Partnerstwo w związku, a partnerstwo biznesowe, czyli czy mamy prawo kalkulować?

Kilku czytelników poprosiło mnie, bym rozwinął moją myśl o tym jak dzisiejsze związki mogą wyglądać w kontekście partnerstwa biznesowego , dlaczego zazwyczaj na tym biznesie ma korzystać jedna strona, tylko jedna strona ma podejmować ryzyko i tylko jedna ponosić konsekwencje zazwyczaj po rozwodzie. Niegdyś kobiety wchodząc w związki ryzykowały ciążą, przemeblowaniem dotychczasowego życia drastycznie, ale to też tylko w przypadku, gdy dochodziło do seksu (dziś mamy antykoncepcję, praktycznie pewną, tylko trzeba używać jeszcze mózgu). W innym wypadku związek zawsze oferował kobietom jakieś korzyści, a mężczyznom inne, czyli była to wymiana zasobów. Jak jest dzisiaj, odkąd lwią część męskiej roli przejęło państwo, prawo i system, a kobiety uwolniły się od presji obowiązków i rolę kur domowych, Pań Domu, czy dobrych żon, które zostały zniszczone. Sprawdźmy.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Partnerstwo w biznesie jak partnerstwo w związku? Myślenie życzeniowe.

równość płci i partnerstwo w związku

Żeby zrozumieć jak wyglądają naprawdę wzajemne relacje zejdźmy z mówienia jedynie o płciach.
Powiedzmy o biznesie i partnerze biznesowym. Partner biznesowy płci mieć nie musi, ale musi mieć konkretne cechy, a także zasoby, które pozwolą na osiągnięcie sukcesu i powodzenia.
Siadamy do stołu i chcemy zacząć dyskutować. Od czego zaczniemy? Od prezentowania swoich najlepszych walorów, dzięki którym nasz biznes może prosperować. Od wartości, które można wnosić. Każdy ze wspólników ma jednak ODRĘBNĄ POZYCJĘ NEGOCJACYJNĄ. Od tego właśnie zależy ile druga strona wniesie więcej i czy jej zdanie będzie ważniejsze.

Zaczęliśmy od rozpisania fundamentów potrzebnych do budowania czegoś wspólnego w biznesie. Teraz więc przełóżmy to na związki z pozycji mężczyzny. Podam to wiele razy w formie pytań, więc myślę, że osoby, które mają własne zdanie na pewno będą mogły udzielić odpowiedzi. Inne jedynie się zastanowią.

Pozycja negocjacyjna jest ważna. Jej podstawą jest SMV (Sexual Market Value – kiedyś napiszę odrębne artykuły o tym zagadnieniu). SMV kalkulujemy między innymi na bazie potrzeb (im większe, tym niższa pozycja, bo zależy nam bardziej), ale i własnej atrakcyjności (im wyższa, tym zależy nam mniej, bo większa ilość odpowiednich ludzi się nami interesuje). Na pierwszy rzut oka kobiety mają wyższą atrakcyjność fizyczną, a także nie muszą wykazywać się inicjatywą, a mężczyźni z kolei są “kupującymi seks” (kobietom często w ogóle nie jest potrzebny, więc targują się, że “tylko z miłości” – mężczyzny), co daje im kontrolę – odrzucają, lub przyjmują męskie oferty miłości, czy seksu. Mężczyzna więc musi pracować i wnosić więcej, zanim kobieta go zaakceptuje. W późniejszej części relacji liczy się bardziej wnętrze, więc pozycja kobiety może podupaść, ona sobie z tym nie poradzić i żądać od mężczyzny wnoszenia więcej, by obronić ją. Ale w jaki dokładnie sposób określamy dynamiki damsko-męskie, związane z wkładem i porzuceniem egocentryzmu?

Jak zainwestujesz, to MOŻE dostaniesz profit

Odpowiedzmy sobie które wartości i zasoby kobiety chcą wnosić do związków, na których mężczyźni jednostronnie korzystają? Ile kobiet pomogło mężczyznom w życiu w wymierny sposób w porównaniu do mężczyzn, którzy pomagali kobietom (archetyp rycerza ratującego księżniczkę i ktoś kto jej imponuje)? W jaki sposób to zrobiły? Czy kobiety są płcią, która będzie utrzymywać, wydawać więcej pieniędzy na mężczyzn, inspirować pasjami, zapewniać bezpieczeństwo, remontować domy, wykazywać się umiejętnościami (zaradnością) dla mężczyzny, a może dogadzać seksualnie biernym seksualnie mężczyznom? Czy to kobiety podchodzą do nieznajomego mężczyzny z myślą – zdobędę go moimi dobrymi cechami, wykaże się dla niego? A może kobiety wnoszą romantyczne rzeczy do związków organizując wielkie, oryginalne rzeczy, tak jak często pokazuje się co mężczyźni potrafią zrobić podczas oświadczyn? Czy spotkaliście się z czymś takim, że kobieta lubi decydować, ale bez odpowiedzialności, czyli sterując męskimi rękami? Ona mówi, on robi? I czy odwrotne sytuacje istnieją? Jeśli tak, w jakim procencie? Czy nad budową mięśni i sprawności trzeba tyle pracować ile nad smukłą linią kobiety? Czy ktokolwiek i kiedykolwiek tworzył “surowe obozy” dla kobiet, takie jakimi były jednostki wojskowe przy przymusowym poborze, a potem zostawaniu mięsem armatnim?

Oczywiście wiele z tych reguł stworzyli inni mężczyźni (bardzo często psychopatyczni), więc powinniśmy mieć pretensje do nich, do systemu, w którym żyjemy, a nie do ludzi, którzy nawet nie zaczęli rozmyślać, jak działa świat. Inna sprawa, że presja na wykonywanie danych działań przez mężczyzn – rozwija tylko ich. Ale przecież uważamy, że płcie są równe, uważamy, że kobiety też mają ewoluować, bo kiedyś były specjalnie “ograniczane” i dlatego np. nie wynajdowały wynalazków. Wina mężczyzn. Przyjmijmy na moment, że tak jest. Ale za uwolnieniem kobiet musi przyjść odpowiedzialność wśród kobiet. Za osiągnięcia, za charakter, za ciało, za rodzinę, za dzieci, za związki, za mężczyzn także (tak jak mężczyźni za kobiety – fiftififti). Te wszystkie kobiety, które trąbią o ograniczaniu powinny chcieć te wszystkie wyżej wymienione, męskie, równe rzeczy wykonywać. Czyli ambitnie, równanie w górę. Ale czy tak jest? Czy proporcje wymagań wobec płci są takie same? Czy same płcie wobec siebie tyle wymagają? Dla kogo ten biznes się opłaca?

Bóg Ci obiecuje niebo za dobre uczynki, a człowiek miłość i wierność

pixabay.com

A teraz statystyki. Kobiety odstawiają w kąt mężczyzn, którzy gorzej zarabiają, mają niższe wykształcenie, tracą zdrowie, potrzebują opieki, czy też wykazujących się słabościami i szukają tych, którzy zaoferują jak najwięcej korzyści. Dla przykładu: im kobieta zarabia więcej, tym szansa na rozwód jest wyższa – LINK. Przypominam, że w wielu krajach kobiety składają 70-80% pozwów rozwodowych, więc to one ukazują się jako niezadowolone z “transakcji” zwanej związkiem. To ich oczekiwania rosną. Ale czy oferta też rośnie, przypominając to, o co pytałem wyżej? Na logikę, biznes jest jednostronny w opisywanym przeze mnie przypadku i tylko mężczyźni zindoktrynowani, że męskość to podporządkowanie będą z tego zadowoleni, a więc tak naprawdę samcy beta (przynajmniej mentalnie). Obie płcie przestają być zmotywowane w tym systemie, nie jedna: mężczyźni bez profitu, bo muszą być ludźmi czynu, a nie wymagań, ale i kobiety bez profitu – bo ten zapewnia państwo, przywileje i prawo. Tylko oczekiwania rosną, więc następuje konflikt interesów. Biznes się nie kręci – chyba, że rozwodowy, alimentacyjny, wojna psychologiczna. Owszem.

Kobiety porzucając kobiecość stają się męskie – “równe”. Mimo, że chcą nadal być uważane za kobiece, to aby mężczyzna był szanowany musi wskoczyć jeszcze półkę, lub dwie wyżej, nad to wszystko. Ale by miał władzę, musi sobie ją wziąć. Czy to jest możliwe? Nie, ponieważ dominująca kobieta nie lubi mężczyzn uległych, pantoflarskich (kobiecych), podporządkowanych, a z dominującymi (męskimi) rywalizuje i nie chce oddać władzy, bo nie szanuje i łatwo zrobić z takiego mężczyznę kata, tyrana, drania – niepotrzebne skreślić. To jest największy błąd związków, czyli brak hierarchii. Dwie skrajności: rywalizacja, lub pantoflarstwo. Mężczyzna nie chcąc konfliktów szuka szacunku u kobiety będąc usłużnym, bojącym się mieć własne zdanie, bojącym się odrzucenia, bojącym się braku seksu, bojącym się rozwodu, bojącym się różnych oskarżeń i udowadniania, że nie jest słoniem. W jaki sposób prowadzić biznes, jeśli biznespartnerzy nie współpracują? W jaki sposób współpracować, jeśli nie mamy biznesplanu, a kierujemy się niestałością, chaotycznością, zmiennymi emocjami, czy wypieraniem swojej prawdziwej natury?

Kochaj mnie partnerze biznesowy, znaczy daj więcej za mniej

To mężczyźni wnoszą to, czego nie wnoszą kobiety i na odwrót. Jeśli mężczyzna nie wnosi siły, to intelekt, racjonalność, zasady, częściej wyższy zarobek i rozumowanie jak działa świat. Innych kobiety nie wybiorą. Mężczyzna trzyma porządek, tylko wtedy gdy on umie sam ze sobą zrobić porządek. Ale on musi wiedzieć czego chce, musi mieć kontakt z emocjami. Kobiety tych wartości nie wniosą w sporej mierze, ponieważ są skupione na wymaganiach wobec mężczyzn, a nie wartościach jakie mają zaoferować. Częściej też mężczyźni wniosą samochód i mieszkanie/dom (i to każdy zdrowy mężczyzna mieć musi, by podnieść swój status społeczny). Nie ma niczego dobrego nawet w tym, że mężczyzna i kobieta mają swoje mieszkania, a potem i tak muszą wybrać w którym mieszkaniu zamieszać. Ktoś coś poświęca, a to może boleć. I znowu, mężczyźni beta, sądzący, że są bardzo męscy gdy to oni się poświęcają, to oni wejdą do mieszkania kobiety, to oni oddadzą władzę, to oni dalej będą budować związek w większości na własnych, dobrych uczynkach. To oni często oddają swoje wypłaty swoim partnerkom. W tych proporcjach to jest masochizm, głupota, ignorancja i żadna transakcja nie wyjdzie. I nie wychodzi, bo to widzimy. Zresztą podobnie w związkach gdzie na kobiety spada 90% obowiązków. Nie ma szans. Im mniej dojrzały człowiek, tym mniej szanuje i mniej jest wdzięczny za to co ma. Im mniej dojrzały człowiek bardziej tej wdzięczności wymaga ukrócając swoje “dawanie” – ofertę. Nie może być tak, by w biznesie większość problemów spadała na drugiego wspólnika, mimo mówienia o równym wkładzie. Biznes jest logiczny. Miłość chcemy, by taka nie była. Chcemy, by była głupia, a najbardziej ogłupieni byli mężczyźni. Tak jest dla kobiet korzystniej, bo bezpieczniej, ale w dłuższym procesie obie strony są niezadowolone.

Gdy patrzymy na partnera biznesowego nie musimy myśleć o “miłości”, zatem możemy być rozsądni i logiczni. W dyskusjach nie ma manipulacji. Partnerze jakie masz zasoby pieniężne, jaki jest Twój plan biznesowy, jak na nim skorzystam? Dlaczego właśnie Ty? Co będziesz robić, jakie będziesz mieć zadania i obowiązki?

Nie pytasz jak mnie uszczęśliwisz? Jak pokazujesz swoje uczucia do mnie? Nawet jeśli nie jest to wypowiedziane, to ludzie tego oczekują, bo bazą szczęścia każdego człowieka, to zawsze gdzieś być szanowanym i kochanym. I choćby to wypierać, to tak jest. Choćby każdy grał chojraka, każdy ma taką cząstkę, tylko nie zawsze się może z nią skontaktować, bo ktoś mu na to nie pozwolił. Bo potem sam sobie już nie pozwolił.

A w biznesie tego nie ma, bo mamy jasne wytyczne. Emocje mogą być związane, ale co najwyżej z niepowodzeniem biznesu wyznaczonego na jasnych warunkach. To, to, tamto, A, B, C. Wszystko. I to jest proste, mimo, że może generować emocje, ale ludzie nie oczekują tego od siebie. A w związku miłosnym tak być nie może, nie może świat się kręcić wokół jednej osoby i to osoby, która nie jest za nic odpowiedzialna.

Rachuj ciachuj i do piachu

Porównajcie korzyści biznesowe do związkowych. Tu zaczyna być zabawnie. Jeśli mężczyzna pyta jak skorzysta na związku, to kobiety zazwyczaj mocno się oburzą. Ty masz korzystać? To ma być miłość, wsparcie, troska, opieka – powiedzą! Wszystkie te idealistyczne słowa, które wiążą się z miłością bezwarunkową i bezinteresowną, ale co jest ważne – zapewniana ma być kobiecie. Mężczyzna ma się starać, ma spełniać jej warunki, to ją ma uszczęśliwiać, jej słabości, płacz i humory mają być błogosławione. I to mimo, że zwykle mężczyzna wnosi więcej, bo kobieta ZAWSZE wybiera tylko mężczyzn lepszych, tylko do takich odczuwa podniecenie. Hipergamia. Gdyby nie było już mężczyzn lepszych, to kobiety nie wiązałyby się z żadnymi – to one o tym decydują ostatecznie. Ale kobieta wybiera podświadomie, a świadomość jej za jakiś czas mówi, że dostaje za mało, że ona jest ważniejsza i gra kartą pragmatyzmu, a nierzadko wyrachowania. I nikt z tym nie ma problemu, pomimo, że już dawno w związkach ma chodzić o równość, nie wymianę barterową, nie męskie zasoby, inicjatywę, decyzyjność, pracę, za seks, oporządzanie domu i rodzenie dzieci po stronie kobiet.

I tak to wygląda w wielu, najbardziej zepsutych związkach. Kobieta jest bierna, a do tego wytacza reguły związku, czy też uprawiania seksu. To ona jest tu szefem i ona oczekuje dowartościowania, oraz konsumpcji męskiej pracy, męskich cech, męskich wartości. Mężczyzna nawet jak ma wyższą wartość, robi więcej, to z reguły oddaje pole do popisu kobiecie, chowa dumę w kieszeń. Czy to wychodzi? Nie. Widać to po ilości rozpadów związków, gdzie oczywiście to mężczyźni są winieni o całe zło. I nadal przychodzą tu ludzie i mówią, że to jest męskie. Nie, to jest korzystne tylko dla kobiet. Ale lubimy w społeczeństwie bardzo odnosić się do tego co jest męskie, żeby ktoś czasem mógł komuś pokazać, że ma braki, by czasem ego go zabolało, by zmotywował się do pracy na rzecz innych, budowania swego niewolnictwa i braku szacunku do siebie. Żaden to biznes, gdy męskość stracić łatwo (“facet to ma być facet, facet ma umieć”), gdy będziesz człowiekiem, okażesz słabość, odkryjesz się, a kobietą się jest (hurr durr nikt nas nie zmusi do gotowania i bycia miłymi, kojącymi męską duszę). Jedną płeć krytyka ma nie boleć, ma ją rozwijać, drugą boli dosłownie wszystko i nadinterpretuje, aby tylko być ofiarą, ale przecież jesteśmy równi. Proporcje strat i ryzyka nie pozwalają mężczyźnie na bycie mężczyzną, więc wciela się w kobiecą rolę, jest uległy, lub go w ogóle nie ma.

I ta fałszywa równość płci odbije się z hukiem prędzej, czy później. Bo to jest idealizm, niedojrzała wiara w utopię. Ludzie stają się pokiereszowani, jeden z drugim się rani, nie ma żadnej współpracy tylko przeciąganie liny. To w sumie też pewien efekt socjalizmu, bo podchodzi się z pozycji: daj. Ale tak jak pisałem, jedna płeć wyciąga rękę po “daj” częściej, a druga myśli że “dając” jest lepsza, gdy tak naprawdę jest gorsza.

Partnerze biznesowy, łamiesz granice, wypadasz z gry – partnerze miłosny, łamiesz granice,dostajesz profit

Kobiety naprawdę są jak dzieci w tym sensie, że bez ciągłej dyscypliny i stawiania granic stają się naburmuszone, niezadowolone, a nawet dysfunkcyjne. Kobiety potrzebują ograniczeń, ale i pragną władzy. Jest to wewnętrzny konflikt ich natury, w którym kobieta chce władać, ale chce i być podległą godnego jej, dającego bezpieczeństwo mężczyzny. Kobiety do pewnego stopnia muszą być dyscyplinowane i nie wolno im wytyczać zasad, w przeciwnym razie są po prostu zbyt chaotyczne (pragną często sprzecznych rzeczy, mają sprzeczne wymagania) i destrukcyjne, tak jak dzieci rządzące rodzicami (patrz przemoc psychiczna (“dramy”), tresura seksem, manipulowanie dziećmi, przekazem, fałszywe oskarżenia). W gruncie rzeczy kobieta jest odpowiedzialnością mężczyzny, musi on opiekować się nią dla jej własnego dobra, wydatkować swoją własną energię mentalną, bo jeśli tego nie robi, ona staje się dysfunkcyjna. I jeśli kobieta będzie się wiecznie buntować, lub władać mężczyzną, to zginiecie razem.

W biznesie tego nie ujrzysz. Partner biznesowy który ściąga Cię w dół, tracisz przez niego, lub jego biznes źle prosperuje nie ma żadnego prawa mówić TO TWOJA WINA BO ZA MAŁO SIĘ STARASZ, ZA MAŁO MNIE KOCHASZ, JESTEŚ ZA MAŁO KOBIECA-ZA MAŁO MĘSKI. W biznesie nie będziesz partnerem tylko dlatego, że masz dwa argumenty na klatce piersiowej. W biznesie jest równość, każdy jest odpowiedzialny za swoje działania, obowiązki i trzeba solidnie współpracować, by osiągnąć sukces. Obu stronom musi zależeć na sukcesie, obie strony wyznaczają wspólne cele, obie strony muszą chcieć zrozumieć jak stworzyć dobrą bazę do tego, by biznes się udał. Obie strony muszą wiedzieć co robić w razie kryzysu. Obie strony muszą być inteligentne, samoświadome, wnoszące korzyści i umiejące przyznawać się do błędów. W biznesie nie można szantażować emocjonalnie, manipulować i zawstydzać, bo partnerstwo biznesowe szybko się skończy. Bo wspólnicy wiedzą, że sukces zależy od tej dwójki, a nie tylko od jednej strony. W biznesie dwie strony biorą odpowiedzialność.

W związku miłosnym kobieta chce mieć władzę, chce być szyją sterującą głową mężczyzny, ale za działania, złe decyzje, nieszczęścia i problemy ma być odpowiedzialny mężczyzna. I to jest odwrócenie wszelkich hierarchii, wszelkich wartości, które napędzają mężczyzn do życia, do bycia produktywnymi, do bycia zmotywowanymi, by ten świat dalej tworzyć, by chcieć zakładać rodziny, by chcieć zdobywać kobiety. Kobiety, które dają od siebie wiele dobrego tym mężczyznom, dlatego właśnie oni są coraz lepsi i pokazują lepsze wersje samych siebie.

W biznesie wiesz co wnosisz, co dostaniesz, czym ryzykujesz, a w relacji miłosnej czasem to tylko mgliste perspektywy oparte na naiwnym zaufaniu, obietnice i puste słowa.

Nie opuszczę Cię, aż mi się nie znudzisz i nie pojawi się ktoś lepszy.

I dlaczego tak jest? Bo aktualne społeczeństwo nie ma już zasad, lub są niejasne.

Przekalkulujmy to partnerko biznesowa, w końcu chcemy dobrobytu

Wsparcie.

Fajne słowo, aczkolwiek rzadko widujemy zachowania kobiet wspierające mężczyzn.

Feminizm przyniósł konfliktowy, rywalizujący charakter kobiet – ja wiem lepiej, ja Ci już wyjaśnię wadliwy mężczyzno, ja to też zrobię lepiej, odsunę od wychowania, wbije szpilę, bo to jest takie nowoczesne, a potem powiem, że wszystko co złe to twoja wina.

Wsparcie jest w porządku, gdy się toleruje słabości i posiada empatię. Ale feminizm stworzył kobiety bez empatii, którym wmówiło się, że mężczyzna to musi być ktoś kto nie ma problemów, kto się niczego nie boi, kto nie ma chorób, humorów, ktoś kto się nigdy niczym nie obrazi, ktoś kto przede wszystkim wszystko zniesie. Ja nie dam rady!? Ja!? Po prostu bezemocjonalny robot, którego nic nigdy nie boli i jest tak pewny siebie, tak niezniszczalny z tytułu urodzenia mężczyzną, że po prostu nie trzeba być dla niego ani wspierającą osobą, ani empatyczną, a kochanie zostawić tylko w słowach. Tych ulotnych. Za to sam mężczyzna musi być jednocześnie wrażliwy – na cierpienia i potrzeby kobiety, których zawsze jest bardzo dużo.

Obowiązki domowe.

Ostatnio się mówi, że to męskie pomagać w domu. Badania jednak wskazują, że kobiety, które widzą mężczyzn przy obowiązkach domowych zazwyczaj podświadomie uważają za niemęskich, a to obniża chęć na seks.

Tekst: aktywność seksualna i prace domowe.

Mężczyzna najlepiej jakby pracował w ciężkiej… męskiej pracy. Bo oczywiście to co ciężkie, ryzykowne mieli wykonywać mężczyźni jako ta płeć, która oczywiście uciemiężała kobiety, a sobie nadawała prawa. Dzisiaj mężczyźni muszą pracować dłużej, ciężej, biorą nadgodziny, ich praca jest zdecydowanie bardziej wycieńczająca i na dodatek muszą w 50% odciążać kobietę w obowiązkach domowych. Kobietę, która np. ma pracę za biurkiem i w tej pracy kopie dołki pod innymi kobietami, ucząc się coraz to nowych umiejętności manipulacji otoczeniem, wizerunkiem, kłamaniem, wybielaniem się, tworzeniem intryg i wbijaniem szpil. I tak w kółko. To też zdanie kobiet, które do mnie piszą, które pracują w grupach kobiet.

Reasumując: mężczyzna ma pracować ciężej, dłużej i jeszcze odciążać kobiety, ale to on jest egoistyczną płcią stosującą wyłącznie przemoc.

Mógłbym znaleźć jeszcze wiele takich niekorzystnych rozporządzeń dla mężczyzn, aczkolwiek nie będziemy wydłużać aż tak tematu – będę wyjaśniał dalej w innych jak to realnie działa.

A gdyby pomyśleć, że mężczyźni unikają małżeństw, bo nie mają z ich tytułu profitu?

Mężczyźni słyszą, że są niedojrzali, dlatego unikają małżeństw. Z pozycji ataku, wzbudzenia poczucia winy. I teraz tak naprawdę jaki profit ma mężczyzna ze związku? On ani szacunku nie ma, ani lojalności, a wierność nie jest stałą. Wymagania? A niech się cmoknie. Jego inwestycje w kobietę się nie spłacają, a na dodatek traci je w czasie rozstania (i często musi jeszcze płacić na kobietę po rozstaniu jakby dalej w nim była), także brakuje dla mężczyzn seksualnej gratyfikacji bo kobiety coraz częściej odmawiają seksu i stawiają bardzo wysokie wymagania mężczyznom (o docinkach nie wspominam), a na dodatek coraz częściej lubują się w zgłaszaniu gwałtów małżeńskich z powodu widzimisię (a raczej braku odpowiedzialności za swoje chęci i decyzje). Kobiety dostają multum narzędzi do tego, by atakować mężczyzn, a mężczyźni multum narzędzi, by móc się zamknąć.

Cała idea związków i rodziny zaczyna się rozbijać o kary, niesprawiedliwość i fałsz. Dlatego inteligentni, świadomi, logiczni i męscy mężczyźni wycofują się z tego cyrku, nie chcą ślubów, nie chcą dzieci, a seks wolą załatwić sobie poza związkiem, bo tak jest taniej i bezpieczniej. A mało inteligentne, nieświadome, nielogiczne i zindoktrynowane kobiety będą te postawy tylko krytykować, czy ośmieszać, zamiast zrozumieć jaka jest ich rola w tym wszystkim i ile mogą zrobić, by zachęcić mężczyzn do bycia lepszymi. Nie można stawiać oczekiwań tylko jednej płci, bo to powoduje dysproporcje i zaburzenia. Kobiety skażone już nimi jednak tego nie zrozumieją, wszak to jest krytyka w ich stronę, a przecież jedyną możliwą do krytyki płcią są tylko mężczyźni, słabi, nieprawdziwi, zbyt agresywni, zbyt macho, lub zbyt zniewieściali – niepotrzebni, zawsze nie tacy, jacy być powinni. Mizoandria jest akceptowalna.

I żaden z tych mężczyzn nie pociągnie tego wózka, bo nikt i nic o niego już nie dba.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

29
Dodaj komentarz

avatar
4 Zestawy komentarzy
25 Zestawy odpowiedzi
14 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
15 Autorzy komentarzy
RedPillerPLAdiOkulubufetaJerzyiksigrekzet Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tommy
Gość
Tommy

Problem w tym, że my mężczyźni mamy swoją winę w tym, że gloryfikujemy i stawiamy kobiety na piedestale. Jesteśmy aktywni. Gdybyśmy przestali się tak zachowywać (co jest trudne ale nie niemożliwe) to może by było inaczej. Kobieta z reguły ma tylko być i ładnie wyglądać. Te wszystkie lalunie z instagramami i filtrami i zdjęciami “dzióbka”. One są przekonane, że facet sam się znajdzie i mają rację niestety. Tylko, że bogaczy, prezesów jest mały odsetek. Kobieta to taki sam człowiek tylko, że pod warstwą makijażu kryje się istota, która też robi kupę (kolokwialnie mówiąc). Ale w społeczeństwie jest uprzywilejowana. Wnosi do związku wątpliwą urodę, która się zaraz nudzi. A będzie jeszcze gorzej. Z pokolenia na pokolenie będzie to postępowało.

Moderacja: szczegóły fizjologii nie są potrzebne.

Tom
Gość
Tom

Dlatego najlepsza metoda jest MGTOW

Korda
Gość
Korda

Najlepszą metodą jest po prostu się nie żenić i znać swoją wartość.

TOT
Gość
TOT

Oczywiście, że należy skupić się na sobie a swoje aktywa (pieniądze, czas, energię) inwestować. Oczywiście można z czasem zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny i zainwestować część z nich w kobietę, ale tylko wtedy, gdy pojawi się perełka inwestycyjna, która swoich zachowaniem, zaangażowaniem sprawi, że te aktywa będą procentować.

Tutaj działa prosty mechanizm jak na rynku akcji. Jeżeli zainwestowaliśmy dobrze kapitał to wartość naszych akcji rośnie i jeszcze do tego mamy sporą dywidendę. Jeśli źle zainwestowaliśmy to nie ma dywidendy i jego na dodatek wartość naszych akcji spada.

tau35
Gość
tau35

Bardzo dobre porównanie do inwestycji na rynku kapitałowym. Poważny inwestor analizuje sytuację na rynku, zbiera dane prognozuje, porównuje różne walory finansowe będące w obrocie i podejmuje decyzję. Ci co kierują się wyłącznie emocjami mogą niekiedy mieć farta i coś ugrać, ale w dłuższej perspektywie to nie działa kończy się przegraną. Dywersyfikacja portfela jest słuszna bo ogranicza ryzyko. Kobiety na rynku matrymonialnym tę strategię stosują najczęściej w sposób podświadomy. Dlaczego niby faceci mieliby nie podchodzić do tego w sposób racjonalny, choć zdaję sobie sprawę z tego że dla wielu facetów jest to trudne ze względu na urodę kobiet.

TOT
Gość
TOT

Po to właśnie tutaj jestem, aby uczyć tego mężczyzn. Emocje są złym doradcą 😀

Jerzy
Gość
Jerzy

Niestety takich udanych ,,inwestycji,, jest promil…..smutne ale prawdziwe.

Pjetras
Gość
Pjetras

Z nudów założyłem konto na portalu należącym do onetu, bez reklamy. Jestem przerażony tym co tam widzę, litania wymagań ze strony kobiet. W zasadzie po kilku wiadomościach zadaje jedno pytanie “Powiedz proszę co możesz dać mi, co masz do zaoferowania” – cholera nie wiem czemu ale konwersacja się ucinanatychmiast :D. No ale przecież każda z pań kocha za “wnętrz”.
Z niecierpliwością czekam na recenzję autora bloga, ja po dwóch wieczorach wymiękam, wole iść na siłkę, uwaga dla siebie, dla zdrowia nie dla “typiar”.

czuwaj !

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Fajny portal. Był jednym z bodźców, dzięki którym wcieliłem w życie ideę MGTOW.
A jak wiemy, wartość portalu tworzą jego użytkownicy. Także tym użytkowniczkom muszę podziękować za to, że zainspirowały mnie do zadania sobie bardzo ważnego pytania: “a co ja z tego będę miał?”

Paweł
Gość
Paweł

Również doszedłem do bardzo podobnych wniosków będąc kiedyś użytkownikiem jednego z tych portali.

“a co ja z tego będę miał?”

Jak śmiesz w ogóle zadawać “księżniczkom” takie pytania? To one bają być “biorcą”, a Ty “dawcą” 😉 To one mają prawo odrzucać potencjalnych kandydatów, Ty nie masz takiego prawa 😉

A tak na serio, to nie mam zamiaru się płaszczyć przed jakąś roszczeniową “księżniczką”. Nic na siłę. Nie mam zamiaru niczego robić wbrew sobie i pod naciskiem presji społecznej. Grunt to nie myśleć tym co się ma w spodniach, tylko mózgiem. Wielu tzw. “białych rycerzy” niestety pomyliło swój mózg, ze swoim przyrodzeniem i teraz widzimy tego skutki 🙂

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Wg moich obserwacji większość białych rycerzy myśli właśnie mózgiem – mózgiem, który każe im dążyć do osiągnięcia poczucia dumy, osiągnięcia podziwu u innych osób.

Uświadomiłem sobie niedawno, że gdy byłem nastolatkiem, stopniowo tępione były wszystkie aktywności, które sprawiały mi przyjemność. Działo się to poprzez wzbudzanie wstydu, poprzez pogardliwe stwierdzenia “bawi się jak dziecko” itp. Rówieśnicy się do tej szkodliwej (także dla nich) akcji dołączali – po prostu naturalne zachowanie nastolatka wychowanego w takiej kulturze jaką mamy. I poddawałem się temu, tak samo jak poddaje się ogromna większość chłopaków/młodych mężczyzn. Wyrzekłem się prawie wszystkiego, co sprawiało mi przyjemność.

Jakie “dorosłe” alternatywy zostały mi przedstawione, aby zaznać trochę radości? Oczywiście alkohol, pornografia, seks…

I pozostała też możliwość zaznania jeszcze jednej pozytywnej emocji: DUMY! Dla mnie perspektywą do osiągnięcia dumy był potencjalny sukces zawodowy, bo wydawało się, że mam predyspozycje (co może i jest prawdą). Ale pamiętam, że w myślach szukałem sobie też innych sposobów do osiągnięcia tej pozytywnej emocji. Pamiętam swoje własne wyobrażenia, że fajnie byłoby wstawić się za “dobrem” w jakiejś niebezpiecznej sytuacji (zakładając, że w ogóle byłbym zdolny odróżnić, kto jest dobry a kto zły, co jak wiemy jest bardzo problematyczne), również realnie zaryzykować swoje życie w dobrym celu. Dlatego spodziewam się dokładnie takiej a nie innej genezy białorycerskich zachowań. Gdyby biały rycerz miał na celu osiąganie satysfakcji seksualnej, a nie dumy ze zrobienia czegoś co da mu podziw innych ludzi, nie miałby problemu ze zgłębianiem wiedzy odnośnie tego, co faktycznie pociąga dziewczyny i zostałby PUA a nie białym rycerzem.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

I dodam jeszcze do swojej wypowiedzi, że według mnie również wielu PUA myśli mózgiem i dąży do osiągnięcia poczucia dumy, podziwu innych ludzi, a nie satysfakcji seksualnej. Warto się przyjrzeć, będąc w jakiejś grupce, jakie sygnały nieświadomie ukazuje człowiek z entuzjazmem opowiadającego o tym co go autentycznie pasjonuje (a nie wywołuje ani pogardy ani podziwu innych ludzi), a jakie ten który spodziewa się wzbudzić podziw.

W dokładnie KAŻDYM przypadku, gdy ktoś się chwalił swoimi podbojami (kto wie, czy w ogóle prawdziwymi), widziałem element dumy – był to element zdecydowanie dominujący.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Taaaa i tu trzeba uważać bo jak zaczynasz dostrzegać i odczuwać to wszystko na własnej skórze to alkohol łatwo może zostać Twoim dobrym przyjacielem…

iksigrekzet
Gość
iksigrekzet

Do autora bloga:

Autorze, zauważyłeś rosnącą wulgarność i agresję wśród kobiet? Szczególnie młodych?
W tym roku miałem dużo załatwień formalnych w swoim mieście jak i innych gdzie musiałem szukać pewnych budynków, ulic.
Dosyć często zamiast pomocy przepraszając przypadkowe osoby, często kobiety otrzymywałem wiązankę w postaci najgorszych wulgaryzmów.

Przykładem może być pytanie o pewną placówkę medyczną. “Wy*******aj, po*******cu”.

Miałem takich sytuacji na serio sporo. Notabene na brak urody nie narzekam, przeciwnie. Pogarda kobiet w stosunku do mężczyzn jest w ostatnich czasach okrutna. Jeszcze 5-8 lat temu nie uwierzyłbym gdyby ktoś opisał mi taką sytuację.

Adi
Gość
Adi

“Bóg Ci obiecuje niebo za dobre uczynki” – to jest nieprawdą. NT stanowi jasno, że z uczynków nie będzie nikt usprawiedliwiony. W chrześcijaństwie nie chodzi o ludzkie “dobre uczynki” (które są dobre, ale w oczach ludzkich, co ma się nijak do perspektywy Boga), ale o usprawiedliwienie, bo żadne dobre uczynki nie zmazują złych. Nie wybielisz się przed Sądem z danych wykroczeń poprzez powoływanie się na pomoc starszej Pani czy nawet regularne akcje charytatywne.