstawy do oceniania wszystkich mężczyzn jako takich samych.
Podstawy mają tylko takie, że mają doświadczenia z danym typem mężczyzny. To właśnie z tego wywodzi się „gdzie się podziali ci dobrzy mężczyźni”. Zazwyczaj w friendzone hehehe, albo robią wszystko, tylko nie skaczą nad księżniczkami
To co piszesz ma w sumie sens. Mężczyźni udają przed kobietami silnych, zaradnych i pozbawionych słabości bo tego od nas kobiety oczekują (czasami podświadomie). My od kobiet oczekujemy delikatności, uległości i uroku. To też często dostajemy.
A jaka jest prawda? Faceci często chowają prawdziwe oblicze, gdzie bywają dużo bardziej emocjonalni i delikatni. Co się dzieje kiedy facet się odsłania? Przestaje być traktowany przez kobiety jak mężczyzna. Spada jego „wartość”. To samo zresztą tyczy się kobiet: kiedy okazuje się, że są złośliwe, wredne, brutalne i wulgarne to sporo facetów się stara wycofać z takiej relacji bo po co komu takie nieprzyjemne kontakty? Całe męskie życie to walka z innymi facetami o pozycję w grupie, próba utrzymania pozycji i ciągłe udowadnianie sobie nawzajem swojej siły psychicznej/fizycznej. Elementem tego jest właśnie takie brutalne/wredne i często wulgarne zachowanie.
Więc obie strony grają w tą „grę” nosząc maski i udając, że są tym, czego druga strona szuka. A kto pierwszy opuści gardę i się odsłoni traci „silną” pozycję. Nie chcę, żeby ktoś mnie źle zrozumiał, ale relacje damsko/męskie gdzie w grę wchodzą relacje bliższe niż przyjaźń to ciągła „walka” o pozycję. Mi o odsłanianiu się przed kobietami krzywdzi wielu facetów. Kobiety mają więcej rozumu ( a może doświadczenia?) i rzadziej się odsłaniają.
Jakby nie można było zaakcpetowac, że ludzie są różni i nie trzeba być stereotpową kobietą czy stereotypowym mężczyzną. Zreszta… dziś wiele mężczyzn lubi silne, bezpośrednie kobiety mające własne zdanie i broniące go.
W drugą stronę tak samo. Czemu tyle kobiet kręcą romatycy? Romantycy przecież byli słabi, egecentryczni, użalający się nad sobą ( np taki Werter zabił się bo go Lotta nie chciała). Więc może zamiast patrzeć na wszytsko przez pryzmat płci skupicie się na konkretnych ludziach. Mnie najbardziej fascynuje że według Was tak pożądaną cechą kobiecą jest uległość ( chyba że inaczej to rozumiemy, dla mnie to niższa pozycja w hierarchi, posłuszeństwo). Znam wiele szczęśliwych związków, a nie spotkałam w dzisiejszych czasach kobiet podporządkowanych mężczyznom ( oproócz opowieści mojej mamy ktora pracuje w domu dziecka, więc ma styczność z patologią). Jak się spotykam z opiniami mężczyzn to się dowiaduję najczęściej że uległość jest fajna w łóżku ale na codzień partnerstwo. Zwykle po prostu jest tak, że czasem kobieta odpuści, a czasem mężczyzna. Jeśli szukacie milusiej, uległej, głupiutkiej ( taka nie będzie umiala manipulować) to faktycznie możecie nie znaleźć, bo to jest patologiczne.
Akceptacja różnorodności i próba dyskusji o płci to dwie różnie kwestie moja droga. Rozmawiamy o konkretnym przypadku? Nie. Więc musimy w pewnym stopniu uogólnić. Chyba, że rozmawiamy o konkretnym przypadku to go proszę opisz.
Twierdzisz, że „wielu mężczyzn lubi silne, bezpośrednie kobiety”, a ja stwierdzam, że wielu mężczyzn nie lubi silnych i bezpośrednich kobiet. I co teraz? Kto ma rację? 😀 To, czego używasz, to tylko opinia, do której oczywiście masz prawo, ale nic nie wnosi.
Znowu, twierdzisz, że „kobiety kręcą romantycy”? To się na pewno sprawdza jako scenariusz filmu, czy treść książki, ale romantyzm jaki opisujesz ma się bardzo źle w naszych czasach bo tacy faceci po prostu się zabijają, albo popadają w ciężką depresję. Zobacz jakie są statystyki samobójstw wśród mężczyzn. Tu masz swoich „romantyków”. Moim zdaniem problem w tym, że romantyzm jest bardzo jednostronny: kobiety lubią kiedy facet jest romantyczny, ale same pozostają bierne i pragmatyczne.
Odnośnie uległości masz rację – inaczej to rozumiemy. 🙂
Nie wiem czego „my” szukamy. Jacy „my” zresztą? Każdy ma nieco inne cele. Ja osobiście w życiu szukam harmonii, szczęścia i rzeczy, które pozwolą mi się rozwinąć.
Mnie najbardziej fascynuje że według Was tak pożądaną cechą kobiecą jest uległość
Po prostu mężczyzna ma taką naturę, że instynktownie dba nie tylko o interes swój, ale także podporządkowanej mu kobiety. Z kolei kobieta nie ma tego w swojej naturze i interes uległego jej mężczyzny w ogóle nie jest uwzględniany.
A partnerstwo w rodzinie jest taką samą fikcją jak partnerstwo w wojsku. Hierarchia jest naturalna, a w trudnych sytuacjach niezbędna; tworzy się samoistnie nawet w grupie kolegów, tylko że najczęściej na szczyt hierarchii trafia ktoś, kto odruchowo uwzględnia interes tych będących w hierarchii niżej, inaczej grupa się rozpada.
Mężczyźni udają przed kobietami silnych, zaradnych i pozbawionych słabości bo tego od nas kobiety oczekują
Te akurat cechy często próbujemy też grać przed kolegami, tylko że jeśli znamy się z kolegą długo, to on i tak zna dużą część prawdy, więc nie gra się z aż takim zacięciem jak przed dziewczyną. Z resztą, to jest chyba jedna z głównych przyczyn, że tak trudno nawiązać męsko-męską przyjaźń w dorosłym wieku – obie strony boją się przyznać do słabości – gdy byliśmy dziećmi po prostu nie potrafiliśmy tego tak ukrywać, plus tak duża ilość czasu spędzonego wspólnie sprawiało, że wszystkie słabości gdzieś kiedyś na wierzch wyszły.
Strategia udawania niezniszczalnego ułatwia nawiązanie relacji z kobietą, natomiast utrudnia relacje męskie.
Mi w tym udawaniu przed kobietami chodziło jeszcze o fikcyjne zainteresowania, jak choćby taniec, lubiany przez rzadko którego mężczyznę, ale ktoś nastawiony na podryw nie za bardzo może się do tego przyznawać. Oprócz fikcyjnych zainteresowań, wypieranie się rzeczywistych.
Generalnie wygląda na to, że kobiety mają bardzo dużą trudność z odczytywaniem, czy dany mężczyzna zachowuje się w sposób autentyczny (albo widzą, że gra, ale tego właśnie chcą), a że prawie zawsze kłamstwo jest piękniejsze od prawdy, to preferują manipulantów, a przecież większość mężczyzn, których widzi się w męskim gronie, manipulantami nie jest.
Nie zgadzam się z twoimi poglądami. Pozdrowienia dla Laili 🙂
Cóż za białorycerski wpis, pełen treści, cytatów, kontrargumentów, merytorycznego rozpisu poglądów z którymi się nie zgadzasz i… uległości wobec kobiety. Zawsze tak skaczesz wokół nich i robisz co Ci nakażą? Bez złośliwości, ciekawość.
;***************
Juz 1/4 butelji poszla za zdrowie MIsia, Doceniancie juz poswiecenie kobiet?
kocham Was! Ten miasac uplynal mi pod znakiem Redpilka 😛
Ostracyzm, ignorowanie i obojętność najlepsza broń w walce z kobiecymi manipulacjami.
Skąd takie wnioski Marcinie?
Brzmi to zbyt ogólnie, bo można by to w zasadzie kierować do większości ludzi. Trochę to religijnie zabrzmiało.
Niech będzie, że i większość ludzi. Ciągle jesteśmy poddawani jakimś wpływom, shit-testom, czy ulegniemy, czy wejdziemy sobie na głowę. Ale że piszemy o relacjach w których angażujemy pełnię emocji czyli damsko-męskich to zapewne dlatego Marcin skierował to w ten sposób.
Moim zdaniem z różnorodnością zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn jest podobnie jak w przypadku różnorodności genetycznej. Jako gatunek każdy człowiek jest podobny do innych (DNA) w 99.9%. A jednak różnorodność jest przeogromna! I to tylko z 0.01%.
Tak też jest w przypadku mężczyzn (czy kobiet). Faceci są do siebie bardzo podobni. Podobne problemy, wnioski, drogi jakie pokonujemy. Nie ma co się oszukiwać: nie jesteśmy aż tak zróżnicowani. A jednak te niewielkie różnice, które gdzieś tam w życiu wykształciliśmy (czy które posiadamy z urodzenia), mają kolosalne czasami znaczenie w odbiorze nas przez drugą płeć i przez siebie na wzajem.
Idąc dalej: uważam, że pierwszym krokiem do szczęścia w nowoczesnym świecie jest poznanie siebie. Swoich cech, tego w czym jesteśmy do innych podobni i czym się wyróżniamy. A następnie, mając już rozeznanie należy to co mamy zaakceptować i z tym pracować. Jak? Nie wiem. Każdy szuka swojej drogi. Internetowych „cołczów” ostatnio co niemiara. Ale warto bo w pewnym momencie, koncentrując się na rozwoju i akceptując siebie/otaczający świat, można faktycznie poczuć się szczęśliwym. I nie trzeba do tego być „wyjątkowym”, czy „innym niż wszyscy”.
No i najważniejsze chyba to unikanie rzeczy „toksycznych” dla duszy: narcystycznych i egoistycznych ludzi (celowo nie piszę kobiet, żeby nie prowokować), uzależniania się od przyjemności i życia dla nich, czy oddawania kontroli uczuciom miłości/pożądania.
Swoją drogą to uzależnienie od endorfin jest zmorą naszych czasów. Media społecznościowe, gry, pornografia, wszechobecne cukry… wszystko to ma jedną zajebiście niebezpieczną wspólną cechę. Daje natychmiastowe „szczęście”, które uzależnia, przez co wpadamy w spiralę.
O, witam! Dawno Cię u nas nie widziałem kolego.
Klucz jest odpowiedni, poznanie siebie, wad, zalet, świadomość. Jak wiemy co oferujemy, to możemy to świadomie przekazywać, a to co błędne poprawiać. Jak wiemy czego chcemy, to realizujemy tego. Dziś żyjemy szybko, dlatego nie ma kiedy się zastanowić.
Co do narcyzów to często ich widzisz np. jako ostrych kierowników, czy tak zwanych kolegów, którzy jadą po Tobie, tylko po to by w grupie uzyskać wyższy status (a jeszcze jak są kobiety, którym chce się tak przypodobać to na pewno). To są narcystyczne rzeczy, wykorzystanie słabości innych, mniejszej władzy,niższego stanowiska, wad wyglądu itd. Najważniejsze by w domu nie musieć się użerać z drugim narcyzem w postaci kobiety, bo to podwójne cęgi.
I to też wazny punkt czyli uzależnienia. Ale one są efektem nieszczęścia, zmęczenia, stresu, nadmiaru obowiązków i niesprostaniu wymagań tego wyścigu szczurów, gdzie każdy by był szczęśliwy musi najlepiej to mieć wielki dom, modelkę (albo samca alfa z ciałem greckiego boga jak kobiety), mnóstwo seksu i przyjaciół, lux samochód, stabilną i dochodową firmę i jeszcze najlepiej mieć odpowiedzi na każde pytanie na każdy temat.
Im więcej wiem, tym większą wolność od tego czuje co się dzieje. Zajebiście oczyszczające.
Wiesz, w pewnym momencie jak się facet obudzi, przede wszystkim szanuje siebie, ma w dupie czyjeś schematy (rodzinne, społeczne) tylko buduje światopogląd, filozofię, a na koniec ma to w zasadzie też w d…, zaczyna żyć tak jak chce a kobiety ma za koleżanki, to wiele się zmienia. Jest ciężko przestawić myślenie, żeby najpierw pokochać siebie, jak to zrobisz to nic już nie stracisz.
Redpill pokazuje sporo możliwości danych sytuacji., poznanie ścieżki prawa jest najważniejsze.
Generalnie problem jest jak się trafi na wydrę i będzie z tego dziecko. Naszą rolą jest opiekować się własnym dzieckiem, kobieta musi na to zasłużyć. To są proste prawdy i jedbocześnie kłmastwa, zależy kto podważa, jak masz kobiece myślenie (bo ojca nie było i matka wychowywał) to będzie to kłmastwem 😉
:**