Test DNA na ojcostwo. Brak zaufania, czy rozsądek?

Test DNA, to termin które powoduje u wielu kobiet większą wściekłość, niż wieść, że mają rogi bardziej okazałe, niż gazela. Czemu te dwa, proste słowa powodują tak emocjonalne reakcje? Czy wiecie, że w wielu krajach są zakazane, lub dostęp do nich ograniczany? Ile kosztuje badanie DNA? Co daje mężczyźnie, który je zrobi? Czy ufając we wszystko co nam się powie jesteśmy rozsądnymi, a może naiwniakami, którymi łatwo manipulować?
Czy okazujemy komuś szacunek robiąc takie badania? No i przede wszystkim trochę o samych badaniach – czemu naprawdę służą? Uchylę rąbka tajemnicy – statystyki, które pokażę nie będą miłymi danymi! Odpowiedź na te i inne pytania znajdziemy poniżej. Doceniajmy testy DNA na ojcostwo, bo to jest ważne osiągnięcie współczesnej nauki.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Badania DNA co to jest i ile to kosztuje?

Napiszę w uproszczeniu, by łatwo się czytało. Pozwolę sobie zacytować fragment z pewnej strony związanej z tematyką badań DNA:

Badanie DNA jest najdokładniejszym sposobem weryfikacji spornego ojcostwa. Za jego pomocą możliwe jest potwierdzenie biologicznego ojcostwa z prawdopodobieństwem 99,99% bądź też jego wykluczenie ze 100-procentową pewnością. Testy ojcostwa są całkowicie bezbolesne. Dzieje się tak dlatego, że standardowym źródłem materiału do badania nie jest już jak do niedawna krew, ale wymaz z wewnętrznej strony policzka. To sprawia, że ustalanie ojcostwa staje się dziecinne proste.

Czyli zero igieł, tylko trochę śliny na patyczek z wacikiem do próbówki i wysyłamy do laboratorium materiał do badań, lub jeśli chcemy robimy takie badanie przy pomocy przeszkolonego personelu w przychodni. Odpowiedź dostajemy w ciągu 7-14 dni wybraną formą. Do wyboru mamy w zależności od wybranego przez nas laboratorium odbiór osobisty wyników, wysłanie ich za dodatkową opłatą na wskazany przez nas adres, lub odbiór przy pomocy internetu. Cena?

Śmiesznie niska, przynajmniej patrząc na to w ten sposób, że dowiadujesz się, czy dziecko w które będziesz inwestować minimum ćwierćwiecze jest Twoje. Cena to 1000 – 1500 PLN. Oczywiście znajdziemy oferty znacznie tańsze, lub znacznie droższe. Jednak przeciętna cena odpowiedniej jakości usługi mieści się w przedziale 1000-1500 PLN, za badanie z 24 markerami DNA. Są też wersje 16 markerowe, które są tańsze, jednak są jeszcze rzadziej uznawane w sądach. Warto przy okazji nadmienić ze jeszcze nie tak dawno temu, to badanie kosztowało 3000 PLN i było robione wyłącznie na zlecenie odpowiednich organów. Miejmy nadzieje, że ceny tych badań będą nadal spadać, by były dostępne dla większej liczby ludzi.

Osoba która zrobi test DNA ma 100% pewność wykluczenia ojcostwa, lub aż 99,99% na jego potwierdzenie. Co to znaczy? To, że dziecko nie jest twoje w pierwszym przypadku, a w drugim przypadku jest twoje i basta, no chyba że naprawdę nigdy z daną kobietą nie byłeś, ale zrobił to twój brat bliźniak jednojajowy, który ma praktycznie to samo DNA.

Testy DNA na ojcostwo dla każdego ojca...

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kobiety żądają dziecka i zrobią wszystko, by je mieć

Wiecie jak społeczeństwo wychowywało kobiety, lub jak u wielu kobiet potrafi objawić się instynkt macierzyński, który przedkładają nad logiczne myślenie. Ich wewnętrzny głos mówi: chcę dziecka i muszę znaleźć kogoś kto mnie zapłodni i kto będzie dawał na to pieniądze! Nieważne, że dziecko będzie pokrzywdzone. Nieważne, że rodzice się nie kochają jak należy, nieważne, że ojciec dziecka tego dziecka nie chce. Kobieta chce i już!
Kobiety były od małego uczone by były żonami, czy matkami. Dosłownie wpajało się im, że celem istnienia jest założyć rodzinę i mieć dzieci. W końcu każdej z nich zaprogramowano marzenie o pięknym ślubie, by wszyscy zazdrościć im tej chwili, super faceta który właśnie został ich mężem, aż ich śmierć nie rozłączy.

Ok ślub był, wszyscy wujkowie mocno podpici wracają do domu, formalności stało się zadość. Teraz jeszcze podróż poślubna i zaczynamy prawdziwe życie we dwójkę (nie licząc teściowej). Prędzej czy później pojawi się dziecko, a czasem pojawią się nawet w większej liczbie. Jak w tym żarcie:

 Mąż dzwoni do żony nauczycielki polskiego, która została z pracy zabrana na porodówkę.
– Kochanie jestem taka szczęśliwa, rodzaj męski, liczba mnoga!!!

Koniec wysypania się do pracy, a szybkie wypady wieczorem, to tylko po pieluszki, a nie na piwko z kumplami, czy wypad po jedzenie, to nie kebab na rogu, tylko wypad po mleko do apteki. Kolka niemowlęca to praktycznie norma. Tak wyglądają dni świeżo upieczonego ojca, po sprowadzeniu ze szpitala żony z dzieckiem. Czasem pomagają teściowie i przyjaciele, ale w większości żona idzie na urlop, a Ty mężczyzno zarabiaj na rodzinkę. Wielu facetów dało radę, to ty też dasz, przecież to nic takiego. Wierzę w Ciebie! Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie chce nikomu odradzać czy obrzydzić zostanie ojcem (ani ogólnie rodzicem), ja tylko staram się tak z grubsza napisać co to znaczy zostać ojcem, bo nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Nie chcę byście słuchali głodnych kawałków, czyli tego, co ludzie chcą usłyszeć, że to piękna sprawa, że rozwija dojrzałość, męskość, uczy. Po takich ckliwych słowach łzy ciekną i wszyscy klaszczą.

Czemu test DNA powoduje wściekłość u pewnych kobiet?

Niegdyś kobiety były tzw. “ograniczane” (nie uczestniczyły w życiu publicznym, nie kształciły się, nie poznawały mężczyzn w pracy), nie miały też internetu do łowienia potencjalnych zapładniaczy, ale i potępiało się zdrady, czy nawet rozwody. Kobiety zatem nie miały tylu możliwości oszukiwania, ile mają teraz, więc same testy DNA mogłyby być nie tak potrzebne, jak dzisiaj. I teraz…

Każda kobieta bez względu na narodowości czy wyznanie, długość czy szerokość geograficzną ma 3 podstawowe pragnienia dotyczące jej macierzyństwa:

  • Wierność partnera. Czyli potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa przez obecność mężczyzny, który jest zaangażowany wobec dziecka i kobiety
  • Pieniądze, czyli możliwość zapewnienia dziecku normalnej egzystencji
  • Potrzeba silnych genów, by dziecko było zdrowe i silne.

Wystarczy spojrzeć jak te trzy pragnienia gryzą się ze sobą, bo dostarczyciel genów z punktu trzeciego nie może być wierny, bo rozpiera go testosteron, ciągle pożądają go inne kobiety i chcą z nim uprawiać seks. Zdobyta już kobieta szybko przestaje go podniecać, zwłaszcza, jak po ciąży mocno przytyła, nie jest już ponętna jak dawniej, dodatkowo marudzi, czy jest wredna dla swojego zdobywcy.
Punkt drugi – kasa, czyli zapewnianie bytu. Bez pieniędzy to niemożliwe. Samo odchowanie dziecka i podstawowe wykształcenie to jeszcze jakoś państwo pomoże dopóki dziecko nie osiągnie pełnoletności, ale to są grosze i naprawdę na wiele nie starcza. O studiach można zapomnieć i wielu innych sprawach, by umożliwić mu dobry start w przyszłość.

Co innego, gdy kobieta nie chce dzieci, ale mimo to i tak szuka partnera, który zarobi solidny pieniądz.

No i na koniec wierność z punktu pierwszego. Co z tego że kobieta pozna i zajdzie w ciąże jakimś miliarderem, jak po chwili miliarder się zmyje do innej zostawiając ciężarną, płaczącą, samotną kobietę? W naszym świecie jest taka zależność, że facet przystojny i nieśmiały może zyskać pewność siebie i stać się nagle obiektem westchnień wielu samotnych kobiet. A brzydki nawet jak stanie się pewny siebie to i tak ma naprawdę bardzo ciężko, by znaleźć jakaś chętną na seks z nim. Co za tym idzie dla kobiet nieatrakcyjny fizycznie facet to dla nich… gwarancja wierności! Nieatrakcyjny mężczyzna nie ucieknie od innej, nie będzie pożądany przez inne, więc kobieta będzie się z nim czuć bezpiecznie. I dużo kobiet stosuje takie techniki, co można zaobserwować jak kobieta pięknego modela stara się zamienić w misia kanapowego. W ten sposób ojciec dla dzieci nie zostanie skradziony przez inną kobietę! Geny są? Są. Zniszczona atrakcyjność jest, by się zabezpieczyć? Jest. Zasoby mężczyzny zawłaszczone? Tak jest.

No dobra wszystko ładnie i pięknie, ale o co chodzi w tym cyrku związków? Jak nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o pieniądze.

Kobiety jednak nawet na torturach wyznają że im chodzi tylko o miłość. Ona cię kocha, chce zostać twoją żoną i mieć dzieci. Naprawdę? Otóż nie Panie i Panowie. Gdyby chodziło o miłość, mężczyzna nie musiałby zarabiać, być zaradny, inteligentny, pewny siebie, przystojny, czy mieć wyższy status społeczny, niż kobieta. Romantycznie mówiąc miłość pokonałaby wszystko, każdy problem. Ale kobiety nie chcą mężczyzn, których uważają, że stoją X półek niżej od nich w jakiejkolwiek sferze (może nie licząc jednak bycia ładniejszym, niż sama kobieta, bo by pękły z upokorzenia). Kobiety zracjonalizują sobie odejście od mężczyzny, który np. zarabia mniej zupełnie innymi jego “wadami”, “nerwowością” (którą same sprowokują), aby tylko nie przyznać się do materializmu, pociągu do zasobów, czy też selekcji na podstawie atrakcyjności fizycznej. Nawet jeśli kobieta chce wierzyć, że liczy się charakter, to jeśli jesteś biednym, mało przystojnym mężczyzną, to będzie się Ciebie czepiać wszystkiego, Ty będziesz reagował złością (to normalne), a na końcu kobieta uzna, że nie masz odpowiedniego charakteru. Przecież ona święcie wierzy, że kocha za charakter, tak? Więc musi sobie jakoś wyjaśnić, że Twój charakter jest nieodpowiedni. Prawdziwe powody odejścia, czy zdrady się nie liczą.

Pomówmy zatem chwilkę o wychowaniu dziecka. O kosztach z tym związanych. Tak wstępnie i pokrótce, żeby się nie rozdrabniać.

Zaraz po poczęciu i oficjalnym potwierdzenia zapłodnienia przez lekarza:

  • Na dobry początek specjalne jedzenie dla matek w ciąży, jakieś witaminy i inne medykamenty mające zagwarantować poprawny rozwój płodu.
  • Badania lekarskie zlecane przez lekarzy czy wszystko ok co w dzisiejszej służbie zdrowia praktycznie większość robi się prywatnie, do tego prywatne wizyty lekarskie, zamiast czekania tygodniami na wizytę. I to jeśli mamy szczęście…
  • Dziecko rośnie, więc żona potrzebuje nowych ubrań. Dodatkowe koszty.
  • Cała wyprawka wszystkie ubranka łóżeczka pieluchy, wózek i co tam trzeba to są koszta liczone w grubych tysiącach. Oczywiście żonka nie chce jak najtańsze ma być jak najbardziej modne no i to kosztuje. Czego dobrym przykładem jest wózek, który kosztuje około 500 PLN jeden z najtańszych do nawet 15 tysięcy. Żona oczywiście będzie oczekiwać minimum tego za 4-5 tysięcy bo on jest „bardziej funkcjonalny”, no i nie będzie obciachu się pokazywać z takim najtańszym. Oczywiście w cudzysłowie. Koleżanki najlepiej jakby miały pianę na ustach, że ta kobieta ma coś lepszego i jej dziecko też.
  • Nadchodzi czas porodu. Wszyscy znamy historie z porodu na kasę chorych wiec żona oczekuje ze będzie w jakieś prywatnej klinice by mogła urodzić jak człowiek. O cenach nie podyskutujemy, bo niejeden padł by na zawał.
  • Dziecko jest, to jeszcze tylko do urzędu Stanu Cywilnego i mamy sielankę. Niestety nie. Choroby wieku niemowlęcego. Nie dość że dziecko ciągle chore to i leki drogie i czasem trzeba nie odpocząć po pracy tylko zwiedzać wszystkie apteki w mieście po lek. I to często bardzo drogi, zamiennika nie kupuj bo nie działa. Jak śmiesz na dziecku oszczędzać ty chamie, nieuczuciowy materialisto. Boże za kogo ja wyszłam?
  • Dziecko podrosło to teraz czas na zabawki, co się niszczą masowo. Zabawka zamiast wytrzymać całe dzieciństwo wytrzymuje może 2 miesiące. Zresztą teraz też się robi takie zabawki nietrwałe i nie da się ich naprawić.
  • Rozwój dziecka. Zaczynamy od specjalnych zabawek dla najmłodszych jakieś rozwijające umysł. Czyli zwykłe klocki z drewna, mające przez odpowiednie ułożenie ich w jakimś pudełku zmienia cenę z 10 PLN na jakieś 80-90 PLN. Do tego dochodzą koszty żłobka, przedszkola, podstawówki, gimnazjum, liceum no i jeszcze studia. Każdy wie ile kosztuje wyprawka na danym etapie nauki. A jak nie pamięta to pierwsza lepsza księgarnia i już wie ile. Do tego zeszyty piórniki plecaki itd. Nie zapominajmy o korepetycjach i zajęciach dodatkowych mające zwiększyć rozwój dziecka. Na pewno zwiększają koszt wychowania jednego dziecka, a czy dziecko zrobi z tego użytek to inna sprawa.
  • Oczywiście rosnące dziecko to ciągle nowe zakupy ubrań, buciki skarpetki jakieś spodnie koszulka kurtka ciepła na zimę druga na jesień. Oczywiście nie po jednej sztuce tylko z dwie kurtki i kilka par spodni itd. A jak dziewczynka to 10 par sukienek i bucików do tego to norma. Oczywiście, jeśli chcemy rozpieszczać i wychować kolejną księżniczkę, która lubi dużo dostać, a potem żądać, bo się należy.
  • Szczepienia oczywiście też kosztują i jak dziecko zachoruje to leczenie też.
  • Wycieczki zielone szkoły i jakieś wakacje to też wydatki .

Mogę wymieniać dalej ale nie o to chodzi. Każdy chyba rozumie, że dziecko to ogromna inwestycja pod względem czasu i pieniędzy, a najbardziej do okresu, kiedy nie jest jeszcze dorosłe. Oczywiście od pewnego wieku dziecko samo sobie świetnie radzi w większości spraw, ale trzeba mu pomagać finansowo zwłaszcza jak idzie na studia, lub ma problemy z znalezieniem pracy. Jak widzicie wychowanie dziecka, to ogromne obciążenie finansowe, które trzeba ponieść. Kobieta w większości przypadków nie jest w stanie sama tego zrobić. Więc koniecznie muszą poznać faceta, który będzie w stanie zapewnić byt rodzinie. Pamiętacie te trzy wymagania: wierność, pieniądze (zasoby) i geny. Kobiety przez wieki miały do wyboru albo śmierć jej i jej dziecka, marna egzystencja, albo małżeństwo z rozsądku. Żadna miłość.

Więc nasze drogie Panie stosują od wieków tę sama strategię seksualną. Pobierają się z mało urodziwymi facetami z dobrym serduszkiem, co mają dobra stabilną prace i jakieś mieszkanie lub dom, taki co nie pójdzie na wódkę z kolegami, czy nie zdradzi jak ona odmówi mu seksu, bo nie ma jak (samiec beta). No chyba że w agencji, ale jest powszechna nienawiść do prostytutek, która ma chronić małżonki przed zdradą męża w agencji. Realnym ojcem jest mocno owłosiony sąsiad, tajemniczy wizytator, jakiś miejscowy zabijaka który masowo sypia z młodymi kobietami, a potem bierze następną jak ma danej dość (samiec alfa).

Wystarczy spojrzeć na przypadki sadystów, kryminalistów, morderców, czy gwałcicieli, którzy dostają tysiące listów miłosnych od kobiet. Josef Fritzl, Ted Bundy (spłodził dziecko w czasie pobytu w areszcie!), czy nasz rodzimy Trynkiewicz za którym szaleje wiele kobiet, a który niedawno się ożenił. Czy na takie samo powodzenie mogą liczyć uczciwi, spokojni, grzeczni, prawi mężczyźni? Sami sobie odpowiedzcie co się liczy dla kobiet i jakie cechy chcą przekazywać kolejnym pokoleniem odczuwając pociąg do najmniej moralnych i zarazem najbardziej skrzywionych jednostek. A może po prostu swój ciągnie do swego? Też ciekawa teoria. Więcej o tym można poczytać w tekstach o draniach / bad boyach (złych mężczyznach) tutaj na stronie.

Dobra, do sedna.

Badania DNA są realnym problem dla kobiet które wiążą się i biorą ślub nie z prawdziwym ojcem swojego dziecka tylko z dobrym kandydatem na męża. Cytując jedną kobietę, z którą rozmawiałem na ten temat: z takim z którym się jej to opłacało. Czemu? No bo mało który facet chce utrzymywać dziecko innego mężczyzny. Oczywiście jest ich trochę, ale zdecydowanie za mało, więc oszustki muszą uczyć się manipulować.

Nie jest ojcem ten co zrobił tylko ten co wychował. To sztandarowe hasło toksycznych kobiet mające sprawić byś chciał chować dziecko kobiety i jej przyjaciela, który się na nią wypiął. Czasem kobieta “pozwoli” Ci mieć z nią kolejne dziecko, by trochę uśpić czujność. Nie jest to nawet kiepski żart. A te kobiety? Przecież każdej zależy na losie biednych dzieci. Dlaczego tylko żadna z nich jakoś ich nie adoptuje? Każda chce mieć własne i o tym cały czas mówię.

I dlaczego ja mam rezygnować z, według kobiet, egoistycznego pragnienia posiadania swojego dziecka, a mam łożyć na utrzymanie owocu namiętności kobiety i jej kolegi z pracy? No tylko kamerę wyjąć, nagrać i do śmiechu warte. Poproszę nowiutkiego Mercedesa, bo przecież wygrałem i to jest najśmieszniejszy kawałek roku. Pytanie dlaczego egoizm jednej płci jest wybielany, a drugiej karcony? Nie zastanawialiście się?

Z drugiej strony gdyby ktoś z Tobą porozmawiał szczerze, to może nawet byś chciał wychować to dziecko. W końcu ono nie jest niczemu winne. Urodziło się i tyle. Ojciec nie żyje, poszedł w tango, a może odszedł od kobiety, z którą nie dało się wytrzymać, bo była paskudna (ale o tym się na pewno nie dowiesz, dostaniesz wersję, w której kobieta jest ofiarą).

Kto korzysta na oszustwie ojcostwa?

Załóżmy, że już jesteś “drugim ojcem” (choć często szyderczo nazywany drugim tatusiem). Biologiczny ojciec może kiedyś wrócić, a Ty zostać wystawionym po latach za drzwi. Ten ojciec może też robić wizyty i zarządzać. A Ty jesteś nikim w domu. W końcu nie jesteś ojcem, tylko zamiennikiem. Jednak w większości przypadków kobieta nic nie mówi, zostawia to nam samym do rozstrzygnięcia. Ona mówi, że robi to dla dobra dziecka, chce zapewnić mu byt. Jej moralność usprawiedliwia to.

A co z dobrem Twoim, czy moim? Właśnie nic. Kobiety nie interesuje Twoje szczęście. Ona chce szczęścia dla dziecka, siebie, nie Ciebie. Oczywiście powie inaczej, szczególnie gdy będzie zakochana, ale kobiety nie są stworzone do pomagania mężczyznom, tylko do tego, by wybrać jak najlepszego mężczyznę, który to im pomoże, a któremu pomagać nie trzeba (a więc nie trzeba martwić się o szczęście mężczyzny, bo sam o to zadba). Kobieta przede wszystkim chce, by dziecko przetrwało, rozwinęło się i miało własne dzieci, dzięki czemu jej geny przetrwają. Kobieta jest miła i serdeczna bo musi taka być, gdy chce, byś zajął się tym wszystkim. Jak, by była inna to byś słusznie ją za drzwi wywalił razem z jej dzieckiem i to góra w minutę (podły draniu). Oczywiście jeśli szanujesz siebie, co jest coraz rzadziej spotykane.

Jesteś przydatny, potrzebny, jesteś narzędziem (beta)

I tylko, gdy mężczyznę można “użyć” będzie w związku z kobietą. Na odwrót tak nie jest, żeby to kobieta była potrzebna mężczyźnie, ponieważ, gdy kobiety górują nad mężczyznami związki się rozpadają. Kobiety chcą, żeby mężczyzna radził sobie sam, nie potrzebował kobiety, by osiągać to co osiąga (a ma osiągać dużo), ale jednocześnie mówił jej, że kobieta jest mu bardzo potrzebna. W takim wypadku wysiłek kobiety dla mężczyzny jest żaden, a jednocześnie zaspokajana jest próżność kobiety. Takie 2 in 1, choć sporo w tym kłamstwa, ale kłamstwa, którymi kobiety chcą być raczone. Chyba nie chcesz awantur i wzbudzania poczucia winy poprzez takie manipulacje:

To jak? Nie jestem ci potrzebna!? Tak mnie kochasz!?

Odpowiesz zatem romantycznie, że kobieta jest całym Twoim życiem, że jest jak tlen, że nie wyobrażasz sobie nikogo innego na jej miejscu, że jest wyjątkowa i… sprawa na jakiś czas cichnie.

Czy zawsze tak było? Tak, zawsze. Już w czasach prehistorycznych kobieta oddawała się najsilniejszemu w jaskini, by zapewnić sobie najlepsze geny, jedzenie dla siebie i swojego dziecka, czy miała też ochronę przed innymi samcami. Wtedy nie było badań DNA, które mówią kto jest ojcem. Wtedy było tylko pilnowanie kobiety, która i tak znajdywała okazję, by oddać się innemu facetowi, oczywiście też silnemu. Dlaczego, bo jedno z jej dzieci mogło być jego. Bo jak jej facet zginął na polowaniu, czy to zabity przez przez tygrysa szablozębnego, lub zabity przez innych ludzi, to ona lądowała na dnie ówczesnej drabiny społecznej, a potem umierała choćby z powodu niedożywienia. W takiej sytuacji kobieta nie ma już ochrony, więc byle jaki facet mógł ją zgwałcić, zabić jej dziecko, bo akurat miał zły humor, lub liczył, że jak zabije jej dziecko, to ona szybciej będzie miała kolejne. Dziś taki mechanizm obserwujemy chociażby u lwów. Jak ktoś nie wierzy to bez problemu znajdzie takie sprawy dzięki wujkowi google.

Wtedy nie było opieki społecznej, która zapewni kobiecie minimum egzystencji oraz policji co ochroni przed innymi facetami. W skali makro kobieta robiła podłość, ale w skali globalnej dziecko przeżyło i to dawało jej usprawiedliwienie swojej podłości, czy oszustwa. Pytanie tylko czy dziecko mające geny oszustki, z oszukanym ojcem, wyrośnie na dobrą osobę, czy kolejnego oszusta z negatywnymi cechami? Problem w tym, że kobiety cały czas podświadomie lgną seksualnie do mężczyzn problematycznych, egoistycznych i niemoralnych, ale odchowaniem mają się zająć ci “dojrzali, troskliwi, prawdziwi mężczyźni”, którzy i tak potem są nieszanowani, czy zdradzani, a seks jest w takim związku raz na ruski rok.

Czy okazujemy komuś szacunek robiąc badania DNA na ojcostwo?

Tak, sobie. Każdy z nas poświęca swój czas, by zarobić na życie. Każda wypłata to tak naprawdę nasz czas poświęcony, by dojechać do pracy, czas spędzony na pracy często na harówie, lub wysilaniu mózgu do granic, oraz czas potrzebny, by wrócić. To nasze uciekające życie, którego nie mamy nieskończoną ilość. Możemy iść na piwko do baru, albo do pracy zarobić kasę, by wydać ją jak chcemy. Możemy jechać w nieznane. Po pojawieniu dziecka większość dochodów i cała wolność idzie na dziecko, czyli tak naprawdę poświęcamy nasz czas nasze życie, by wychować następne pokolenie. I tutaj pojawiają się dwa problemy. Pierwszy, oczywiście, zewsząd słyszysz, że mężczyźni nie dorośli, bo nie chcą zakładać rodzin (tyle, że oprócz takich stron jak nasza, nie odpowiada się prawdziwym głosem mężczyzn dlaczego tak jest!).

I druga. Jeśli zostaliśmy wrobieni w dziecko to tak naprawdę poświęcamy swoje życie na wychowanie dziecka innego faceta. To powinno być jedno z najbardziej karalnych oszustw, bo jest bardzo dotkliwe, czy to finansowo, czy moralnie. Dlatego szanując siebie i swoje życie mamy obowiązek zrobić badania DNA, które upewnią nas, że jeśli już poświęcamy swoje życie, to na swoje własne geny, a nie cudze i na dodatek w nieprawdziwość uczuć kobiety do nas. Trzeba być zerem, by po takich oszustwach umieć sobie spojrzeć w lustro. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że ci “mądrzy” naukowcy cały czas udowadniają jak to mężczyźni psychopatyczni i narcyzi nie mają wyrzutów sumienia, a całkowicie pomija się wiele zachowań podobnych do nich kobiet w tychże badaniach. I potem czytamy, że kobiety są lepsze wewnętrznie, moralnie. I wszyscy chcą w to wierzyć.

Zakazane testy DNA na ojcostwo

W Polsce nic nie musimy mówić nawet o teście naszej kobiecie (żonie). W innych krajach testy DNA na ojcostwo robi się ewentualnie za zgodą matki, lub wcale!

Także trochę śliny z policzka i 1000-1500 PLN i mamy pewność, że dziecko jest nasze. To równowartość 2-3 przeciętnych miesięcznych alimentów zasadzanych przez sąd. Jeśli wychodzi, że dziecko jest nasze, to wyniki palimy i nic nie mówimy żonie. Zapewniamy ją o naszym zaufaniu podobnie gdy po ślubie ona przytyła 50 kg i nadal ją zapewniamy, że jest dla nas nadal piękna i pociągająca, bo jak wiadomo fakty się nie liczą, tylko uczucia.

A jak nie, to bierzemy rozwód i składamy wniosek o zaprzeczenie ojcostwa. Tutaj radzę się pośpieszyć, gdyż mamy tylko pół roku na taki wniosek od narodzenia się dziecka, by go skutecznie wnieść. Ta wiedza powinna być przekazywana wszystkim chłopcom i mężczyznom!

Co daje taki test?

Na początku dzięki takiemu zabiegowi unikamy rozwodu z naszej winy, a także płacenia alimentów na nieswoje dziecko.

Ale postawmy też odwrotne pytanie. Ile tych alimentów musimy zapłacić, jeśli zostaniemy wrobieni w ojcostwo i do kiedy? Musimy płacić do czasu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności, oraz do czasu zakończenia nauki przez dziecko. Czyli do około 18 roku życia, lub do max 26 roku, jeśli pójdzie na studia. Jeśli chodzi o kwotę – jest duża rozbieżność. Czasem jest to przeciętna stawka, czyli około 500PLN, a czasem znacznie więcej, jak sąd przy pomocy naszej byłej partnerki wykaże, że potencjalnie możemy zarabiać więcej. 5000PLN to taka często pojawiająca się kwota wśród bardziej znanych ludzi jak Marcinkiewicz, Żyła, czy Wójcik. To czy jest to nasze dziecko sądu nie interesuje. Są dzieci to masz płacić i tyle. Tylko wspomnę przy okazji, że sądy z reguły zasadzają nierealne kwoty. Nie na podstawie dochodów, tylko możliwości zarobkowych. Aż się chce powiedzieć sędziemu:

Moment Wysoki Sądzie, to ja zawołam swojego szefa, by Wysoki Sąd mógł mu wytłumaczyć, że ma mi tyle płacić, ile Wysoki Sąd zapisał. Nie tyle, ile mi płaci.

Ale dostajemy w odpowiedzi “zmień pracę, weź kredyt”.

Dzięki badaniu DNA na ojcostwo możemy zyskać niemałą kwotę, którą byśmy wydali na alimenty, plus szansę ułożenia sobie życia z inną kobietą. Odzyskujemy też godność, co jest ważne, szczególnie, że na starość będziemy sobie przypominać nasze życie, czasem nasze błędy, to co moglibyśmy zrobić lepiej. Oczywiście dzięki takiemu badaniu nie będziemy wikłani w kolejne kłamstwa i nie zostaniemy po latach porzuceni z słowami na do widzenia:

A przy okazji to nie twoje dzieci.

Zyskujemy też możliwość posiadania własnego dziecka, któremu poświecimy swój czas, oraz któremu przekażemy gdy nadejdzie czas, to co nie zabierzemy do grobu. No i bym zapomniał to nasze geny zostaną przekazane dalej, a nie jakieś innego faceta. Aż grzech nie skorzystać z takiego ważnego odkrycia naukowego, którym są testy DNA. Dwa słowa które powodują wściekłość i oskarżenia, że nie ufamy, więc oszustka odwraca uwagę od siebie i to nas próbuje uznać za nienormalnych. Ale taki test daje nam pewność, że to nasze dzieci i uczciwa kobieta nie zareaguje nerwowo, zrobi to dla Ciebie, dla Twojego poczucia bezpieczeństwa mężczyzno. Doceńmy te możliwości, bo inni faceci w historii nie mieli tego. Nasi ojcowie mało kiedy mieli taką możliwość, nasi dziadkowie w ogóle, a my mamy na każdym kroku.

Innym problemem już nawet nie są pieniądze, ale to, czy kobieta pozwoli nam decydować w związku, czy wychowamy dziecko po naszemu, czy tak jak kobieta sobie zażyczy. Bo to, że się płaci to jedno, a ile głosu mają mężczyźni i ojcowie w dzisiejszych rodzinach? Coraz mniej, więc nawet funkcja sponsora rodziny nie jest godnością.

Statystyki fałszowania ojcostwa

Różne badania pokazują przerażające dane. Co czwarty testujący ojcostwo w Australii odkrywa, że wychowuje nie swoje dziecko: LINK
Do 30% ojców wychowuje cudze dzieci w innych krajach:
LINK 2
LINK 3

Zbiór pomocnych treści o rodzicielstwie: LINK 4

Kobiety potrafią też podmieniać spermę przy in vitro, tak jak ta Rosjanka podmieniając spermę męża z kochanka: KLIK.

Nasza rodzima “Kora” przyznała się swojemu partnerowi, że dziecko nie jest jego, ale dopiero po praktycznie 10 latach!

Jak mierzymy fałszowanie ojcostwa (te badanie podaje ~10% oszukanych ojców): LINK 5

Odkąd kobiety częściej stosują antykoncepcję te liczby zmniejszyły się do około 10% kukułczych jaj:

Statystyki światowe oczywiście są gorsze, ponieważ w Polsce jeszcze jesteśmy dość konserwatywni i kobiety nie tak wyluzowane seksualnie (a na pewno nie jawnie, co innego po cichu, gdy nikt nic nie wie). Wszystko zależy od statystyk danego organu, najczęściej sądu rodzinnego, więc to jakiś wycinek realiów. Nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk dla całej populacji. Ludzie jedynie próbują oszacować skalę problemu na podstawie odsetku oficjalnych badań DNA robionych przez sądy, ale to co wychodzi na małym procencie rozpraw nie jest w stanie dokładnie oszacować ile jest dokładnie kukułczych dzieci. Raczej nikt nie zrobi masowych badań DNA populacji, a wątpię, by powstało prawo nakazujące badania DNA nowo narodzonych dzieci przed rejestracją w Urzędzie Stanu Cywilnego, czy chociaż przed zasądzeniem alimentów (ale możemy postulować!).

Według nas powinno to być obowiązkowe. Każdy zasługuje na uwodnienie mu winy przed karą, bo przymusowe alimenty można traktować jako karę. Tylko, że mało komu przed zasądzeniem alimentów sądy udowadniają winę. Może kiedyś doczekamy prawa, które nie dopuści do płacenia alimentów bez badań DNA i to my się do tego przyczynimy? Musimy rosnąć na sile, wspierać stronę swiadomosc-zwiazkow.pl i podobne, by tak się stało.

Jak kobieta nie zgadza się na Badania DNA, lub z jej winy nie ma badań, to wniosek o alimenty proponujemy, by był odrzucany. Jeśli facet by się nie poddał badaniom, wniosek przechodzi na korzyść kobiety. Tak by było sprawiedliwie, a na razie sami wiemy jak jest, jest dyskryminacja mężczyzn w tym systemie.

Z tego wszystkiego najciekawsze jest to, że procent zdrad kobiet jest w szeroko podawanych badaniach zawsze niższy, niż mężczyzn, mimo, że to kobiety od dłuższego czasu decydują o tym, czy seks się odbędzie. Kobiece TAK, lub NIE, gdy ma dojść do seksu, jest zdecydowanie ważniejsze, niż męskie. Trzeba doliczyć do tego fakt, że kobiecie przeciętnej o seks jest znacznie łatwiej, niż przeciętnemu mężczyźnie, zatem za zdrady odpowiedzialność ponoszą bardziej kobiety (jako przekrój), niż mężczyźni.

W ankietach z kolei tylko 1 do 2,5% kobiet przyznawało się do fałszowania ojcostwa, ale jak wcześniej było na stronie wspominane kobiety bardzo często kłamią w anonimowych ankietach, by bronić swoją płeć, lub swój własny obraz. Dlatego te procenty zawsze będą niskie i niższe, niż mężczyzn, którzy nie mają pojęcia o manipulacjach. Te kobiety wybiegają w przód i doskonale wiedzą, że jeśli powiedzą prawdę o swojej płci, to cała płeć może dostać nagonkę, mogą być odebrane im przywileje. Tego się boją. Boją się kary. Ale boją się i bać powinny tylko manipulatorki, tylko te kobiety z naturą oszustki. System niestety przyzwala na to, by toksyczne degeneratki mogły ukrywać swoje kryminalne występki. Świat jest na to ślepy.

I niestety, nawet gdyby 1 czy 2% ojców z całej populacji świata wychowywało cudze dzieci, to tak naprawdę są to miliony oszukanych mężczyzn. Czy z tym ktoś walczy? Tak, tylko my, czyli grupy mniejszościowe.

P.S. Miałem kilka prób wrobienia mnie w dziecko, więc piszę dla przestrogi.

Źródło pierwszego cytatu: https://parenting.pl/co-to-jest-badanie-dna

Autorstwo: Rodzynskier i prowadzący stronę.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

66
Dodaj komentarz

avatar
9 Zestawy komentarzy
57 Zestawy odpowiedzi
16 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
18 Autorzy komentarzy
RedPillerPLMaveusSkonsternowanyJabłkoRodzynskier Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ten
Gość
ten

Dobry tekst. Dodałbym jednak, że kwestia szacunku dotyczy nie tylko samych ojców, lecz również dzieci, które mają prawo do prawdziwego ojca, a nie do fałszywego, nawet jeśli pochodzi on z patologii społecznej. Natomiast kłamiąca matka nie zasługuje na zachowanie praw rodzicielskich i powinny jej zostać odebrane.

mia
Gość
mia

Prawa rodzicielskie powinny być odebrane tym, którzy zostawiają kobiety w ciąży lub z małymi dziećmi.

500 zł? Serio? Ja myślałam, że 1500- 2000, a co kobieta ma zrobic z tymi 500 zl dupe se podetrzeć?
Ona zostaje sama z dzieckem i dostaje 500 zl nie no super i oni mają jeszcze czelność mówić, że faceci są pokrzywdzeni.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

1/3 obecnej najniższej krajowej to co mało? Nie wiem ile zarabiasz ciekaw jestem jak by Ci ktoś przez 25 lat zabierał 1/3 twojej pensji. Oczywiście tej netto. A jak jeszcze nie na twoje dziecko o czym masz świadomość ale musisz płacić. A jak nie to komornik albo więzienie.
Po nazwie sądzę że jesteś kobietą czyli mam rozumieć że facet jak dostaje w zaokrągleniu te 1700 na rękę to ma jeszcze ukraść te brakujące 300 PLN i Ci wręczyć.
A może i dziecko kosztuje to 1500 to niech będzie może tak. Ojciec 750 matka 750 ma udowadniać że ma te swoje 750. A nie całość od faceta. I to często od takiego co nie jest realnym ojcem dziecka.

mia
Gość
mia

Jeśli zarabia rzeczywiście 1750. To ok, co jest dla mnie hardcorem i niestety wiem, że niektórzy dogadują sie z szefem by “na czysto'” zarabiać mniej, żeby nie płacić, a resztę dostają nieoficjalnie.

Nie znam żadnego faceta, który zarabia tak mało.

A może i dziecko kosztuje to 1500 to niech będzie może tak. Ojciec 750 matka 750 ma udowadniać że ma te swoje 750. A nie całość od faceta. I to często od takiego co nie jest realnym ojcem dziecka.

Spoko, więc, że istnieje patologia, gdzie matka wydaje na siebie, a dziecko chodzi obszarpane. Ale, że to patologia. Ale powinno być również uwzględnione to, że ojciec ma więcej czasu, bo nie musi się dzieckiem zajmować i może więcej zarabiać.
Dziecko mieszka z mamą, więc wszelki opłaty ma większe – mieszkanie, benzyna.
To wszystko powinno mieć znaczenie.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Ma więcej czasu to może więcej zarabiać ale dlaczego ma wydać na to dziecko. Może planuje mieć drugie z inną kobietą
? I chce odłożyć na wesele lub mieszkanie z nową żoną i w końcu będzie nowe dziecko które i tak będzie kosztować. Poza tym rozumiem że facet jak zostaje ojcem to już nie ma prawa sobie coś kupić? A pomijając to? Za 1200 spróbuj opłacić rachunki jedzenie picie dojazd do pracy i jakieś ciuchy no bo wiadomo się zużywają. Podaj mi miasto gdzie za 1200 można jakoś żyć w pojedynkę natychmiast się przeprowadzam.
Powiedz tylko w jakim mieście mieszkasz. Nazwa miejscowości. Już pakuje walizki.

mia
Gość
mia

No super, to niech zarabia tyle, żeby go było stać albo nie robi sobie drugie dziecka. Dlaczego kobieta ma więcej wydawać skoro dziecko jest ich, wkład powinien być wyrównany – ona daje więcej czasu kosztem kariery, on ma więcej czasu, więc większy wkład finansowy. A już szczególnie, gdy rozstanie było z jego winy.

Michał
Gość
Michał

To nie nasz problem że robicie wszystko żeby wychowywać dziecko. Ja myślę że w dzisiejszych czasach powinno się totalnie zlikwidować alimenty i dać dziecko temu rodzicowi którego stać na wychowanie. Lub niech facet bierze dziecko i kobieta płaci 50% pensji przez 25 lat. Czasy się zmieniły – to też musi się zmienić.

mia
Gość
mia

Deal. Jak Wy zaczniecie rodzić 🙂

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Niektórzy korzystają z usług surogatek, bo wolą inwestować w dziecko, niż roszczeniową partnerkę. Ci najbardziej zaradni, a co za tym idzie jednocześnie najbardziej pożądani przez kobiety, nie przejmują się za bardzo tym, jak kobiety strzelają sobie w stopę. Top 20% mężczyzn radził sobie w dużo trudniejszych czasach niż obecne.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

W czasach starożytnych mężczyźni, którzy byli niewolnikami, nie mieli w zasadzie praw, a z prawnego punktu widzenia byli po prostu mówiącymi rzeczami. Po ustroju opartym na niewolnictwie był feudalizm, chłopstwo też za wielu praw nie miało, jako ciekawostkę warto wspomnieć o tzw. prawie pierwszej nocy. Kobiety z wyższych stanów miały więcej praw niż mężczyźni z niższych. To dość złożona kwestia, zahaczająca o historię prawa. Kolejna ciekawostka, w średniowieczu kobiety z wyższych sfer na ziemiach polskich miały bardzo dużo praw jak na ówczesne czasy. Tak czy owak, zdecydowana większość naukowców twierdzi jednak, że żyjemy w najlepszych dotychczas dla ludzkości czasach i tej wersji się trzymam w kontekście tego, co napisałem.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Rozumiem, idąc tokiem “myślenia” takich feministek Kleopatra miała dużo gorsze życie od mężczyzny niewolnika budującego piramidy. Większość feministek nie czyta nic innego niż literatura feministyczna, stąd taka ignorancja. Na dodatek wzmacniana przez białych rycerzy, którzy przytakują, zamiast powiedzieć im, że mówią po prostu głupoty. Później taka nazifeministka “odkrywa” strony jak chociażby ta i stara się prowadzić swoją “krucjatę”, bo lepiej atakować coś, czego się nie rozumie, niż próbować zrozumieć. Strach przed prawdą.

mia
Gość
mia

Taaa…. Tych Kleopatr to było tyle w historii…. Przykład jednej z najpotężniejszych władczyń w historii zestwawiony z niewolnikiem i patrzcie kobiety nie miały źle! To może polecam zobaczyć ilość królów w porównaniu do królowych. Oraz fakt, iż chłopki też były, jak i niewolnice. I z danej grupie społecznej zawsze to kobieta miała mniej praw.
Zresztą też nie do końca szlachcianka miała więcej prawd od chłopa, w pewnych aspektach tak, ale w pewne sprawy wyglądały tak samo bez względu na stan. Chodzi nie o samo prawo, ale o obyczajowość i tradycję. Zresztą podobnie jak dziś, bo większość nierówności dziś to nie ściśle prawa ale kwestie obyczajowe. Z prawnych tylko reprodukcja.
A co do miesiączki masz rację, kpij. Miesiączka to efekt uboczny czegoś innego, a to już był problem, bo kobiety masowo umierały przy porodach, przykładem jest choćby królowa Polski – Jadwiga Andegaweńska.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

mia, to polecam zobaczyć ilość mężczyzn, którzy ginęli w wojnach w porównaniu do kobiet, które uchodziły z życiem. Jak na emocjonalną masochistkę przystało użalasz się nad rzeczami, na które nie masz wpływu, w tym przypadku historią. Ponadto tracisz z pola widzenia to, że aby obiektywnie oceniać historię, to w pierwszej kolejności należy wyzbyć się oceniania ze współczesnego punktu widzenia. Nawet w takiej kwestii stawiasz się w roli ofiary poprzez utożsamianie z rzekomo jedynie krzywdzoną na przestrzeni dziejów płcią, dzięki czemu chcesz usprawiedliwiać swój autosabotaż życiowy. Jednocześnie na każdym kroku dehumanizujesz mężczyzn, chociaż to głównie jeden z nich zapewnia to, że masz pieniądze na życie. Dużo lepszy pożytek zrobiłbym z tych kilku tysięcy miesięcznie, o pieniądzach z prostytucji nie wspominając. Wstyd by mi było brać od dziadków czy rodziców pieniądze w takim wieku. Zresztą uważam, że to czego nie wypracowaliśmy sami, to tak naprawdę nie należy do nas. Majątek rodzinny się chroni i pomnaża, a nie trwoni.

Jeśli chodzi o prawa kobiet, to z jednej strony piszesz, że kobiety zawsze w danej grupie (stanie) miały ich mniej, a z drugiej dodajesz że chodzi nie o samo prawo, ale o obyczajowość i tradycję. Po pierwsze, jak sama zauważasz, Kleopatra była jedną z najpotężniejszych władczyń w historii i miały takie same (a nawet większe) prawa, niż inni władcy. Czyli nie zawsze kobieta w danym stanie miała mniejsze prawa od mężczyzn. Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, ile w ogóle ludzie mieli praw, jak się dzieliły, jakie były procedury dochodzenia swoich praw itd. Nie zapominajmy również, że tzw. prawa człowieka to stosunkowo nowa kategoria i w większej części świata w żadnym razie nie występuje. W Europie też są problemy z egzekwowaniem praw człowieka, szczególnie jeśli chodzi o prawa ekonomiczne, które przecież uzależnione są głównie od ekonomii, a nie wymiaru sprawiedliwości. Zresztą prawa człowieka jako źródło praw to bardzo chwiejna konstrukcja teoretyczna.

Jeśli chodzi o obyczajowość i tradycję, to są pewne wartości niezmienne niezależnie od czasów. Mam tutaj na myśli takie wartości jak honor, poczucie własnej godności, dobro, bezpieczeństwo swojej rodziny, cnota itd. Za te wartości ludzie byli gotowi oddać życie. No właśnie cnota, to pojęcie nie bez powodu oznacza zespół dodatnich cech moralnych; przestrzeganie zasad etyki; czyjeś dodatnie cechy charakteru i dziewictwo. Jeśli masz się za kobietę, to masz obowiązek zachować dziewictwo. Tymczasem wiele kobiet uważa, że najważniejszą wartością w życiu jest nie umrzeć dziewicą.

Kobiety umierały przy porodach, mężczyźni w kopalniach, kiedy zarabiali na te dzieci. Nic już na to poradzisz. A co do miesiączki, to nie każda kobieta ciężko ją przecież przechodzi. Miesiączka to nie choroba. Wielu mężczyzn cierpi na dużo cięższe choroby niż miesiączka. Wiele kobiet też choruje i miesiączka wówczas to pikuś. I nikt tutaj nie kpi z miesiączki, poza nazifeministkami, której z tej fizjologicznej czynności robią powód do bycia ofiarą losu.

Tak czy owak, z mojej strony to tyle. Masochistki lubię tylko w łóżku.

Adi
Gość
Adi

Mia lecz się na łokcie, bo głowy już niewiele zostało, to nieuniknione, że reszta komórek ci wyparuje razem z podrostem twojego samiczego egoizmu i ego.
Rodzenie w czasach nowoczesnej medycyny to żadna wielka katorga. Daruj sobie granie na litości.

mia
Gość
mia

Nie skomentuje tego, bo szkoda klawiaturę strzępić.
Tylko to zostawię.
https://oko.press/przemoc-na-porodowce-nie-pajacuj-kazdy-ssak-to-potrafi-macne-sobie-raport-rodzic-po-ludzku/

Adi
Gość
Adi

Nie każde rodzenie jest takie samo, ostatnio moja znajoma porodziła dość gładko.
Jednak niezależnie od tego twojego mutatio controversiae twoje rozumowania są upośledzone i to ma swoją przyczynę. Co ma ból rodzenia do poruszanych tu rzeczy i wydumanej istniejącej tylko ideologicznie “równości” w związkach? Boli was, bo to efekt złych wyborów opisanych w genesis, to nie jest żaden przywilej ani nic co wartościuje kobietę. To biologiczna sankcja.

Blitz
Gość
Blitz

argument o rodzeniu to jest najglupszy mozliwy argument. Jak kobiecie koncza sie argumenty, to zawsze jest 1 ty jestes glupi, taki i owaki 2 to ty urodz dziecko 3 yyy gwalty i w ogole

To nie rodzcie dzieci, nikt was nie zmusza, to wy zawsze chcecie. Serio urodzenie dziecka to jest JEDYNY MOMENT kiedy kobieta ma w zyciu ciezej. Zastanow sie, jak sie budzisz kazdego ranka o ile jest ci lzej, nie musisz sie niczym przejmowac, bo zawsze facet wszystko ogarnie. Gdybym mial taka mozliwosc, ze moglbym zmienic sie w 100% kobiete to bym to bez wahania zrobil.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Nie do końca rozumiem Mia czy ty bronisz kukułek?

Marcin
Gość

Kto ich wybrał na ojców i czym się kierował?

Shrek
Gość
Shrek

mia bez urazy, ale co z toba nie tak, skoro lazisz po wszystkich stronach i siejesz skrajny feminizm :D? pozdro z fsgk

mia
Gość
mia

1.Poproś partnerkę o zgode na test.
2. Otrzymaj zgode kosztem utraty jej i dziecka ( zakładasz, że partnerka Cie zdradzila prosząc o to czyli jakbys splunąj jej w twarz)
3. Okazuje sie, że dziecko jest Twoje, ale od teraz je bedziesz widywal 2 razy w miesiącu.
Good Luck 😉

A i facet nie panujący nad swoim testosteronem to nie mężczyzna. I brawo, że tłumaczysz zdradzających mężczyzn 🙂

Analizę Twojego poprzedniego wpisu już kończę, wrzucę na inny portal, bo tam jest więcej “samców”, więc i reklamę Ci zrobię, nie musisz dziękować 😀
Nawet coś nie coś się z Tobą zgodzę. Tam gdzie nie jesteś hipokrytą 😉

Ale masz plus za kliniki i za przyznanie, że rodzenie na nfz do masochizm i to w ostrej fazie. Bo niektórzy panowie uważają, że kobiety chcą rodzić w prywatnych klinikach, żeby się koleżankom pochwalić.
Taki poród może i kosztować nawet 16 000 zl ( ja już dawno zdecydowałam, że jak urodzę to to tylko tam) i owszem kobieta musi rodzić w bólach to mężczyzna powinien zapłacić. Ale jak nie ufa swojej partnerce i zakłada, że go zdradza to niech od razu da sobie spokój i zamiast pytać złoży pozew.

Co inne domagać się by były testy obowiązkowe dla wszystkich zaraz po urodzeniu to wtedy ok. Ale takie pytanie z marszu rozwala związek.

Edit: Znów nie doczytałam, że to nie Ty, więc plus nie dla Ciebie, ale kwestia o zaufaniu jak najbardziej.

Tak, tak bycie ojcem to horror. Oczwiście, ze życie mężczyzny się zmienia i im bardziej tym jest lepszym ojcem, ale takich angażujących się calkiem nie jest tak wielu, na kobietę spada najwięcej obowiązków.

mia
Gość
mia

Szkoda tylko, że trudno ci pojąć, że 97% kobiet dostaje opiekę nad dziećmi, ale 97% kobiet nie jest niewinna przy rozpadach związków.

Kobiety dostają dzieci, bo je rodzą, głównie kobieta się tymi dziećmi zajmuje, karmi, wstaje w nocy, odrabia lekcje, jak dziecko ma koszmar w nocy to do kogo idzie do taty? Nie do mamy, generalnie kobieta ma z dzieckiem lepszy kontakt. Ale to co już pisałam gdzie indziej jest przypadek, gdzie uważam, że jak ojciec jest dobry i odpowiedzialny to on powinien dostać opiekę. W przypadku opieki nad nastoletnim chłopcem, bo w pewnym wieku dorastający mężczyzna bardziej potrzebuje ojca niż matki. Ale on musi być odpowiedzialny, skupić się na synu, a nie cieszyć się “wolnością” sprowadzając do domu coraz to inne kobiety.

No ale kobieta jest pokrzywdzona. Zdradziła, zmieniła gałąź, w domu awantury o byle co, potem rozwód i jest zawsze tą pokrzywdzoną.

Nie zawsze. Jak ona mając kochającego, starającego się męża, który był dobrym ojcem to on jest pokrzywdzony. Ale ile znasz takich przypadków? Mężczyźni zdradzają znacznie częściej, zostawiają dla młodszych stosują przemoc, popadają w nałogi.

Wiadomo, jak kobieta zdradza, to mężczyzna jest temu winny, bo powinien się poprawić, prawda?

Nieprawda. Zdrady nic nie tłumaczy. Jak się coś dzieje złego to najpierw się rozmawia, potem idzie na terapię małżeńską, a jak nie ma woli poprawy tej drugiej strony to się rozchodzi. Przykro mi, w ostatnim czasie trochę zmieniłam mój stosunek do tych praw, ale spokojnie tylko trochę i w żadnym razie nie popieram zdrady, Co najwyżej mogę wartościować, która jest gorsza. Bo w dalszym ciągu uważam, że szczytem skurwysyństwa jest zdrady lub zostawienie kobiety w ciąży lub po urodzeniu dziecka.

Typowe ataki tępoty lewackiej, jak na Jordana Petersona.

Wiem, że dla Ciebie tępakiem jest każdy kto uważa inaczej niż Ty, Twoja sprawa. Co do samego Petersona sama go czasami oglądam. Cześć z jego poglądów to faktycznie seksizm, a cześć jest przykrą , ale prawdą, pokazująca niesprawiedliwości biologiczne. Ostanie co oglądałam to, to, że kobieta żeby zdobyć sukces nie będąc nieszczęśliwą z powodu braku dziecka musi naprawdę dużo bardziej zapierdalać i udaje się to niewielu, choć sam mówi, że zna takie, ale one zapieprzają od świtu do nocy. Problem tylko jest w odbiorze, dla niego naturalne, że kobieta chce dziecko, a nie karierę, bo życie rodzinne powinno być najważniejsze. Negując to, że kobieta może po prostu nie chcieć być zależna od mężczyzny. Mówił tam też o czymś co mnie samą dotyka czyli, że kobiety dziś się wstydzą głośno przyznawać do tego, że mają instynkt macierzyński. I to fakt, jak chcesz mieć rodzinę bardziej niż robić karierę to jest takie uczucie bezsilności, poczucia bycia gorszą wstydu i potrzeby zwalczenia tego. Gdybym miała pewnym osobą przyznać się do tego, a do mojej przeszłości bez wahania wybrałabym to drugie.
Ale to co było oburzające w tej prezentacji to jej początek, gdzie “pozytywna cześć kobiecej natury” była przedstawiona jako wagina. Jakby nasz wartość była jedynie seksualna i rozrodcza.
WIęc on jest seksistą, ale poznałam tylu gorszych od niego, że jego bym się aż tak nie czepiała, bo mówi też o faktach.

Czy może wyjaśnienie, że wiele kobiet wybiera testosteronowych, wybitnie męskich mężczyzn do zapłodnienia, a potem płaczą, bo się zawinął, bo nie płaci, bo egoista? Kogo to jest wina? WIADOMO, ZAWSZE MĘŻCZYZN W TWOIM ROZUMKU 3 LATKI

Chyba podświadomie po to tu wróciłam, zbliżają się dużymi krokami moje urodziny, depresja z powodu upływającego czasu, a tu mnie zawsze odmłodzenie spotka 😀
To jest to samo, nie musisz pochwalać, wystarczy, że tłumaczysz. To nie jest jej wina, że takiego wybrała, to jego wina, że tak się zachowuje. Bo to nie jest tak, że on ma dobre geny, bo zdradza. Ale zdradza, bo ma dobre geny, jest pociągający dla kobiet, więc może. Gdyby nie zdradzał byłby tak samo pociągający.

JAK MĘŻCZYZNA ZROBI BADANIE, TO ON ROZWALA ZWIĄZEK. JEGO WINA !

Jak zrobi badanie bez jej wiedzy i to nie wyjdzie na jaw to jeszcze spoko. Mnie nie oburza sam fakt, że takie testy byłyby robione obligatoryjnie, ale fakt, że facet, który niby i kocha partnerkę, może w ogóle to zakładać. To obrzydliwe. Gdyby kobieta powiedziała mężczyźnie, który nie daje jej żadnych powodów do podejrzeń, że ma jej dać dostęp do telefonu, maila, bo sprawdzić czy jej nie zdradza. Dałbyś? To jak z intercyzą tylko o tyle bardziej przewalone, że pada jak już mają razem dziecko.

Tak, tak, dlatego nie podważaj niczego, wierz we wszystko. Kobiety nie kłamią, nie oszukują, nigdy nie są nazywane fałszywymi nawet przez inne kobiety, nigdy nie przebijają prezerwatyw, nigdy nie “łapią na dziecko”, a jeśli tak możesz pomyśleć, to z tobą jest problem, nie?

Tak jak mężczyźni zdejmują prezerwatywę i myślę, że cześciej, bo to zjawisko dorobiło się nawet swojej nazwy. Częściej występuje myśle kłamanie z pigułkami czy z dniami płodnymi, ale z kolei ze strony mężczyzn za późne “wyjęcie” przy stosunku przerywanym. Każde z tych zachowań jest złe.

Nie uważam, że nie kłamią czy nie oszukują płci przeciwnej. Uważam jedynie, że jest to zjawisko rzadsze i mnie dokuczliwe niż w drugą stronę.

Nie dziękuję, obejdzie się. Ale jak chcesz sobie przypisywać zasługi kogoś innego…

O jakiż to zasługach mówisz? WIem, że Cię tam inni reklamują, dlatego też nie mam aż takich wyrzutów sumienia. Zresztą nie ma tu niczego czego by tam nie było.

Nie mają cię tam dość czasem?

A co, zazdrosny? 😛 Od 2 miesięcy nie musiałam zakładać nowego konta, chyba mój upór ich pokonał albo zmądrzeli.
A wiesz, że Twój kolega mnie dwa razy już przepraszał? Normalnie byłam pod wrażeniem.

Raczej przyznanie, że wiele kobiet tak uzna, dlatego wymusza pieniądz. Jesteś równa z mężczyzną feminazistko, to zarób i sobie poradź sama.

To już też przerabialiśmy. Powiedz mi, gdyby tak było, to po co Wy byście w ogóle byli potrzebni? Wiele organizmów rozmnaża się bezpłciowo. Skoro kobieta ma urodzić, wychować, utrzymać to mężczyzna jest jak truteń. Widzisz, a to mnie nazywasz mizoandryczką , a ja uważam, że mężczyzna jest potrzebny. Jego obowiązkiem jest jak najbardziej zadbać o kobietę w ciąży w czasie i po porodzie, zapewnić jak najlepsze warunki. To jest jego rola, załatwiać jak najlepszą klinikę, być przy kobiecie, dopilnować by personel niczego nie zawalił i wtedy jest jej najbardziej potrzebny. Bo jest totalnie bezbronna i na łasce otocznia.

Z Twoim poziomem nienawiści i braku empatii do mężczyzn, a także roszczeniowości, czy przekręcaniu słów każdego mężczyzny, który się z tobą nie zgadza to ten…

Po pierwsze ” jak urodzę” to znaczy, że jeżeli się kiedyś zdecyduje to tylko tak. Bo owszem, zbyt dużo widziałam, czytałam, słyszałam, by stwierdzić, że tak są mężczyźni, którzy nie zawiodą, staną na wysokości zadania. Coraz bardziej w tą wątpię.
A po drugie skąd Ty to możesz wiedzieć jak rozmawiam z mężczyznami innymi niż redpiloowcy i inni mizogini? Mam nawet bliskiego kolegę, który sam siebie nazywa prawie mizoginem, ale mimo różnic się lubimy. Ja go przekonałam do pewnych rzeczy on mnie prawie do innych. Rozmowa z kimś o innych poglądach, ale otwartym umyśle jest czymś innym niż z kimś, kto uważa, że jak ktoś ma inne poglądy niż on to jest głupi.

Najlepiej siedzieć cicho, nie krytykować, nie pytać, nie myśleć. Co za terror!

Już tak nie histeryzuj. Wytłumaczyła to wcześniej. To nie jakieś tam pytanie. To jasny komunikat, mam Cię za puszczalską i uważam, że dziecko które nam urodziłaś w bólach nie jest moje. A może po prostu chce się rozwieść i szukam sposobu by nie płacić alimentów. Może i abstrakcyjne, ale kobieta po porodzie jest rozchwiana, hormony buzują, a facet jej wyjeżdża z takim “pytankiem”? No normalnie pytanie prawie taka jak “która godzina”.

A kobieta za co powinna płacić mężczyźnie? Co powinna kobieta mężczyźnie zapewniać? Roszczeniowość wszędzie, co to będzie…

A czy mężczyzna powinien rodzić? Gość, który we wpisie wcześniej pisał, że kobieta ma oddać mężczyźnie decyzyjność, zawsze mu ulegać i czekać na niego w łożku i robić kanapeczki teraz się jeszcze pyta za co kobieta ma płacić, nie no jasne.
To nie kobieta ma płacić, to jest akurat rola mężczyzny. On ma zapewniać rodzinie odpowiedni poziom życia, bezpieczeństwo.

Bólu przy porodzie współczujesz i żądasz kilkanaście tysięcy, ale już z horroru fałszywego ojcostwa i ogólnie ojcostwa drwisz.

Jak byś czytał uważnie to byś wiedział, że nie drwię. Chodzi o to, że jak się kocha to się ufa. Bo jak już pisałam, gdyby testy zlecało państwo, a nie ukochana osoba nie miałabym nic przeciwko.

I uważam, że taki mężczyzna jest poszkodowany w taki sam sposób jak kobieta, której podmienią dziecko w szpitalu, bo wychowywał nie swoje dziecko. Dziecko nie mające jego oczu, włosów czy nosa, ale innego faceta.

Bo jak mam zestawiać nie wychowywanie, a jedynie płacenie 500zł ( !) to sorry to jest nic w porównaniu z rodzeniem. Porównanie tych dwóch rzeczy to zniewaga dla kobiet.

Wiesz jakie są realia zarobków w Polsce by żądać takich pieniędzy? Może jak tak chcesz korzystać na męskich pieniądzach, to zmień system i pozwól mężczyznom zarabiać więcej, to i się 5000 znajdzie na alimenty, gdy 13 000 to będzie norma zarobkowa. Ale to w bajeczkach. Ty jedynie potrafisz wymagać.

Oczywiście, że powinni zarabiać więcej, ale nie mężczyźni, ale wszyscy. Z jakiej paki tylko mężczyźni?
Powinny być takie by z jednej pensji mogła spokojnie wyżyć rodzina. By kobiety ( albo mężczyźni , które wolałyby wychowywać mogły to robić, a nie musiały zarabiać, bo jedna pensja nie wystarczy i żeby szły do pracy, bo chcą, a nie muszą.

Zacznij zarabiać, zacznij patrzeć ile wynoszą koszta życia, gdy się cokolwiek ma i opłaca. Spróbuj pracować w cięzkiej, męskiej pracy. Zostań też oszukana przez kobietę w tak ważnej sprawie.

Męska znaczy fizyczna? Nie, bo nie mam takiej budowy jak mężczyzna. Idę do pracy od września jako niania. Oczywiście nadal studiując.
I nie będę tak oszukana, bo jak będę miała dziecko będę musiała je urodzić. Ale mogę zostań zostawiona w ciąży sama sobie, a potem usłyszeć, że sama jestem sobie winna. I słysząc takie rzeczy, aż się chce ufać mężczyznom.

“Jak zawsze szkoda strzępić klawiatury na uprzywilejowaną mizoandryczkę.”

Cieszę się, że chociaż Ty uważasz, że kobiety mają przywileje, bo mnie niesprawiedliwości po prost dobijają. Tylko Ty widzisz wyłącznie te prawne, uważając te biologiczne za fajne, a tu właśnie jest najbardziej nie fair i stąd prawne próhy wyrównania. Napisałam coś o tym na forum. Może Ci wkleję. Tak do przemyślenia.

https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/16308-kobiety-mają-łatwiej-mały-bilans-faktów/

CzarodziejCzasu
Gość
CzarodziejCzasu

Dawno nie widziałem lepszej reklamy zachęcającej do nieposiadania dzieci niż wypowiedzi uzytkowniczek tego forum. Jak kobieta jest zawsze anty i nie szuka porozumienia z mężczyzną, to nigdy nie będzie dobrze. Nie ma nic złego w testach DNA jak ktoś ma wątpliwości, nie rozumiem gdzie tu jest jakaś kontrowersja, a to że są kraje gdzie trzeba mieć pozwolenie kobiety jest oburzające. Przy zasądzaniu alimentów powinno być obowiązkowe. Mamy czasy, w ktorych oczekiwanie minimum sprawiedliwości dla mężczyzny budzi kontrowersje i opór. Teksty o tym, że jak się kocha to się ufa to jakiś infantylny romantyzm, w który kobiety najczęściej wierzą tylko jak mogą na tym skorzystać.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Z jednej strony piszesz, że:

Chodzi o to, że jak się kocha to się ufa.

Z drugiej zaś:

I nie będę tak oszukana, bo jak będę miała dziecko będę musiała je urodzić. Ale mogę zostań zostawiona w ciąży sama sobie, a potem usłyszeć, że sama jestem sobie winna. I słysząc takie rzeczy, aż się chce ufać mężczyznom.

Aż chce się ufać kobiecie, która na każdym kroku będzie podkreślać, że boi się, że ją porzucę, że poród to jakiś horror itd. Może lepiej uważaj, jak się nakręcasz, bo jest coś takiego, co naukowcy nazywają “samospełniające proroctwo”. Przykro mi, że miałaś przykre doświadczenia w dzieciństwie, ale to nie jest moja wina. To po pierwsze, po drugie nie każdy ma wsparcie finansowe powyżej 25. roku życia w wysokości przekraczającej średnią krajową od rodziny i zamiast urządzać krucjaty w Internecie, musi ciężko walczyć o przetrwanie. Ludzie już tak mają, że uważają swoje problemy za największe na świecie, co często dalekie jest w większości wypadków od prawdy. Dlatego pamiętaj, że zawsze mogło być gorzej, a patrząc na to, co piszesz, to zawsze może być gorzej.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Źle zrozumiałaś przekaz Petersona. Obejrzyj jeszcze raz. Nie muszą “zapierdalać ciężej” One po prostu nie wyrabiają takiego zapierdolu jak Mężczyźni dlatego są nieszczęśliwe i średnio po kilku latach się poddają i wolą mieć dzieci, zajmować się nimi niż walczyć jak rekina na arenie biznesowej. Dla przykładu ja uwielbiam pracować i dużo pracuje a jedyna Kobieta jaka przetrwała 6mc w Firmie w której pracuje lubiła leserować, siać ferment i lizodpustwem próbowała zdobyć pozycje. Tyle że w moim zawodzie liczą się efekty a nie stan emocjonalny Szefów wiec nie pykło… Znam kilka Kobiet które zarabiają lepszą kasę niż ich Męscy odpowiednicy ale one są naprawdę dobre w tym co robią i im się to należy. Musisz ogarniać że jak jest Facet mechnik i Kobieta mechanik to zarabia lepiej ten kto jest lepszy kto sie rozwija i walczy. Jak bym był pracodawcą nagradzał bym najlepszych a nie najsłabszych.

mia
Gość
mia

Obejrzałam. I dalej przekaz jest taki sam. Albo mówimy o czymś innym albo słyszysz to co chcesz usłyszeć 🙂

Adi
Gość
Adi

Daj sobie więcej emotek na koniec takich wtrętów, na pewno zyskasz na prawdzie…
Uczcie się Panowie, one wszędzie chcą grać emocjami.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Brak białorycerzy, którzy by się za nią wstawili i pańcia traci grunt, bo się okazuje, że nie potrafi podjąć rzeczowej dyskusji. Jedyny plus sytuacji, to jak słusznie zauważyłeś, to idealny materiał, wręcz książkowy, do nauki tego, od jakich kobiet uciekać jak najdalej. Utrzymanka i hipokrytka na każdym kroku.

Skonsternowany
Gość
Skonsternowany

Przeczytałem ze 3 Twoje odniesienia do teorii TRP i przewinąłem już resztę tych bredni, żeby nie staczać się do Twojego poziomu myślenia. Zrozum, my tu jesteśmy uzbrojeni po zęby przeciw manipulacjom kobiet, nie podejdziesz Nas, nie zagniesz Nas. My to już wszystko znamy te gierki, techniki zawstydzania, nic co powiesz tu nie zadziała. Napisz do Cosmopolitana lepiej artykuł o tych okropnych mężczyznach, o tym że faceci to dzieci, niedojrzali, niegodni. Tam znajdziesz posluch, tam setki czytelniczek przytaknie Ci głową, nie tutaj.

BlackMetal
Gość
BlackMetal

Mia, ale ty musisz byc straszną kobietą, serio. Niewazne co faceci mysla i czuja, ty po prostu urodzilas sie po to zeby byc PRZECIWNA. Jezeli kobieta ma odejsc od faceta, ktorego kocha, bo ten poprosil ją o test,to ja nie mam pytan. Nie ma mozliwosci by w takim przypadku byla niewinna. Rownie dobrze mozesz powiedziec “a co jezeli to facet zdradzi i jego zona z tej zdrady urodzi dziecko xD?”

Ludomir
Gość

Wiktoria pod jakim nickiem by nie pisała, od razu widać, że to ona. 😀

mia
Gość
mia

Ojej, jak słodko.
No wiem, że jestem jedyna w swoim rodzaju 😀

Red Dragon
Gość
Red Dragon

Jedyna w swoim rodzaju ale w tym negatywnym kontekście. I takich jak ona jest wiele. Nawet w polityce. Żal słuchać.

mia
Gość
mia

Póki więcej niż takich jak Wy to równowaga jest zachowana 🙂

TOT
Użytkownik
TOT

1. Testy na ojcostwo to obowiązek dla każdego mężczyzny. Nawet jeśli nie są obowiązkowe prawnie to wydatek rzędu 1000-1500 PLN przy jednym dziecku to grosze jakie potem ponosi się przy wychowywaniu i zapewnieniu bytu temu dziecku. Logika za tym przemawia.
2. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Któraś kobieta może obrazić się i stwierdzić, że to brak zaufania. Ale żadna rozsądna kobieta nie będzie miała nic przeciwko takim testom, bo jeżeli wyjdzie test pozytywny na ojcostwo to wówczas zaufanie mężczyzny to takiej kobiety rośnie i umacnia związek. Mężczyzna jest przekonany, że wybrał dobrze.
3. Osobiście nie mógłbym wychowywać nieswoich dzieci. Zbyt silna natura alfa, aby przekazać swoje geny i zapewnić dzieciom jak najlepszy byt. Po prostu kobieta z dzieckiem nie wpisuje się w mój algorytm. Ale jeżeli są mężczyźni, którzy chcą wychowywać nie swoje dzieci to mają do tego pełne prawo, bo to jest ich suwerenny wybór. Ale statystyki pokazują, że jest ich niewielu. Dlaczego? To chyba logiczne 🙂
4. Kobiety, które okłamują mężczyznę, że jest ojcem dziecka powinny następnie odpowiadać karnie i finansowo przed sądem. Bo działały na szkodę danego mężczyzny. Ale niestety u nas prawo wciąż deprecjonuje mężczyzn.
5. Alimenty jeśli chodzi o siłę nabywczą waluty są niskie (to fakt!), ale również są wysokie w stosunku do mediany zarobków w naszym kraju. Tak więc lepiej wydać raz taką medianę i mieć pewność.
6. Każdy mężczyzna ma wybór. Ja coraz częściej skłaniam się ku myśli, że najbezpieczniej będzie wynająć surogatkę i mieć pewność, że dziecko jest Twoje. Ponadto odpowiednio rozpisana umowa sprawi, że potem żadna kobieta Ci tego dziecka nie zabierze.

Przypomniało mi się, że jeszcze w czasach, gdy chodziłem do gimnazjum jedna z nauczycielek powiedziała, że nie mogłaby być z mężczyzną, który mając już dzieci zdecydowałby się na podwiązanie jajowodów, aby nie mieć kolejnych. Że naturalnie chciałaby mieć swoje dzieci. Moje koleżanki tłumnie zgodziły się z tą Panią. Już wówczas to potwierdziło moja tezę, że kobiety nie chcą wychowywać swoich dzieci, ale chciałyby, aby to mężczyźni wychowywali cudze.

Kenneth
Gość
Kenneth

4 Niestety tak powinno być. Mój kolega zrobił sobie dziecko w wieku 16 lat. Rzucił szkołę i poszedł do pracy, jakakolwiek potencjalna kariera legła w gruzach. Laska puszczała się na lewo i prawo, a on tyrał na nich. Po 8 latach okazało się, że dziecko nie jest jego. Koleś zatem poniósł karę równą niemal więzieniu. Kto mu to zwróci? Nikt

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Dlatego należy uświadamiać ludzi że po WPADCE należy płacić alimenty a nie żenić się z osobą którą znasz kilka miesięcy. Wszystkie takie małżeństwa jakie znam są mega nieszczęśliwe. Jak to się mówi stało się będzie dziecko. Bierzemy odpowiedzialność oboje i każdy idzie w swoja stronę 🙁

Kenneth
Gość
Kenneth

Tylko, że on by wciąż płacił alimenty na dziecko, które nie jest jego. Czy to coś zmienia? Ślubu nie wzięli koniec końców

Marcin
Gość
Marcin

Prof. Maria Jarosz, Instytut Studiów Politycznych PAN: Prowadziłam badania na próbie ponad 3 tys. dzieci po upływie dwóch lat od rozwodu ich rodziców. Dzieci były wychowywane przez samotne matki albo ojców. Brałam pod uwagę warunki bytowe, zdrowie, postępy w szkole, dysfunkcyjne zachowania, np. ucieczki z domu, agresję. We wszystkich kategoriach lepszymi opiekunami byli ojcowie. Właściwie nie występowała sytuacja, w której ojcowie wychowujący dzieci nie pozwoliliby im widzieć się z matką czy mówili o niej źle. Inaczej w przypadku kobiet. Oczywiście muszę dodać, że nie byli to mężczyźni „jako tacy”, ale osoby z wyższym wykształceniem i dobrą pozycją zawodową. Ci, którzy chcieli wychowywać dzieci. Kobiety natomiast poddają się stereotypowi matki i zawsze deklarują chęć wychowywania dzieci. Te stereotypy nie są obce również sędziom, z reguły kobietom, przyznającym opiekę ojcu tylko w wyjątkowych okolicznościach (np. gdy matka przebywa w więzieniu). Ojcowie uważają to za niesprawiedliwe i trudno się z nimi nie zgodzić.
https://www.tygodnikprzeglad.pl/petla-dla-macho/

TOT
Użytkownik
TOT

Dzięki za link. Zapewne przyda nam się w jednym z artykułów. Nic tak dobitnie nie potwierdza tezy jak statystyki na dużej próbie osób 🙂

BlackMetal
Gość
BlackMetal

Ja bym tę użytkowniczkę “mia” potraktował podług kobiecej logiki. Rzucił jej “pewnie jesteś gruba i żaden cię nie chce” i skończył dyskusje. Serio ona chyba jest niepełnosprawna, bo na wielu stronach się udziela w komentarzach i czego by się nie napisało, to ona zawsze zaprzecza. Wygląda jak ktoś, kto w wieku 30 lat nie wyszedł z domu rodzinnego i całą swoją wiedzę opiera o związek rodziców

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Wiesz znam takie dziewczyny które są tak brzydkie że je 40 letni prawiczek nie chce. Widocznie tutaj taką jedną mamy. Nawet jedna zdobyła mój szacunek bo ma dr inż przed nazwiskiem. A ona nie rozumie ze zrobienie doktoratu z kierunku ścisłego nie zwiększa jej szans na rynku matrymonialnym, podobnie jak mia nie rozumie ze gadanie na forach czy twarzą w twarz nie zmieni nic w jej szansach na związek. Albo jesteś podniecająca albo nie. Mężczyźni są zero jedynkowi. Albo chce albo nie chce. Jak chce to możesz mieć ze mną słub. Jak nie chce to nie wiem co byś zrobiła nie będę chciał z tobą robić seksu wiec ślubu też nie będzie za chiny. Mogę z tobą rozmawiać wyjść na kawę, bo chcę dowiedzieć się czegoś o ładniejszej koleżance, lub sprawy zawodowe. Lub po prostu jestem miły dla sąsiadki.
Ja chyba napiszę apel do kobiet. Skoro kobiety piszą do nas to może czas do nich. Najważniejsze zdanie. Jak nas nie pociągasz fizycznie nie masz szans na ślub. Najmniejszych. Musisz nas pociągać. A nie jak sobie pomyślę jak ona wygląda nago to mnie ciarki przechodzą i tyle z jej wesela ze mną. Wiec kobieto masz do wyboru albo dać szansę tym mniej urodziwym co są pracownikami fizycznymi ale ty ich podniecasz albo swojemu przyjacielowi co chce zostać twoim mężem a nie jest super przyjacielem. Albo idź do zakonu. Wola boga. Masz być sama i tyle. Bóg tak chciał. To tylko taki mini wstęp naprawdę ktoś mógłby napisać apel do kobiet. Jeden do brzydkich drugi do tych średnich a 3 do tych naprawdę ładnych.
Ktoś napisze jakiś bo ja nie mam aż tyle czasu?

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

BlackMetal, ta strona jest jedną z niewielu, gdzie można merytorycznie porozmawiać o relacjach damsko-męskich, więc z szacunku do pracy RedPillera i osób, które mu pomagają odradzam potraktowanie “mia” według kobiecej logiki. Byłoby to po jej myśli, taka łyżka feministycznego dziegciu w beczce miodu. Jak widać, często “mia” ignoruje moje komentarze, więc można sobie z nią poradzić bez uciekania się do tanich chwytów.

Nika
Gość
Nika

A ja jestem za wami Panowie!! 😀 Ja czułam się przez jakiś czas oszukana. Oszukana tym jaki media pokazywały obraz świata i relacji między ludzkiej. Na szczeście moja mama dawała mi obraz ciepłej i opikuńczej kobiety, co doceniłam pozniej jako dojrzała osoba. Zostałam oszukana, bo swojej natury nie zmienię. Pracowałam kilka lat po studiach, ale szczerze to nie dla mnie. I nie dlatego że jestem leniem czy coś, ja wolę być w domu z mężem i dzieckiem. Wolę dbać o dom i rodzinę . Odchowałam trochę dziecko i zabrałam się za swoją działalność którą powoli rozwijam. Mój mąż to wspaniały mężczyzna, jestem wdzięczna mu za to że jest. Bardzo go wspieram, jest mega zdolną (a nawet genialną 😉 osobą. Przy tym totalny introwertyk. Sam mówi że to do czego doszedł, było by nie możliwe przy innej kobiecie 🙂 przymnie rozwiną skrzydła. Też badzo mnie wspiera. Kobiety chwalcie i dbajcie o swoich Panów, oni są gotowi góry dla was przenosić!!!

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Fakt. Kiedyś kobieta wybierała faceta i była z nim jak do czegoś dochodził ale TERAZ to ona się pojawia jak facet już osiągnie poziom. A czekanie umila sobie sypiajac z bandytami lub modelami.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Nika, może chciałabyś o tym napisać artykuł na tę stronę? Każde takie świadectwo jest na wagę złota. Miło czyta się takie historie.

Jabłko
Gość
Jabłko

Podzielę się swoją refleksją na temat.
Testy DNA na ojcostwo to brak zaufania czy zdrowy rozsądek? Moim zdaniem jedno i drugie. Czy naprawdę można komuś zaufać w tak ważnej sprawie, która nieodwracalnie zmieni życie? Nie chodzi tylko o te pieniądze, które przeznaczy się na utrzymanie cudzego dziecka, ale też o poniesione “straty emocjonalne” kiedy kłamstwo po latach wychodzi na jaw.
Może się wydawać, że obowiązkowe, narzucone przez państwo testy na ojcostwo przed rejestracją dziecka są najlepszym rozwiązaniem. Kwestia ojcostwa zostaje wyjaśniona na samym początku, wyeliminowane zostają sytuacje, kiedy ktoś x lat płaci na nieswoje dziecko a dziecko przez lata uznaje za ojca kogoś, kto w rzeczywistości nim nie jest. Poza tym skoro badania są obowiązkowe to nie ma już niezręcznej sytuacji z żoną/partnerką żeby niby brak zaufania. Testowi zostaje poddany mąż kobiety (obecnie z automatu uznawany za ojca jej dziecka) lub jej partner, osoba, którą wskaże kobieta lub mężczyzna, który sam się zgłosi jako ojciec. Jeżeli badania nie wskażą ojca dziecka w dokumentach znajdzie się zapis “ojciec nieznany”. Brzmi świetnie. Jest tylko jeden problem. Takie rozwiązanie najprawdopodobniej nigdy nie zostanie wprowadzone. Dlaczego?
Nie chodzi nawet o powszechny bulwers jaki wywołałoby to wśród kobiet. Jak nie wiadomo o co chodzi… Kto za to zapłaci? Ci którzy poddają się badaniom albo sama kobieta? Nawet jeśli badania będą robione masowo i ich koszt spadnie o połowę to ciągle nie jest tanio. Zwłaszcza dla kogoś komu właśnie urodziło się dziecko i ma mnóstwo innych wydatków. A jeśli nie zapłaci to co? Nie będzie badań? Jeżeli tak to stworzy się furtka do ich uniknięcia a kobiety będą naciskać aby tak właśnie się stało. “Nie ufasz mi?! Chcesz wydać tyle pieniędzy kiedy mamy tyle innych wydatków?”.
Dlatego jedyne słuszne rozwiązanie to takie, że badania są finansowane przez państwo. A państwu wcale nie jest na rękę aby takie masowe badania się odbywały. W tym przypadku interesy państwa i kobiet są zbieżne- potrzebny jest frajer, który będzie płacił na dziecko. Ktoś może powiedzieć, że przecież takie badania pozwalają także namierzyć ojca i pozwać go o alimenty. Tak, ale to jest coś co już się dzieje. To co by się zmieniło po wprowadzeniu obowiązkowych badań to zwiększona liczba mężów, którzy występują o zaprzeczenie ojcostwa. A kobieta, która zostaje na lodzie będzie ciągnąć kasę od państwa jako samotna matka. Jeżeli biologiczny ojciec dziecka to lepsza partia to kobieta sama by się zakręciła koło alimentów od niego. Może też być tak, że biologiczny ojciec ma żonę lub nieślubne dziecko by mu zaszkodziło z wizerunkowych powodów. Wtedy jednak dogadają się na jakieś nieoficjalne alimenty a zasiłki i tak wpadną. Podsumowując państwo nie ma żadnego interesu w tym żeby badania na ojcostwo były obowiązkowe.

Na zakończenie powiem, że wnioskiem z tego wywodu jest to, że należy samemu zainteresować się zrobieniem badań DNA na ojcostwo zaraz po urodzeniu dziecka. Wyjaśnić sytuację na samym początku i nie okłamywać siebie ani dziecka. Trzeba także informować innych o możliwościach jakie niosą ze sobą takie badania i mężów o tym, że czasu na ewentualne zaprzeczenie ojcostwa jest mało.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Przyznam ci racje bo tak jest tez zdaje sobie z tego sprawy ze państwu się nie opłaca takie obowiązkowe badania. Trochę żałuje ze ten temat przemilczałem bo to jest strona o relacjach damsko męskich a nie co się państwu opłaca. I mam dla ciebie dobrą wiadomość. Znajomy mi podesłał linka na wieść o tym artykule ze w jednym sądzie chyba w Bydgoszczy jest oficjalna stawka za badania DNA dla spraw w danym sądzie. Cena. 540 PLN za całość. Za sądowe. To aż się człowiek zastanawia, czy te ceny co obowiązują na rynku są trochę nie zawyżane przez laboratoria bo można naprawdę już w tej chwili taniej. Aż dziw ze te znane i szanowane laboratoria liczą sobie tyle. A w sadzie tak mało. Chyba chcą po prostu na tym zarobić.

Jabłko
Gość
Jabłko

To świetna wiadomość, że da się zrobić badania za mniejsze pieniądze. Czy to jest kwestia umowy sądu z jakimś konkretnym laboratorium? Jeżeli tak to może inne sądy też by tak mogły.
W artykule przedstawiles temat kompleksowo, myślę że czytelnicy zdobyli wiele cennych informacji. Państwo to już taki wątek poboczny. Teraz mi w sumie przyszło do głowy, że obowiązkowe badania w pewnym sensie ukrywają nieuczciwość partnerki. Bo jak wie, że badania ją czekają to będzie bardziej pilnować z antykoncepcją, może i nawet podda się aborcji. (Jakoś nie wierzę, że to sprawi że nie będzie zdradzać.) A tak to robisz badania, wyjdzie szydło z worka i jest dowód zdrady. Tak, wiem, trochę abstrakcja.

Maveus
Gość
Maveus

Hej, piszesz że:
“25% procent ojców nie wychowuje własnych dzieci w Australii” i do 30% w innych krajach.
Zaglądnąłem do źródeł i jest tam napisane:
“25% of men tested find that they are not the father of the child” (dotyczy też innych źródeł.
Jest to znacząca statystyczna różnica. Nie możemy przenosić wyników ojców testujących swoje ojcostwo na całość populacji.
Wyjaśnienie:
Odsetek nieswoich dzieci będzie na pewno wyższy wśród ojców testujących. Myślę, że dziś możemy śmiało założyć, że ojciec testujący z reguły ma jakieś powody do wykonania testu – czyli małżonka pewnie zawodzi zaufanie lub w ogóle zaufania nie wzbudza (ma fajnych kolegów, delegacje, firmowe imprezy, trudne hasło do telefonu…).
Zatem można powiedzieć:
“Co czwarty testujący ojcostwo w Australii odkrywa, że wychowuje nie swoje dziecko” nie oznacza to, że 25% wszystkich ojców w Australii wychowuje nie swoje dzieci. Ten odsetek będzie na pewno niższy. Ile niższy – nie wiem, jak piszesz testy nie są masowe.
Podsumowanie:
Artykuł jest świetny. Musisz jednak zachować szczególną ostrożność aby nie było, żadnych niedomówień bo feminaziści to znajdą i odwalą cały artykuł, ba… całego bloga. Już sobie to wyobrażam jak taki Zakowski czy inny pisze: “ten blog jest pełen nienawiści i zwyczajnych kłamstw, ooo pierwszy przykład z brzegu…