Opinie o mojej stronie i jak do nich podchodzę

Wsparcie darowizną za pracę autoraJeśli doceniasz i nie chcesz, by strona zniknęła z internetu kliknij, by poznać szczegóły 🙂

tu screeny z folderu, a nawet omówić artura np. że z tym się nie zgadzam bo trochę to zbyt wyidealizowana wersja mojej skromnej osoby, plus zbyt duże skupienie na tym jakby tylko kobiety łamały moralność.

 

Moja działalność, jak większość, które oferuje własne zdanie generuje różne komentarze. Jak Winston Churchill mawiał: Masz wrogów? To dobrze. To znaczy, że broniłeś czegoś w ciągu swojego życia.

Należy dodać do tego: „pokaż mi swoich wrogów, a powiem ci kim jesteś”, oraz „pokaż co cię drażni, a pokażesz kim jesteś”.

Niestety ostatnie czasy sprzyjają powstawaniu wrogości, ponieważ nasz świat się zmienia, ale i uczy nas, że jedni mają stuprocentową rację, a inni stuprocentowo nie mają. Dziś zamiast popierania jedynych słusznych idei (np. konserwatywne), mamy do dyspozycji nowe idee (różne, w tym naukowe). Wrogość powstaje przy drastycznej różnicy zdań (lub wmówionej!) w kontekście polityki, nauki, religii, a najbardziej światopoglądu i moralności. Każda z tych idei zaczyna być traktowana jako szkodnik do zwalczenia w sposób czarno-biały, przez co trudno nam razem funkcjonować i rozmawiać. Ba. Aktualnie tona ludzi imputuje zawsze bycie tym człowiekiem z przeciwnego obozu przy najmniejszej różnicy zdań. A ten obóz może być różny, polityczny, naukowy, religijny, a nawet płciowy, jeśli ktoś ma z jakąś płcią problem.

Zatem jeśli moim wrogiem jest ktoś kto nienawidzi płci przeciwnej – nie mam prawa mieć z tym problemu. On tym wrogiem musi zostać, bym nie zaczął popierać jego nienawiści. Moja wrogość do jego wrogości skutkuje obroną niesłusznie atakowanych przez niego. Niestety on uznaje wszystkie swoje ataki za słuszne, a każdą obronę za patologię. Jest zerojedynkowy przez co nie mamy prawa wzajemnie się popierać. I to tym bardziej gdy brakuje mu argumentów na poparcie takich tez, lub są zbudowane na uprzedzeniach. Uprzedzeniach, które tworzą z niego napastnika raniącego ofiary swoich uprzedzeń i by zagłuszyć wyrzuty sumienia z powodu ramienia innych nadal w tych uprzedzeniach trwa i nadal dehumanizuje ofiary. Cóż, tak to jest obwiniać ofiary, by obronić siebie.

Jeśli z kolei moim wrogiem staje się człowiek dobry, światły, cnotliwy, mądry i pomocny obu płciom, to bardzo zastanawiałbym się nad tym co wygłaszam. Pamiętajmy tylko, że niektórzy pomagają dość bezmyślnie, chcą zbawić wszystkich i tolerować wszystko. Czasem nawet usprawiedliwiają najcięższą przemoc. I tu znowu trzeba rozróżnić, czy ten światły, dobry człowiek na pewno ma jakieś granice swojej dobroci. Bo to jest istota dojrzałego pojmowania ludzi i świata. Dobroć, ale z granicami. I te granice będą dla tych, którzy sami nie są dobrzy. Musimy rozmawiać asertywnie.

To pokazuje, że wyznaczamy własnym zdaniem pewną linię odgraniczającą między tym co my uznajemy za słuszne, a tym co inni uznają za słuszne. W ten sposób powstaje konflikt interesów i jest on nieunikniony. Nie znalazł się taki człowiek, co każdemu by dogodził i z każdym by się zgodził. Jedni jednak dyskutują na temat danych poglądów inteligentnie i z szacunkiem, inni chcą sprowadzić dyskusję na jak najgorsze, patologiczne tory. Opluwają, nie zgadzają się z niczym, odczłowieczają, etykietują, manipulują, przekręcają słowa, tworzą chochoły. Po prostu tworzą śmietnik, bo taki jest ich poziom i tego zostali nauczeni. Chcą po prostu przepchnąć swoje zdanie nawet nie odnosząc się do cytatu dyskutanta.

Z samego posiadania wrogów oczywiście nie ma co być dumnym, bo można sprzeciwiać się wszystkim i wszystkiemu (małostkowy bunt dla buntu), ale nie o to chodzi. Cel powinien być wyższy, przemyślany i powinniśmy znać skutki naszych twierdzeń. Dużo łatwiej odczuwać dumę, gdy buntujemy się przeciwko niegodziwościom, ale nie może to być niegodziwość wymierzana tylko w nas, lub w naszą grupę społeczną. Ale nie każdy chce to przyjąć, bo i nie każdy praktykuje zasadę: „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”.

Dlatego wśród jednych osób jestem chwalony, wśród innych uznawany za najgorszą szumowinę. Do żadnych z tych opinii nie przywiązuję wielkiej wagi, ponieważ wiem kim jestem. Ani nie muszę być taki super jak niektórzy mi mówią, ani nie muszę być takim podczłowiekiem, jak niektórzy uważają. Trochę trzeba to wszystko zbalansować.

Oczywiście dziękuję za pozytywne opinie i zachowania, które doceniają mnie, ponieważ to dowodzi mi, że znajduję ludzi podobnie do mnie myślących, czy podobnie traktujący ludzi, co uważam za słuszne (i argumentuję to). Aczkolwiek nie ma co obrastać w piórka, bo każdy z nas ma swoje wady i nie jest bezbłędnym.

Z krytyką jest podobnie. Zbyt często widzę jak jest niekonstruktywna, stosowana w najniższych formach, by upokorzyć. To porażka takiego człowieka, a nie moja, że nie wspiął się na wyżyny. Często taka osoba chce mi wmówić poglądy, chce mi wmówić kim jestem, nie potrafi zacytować tego co piszę, by to podeprzeć. Konstruktywna krytyka jest rzadkością, bo konstruktywni ludzie zajmują się konstruktywnymi rzeczami w swoim obrębie ludzi, zatem nie spotykamy ich często jako krytykantów, tylko jako twórców. Ale ja jestem bardzo otwarty na merytorykę. Jeśli popełniam błąd np. w pokazywaniu danego badania to chętnie to usłyszę. A jeśli ktoś mówi, że jestem „głupi” czy „chory” czy „lewakiem” czy „prawakiem” to etykietki nie wnoszą wiele i nie wiem co taka osoba oczekuje.

Jeśli miałbym słuchać wszystkich ludzi na swój temat miałbym o sobie kompletnie dwojakie zdanie, a nie jest to czynnik budujący jakąś tożsamość, czy samoocenę. Najgorzej mają z tym ludzie młodzi, którzy mają kryzys tożsamości, a są np. atakowani w mediach społecznościowych w taki sposób w wieku nastu lat. I nie jest dziwne, że depresja wśród nastolatków, nerwice i podejmowane próby samobójcze są coraz częstsze. Oceny ludzi są chaotyczne, emocjonalne i powierzchowne, ponieważ nie zawierają dogłębnej analizy. Zawierają pewne przekonania i oceny jak książek po okładce.

Wszystko zatem zależy od tego jak kto rozumie moje przesłanie, czy się z nim zgadza, jaki ma poziom inteligencji, by je zrozumieć, ale też od wzorców rodzinnych, które tworzą moralność. Moralność, którą ja wyznaję jest inna od moralności innych ludzi. Dlatego też komentarze bywają różne. Jak wspomniałem potrafię dostawać komentarze, które wzajemnie się wykluczają, co pokazuje, że albo mam niespójne poglądy (a niekoniecznie, bo mogły ewoluować z czasów kiedy byłem mniej dojrzałym i świadomym człowiekiem), albo krytykują mnie najczęściej osoby radykalne, które muszą mieć wroga, jeśli choć minimalnie się z czymś nie zgodzą.

Pamiętam jak pisano o nienawiści w moim kierunku tylko dlatego, że podałem jakiś żart na fanpage o danej płci (niektórzy oczekują tylko fachowej analizy, wręcz naukowej). Tyle, że to był żart i trzeba do niego dystansu i, że nawet nie musi to być nawet moje własne zdanie. Trzeba rozumieć też kontekst w jakim jest taki żart mówiony. Każdy rozumie go inaczej, bo nie każdy ten kontekst zna.

Niektórzy sugerują mi zbyt negatywne przekłamywanie czym jest feminizm, a ja raczej pokazuję, że to oni się na niego nabrali i na jego pojęcie równouprawnienia, co też generuje konflikt. Każdy potrafi się na różne rzeczy nabierać, jeśli zostaną mu ukazane dobrymi i tylko tę stronę poglądu (a nawet człowieka) zna. Co to mało jest ludzi, którzy bronią swoich związków z osobami toksycznymi i są ślepe na ich karygodne zachowania? I tacy ludzie są. I tacy się zderzą ze ścianą w przyszłości.

Dlaczego wielu ludzi religijnych porzuca religię po przeczytaniu Biblii kilka razy, a potem studiowaniu dokładnie co się wmawia, by wyznawać? Też z początku myśleli, że jest to nieomylna księga, pełna największego dobra i idealnych przepisów, a przecież tak nie musi być. Świadomość nakazuje poznanie ludzi i poznanie danych poglądów w sposób wnikliwy.

Niektórzy sugerują z kolei, że nawet jestem feministą, czyli jest to pewna sprzeczność. Walcząc z feminizmem jako antyfeminista (tak w 80% ich poglądów się nie zgadzam strzelam) jestem z automatu feministą, ponieważ popieram kilka jego tez, lub kilka założeń. Albo… popieram to czym miał być, a nie jest, jak w kontekście prawdziwego równouprawnienia, zamiast generowania hejtu na mężczyzn i budowania konfliktu płci.

Taka jest dola nieradykalnych sceptyków. Sprawdzam, analizuję i jestem w stanie poprzeć coś, lub kogoś z czym/kim mogę się na ogół nie zgadzać. Niektórzy tego nie rozumieją. Chcą popierać jedną stronę, lub jednego człowieka w sposób jednobarwny. Z nami w 100%, lub przeciw nam w 100%.

I to też odgranicza ścisłą linię między moim podejściem, a podejściem tych ludzi. I będzie ciężko znaleźć wspólny konsensus, jeśli ktoś chce być tak silnie zbuntowany dla zasady i dla wrogości, którą ma w sobie do moich poglądów, taką jaką ja mam choćby do przemocy czy potępiania słabszych, chorych, czy mniej kompetentnych, którym mogło się w życiu nie poszczęścić.

Ale to też dowód, że podziały zasypuje się dawaniem. Jeśli chcesz komuś pomóc – nie widzisz w nim wroga. Jeśli odmawiasz mu pomocy i widzisz w nim zło – podział utrwalasz. Cóż, ludzie zerojedynkowi nie pomagają wielu osobom, bo wiele traktują jakby byli chodzącym złem.

Nowy profil na Facebooku

Spodobał Ci się mój artykuł i moja praca tutaj? Jesteś za tym, by strona nie zniknęła z internetu? Spójrz poniżej w jaki sposób możesz pomóc i podziękować! Tylko dzięki regularnemu wsparciu można ocenić, czy moja praca się przydaje i jest wartościowa. We wszystko co tutaj widzisz inwestuję samodzielnie i nie chciałbym by to szło w próżnię. Nie zwlekaj z decyzją 🙂

wpłata na konto bankowe

Nr konta: 20 1870 1045 2078 1033 2145 0001

Tytułem (wymagane): Bezinteresowna darowizna

Nie są to pożyczki, nie są to usługi. Jest to bezzwrotne wsparcie bez określonego celu świadczenia, czy też podziękowanie.

Odbiorca: SW

Będę wdzięczny za ustawienie comiesięcznego, automatycznego zlecenia wpłaty, by nie zapomnieć o stronie i o mojej codziennej działalności.

Paypal - darowizna jednorazowa (kliknij w dany obrazek)

paypal wpłata

matrixpoland@o2.pl

Paypal - darowizna cykliczna (comiesięczna)

darowizna paypal

Czytaj więcej o podejmowanych działaniach i o samych darowiznach.

UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną odpowiedzialność.