Partnerstwo to zdegradowanie kobiecości kobiet i właściwej męskości mężczyzn

Ludzie lubią słuchać o takich frazesach jak wsparcie, miłość, równość, partnerstwo… Ludzie słysząc takie słowa sądzą aktualnie, że przynosi to dobre skutki dla obu płci, że jest to cel idealny do tworzenia relacji, czy nawet o zgrozo szacunku obu płci do siebie. Ale co się naprawdę kryje za partnerstwem i dlaczego jest jednym z wielu wynalazków, który przyczynił się do kryzysu zarówno kobiecości, jak i męskości? Dlaczego wszelkie media trąbią jedynie o jednostronnym przekazie: wszystko dla kobiet i matek, matka to świętość, mężczyzna to przemoc i zło? Dlaczego ucisza się, lub wyrywa z kontekstu wypowiedzi mężczyzn, którzy przecież nie chcą źle dla nikogo, a jednak ostatnio każde męskie zdanie przeciwne do obecnej propagandy feminizmu uważa się już za zbrodnię? Jak się odnaleźć w mainstreamowym sfałszowanym bełkocie krytykującym tylko mężczyzn i nie zauważającym potrzeb mężczyzn, czy realnych przyczyn dlaczego świat się zmienia w ten, a nie inny sposób? Dlaczego tak mało ludzi wykazuje zmiany kobiet – niekoniecznie korzystnych ani dla rodzin, ani związków miłosnych, ani prawa, ani społeczeństwa jako odzwierciedlenia pogarszających się stosunków damsko-męskich w skali makro?

My kochamy kobiety, które nas rozumieją, a przynajmniej STARAJĄ SIĘ. Także je właśnie zapraszam do czytania.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

[su_button url=”http://swiadomosc-zwiazkow.pl/wsparcie-naszej-dzialalnosci-i-publikacji/” target=”blank” background=”#56080a” size=”11″ desc=”Możesz zostać dobrowolnym darczyńcą – kliknij, by dowiedzieć się więcej”]Wsparcie strony i autora[/su_button]

 

Dlaczego partnerstwo nie jest tak dobre, jak się powszechnie sądzi?

Partnerstwo to zdegradowanie kobiecości kobiet i właściwej męskości mężczyzn

Partnerstwo to wynalazek kobiet. Jest to wynalazek przeciwny patriarchalnej, męskiej, pożytecznej dla społeczeństwa dominacji. Partnerstwo to wynalazek kobiet, których celem jest nie szczęście społeczeństwa (bo nie są do tego stworzone co wynika ze strategii seksualnych i budowy mózgu), a szczęście ich jako jednostki, ewentualnie „własnej jaskini” (aktualnie domu i rodziny, choć coraz bardziej pomijając rolę mężczyzn). To kobieta w partnerstwie mówi co jest ważne, a mężczyzna się dostosowuje i wykonuje prace, a także nierzadko pozwala na kontrolę wydatków przez kobiety. Partnerstwo oznacza dominację kobiety, która wyznacza tory działania, czyli jest odwróceniem patriarchalnych ról nazywając to inaczej. Zamiast nazywania tego dominacją kobiet, to nazywa się partnerstwem, aby stworzyć obraz równości, który jest fałszywy. To jest nazywanie błota owiniętego w papierek po cukierku nadal cukierkiem. Partnerstwo to wyzwolenie kobiet z dominującej roli mężczyzn i ojców. Partnerstwo to odebranie praw mężczyznom i nadanie im kobietom, a więc odebraniem męskości mężczyznom, ważnej roli ojcostwa i motywacji mężczyzn do zachowań, które zapewniały im szacunek w związku i rodzinie (i dziwnym trafem dziś widzi się jedynie skutki jak unikanie małżeństw, czy chęci na zakładanie rodziny – a nie przyczynę).

Mamy też zaimplementowaną romantyczność i rycerskość mężczyzn, którzy od początku związku się starają, inicjują, zdobywają kobiety, mają być wytrwali, ponieważ one tego oczekują (a czego oczekują mężczyźni? jest to już mniej ważne). Co najgorsze dziś rycerskie, miłe postawy potrafią być przez kobiety uznawane jako słabość i uległość wobec nich. Czyli myślą tak: stara się o mnie, czyli jest kimś gorszym. Starać się może niewolnik dla pana, a nie na odwrót, pan dla niewolnika. Mężczyźni są coraz mniej szanowani w społeczeństwie, więc zachowują się coraz mniej męsko i produktywnie, a to z kolei powoduje frustrację u kobiet chcących „prawdziwych” mężczyzn. Tyle, że te same kobiety nie chcą oddać swojej męskiej (właśnie) dominacji. Reasumując: kobiety zmieniły się drastycznie. Mężczyźni też, ale nie aż tak, a w mediach mówi się tylko o jednej stronie medalu.

Partnerstwo to rosnące wymagania kobiety w czasie trwania związku i lekceważenie potrzeb mężczyzny

Partnerstwo i równość płci w związkach

Po czasie zdobywający mężczyzna się zmienia i idzie w kanapę, ale kobiety przyzwyczajone do dobrobytu zgłaszają sprzeciw, odchodzą, lub próbują wymuszać przemocą psychiczną starania nawet większe, niż były na początku związku (Prawo Briffaulta). Bo Ty już mnie nie kochasz! Zmieniłeś się! To już nie to! Nie myśl o seksie, tylko o dziecku, pracy i bądź dojrzały, inwestuj we mnie! – wspaniałe niegdyś kobiece umiejętności wychowywania dzieci przełożyły na mężczyzn i zachowują się dla nich jak pół-matki. Dlaczego mówię, że pół? Aby można było wychować dorosłego mężczyznę nie zachowując się wcale jak matka (matczyna dobroć, bezinteresowna miłość) należy używać manipulacji, lub swojej uprzywilejowanej roli wmawiając, że uprzywilejowanym jest mężczyzna i jest to złe. W taki sposób mężczyzna odczuwa poczucie winy, że jednak to on jest tym jedynym złym i jeśli jest nieświadomy czym są manipulacje to rzeczywiście uwierzy w ten fałsz, przyjmując uległą rolę. W okręcaniu kota ogonem kobiety mają mistrzowski pas, ale to jedynie zrzucanie z siebie odpowiedzialności i niechęć do prawdy, co rozwinę później.

Dlatego widzimy matriarchat w wielu domach, a mężczyzna jest tylko przystawką, przedmiotem do spełniania zachcianek, fantazji, dawcą spermy, betabankomatem, ma funkcję użytkową, przedmiotową, jest środkiem do celu – niżeli człowiekiem z krwi i kości, który ma swoje emocje, słabości, czy potrzeby i są one realizowane dzięki kobiecie. I nie należy mu się nic, bo w każdej chwili może wszystko stracić, a miłość zaczęliśmy uznawać za zmienny kaprys, a nie zasadę, przyrzeczenie, odpowiedzialność. Dziś mężczyzna najlepiej jakby realizował wszystko sam, nikogo nie potrzebował, pokonywał ciężkie przeszkody „bo ma penisa, to musi”, a kobiety pomimo rosnących potrzeb, czy żądania wsparcia, adoracji, przywilejów, czy uwagi nazywały się silnymi i niezależnymi. Na dodatek kobiety bardzo często uwielbiają zmieniać mężczyzn pod swoją modłę (Lew Starowicz) – cały czas będąc tymi w kontroli, tymi które sterują zza tylnego fotela. Niby nie są bezpośrednio dominujące, ale psychologicznie tak to wygląda. Są tymi strofującymi pół-matkami, które nienawidzą tego, by od nich ktokolwiek mógł chcieć zmian, one mają być traktowane jako ktoś już idealny, ktoś kto nie musi pracować nad sobą, pomimo tego, że bardzo często kobiety mają zdecydowanie więcej wad i dający się mniej lubić charakter, niż mężczyźni. Ale przecież kobieta przyciąga wyglądem, a zatrzymuje charakterem… lub manipulacjami, jeśli charakteru brakuje.

Dyskusja logiczna? Zapomnij, bo w dyskusji logicznej wypunktujesz zły sposób myślenia, a to uruchomi negatywne emocje, co kobieta uzna za „brak miłości”, „zniechęci na seks” (wina mężczyzny) – a przecież jako dojrzalsza płeć, jak się mówi, kobiety mimo wszystko wolą emocje, tak jak dzieci. To wszystko jest pomieszane z poplątaniem i nie dziwi, że ludzie wykształcają zaburzenia psychiczne, a nadopiekuńczość kobiet, czy to związkowa (wobec mężczyzn), czy rodzinna (do dzieci) jest powolnym zabójstwem ich integralności. Od egoistycznej kobiety można uciec (póki się nie ma ślubu i dzieci), ale od nadopiekuńczej już nie, ponieważ kreuje swój fałszywy obraz boskości na który naiwny mężczyzna się nabiera.

I po części sami się na to zgodziliśmy ulegając kobiecym nierealnym, nierzadko sprzecznym pragnieniom, ich dualnej osobowości, a także atrybutom fizycznym przez które mężczyzna zakochany zachowuje się jak pacan, ale nie z Pacanowa. Gdyby kobiet nie stawiać na piedestał, to nigdy by nie rościły sobie takiego traktowania, tak jak nie roszczą mężczyźni i wiedzą, że pracować zawsze muszą, bo od kobiet niczego nie dostaną. Aktywność to mężczyźni, kobiecość to przyjmowanie. Ale żeby mężczyzna chciał być aktywny kobieta musi okazywać mu należny szacunek, miłość, wsparcie, czy pożądanie. A to coraz więcej kobiet po prostu boli, kobiety tego nie robią, więc i mężczyźni przestają być aktywni. Jest przyczyna, jest skutek. Kto zrozumie ten wygra.

Partnerstwo kastruje zachowania alfa, które rozkochują kobietę, w zachowania beta, którymi kobiety gardzą

Tak więc jakie są konsekwencje przyzwalania na „partnerstwo”, czyli obniżenia roli mężczyzny, a wywyższenia kobiety? Jedyny wybór statystycznego mężczyzny dzisiaj, to albo spełniać wymagania kobiet, albo być samemu, albo czekać aż kobieta zauważy, że straciła urodę, która dawała jej blask i ewentualnie zacznie być mniej egocentryczną, kapryśną osobą. Wcześniej mężczyźni mierzą się z „logiką kobiet” w związkach, która nierzadko uprawia dramaty emocjonalne, ponieważ jest spragniona sadyzmu, lub masochizmu (zależy od wychowania) i prowokuje takie sytuacje. Jeśli jest sadystką psychiczną (odsyłam do kategorii narcyzm na mojej stronie), to na pewno zdominuje mężczyznę, który sobie na to pozwoli i będzie płakać nie wiedząc czemu jest nieszczęśliwa. Oczywiście będzie żądała jednocześnie partnerstwa. Mężczyzna w takim związku utraci całą logikę, zgłupieje, a każdy jego bunt będzie kastrowany, uznawany za jednostronną winę, nawet gdy to kobieta będzie sprawcą, prowokacją i ogniskiem zapalnym danej tragedii.

Ale jeśli kobieta toruje drogę związku, to kobieta ma kontrolę. Jeśli kobieta ma kontrolę, to mężczyzna jej nie ma. To jest niemęskie, a dziwimy się, czemu tak bardzo kroczymy w stronę zniewieścienia i na dodatek pogardy kobiet do tego (bo co innego gdyby kochały, to jeszcze myślę niewielu miałoby z tym problem). Dzisiaj chęć kontroli u mężczyzn i szanowania potrzeb oznacza „nienawiść do kobiet”, „szowinizm”, „seksizm” – sprawa zamknięta, nie musimy już drążyć tematu, prawda? To całkiem wygodne, by nie spoglądać na fakty, tylko przypinać łatki.

Ale tak często wychodzi i to pomimo słabej woli u kobiet, czegoś potrzebnego do wychodzenia poza swoją strefę komfortu, zmiany siebie, aktywności, czy poświęcenia.

Synowie podporządkowani matkom, a mężczyźni kobietom w związkach

Widzimy też mężczyzn „urobionych” (zmanipulowanych) przez kobiety, którzy z pozycji dominujących wpadli w pozycję uległych, do czego same kobiety się przyznają (to samo co ciekawe robią z synami, którzy mają wpojone kobiece cechy przez matki, które podobają się samym matkom, ale już nie podobają wolnym, młodym kobietom – i kto za to bierze odpowiedzialność?). Kobiety przyznają, że mają zmysł do zdominowania mężczyzny, do sprawdzania czy będzie uległy wszelkimi niehonorowymi sposobami. I rzeczywiście kobiety mówią, że „on na początku był inny” – potem wszystko rozeszło się po kościach, kiedy samiec alfa został wykastrowany z władzy, z tajemniczości, z niezależności, z przygody, z uwodzicielskości. I został zastąpiony samcem beta: zaangażowanym w związek, zależnym uczuciowo, często i seksualnie, oddanym, wiernym i bezpiecznym. To kobietę już nie kręci emocjonalnie, mimo, że logicznie wpoiło się, że kobieta ma takich mężczyzn szukać. Dysonans gotowy. Kobieta widzi, że mężczyzna jest udomowiony, że nie jest już zwierzęciem, jakim go poznała. Staje się dla niego zimna, nie umie go tolerować gdy jest otwarty emocjonalnie, potrzebujący, uczuciowy. Ona przecież chce jedynie kontroli, połączonej z brakiem kontroli, ona jedynie chce, by mężczyzna spełniał jej potrzeby i niczego nie wymagał. Ona chce być męska, ale i on ma być męski, co przysparza walki, kłótni, darcia szat i jeśli mężczyzna jest zakochany to oddaje jej pole. Ona przecież chce go krytykować, ale nie chce być krytykowana. Bo od razu jest krzyk, że jak mężczyzna krytykuje to nienawidzi, albo jakiś ma problem ze sobą, ale jak kobieta krytykuje, to jest okej, bo ona ma zawsze rację, ona wie co zrobić, by było dobrze. Ale dziwnym trafem ci wszyscy podporządkowani pod kobiecy system myślenia, ci wszyscy ślubujący jakoś rozwodzą się (i to kobiety uciekają od nich), jakoś rośnie procent zdrad kobiet, jakoś seksu coraz mniej. I jakoś nadal twierdzi się, że kobiety wiedzą jak powinny wyglądać związki, a jak widać mają problem z odpowiednim doborem partnera i następnie utrzymaniem dobrej, zdrowej miłości.

Błędem jest gdy samiec alfa spoczął na laurach, dał sobą sterować, uległ przemocy psychicznej i uznał potrzeby kobiety za ważniejsze. Sam o sobie zapomniał. Stał się samcem beta, który przestał podniecać kobietę i nie można z niego już żadnej kropli wycisnąć. Nie jest wyzwaniem. Ale kobiety cały czas są w trybie szukania dominującego mężczyzny, jednocześnie twierdząc, że pragną miłych mężczyzn i że chcą być równe mężczyznom. Nie da się być zdrowym psychicznie, gdy mężczyzna będzie słuchał tak sprzecznej kobiety. Nie może być ani inteligentnym, ani mądrym, ani męskim (głównie psychicznie, bo fizycznie to jeden z drugim może na siłce zrobić ciało, zapuścić brodę, ale w środku nadal być uległym niewolnikiem). Słuchający kobiety mężczyzna zrówna się poziomem z kobietą. Wszystkie kobiety z kompleksem niższości wobec mężczyzn będą w tej chwili reagować agresją, ale tak właśnie jest – kobieta nie ma żadnego prawa dominować, ani nad mężczyznami, ani w rodzinie. Kobieta jest stworzona do pomocy, do współpracy, do dawania ciepła, uczenia empatii. Wszelkie dominujące kobiety utraciły te cechy i nie są już przydatne, nie są nikim kogo warto słuchać. Mężczyzna ma być strażnikiem zasad i zaangażowania, a więc opanowywać kobiecy chaos. Tyle, że właśnie – ile dzisiejszych kobiet chce uznać męski autorytet, by go słuchać? Niewiele, bo mężczyźni są kreowani na tą gorszą płeć, a kobiety motywowane do bycia „silnymi”, co tak naprawdę jest jedynie arogancją, egoizmem i przedłużonym w dorosłość buntem nastolatki.

Tor myślenia kobiet i mężczyzn

Tor myślenia kobiet i mężczyzn

Oczywiście to też jest po części wina rodziców, którzy wpoili córkom zachowania mężczyzn, które były kompletnie nieprzyjacielskie, niemiłosne, niewspierające i tak dalej, aczkolwiek dorosłe kobiety powinny chcieć uczyć się obcować z mężczyzną tak naprawdę już prawdziwie kochającym, z prawdziwie dobrymi cechami, a nie niszczyć go, aby tylko obronić wzorzec mężczyzny-ojca patologicznego, sadysty, drania, imitacji męskości. One to robią, ale nie widzą tego, a jedynie reagują emocjonalnie negatywnym stosunkiem do tego dobrego mężczyzny. Odgrywają schemat z dzieciństwa. One muszą uderzyć się w pierś i powiedzieć STOP, by wyjść z tego błędnego koła i zacząć czynić na przekór sobie. Fake it till make it.

Mężczyźni są gorszą płcią, musisz w to uwierzyć, nie patrz na fakty

Bo tak mówią w mediach, bo kobiety cały czas narzekają (niekoniecznie obiektywnie pokazując konflikty damsko-męskie, a siebie w roli zawsze dobrych i ofiar), a mężczyźni nic z tym nie robią. Ale to się zawsze zaczyna od rodziny. Od związku. Ta płeć, która ma władzę i jest niezależna jest „męska”. Dzisiaj władzę dajemy kobietom. Dziś dajemy siłę kobietom, której nie dajemy mężczyznom. Nie ustalamy tego na początku, tylko dzieje się to w trakcie. Jedna płeć kieruje, druga jest kierowana. Tutaj będę generalizował, by pokazać zarys. Kobiety zawsze były uległe społecznie, uwielbiały modę, trendy, próżność, szukanie akceptacji i opieki, dlatego są naturalnie płcią podążającą. Płcią budującą, czyli ta która zbudowała cywilizację jest mężczyzna. Płcią pracy, wynalazków i wielkich ideologii są mężczyźni. Płcią dostarczania zasobów (a więc wartości) też zawsze mieli być mężczyźni. Dlatego płeć podążająca i niechcąca wnosić wartości nie może rządzić płcią, która relatywnie ma zapewniać więcej i od której wymaga się więcej. Staranie się dla kobiet jest w porządku tylko wtedy, gdy mężczyzna dostaje z tego tytułu relatywnie wysokie korzyści, ale dziś one nie są wyznaczone. Nie ma wyznaczenia obowiązków kobiet wobec mężczyzn, a bardzo często widzimy złe charaktery kobiet, przemądrzałe, roszczeniowe, wyniosłe, skupione jedynie na swoim wyglądzie, kłótliwe, pogardzające, z wysokim mniemaniem o sobie, zupełnie bez ciepła, delikatności i empatii. I tak. One są produktem feminizmu, który zazdrościł męskości i chcącym przenieść męskie cechy na kobiety. Co się udało to jedynie wzbudzili konflikt pomiędzy płciami i pomieszali kto jest kim, co musi robić, za co być doceniony, czy szanowany. Czy mężczyzna ma być nowoczesnym partnerem, a więc bardziej miękkim mężczyzną, czy nadal spełniać zachcianki kobiet, które fantazjują o męskości rodem z filmów akcji.

Patriarchat był konstruktem-bazą do stworzenia cywilizacji, która dziś pozwoliła nawet na redystrybucję dóbr dla kobiet w taki sposób, jaki widzimy. Bez zbudowania dobrobytu przez mężczyzn z przeszłości nie moglibyśmy dziś oddać tyle kobietom, ile oddajemy tworząc państwa opiekuńcze. Jednak zaczynamy mieszać w obecnym systemie kobiecymi chaotycznymi emocjami i pragnieniami, co pokazuje, że cywilizacja zostaje powoli zdegenerowana. I to się dzieje. W związkach role odwróciliśmy, upadają tradycje, obyczaje, śluby, nie wierzymy sobie w miłość, mężczyźni powoli stają się nikim niezależnie czy są bardziej męscy, czy już mniej, tak jak wyzwolone kobiety żądały tracąc kobiecość. Kobiety są wolne seksualnie (choć jeszcze im zostało granie „niedostępnej” z poprzednich czasów), a mężczyźni z kolei są wolni od zaangażowania, jako efekt zepsucia obu płci. Dzieci są traktowane jako spór damsko-męski, szczególnie przy masowych rozwodach. Popadamy też w więcej depresji z powodu podejścia narcystycznego, a związki są nietrwałe tak jak nietrwałe są zasady zmiennych, nieodpowiedzialnych za swoje zachowania kobiet, które powodują konflikty. Konflikty bez możliwości ich rozwiązania, bo krytyka jest zakazana, a męskim ugłaskiwaniem gardzą.

Logika dzisiejszych kobiet, czyli rosnący narcyzm, poczucie wyższości i nieodpowiedzialność

Partnerstwo to zdegradowanie kobiecości kobiet i właściwej męskości mężczyzn

Bo narcystyczne kobiety tupią nogą bez powodu (tzn. jak się chce psa uderzyć kij się znajdzie), marudzą, tworzą dramy, by się kłócić, czy wyżyć psychicznie i odwracają kota ogonem, gdy są krytykowane, by przestały sabotować relacje. Jak są otyłe, to wina chorób, jak paskudny, wstrętny, agresywny, niemiły charakter to wina mężczyzny. Nawet jak się od nich odejdzie, to wmówią sobie, że to mężczyzna jest zły, lub „nie poradził sobie z nią” (jej boskością, intelektem, siłą… taaak). Jak one zdradzą, to także mężczyzna jest zły, bo przecież one jedynie miłości szukały, tej prawdziwej. One nie uważają, że muszą się zmieniać, bo z nimi wszystko jest w porządku, tylko cały świat jest zły. Coraz więcej takich egocentrycznych postaw, bo coraz mniej odpowiedzialności spoczywa na kobietach, coraz więcej przywilejów (im się należy), czy przyklejania negatywnych łatek mężczyznom. Jak kobieta miałaby chcieć coś dobrego robić dla mężczyzny, jeśli wpoiło się jej, że ona jest tu lepszą, bardziej dobrą, inteligentniejszą, bardziej wykształconą płcią? To nierealne. Coraz więcej choćby beta-ojców rozpieszczających swoje córki, czy ojców-jeszcze-tyranów, którzy zostali wybrani przez ich matki jako ci niby męscy, a są tylko patologicznie męscy. Nie promuje się normalnych mężczyzn i normalnej męskości, bo nikt już nawet nie wie czym ona dzisiaj jest.

Partnerstwo to zdegradowanie kobiecości kobiet i właściwej męskości mężczyzn

Te zepsute już kobiety powiedzą, że mężczyźni boją się odebrania im przywilejów – dobrze im tak! – ale przez nie przemawia mizoandria, nietraktowanie mężczyzn jak ludzi, mściwość, niechęć do zauważania, że męska dominacja jest pożyteczna, a nawet uszczęśliwia kobiety bardziej, niż męska uległość. Jest to mściwość często wmówiona przez ideologię feminizmu, że kobiety są jedynymi ofiarami, że mężczyźni katowali kobiety całe wieki. Ale nawet jakby tak było (co jest nie do końca prawdą) to my, obecnie żyjący mężczyźni nie mamy z tym nic wspólnego, nie możemy brać za to odpowiedzialności, ale te kobiety chcą ukarać nas wszystkich. Najczęściej też za cierpienia, których nigdy je nie dotknęły.

Wyrywanie z kontekstu słów to plaga wśród tych grup. Oni nie chcą zrozumieć, oni chcą siać konflikt za który obarczą drugą, dobrą stronę. Tylko to się liczy – emocjonalna ulga, wyżycie się, to są ich prawdziwe cele.

Te zepsute już kobiety powiedzą, że to stek żali. Ale co jest złego w żaleniu się, a nawet w byciu ofiarą? To pokazuje brak empatii, brak ludzkiej części w tych kobietach. Nigdy nie rozwiążesz problemu, gdy o nim jasno nie powiesz, a można to przecież też odebrać jako żal, żal za złe traktowanie, brak szacunku, dyskryminację, wypaczanie równości i destabilizację społeczeństwa. Można mieć żal, złość, można nie chcieć tego dłużej podtrzymywać, jak tlenem zombie umarlaka. Kobiety gdy zaczęły walczyć o swoje prawa też wyrażały swój żal, teraz czas na mężczyzn. Mężczyzn, którzy w skrajnych formach patriarchatu też nie byli dobrze traktowani, byli chłopami od pługa, sami też nie mieli praw wyborczych, byli zrzucani ze skał w Sparcie, byli traktowani w wojsku jak podludzie, byli mięsem armatnim (i wiele więcej), ale o tym feministki nie chcą słyszeć.

Ale pomyślmy. Nawet jak mężczyzna ma być odważny, czy też odpowiedzialny, to czy nie chcielibyśmy by córki, czy kobiety miały takie cechy? Czyli gdyby je miały, byłyby męskie? Te cechy się zacierają, tworzy się przeinaczenia standardów męskości, a na dodatek kobiety jako płeć selektywna w naszej kulturze uwielbiając emocje łapią się na emocje patologicznych mężczyzn. I nie możemy nic z tym zrobić, bo każdy tekst opisujący negatywnie kobiety może być zakrzyczany, wyrwane słowa z kontekstu i autor potępiony. To jest karygodne jak bardzo same kobiety chcą blokować swój własny samorozwój, by tylko im było wygodnie. Za mało się dziś od kobiet wymaga i dlatego reakcje są takie, a nie inne.

Jak śmiałeś mieć śmieciu mieć tak wysokie wymagania?

Dobry mężczyzna w domu, emocjonujący poza domem

W sprzeczności kobiecych wymagań wpajana jest idea mężczyzny pieszczotliwego – który wycałuje kobietę po całym ciele, będzie codziennie się z nią przytulał, adorował, a koniec końców te kobiety będą szukać odskoczni, mocniejszych emocji, stanowczości, z lekka agresji (ba, czasem nawet tej bezpośredniej!). Same kobiety do mnie piszą i mówią, że potrzebują takich emocji. Zaciągnięcia za włosy do jaskini, tak by kobieta choć podświadomie czuła się uniżona przed Panem, a nie gdy to ona jest królową, a mężczyzna robi wszystko by tylko ją zadowolić. Ona czasem chce się czuć zdominowana, bezwolna z lekką nutą poczucia bezradności, a nawet często uniżenia. Któraś powie, że należy robić raz tak, a raz tak, ale prawda jest taka, że pewne cechy u każdego człowieka przeważają i tak naprawdę najskuteczniejszymi mężczyznami są ci dominujący, ceniący siebie, a nie ulegli wobec kobiet, podporządkowujący pod nie całe życie. To jest wygodne dla kobiet mieć kogoś takiego, ale co jest wygodne nie zapewnia szczęścia długofalowego. Co jest najgorsze, że jedna z drugą brzydzą się zdradą, ale zdradziły, bo to też emocje, zatajanie swojego występku, nauczenie się umiejętności oszukiwania, manipulacji, jednocześnie pogarda do swojego mężczyzny, który nie umie odkryć ich drugiego „ja”.

Niedawno kobieta mi tak napisała:

Mój kolega przespał się z kobietą, która ukrywała, że jest zajęta. Nawet spotkał ją z mężem na mieście i coś jej tam nagadał. Mówił ze laska zaczęła panikować i się drzeć, że to kłamca i namawiać męża żeby mu w mordę dał.

I jeszcze się choroby nabawił wenerycznej, więc widać ten babsztyl miał wprawę w oszustwach i zdradza często: typowa socjopatia (lubowanie się w amoralności, amoralność podnieca, wywołuje emocje), narcyzm (manipulatorstwo) i histrionika (aktorstwo/udawanie), ale tego się nie diagnozuje u kobiet, bo mamy bardzo patologiczny system ocen psychologicznych.

I co robi taki mężczyzna wychowany w duchu uniżenia wobec kobiet i patologicznej męskości? Co robi mężczyzna słysząc kobietę, która jego zdradziła i odwróciła kota ogonem? Bije tego niczemu winnego mężczyznę, ponieważ jest sterowany przez kobiece słowo. On jest w jej rękach, ona nim rządzi, ona tworzy obrazy, w które wierzy. Pomimo tego, że to ona złamała umowę wierności z nim. Jak kobieta może go szanować, jeśli to ona jest sterem? Jak ona ma go szanować, jeśli wystarczy małe kłamstwo, kilka dramatów, sztucznych łez i grania ofiary, a on uwierzy i pójdzie z odsieczą? To nierealne.

Podsumowanie. Szanuj, kochaj, wymagaj i nie pozwól na dominację kobiety

Jak to jedna z moich czytelniczek napisała: jeśli statkiem (domem) dowodzi dwóch równorzędnych kapitanów, to załodze grozi zatonięcie, tak samo w rodzinie, gdy rodzice są na równych prawach, to dzieci zmuszone żyć w domu, gdzie słyszą co rusz to inne polecenie, bo mama swoje, tata swoje. Wynikiem tego mogą się u nich pojawić zaburzenia emocjonalne. Powrót „głowy rodziny”, czyli taty jest gwarantem udanego życia rodzinnego.

Tak samo nie może być dwóch kierowców jednego samochodu, ponieważ że tak powiem – pojedziecie w maliny. Ktoś steruje, bierze za to odpowiedzialność, ktoś wsiada w ten wózek i daje sobą kierować. Nie inaczej. Jednak w partnerstwie kobieta woli kierować mężczyzną, który kieruje tym metaforycznym samochodem i jeśli źle go pokieruje, to nadal całą odpowiedzialność ma wziąć mężczyzna. Tego mężczyźni nie chcą, więc jeśli kobietom zachciało się być męskimi, przejąć męskie sfery i przywileje – niech udowadniają, że takie są, niech sobie radzą same. Mężczyzna jest absolutnie niepotrzebny, więc nie może być zmotywowany.

Partnerstwo wzmacnia pantoflarstwo mężczyzn – cechę wybitnie wyśmiewaną, cechę wielokrotnie uznawaną przez kobiety jako odpychającą, a mimo to kompletnie ludzie nie rozumieją, że to właśnie partnerstwo przyczynia się do budowy postaw niemęskich. I tak samo partnerstwo (uprzywilejowanie) zmienia kobiety w bardziej chłodne, zimne, rywalizujące z mężczyznami, których „kochają”, bezwzględne, wyrachowane osoby (patrz żona Marcinkiewicza, która ustawiła się finansowo kosztem byłego męża). To skutek nadania im męskich praw, przywilejów, a także uczenia ich męskich cech, czy radzenia sobie po męsku z życiem (ale oczywiście zachowując nadal możliwość kobiecego płaczu, manipulacji i zrzucania odpowiedzialności). Czyli zachowam się jak mężczyzna, ale gdyby coś nie wyszło, to potem mam prawo zachować się jak kobieta, rozpłakać i uniknąć kary. Przykład to cała gama przemocy, niszczenia związków, a nawet bicia innych. Kobieta chce kogoś pobić, być jak „mężczyzna” (bo bicie wcale nie jest męskie tak realnie mówiąc), ale nadal być chronioną bo: kobiet się nie bije. Kobieta chce uprawiać seks jak mężczyzna, być chwalona za dużą ilość partnerów seksualnych, ale potem uniknąć odpowiedzialności i żądać akceptacji za swoją rozwiązłość i zepsucie, które zdecydowanie gorzej dotyka emocjonalne kobiety, niż mężczyzn.

Ale takie traktowanie mężczyzn tym kobietom tego typu odbije się czkawką. Nie doceniają ani nie umieją się zachowywać z szacunkiem dla coraz bardziej uczuciowych, dobrych wewnętrznie, a więc ludzkich mężczyzn? Biała rasa jest zła, jak pewne środowiska twierdzą? Jest zastępstwo – patriarchalni muzułmańscy imigranci. Zwierzęcy, energicznie męscy i żądający szacunku niezależnie od zachowania. Podniecający to sen wszystkich zaburzonych kobiet, które tak naprawdę marzą o upokorzeniach, gwałtach, tyranii, przemocy – taką męskość lubią, a mówią coś innego, o romantyzmach, byciu miłym, otwartym emocjonalnie o słabościach i uczuciach. Zapraszajcie ich więc, a krytykujcie nas. Tkwijcie w tym destruktywnym systemie i bądźcie jego wiernymi służkami. Efektem będzie to, że wszyscy się oddalimy od siebie, dosłownie wszyscy. I skończy się to tragicznie. Ale aby o tym wiedzieć trzeba mieć zdolność przewidywania konsekwencji i brania odpowiedzialności za swoje zachowania. I tego wszystkim życzę, w tym sobie samemu, bo w końcu nikt nie jest idealny – nie licząc osób narcystycznych oczywiście – księżniczek (tych białych hamerykańsko-jełropejskich) i książąt (tych śniadych), prawda? Swój do swego.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

[efb_likebox fanpage_url=”swiadomosczwiazkow” box_width=”900″ box_height=”1111″ locale=”pl_PL” responsive=”0″ show_faces=”1″ show_stream=”0″ hide_cover=”0″ small_header=”0″ hide_cta=”0″ animate_effect=”flash” ]

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

 

97 Comments

  1. Olga

    Może zaskoczę autora, ale nie wszyscy mężczyźni są dominujący i dobrze czują się w rolach przewodników, a nie wszystkie kobiety są uległe i dobrze czują się w roli podporządkowanej. Jeśli w związku są osoby, spośród których to kobieta jest bardziej dominująca a mężczyzna uległy to dlaczego na siłę miałoby się zmieniać te role?

    Reply
    1. RedPillerPL (Post author)

      Absolutnie nic, tyle, że tego nie chce większość, a nawet jak chce to tylko życzeniowo. Wszelkie negatywne wyniki mężczyzn z kobietami zazwyczaj biorą się z bycia uległym, a więc zbyt kobiecym przynajmniej w psychicznym podejściu. To samo z brakiem pożądania. A tego właśnie uczy się wszystkich mężczyzn. Podobnie kobiety dominujące nie podobają się większości mężczyznom. Wyjątki od reguły nas nie interesują.

      PS bardzo ciężko zdobyć wiarygodne dane kobiet, które pożądają, szanują i kochają uległych mężczyzn. Ciężko oszacować czy to 1/5 czy 1/10 przypadków, ale na pewno totalna nisza.

      Reply
    2. FanatykMGTOW

      Akurat co do uległości kobiet… gdy patrzę na pary w miejscach publicznych, to kobiecej uległości nie widzę praktycznie wcale. Jest albo ewidentna dominacja kobiety, albo walka o dominację. Moje obserwacje prowadzę głównie w parkach i na dużych dworcach kolejowych (dworce, zwłaszcza przy okazji spóźnień pociągów, są doskonałym miejscem do obserwacji która osoba dominuje). Oczywiście mój główny cel wizyt w tych miejscach jest inny niż obserwacja tychże interakcji.

      Reply
  2. Henia

    Partnera to można mieć do tańca lub do robienia interesów. W związku jest inaczej. Kobieta i mężczyzna mogą się dowolnie wymieniać obowiązkami (mężczyzna może sprzątać i gotować, kobieta naprawiać kran i zarabiać pieniądze), ale jest jedna niezmienna rola, którą się nie wymienią. Mianowicie ciąża i poród. Bo czym to „wyrównać”? Niczym. To jest największa „nierówność” między płciami, która determinuje pewne predyspozycje. Kobieta potrzebuje w tym czasie ochrony i feministyczne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni. Z tego względu powinna być uległa i zdać się na mężczyznę. W ogromnym skrócie. Mąż odpowiada za to co na zewnątrz (bezpieczeństwo + niezbędne zasoby). Żona odpowiada za to co wewnątrz (relacja rodzinna i wsparcie dla „walczącego” w zewnętrznym świecie męża). Jak ktoś wyżej napisał, kapitan może być jeden. Dodałabym, że mądry kapitan wie, że nie jest alfą i omegą, więc potrzebuje wsparcia w decyzjach. Z tego powodu kobieca uległość nie ma się sprowadzać do wykonywania rozkazów, jak to niektórzy rozumieją.

    Reply
    1. RedPillerPL (Post author)

      Pełna zgoda. A z tym wykonywaniem rozkazów… tyrania bardziej. Szkoda, że jest to mylone i nikt nie pyta nawet o użytą definicję, tylko podaje swoją, często zupełnie odmienną.

      Reply
    2. LastTimeLooser

      Wogóle to słowo „partnerstwo”… wam też kojarzy się tak biznesowo i przedmiotowo? Ja o wiele bardziej lubię jak się mówi „jesteśmy parą” a nie „partnerami”.

      Reply
      1. RedPillerPL (Post author)

        Coś skrobnę o tym partnerstwie biznesowym w związku w przyszłości.

        Reply
      2. Henia

        To słowo jest okropne! Bezpłciowe, oderwane od związku uczuciowego. Poza tym, zaczęło się to chyba od homoseksualistów, którzy faktycznie wnoszą do relacji to samo. Nie uzupełniają się wzajemnie, bo będąc tej samej płci, ich mózgi w ten sam sposób przetwarzają informacje.

        Reply
        1. RedPillerPL (Post author)

          U homoseksualistów także ktoś odgrywa bardziej kobiecą rolę, a bardziej męską. U hetero tak samo, jeśli np. mężczyzna jest wrażliwcem i kobieta też, to mają podobne przetwarzanie i zazwyczaj to nie wychodzi. Podobnie jak kobieta jest dominująco męska i chce takiego samego faceta. Kłótnie gotowe. Po prostu trzeba zauważyć, że w relacje wychodzą dobrze tylko gdy mężczyzna dominuje.

          Reply
        2. FanatykMGTOW

          „Nie uzupełniają się wzajemnie, bo będąc tej samej płci, ich mózgi w ten sam sposób przetwarzają informacje.” – Przyjaciele też zwykle są tej samej płci, a jednak pomimo – a może wręcz dzięki – podobnemu przetwarzaniu informacji wnoszą dla siebie nawzajem bardzo dużo. Po prostu życie ma bardzo wiele elementów, nad którymi rzadko się zastanawiamy – i nie wiemy co konkretnie drugi człowiek wnosi, natomiast jego towarzystwo daje radość.

          Tak na prawdę to te wzajemne uzupełnianie się kobiet i mężczyzn to występuje tylko w kontekście płodzenia i wychowywania/utrzymywania dzieci, bo w innych aspektach życia, to jednak mężczyźnie lepiej się spędza czas z mężczyzną niż kobietą (za kobiety – i z kim im się lepiej spędza czas – się nie wypowiadam).

          Reply
  3. Schirixxl

    Mam 27 lat. W wieku 18-24 lat bawiłłem się w podrywacza. Wychodziłem na miasto i zaczepiałem dziewczyny. Garściami zdobywałem numery telefonów, spotkania leciały jak krople w ulewie. Mimo młodego wieku świetnie radziem sobie z kobietami. a na forach pua cieszyłem się sporym autorytetem.

    Potem od 2015 coś się zmieniło. Dziewczyny nie reagowały pozytywnie na zaczepki. Wiele z nich przestało traktować podryw na ulicy jako coś niesamowitego, oryginalnego. Zacząłem być postrzegany za nieudacznika, co to gania za dziewczynami. Zapisałem się na siłownię, zadbałem o styl – fryzura ubrania i wyglądam nieporównywalnie lepiej niż kiedyś. Mimo wszystko moja mniej doświadczona wersja, z gorszym wyglądem wypadała znacznie lepiej.

    W 2012 podchodziłem w centrum handowym, a one niemal wszystkie uśmiechały się i podobało się im, że ktoś podszedł. Teraz sprawiają wrażenie oburzonych.

    Wydaje mi się, że przyczyną zmiany jest internet. Dziewczyny mogły jedynie poznać faceta w grupach = szkoła, praca, krąg znajomych. Każdy zatem nowy chłopak był na wagę złota. Dzisiaj to nie robi wrażenia, bo zaczepiają ich na fejsach i portalach randkowych. A i też mają większy dostęp do tutoriali, porad związanych z wyglądem przez co lepiej wyglądają i mają większe wymagania. Widują też mężczyzn co raz bardziej zadbanych i stąd ich wymagania rosną. Śmieszy mnie, że w Polsce chłopaki są tacy wystrojeni – fryzury i modne ubrania, zestawione sztucznie na wzór modowych blogów, jakby każdy szedł na kasting top models. Oni sami podnoszą poprzeczkę i potem się dziwią skąd u dziewczyn takie wymagania. Ale to też wzięło się z internetu. Ta cała moda na siłownię, fryzury i ubrania, to sztuczny wymysł. Wygląda się lepiej, ale 10 lat temu „niezadbany” klient miał większe powodzenie niż obecny wypindrzony łepek. Powód jest oczywisty – dawniej byłeś z wyglądu tacy jak wszyscy i wybijaeś się chraakterem , byłeś ok. Dzisiaj jak o siebie nie zadbasz w kolejsce stoi 10 innych zrobionych.

    Reply
    1. Szymek

      Dokładnie – tym bardziej, że w tej chwili większość młodych ludzi wyjeżdża z małych miasteczek oraz wsi do wielkich miast i ludzie głupieją od natłoku opcji – po prostu głupieją, tutaj chłopak zagada, tam się coś dzieje, cały czas są emocje, jeszcze jak zauważyłeś jest internet czyli na każdym kroku w kobiecej głowie są pokusy – ma milion opcji – wbrew temu co mówią trenerzy uwodzenia, na pewnym stopniu atrakcyjności zbudowanie trwałego, stabilnego związku jest praktycznie niemożliwe, a dzięki kosmetykom każda może wyglądać jak księżniczka – pokazywałem swoją byłą dziewczynę kumplowi z make-upem i bez nieprawdopodobna różnica.

      Reply
    2. Alan

      Coś w tym jest, też to zauważyłem. Dzisiaj dziewczyny mają lepiej niż kiedykolwiek, zakładają konta na róznych portalach i przebierają ile tylko mogą, nie ma to jak w realu ale dzisiaj faktycznie, wszystko żyje chyba i bawi w internecie.

      Reply
      1. LastTimeLooser

        Chłopaki, nie stresujcie się. One mają wybór, ale tylko do seksu, o chłopaka do stałego związku jest im ciężko. Debili też jest od za*ebania i męskiego odpadu, niechętnie to mówię, ale tak jest. Ilu z Nas szuka mądrości życiowej i czyta np. Świadomość Związków? Dla wielu picie to życie a robota to głupota, dla innych związek z psycholką i narcyzką z dozowanym seksem to lepsze niż samotność. To że wokoło same pary to fikcja. Nigdy nie wiesz co się dzieje za zamkniętymi drzwiami.

        Reply
        1. RedPillerPL (Post author)

          Otóż to. To są dwie odmienne strategie seksualne. Mężczyźni częściej szukają seksu, ponieważ mają niedostatek, a kobiety częściej szukają związków/miłości, a im brak „odpowiednich” jakościowo mężczyzn. Tak, trzeba mówić jak jest. Różnimy się. W naszej płci też jest wielu dziwnych ludzi, ignorantów itd.

          Reply
  4. Aga

    Partnerstwo – równe traktowanie siebie nawzajem.
    We wpisie wcale nie opisujesz partnerstwa, relacja w której jedna strona jest dominująca przeczy definicji. Partnerstwo jest idealną relacją w której mężczyzna wnosi do związku swoją część a kobieta swoją, bez sztywnych ram.
    Przykładowo: kobieta ma wykształcenie ekonomiczne dlatego ona zajmuje się szeroko pojętnym zarządzaniem finansami (odpowiedni dobór strategii inwestycyjnych itp). Mężczyzna jest szefem kuchni, jego pasją jest gotowanie więc to on zajmuje się przygotowywaniem posiłków. Chyba wszyscy zgodzimy się, że próba odwrócenia zajęć w takim związku, w imię jakiejś poprawności, byłaby bardzo nieefektywna..?
    O to chodzi w partnerstwie.

    Reply
    1. Szymek

      Nie ma czegoś takiego jak partnerstwo – jest to wymysł lewaków, prowadzę firmę od prawie 10 lat z bratem – mogę coś powiedzieć, doradzić bratu ale decyzje podejmuje brat bo wiem, że się do tego lepiej nadaje, widziałem wiele firm, z milionowymi kontraktami i widziałem jak się rozpadały bo wszyscy chcieli rządzić, tak samo na statku – jest kapitan i nie ma żadnego partnerstwa jego z kimkolwiek – to on podejmuje decyzje i to on bierze odpowiedzialność za statek, tak samo facet ma wziąć odpowiedzialność za rodzinę i kobieta ma mu na to pozwolić i podporządkować się, lubisz facetów słabeuszy ?? – odpowiem za Ciebie – nie lubisz, ale to Wy swoją niezależnością brakiem uległości, zabieracie facetowi to do czego jest powołany i od zawsze był stworzony.

      Reply
      1. Aga

        „Decyzje podejmuje brat bo wiem, że się do tego lepiej nadaje” – dokładnie. Podejmuje, bo lepiej się do tego nadaje a nie dlatego, że jest mężczyzną.
        Tak samo w opisanym przeze mnie przykładzie kobieta podejmuje decyzje w sprawie finansów, bo lepiej się do tego nadaje.
        Rodzina to nie jest statek albo firma. Organizacje mają jakieś określone cele, stanowiska określone zadania. Rodzina jest zbyt wielowymiarowa żeby dała się porównać do takich tkanek

        Reply
        1. RedPillerPL (Post author)

          Rodzina też ma swoje cele, tak samo jak miłość ma swoje cele. Zdecydowanie jest wygodniej powiedzieć, że to jest wszystko nieokreślone, a potem nie ma kogo ponieść do odpowiedzialności za konkretne złamanie obowiązków. Tzn jest kogo, w takim USA w 96% przypadków mężczyzn po rozwodach. Niekoniecznie 96% mężczyzn jest zła, po prostu szukamy kwadratowych jaj, wmawiamy sobie jakieś rzeczy zamiast poczynić ustalenia i zasady.

          Reply
          1. Aga

            Nadinterpretowujesz moje słowa. Porównanie relacji dwóch osób do złożonej struktury jakiejś oragnizacji jest według mnie po prostu błędne. W firmie masz jakieś piony zarządzania, ekspertów którzy doradzają, mniejsze większe komórki… W rodzinie masz dwie osoby (plus dzieci).
            Skąd wniosek, że w układzie partnerskim nie ma kogo pociągnąć do odpowiedzialności? Za decyzje podjęte wspólnie wspólnie ponosicie odpowiedzialność.

          2. RedPillerPL (Post author)

            Skąd wniosek, że w układzie partnerskim nie ma kogo pociągnąć do odpowiedzialności?

            Nie ma nie tyle kogo, co nie ma za co, jeśli nie określimy jaki jest obowiązek. Że tak powiem życie pokazuje, że za złe decyzje zawsze odpowiedzialność ponoszą mężczyźni, co podałem w statystykach. Także polecam określić zawsze co do kogo należy. Jak zepsuje – ma naprawić.

          3. Aga

            Dokładnie. Tyle, że zakres obowiązków powinno ustalać się indywidualnie w każdym związku a nie narzucać z góry. Każdy związek jest inny. Nikt nie bierze ślubu ze statystycznym mężczyzną ani ze statystyczną kobietą.

          4. RedPillerPL (Post author)

            Dokładnie. Tyle, że zakres obowiązków powinno ustalać się indywidualnie w każdym związku a nie narzucać z góry. Każdy związek jest inny. Nikt nie bierze ślubu ze statystycznym mężczyzną ani ze statystyczną kobietą.

            Tak i dlatego teraz chce się zlikwidować co jest męskie, a co kobiece. Póki co zlikwidowało się co jest kobiece, a męskie dalej stary model twardziela i nic poza tym.

          5. Aga

            Nie rozumiem.. Co jest męskie a co kobiece? Potrzebujesz rozpiski na lodówce żeby przypadkiem nie zająć się czymś kobiecym? Jaką kobiecość zlikwidowano?
            Tak bardzo kobieca jest całkowita zależność od męża, brak możliwości wyboru i brak perspektyw? Jeśli to jest według Ciebie definicją kobiecości to owszem, zlikwidowano taki stan rzeczy. Jeśli natomiast martwisz się o piękne kobiece sukienki i spódniczki to spokojnie, wciaż je znajdziesz w sklepach.

          6. RedPillerPL (Post author)

            Staram się tylko wyjaśnić, że ludzie nie czują się zagubieni, jeśli wiedzą co mają robić. Jeśli mężczyzna słyszy przekaz , że ma być uczuciowy, miękki, ciepluśny, przytulający, to zapomina trochę o rozwoju twardości, decyzyjności, pewności siebie, niewrażliwości. Nie można być sprzecznym. I w ten sposób gdy brak powiedzenia co jest dobre nie wiemy kogo i za co pociągnąć do odpowiedzialności. To naprawdę nie tylko decyzje jakie meble kupić, czy sukienkę.

          7. Aga

            To jest rzeczywiście problem, że niektórzy nie potrafią się odnaleźć w świecie bez sztywnych reguł. I mężczyźni w takiej sytuacji właśnie się znaleźli.
            Ten problem występuje w wielu innych przypadkach.. Zabrać wierzącym wiarę – bez autorytetów którzy powiedzą im jak mają żyć poczują się zagubieni (nie mam zamiaru rozdrapywać tego przykładu, wiem że to uproszczenie jednak wciąż ten sam mechanizm).
            Kobiety też stawiają czoła zmianom – mają teraz brać część odpowiedzialności za siebie, już nie są pozbawione możliwości wyboru. Kiedyś tego nie mogły, tamtego nie mogły, ktoś im wyznaczał granice i ktoś im mówił jak mają żyć.
            Mężczyźni natomiast stracili pełną kontrolę i muszą się jakoś odnaleźć w tej rzeczywistości.
            Ale czy ta nowa rzeczywistość jest zła? Kiedyś wszystko było na głowie mężczyzny, to on miał się martwić czy rodzina ma co jeść, gdzie mieszkać. Problemy w pracy? To nie tak, że jak go wyrzucą to żona udźwignie domowy budżet do momentu aż znajdzie nową (nie pracuje zarobkowo przecież). Popadanie w alkoholizm i brak społecznego przyzwolenia na słabość u mężczyzny. Dzisiaj to się zmienia dzięki rozłożeniu odpowiedzialności właśnie.

          8. Cycloped

            Właśnie o to chodzi, że ludzie potrzebują sztywnych reguł. Ciągle przedstawiasz jakis idealny swiat, ktory nie istnieje. Jak cos nie wychodzi to ludzie oskarżają się wzajemnie, bo dochodzą emocje, życie codzienne takie jest. Ludzie są jak budda tylko w Twoich postach. Rozłożenie odpowiedzialności jest tylko na papierze, jak mężczyzna miał tylko jedną przewagę w postaci zasobow to taka kobieta go w większości przypadków zostawi po utracie pracy. Szczególnie jak wcześniej straci do niego szacunek, bo zapieprza z mopem w różowym fartuchu i do tego ulega jej w sporach, bo trzeba dla równouprawnienia oddać pole kobiecie.

          9. Aga

            @Cycloped
            Nie zgodzę się, że przedstawiam świat idealny. Przedstawiam świat takim jaki jest – czyli różnorodnym, niejednoznacznym, nieidealnym. I właśnie przez tą nieidealność świata sztywne reguły do niego nie przystają.
            Naiwnym jest myśleć, że każdej kobiecie da szczęście siedzenie w domu cały dzień i zajmowanie się dziećmi. Tak samo jak uważać, że każdy mężczyzna z radością przyjmie na swoją głowę cały domowy budżet. A czy chcemy być w związku z nieszczęśliwą osobą?
            Ludzie są różni po prostu, świat nie jest tak łatwy żeby można go było podzielić na żeński i męski. Jeśli potrzebujesz sztywnych zasad to dobrze, znajdź partnerkę która podziela Twój punkt widzenia i wyznaje te same zasady. Nie narzucaj jednak jedego sposobu życia wszystkim, bo świat jest różnorodny.

          10. Cycloped

            Z tym, że teraz narzuca sie sztywne zasady partnerstwa, bo jak ktoś jest w związku tradycyjnym to jest poddawany ostracyzmowi w mediach itp. coraz częściej. Kobiety w większości nie chcą konkurować z mężczyznami w robieniu kariery, ale robi się propagandę, że wartościowa kobieta to ta najlepiej imitująca męskie cechy. W sumie to raczej chodzi o pewnie domyślne role żeby ludzie nie byli zagubieni, a dzisiaj się to neguje i wszyscy na tym stracą. Kobiety chcą niby równouprawnienia, ale raczej nie szanują równych sobie mężczyzn bez względu na to co deklarują – oto główne przesłanie i cyniczna prawda życia.

          11. Aga

            @Cycloped
            Z tym że w parterstwie nie ma sztywnych zasad. W partnerstwie to Ty ustalasz zasady. Ile razy jeszcze to można przekręcać.. Jeśli ustalicie sobie klasyczny podział ról to wasza sprawa. Nie uważam też żeby takie pary były stygmatyzowane przez społeczeństwo. Ludzie zawsze będą mieli coś do powiedzenia i będą oceniać, ale to swoją drogą i nie jest to równe ostracyzmowi.
            Krytykowane są związki w których ona i on pracuje a tylko ona zajmuje się dodatkowo domem. I jest to krytyka uzasadniona.
            Nie wiem skąd wniosek, że kobiety nie szanują równych sobie mężczyzn. Nie wiem nawet co masz na myśli przez „równych sobie”.
            A jesteś w stanie sobie wyobrazić, że kobiety nie „imitują męskich cech” tylko też je posiadają? Serio.

          12. RedPillerPL (Post author)

            Krytykowane są związki w których ona i on pracuje a tylko ona zajmuje się dodatkowo domem. I jest to krytyka uzasadniona.

            Tyle, że statystycznie kobiety pracują lżej, krócej, biorą mniej nadgodzin i częściej biorą L4. Jeśli kobieta pracuje w kopalni, a mężczyzna w biurze, to tak, wtedy w domu niech sobie robią po pół, jeśli chcemy być tacy skrupulatni na „równość”.

            Nie wiem skąd wniosek, że kobiety nie szanują równych sobie mężczyzn. Nie wiem nawet co masz na myśli przez “równych sobie”.

            Z życia, z definicji hipergamii i aktualnie rosnącej tendencji do posiadania przez kobiety cech narcystycznych.

            A jesteś w stanie sobie wyobrazić, że kobiety nie “imitują męskich cech” tylko też je posiadają? Serio.

            A mężczyźni z kobiecymi cechami nie są atrakcyjni, mimo uczenia takich cech przez społeczeństwo. Tak, partnerstwo jest kobiece między innymi i wcale nie chodzi tylko o wymianę obowiązkami typu gotowanie, czy niegotowanie. Kobiety się wyzwoliły z kobiecych cech, czy to fizycznie, czy psychicznie (mogą być i męskie i kobiece), za to mężczyzn obowiązuje „nie wiadomo co” – bo słyszy się, że maczo zły, a ciepła klucha też zły i w sumie dostaje się nic nie mówiącą odpowiedź że trzeba być tym po środku. Czyli najlepiej mieć cechy obu różnych typów mężczyzn. Czuły jaskiniowiec, miły drań i tak dalej. Nie da rady. Mężczyźni będą się nadal wycofywać, gdy będą takie bzdety słyszeć. I co najśmieszniejsze uważa się, że to kobiety są dyskryminowane na każdym polu.

          13. Aga

            „Tyle, że statystycznie kobiety pracują lżej, krócej, biorą mniej nadgodzin i częściej biorą L4. Jeśli kobieta pracuje w kopalni, a mężczyzna w biurze, to tak, wtedy w domu niech sobie robią po pół, jeśli chcemy być tacy skrupulatni na “równość”.”
            Znowu – nikt nie wiąże się ze statystyczną kobietą i statystycznym mężczyzną to po pierwsze. Po drugie – nie rozumiesz układu partnerskiego. Nikt nie mówi, że obowiązkami trzeba dzielić się na pół. Trzeba się dzielić to fakt i tutaj wchodzi indywidualne podejście do ustalania reguł. Podzielcie zadania tak żeby sprawdzało się to w waszym związku.
            Krytykowane relacje to takie w których kobieta pracuje 8h i mężczyzna pracuje 8h tyle że ona dodatkowo: wozi dzieci do szkoły, gotuje, prasuje, sprząta, odrabia z dziećmi zadania. A mężczyzna po pracy odpoczywa. W tym wypadku (nawet jeśli mężczyzna zarabia więcej) to chyba zgodzisz się, że taki układ nie jest w porządku?

            Piszesz, że kobiety się wyzwoliły – mogą być kobiece i męskie a w odniesieniu do mężczyzn bycie męskim i kobiecym określasz jako „nie wiadomo co”. Przecież każda jednostka ma w sobie całe spektrum cech…
            „trzeba być tym po środku. Czyli najlepiej mieć cechy obu różnych typów mężczyzn.” – no tak.. Jeśli chcesz się uśrednić i podobać jak największej liczbie potencjalnych kandydatek to tak. Tylko po co? Nie musisz się przecież podobać ogółowi kobiet, chyba że to jest właśnie Twój cel.
            Mało kto lubi skrajności, nie są pożądane ani u kobiet ani u mężczyzn. Nie dziwi więc, że „jaskiniowiec” będzie miał mniejszą ilość adoratorek tak samo jak niepoprawna marzycielka – co nie znaczy, że nie mają szans na związek.

            „Czuły jaskiniowiec, miły drań i tak dalej.” – spokojna domatorka w łóżku diablica, głupiutka ale inteligentna itd.

          14. RedPillerPL (Post author)

            Znowu – nikt nie wiąże się ze statystyczną kobietą i statystycznym mężczyzną to po pierwsze.

            I co z tego? Ale pokazuje to jak jest w większości przypadków. Ty wolisz bazować na wyjątkach od reguły, a mnie nie obchodzi święty graal, jednorożec i tak dalej. Jeśli większość kobiet pracuje lżej, to korona z głowy nie spadnie jak trochę więcej w domu będzie robić. Tym bardziej, że dla kobiety wychowywanie dziecka jest częściej dużo przyjemniejsze, niż dla mężczyzny. Oksytocyna, „zakochanie w dziecku”, czy instynkt macierzyński są jak się mówi silniejsze, więc o co chodzi?

            Nikt nie mówi, że obowiązkami trzeba dzielić się na pół.

            Mówią wszyscy, którzy bredzą o równości płci. A partnerstwo jaką ma definicje to już wyjaśniłem w tekście. Ty jej sama nie rozumiesz, bo spłycasz do wykonywania „jakich się chce obowiązków”. Mało który mężczyzna może sobie pozwolić na to.

            Krytykowane relacje to takie w których kobieta pracuje 8h i mężczyzna pracuje 8h tyle że ona dodatkowo: wozi dzieci do szkoły, gotuje, prasuje, sprząta, odrabia z dziećmi zadania. A mężczyzna po pracy odpoczywa. W tym wypadku (nawet jeśli mężczyzna zarabia więcej) to chyba zgodzisz się, że taki układ nie jest w porządku?

            Jeśli tylko te 8h jest w tej samej pracy, a nie gdy mężczyzna pracuje ciężej. Ale to pominęłaś.

            Przecież każda jednostka ma w sobie całe spektrum cech…

            Co to zmienia w kontekście akceptacji, lub nawet atrakcyjności cech (nawet stereotypowych) płci przeciwnej w mężczyznach? Co to zmienia w kontekście tego, że kobiety mają o wiele większe pole wyboru jakimi być, a i tak osiągną sukces (w tym matrymonialny)?

            no tak.. Jeśli chcesz się uśrednić i podobać jak największej liczbie potencjalnych kandydatek to tak. Tylko po co? Nie musisz się przecież podobać ogółowi kobiet, chyba że to jest właśnie Twój cel.

            To normalne. Jeśli podobasz się większości, to zwiększasz swój możliwy wybór np. dogodnej z charakteru i jeszcze wyglądu. Ale uśrednianie nie jest moim zamysłem, tylko wracam. Sprzeczne sygnały jacy mamy być i co daje profit. W większości to kłamstwo, a osobą sprzeczną się BYĆ NIE DA, bo to choroba psychiczna.

            Mało kto lubi skrajności, nie są pożądane ani u kobiet ani u mężczyzn. Nie dziwi więc, że “jaskiniowiec” będzie miał mniejszą ilość adoratorek

            A skąd opinia, że jaskiniowiec będzie miał mniejszą ilość? Akurat największe prymitywy i źli chłopcy mają ich najwięcej, więc nie tędy droga. A w kierunku skrajności kobiecego mężczyzny, już nie. Dlatego te całe słuchanie o romantyzmach, wrażliwości, pomocach domowych i otwartości emocjonalnej także przy wyrażaniu słabości powinno się wyrzucić, bo są szkodliwe.

            spokojna domatorka w łóżku diablica,

            Nic trudnego do uzyskania. Gorzej jak ktoś oczekuje, by w życiu był „różnorodny” i sprzeczny. Akurat łóżka do życia bym nie mieszał.

            głupiutka ale inteligentna

            Nie wiem skąd to wytrzasnęłaś. Na pewno nie od oczekiwań mądrego faceta. Przede wszystkim my mamy dużo bardziej sprecyzowane poglądy i są jasne, a Wy macie chaos, bo mówisz „zasady i obowiązki są niepotrzebne”. Są, między innymi po to, by nie wymagać sprzecznych cech i nie ponosić odpowiedzialności za coś niemożliwego.

          15. Aga

            To Ty bazujesz na jednorożcach. Statystyczni ludzie nie istnieją.

            „Jeśli większość kobiet pracuje lżej, to korona z głowy nie spadnie jak trochę więcej w domu będzie robić.”
            O parterskim związku mówi się coraz częściej, ponieważ kobiety stają się coraz bardziej aktywne zawodowo a podział domowych obowiązków często zostaje tradycyjny. W momencie kiedy oboje spędzacie 8h w pracy a tylko jedna osoba zajmuje się domem to to nie jest w porządku. Jeśli jedno z was pracuje lżej to może zrobić trochę więcej oczywiście. Dlatego to nigdy nie jest 50/50. Ale zdajesz sobie sprawę, że sytuacje w których mąż pracuje ciężko fizycznie a kobieta tylko gada z koleżankami w biurze nie są większością?

            „Tym bardziej, że dla kobiety wychowywanie dziecka jest częściej dużo przyjemniejsze, niż dla mężczyzny. Oksytocyna, “zakochanie w dziecku”, czy instynkt macierzyński są jak się mówi silniejsze, więc o co chodzi?”
            Tutaj już trochę bredzisz. Idąc tym tokiem rozumowania nic dziwnego, że sądy przyznają częściej opiekę matkom prawda?

            „Mówią wszyscy, którzy bredzą o równości płci”
            Zaskoczę Cię, nie mówią tak wszyscy.

            „Jeśli tylko te 8h jest w tej samej pracy, a nie gdy mężczyzna pracuje ciężej. Ale to pominęłaś.”
            Nie pominęłam, to Ty sobie dopowiedziałeś.

            „Co to zmienia w kontekście akceptacji, lub nawet atrakcyjności cech (nawet stereotypowych) płci przeciwnej w mężczyznach? Co to zmienia w kontekście tego, że kobiety mają o wiele większe pole wyboru jakimi być, a i tak osiągną sukces (w tym matrymonialny)?”
            Nic to nie zmienia to po prostu stwierdzenie faktu. Nie ma mężczyzn 100% „męskich” i kobiet 100% „kobiecych”. Kobiety mają większe pole wyboru jakimi być od bardzo niedawna. Akurat to pole zwiększa się dla obu płci. To oczywiste, że ludzie o pewnych cechach mają lepsze predyspozycje do osiągnięcia sukcesu w różnych aspektach. I co w związku z tym?

            ” A w kierunku skrajności kobiecego mężczyzny, już nie. Dlatego te całe słuchanie o romantyzmach, wrażliwości, pomocach domowych i otwartości emocjonalnej także przy wyrażaniu słabości powinno się wyrzucić, bo są szkodliwe.”
            Kobita w kierunku skrajnych cech „męskich” też wielkiego powodzenia mieć nie będzie. No i co z tego? To, że Ty nie znasz wrażliwych mężczyzn romantyków nie znaczy, że ich nie ma.

            „Nie wiem skąd to wytrzasnęłaś. Na pewno nie od oczekiwań mądrego faceta.”
            Mądra kobieta nie oczekuje sprzecznego mężczyzny więc też nie wiem od jakiej to usłyszałeś.

            „Przede wszystkim my mamy dużo bardziej sprecyzowane poglądy i są jasne, a Wy macie chaos, bo mówisz “zasady i obowiązki są niepotrzebne”. Są, między innymi po to, by nie wymagać sprzecznych cech i nie ponosić odpowiedzialności za coś niemożliwego.”
            W którym miejscu napisałam to co zacytowałeś? Chaosem nazywasz ustalanie własnych zasad na swoim podwórku?

          16. RedPillerPL (Post author)

            To Ty bazujesz na jednorożcach.

            Jakbym bazował na wyjątkach od reguł, to tak byś mogła mówić.

            Ale zdajesz sobie sprawę, że sytuacje w których mąż pracuje ciężko fizycznie a kobieta tylko gada z koleżankami w biurze nie są większością?

            Pewnie masz badania na ten temat, to przytocz. Bo ja Ci powiem, że bierność zawodowa wśród kobiet i to młodych na dużo wyższym poziomie, niż mężczyzn, a także jeśli pracują to w sektorach np urzędniczych, handlu, biurach korporacji, więc może z tą „większością” strzeliłem, ale wiele się nie da tu pomylić.

            Idąc tym tokiem rozumowania nic dziwnego, że sądy przyznają częściej opiekę matkom prawda?

            Ależ oczywiście! Właśnie dlatego, że jest mniejsze ryzyko na odrzucenie i większą przyjemność kobiet z tytułu wychowania. Nie znaczy to jednak, że 97% kobiet ma „od tak” dostawać opiekę tylko z tytułu bycia kobietą, nawet gdy jest patologiczna.

            Nie pominęłam, to Ty sobie dopowiedziałeś.

            Niby nie pominęłaś, ale cytatu odpowiadającego na podany przykład nie ma.

            Kobiety mają większe pole wyboru jakimi być od bardzo niedawna.

            To może być prawda, ale nie musi w kontekście cech, ponieważ kiedyś nawet jak kobieta była heterą w domu to niewielu o tym się dowiadywało. Nie było środków masowego przekazu. Poza tym kobiety rozmnożyły się w 80% przypadków w stosunku do 40% mężczyzn, czyli jednak jakie kobiety by nie były, to i tak były pożądane. Czy to nie uprzywilejowanie? Zakres akceptacji kobiet i odmian kobiecości jest dużo większy.

            To oczywiste, że ludzie o pewnych cechach mają lepsze predyspozycje do osiągnięcia sukcesu w różnych aspektach. I co w związku z tym?

            To, że mówi się o dyskryminacji kobiet, tam gdzie mają gorsze predyspozycje, ale już mężczyzn nie, mimo, że kobiety na wielu, wielu polach mają zdecydowanie lepiej.

            Kobita w kierunku skrajnych cech “męskich” też wielkiego powodzenia mieć nie będzie.

            Ale będzie miała więcej, niż mężczyzna tego typu, co choćby pokazał przykład rozmnażania 80/40 i ogólnej akceptacji odmian kobiecości.

            To, że Ty nie znasz wrażliwych mężczyzn romantyków nie znaczy, że ich nie ma.

            A gdzie napisałem, że nie znam, lub ich nie ma? Oderwanie od kontekstu. Napisałem, że nie warto tego promować, bo to nie przynosi TAKIM mężczyznom korzyści.

            Mądra kobieta nie oczekuje sprzecznego mężczyzny więc też nie wiem od jakiej to usłyszałeś.

            Usłyszeć nie trzeba od żadnej. Każda takiego oczekuje, ponieważ cykl hormonalny w czasie miesiąca każdej kobiecie zmienia preferencje wobec partnera. I dlatego szuka takiego, który ma różne cechy, sama często nie wiedząc czego dokładnie chce. Chaos 🙂 U mężczyzn tego nie zauważono, choć można sobie przytaczać anegdotki, że w łóżku temperament, a w życiu spokojna, ale i tak wiem, że da się to osiągnąć u kobiety całkiem prosto.

            Chaosem nazywasz ustalanie własnych zasad na swoim podwórku?

            W tym miejscu gdzie nie precyzujesz obowiązków i odpowiedzialności, mówiąc, że miłość i rodzina nie powinna być do tego polem. A my tu w sumie wszyscy mówimy, że jednak wolimy wszystko jasno sprecyzowane.

          17. Aga

            „Usłyszeć nie trzeba od żadnej. Każda takiego oczekuje, ponieważ cykl hormonalny w czasie miesiąca każdej kobiecie zmienia preferencje wobec partnera. I dlatego szuka takiego, który ma różne cechy, sama często nie wiedząc czego dokładnie chce.”
            Pewnie masz jakieś badania na potwierdzenie tej śmiałej tezy co to w ogóle ma znaczyć? Każdej kobiecie zmienia preferencje wobec partnera… Jakie preferencje? Że jak ma gorszy dzień to preferuje spokojną minetkę a jak jest napalona to anal na biurku? Chaos nie do ogarnięcia, nie to co stabilny facet – spokojny misjonarz niezmiennie. A może w poniedziałek woli brunetów a w piątek blondynów.

            „W tym miejscu gdzie nie precyzujesz obowiązków i odpowiedzialności, mówiąc, że miłość i rodzina nie powinna być do tego polem. A my tu w sumie wszyscy mówimy, że jednak wolimy wszystko jasno sprecyzowane.”
            Manipulujesz i przekręcasz moje słowa, czytaj proszę ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałam, że miłość i rodzina nie powinna być polem do ustalania zasad! Napisałam nawet: „Tyle, że zakres obowiązków powinno ustalać się indywidualnie w każdym związku a nie narzucać z góry. Każdy związek jest inny. ” I często o tym wspominam w moich innych komentarzach.

            „To, że Ty nie znasz wrażliwych mężczyzn romantyków nie znaczy, że ich nie ma.

            A gdzie napisałem, że nie znam, lub ich nie ma? Oderwanie od kontekstu. Napisałem, że nie warto tego promować, bo to nie przynosi TAKIM mężczyznom korzyści.”
            W tym zdaniu nie chodziło mi dosłownie o to, że nie znasz takich mężczyzn. Bez intonacji gorzej poruszam się w słowie pisanym, mea kulpa. Właśnie szkodliwe według mnie jest to Twoje zamiatanie pod dywan. Nie mówmy o tym, że mężczyźni też są wrażliwi i uczuciowi, niech się z tym kryją i udają kogoś kim nie są… Bez sensu! Jak mają być w takim razie szczęśliwi? Nie znajdą kobiety która ich zrozumie? Trudno, lepiej żeby żyli w zgodzie ze sobą niż dali się zaplątać w niezrodwą relację. To że wrażliwym osobom jest trudniej w życiu to inna sprawa (i tyczy się obu płci).

            Podlinkuj w końcu proszę te badania odnośnie 80/40 rozmnażania.

          18. Aga

            „To Ty bazujesz na jednorożcach.
            Jakbym bazował na wyjątkach od reguł, to tak byś mogła mówić”
            Napisałam dlaczego uważam, że bazujesz na jednorożcach ale tego nie przytoczyłeś. Powtórzę więc: statystyczni ludzie nie istnieją. A przytyk w moją stronę jakobym bazowała na wyjątkach od reguł nietrafiony. Ile razy mam powtarzać – bez względu na to kto na jakim polu jest w większości, styl życia jest indywidualny.

            „Ale zdajesz sobie sprawę, że sytuacje w których mąż pracuje ciężko fizycznie a kobieta tylko gada z koleżankami w biurze nie są większością?
            Pewnie masz badania na ten temat, to przytocz. Bo ja Ci powiem, że bierność zawodowa wśród kobiet i to młodych na dużo wyższym poziomie, niż mężczyzn, a także jeśli pracują to w sektorach np urzędniczych, handlu, biurach korporacji, więc może z tą “większością” strzeliłem, ale wiele się nie da tu pomylić.”
            Polska się rozwija, pracowników fizycznych szukamy wśród imigrantów bo Polacy jako lepiej wykształceni parają się coraz częściej pracą umysłową. W dodatku samo założenie, że praca fizyczna jest bardziej męcząca od umysłowej jest zbyt dużym uproszczeniem. A ilość biernych zawodowo kobiet nijak się ma do tego co napisałam… No jest ich więcej w porównaniu do mężczyzn, zwłaszcza różnica wśród młodych, bo to właśnie wtedy rodzą dzieci. No i co?

            „Nie pominęłam, to Ty sobie dopowiedziałeś.
            Niby nie pominęłaś, ale cytatu odpowiadającego na podany przykład nie ma.”
            Ale że którego cytatu?

          19. RedPillerPL (Post author)

            Zapraszam tu
            http://swiadomosc-zwiazkow.pl/bez-kasy-trudno-byc-seksownym-dla-kobiet/

            i tu:
            https://youtu.be/sUrcRdrJXq8

            Każdej kobiecie zmienia preferencje wobec partnera… Jakie preferencje? Że jak ma gorszy dzień to preferuje spokojną minetkę a jak jest napalona to anal na biurku?

            Preferencje czy partner jest bardziej męski, zimny, kwadratowa żuchwa, czy bardziej miękki-opiekuńczy-przyjacielski z miłym wyglądem. Co do seksu to zapewne w czasie jajeczkowania także raczej ostrzejszy seks. Spokojna minetka? Nie zasłyszałem, żeby jakiejkolwiek się podobała, bo by usnęła. Anal na biurku też odpada w przelotnych, bo zazwyczaj musi być zaufanie, ale w fantazjach pewnie jakieś kobiety mieć to mogą. No ale może mało widziałem i mało słyszałem 🙂 Tylko tj mówię, liczy się to, że jest zmiana preferencji mężczyzn. Jest to znana strategia seksualna kobiet, ten „drań” zapładnia, a ten miły pomoże odchować, aczkolwiek nie jest tak podniecający i aż tyle szacunku wobec niego nie da się wykrzesać. Alfa szmaci, beta płaci i tak dalej. Stąd te sprzeczności są bardziej kobiece niżeli męskie i uznajemy, że mężczyzna powinien wyznaczać tory działania, konkretne, a nie z milionem myśli kobiet zapętlających się, jedno mówić, drugie robić i trzecie czuć. No ale ostatnio wychowywani synowie przez matki to sami zagubieni i nie wiedzą jak być liderem, więc łatwo nie ma na tym rynku matrymonialnym dla obu płci.

          20. Aga

            „Preferencje czy partner jest bardziej męski, zimny, kwadratowa żuchwa, czy bardziej miękki-opiekuńczy-przyjacielski z miłym wyglądem.”
            Nie zauważyłam tego u siebie ani wśród koleżanek. Typ urody jaki się danej kobiecie podoba jest raczej stabilny a z pewnością nie zmienia się na przestrzeni miesiąca. Nie wiem skąd masz takie dane.

            „Spokojna minetka? Nie zasłyszałem, żeby jakiejkolwiek się podobała, bo by usnęła. Anal na biurku też odpada w czynach, bo zazwyczaj musi być zaufanie, ale w fantazjach pewnie jakieś kobiety mieć to mogą. No ale może mało widziałem i mało słyszałem ”
            Minetkę ogólnie zaliczyłabym do spokojnego seksu.. I z pewnością nie do usypiającego, ale może to mój chłopak jest ponadprzeciętnie uzdolniony w takim razie. Na zaufaniu chyba powinny opierać się związki czyż nie? Twierdzisz, że seks analny kobiety uprawiają tylko w fantazjach? To rzeczywiście mało widziałeś/słyszałeś.
            Ale nie chodziło mi w tym punkcie o roztrząsanie łóżkowych preferencji jako takich. Jedynie wskazanie, że mężczyźni też na różne rzeczy mają ochotę w zależności od nastroju. Nie nazwałabym tego chaosem a jedynie urozmaiceniem.

            „Tylko tj mówię, liczy się to, że jest zmiana preferencji mężczyzn. Jest to znana strategia seksualna kobiet, ten “drań” zapładnia, a ten miły pomoże odchować, aczkolwiek nie jest tak podniecający i aż tyle szacunku wobec niego nie da się wykrzesać. Alfa szmaci, beta płaci i tak dalej. ”
            Na tej samej zasadzie działa spokojna żonka diablica w łóżku czyż nie? A stwierdziłeś, że jest to łatwe do osiągnięcia.

            ” No ale ostatnio wychowywani synowie przez matki to sami zagubieni i nie wiedzą jak być liderem, więc łatwo nie ma na tym rynku matrymonialnym dla obu płci.”
            W silnie patriarchalnym społeczeństwie tylko kobiety wychowują dzieci, partnerskie związki próbują to zmieniać kładąc nacisk na rolę ojca w wychowywaniu pociech. A więc postulujesz za tym, żeby to kobiety miały wyłączność na wychowywanie czy jednak nie, bo już się gubię.

            Co do podesłanych linków to żaden nie odpowiada na moje pytania. Problem poruszony na filmiku jest w istocie problemem i się z tym zgadzam (nie do końca z końcowymi wnioskami). Tylko znowu, przecież to Ty nie chcesz żeby takie sprawy nagłaśniać, bo pewnie uderzałyby w męski autorytet…
            Ponawiam prośbę o link do badań o rozmnożeniu 80% kobiet.

            Ogólnie czytając Cię mam wrażenie, że jestem bardzo wyjątkowa a mój związek stoi zaraz obok Wróżki Zębuszki na skali prawdopodobieństwa istnienia 🙂

          21. RedPillerPL (Post author)

            Nie zauważyłam tego u siebie ani wśród koleżanek.

            A siedzisz w głowie koleżanek, a tym bardziej jesteś przekonana, że wiesz w 100% co je podnieca i one też takie seksualnie świadome? Śmiem wątpić o ich samoświadomości i introspekcji. Akurat przeciętny człowiek tego nie ma. Przeciętny człowiek ma wyparcie, by chronić choćby od depresji, a także nie być chwiejnym po już przywiązaniu się do kogoś. Bo jakby kobiety były w pełni świadome o swoich preferencjach, to dużo częściej by odchodziły i zdradzały mając racjonalne wątpliwości kto im się podoba. Zdecydowanie łatwiej jest zrzucić winę na kłótnię, czy coś pobocznego, gdy akurat w danym czasie mężczyzna kobietę jakoś odpycha sobą, a jest to akurat moment zmiany preferencji. Trzeba siebie obserwować bardzo bacznie.

            Ogólnie kobiety jednak pełnię świadomości seksualnej to osiągają, ale zazwyczaj po 30stce, albo wcale.

            Przykład wyparcia (nie mówię że Twojego): kobieta nie lubi bad boyów, a znowu się w takim kobieta zakochała. A to, że ma przekonanie, że ich nie lubi, że takich nie przyciąga, że świat wygląda inaczej, to tylko przekonanie, a nie fakt.

            Typ urody jaki się danej kobiecie podoba jest raczej stabilny a z pewnością nie zmienia się na przestrzeni miesiąca. Nie wiem skąd masz takie dane.

            http://newsroom.ucla.edu/releases/what-do-women-want-depends-on-249813

            Minetkę ogólnie zaliczyłabym do spokojnego seksu.. I z pewnością nie do usypiającego, ale może to mój chłopak jest ponadprzeciętnie uzdolniony w takim razie.

            Napisałaś „spokojna minetka”, więc jeśli nie usypiasz przy tym (napisałem to w formie metafory), to znaczy, że nie jest spokojna. To tak jak z seksem, który jest miękki, czuły i powolny. Niby fajnie, ale za wiele orgazmów z tego nie będzie.

            Twierdzisz, że seks analny kobiety uprawiają tylko w fantazjach?

            Gdzie tak twierdziłem? Kolejny raz przeinaczasz. Jeśli w ten sam sposób rozumiesz to co piszę w tekstach to nie dziwnym, że widzisz siebie i swój związek jako wyjątkowe. Pisałem o pozazwiązkowym seksie, gdzie nie ma zaufania, czyli powiedzmy jesteś wolna i nagle wybierasz sobie faceta, z którym uprawiasz ostry seks analny na biurku. Tu mi jedzie czołg, jeśli wiele kobiet tak robi.

            Jedynie wskazanie, że mężczyźni też na różne rzeczy mają ochotę w zależności od nastroju. Nie nazwałabym tego chaosem a jedynie urozmaiceniem.

            No dobrze, a ja wyjaśniłem, że nie o ochotę na różny seks ze względu na nastrój chodzi, tylko sprzeczne wymagania wobec mężczyzny w ciągu miesiąca. Nie tylko w postaci partnera seksualnego, ale i „życiowe”, osobowościowe. Najwyraźniej same tego nie zauważacie, kiedy oczekujecie innych zachowań, bo dla was to już naturalne, kiedy np. jest większe podrażnienie i czasem nawet kłótnie odbywają się z byle powodu, czy ta sama cecha charakteru w jeden dzień irytuje, w drugi jest okej. Tj pisałem, samoświadomość.

            W silnie patriarchalnym społeczeństwie tylko kobiety wychowują dzieci

            Nieprawda. Jest coś takiego jak męska inicjacja. Kompletne oderwanie synów od matki, by nauczyć się funkcjonować bez bardzo częstej nadopiekuńczości, zabraniania podejmowania ryzyka (załóż czapeczkę, nie ubrudź się, nie oddaj temu co cię bije) itd.

            Ponawiam prośbę o link do badań o rozmnożeniu 80% kobiet.

            Masz w tym wywiadzie powiedziane przez profesora. Póki co nie mam czasu grzebać w innych badaniach, ale możesz sobie nawet znaleźć, że tylko 1 na 17 mężczyzn doznało zaszczytu reprodukcji w czasach rewolucji agrokulturowej. To za Genome Research. Poza tym mężczyźni ginęli w wojnach, żyli także w patriarchalnym świecie gdzie tak naprawdę tylko najzamożniejsi mężczyźni mieli po kilka kobiet (wyłączna dla nich poligamia), by reszta obeszła się „smakiem”, także wystarczy trochę podstawowej wiedzy, by wiedzieć, że kobiety zawsze miały „kogoś” i do dzisiaj zdecydowanie gorzej sobie radzą z samotnością. Do tego dodaj to, że powiedzmy kobieta pokaże się w internecie, że jest wolna i chętna, to dostanie zdecydowanie więcej propozycji, niż mężczyzna który powie, że jest wolny i chętny. A to i tak nie wszystkie czynniki wpływające na to, że będąc kobietą sukces reprodukcyjny to prościzna dla większości.

            A zresztą
            https://psmag.com/environment/17-to-1-reproductive-success

            Ogólnie czytając Cię mam wrażenie, że jestem bardzo wyjątkowa a mój związek stoi zaraz obok Wróżki Zębuszki na skali prawdopodobieństwa istnienia

            Każdy ma prawo mieć wrażenie jakie chce i nie widzieć mechanizmów, które opisuje nawet w samej sobie, a co dopiero swoim związku. Związek jak związek, pewnie taki sam jak każdy inny, taki sam jak wszystkie te, które po X czasie i tak się rozpadły. Ciężko się odnieść, bo nie cytujesz w czym taka wyjątkowa się czujesz.

          22. Aga

            „A siedzisz w głowie koleżanek, a tym bardziej jesteś przekonana, że wiesz w 100% co je podnieca i one też takie seksualnie świadome? ”
            Nie siedzę w ich głowie tak jak z resztą Ty. Napisałam, że tego u nich nie zauważyłam czyli stwierdzam to po oznakach dostrzegalnych dla mnie a nie po przeprowadzonej psychoanalizie. Co miałam na myśli to to, że jeśli jednej podobają się faceci o arabskim typie urody to na takich właśnie zwraca uwagę i nie zauważyłam, żeby jej się ta preferencja zmieniała. Jeśli innej podoba się jakiś aktor to nie skręca się ze wstrętu na jego filmach w poniedziałek żeby w piątek o nim fantazjować. U siebie nie zauważyłam z prostej przyczyny – nie poświęcam wyglądowi mężczyzn zbytniej uwagi. Gdyby przeprowadzić na mnie drobiazgowe badania, jak te których wyniki podesłałeś, prawdopodobnie zgadzałyby się z większością. Czy ma to realny wpływ na moje życie to już inna sprawa. Jak mówię, nie roztrząsam czy dziś mam ochotę na faceta ze szczęką kwadratową czy mniej. Zanim zarzucisz mi niską samoświadomość i mechanizm wyparcia zauważę, że są ciekawsze rzeczy na których można się skupiać. Mam udany związek, który zaspokaja mnie seksualnie jak i emocjonalnie, nie muszę dzień w dzień myśleć o przetrwaniu. Ludzie są ogólnie bardziej złożonymi jednostkami niż np małpy. Oprócz pierwotnych instynktów mamy psychikę, uczucia, preferencje, zasady społeczne, kulturowe, religijne…

            „Bo jakby kobiety były w pełni świadome o swoich preferencjach, to dużo częściej by odchodziły i zdradzały mając racjonalne wątpliwości kto im się podoba.”
            No faceci też by mogli chodzić i ruchać wszystko o biodrach przystosowanych do rodzenia ich dzieci. Jednak w większości tego nie robią, też zarzucisz im niską samoświadomość?

            „Przykład wyparcia (nie mówię że Twojego): kobieta nie lubi bad boyów, a znowu się w takim kobieta zakochała. A to, że ma przekonanie, że ich nie lubi, że takich nie przyciąga, że świat wygląda inaczej, to tylko przekonanie, a nie fakt”
            To są problemy psychologiczne. Ludzie najczęściej powielają wzorce w jakich się wychowali. Jeśli jako mała dziewczynka nie dostawała miłości od ojca to bardzo prawdopodobne, że jej partner będzie tym bad boy’em. Będzie ją wykorzystywał za ochłapy miłości a ona święcie przekonana, że wszystko jest ok, bo innego sposobu nie zna. Może też wypierać rzeczy na które jej otoczenie zwraca uwagę, że są złe. Ale to są problemy psychologiczne dotykające obu płci a nie kobiecość sama w sobie.

            „Napisałaś “spokojna minetka”, więc jeśli nie usypiasz przy tym (napisałem to w formie metafory), to znaczy, że nie jest spokojna”
            Napisałam „spokojna minetka”, bo według mnie minetka jest spokojna. Nie wymaga akrobacji, mogę sobie leżeć, siedzieć, stać itp ale się zbytnio nie zmacham – spokojna.

            „Gdzie tak twierdziłem? Kolejny raz przeinaczasz.”
            Tu:
            Anal na biurku też odpada w czynach, bo zazwyczaj musi być zaufanie, ale w fantazjach pewnie jakieś kobiety mieć to mogą.
            Na co ja zareagowałam:
            Na zaufaniu chyba powinny opierać się związki czyż nie? Twierdzisz, że seks analny kobiety uprawiają tylko w fantazjach?
            Nie bez powodu zakończyłam zdania znakiem zapytania. My tu cały czas o związkach a Ty nagle z seksem pozazwiązkowym wyskakujesz bez uprzedzenia. Nie dziw się więc, że to zdanie wpędziło mnie w konsternację. Następnym razem zastanów się nad własnym doborem słów a nie obarczaj rozmówcę ciężarem dopowiadania sobie prawdziwego sensu.

            „Najwyraźniej same tego nie zauważacie, kiedy oczekujecie innych zachowań, bo dla was to już naturalne, kiedy np. jest większe podrażnienie i czasem nawet kłótnie odbywają się z byle powodu, czy ta sama cecha charakteru w jeden dzień irytuje, w drugi jest okej.”
            Tak, kobiety miewają huśtawkę nastrojów spowodowaną buzowaniem hormonów. Ma to związek z fazami okresu. Jedne bywają bardziej rozdrażnienie inne mniej. To nie jest jakaś tajemna wiedza, raczej jesteśmy świadome, że tego i tego dnia możemy być bardziej poirytowane/wrażliwe/płaczliwe. Sztuka w tym żeby nie wyładowywać tego na innych ludziach. Tylko znowu, to już umiejętność którą powinniśmy posiąść niezależnie od płci.

            „Nieprawda. Jest coś takiego jak męska inicjacja. Kompletne oderwanie synów od matki”
            Ty tak poważnie? Męska inicjacja – owszem jest coś takiego. Chłopak od tego czasu spędza całe dni z ojcem i resztą myśliwych polując na antylopy. Przekładając to na dzisiejsze czasy – chłopcy powinni całe dni spędzać w biurze, gdzie ojciec sposobiłby ich do zawodu. I kto tu ma problem z myśleniem życzeniowym… Patriarchat w wydaniu nowoczesnym oznacza ojca całymi dniami pracującego i matkę siedzącą w domu i zajmującą się dziećmi. W jaki sposób chcesz „kompletnie oderwać synów od matki”?

            Co do artykułu na psmag:
            Bardzo to ciekawe. Nie jestem pewna jakie dokładnie zasady kulturowe istniały w tym okresie. Prawdopodobnie kobiety nie decydowały o swoim losie, małżonków wybierał im ojciec wedle zamożności kandydatów, tak?
            „tylko 1 na 17 mężczyzn doznało zaszczytu reprodukcji w czasach rewolucji agrokulturowej” – jeśli odnosiłeś się do artykułu to jest w nim napisane, że rozmnożyło się 17 kobiet na 1 mężczyznę.

            ” Do tego dodaj to, że powiedzmy kobieta pokaże się w internecie, że jest wolna i chętna, to dostanie zdecydowanie więcej propozycji, niż mężczyzna który powie, że jest wolny i chętny”
            Tak, mężczyźni są mniej selektywni jeśli chodzi o dobór partnerki. Jeśli kobieta chce przygodnego seksu to łatwiej do niego doprowadzi niż facet. Ty taki stan rzeczy roztrząsasz na zasadzie kto jest temu winny. A tu nikt nie jest winny. Chcesz żeby kobiety obligatoryjnie uprawiały seks z każdym zainteresowanym nią mężczyzną?

            „Każdy ma prawo mieć wrażenie jakie chce i nie widzieć mechanizmów, które opisuje (…)”
            Miałam nadzieję, że Wróżka Zębuszka brzmi wystarczająco sarkastycznie.

          23. RedPillerPL (Post author)

            Nie siedzę w ich głowie tak jak z resztą Ty.

            Ale siedzę w badaniach między innymi, a Ty masz swoje przekonania i nic poza tym. I to jeszcze na temat innych, których nigdy w 100% nie poznasz.

            Co miałam na myśli to to, że jeśli jednej podobają się faceci o arabskim typie urody to na takich właśnie zwraca uwagę i nie zauważyłam, żeby jej się ta preferencja zmieniała.

            Tyle, że preferencja u kobiet jest skomplikowana, dlatego dochodzą tu jeszcze bardziej samcze i mniej samcze zachowania.

            Gdyby przeprowadzić na mnie drobiazgowe badania, jak te których wyniki podesłałeś, prawdopodobnie zgadzałyby się z większością. Czy ma to realny wpływ na moje życie to już inna sprawa.

            Ma i mieć będzie, aczkolwiek póki jest dobrze to nikt tego nie roztrząsa… a jak jest źle, to może szukać przyczyn problemów nie tam gdzie trzeba. Więc według mnie warto pomyśleć, co ma na nas wpływ.

            Mam udany związek, który zaspokaja mnie seksualnie jak i emocjonalnie, nie muszę dzień w dzień myśleć o przetrwaniu.

            Podświadomie każdy człowiek o tym myśli. Np. jesz bo też myślisz o przetrwaniu, ale wszystko jest samoistne. No i jak jesteś w związku, to masz zapewnione przynajmniej w jakimś stopniu bezpieczeństwo.

            Ludzie są ogólnie bardziej złożonymi jednostkami niż np małpy. Oprócz pierwotnych instynktów mamy psychikę, uczucia, preferencje, zasady społeczne, kulturowe, religijne…

            Jeśli są złożeni, to powinni myśleć bardziej niż zwierzęta, a nie unikać myślenia. A co do drugiego zdania – wiele zwierząt też tworzy sfery podobne do ludzi, a nawet skomplikowane systemy. Tyle, że jest inna skala.

            No faceci też by mogli chodzić i ruchać wszystko o biodrach przystosowanych do rodzenia ich dzieci. Jednak w większości tego nie robią, też zarzucisz im niską samoświadomość?

            Zarzucałbym im niską samoświadomość, gdyby to wypierali, a mimo wszystko widać by było po zachowaniach, że jest inaczej.

            To są problemy psychologiczne.

            Też, ale nie tylko. Udowodniono, że kobiecy pociąg do drani/mężczyzn patologicznych jest biologiczny i neurobiologiczny. Pierwszy z brzegu https://www.focus.pl/artykul/dlaczego-kobiety-kochaja-drani-neurobiologia-milosci-i-szczescia

            Ale na pewno będę pisał o tym częściej, z większa ilością źródeł, więc wtedy przejrzysz.

            Napisałam “spokojna minetka”, bo według mnie minetka jest spokojna. Nie wymaga akrobacji, mogę sobie leżeć, siedzieć, stać itp ale się zbytnio nie zmacham – spokojna.

            Ty tak. A jakby ktoś robił jeden ruch w przeciągu 10 sekund, to byś się zirytowała. Dlatego ok, inne definicje mamy i stąd rozbieżność.

            My tu cały czas o związkach a Ty nagle z seksem pozazwiązkowym wyskakujesz bez uprzedzenia.

            Racja, pisałem za szybko i mi umknęło.

            Sztuka w tym żeby nie wyładowywać tego na innych ludziach. Tylko znowu, to już umiejętność którą powinniśmy posiąść niezależnie od płci.

            Co być powinno… ogólnie opanowania i niewywlekania emocji przyznasz bardziej uczy się mężczyzn.

            I kto tu ma problem z myśleniem życzeniowym…

            A gdzie napisałem, że sobie tego życzę byśmy polowali znowu na antylopy? Moje zdanie o męskiej inicjacji jest tylko pokazaniem Ci, że nie masz racji z tym, że w patriarchacie zawsze synowie sa pod opieką matek.

            W jaki sposób chcesz “kompletnie oderwać synów od matki”?

            Wyłącznie angażując bardziej ojców do wychowywania, zmienić kulturowe normy, która płeć jest „lepszym rodzicem” (wszak to dyskryminacja według tych standardów), a także wprowadzając opiekę naprzemienną i niemożność rozwodów z powodu różnicy charakterów, tylko powód musi być naprawdę solidny. Uniknęłoby się dzięki temu wychowywaniu synów na wzór kobiet, którzy nie podobają się innym kobietom, którzy mają problemy z przystosowaniem, ale też nie byłoby aż tylu rozbitych rodzin i nakłaniałoby się ludzi do rozwiązywania konfliktów. Ale to oczywiście skrótowe, w komentarzu Ci wszystkiego nie napiszę.

            Prawdopodobnie kobiety nie decydowały o swoim losie, małżonków wybierał im ojciec wedle zamożności kandydatów, tak?

            Tak było niedawno, a wcześniej decyzje należały zawsze do mężczyzn „na górze”. Reszta mężczyzn mimo patriarchatu była zwykłymi „pachołami” i niewolnikami, a kobiety należały do jednego „pana”. Ale to tak jak mówię, jedna składowa tego wszystkiego, bo nawet sama przyznajesz poniżej jak jest:

            Tak, mężczyźni są mniej selektywni jeśli chodzi o dobór partnerki. Jeśli kobieta chce przygodnego seksu to łatwiej do niego doprowadzi niż facet.

            Kobietom zdecydowanie prościej jest kogokolwiek sobie znaleźć. Każda potwora znajdzie amatora. Do mężczyzn nie ma to zastosowania, tym bardziej ,gdy sam mężczyzna ma też wymagania. To musi mieć wpływ na mężczyzn i na kobiety – wcale nie w dobry sposób, co widać, co staram się pokazać.

            Ty taki stan rzeczy roztrząsasz na zasadzie kto jest temu winny. A tu nikt nie jest winny.

            Który cytat z mojej wypowiedzi o tym świadczy? Winny, tak, jest system. Opisuję fakty i jak to wpływa na rzeczywistość, także tą „związkową.

            Chcesz żeby kobiety obligatoryjnie uprawiały seks z każdym zainteresowanym nią mężczyzną?

            Skąd wniosek? Nie. To nierealne. Najlepszym wyjściem była monogamia, która napędzała produktywność mężczyzn, rywalizacja nie była tak wyniszczająca, no i przynajmniej ludzie nie cierpieli/nie bali się, jak dzisiaj zdrad, odejścia z byle powodu, zawodu – praktycznie każdy jest poraniony w jakiś sposób, więc zamiast mówić jaka jest prawda to nadal słyszymy mydlenie oczu na temat „miłości”, małżeństw itd, ale powoli się to zmienia.

            Tj mówisz, że nie czujesz, że musisz walczyć o przetrwanie każdego dnia, a dajmy na to mamy libido i wcale nie chodzi o podniecenie – ale ono decyduje co robimy, dokąd pędzimy i w jaki sposób. Bo człowiek realizuje wygrany mu program, ale zazwyczaj nieświadomie i seks + przetrwanie, czyli to co się z nim wiąże jest dużym motywatorem praktycznie wszystkiego co robimy.

            Miałam nadzieję, że Wróżka Zębuszka brzmi wystarczająco sarkastycznie.

            No i brzmi. Miej wrażenie, jakie masz. Najwidoczniej brakuje Ci na tyle otwartego umysłu by to zobaczyć, co opisuję, lub wiedzy, czyli za mało czytasz mnie i takich badań jak powyższe 😉

          24. Aga

            „Ale siedzę w badaniach między innymi, a Ty masz swoje przekonania i nic poza tym. I to jeszcze na temat innych, których nigdy w 100% nie poznasz”
            Nie zrozumiałeś mnie. Mówiąc, że nie zauważyłam tego ani u siebie ani u koleżanek miałam dokładnie to na myśli. Nie upieram się, że nie mylę się w swoich obserwacjach. Nie pokazuję tego również jako niezbitych dowodów na potwierdzenie jakiejś tezy. Stwierdziłam po prostu, że takich prawidłowości nie zauważyłam i nie wiem skąd masz takie dane. Dane dostarczyłeś a ja się do nich odniosłam. Uważam, że nie bez powodu tak długo nie było wystarczająco satysfakcjonujących badań na ten temat. Różnice są, według mnie, na tyle niezauważalne, że rzutować mogą na wybór przygody nocnej a nie partnera życiowego.

            „Więc według mnie warto pomyśleć, co ma na nas wpływ.”
            Oczywiście, że warto myśleć co ma na nas wpływ. Warto też myśleć co ma wpływ realny a co nikły.

            „Jeśli są złożeni, to powinni myśleć bardziej niż zwierzęta, a nie unikać myślenia. A co do drugiego zdania – wiele zwierząt też tworzy sfery podobne do ludzi, a nawet skomplikowane systemy. Tyle, że jest inna skala.”
            Owszem nie powinni myślenia unikać, gdzieś twierdziłam inaczej? Jestem świadoma tego, że zwierzęta tworzą różnego rodzaju struktury, bardziej skomplikowane niż przez długi czas myśleliśmy. Tu nie chodzi o różnicę w skali ale w poziomie skomplikowania właśnie. Ludzie są zdecydowanie bardziej złożeni.

            „Zarzucałbym im niską samoświadomość, gdyby to wypierali, a mimo wszystko widać by było po zachowaniach, że jest inaczej.”
            Napisałeś: Bo jakby kobiety były w pełni świadome o swoich preferencjach, to dużo częściej by odchodziły i zdradzały mając racjonalne wątpliwości kto im się podoba.
            Odpisałam: No faceci też by mogli chodzić i ruchać wszystko o biodrach przystosowanych do rodzenia ich dzieci. Jednak w większości tego nie robią, też zarzucisz im niską samoświadomość?
            Z Twoich słów wynikało, że kobiety są mało świadome swoich preferencji, bo nie dopuszczają się wystarczająco często zdrad. Otóż można być świadomym swoich preferencji i równocześnie trwać w stałym związku.

            „Udowodniono, że kobiecy pociąg do drani/mężczyzn patologicznych jest biologiczny i neurobiologiczny. ”
            Artykuł który podlinkowałeś wspomina jedynie o eksperymencie polegającym na wyborze między zdjęciem przystojniaka na nartach a księgowym. Wysnucie wniosków (na podstawie tego jednego badania), że kobiety czują pociąg do mężczyzn patologicznych jest, według mnie, zbyt daleko idące.
            Tylko znowu, takie zmiany mogą mieć wpływ na przelotny romans. Przy dobieraniu partnera życiowego bierze się pod uwagę o wiele więcej czynników. Pokazując zdjęcia różnych kobiet mężczyznom mogą oni np ocenić tą samą kobietę wyżej w czerwonej sukience niż w czarnej. Brunetki w okularach wskazać jako lepszy materiał na żonę a blondynki na kochankę. Tak to wygląda jeśli do oceny dostajemy jedynie wygląd zewnętrzny i aktywność na zdjęciu. Pytanie jakie to ma przełożenie na rzeczywisty wybór partnera życiowego?

            „Co być powinno… ogólnie opanowania i niewywlekania emocji przyznasz bardziej uczy się mężczyzn.”
            Przyznam i uważam za szkodliwe. Jestem świadoma różnić w jaki zwykle sposób wychowuje się obie płcie (mam trzech braci). Jestem również świadoma, że różnimy się często sposobem wyrażania uczuć. Nie znaczy to jednak, że komuś powinniśmy zabraniać lub nakazywać jak mają daną sprawę przeżywać. Tłumienie emocji źle wpływa na zdrowie. Większy odsetek mężczyzn cierpiących na choroby serca itp nie bierze się z nikąd, a tłumienie emocji jest jednym z czynników. (Oczywiście przy rozróżnienia zdrowego wyrażania emocji od toksycznego)

            „Wyłącznie angażując bardziej ojców do wychowywania, zmienić kulturowe normy, która płeć jest “lepszym rodzicem” (wszak to dyskryminacja według tych standardów)”
            Z tym się zgadzam i za tym też postuluję.

            „także wprowadzając opiekę naprzemienną”
            Na czym miałaby polegać?

            „niemożność rozwodów z powodu różnicy charakterów, tylko powód musi być naprawdę solidny.”
            Gdyby zakazać wpisywania w papiery „różnicy charakterów” jak przyczyny to szybko znalazłyby się na te przyczyny inne nazwy. Jeśli ludziom źle się ze sobą żyje to nie zmienisz tego zakazując im się rozejść.

            „przynajmniej ludzie nie cierpieli/nie bali się, jak dzisiaj zdrad, odejścia z byle powodu, zawodu – praktycznie każdy jest poraniony w jakiś sposób, więc zamiast mówić jaka jest prawda to nadal słyszymy mydlenie oczu na temat “miłości”, małżeństw itd, ale powoli się to zmienia.”
            Ludzie się od zawsze zdradzali. Jedynie kiedyś możliwość odejścia od zdradzającej osoby była ograniczona. Odejście z byle powodu też było mało możliwe ale ma równi z odejściem z powodu poważnego. Czym jest to mydlenie oczu? Jak dla mnie przerzucenie się na retorykę: nie musisz być w związku dla zasady, bądź z kimś z miłości a nie przez presję społeczeństwa, musisz dbać o „ogień” w małżeństwie, miłość to decyzja a nie chwilowe zauroczenie itd. jest jak najbardziej na plus.

          25. RedPillerPL (Post author)

            Trochę się naszukałem specjalnie dla Ciebie o tych sprzecznych kobietach:

            Brak „odpowiednich kandydatów” może wiązać się ze sprzecznymi i wysokimi wymaganiami stawianymi przez kobiety. Z badań Paprzyckiej (2006) wynika, że kobiety żyjące w pojedynkę mają sprzeczne oczekiwania od potencjalnego partnera, najczęściej preferują typ „tradycyjnie” męski w odniesieniu do świata zewnętrznego, ale prezentującego cechy tradycyjnie uznawane za „kobiece” w relacji intymnej. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem „smyczy kulturowej” (Szlendak, 2005), którą kobiety same sobie zarzucają. Mimo świadomości irracjonalnego charakteru swoich oczekiwań, marzą o mężczyźnie, którego opis
            charakterologiczny czyni nierealnym.

            Wysokie wymagania wobec partnera zalicza się do kluczowych społecznych przyczyn wzrastającej liczby samotnych wykształconych kobiet (Gajda, 1987; Welon, Szklarska, Bielicki, 1999)

            W odniesieniu do mężczyzn nie znalazłem niczego podobnego.

            Dodajmy do tego różne preferencje w czasie miesiąca, dzięki hormonom, no i mamy mieszankę gotową.

          26. Aga

            Doceniam 😉
            Nie znalazłam badań Paprzyckiej, nie znam więc szczegółów. Nie wiem jaki procent wszystkich Polek to „kobiety żyjące w pojedynkę” i jaka część tych kobiet to te czekające na ideał. Czy jest to liczba mogąca świadczyć o całej populacji?

            „Wysokie wymagania wobec partnera zalicza się do kluczowych społecznych przyczyn wzrastającej liczby samotnych wykształconych kobiet (Gajda, 1987; Welon, Szklarska, Bielicki, 1999)”
            „Wysokie wymagania”, „wzrastająca liczba” – takie stwierdzenia nie dają żadnych konkretów. Wysokie czyli jakie? Wzrost o ile procent w jakim czasie? Jaka to część wszystkich kobiet itd.
            To pewne, że przy rozwoju gospodarki, aktywizacji kobiet i wzroście ich wykształcenia wymagania będą rosnąć. W czasach, kiedy życie kobiety zależało od znalezienia męża, oczywistym jest, że często czepiały się pierwszego lepszego. Liczba kobiet singli na początku rosła, z powodów czysto ekonomicznych. Przypuszczam, że największa dynamika przypadła na okres lat 90. a potem wyhamowała. Właściwie to jedynie pokazuje, że kobiety też potrafią same o siebie zadbać i same decydować.
            Wydaje mi się, że problem ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami jest bardziej pokoleniowy. Wystarczy zaobserwować młodych ludzi na rynku pracy. Wymagania mężczyzn co do kobiet też wzrosły aczkolwiek może nie aż tak dynamicznie (pewnie głównie w obszarze wyglądu i seksualności – pornografia, photoshop – ale też osobowości)
            Zawsze będą występować skrajności – nawet większym problemem jest, że ludzie potrafią mieć wciąż zbyt niskie oczekiwania… Jeśli ktoś nie jest w stanie znaleźć swojego ideału to trudno, niech nauczy się żyć sam ze sobą. Gorzej jeśli tendencja idzie w drugą stronę – ze strachu przed samotnością/oceną społeczeństwa wchodzenie w związki patologiczne.
            To chyba dobrze, że ludzie przestają myśleć na zasadzie „ch*jowo ale stabilnie”?

            Co do zmian hormonalnych wydaje mi się, że przeceniasz ich wartość. Kobiety podczas owulacji są bardziej ponętne, odsłaniają więcej ciała itd. Ale nie zauważyłeś chyba żeby jakaś Twoja cicha znajoma (szara myszka) cyklicznie zamieniała się w kuszącą seksbombe na trzy dni w miesiącu? Zmiany są subtelne.
            Poszperałam trochę z ciekawości wokół tematu owulacji. Udowodniono na przykład, że tancerki erotyczne zbierają więcej napiwków właśnie w dni płodne (autorzy badań dostali za to igNoble). Przeprowadzono też ciekawy eksperyment – kobiety nosiły przez 3 noce te same podkoszulki w różnych fazach cyklu. Dano je potem mężczyznom do wąchania mierząc poziom testosteronu w ślinie przed i po. Zaobserwowano znaczący wzrost przy koszulkach noszonych w okresie płodnym.
            Mężczyźni silniej reagują na kobiety będące w trakcie owulacji i postrzegają je jako bardziej atrakcyjne (faktycznie symetria ciała i jego proporcje polepszają się w tym okresie). Pokazały to różne eksperymenty – od oceny zdjęć po ocenę głosu. Tylko co z tego wynika?
            Dla osób będących w związku przekłada się to zapewne na większą ilością stosunków w tym czasie. Single (na jednorazowy skok) prawdopodobnie wybiorą więcej kobiet płodnych, singielki chętniej zdecydują się na krótką przygodę w okresie owulacji. Pod względem przetrwania gatunku ma to jak najbardziej sens.
            Co do zdrad niewykluczone, że kobiety dopuszczają się ich więcej w tym akurat czasie, ale jest to ewentualnie skutek problemów w związku a nie przyczyna sama w sobie.
            Odnosząc się do badania, które podlinkowałeś wcześniej.. Zastanawiam się jaki wpływ na wybór pomiędzy księgowym a narciarzem miało nie tyle inne postrzeganie mężczyzn, co samopoczucie kobiet. Podczas dni płodnych czuły się bardziej atrakcyjne, pewne siebie więc bardziej skłonne do podjęcia ryzykownych decyzji. Ale to już taka luźna myśl.

            Tyle wątków poruszyliśmy, że już się pogubiłam i nawet nie wiem co Ty mi próbujesz udowodnić 😉
            Kobiety -> okres -> chaos -> wniosek?
            Odnoszę wrażenie, że ignorujesz złożoność problemów.
            Piszesz jakbyśmy byli wyłącznie hormonami i instynktami… Niektóre małżeństwa stosują naturalne metody planowania rodziny – współżyją wyłącznie podczas dni niepłodnych, rezygnując z czasu kiedy kobieta jest najatrakcyjniejsza i najbardziej ponętna. To jest szczególny przykład i zdaje sobię sprawę, że większość nie zachowuje się w ten sposób (wciąż nie jest to św Graal czy jednorożec…). Chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na inne czynniki, oprócz stricte biologicznych, które wpływają na człowieka.

          27. RedPillerPL (Post author)

            To co ja poradzę, że poruszamy wiele wątków? Przynajmniej można pogadać. Wyszliśmy z założenia, że kobiety są sprzeczne i nie powinny wychowywać synów, a często same nie wiedzą czego chcą, bo też mają wykluczające siebie wymagania. I staram się pokazać, że dominacja kobiet jest szkodliwa dla obu płci.

          28. Aga

            Ja na wielość wątków nie narzekam, po prostu się w nich pogubiłam i nie chcę w kolejne zbytnio odbiegać (mam do tego tendencję).
            Co do tego założenia, że kobiety są sprzeczne dalej nie jestem przekonana. Ok, jest jakaś część samotnych kobiet, które mają sprzeczne oczekiwania co do mężczyzn i z tego powodu się nie wiążą. Ale po pierwsze – są to ich oczekiwania a nie same w sobie są sprzeczne; po drugie – wciąż nie wiem jak bardzo istotna jest to część wszystkich kobiet.
            Oczywiście, że powinny wychowywać synów, powinny to jednak robić mądrze. Brak relacji z matką jest szkodliwy tak jak zła relacja. Rola ojca w wychowaniu dzieci (obu płci) też jest niezwykle istotna. W jaki sposób chciałbyś całkiem odciąć synów od matki? Myślisz, że jakieś dziecko chciałoby być odseparowane od jednego ze swoich rodziców?
            Istnieją złe zachowania matek – nadopiekuńczość, zbytnia surowość. Trzeba o tym mówić, trzeba wskazywać ich szkodliwość i trzeba pamiętać, że one wpływają również źle na córki.
            Mężczyźni też często sami nie wiedzą czego chcą. Uznałabym to za cechę wybitnie uniwersalną.

            Abstrahując
            Piszesz na przykład: „Słuchający kobiety mężczyzna zrówna się poziomem z kobietą. ” Jakby poziom kobiety to było dno i kilometr mułu 😉 A potem masz pretensję do kobiet, że chcą być „męskie”.
            W powszechnym użyciu są zwroty, które przypisują kobiecości negatywny wydźwięk. Rzucasz jak baba, płaczesz jak baba, biegasz jak baba – to są poważne obelgi nawet dla bab. Jako mała dziewczynka przyrównanie do chłopca traktowałam jako wyróżnienie, pochwałę, to znaczy że w czymś jestem dobra. Społeczeństwo wartościuje męskie jako pożądane, kobiece jako nie, a potem wielkie zdziwienie dlaczego niektóre kobiety nie chcą być uznawane za „kobiece”.
            Ja byłam dobra w wielu dziedzinach tradycyjnie postrzeganych jako męskie. Nie chciałam być „jak baba”, bo kojarzyło mi się to ze słabością, przegrywaniem, głupotą i nudą. Czułam się gorsza od chłopców nawet z nimi wygrywając, przypisując wyniki szczęściu, bo w końcu jestem tylko kobietą. Wydaje mi się, że to ma duży wpływ na znaczną liczbę dziewczyn jak i na ich późniejsze dorosłe życie. Według mnie powinniśmy się po prostu traktować z szacunkiem i nie wartościować jak robisz to Ty.

          29. FanatykMGTOW

            Z podziałem zadań w każdej relacji inaczej jest taki problem, że jednak ludzie z czasem się zmieniają, zmniejszają się im możliwości w jednym aspekcie, powiększają w drugim. Tak samo zmniejsza się im tolerancja na jedne rzeczy, zwiększa na drugie. W związku z tym, gdy nie ma narzuconych przez kulturę sztywnych ram, następuje przeciąganie liny między partnerami. Kolejne renegocjacje układu i bardzo łatwo dochodzi do sytuacji, że w którymś momencie jedna strona stwierdza (słusznie lub nie – to bez większego znaczenia), że układ się drastycznie zmienił na jej niekorzyść – i następuje konflikt.

            Chyba że zależy nam partnerstwie krótkotrwałym: negocjujemy umowę, ze wszystkimi szczegółami, plus reguły odstąpienia od umowy – i zakładamy, że partnerstwo potrwa nie dłużej niż kilka lat.

          30. Aga

            @FanatykMGTOW
            Sam przyznajesz, że ludzie się zmieniają. Więc w jaki sposób sztywne zasady mogą się sprawdzać? Jeśli wprowadzimy jakieś odgórne prawo to ono zablokuje emocje? Nagle ludzie przestaną się zmieniać na przestrzeni lat?
            Niestety albo stety zmienność w naszym życiu jest nieunikniona (stety, bo inaczej świat by się nie rozwijał) i w związku powinniśmy być tego świadomi. Nie da się ustalić jednego sztywnego kodeksu dzięki któremu wszyscy będą szczęśliwi. Ludziom w pewnym momencie w ramach robi się niewygodnie i cierpią w takich ograniczeniach.
            Mężczyzna zawsze rąbał drzewo na opał ale uległ wypadkowi i teraz ma ograniczoną ruchomość barku. Żona ma go zostawić, bo facet.exe przestał działać? Nie, mogą zmienić podział obowiązków i to on stanie do garów a ona pójdzie narąbać tego drzewa. (A potem niech wymienią w końcu piec na gazówkę)
            Co do negocjowania zasad parterswa… Sugerowałabym raczej więcej miłości i patrzenia na ukochaną osobę jak na człowieka a nie dostarczyciela dóbr określonych w umowie. Chyba, że Ty i Twoja wybranka lubicie paragrafy to w porządku
            Ps.: aż sprawdziłam co to MGTOW 😉

          31. RedPillerPL (Post author)

            Żona ma go zostawić, bo facet.exe przestał działać?

            Zwykle zostawia. Kobiety inicjują większość rozwodów i przepraszam – chyba nie w dostatku, tylko właśnie gdy mężczyzna nie spełnia jakichś swoich funkcji (a te wymagania rosną w czasie trwania związku – prawo briffaulta).

            Sugerowałabym raczej więcej miłości i patrzenia na ukochaną osobę jak na człowieka a nie dostarczyciela dóbr określonych w umowie.

            Byłoby miło, gdyby kobiety tak do tego podchodziły, ale coraz więcej ma wymagań i na tym to się kończy, a nie na „kochaniu”. Bo żeby ona „pokochała” to NAJPIERW muszą być spełnione warunki. Bierność, roszczenia, to krytykujemy. Gdyby kobieta chciała kochać to zawsze by myślała co może dać, co dostarczyć. A to już rola mężczyzn jak się uważa. W kobietach rośnie egoizm, dużo wymagać, mało dawać i tak to się zmienia.

            Tak to wygląda, bez przerysowywania
            http://swiadomosc-zwiazkow.pl/patent-zdobycie-rozkochanie-kobiety/

          32. FanatykMGTOW

            @Aga: wg mnie zaletą sztywnego podziału ról jest brak konieczności uczestniczenia w ciągłych negocjacjach. Ciągłe negocjacje są dla mnie psychicznym obciążeniem. Pewne typowe zmiany w życiu człowieka tradycyjne role płci uwzględniały. Natomiast sytuacje wyjątkowe, typu kalectwo mężczyzny (albo śmierć), mogłyby być rekompensowane przez jego brata lub przyjaciela. Dzisiaj to mało możliwe, bo przyjaźń się aktywnie tępi (przez wzbudzanie wstydu, że ma się uczucia do przyjaciela), a rodziny są małe, więc i z braćmi ciężko.

            A co do sprawdzania, co to jest MGTOW: kobietom może ta wiedza nie jest bardzo potrzebna, ale jeśli masz brata, czy kolegów na których losie Ci zależy – koniecznie nakłoń ich do zapoznania się z ideą (a czy pójdą tą drogą, to już ich własny wybór).

          33. Aga

            @FanatykMGTOW
            Rozumiem, że dla Ciebie sztywny podział ról jest lepszym rozwiązaniem ale np dla mnie już nie. W dziesiejszych czasach oboje mamy wybór – Ty możesz związać się z kobietą o poglądach podobnych do Twoich a ja z mężczyzną który myśli jak ja. Gdyby narzucić z góry zasady gry to ja nie miałabym wyboru. Zdaję sobie też sprawę, że wtedy Ty miałbyś większą szansę na znalezienie odpowiedniej kobiety ale ja nie miałabym żadnych szans. Albo męczyłby się ze mną jakiś biedy facet, bo nie decydowałabym za kogo wychodzę 😉
            Co do sytuacji wyjątkowych… Myślę, że taka rekompensata, o której wspominasz, w dzisiejszych czasach jest mało możliwa z wielu przyczyn. Mam trzech braci i trzy siostry – rozjechaliśmy się po całej Polsce a nawet świecie. Przy obecnej globalizacji powrót do życia w klanach rodzinnych jest niemożliwy. Z aktywnym tępieniem przyjaźni nigdy się nie spotkałam, trudno mi się ustosunkować.

          34. Lionheart1986

            Nie spotkałem nigdy Kobiety która chciał by r równouprawnienia – serio! Parytety oraz przywileje starego porządku jak najbardziej tak ale żeby posprzątać garaż, zrobić remont ,naprawić jakieś RTV/AGD, przepchać rury w sraczu to nigdy. Nie są też zbyt chętne brać odpowiedzialności które wiążą się z niektórymi przywilejami ale to już inna para kaloszy.

          35. Aga

            W równoUPRAWNIENIU chodzi o równe prawa. Prawo do edukacji, wyborcze, do decydowania o własnym losie.. Zaryzykuję stwierdzenie, że jednak spotkałeś sporo takich kobiet.

          36. RedPillerPL (Post author)

            W definicji równouprawnienia tak. Co z nią zrobiono widać 🙂 odsyłam do najnowszego tekstu satyrycznego o patencie na uszczęśliwienie feministki.

          37. Lionheart1986

            @Aga
            No w sumie to masz racje jedną poznałem tzw „Zosie Samosie” a przynajmniej tak się określała na naszych pierwszych spotkaniach. Na określeniu się skończyło… Co do równouprawnienia tak masz racje ale z równymi prawami powinny również dziedziczyć równe obowiązki bo inaczej nie będzie RÓWNO 🙂

          38. RedPillerPL (Post author)

            Taka jest natura, hierarchia i zasady wszystko upraszczają, a zmienność emocji wszystko utrudnia. Lepiej wiedzieć co robić, niż słyszeć sprzecznych komunikatów co jest dobre, a nawet męskie. Myśle, że też byś miała z tym problem, gdybyś słyszała komunikatu, że rób rzecz A, a będzie dobrze, a potem wychodzi, że jesteś odpowiedzialna za coś za co nie miałaś być, a do tego mówi Ci się nagle, że trzeba było robić rzecz B.

            mają teraz brać część odpowiedzialności za siebie, już nie są pozbawione możliwości wyboru

            I ten większy wybór, to z jednej strony wybór odpowiedzialności, z drugiej nieodpowiedzialności – nadal częściej jednak nie być odpowiedzialną (cały czas pondnoszę tu wmawianie, że zło podchodzi od mężczyzny, każdy konflikt gdzie jest agresja to znowu wina mężczyzny, niewiele patrzy na ognisko zapalne + rozwody i też zazwyczaj niewinność kobiety i profity dla kobiety, a mężczyzny praktycznie nigdy, tylko kary i obowiązki). Mężczyzna nadal musi robić jedno i to samo, lub czeka go klęska/samotność/bezdomność/więzienie, a na dodatek słucha sprzecznych komunikatów i też się gubi.

            Przypomnę też, że nie bez powodu wprowadzono monogamię + wierność. Czy to też reguła? Też. A potem się patrzy i to też tyczy obu płci – jak ta monogamia dziś wygląda, ile jest zdrad, ile jest małżeństw od dechy do dechy, ile rozwodów i jak bardzo te reguły nie mają już racji bytu. A ludzie chcą je mieć, bo to też daje szczęście i bezpieczeństwo. W końcu kto nie chciałby być zabezpieczony przed zdradą i bólem z tego powodu? Monogamia daje to, że 1 mężczyzna ma parę z jedną kobietą, a gdy jest luz (jak dzisiaj) bierzemy się za poligamię i hipergamię, nadal słysząc stare, monogamiczne regułki. A my to prostujemy na stronie.

            Ludzie też pragną mieć jasno sprecyzowane oczekiwania/wymagania. Naprawdę prosto się żyje z osobą, która wie czego chce i co społeczeństwo od ciebie chce, a czego nie chce i najlepiej byś tego nie robił (a choćby po co stworzono prawo, a wcześniej religie?). Dlatego tak, jakieś reguły, zasady, konkrety są potrzebne. Co, kto i dlaczego i za co. I tak się żyje dobrze, niżeli gdy się dostaje karę za coś za co się słyszy miało dać profit.

          39. Aga

            Bycie z osobą która wysyła sprzeczne sygnały nie jest dobre, tutaj się zgadzamy.
            W stosunku do kobiet społeczeństwo też wysyła sprzeczne sygnały: bądź sobą ale nie za bardzo – makijaż zdecydowanie potrzebny; bądź fit ale z dużymi piersiami; siedzisz w domu z dziećmi i nie pracujesz? Leń. Masz dzieci i pracujesz? Za mało poświęcasz im czasu, co z ciebie za matka.
            Nie mówię tego, żeby przerzucać się na argumenty kto ma gorzej tylko aby pokazać, że społeczeństwo zawsze ma coś do powiedzenia. Od jednostki już zależy jak sobie z tym radzi i jaki ma stosunek do tego co myślą inni. Nikt nie jest w stanie od tego uciec niestety całkowicie.
            Do sprawy rozwodów i monogamii chętnie się jeszcze odniosę ale to jak znajdę czas

        2. Szymek

          Naturą kobiet nie jest rządzenie – może jest kilka procent kobiet, które się do tego nadają i odczuwają przyjemność z tego, że podejmują decyzje. Wy chyba naprawdę nie rozumiecie swojej natury – nam się podobają kobiety kobiece, Wam męscy mężczyźni, kobieta lubi jak facet jest decyzyjny i rządzi. Taka sytuacja obrazowa – jest szczelnie zamknięte pomieszczenie i w pomieszczeniu znajduje się kobieta i facet, nagle do pomieszczenia zaczyna lać się woda, kobieta krzyczy zaczyna i wołać ‚Boże co zrobić, co zrobić, ratuj’ i zaczyna płakać… Facet jakoś rozbił ścianę i się wydostali – kobieta rzuca się w jego ramiona i się całują. Teraz odwróć tą sytuację – myślisz że na końcu kobieta rzuci się w ramiona faceta ??? Oczywiście sprowadziłem sytuację do absurdu aby pokazać mechanizm działania, bo mogli się nad tym razem zastanowić ale czy na pewno wtedy facet by zapunktował kobiecie jakby z nią konsultował czy wziąć siekierkę i rozpieprzyć ścianę – pozdrawiam.

          Reply
          1. Aga

            Jeśli u Ciebie punktuje kobieta, która w sytuacji kryzysowej jedynie krzyczy i zalewa się łzami to Twoja sprawa.
            Bitwa na absurdy! Kobieta pediatra, zdając sobie sprawę, że decyzyjność nie leży w jej naturze, każdą przyjętą strategię leczenia dziecka konsultuje ze swoim mężem- informatykiem.
            Również pozdrawiam.

    2. Quasimodo

      Nie dokońca mała, załóżmy że facet jest kucharzem i prowadzi pizzerie czyli biznesik, natomiast żona po studiach ekonomicznych zajmuje sie w corpo przekładaniem papierków lub wygłasza przemówienia robotnikom na produkcji. Czy w takiej sytuacji też ma oddać kobiecie ster finansowy, watpie chyba ze ma tyle na głowie ze odda jej władze ale przy wiekszych decyzjach i tak bedzie chciał miec kontrole albo chociażby wgląd. WYKSZTAŁCENIE O NICZYM NIE ŚWIADCZY JEST TYLKO PAPIERKIEM.

      Reply
      1. Aga

        Owszem, papierek często o niczym nie świadczy. W moim przykładzie chodziło jednak o kobietę która zna się finansach 😉 nieważne mężczyzna czy kobieta, jeśli ktoś się na czymś lepiej zna to się tym zajmuje. To najefektywniejsza relacja

        Reply
    3. Maja

      Myślę, że autorowi nie chodziło o podział ról na „żeńskie” czyli gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie i na „męskie” czyli wszystko inne. Jeżeli kobieta lepiej się czuje w zarządzaniu finansami a mężczyzna w gotowaniu, to jeżeli umówią się na taki podział to nie ma w tym niczego złego.
      Bardzoej chodziło o to, że kobiety pomimo „partnerstwa” są stroną dominującą w związku. To one wydają „polecenia” i to nawet nie wprost tylko w stylu „domyśl się”, domagają się starania się o nie, podczas gdy dają prawie nic. Cała propaganda jaką obserwujemy jest wycelowana w mężczyzn, żeby wmówić im poczucie winy za to, że są mężczyznami, czyli umniejsza ich pozycji.

      Reply
      1. RedPillerPL (Post author)

        Tak jest. Czyli jest to mowa o partnerstwie, ale jednak w danych zachowaniach cały czas kobieta się pokazuje jako strona ważniejsza, dominująca, ma więcej potrzeb, częściej czegoś żąda, oczekuje bardziej zrozumienia, czy empatii, ma silniejszy głos w budowaniu takiego związku. To taki fałsz. Steruje tym mężczyzną, nawet gdy on podejmuje decyzje i bierze za nie odpowiedzialność, to jednak ona go namawia, lub czasem nawet manipuluje nim w jakiś sposób, wymusza dane działania, czy zachowania, bo naprawdę nie ma co negować. Istnieją różne „babskie gierki”. Same kobiety je znają, gdy kobiety potrafią stosować je między sobą. Dlaczego więc w związkach na mężczyznach, szczególnie mocno zakochanych nie miałyby tego próbować. O tym jest mowa. Nie ma zatem tu realnego szacunku do mężczyzny, jego odrębności, kobieta chce być w centrum, niekoniecznie będąc stroną odpowiedzialną za bycie ważniejszą. Ogólnie tak się kreuje relacje, bo „facet się staraj”, „facet z inicjatywą”, „facet mus pewności siebie”, „facet nie mazgaj się”, „facet zarabiaj więcej”, facet to i tamto dla kobiet. A kobieta niekoniecznie w tych samych proporcjach presji/wymagań jest traktowana i naprawdę w domach jest matriarchat, matka jest ważniejsza, w sądzie rodzinnym też ojciec/mężczyzna to ktoś 10 kategorii. To wszystko składa się na całość jednak coraz większej dominacji kobiet mimo mówienia o partnerstwie.

        A o tych gierkach psychicznych już opisane było tu:
        http://swiadomosc-zwiazkow.pl/kobiety-sa-coraz-bardziej-agresywne-psychicznie/

        A i to polecam:
        http://wyborcza.pl/1,87648,4721711.html

        W większości domów rządzą kobiety, po partyzancku.
        Jak ta przysłowiowa szyja, która obraca ojcem, głową rodziny. Jeżeli mężczyzna kocha kobietę, to nie ma szans w tej konfrontacji. Bo ona bardziej kocha dziecko i ma instrumentalny stosunek do mężczyzny.

        Luka empatii, pokazująca która płeć jest ważniejsza, a więc dominuje:
        https://youtu.be/sUrcRdrJXq8

        Reply
        1. LastTimeLooser

          Ten artykuł z wyborczej… chciałem doczytać, ale trzeba mieć abonament.

          Reply
      2. Aga

        „To kobieta w partnerstwie mówi co jest ważne, a mężczyzna się dostosowuje i wykonuje prace, a także nierzadko pozwala na kontrolę wydatków przez kobiety. Partnerstwo oznacza dominację kobiety, która wyznacza tory działania, czyli jest odwróceniem patriarchalnych ról nazywając to inaczej. ”
        Odnoszę wrażenie, że tekst tyczył się również podziału na tradycyjne role.. A komentarze pod nim utwierdzają mnie w tym przekonaniu.
        Termin „partnerstwo” jest często przedstawiany w krzywym zwierciadle w powyższym wpisie.
        Gdzie obserwujesz tego typu propagandę? Pytam poważnie a nie zaczepnie. Osobiście spotykam się raczej z coraz większym naciskiem na to zdrowe partnerstwo właśnie. I zwracanie uwagi na to, że mężczyźni również mają uczucia, również mogą płakać, również mogą (powinni) być aktywnymi rodzicami. A pracujące kobiety nie mają obowiązku brać wszystkich zajęć domowych na swoje ramiona

        Reply
        1. RedPillerPL (Post author)

          I zwracanie uwagi na to, że mężczyźni również mają uczucia, również mogą płakać

          Gdzie? Zacytuj te media.

          Reply
          1. Aga

            „Dawanie w związku jest ważne. Różnie to jednak rozumiemy. Dawanie nie oznacza, że uprzejmie wypuścisz męża na piwo z kolegami raz w miesiącu oczekując, że się zrewanżuje tym samym. Dajesz przede wszystkim siebie, swoją uwagę, szacunek, troskę, zaufanie, pozwalasz zrelaksować się, zdystansować i wrócić do równowagi. Na tym między innymi opiera się dobry związek.”
            „Decyzje warto podejmować wspólnie, szczególnie te trudne i mające duże znaczenie dla rodziny. Uciekanie od odpowiedzialności powoduje, że partner ma poczucie osamotnienia i braku wsparcia. W dłuższej perspektywie skutkuje to niechęcią partnera, mnogością obowiązków, bo przecież decyzja jest tylko pierwszym krokiem, trzeba też realizować postanowienia. Jeśli od partnera słyszymy słowa: wszystko jest na mojej głowie, sam/sama muszę wszystko załatwić, warto zastanowić się nad ich powodem. Być może nie bierzemy na siebie ciężaru podejmowania decyzji i odpowiedzialności za rodzinę.”

            http://kobieta.siostraania.pl/partnerstwo-zwiazku-5-filarow-dobrego-zwiazku/

            Pierwsza strona która wpadła mi teraz w ręce

        2. FanatykMGTOW

          „Gdzie obserwujesz tego typu propagandę? Pytam poważnie a nie zaczepnie. Osobiście spotykam się raczej z coraz większym naciskiem na to zdrowe partnerstwo właśnie. I zwracanie uwagi na to, że mężczyźni również mają uczucia” – co prawda nie do mnie pytanie, ale propagandę obserwuję w Polskim Radiu, oraz na Onecie. Objawia się ona tym, że mnóstwo mówi się o potrzebach kobiet, o tym jak powinny realizować swoje pasje, niestereotypowe cele życiowe, a o mężczyznach tylko w kontekście tego, jak powinni „partnersko” dzielić się wspólnym obowiązkiem realizowania tego, na czym zależy kobiecie.

          Reply
  5. Maja

    „Tyle, że właśnie – ile dzisiejszych kobiet chce uznać męski autorytet, by go słuchać?”

    Ja! Ja się zgłaszam! A tak serio – obecnie nawet gdyby kobieta chciała, to często znaleźć mężczyznę, który umiałby dowodzić w związku. Pewnie odpowiedzialne za to jest programowanie o którym piszesz wyżej – „partnerstwo” – a także coraz częstsze rzaburzenia nie tylko u kobiet, ale u mężczyzn również. DDD, DDA, depresje, nerwice…. Taki mężczyzna nie da rady dowodzić, dominować i prowadzić związku nawet przy wsparciu kobiety.

    Gdybym mogła coś doradzić współczesnym kobietom to to, żeby spróbowały oddać przewodnictwo mężczyźnie i zobaczyć co się stanie. Oczywiście nie oznacza to, że kobieta powinna pozwalać się przez niego gnoić, tylko przyjąć postawę uległą, dać mu większą decyzyjność a kiedy już podejmie jakąś decyzję to nie robić awantur że ona wolałaby inaczej tylko podążyć za nim i po prostu zaufać. Żeby coś takiego grało muszą zaistnieć dwie rzeczy: mężczyzna nie będzie chciał wykorzystywać swojej pozycji żeby stłamsić kobietę a kobieta ma na tyle oleju w głowie, że rozpozna kiedy mężczyzna ma wobec niej złe zamiary (i się wycofa z relacji).
    U mnie na przykład wygląda to tak, że słowo mojego partnera jest ważniejsze, ale jeżeli coś mi się nie podoba, mam inny pomysł to o tym mówię i wtedy on decyduje, że możemy zrobić po mojemu (albo nie) 😛 A nie tak jak w przypadku wielu obecnych zwiazków: ja mówię, że robimy to to i to a on wykonuje wszystko bez szemrania. Tak samo, kiedy już na coś sie uprze i jedziedziemy powiedzmy na spacer a po drodze sie rozpada to nie robię awantury „MOGŁEŚ SPRAWDZIĆ PROGNOZĘ POGODY! JESTEŚ DO NICZEGO….”, tylko mówię „Spoko, nic się nie stało, możemy iść na kawę”.

    Co do poczucia wyższości kobiet… Wiele młodych dziewczyn ma bardzo niską samoocenę (sama do takich należałam swoją drogą). Często dlatego, że to co się obecnie kreuje w mediach społecznościowych, reklamach, filmach itd. jest niemożliwe do osiągnięcia przez zwykłą dziewczynę, która nie chce poświęcać całego swojego czasu, pieniędzy i energii na wygląd. Dlatego, moim zdaniem taka dziewczyna po jakimś czasie nie chce się już męczyć ze swoimi kompleksami, poczuciem niższości wobec świata i wahadło przechyla się w zupełnie drugą stronę – robi się zadufana w sobie, zarozumiała i chodzi z noskiem do góry, bo przecież jest super. (i żeby nie było, sama też to przechodziłam 😛 Ale ocknęłam się w miarę w porę- jeszcze sporo przed 30). Taka dziewczyna myśli, że niemożliwe do osiągnięcia ideały narzucają jej mężczyźni (swoją drogą narzucają, ale ci bardzo u góry, którzy sterują tym co uważamy za piękne a co za brzydkie, a nie tacy którzy je otaczają), oni są winni jej niskiej samoocenie i przerzuca na nich te wysokie wymagania które rzekomo mężczyźni nakładają na nią. Problem w tym, że takie myślenie to po prostu zmiana zewnętrznych zachowań. W środku pozostaje nadal to samo rozchwianie i niepewność. Dopóki taka kobieta nie pozna siebie od „wewnątrz”, czyli nie nabierze prawdziwej pewności siebie dopóty nie będzie w stanie stworzyć jakiegokolwiek związku, nawet z samą sobą.

    Reply
    1. RedPillerPL (Post author)

      Niech się kobiety od Ciebie uczą.

      Reply
    2. Szymek

      Brawo, chciałbym mieć dziewczynę z takim myśleniem jak Ty ale niestety większość kobiet, które są atrakcyjne niestety myślą inaczej, a szczerze mówiąc w ogóle chyba nie myślą na ten temat, bo po co ona ma się uczyć jak być w szczęśliwym związku, jak zadowolić również mężczyznę, trochę poskromić swoje ego i dać się prowadzić, kiedy ona jest ładna i facetów może mieć bez liku. Kobiet się tego nie uczy, a nawet jak się uczy to wysyła się ją później na studia w młodym wieku i uczą się czego innego – korzystania z życia, posmakowania wolności bo rodziców nie ma, co skutkuje nierzadko zepsuciem psychiki, nieumiejętnością do przywiązywania się na stałe do partnera, narcyzmem, a nawet chorobami psychicznymi, zresztą nie ja jeden mówię, że rzucając w Krakowie kamieniem pewnie trafisz studenta – nie oszukujmy się studia teraz są owocne tylko dla około 20% ludzi (inżynierów, matematyków, chemików i elity humanistycznej z najlepszymi wynikami), reszcie ludzi jest to całkowicie zbędne, jedynie co z tego mają to znajomości. Jest taki profesor – Piotr Jaroszyński się nazywa, mówi o szkole frankfurckiej i właśnie o tym na przykładzie USA, że odrywano młodzież od rodzin gdzie było normalne, życiowe, chrześcijańskie wychowanie, trafiali później na studia i zostawała im aplikowana dawka marksizmu, rewolucji seksualnej przez ‚autorytety’ czyli profesorów, którzy uciekli ze szkoły we Frankfurcie przed nazizmem (uciekali bo większość była pochodzenia żydowskiego) i te autorytety miały naturalnie większą moc przebicia niż jakiś ojciec bez wykształcenia, który prowadził normalne życie pracując w jakiejś kopalni. Panowało wtedy patriarchalny styl życia, faceta naturą była decyzyjność, kobieta miała być uległa i jakoś się to kręciło – dobrym przykładem tego jest film Prawo Bronxu i relacja między kierowcą autobusu granego przez Roberta De Niro i jego żoną

      Reply
      1. Maja

        Może trzeba szukać introwertyczek. Są mniej skłonne żeby robić tak jak tłum każe bez zbędnej refleksji.
        Kobiety nie rozumieją, że taki mniej zastraszony przez fochy, awantury, ciche dni mężczyzna jest bardziej skłonny do tego, żeby „uszczęśliwiać” (w znaczeniu takim jakie kobiety uważają za uszczęśliwianie) swoją kobietę. I robi to z przyjemnością, a nie z obawy przed kolejną kłótnią.
        Jakakolwiek próba rozmowy z kobietami w tym tonie, zawsze jest kwitowana jest stwierdzeniem, że miła i spolegliwa kobieta trafi na drania, który ją sponiewiera, więc trzeba być zołzą (tak zapobiegawczo) i nie rozumieją, że miła i spolegliwa kobieta może być silniejsza od tej zołzy.

        Reply
        1. RedPillerPL (Post author)

          Na pewno tak. Muszę kiedyś o ekstrawertyzmie napisać więcej od tej prawdziwej strony i jak wpływa na związki, podejście do życia i ludzi.

          Reply
        2. Szymek

          Ale teraz prawie wszystkie piękne to ekstrawertyczki, ze względu na swoją urodę chcą być wszędzie to raz, kobiety nie rozumieją również, że zazwyczaj dranie niczego w życiu nie osiągają i nie osiągną, ktoś kto ma takie zapędy jest po prostu dość ograniczony, znam takich którzy są jak psy na baby – praktycznie wszyscy tacy dranie których znam nie osiągnęli nic – to nie jest w tych czasach dobra cecha, już mówiłem mam firmę i widzę jakim trzeba być – elastycznym, ugodowym, od pracowników wymagać ale nie być draniem bo taki zawsze przegra. Oczywiście, że szukam introwertyczek i kobiet wstydliwych ale znajdź mi ładną która taka jest – nie znajdziesz – prędzej u facetów znajdziesz introwertyka, bo ładną kobietę faceci z introwertyzmu od razu wyciągną, z facetem jest gorzej bo to on jest stroną inicjującą kontakt więc raczej miałby ciężko… Po prostu się czasy zmieniły nieprawdopodobnie i takich strona jak ta będzie przybywać…

          Reply
          1. John

            No to Szymek celuj nizej. Ja zawsze celuje w lekko puszyste, mniej atrakcyjne kobiety ode mnie i jestem zadowolony. Bardzo czesto taka dziewczyna Ci ugotuje, wyprasuje i nie bedzie miec wymagan z kosmosu. Warto doceniac dziewczyny, ktore nie zostaly rozpieszczone przez beta orbiterow.

    3. Paweł

      Jestem pod wrażeniem Twojego posta. Współczesne kobiety powinny się od Ciebie uczyć.

      Napisałaś, że:

      także coraz częstsze rzaburzenia nie tylko u kobiet, ale u mężczyzn również. DDD, DDA, depresje, nerwice…. Taki mężczyzna nie da rady dowodzić, dominować i prowadzić związku nawet przy wsparciu kobiety.

      Czyli uważasz, że facet z po przeżytej depresji, czy zmagający się z nerwicą (np. lękową) nie ma szans na bycie w związku? A już o tzw. „prowadzeniu” w związku nie może być mowy? Jeżeli tak, to trochę to krzywdzące dla takich jednostek. Znam wielu takich ludzi, którzy są bardzo wartościowymi i empatycznymi jednostkami. Wielu takich facetów jest bardzo dobrze wykształconych. A jak uważasz, czy „empatyczny/wrażliwy facet” to nie jest prawdziwy mężczyzna? Innymi słowy, facet po przebytej depresji, czy mające nerwicę nie ma szans na związek i nie jest wart tego, aby być szanowanym przez kobietę?

      Reply
      1. Maja

        Byłam w związku z chłopakiem (piszę ‚chłopak’ bo byliśmy dosyć młodzi), ktory miał nerwicę połączoną z hipochondrią i nasz związek rozpadł się między innymi z tego powodu. Osobiście nie chciałabym się z taką osobą kolejny raz spotykać, zwlaszcza że takie choroby mogą nawracać. Ale pewnie są dziewczyny/kobiety którym by to nie przeszkadzało (albo nie wiedzą z czym to się je).
        Co do wrażliwości/empatycznosci to nie mam nic przeciwko o ile ta wrażliwość nie objawia się płakaniem na widok słodkich kotków, czy poddawaniem sie przy byle najmniejszym problemie.

        Reply
        1. Paweł

          Rzeczywiście życie z facetem, który ma nerwicę i do tego jeszcze hipochondrię, która jest nota bene fobią zdrowotną musi być bardzo trudnym doświadczeniem dla kobiety. Nie dziwię się, że masz taki, a nie inny stosunek do facetów z problemami natury psychicznej/emocjonalnej. Nie ma się co oszukiwać, kobieta oczekuje oparcia w silnym i zdecydowanym facecie, który nie pęka przy najmniejszym problemie. Wiadomo, że każdy chce być szczęśliwy i mieć w miarę stabilne życie rodzinne jak i zawodowe, także rozumiem dlaczego wy, kobiety trzymacie się od takich facetów z daleka.

          Niestety wszelkiego rodzaju zaburzenia psychiczne skutecznie potrafią „wykastrować” faceta ze swojej męskości dlatego większość z nich stara się to ukrywać/maskować. Jeżeli dodamy do tego jeszcze pewien idiotyczny stereotyp typu: „faceci nie płaczą”, to mamy obraz współczesnego faceta, który ukrywa swoje emocje, wypiera je, stara się ich nie uzewnętrzniać żeby nie paść ofiarą drwin i bycia ocenionym jako słaby facet ze strony otoczenia (szczególnie kobiet). Zazwyczaj kończy się to ogromnym konfliktem wewnętrznym, a potem próbą leczenia tego konfliktu za pomocą nałogów tj. alkohol, narkotyki, hazard, pornografia. W najgorszych przypadkach doprowadza to do ciężkiej depresji i ostatecznie samobójstwa. Ja osobiście uważam, że nie ma człowieka na tym świecie, którego nie można złamać psychicznie. Każdy ma swój próg wytrzymałości i jest tylko kwestią czasu i traumatycznych wydarzeń, kiedy tzw. „zdrowa jednostka” zostanie złamana.

          To, że ja czy inny facet jest dzisiaj zdrowy i odbierany przez kobiety jako silny psychicznie nie znaczy, że taki będę za rok, czy dwa. W życiu nie ma czegoś takiego jak „stałość”, ponieważ stała jest tylko niestałość, a pewna jest tylko niepewność. Byłoby aroganckim, gdybym twierdził, że nigdy nie zachoruję na depresję, czy nerwicę. Takiej pewności niestety nikt z nas nie ma.

          Nie oszukujmy się, dzisiejszy świat sprzyja jak nigdy dotąd zaburzeniom psychicznym. Bardzo ciężko w nim nie zwariować kiedy na każdym kroku wymaga się od ciebie żebyś był najlepszy, nie okazywał słabości, miał najlepszy samochód, miał super sylwetkę i dobrze zarabiał. Dodatkowo wmawia nam się, że ciągle jesteśmy niewystarczający. Niewystarczająco szybcy, niewystarczająco dobrzy, mamy niewystarczające wyniki w pracy, niewystarczająco jesteśmy wysocy, ładni, inteligentni. Musisz być człowiekiem sukcesu, musisz przynajmniej 2 razy w roku wyjeżdżać na wakacje, musisz mieć piękny dom, dzieci, które mają super zainteresowania i chodzą do super szkół. Cały ten wyścig szczurów jeszcze bardziej nakręcają wszechobecne w naszym życiu social media i portale randkowe tj. fb, instagram, tinder, czy badoo. Ludzie zaczynają się porównywać między sobą i sobie nawzajem zazdrościć. To wszystko „cudownie” wręcz napędza pusty konsumpcjonizm i życie na kredytach. Paradoksalnie ludzie zamiast stać się bardziej szczęśliwi, stają się jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Pomimo wszechobecnych social mediów i 500 znajomych na fb, większość czuje się coraz bardziej samotna i wyobcowana. Czy to nie jest dziwne? Nasi dziadkowie nie mieli tych wszystkich „cudownych wynalazków”, a jednak byli bardziej szczęśliwi od nas.

          Ciekawym zjawiskiem, które zaobserwowałem jest to, że gdy kobieta ma jakieś problemy natury psychicznej (np. depresję, nerwicę natręctw, fobie), to zazwyczaj nie ma ona wielkiego problemu ze znalezieniem sobie partnera i otrzymaniem od niego wsparcia i akceptacji. Z kolei, jeżeli mamy faceta z problemem natury psychicznej tj. depresja, czy nerwica, to taki ktoś zazwyczaj jest bardzo mocno stygmatyzowany i odrzucany przez kobiety. Nie ma mowy żeby mógł liczyć na wsparcie, ponieważ przyjęło się, że facet nie powinien okazywać emocji i odczuwać strachu. Oczywiście rozumiem po części dlaczego tak jest, ale nasze społeczeństwo zachowuje się tak, jakby faceci nie posiadali emocji i byli chodzącymi „maszynami”, od których trudne emocje odbijają się jak od ściany. Niestety tak to nie działa, ponieważ zarówno mężczyźni jak i kobiety posiadają w swoich mózgach tzw. układ limbiczny, który jest odpowiedzialny za emocje i popędy. Jakby tego było mało, ta część mózgu jest nazywana „autonomicznym układem nerwowym”, ponieważ działa niezależnie od naszej woli.

          Pewnie nie będę obiektywny (ponieważ jestem facetem), ale uważam, że kobiety mają ogromne pozwolenie od społeczeństwa na okazywanie słabości i posiadanie gorszych dni. Facet niestety nie może liczyć na litość i współczucie w trudnym momencie życia, ponieważ zaraz przyczepia się mu etykietkę „niemęskiego bety”, a w ogóle to najlepiej żeby zapadł się pod ziemię i ze sobą skończył, bo takich jak on kobiety nie potrzebują na tym świecie 😉

          Na koniec tego długiego posta, napiszę tylko tyle, że mam kolegę, który przez wiele lat chorował na depresję i nerwicę lękową. Facet naprawdę miał strasznie traumatyczne dzieciństwo i moje przy nim to było pikuś. Przez wiele lat nie mógł liczyć na związek, ponieważ kobiety go zlewały (stygmatyzacja). Na szczęście nie załamał się, brał antydepresanty, a potem ciężko przez 2 lata pracował na psychoterapii. Co się okazuje? Nie dość, że z tego wyszedł, to jeszcze nauczył się lepiej radzić sobie ze swoimi emocjami i generalnie umysłem niż ja, czy inni „zdrowi faceci” z mojego otoczenia. Próżno szukać u niego ucieczki przed trudnymi emocjami w jakiś alkohol, narkotyki, czy pornografię. Gość codziennie medytuje, uprawia sport i zdrowo się odżywia. Naprawdę jest dla mnie „zdrowego” prawdziwym przykładem na to, że nawet z tzw. „ciemnej dupy” da się wyjść jak się chce.

          Mój kolega powiedział mi kiedyś takie słowa, które zapamiętałem: „cierpienie jest największym motywatorem rozwoju„. I rzeczywiście mogę powiedzieć, że swoją postawą potwierdził, że tak jest.

          Reply
          1. Maja

            Wiesz równie dobrze mogę napisać że w podobny sposób stygmatyzowane są kobiety brzydkie, otyłe. Takiej też ciężko o związanie się z kimś, a nawet jeżeli kogoś znajdzie to ten ktoś będzie z nią dlatego ze jest zdesperowany, a cały związek będzie ‚nijaki’.
            Zgadzam się, że taki mężczyzna może później lepiej funkcjonować niż osoba zdrowa, bo przeszedł kilka lat psychoterapii, tylko że ja wiążąc się z kims takim narażam siebie na to, że ja niedługo będę potrzebowała psychoterapii. Psychologiem nie jestem, nie wiem jak się obronić przed toksyczną osobą która choruje na depresję, nerwicę a tym bardziej nie mam pojęcia jak jej pomóc. Myślę, ze takie ‚wymaganie’ z mojej strony jest dużo bardziej rozsądne niż wymaganie zeby facet miał 185cm bo inaczej jest niemęski.
            Jasne, że nawet po kilku latach związku może się uaktywnić taka choroba i to nie jest powód żeby zrywać wszystko i ‚szukać nowej gałęzi’, chociaz moim zdaniem ciężko żeby taki związek przetrwał.
            Dlaczego kobietom z depresją łatwiej znaleźć partnera niż mężczyznom w takiej sytuacji? To proste. Po prosty wy macie w genach wpisane, żeby zajmować się kobietą i nie jest dla was to coś niezwykłego.
            A kwestia tego wyscigu szczurów o którym wspominasz. Fakt, jest to dosyć powszechne i ciężko od tego uciec, ale nie jest to niemożliwe. Ja pomimo życia w dużym mieście nie uczestniczę w tym. Żyję dla siebie, nie mam potrzeby kupowania markowych ciuchów, super smartfonów i drogich samochodów. Nie chodzę też na siłownię i co tydzień do kosmetyczki i fryzjera mimo że bym mogła. Po prostu uznaję to za zbędny wydatek.

          2. RedPillerPL (Post author)

            Wiesz równie dobrze mogę napisać że w podobny sposób stygmatyzowane są kobiety brzydkie, otyłe.

            Brzydkich kobiet jest mało. Zdecydowanie mniej niż wg kobiet brzydkich mężczyzn. Kobiety się podobają bardziej mężczyznom, niż mężczyźni kobietom. Otyłość można łatwiej zmienić niż problemy emocjonalne, które np. u kobiet są czasem nawet uznawane za normę. Zresztą o otyłość ostatnio też walczą, by akceptować. A mężczyźni chcą by być ludzkimi dla nas, także w problemach gdzie okazuje się słabości. I to już za wiele, bo jest to zdeptywane medialnie, czy psychicznie (oskarżanie ofiary/oskarżanie za chorobę – fatalna sprawa).

            Także rozumiem wszystko, ale nie można tego porównywać. Od mężczyzn wymaga się więcej i dlatego też są problemy z samobójstwami, depresją, depresją maskowaną, alkoholizmem, agresją i tak dalej. Nie ma jak się tego pozbyć bo mężczyzna nie uzyskuje NIGDZIE wsparcia, a jeszcze potępienie, gdy się otworzy. Warto to rozumieć, nie licytować się. I tak natury kobiet nie zmienimy i nie powiemy, żeby brały sobie problematycznych mężczyzn. Ale co potępię ja:

            tylko że ja wiążąc się z kims takim narażam siebie na to, że ja niedługo będę potrzebowała psychoterapii. Psychologiem nie jestem, nie wiem jak się obronić przed toksyczną osobą która choruje na depresję, nerwicę

            Nie uznajemy chorej osoby za osobę toksyczną. To nie jest równoznaczne. W innym wypadku w związku to samo jest: ktoś zachoruje, ok, UCIECZKA. Bo nie wiemy jak pomóc. Tak to powinno być? Nie wydaje mi się. A jak nie wiesz jak pomóc takiej osobie to się dowiedz.

            Bo w życiu liczą się rozwiązania, tak, te trudniejsze. Bo łatwiejszym jest odejść, uciec, skrytykować. To samo do obu płci. Ale tak jak pisał poprzednik, kobiety są akceptowane i kochane dużo, dużo bardziej i nawet z dużo większymi wadami/problemami/czy nawet gdy są REALNIE toksyczne (np. narcyzm), niżeli depresja i ktoś cierpi. Nie sądze, by osoba empatyczna nazwała osobę cierpiącą osobą toksyczną. Wierzę, że to złe dobranie słowa, a nie wyraz pogardy.

            Po prosty wy macie w genach wpisane, żeby zajmować się kobietą i nie jest dla was to coś niezwykłego.

            Nie mamy tego w genach, to jest narzucone (głównie beta MUSZĄ to robić, by zyskać sympatię). Za to o kobietach mówi się: empatyczne, troskliwe, opiekuńcze, dobre wewnętrznie. Ale zachowanie odpuszczające przy chorobie przeczy temu „genowi”.

            Pamiętajmy, że nawet zostawienie w potrzebie i robienie z siebie zimnej osoby (w tym ciche dni) to PRZEMOC psychiczna, która niszczy np. dziecko. I które potem jako mężczyzna jest zniszczone.

          3. Paweł

            Wiesz równie dobrze mogę napisać że w podobny sposób stygmatyzowane są kobiety brzydkie, otyłe. Takiej też ciężko o związanie się z kimś, a nawet jeżeli kogoś znajdzie to ten ktoś będzie z nią dlatego ze jest zdesperowany, a cały związek będzie ‘nijaki’.

            Niestety, ale tak w większości przypadków nie jest. Znam 3 związki małżeńskie, w których przystojni faceci wyszli za puszyste/otyłe kobiety. Ci faceci nie są żadnymi desperatami, jeden z nich to taki typowy „alfa” i jest bardzo atrakcyjny.

            Apropo samej „otyłości”, czy „puszystości”, to zmiana jej nie jest tak skomplikowana i ciężka. Wystarczy odpowiednia dieta i wdrożenie do codziennej rutyny odpowiedniego treningu fizycznego. Z kolei, z tego co słyszałem, to psychoterapia jest o wiele, wiele bardziej trudniejszą pracą do wykonania niż np. taka walka ze zgubieniem zbędnych kilogramów. Pewnie, że zrzucanie wagi też jest pewną pracą z umysłem i z emocjami, ale nie w tak dużym stopniu jak psychoterapia. Tak szczerze, to wg mnie jakieś 90% (jak nie więcej) społeczeństwa powinno odbyć w swoim życiu psychoterapię. Naprawdę ten świat wyglądałby moim zdaniem o wiele lepiej.

            Zgadzam się, że taki mężczyzna może później lepiej funkcjonować niż osoba zdrowa, bo przeszedł kilka lat psychoterapii, tylko że ja wiążąc się z kims takim narażam siebie na to, że ja niedługo będę potrzebowała psychoterapii.

            Nie mówię, że wszyscy, ale np. mój kolega mógłby z powodzeniem pracować jako psychoterapeuta. Ten facet naprawdę świetnie radzi sobie z emocjami i potrafi na wiele rzeczy spojrzeć teraz ze zdrowym dystansem. Ma ogromną wiedzę na ten temat i wielokrotnie sam potrafi doradzać wielu osobom w trudnym chwilach. A jeżeli chodzi o jakąś „toksyczność”, to ja chciałbym takich „toksycznych” osób na tym świecie jak on. Moim skromnym zdaniem troszeczkę pochopnie oceniasz wszystkich po przebytej depresji/nerwicy jako „toksycznych”. Ja bym się wstrzymał z taką oceną, dopóki bym danej osoby bliżej nie poznał. Bardzo często za szczelną skorupą niedostępności, kryje się wielokrotnie bardzo wartościowy człowiek.

            Z całym szacunkiem do Ciebie, ale czuję, że masz troszkę małą wiedzę na temat zaburzeń psychicznych i wrzucasz wszystkie choroby do jednego worka. Nie możesz porównywać osoby wyleczonej z nerwicy do osoby z zaburzeniem osobowości borderline (BPD), czy osoby z psychozami i halucynacjami. Osoba z nerwicą nie ma halucynacji/psychoz.

            Ja sam byłem kiedyś z kobietą BPD i wiem, co to znaczy. Byłbym z nią nadal, ale niestety nie chciała podjąć się terapii i leczenia. To również nie było jej winą, że została odrzucona w bardzo wczesnym dzieciństwie przez swoją matkę i od teraz strasznie boi się odrzucenia, doprowadzając do tego, że sama je prowokuje i testuje faceta. W jej dzieciństwie na skutek traumy z matką powstał schemat, który powiązał „miłość” z „cierpieniem”. Innymi słowy, jeżeli w związku nie ma cierpienia, to to nie może być „miłość”.

            Psychologiem nie jestem, nie wiem jak się obronić przed toksyczną osobą która choruje na depresję, nerwicę a tym bardziej nie mam pojęcia jak jej pomóc

            .

            Pewnie, ja również nim nie jestem, ale kiedyś interesowałem się tymi tematami w związku z moją ex (nota bene bardzo chciałem jej pomóc). Ale patrząc z drugiej strony, to powiem Ci, że zazwyczaj z osobami chorymi na depresję/nerwicę nie radzą sobie zazwyczaj Ci, którzy sami mają ukryte problemy emocjonalne. Taka osoba potrafi czasem nacisnąć nam pewne nieprzepracowane w nas „guziki”, a to potrafi nam pokazać jak wiele mamy rzeczy w sobie do przepracowania.

            Wg mnie nazywanie osób chorych na depresję/nerwicę „toksycznymi” jest moim zdaniem bardzo przesadzone i krzywdzące. Te osoby bardzo cierpią wewnętrznie, tylko my w swoim egoizmie nie potrafimy (lub nie chcemy) empatycznie na nie spojrzeć. Myślę, że jest to wynikiem wewnętrznego strachu przed zachorowaniem na to samo, co oni. Lęk z kolei wynika z niewiedzy. Zawsze boimy się tego, co jest dla nas nieznane i tajemnicze. Wtedy dośpiewujemy sobie różne bajki i widzimy zafałszowany obraz, a nie prawdziwego człowieka.

            Załóżmy hipotetycznie (nie życzę Ci oczywiście tego, ani nikomu innemu), że np. masz syna, który pod wpływem traumatycznych przeżyć w szkole (np. gnębienia przez rówieśników) ma złamaną psychikę i dostaje nerwicy lękowej. Chodzisz z nim do psychoterapeuty, chłopak wychodzi z czasem na prostą. Potem jednak, ktoś z Twojego otoczenia rozpowiada, że Twój syn kiedyś leczył się na nerwicę lękową i odradza każdej napotkanej dziewczynie się z nim wiązać, a nawet spotykać. Mnie osobiście jako ojca bardzo by to bolało, gdybym dowiedział się, że jacyś ludzie stygmatyzują mojego syna. Myślę, że Ty jako matka również miałabyś podobne odczucia i byłoby Ci strasznie przykro z tego powodu, że ktoś nazywa Twojego syna „toksycznym chłopakiem”.

            Jasne, że nawet po kilku latach związku może się uaktywnić taka choroba i to nie jest powód żeby zrywać wszystko i ‘szukać nowej gałęzi’, chociaz moim zdaniem ciężko żeby taki związek przetrwał.

            Znam przypadek faceta, który był w związku małżeńskim z kobietą 5 lat. Facet dobrze zbudowany, wysoki, przystojny. Niestety pech chciał, że pod wpływem nagromadzonego stresu z pracy dostał tzw. IBS (zespół jelita drażliwego). Schudł do 55kg i wyglądał jak szkielet – stał się nieatrakcyjny. Był leczony lekami antydepresyjnymi przez okres 1 roku. Co w międzyczasie zrobiła jego żona? Bingo! Zdradzała go i potem mu o tym powiedziała. Nagle facet stał się pewnie dla niej „toksyczny” i postanowiła, że już nic do niego nie czuje. Przestał być męski, więc trzeba go zdradzić. Ciekawy jestem jakby ona sama się poczuła, gdyby to on zrobił jej coś podobnego w chorobie? Gdzie tu tzw. „bezwarunkowa miłość” ja się pytam? Nie ma jej! To tylko bajki! Witamy w brutalnym świecie, gdzie nie ma zasad moralnych, a jeżeli są to już zaczynają powoli ginąć.

            Dlaczego kobietom z depresją łatwiej znaleźć partnera niż mężczyznom w takiej sytuacji? To proste. Po prosty wy macie w genach wpisane, żeby zajmować się kobietą i nie jest dla was to coś niezwykłego.

            Nie do końca to jest prawda. Po prostu my faceci mamy od małego wpajane przez nasze matki, ojców, społeczeństwo, że „dziewczynce należy ustąpić, dziewczynkę należy szanować, dziewczynka ma prawo do słabości, dziewczynka to płeć słaba, dziewczyna ma pierwszeństwo”. To się wzięło właśnie z tego programowania. Dlatego, to co robimy dla takich kobiet nie jest czymś małym, lecz wielkim. Dlatego nie deprecjonujmy tutaj zachowania facetów, bo to trochę wygląda jak umniejszanie im, gdy sprowadzamy wszystko do „genów”. Kobiety są niestety płcią bardziej interesowną niż mężczyźni i nie da się temu zaprzeczyć w żaden sposób.

          4. RedPillerPL (Post author)

            Ja powiem tak… kobiet się nie zmieni, można tylko zaakceptować, że tak jest. My tu oczywiście podajemy fakty na stronie, jaka jest prawda, prostujemy kłamstwa o płciach. Niektórzy będą się denerwować, inni się obrażą na świat, ale koniec końców facet musi liczyć sam na siebie i to jedyna dobra inwestycja w jego życiu (a nie kobieta, jak się powszechnie sądzi). Za to kobieta inwestując w mężczyznę robi dużo lepszą rzecz, bo nie dość, że z tytułu bycia kobietą ma zainteresowanie to z tytułu bycia dobrą kobietą dostanie go razy dwa. I ten mężczyzna, któremu ona pomoże odpłaci się jej. Tylko ona musi odpowiednio wybrać dla kogo robić te dobre rzeczy.
            Tylko po prostu nie bredźmy że jest równość płci, że kobietom gorzej, bo to jest zniesmaczające, gdy się spojrzy na to co się od płci wymaga i na kogo może facet liczyć, gdy nie uzyska wysokiej wartości na którą musi ciężko pracować, a i tak efekty mogą być mizerne. Żadna kobieta mu nie zaoferuje ślubu tylko za to, że on jest, żadna nie zaoferuje zasobów, żadna nie zaoferuje wsparcia, bo co to za wsparcie, gdy jest problem, czy choroba, to kobieta ucieka, czy nawet nazywa toksycznym zachowaniem? A jak na dodatek ktoś go zniszczył psychicznie, ma niską pewność siebie, to też jedyne co to jeszcze od otoczenia dostanie kopa, a nie wsparcie. Kobieta z kolei jest „słodka” gdy jest wstydliwa, panikuje, czy się boi. Także nie ma pola na słabości dla mężczyzn, jest pole do walki i tylko walki, do pokonywania zdecydowanie większych przeszkód i w dużej mierze niemożności mówienia o tym bez ataków. A jak któraś z kobiet tego nie rozumie i jeszcze dokłada oliwy do ognia, szarga nerwy, nie daje spokoju i ukojenia po życiowych bataliach… no to cóż. Kto chce, niech się z taką męczy. A każdy mężczyzna, który liczy na miłość romantyczną ten powinien sam sobie kopa zasadzić. To nie ma prawa bytu, to jest w bajkach. Wziąć się za siebie i robić wszystko, by wypracować wartość, zdrowie, doświadczenie, mózg. Rozwój. Nic poza tym. I tylko dla siebie. A wtedy kobiety się pod to „podepną”. Pod sukces. Tak zawsze było. Tyle, że teraz by osiągnąć sukces trzeba wkładać wiele więcej, bo jak pisałem nie ma już osobnych sfer męskich gdzie kobietom można zaimponować, bo kobiety je przejęły. I mężczyźni będą zagubieni we wzorcu, póki ktoś nie posłucha co się dzieje i nie wpadnie na rozwiązanie. Ja je znam, ale to tylko teoria.

          5. Maja

            Byłam w pracy to i pisać średnio mogłam, więc teraz doprecyzuję.
            Osoba toksyczna to taka, która z jakiegoś powodu powoduje obniżenie nastroju drugiej osoby i taką osobą jest osoba chora na depresję, nerwicę, schizofrenię, CHAD, BPD itd. (ale oczywiście nietylko). Ok, mogę się zgodzić że nie każda osoba chora jest osobą toksyczną, bo nawet zdałam sobie sprawę że mam jednego znajomego z którym dobrze mi się rozmawia i nie męczy mnie tym, że ma nerwicę (ale on z kolei jest na tabletkach). Rozmawiając z nim czy przebywając nawet w jego towarzystwie nie czuję, żeby był toksyczny (ale do terapeuty mimo męczenia się samemu ze sobą iść nie chce).
            Dlaczego piszę, że nie potrafię pomóc takiej osobie? Oczywiście że powinnam się (zwłaszcza, jeżeli jest to bliska mi osoba) dowiedzieć jak jej pomóc, tylko że inni ludzie – specjaliści studiują to kilka lat, a ja nie jestem w stanie przyswoić takiej wiedzy w kilka tygodni czy miesięcy. Najlepszą pomocą w tym wypadku jest wysłanie chorej osoby po pomoc do specjalisty, ale jeżeli chora osoba nie chce pomocy to nic nie jesteś w stanie zrobić. No dobrze, możesz próbować nakłaniać taką osobę do pójścia do psychiatry, na terapię (prawdopodobnie usłyszysz: „nie jestem czubkiem” „poradzę sobie sam/a”, „nie będę wydawać pieniędzy w błoto”), możesz próbować wspierać mówiąc zwykłe „rozumiem” (ale tutaj prawdopodobnie usłyszysz, że nie rozumiesz bo nie jesteś w stanie poczuć tego samego co ta osoba), możesz pytać jak możesz mu pomóc (ale tutaj usłyszysz, że przecież nie możesz pomóc bo nie rozumiesz…). Tak samo działa w każdym innym aspekcie życia. Jeżeli ktoś nie chce Twojej pomocy to nie dasz rady mu pomóc, dopóki sam nie dojdzie do takiego momentu, w którym uzna że jest to mu potrzebne.
            Nie odrzucałabym oczywiście mojego partnera, który nagle zacząłby chorować (bo przecież każdy może), ale jeżeli notorycznie odrzucałby moją pomoc (a tak zazwyczaj takie osoby robią – i nie mówię tutaj o jednym przypadku, bo takich osób poznałam kilka – obu płci) to nie wróżę dobrej przyszłości naszemu związkowi bo prędzej czy później to się posypie. I tyle.
            O „odrzuceniu” takiej osoby mówiłam w kontekście randkowania (pewnie niedość precyzyjnie się wyraziłam). Otóż, gdybym spotykała się z jakimś mężczyzną a jeszcze między nami nie było nic poważnego i zauważyłabym, że ma problemy natury psychologiczno-psychicznej to po prostu nie wchodziłabym w związek z taką osobą. Moglibyśmy zostać znajomymi jeżeli miałby taką ochotę, ale po prostu nie chcę się pchać w coś do czego nie mam żadnych kompetencji 🙂

          6. RedPillerPL (Post author)

            Osoba toksyczna to taka, która z jakiegoś powodu powoduje obniżenie nastroju drugiej osoby

            Każdy smutek powoduje obniżenie nastroju. Pytanie co się z tym zrobi. Skrytykuje, współczuje, znajdzie rozwiązanie? Czy Ty w chwilach smutku chciałabyś być nazwana toksyczną? Nie SOMDZE 😉

            (ale do terapeuty mimo męczenia się samemu ze sobą iść nie chce).

            Widocznie nie upadł na dno jeszcze i mu dobrze jak jest.

            a ja nie jestem w stanie przyswoić takiej wiedzy w kilka tygodni czy miesięcy.

            Szczerze? Jak ktoś ma problem to wiele nie trzeba, tylko empatii. To głowna cecha lecząca ludzi. Potem szacunek – a nie np. negatywne nastawienie do takiej osoby. A jakieś leczenie fachowe zostawmy fachowcom.

            prawdopodobnie usłyszysz: “nie jestem czubkiem” “poradzę sobie sam/a”, “nie będę wydawać pieniędzy w błoto”

            Nic na siłę.

            (ale tutaj prawdopodobnie usłyszysz, że nie rozumiesz bo nie jesteś w stanie poczuć tego samego co ta osoba)

            Zależy czy rozumiesz, czy nie. Czy to tylko powiedzenie, że rozumiesz dla oddalenia. Porównam to do przeprosin na odwal. Napisałem o tym tekst też. Za przeprosinami mają iść czyny, za zrozumieniem – też. A jeśli ktoś cały czas neguje naszą dobroć, to jego problem. Kwestia czy się w ogóle próbuje wesprzeć i pomóc.

            (ale tutaj usłyszysz, że przecież nie możesz pomóc bo nie rozumiesz…).

            Nieprawda. Zależy na kogo trafisz. Ktoś może Ci dokładnie powiedzieć co mogłabyś zrobić. I od Ciebie zależy decyzja czy to zrobisz.

            O “odrzuceniu” takiej osoby mówiłam w kontekście randkowania (pewnie niedość precyzyjnie się wyraziłam). Otóż, gdybym spotykała się z jakimś mężczyzną a jeszcze między nami nie było nic poważnego i zauważyłabym, że ma problemy natury psychologiczno-psychicznej to po prostu nie wchodziłabym w związek z taką osobą.

            Ok, Twój wybór. To samo jak my tu wyjaśniamy, że np nie chcielibyśmy rozwiązłych kobiet. Kiedyś jakiś „poważny” portal pisał, że jesteśmy chamami bo o tym piszemy. Ale każdy ma prawo mieć swoje oczekiwania. Po prostu trzeba je określać prędko, by nikt sobie nadziei nie narobił. Nie lubisz takich facetów „bliżej”, to takich trzeba spławiać szybciej. I wszystko gra.

          7. Maja

            Każdy smutek powoduje obniżenie nastroju. Pytanie co się z tym zrobi. Skrytykuje, współczuje, znajdzie rozwiązanie? Czy Ty w chwilach smutku chciałabyś być nazwana toksyczną? Nie SOMDZE

            To fakt. Ale mogę być smutna z przyczyn niezależnych ode mnie np. straciłam pracę bo była redukcja etatów. Ode mnie teraz zależy czy swoją frustrację przeleję na osoby mi bliskie czy sama się z tym uporam.

            Widocznie nie upadł na dno jeszcze i mu dobrze jak jest.

            No właśnie 🙂 Mogę się próbować wykazywać niezwykłą empatią i wrażliwością. Mogę pomagać w codziennych czynnościach jak na przykład robienie temu komuś zakupów i sprzątanie w mieszkaniu, ale jeżeli przez tego kogoś zaczynam się źle czuć (bo on próbuje przerzucić na mnie swoje złe samopoczucie) to ja nie chcę w tym uczestniczyć.

            Nieprawda. Zależy na kogo trafisz. Ktoś może Ci dokładnie powiedzieć co mogłabyś zrobić. I od Ciebie zależy decyzja czy to zrobisz.

            Gdyby ktoś taki powiedział mi dokładnie, co mam robić to oczywiście, że bym to zrobiła, ale jeszcze na taką osobę nie trafiłam.

          8. RedPillerPL (Post author)

            To fakt. Ale mogę być smutna z przyczyn niezależnych ode mnie np. straciłam pracę bo była redukcja etatów. Ode mnie teraz zależy czy swoją frustrację przeleję na osoby mi bliskie czy sama się z tym uporam.

            Nie trzeba przelewać, ale można oczekiwać wsparcia?

            No właśnie Mogę się próbować wykazywać niezwykłą empatią i wrażliwością. Mogę pomagać w codziennych czynnościach jak na przykład robienie temu komuś zakupów i sprzątanie w mieszkaniu, ale jeżeli przez tego kogoś zaczynam się źle czuć (bo on próbuje przerzucić na mnie swoje złe samopoczucie) to ja nie chcę w tym uczestniczyć.

            Ale przerzucanie to przemoc psychiczna. Np. odwrotnie podam przykład, że kobieta ma okres, jest hałaśliwa, złośliwa i mówi, że to wina faceta. Tego nie tolerujemy.

            Gdyby ktoś taki powiedział mi dokładnie, co mam robić to oczywiście, że bym to zrobiła, ale jeszcze na taką osobę nie trafiłam.

            Trafiłaś. Tu jestem.

          9. Norbert

            Bardzo dobry post.

            Co do tego porównywania się i z góry skazane na porażkę gonienie za bycie „najlepszym” , myślę, że jest to minus globalizacji i zwłaszcza rozwijającej się (moim zdaniem) za szybko nowych technologii – zwłaszcza na polu rozrywkowym/social media. Jeśli jesteś w czymś lepszy od miliona(!) osób, to powiedzmy w samym Nowym Jorku jest co najmniej 8 osób takich jak Ty. Dorzućmy do tego zakrzywiony obraz pokazywany na social media i zawsze znajdzie się ktoś młodszy i lepszy w tym co robisz. Kiedyś być może było tak samo, tylko, że człowiek nie wiedział o tym, albo nie miał z tym aż takiej styczności. Myślisz, że umiesz śpiewać lub grać na instrumencie, odpalasz YT, posłuchasz kilku coverów czy innych programów z talentami i już na twojej pewności siebie może być rysa. Teraz to pomnóż na każdy aspekt życia no i jest jak jest (o wyglądzie to nawet nie wspominam).

            No i tak samo środowisko, z którego pochodzimy, w większym mieście więcej możliwości, z bogatszej rodziny szybsza i łatwiejsza droga do „porządnej kariery” .

            Wpis oczywiście jak zwykle, bardzo dobry, tylko ta końcówka z kulturą muzułmańska zupełnie nie trafiona – patrząc na poprzednie stulecia, czy tysiąclecia, to były okresy, gdzie nas wyraźnie wyprzedzali technologicznie i kulturowo. Co innego jeśli mówimy o regionach typowo afrykańskich, tam to rzeczywiście do niczego nigdy nie doszli bez pomocy białego człowieka.

          10. RedPillerPL (Post author)

            Okej, zmienię to. Patrzyłem bardziej na ich aktualne osiągnięcia, czy nawet próby tłumaczenia kobiecej natury. Wychodzi im to zdecydowanie gorzej, niż nam. Upraszczają ją straszliwie, jak słucham wypowiedzi.

    4. Lionheart1986

      @Maja
      Mądrze piszesz. Fajnie że w końcu jakaś normalna Kobieta dodaje komentarze.

      Reply
  6. Zenek z Mazur

    To prawda, bardzo dobry tekst, życiowy. Kobiety żądające partnerstwa nadają mężczyznom zupełnie nowe oczekiwania, można powiedzieć kobiece cechy. I dlaczego w tym samym momencie chcą męskiego zachowania? Trudno wiedzieć co powinno się robić żyjąc w sprzecznościach.

    Reply
    1. RedPillerPL (Post author)

      Bo dualizm kobiet postanawia powalczyć w dwóch sferach. Jedna pragnie władzy, wnoszenia przez mężczyznę korzyści, druga pragnie podporządkowania wartościowemu samcowi alfa, zupełnie jak w uległości podczas seksu. I ona tym samcem chce się pochwalić, chce pokazać, że to on jest jej, usidliła go, on ją otacza opieką. Poczuć się małą dziewczynką przy dorodnym samcu. Biologia swoje robi. Przecież wiemy jak ostatnio kobiety wypisują np. że 185cm najmniej ma mieć mężczyzna, czy 6 tyś. miesięcznie zarabiać.

      Reply
  7. Alan

    Świetny artykuł, każdy powinien przeczytać. Wydaje mi się że kobiety na skali psychopatii osiągnęły by o wiele wyższą średnią niż mężczyźni. A co działa na psychopatów? Szczera rozmowa? Argumenty logiczne? Umawianie się na coś? Buahahahaaaa, nic z tych rzeczy! Jedynie kij i marchewka, opiekuńcza tresura a jak trzeba to i kara, w przypadku kobiet emocjonalna. Facet powinien mieć misję w życiu do spełnienia, pasję i skupić się na zdobywaniu pozycji i kasy a nie za kobietami latać, wtedy same się „przykleją”. Kobita ma być tylko dodatkiem do życia a nie jego sensem, wsio. /
    Bez przesady, jakieś tam osiągnięcia muzułmanie mieli, trochę przemycili ze starożytności, trochę dodali i myśmy wiele z tego przejęli.

    Reply
    1. RedPillerPL (Post author)

      Dzięki. Chętnie poczytam więcej o przejmowaniu przez nas ich technologii.

      Co do psychopatii to akurat problematyczne w definicji jest to, że psychopata nie odczuwa lęku. Kobiety jednak zazwyczaj odczuwają, dlatego częściej widnieje to jako socjopatia/narcyzm (dodając do tego makiawelizm, jako coś nie do diagnozy psychologicznej).

      Reply
      1. Alan

        No przecież nie mówimy tutaj o technologii XX wieku, w historii muzułmanie tworzyli wielkie kultury, np. Imperium Osmańskie, o dziwo bardzo tolerancyjne na inne wyznania, mieli wiele osiągnięć w astronomii, matematyce, medycynie, w fizyce postęp w optyce, w chemii, w architekturze (przepiękne meczety), sztuce, trochę tego jest, wystarczy poszukać w necie, z czasem powrót do radykalnego Islamu zatrzymał ich postęp, ale co tam to wszystko! Największe ich osiągnięcie że dawno kobiecą naturę przejrzeli i trzymali je krótko 😀 hahahaaa 😉

        Reply
        1. Pingwinolog

          Właśnie na tym polu uwstecznienia się największe zasługi ma Muhammad Ibn al-Wahhab – ten, który postulował „powrót islamu do jego korzeni”. Poczytajcie i przypomnijcie sobie jego słowa o potrzebie zreformowania islamu, bo są identyczne, które niejeden islamski duchowny wypowiada zachodnim mediom.

          Reply
    2. TOT

      Dokładnie. Facet ma w życiu spełniać się, skupiać na pasjach, zdobywaniu pozycji i kasy. Kobiety są dodatkiem do życia faceta. Nigdy nie może skupić się na tym, aby kobieta była jego priorytetem w życiu, bo nie o to chodzi. Kiedy facet osiąga status, pieniądze, stabilność to kobiety zawsze pojawią się. Tak więc nie ma co się przejmować i skupiać na sobie i swoich celach.

      Panowie, życie to nie bajka. Dlatego powinniśmy wspólnie wspierać się w swoich dążeniach. Podpowiadać sobie, pomagać na ile możemy i tyle. Bo w tym aspekcie kobiety radzą sobie o wiele lepiej.

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *