Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach? Włącz rozum, wyłącz emocje!

Walka o miłość, wielkie emocje, latynoska namiętność? Przypomina to wiele romantycznych filmów, gdzie wszystko kończy się happy endem i mimo przeciwności losu dwójka zakochanych osób buduje związek. Bardzo często okazuje się, że nie mając nic na samym początku, następnie żyją w dostatku, ciesząc się życiem i z gromadką dzieci u boku. Czyż to nie brzmi pięknie? Rzeczywistość okazuje się jednak bardzo brutalna i najczęściej cierpią dzieci.

„Nadchodzi w życiu człowieka taki moment, że trzeba podjąć decyzję ważną
Cała rodzina pyta się już od kilku lat, kiedy skończysz z zabawą niedoraźną.
Rynek trzeba zweryfikować i znaleźć partnerkę na „resztę” swego życia.
Należy zrobić to niezwykle skrupulatnie, aby uniknąć w pierś się bicia.
Myślenie przyrodzeniem bywa zgubne, mimo dobrego przez kobiety wzięcia.
Emocje sprawią, że dzieci będą chciały odciąć się od rodzinnego zdjęcia.
Tak więc najpierw zadbaj o swój byt przyjacielu i to ode mnie zachęta.
Bo w innym przypadku będziecie w ponurym nastroju spędzać święta.”

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

Bez zaangażowania zakochanych nie da się stworzyć szczęśliwej rodziny!

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach

Zwróciliście Państwo uwagę, że wiele związków rozpoczyna się od burzy namiętności? Kolejnymi składowymi miłości są oczywiście intymność i zaangażowanie co zauważył Bogdan Wojciszke w książce pt. „Psychologia miłości”. Ale to właśnie ta namiętność jest uczuciem nierealistycznym, które wybucha w krótkim okresie, dynamicznie rośnie przekraczając wszelkie progi, aby następnie ulecieć w dół i często nie zostaje po niej śladu. Namiętność jest dobra w przypadku przelotnych czy krótkoterminowych romansów. W przypadku związków długoterminowych równorzędnymi a w mojej opinii ważniejszymi elementami są zaangażowanie oraz intymność. Nota bene niestety przykłada się do nich mniejszą uwagę. O ile intymność jeszcze funkcjonuje o tyle zapomina się przede wszystkim o zaangażowaniu przez co związki na przestrzeni czasu tracą na jakości.

Zaangażowanie jest niezwykle istotne, aby podtrzymać związek mimo wszelkich przeciwności losu. Ale zaangażowanie jest istotne w przypadku obu stron. Tak naprawdę jest to najbardziej stabilny składnik związku. Kiedy namiętność z upływem czas drastycznie spada (przypomina parabolę), kluczowe jest właśnie zaangażowanie, aby utrzymać taki związek. To właśnie na zaangażowanie składają się takie elementy jak np.:

– Pozostanie ze swoim partnerem nawet w najgorszych trudnościach.
– Zasady, które każą trwać przy swoim partnerze/partnerce.
– Przekonanie o miłości do partnera/partnerki.
– Mocne zaangażowanie w utrzymanie związku!
– Częściowo przemyślana decyzja o zaistnieniu związku.
– Nie pozwolenie, aby cokolwiek przeszkodziło własnemu zaangażowaniu w związek.
– Przekonanie o trwałości związku.
– Poczucie odpowiedzialności za samopoczucie partnera.
– Wiara w to, że miłość do partnera/partnerki będzie trwała do końca życia.
– Niemożliwość wyobrażenia sobie zakończenia tego związku.

O tych elementach właśnie wspominał Bogdan Wojciszke w książce pt. „Psychologia Miłości”, którą po raz kolejny Państwu polecam. Jak już pewnie ktoś zauważył to wielu samców beta spełnia te elementy a wiele kobiet już niekoniecznie. Dlatego te związki kończą się upadkiem, bo brakuje zaangażowania z obydwu stron. Ale to już historia na inny artykuł, bo wywód na początku służył temu, aby pokazać jak związek pomiędzy dwójką ludzi przekłada się na zbudowanie szczęśliwej rodziny. Z kolei związki, w których brakuje zaangażowania kończą się rozwodami, przemocą fizyczną, psychiczną, różnej maści patologiami, przez które oczywiście najbardziej cierpią Bogu ducha winne dzieci.

Decydując się na związek pomyśl o potencjalnym potomstwie!

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach
Ileż to razy już słyszałem od znajomych, że jakoś się wszystko ułoży, będzie dobrze, nasz związek przetrwa wszystko, zrobimy wszystko co w swojej mocy, aby zapewnić dzieciom jak najlepszą przyszłość. To schemat wypaczenia, który pojawia się u osób, które najpierw zdecydowały się (często przypadkowo) na spłodzenie potomka zanim zadbać o odpowiednie warunki dla przyszłego homo sapiens. Bo życie bywa w większość przypadków bardzo brutalne. Nie mając nic na starcie, pojawienie się nowego członka rodziny sprawi, że potencjalnym rodzicom będzie brakowało czasu na rozwój, który jest kluczowy, aby podnosić swój status społeczny. Oczywiście są pary, które stawią czoła przeciwnościom losu, poświęcą swój cały wolny czas i energię, aby tak się stało. Ale często bez zewnętrznej pomocy okazuje się to niemożliwe do realizacji.

Dzisiejszy niski współczynnik urodzeń nie wynika z tego, że ludzie są egoistyczni, myślą o samych sobie, ale w wielu, naprawdę wielu przypadków pochodzą z rodzin dysfunkcyjnych czy patologicznych, gdzie każdego dnia musieli mierzyć się z trudnościami, które utrudniały im normalne funkcjonowanie, ale przede wszystkim rozwój. A najnowsze badania OECD pokazują jednoznacznie, że im bardziej rozwinięty kraj tym ciężej jest biednym ludziom wskoczyć do górnego kwantyla najbogatszych. Ma to związek oczywiście z nasyceniem rynku i potrzebnym odpowiednim know-how (w której skład często wchodzi wykształcenie), aby nie tylko zarabiać godziwe pieniądze, ale mieć predyspozycje, aby wbić się w niszę na danym rynku.

Zaprezentuję Państwu najnowsze badania GUS, pokazujące elementy składowe ubóstwa warunków życia oraz ubóstwa równowagi budżetowej:

Elementy składowe wskaźnika ubóstwa warunków życia – % gospodarstw domowych, w których wystąpił dany symptom:
– Narażenie na hałas, zanieczyszczenie powietrza lub nieprzyjemne zapachy w miejscu zamieszkania – 22,8%.
– Mieszkanie zbyt małe (jak na potrzeby gospodarstwa) lub nie każda osoba dorosła ma samodzielny pokój lub wydzielone w mieszkaniu swoje stałe miejsce odpoczynku, nauki i pracy – 21,5%.
– Brak możliwości utrzymania odpowiedniej temperatury w mieszkaniu (niewystarczająco ciepłe w zimie, niewystarczająco chłodne w lecie) – 26,5%.
– Brak pieniędzy na rozrywkę (wyjście do kina, teatru, restauracji, na koncert itp.) – 22,9%.
– Brak pieniędzy na przynajmniej jeden tydzień wakacji raz w roku – 28,4%.
– Brak pieniędzy na wizyty u lekarzy specjalistów lub lekarza dentysty – 16,9%.

Elementy składowe wskaźnika ubóstwa braku równowagi budżetowej – % gospodarstw domowych, w których wystąpił dany symptom:

– Subiektywna opinia gospodarstwa dotycząca braku możliwości „związania końca z końcem” („wiązanie końca z końcem” z trudnością lub wielką trudnością) – 18,3%.
– Gospodarstwo musi na co dzień bardzo oszczędnie gospodarować pieniędzmi lub pieniędzy nie starcza nawet na podstawowe potrzeby (samoocena) – 23,3%.
– Deklarowane dochody gospodarstwa domowego są niższe niż niezbędny (minimalny) poziom dochodów pozwalający „związać koniec z końcem” – 24,9%.
– Deklaracja gospodarstwa domowego wskazująca na brak jakiejkolwiek swobody finansowej (brak możliwości pokrycia niespodziewanego wydatku w wysokości 400-500 zł) – 22,7%.

Więcej informacji na ten temat znajdziecie Państwo w poniższym artykule: LINK.

Oczywiście zaraz może pojawić się ktoś kto powie, że kiedyś ludzie mieli gorsze warunki i jakoś sobie radzili. Tak, to prawda. Ale wszyscy dookoła mieli również gorsze warunki. Dlatego rywalizowali między sobą osoby o podobnym potencjalne ekonomicznym i na rynku, gdzie np. Po 89. roku kolokwialnie nie było niczego. Więc skala możliwości była zupełnie inna. Obecnie te różnice w społeczeństwie są coraz bardziej widoczne. A badania OECD (wspominałem już wyżej) jasno pokazuję, że im bardziej rozwinięty kraj (silne nasycenie rynku i potrzebne know-how do kreowania innowacji) tym szanse są niższe, aby z dolnego kwantyla dostać się do górnego. Zaskoczenie? Dla mnie żadne. Badanie OECD tylko potwierdza moją tezę sprzed wielu lat.

Cały raport macie Państwo tutaj. Jest dostępny w wersji angielskiej. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapoznać się i przy okazji podnieść przy okazji swoje zdolności lingwistyczne: LINK.

Kto jest odpowiedzialny za ubóstwo w Polsce?

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach

Ktoś odpowie, że rząd, który nakłada wysokie podatki i wprowadza kolejne regulacje. Ktoś inny powie, że prywaciarze, którzy nie chcą płacić ludziom więcej. I pewnie gdzieś w tym wszystkim jest część prawdy. Ale przede wszystkim ludzie są sobie sami winni. Bo po pierwsze to oni wybierają polityków, którzy nimi rządzą. To oni idą do danej pracy i godzą się na dane warunki finansowe, często poniżej godności człowieka. I ponadto to oceni podejmują decyzje odnośnie swojego rozwoju lub jego braku, które mają wpływ nie tylko na ich życie, ale całej rodziny, w tym dzieci. Nie ma przyszłości bez przeszłości. Istnieje coś takiego jak związek przyczynowo-skutkowy.
Rodzice często w takiej sytuacji nie potrafią sobie poradzić ze stresem. Życie od 1 do 1 to nie jest schemat, który sprawia, że można zachować komfort psychiczny. Do tego dochodzi dodatkowo presja, bo zarówno oni jak i ich dzieci mają swoje potrzeby. Często ambicjonalne, które wymagają odpowiednich nakładów finansowych i bytowych. Brak możliwości rozwiązania tych problemów sprawia, że frustracja jest rozładowywana przy pomocy alkoholu, awantur, przemocy fizycznej czy też przemocy psychicznej.

Oboje rodziców (zarówno kobiety jak i mężczyźni) bardzo często o swoje niepowodzenia obwiniają dzieci. A to właśnie oni spłodzili swoich potomków o których przyszłość powinni zadbać wspólnie. Potem takie dzieci wchodzą w dorosłość z negatywnym bagażem doświadczeń, nie potrafią funkcjonować normalnie, popadają w depresje, cierpią na DDA czy DDD ale przede wszystkim nie radzą sobie z presją otoczenia, zmieniającym się światem i wyścigiem szczurów. Coraz więcej osób korzysta z usług psychoterapeutów czy psychiatrów. Coraz więcej sprzedaje się psychotropów oraz antydepresantów. Coraz więcej młodych osób sięga po różne używki takie jak alkohol czy narkotyki. Parę piwek czy blancik wieczorkiem są traktowane jako świetny antydepresant, który pozwoli wychillować się po ciężkim dniu. Szacuje się, że około 40% studentów cierpi na depresję. Wiele dziewcząt pochodzących z biednych rodzin obsesyjnie potem szuka mężczyzn z grubym portfelem albo co gorsza oferują swoje usługi na portalach z ogłoszeniami towarzyskimi, aby pozwolić sobie na życie na poziomie.

A jak można było tego uniknąć? W bardzo prosty sposób. Zdecydować się na założenie rodziny w momencie, kiedy ma się stabilną sytuację w życiu, zarabia odpowiednio dobrze, posiada różnej maści aktywa czy pasywa. Przecież nikt nie każe nam żenić się czy wychodzić za mąż w wieku 20 lat, kiedy wiele osób jest przysłowiowymi „gołodupcami”. W czasach, gdy można bez problemu stosować antykoncepcję i spokojnie zaplanować potomstwo można odłożyć takie decyzje w czasie. Do momentu aż mężczyzna oraz kobieta będą czuli się na tyle stabilni, że będą mogli spokojnie zdecydować się na potomstwo. Rodziny nie należy traktować stricte emocjonalnie, ale przede wszystkim jako biznes, który ma się rozrastać i kolokwialnie budować własne imperium. Każdy z nas startuje z innego pułapu i należy o tym pamiętać. Mamy różne uwarunkowania, zdolności czy możliwości. Dlatego należy przestać żyć takim schematem, że mając tyle i tyle lat to powinienem zrobić to i tamto albo mieć to czy coś innego. Życie pisze różne scenariusze. Osobiście polecam funkcjonować na zasadzie instrukcji warunkowych albo po prostu algorytmów. Zwróćcie uwagę, że wiele osób z zamożniejszych rodów właśnie stosuje takie schematy. Najpierw skupiają się na konkretnych celach a potem na założeniu rodziny. Tam nie ma przypadku. Chłodna kalkulacja. Wiem, że miłość to piękne uczucie, ale samą miłości nie wykarmi się dzieci. Należy w życiu zachować pragmatyzm.

Podsumowanie

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach

Smutna prawda jest taka, że bieda bardzo często jest przyczyną różnej maści konfliktów i patologii. Nie twierdzę, że stricte wyeliminowanie biedy sprawi, że nagle życie na świecie stanie się piękniejsze. Ale na pewno znacznie poprawi się jakość naszego życia zarówno pod względem codziennego komfortu, zdrowia, zarówno tego fizycznego jak i psychicznego, ale przede wszystkim poprawi nasze relacje między sobą. Jest takie brutalne w kontekście życia codziennego stwierdzenie, że „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach” a na dodatek najlepiej ustawić się gdzieś z boku, aby potem wyciąć siebie z rodzinnego albumu. Patrząc jak zmienia się świat, coraz częściej zauważam, iż rośnie liczba osób, które chcą ustawić się gdzieś z boku na rodzinnym zdjęciu. Tak więc zanim Państwo zdecydujecie się na zbudowanie rodziny wyłączcie emocje i włączcie rozum.

Autor: TOT

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

32
Dodaj komentarz

avatar
3 Zestawy komentarzy
29 Zestawy odpowiedzi
7 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
8 Autorzy komentarzy
mklmnbBenMajatau35TOT Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jerzy
Gość
Jerzy

Niestey są to smutne prawdy. na własnej skórze się o tym przekonuję już od 40 lat…

TOT
Gość
TOT

A możesz coś więcej opowiedzieć o tym?

Jerzy
Gość
Jerzy

nie wszyscy członkowie rodzin tak sie zachowują.ale niestety większosć. Nie będę tego opisywał bo za dużo tego. Powiem tylko tyle że zawsze jedno z rodzeństwa jest faworyzowane.Mniej lub bardziej ale zawsze. Wszystko wychodzi w sytuacjach podbramkowych. Często okazuje się że osoby wyrachowane lepiej sobie radzą z naszą ponurą rzeczywistością…a osoby wrażliwe niestety przeważnie są na straconej pozycji. Do tego media jeszcze podkreślają że egoizm i singielstwo jest cool….

TOT
Gość
TOT

Znalazłem się w życiu w takiej sytuacji, że przez rodzinę po prostu zostałem oszukany. Długa historia i niestety bolesna. To nie chodzi o wrażliwość. Po prostu mogłem inaczej życie sobie ułożyć. Nie zmienia to faktu, że nie zrezygnowałem ze swoich celów.
Mimo, iż byłem najzdolniejszym dzieckiem w rodzinie to miałem najgorsze warunki do nauki, brak pieniędzy na korepetycje o studiach nie wspominając.

TOT
Gość
TOT

Nie widzę nic złego w egoizmie i singielstwie. U mnie wynika brak zaangażowania w poważny związek dlatego, że moje dzieciństwo było zaburzone. Zabrakło pewnych elementów. I rozmawiając z moją koleżanką, która jest z zawodu psychologiem, wyjaśniła mi, że muszę ułożyć te brakujące elementy, aby w przyszłości być w stanie zbudować zdrowy, normalny związek. Bo w innym przypadku na 99% dopadłby mnie kryzys wieku średniego.
Nie miałem w życiu czegoś takiego w domu jak własny pokój, jak jakieś fajne wakacje, jak możliwości rozwoju, dodatkowych lekcji, uprawiania sportu i wiele, wiele innych. W przypadku moim, i wielu moich znajomych musimy to zrealizować prędzej czy później zanim zdecydujemy się na zbudowanie poważnego związku. A z racji, że powyższe doświadczenia muszę zrealizować to wiąże się to z przelotnymi relacjami jeszcze przez jakiś czas.

Jerzy
Gość
Jerzy

Miałem podobnie po za studiami na te nigdy nie poszedłem. mam niesamowity ,,dar,, natykania sie na podłych ludzi. na wiele lat wycofałem sie z jakiegokolwiek aktywnego życia. Po prostu nie było innego wyjścia. Ty przynajmniej potrafisz te relacje budować. U mnie niestety przez brak zaufania do innych ludzi jest z tym kłopot….mój związek rozpadł sie przez złośliwość byłych teściów i otoczenia. Dlatego teraz do każdej nowej relacji podchodzę jak do ,,niewybuchu,,

TOT
Gość
TOT

Relacje buduję, ale też one są ograniczone w pewnym stopniu. Każdy ma swoją księgę tajemnic. To nie jest tak, że otwieram się na każdego 🙂
A związki? Jak algorytm działa to jedziemy. Jak wystąpi błąd to anulujemy i tyle. Nie ma sensu budować czegoś na siłę. Każdy ma wybór.

Ben
Gość
Ben

Z tym, że jedna uwaga. Nie ma czegoś takiego jak kryzys wieku średniego. Mężczyzna produkuje plemniki 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Chcesz się seksić często, z czasem trochę libido spada, ale jednak. Gdy miałeś 20 lata podobały Ci się dwudziestolatki, gdy masz 30 i 40 lat jest podobnie. Żaden kryzys. To czysta biologia.

Jerzy
Gość
Jerzy

Obecnie trwa ,,ukryta,, depopulacja naszego kraju dlatego tak nachalnie jest podważana istota rodziny. Młodzi ludzie chłoną tą papkę i mamy tego efekty. Nawet starsze pokolenia zaczynają temu ulegać. To świadome działanie. proste równanie: singiel= bezdzietny człowiek. Dlatego cieszy że powstają takie strony jak ta. ale jest to kropla w morzu.

TOT
Gość
TOT

Pamiętaj, że zachęcam do zakładania rodziny, ale wtedy gdy sytuacja finansowa jest odpowiednia. Należę do grona tych osób, które miały trudne, bo biedne dzieciństwo. I w moim przypadku jest 99% szansy na to, że dopadnie mnie kryzys wieku średniego. Aby tego uniknąć i zbudować zdrowy, dojrzały związek na wiele lat, muszę zrealizować swoje cele, marzenia czy też pasje.

tau35
Gość
tau35

Bardzo ciekawy tekst. Z punktu widzenia budowania stabilnego związku kluczowe wydaja mi się te stwierdzenia “własne zaangażowanie bez czyjegoś zaangażowania przestaje posiadać sens” oraz “Zaangażowanie jest niezwykle istotne, aby podtrzymać związek mimo wszelkich przeciwności losu. Ale zaangażowanie jest istotne w przypadku obu stron. Tak naprawdę jest to najbardziej stabilny składnik związku. Kiedy namiętność z upływem czas drastycznie spada (przypomina parabolę), kluczowe jest właśnie zaangażowanie, aby utrzymać taki związek.” To są fundamenty bez których nie da się zbudować poważnego związku o czym próbowałem rozmawiać z jednym z dyskutantów Bez skutku.
Co do reszty też bardzo interesująca Szczególnie istotę wydaje mi się stwierdzenie” Każdy jest kowalem swego losu z tym ze na niektórych “kowali” już od urodzenia czeka w pełni wyposażona kuźnia podczas gdy inni nie mają nawet młota.” Ja dodałbym tylko od siebie że kluczowe znaczenie ma też system ekonomiczny jaki obecnie panuje Indywidualne działanie jest jak najbardziej konieczne aby rozwijać się, ale jeśli te działania są “podcinane” przez system to też wiele z nich nie wyjdzie. Dotyczy to głównie ludzi na dorobku z tych biedniejszych rodzin. To oni chociażby proporcjonalnie płacą najwyższe podatki

TOT
Gość
TOT

Nie zgodzę się z Tobą absolutnie. Badania (zamieściłem) pokazują, że im bogatszy kraj tym szanse na wybicie są mniejsze. Dzisiaj młodzi ludzie, aby zarabiać potrzebują know-how. Bez tego nie dadzą rady. Dzisiaj takie firmy jak McDonald robią jedzenie na tyle hurtowo, że ostatnio z aplikacją z kuponami kupiłem sobie hamburgera, kurczakburgera, frytki i colę zero za 8 pln. Złotówkę mniej zapłaciłem za podwójnego hamburgera w lokalnym barze. Tak więc te stwierdzenia są abstrakcyjne w kontekście XXI wieku. Kluczem do rozwoju jest dostęp do know-how dla młodego pokolenia.

tau35
Gość
tau35

Nie wiem z czym się nie zgadzasz. Dostęp do know how jest oczywiście istotny, ale polityka ekonomiczna również

TOT
Gość
TOT

Ale polityka obecna jest bardziej przychylna zdobyciu know-how. Nie jestem zwolennikiem socjalizmu, ale taki program jak 500+ sprawi, że wiele dzieciaków będzie mogło pójść na studia dzienne, na dobre uczelnie, zdobyć konkretny fach i zarabiać dobre pieniądze. Kluczem do rozwoju gospodarki są innowacje. Obecnie największym problemem jest to, że nie istnieje coś takiego jak przychodowy ZUS. Zakładasz firmę i jeśli zarabiasz to płacisz pewien procent do pewnego pułapu maksymalnego. Jeśli nie zarabiasz to nie płacisz. Oczywiście pewne kwestie związane z licencjami, pozwoleniami, itd.

tau35
Gość
tau35

To ja się tu nie zgodzę socjalizm a zwłaszcza jego współczesna mutacja zwana neoliberalizmem zdecydowanie nie sprzyja innowacyjności, a wręcz ją hamuje Program 500+ w obecnej formie jest po prostu szkodliwy. Nie chodzi o to aby ludziom dawać pieniądze za darmo, ale stworzyć warunki, szanse do zarabiania realnych pieniędzy na rynku także młodym ludziom, aby mieli perspektywy rozwoju w tym także mogli racjonalnie myśleć o założeniu rodziny może nie w wieku 20 ale 20 kilku lat. Tu rolę odgrywa rozsądna polityka ekonomiczno-społeczna. Nie należę do tych którzy uważają ze państwo nie powinno prowadzić żadnej polityki gospodarczej. Istotne jest tylko to jak ona jest ukierunkowana
Co do Zusu zgoda, choć ja jestem zwolennikiem jego likwidacji no może nie w sensie instytucjonalnym ale w obecnej formie działania

TOT
Gość
TOT

I tutaj popełniasz błąd. Bo socjalizm był np. w Libii, gdzie nie było żadnego długu zagranicznego i rezerwy walutowe w postaci 150 miliardów dolarów: https://www.salon24.pl/u/niewiarygodne/737181,libia-za-czasow-mu-ammara-al-kaddafiego

Hayek zauważył, że najgorsze co może być to łączenie socjalizmu z wolnym rynkiem.

Osobiście wolałbym ujemny podatek dochodowy. Dlatego załączyłem artykuł, który pokazuje, że mimo wprowadzenia programu 500+ to ubóstwo zmalało nieznacznie. A do tego dochodzi dobra koniunktura w gospodarce.

Innowacyjności sprzyja po prostu inwestowanie w nie poprzez firmy prywatne. Mimo dobrej koniunktury jesteśmy krajem, gdzie firmy prywatne przeznaczają mało środków na innowacje w biznes.

ZUS-u nie da się zlikwidować bez bankructwa kraju. Uważam, że jedno z drugim powinno zostać połączone, aby zacząć wszystko od nowa.

Podatki-podatkami, ale ogromną część naszej siły nabywczej zabiera tzw. prywatna biurwa. Prosty przykład. Jedzie ktoś do Niemca, kupuje samochód, przywozi do Polski, dorzuca marżę i sprzedaje. Nie dość, że zarabiamy mniej od Niemców to ten sam produkt nabywa po znacznie wyższej cenie.

tau35
Gość
tau35

“Innowacyjności sprzyja po prostu inwestowanie w nie poprzez firmy prywatne. Mimo dobrej koniunktury jesteśmy krajem, gdzie firmy prywatne przeznaczają mało środków na innowacje w biznes.”
Dokładnie tak jest. Pytanie dlaczego tak jest. m.in. bo mają dużą ilość taniej siły roboczej, bo biznes duży robi się często nie na rynku to po co inwestować w innowacje. Inwestycje w innowacje to z reguły inwestycje długoterminowe i ryzykowne, a można przecież żyć np z dotacji np unijnych (jest mnóstwo takich firm)

“Hayek zauważył, że najgorsze co może być to łączenie socjalizmu z wolnym rynkiem”
Słusznie i obecny socjalizm zwany neoliberalizmem jest właśnie próbą takiego łączenia.

“ZUS-u nie da się zlikwidować bez bankructwa kraju. Uważam, że jedno z drugim powinno zostać połączone, aby zacząć wszystko od nowa”

Da się tylko do tego potrzebna jest wola polityczna i społeczna

TOT
Gość
TOT

Ale stwierdziłeś, że socjalizm i neoliberalizm nie sprzyja innowacji. Libia była innowacyjnym. Stany Zjednoczone też są innowacyjnym krajem, gdzie jest ten neoliberalizm. To ludzie są źli a nie systemy.

W Niemczech też jest dużo taniej siły roboczej, którą wciągają z krajów bloku wschodniego. Ale mimo wszystko inwestują w innowacje. Ale to najprawdopodobniej wynika ze zrozumienia uwarunkowań ekonomicznych i gospodarczy. A także myślenia długoterminowego.

Same dotacje dla firm nie są złe, ale pod warunkiem, że są konkretne. Proszę przeczytać jak robiono to w Libii. To ludzie są źli a nie systemy.

Nie jest to możliwe, aby zlikwidować ZUS bez bankructwa. Na spłatę tego tworu jest potrzebne kilka bilionów złotych. Musimy zbankrutować i zacząć wszystko od nowa 🙂

tau35
Gość
tau35

“Ale stwierdziłeś, że socjalizm i neoliberalizm nie sprzyja innowacji. Libia była innowacyjnym. Stany Zjednoczone też są innowacyjnym krajem, gdzie jest ten neoliberalizm. To ludzie są źli a nie systemy.”

Kraje takie jak USA to prawda że są krajami innowacyjnymi, tylko tam kreują innowacje prywatne firmy i kreatywni ludzie niekiedy indywidualnie. Tylko że tam funkcjonuje to w zasadzie od początku powstania tego kraju. Wolność możliwość bogacenia się perspektywy rozwoju to skłaniało ludzi do innowacyjności Dlatego ludzie przybywali tam z całego świata. Nie zawsze było idealnie, ale np w porównaniu z Europą było o niebo lepiej. Dziś tam również rak socjalizmu dotarł. Dzisiejsze Usa to zupełnie inny kraj niż np 50 lat temu in minus

A Niemcy zawsze prowadziły długoterminową politykę Zawsze byli kreatorami a wykonawcami była tania siła robocza np ze wschodu.

“Same dotacje dla firm nie są złe, ale pod warunkiem, że są konkretne. Proszę przeczytać jak robiono to w Libii. To ludzie są źli a nie systemy.”
Właśnie o tym mówię polityka ekonomiczna jest konieczna istotne jest tylko jak jest prowadzona jaki jest jej cel i kierunek.

“Nie jest to możliwe, aby zlikwidować ZUS bez bankructwa.” Jest możliwe, ale oczywiście nie przy utrzymaniu obecnych zasad emerytalnych i systemu podatkowego

TOT
Gość
TOT

W Polsce też są prywatne firmy i kreatywni ludzie. Mój znajomy założył firmę, której wycena w rok osiągnęła kilkadziesiąt milionów złotych. To ludzie są źli a nie systemy.

Nie prawda. Do USA emigrowali ludzie biedni, którzy nie mieli możliwości rozwoju, bo wszystkie role społeczne i ziemie były zajęta. Ameryka była ziemią obiecana. Bierzesz ziemię, zwierzęta i tworzysz własną historię.

Ale Niemcy to też ludzie. Polacy też. To Polacy są sobie winni, że tworzą taki system a nie inny. I nie chcą inwestować w innowacyjne, często ryzykowne produkty. Być może to jest tak, że u nas tych samców alfa jest kilka procent z kolei w innych krajach więcej?

Przecież założyłeś, że socjalizm i neoliberalizm nie sprzyjają innowacji. To zdecyduj się. To nie systemy są złe tylko ludzie. Chiny są krajem komunistycznym a obecnie najwięcej przeznaczają środków na na tzw. R&D.

Umów należy dotrzymywać. Dlatego trzeba zbankrutować.

tau35
Gość
tau35

“Do USA emigrowali ludzie biedni, którzy nie mieli możliwości rozwoju, bo wszystkie role społeczne i ziemie były zajęta. Ameryka była ziemią obiecana. Bierzesz ziemię, zwierzęta i tworzysz własną historię.” No właśnie tak i ci ludzie biedni zbudowali ten kraj bo mieli perspektywę że to co zbudują będzie ich, a nie rządu. to motywowało do pracy

“Ale Niemcy to też ludzie. Polacy też. To Polacy są sobie winni, że tworzą taki system a nie inny. I nie chcą inwestować w innowacyjne, często ryzykowne produkty. Być może to jest tak, że u nas tych samców alfa jest kilka procent z kolei w innych krajach więcej?”
Nie jest więcej. Polacy to ludzie generalnie zdolni, ale muszą mieć wolność. Dziś jesteśmy krajem postkolonialnym

“Przecież założyłeś, że socjalizm i neoliberalizm nie sprzyjają innowacji. To zdecyduj się. To nie systemy są złe tylko ludzie. Chiny są krajem komunistycznym a obecnie najwięcej przeznaczają środków na na tzw. R&D”
Bo nie sprzyjają, Temat na długą dyskusję. Dotyczyłby naprawdę nie tylko gospodarki
A chiny nie są krajem komunistycznym w sensie ekonomicznym tylko w sensie ideologicznym i to tylko na sztandarach

“Umów należy dotrzymywać. Dlatego trzeba zbankrutować”A między kim a kim ta umowa została zawarta

TOT
Gość
TOT

A teraz nawet jak system zmienisz to wszystkie branże są zajęte, ziemia jest zajęta, role społeczne są zajęte. Dla się wybić tylko tam, gdzie jest nisza i potrzebne do tego know-how.

Bycie zdolnym to nie oznacza bycie inteligentnym. Inteligentny człowiek potrafi myśleć długofalowo. Można być zdolnym w danej dziedzinie, ale posiadać niski iloraz inteligencji.

Ale Amerykanie jakoś dają radę. Innowacje to ludzie. Brak ryzyka=brak innowacji.

Z obywatelami została zawarta jak pobrano od nich pierwszą składkę.

tau35
Gość
tau35

Nie sadzę aby Polacy byli mniej inteligentni od Amerykanów Po prostu kraje tzw. Zachodu budowały swój dobrobyt pokoleniami, kumulowały kapitał To raczej obecnie go trwonią ale mają co trwonić
Każda innowacja zaczyna się od pomysłu ale aby taki pomysł wprowadzić na rynek w postaci produktu potrzebne sa m.in pieniądze.
Polska jest krajem postkolonialnym więc nie możemy porównywać się z Ameryką U nas model zarządzania opiera się na cięciu kosztów a nie na przychodach i myśleniu długofalowym.

W Polsce najczęściej uważa się że prawo do sukcesu mają tylko ludzie przedsiębiorczy To właśnie błąd. Przecież takich jest zawsze mniejszość A są również ludzie zdolni, ale nie przedsiębiorczy. Ich talenty często są marnowane A poza tym większość jest po prostu przeciętna i to oni budują dobrobyt swoja pracą ale musza godziwie zarabiać. I tu jest rola dla mądrej polityki gospodarczej i społecznej, ale takiej która nie zabija wolności i kreatywności ludzi Gospodarka to system naczyń połączonych
Branże zajęte nie mają znaczenia Potrzeby ludzkie są nieograniczone

“Brak ryzyka=brak innowacji” Zgoda. ale aby ryzykować trzeba mieć motywację W socjalizmie gdzie można coś uzyskać za darmo albo jakoś tam mieć zagwarantowane to po co ryzykować Pamiętam jak dawniej w w tzw. PUP gdy nie było pracy to oferowano bezrobotnym pożyczki czy dotacje na założenie biznesu. To właśnie przykład marnowania pieniędzy. Większość tych ludzi nigdy nie miała i nigdy mieć nie będzie predyspozycji do prowadzenia biznesu, a robiono to tylko po to by zdjąć ich z ewidencji. Albo finansowano tzw, staże z których nic nie wynikało czyli dostarczano najczęściej darmowej siły roboczej

Ale po co szukać daleko W Polsce w II połowie lat 30 powstał tzw. COP Była to inwestycja państwowa ale nie socjalistyczna poziom życia ludzi w ciągu zaledwie 3 lat drastycznie wzrósł. Z chałup pokrytych strzechami przenieśli się do najnowocześniejszych na tamte czasy budynków (styl art deco). To ludzie z warszawy i śląska czyli terenów uprzemysłowionych przeprowadzali się bo standard mieszkaniowy był wyższy. A do zakładów przemysłowych ściągnięto najnowocześniejszą ówczas technologię i to dało się w kraju znacznie biedniejszym niż dzisiejszy. Nie mówię że da się to powielić dzisiaj ale pokazuje to że polityka ekonomiczna ma znaczenie.

A jesli chodzi o zus. To ta umowa z obywatelami była już wielokrotnie łamana i zmieniana Emerytury z zus to tylko obietnica państwa nic poza tym. Jak środków nie będzie to obietnicy się nie spełni i tyle A składki na zus nie sa żadnymi składkami ubezpieczeniowymi to czysty podatek

Maja
Gość
Maja

Przecież nikt nie każe nam żenić się czy wychodzić za mąż w wieku 20 lat, kiedy wiele osób jest przysłowiowymi „gołodupcami”. W czasach, gdy można bez problemu stosować antykoncepcję i spokojnie zaplanować potomstwo można odłożyć takie decyzje w czasie.

Powiedz to kobietom, które mają ograniczony czas. Oczywiście, też jestem zdania że wiek 20 lat to trochę za wcześnie na zakłądanie rodziny nawet dla kobiety. Tylko, że im później tym gorzej. Po 30 nie dość, że kobieta pomału zaczyna się starzeć, więc ciężko jej znaleźć mężczyznę, który chciałby z nią założyć rodzinę, to i szanse na komplikacje w ciąży i przy porodzie rosną.

Przecież ja również, chciałabym zapewnić swojemu ewentualnemu dziecku dobrą przyszłość, tylko że NIE MAM CZASU żeby zebrać odpowiednią ilość zasobów pieniężnych, w czasach gdy mieszkanie kosztuje 500 tysięcy złotych (uzbieranie takich pieniędzy zajęjoby mi 32 lata), a wiadomo że trzeba by było mieć oszczędnosci “na czarną godzinę”. Pozostaje uwiązanie się kredycikiem na 30 lat, ale wtedy mogę zapomnieć o wychowywaniu dziecka, bo kredyt sam się nie spłaci, a urlop macierzyński trwa tylko rok.

TOT
Gość
TOT

Widzisz, bo my błędnie zakładamy schemat, że spotykać się będziemy czy założymy z kimś kto jest w zbliżonym wieku. Wiem, że każdy tak chciałby, ale realia są zupełnie inne. Kiedyś różnice wiekowe 5-15 między mężczyzną a kobietą były czymś naturalnym. Żadnym zaskoczeniem. Oczywiście mówię tutaj o osobach, które nie mają łatwego startu. Znam takie osoby, które związały się sakramentalnym “tak” w wieku 21 (mężczyzna) i 20 (kobieta). Ale rodzice zbudowali im dom a synkowie zapewnili posadę w firmie. Czyli start z góry ukształtowany.

Kolejna sprawa, że rynek pracy uległ zmianie. Dzisiaj około 25% zawodów można wykonywać zdalnie (czy nawet jest już wykonywanych). Oznacza to tym samym, że można pracować za tzw. warszawskie pieniądze i mieszkać w mniejszej miejscowości, gdzie takie same mieszkanie można kupić i wyremontować za kwotę 3-krotnie niższą. Są branże, gdzie w ciągu 5 lat osiąga się swoje maksimum rozwoju. Tak naprawdę, jeśli ktoś ma normalne warunki rozwojowe i pieniądze od rodziców na studia to może już w wieku 25-28 lat zarabiać kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie netto, pracując zdalnie. Czyli w 1,5 roku odłożyć na mieszkanie w miejscowości do kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców.

Być może aspekty ekonomiczne, powiązane z rodzinnymi pojawią się w moim wykonaniu. Ale to już raczej jak założę kiedyś własnego bloga. Byłoby to połączenie elementów rozwoju osobistego, rodzinnego oraz finansowego.

Maja
Gość
Maja

Oczywiście, to co mówisz jest prawdą. Ale wiele osób nie ma pieniędzy od rodziców na dom i nie może pracować zdalnie. No np. nie szukając daleko – ja 🙂 (Tzn. na moje oko to mogłabym pracować zdalnie, ale pracodawca się na to nie zgadza)
Oczywiście, mogę sobie szukać mężczyzny kilkanaście lat starszego, żeby utrzymywał mnie i dziecko, ale chyba nie o to chodzi, prawda?

TOT
Gość
TOT

Od swoich rodziców dostałem niewiele finansowo. Ale za to wiele pod względem złego bagażu doświadczeń. To musisz myśleć o rozwoju i zmianie pracodawcy. Uważam, że praca zdalna jest lekarstwem na wzrost spadek nabywczej. Tzw. arbitraż ekonomiczny.
Pewnie, że nie o to chodzi, ale miłość to często zwykłe frazesy. I bardzo często rodzinę traktuje się jako biznes do kreowania imperium. Każdy chciałbym łączyć przyjemne z pożytecznym, ale nie zawsze jest to możliwe.

Osobiście np. nie wykluczam, że będę zmuszony wynająć surogatkę. Zobaczymy co życie przyniesie 🙂

PS. Znam wiele dziewczyn, które chciałyby zbudować ze mną związek, ale z racji złych doświadczeń życiowych nie chcę tego robić. Najprawdopodobniej zakończyłoby się to rozwodem i kryzysem wieku średniego w moim wykonaniu 🙂

Maja
Gość
Maja

Gdybym teraz zaczęła zmieniać branżę, to wykształcenie się w niej i dojście do godnych zarobków zajęłoby mi tyle, że spokojnie miałabym tą 30 na karku. Teraz zarabiam całkiem dobrze, jak na fakt że np. Ominęły mnie ‘bezplatne albo malo płatne praktyki’, którymi wszyscy starszą na lewo i prawo. Pracę tez mam spokojną i bezstresową, więc zmieniać jej nie będę. O rozwoju mogę pomyśleć jak będę miała czas czyli koło 40 😉 Teraz wolę skupić się na tym zeby nie wyglądać w tym wieku jak babcia i oszczędzać ile się da.
Btw. Chcesz wynająć surogatkę żeby wychowywać kolejne dziecko DDD??? (Brak matki)

mklmnb
Gość
mklmnb

A cóż to za zawód w ktorym w wieku 25 lat płacą kilkanaście tysięcy netto ?