Logiczne rozmowy z kobiecymi przekonaniami

Czy logiczne rozmowy z kobiecymi przekonaniami i racjami mają sens? Czy wiecie, że kobiety w 80% przypadków stosują emocjonalne, a nie racjonalne podejście do wystosowywania poglądów? Testy osobowości płci potwierdzają, że kobiety w większości wolą “feeling” od “thinking”, a mężczyźni feeling tylko w 30 do 40% przypadków, dlatego też ciężko jest się nam czasem porozumieć (tym bardziej w kłótniach). Ale i właśnie dlatego na mojej stronie kobiet zawsze będzie mniej, ponieważ aby zrozumieć sens tego co piszę należy wyjść poza siebie i swoje schematy myślowe, a także myśleć systemowo, a nie uczuciowo. Nie można za każdym razem myśleć tylko o sobie i swoim wpływie na dany temat, tudzież bulwersować się o to, że “nie chwalisz nas”, a zobaczyć co się może dziać poza nami i poza naszymi własnymi doświadczeniami. Temat będzie raczej krótki, bo chcę podać tylko przykład logicznej rozmowy z kobietą na temat ważnej dla niej kwestii (rodzina, dzieci, seks) i pokazać jakie uzyskałem efekty, a także jakich technik rozmowy użyłem.

O dystrybucji cech według płci można poczytać chociażby TUTAJ.

UWAGA: Jeśli chcesz, by strona utrzymała się w internecie, a twórcy mieli motywację do jej prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Wiara czyni cuda

Logiczne rozmowy z kobietami

Wiele kobiet, mówiąc o sobie, prezentuje naturę marzycielki. Z naszych obserwacji też wynika, że te kobiety bardziej wolą wierzyć w co mówią, zamiast udowadniać swojej wiary czynami. Jest to podejście emocjonalne. Dlatego te kobiety obrażą się na Ciebie tylko wtedy gdy mówisz prawdę, podajesz coś co się nie zgadza z ich PRZEKONANIAMI (pamiętajmy, że przekonanie, odróżniamy od prawdy i faktu). Akurat w poniższej rozmowie poruszyliśmy głównie temat posiadania dzieci, wychowywania, czy także seksu. Dokształcam w tej materii (rodzice, dzieci, małżeństwo, seks), a ta kobieta po prostu WIERZY, że będzie najlepszą matką i tak dalej. U mnie wiara stoi w sprzeczności z logiką i racjonalnością. Wiara w plotki pozwala mieć gumowe ucho, a wiara w fałszywe oskarżenia pozwala skazać niewinnego bez dowodów. O religii nie wspomnę. Oczywiście dobrze jest być optymistą i wierzyć w powodzenie, ale w takim kontekście jest to myślenie życzeniowe (narcystyczne, próżne). Tylko człowiek bijący się w pierś, że MOŻE się mylić będzie kimś kto się rozwinie. Kobieta ta wolała uznać, że “źle myślę” i na tym zakończyć rozmowę. To też mały dowód, że inteligencja z kobietami nie zawsze pomaga w uwodzeniu, bo burzymy im światopogląd, a że reagują emocjonalnie, to wiele z nich woli słodkie kłamstwo, zamiast brutalnej prawdy.

Aby do końca zrozumieć o czym piszę warto prześledzić dwa tematy. Czy kobiety szukają naprawdę inteligentnych mężczyzn?

Czy kobiety szukają NAPRAWDĘ inteligentnych mężczyzn?

Ale też co nie co o lubowaniu się wielu kobiet w kłamstwach i byciu okłamywaną, a wręcz odrealnioną.

Kobiety lubią być okłamywane – Stanisław Ignacy Witkiewicz

Przekonania, fakty, poglądy, racje

logiczne rozmowy z kobietami
Fryderyk Nietzsche (po lewej) i Artur Schopenhauer (po prawej)

Krótko – na bazie przemyśleń doskonałych filozofów. Co mówił o przekonaniach Fryderyk Nietzsche?

Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa.

Pamiętajmy, że większość naszych poglądów to tylko przekonania, póki ich nie zweryfikujemy gruntownie i nie będziemy sądzić, że mamy jedyną możliwą rację. “Fakty nie istnieją, tylko interpretacje” – ważnym jest, by te interpretacje dawać, by drugi człowiek miał szansę je wziąć pod uwagę. Człowiek który kłamie doskonale wie, że ma złe zamiary, z kolei człowiek przekonany o swojej racji nie rozwinie się wierząc w swoje dobre intencje. Każdy inteligentny człowiek zadaje pytania, a jego myślenie może być wielowymiarowe i wieloznaczne, zamiast sztywnego: jest tak i koniec.

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości – Bertrand Russell

Pamiętajmy, co mówił też Arthur Schopenhauer:

Jeśli potrafimy w przeciwniku zrodzić poczucie, że prawdziwość jego przekonania wielce byłaby dla niego samego szkodliwa, porzuci je tak szybko jak nieopatrznie złapane gorące żelazo.

Wnioskujemy, że aby człowiek zmienił przekonanie, należy wykazać szkodliwość jego myślenia. Jak to wygląda w praktyce i czy mogłem coś zrobić lepiej? Sprawdźmy.

Logika na przeciw kobiecie, czyli jak NIE rozmawiać z kobietami?

K: Każda kobieta chce ślubu.
M: Nie każda. Małżeństwo odchodzi do lamusa. W feministycznej Szwecji w ogóle się zapomniało już o tej tradycji. W Polsce śluby najbardziej są popularne na wsiach, a najwięcej rozwodów przypada na największe miasta.
K: Ja sobie tego nie wyobrażam. A co z dziećmi? Chcesz je mieć?
M: Myślę, że dzieciom trzeba sporo zapewnić (finansowo, wiedzą, emocjonalnie, czasowo) i zastanowić się czy warto je posyłać na ten świat. Czy będą szczęśliwe? Czy będą narzekać na swoją pracę i damy radę, gdyby tak nie było?
K: Masz złe podejście do tego. Normalni ludzie mają dzieci. (chwila pauzy). Dobra, nie będziemy rozmawiać o tym… (pierwsza irytacja).
M: Dzieci to i ma patologia, nawet w większej ilości niż ludzie “normalni” i inteligentni, bo zazwyczaj decydują się na 1 dziecko i mają je bardzo późno.
K: Wiem, że zapewnię dziecku wszystko.
M: Wszystko, czyli co konkretnie? Zapewnisz tyle ile będziesz mieć. To jak z miłością. Miłością garnka nie napełnisz, a z ładnej miski się nie najesz. To jest myślenie życzeniowe, że dziecko będzie miało wszystko. A skąd? Czy chociaż czytasz o dzieciach, o ich psychice i wychowywaniu?
K: Ajj, dobra. Nie czytam, bo to wiem.
M: Skąd to przeświadczenie?
K: Nieważne. (druga irytacja?)
M: Jedni chcą słyszeć prawdę, inni zatykają uszy.
K: Nie zatykam. Po prostu dla mnie to jest głupie.
M: Więc odpowiedz mi. Czy Twoi rodzice zapewnili Ci wszystko i uważasz, że to dobra rodzina? Zaskocz mnie.
K: Nie zaskoczę Cię. Nie mam najlepszej rodziny, a z matką nie mam kontaktu.
M: I właśnie. Masz ten sam wzorzec co Twój rodzic, a na dodatek nie czytasz książek, ani badań, czyli z dużą dawką pewności przekażesz dokładnie to samo i dziecko będzie tak samo sądzić o Tobie, co Ty o swoich rodzicach. Trzeba się zatrzymać na moment, zastanowić, czy nie powielasz schematu “jaka matka taka córka”. Spytaj sama siebie, czy chcesz kształcić się jeśli zależy Ci na dzieciach (punkt wykazania szkodliwości przekonań).
K: (chwila dłuższej ciszy). Może masz rację bo zależy mi na rodzinie, ale nie będę czytać jakichś badań. To głupie, bo życie to nie badania.
M: Jak chcę by sprzęt działał muszę nauczyć się instrukcji obsługi. A co do dzieci ludzie mają przeświadczenie, że “samo się zrobi” i “samo się wychowa”, ale też mamy przeświadczenie, że jak kobieta rodzi, to z automatu jest dobrą matką. Niby dlaczego?
K: Mamy inne poglądy. Dziecko to nie sprzęt i przedmiot. Nie chcę rozmawiać (3 irytacja)
M: W porządku.
K: Ale przyznasz, że w dobrym związku każdy ma dziecko.
M: Są dzieci i w złych związkach, są dzieci z wpadki. Poza tym dzietność spada na łeb na szyję.
K: Nie dogadamy się. Ja swoje, Ty swoje. (4 irytacja)
M: Staram się przedstawić dane.
K: Zmienisz zdanie jak się zakochasz.
M: Zakochuje się w kobiecie. Czy zakochanie aż tak mnie ogłupi, że nie będę znał danych i ślepo będę robił dzieci, bez pomyślunku nad ich przyszłością?
K: Boże! Jak kochasz to zakładasz rodzinę! (5 irytacja)
M: Jak Ty kochasz, to zakładasz rodzinę. Nie mów, że każdy ma tą samą definicję kochania i rodziny. Mogę kochać i np. chcieć spędzać czas kobietą, podróżować z nią i nie muszę chcieć mieć dzieci. Albo mogę chcieć mieć dzieci dopiero jak osiągnę pewien pułap finansów, wiedzy i pewności, że wiem co przekażę im na przyszłość.
K: Ale taka jest kolej życia, by mieć dzieci.
M: Kolej jest taka jaką sami sobie ustalimy. Rodzimy się i umieramy, tylko to jest pewne 😛
K: Nie sądzę. A co do seksu to myślę że trzeba umieć go uprawiać i wtedy zawsze będzie.
M:  Wiesz, że kobietom libido spada w małżeństwie, dlatego między innymi odradzamy jego brania i wtedy na nic ta wiedza o umiejętnościach uprawiania seksu?
K: Czepiasz się. Jakoś ja umiem uprawiać seks.
M: Nie czepiam, stwierdzam fakty, podaje badania. Czy umiesz uprawiać seks, to niech się wypowiedzą mężczyźni z którymi to robiłaś. Zresztą mam nadzieje, że Twoja rola nie ograniczała się do leżenia, bo to nie jest umiejętność seksu, tylko w nim bierne uczestniczenie.
K: Już mówiłam co sądzę o badaniach. Seks nie jest najważniejszy. Ja już się wypowiedziałam. Myślę, że musimy zakończyć znajomość, bo inaczej myślimy. (6 irytacja)
M: Seks może i nie jest najważniejszy, ale buduje więzi. Jeśli chcesz być szczęśliwa i liczy się dla Ciebie szczęście mężczyzny, to pomyślisz o tym. Czy liczy się dla Ciebie mężczyzna? (staram się tu kolejny raz wykazać szkodliwość myślenia)
K: Tak, ale nie w seksie. Daję od siebie wszystko.
M: Wszystko czyli co? Będziesz mu gotować?
K: Nie, w moich związkach mężczyźni gotowali i sobie to cenię.
M: To co dajesz od siebie?
K: Nie chcę kontynuować tej rozmowy. (7 irytacja)
M: To ja nie kontynuuje rozmowy, w której nie chcesz myśleć ani o potrzebach mężczyzny, ani nie masz świadomości potrzeb dzieci, a niechęć do czytania badań tylko o Tobie świadczy.

Wnioski z rozmowy z kobietą. Moje przekonania, czy fakty?

Czy ta rozmowa pokazuje, czy warto logicznie rozmawiać z kobietą i starać się wysnuwać inteligentne metody badawcze: podawać dane, statystyki, zadawać szczegółowe pytania? Nie. Czy warto jak Schopenhauer podawać szkodliwość myślenia? Owszem.

Kobieta (lat 29) pokazała tu, że męskie potrzeby nie są ważne. Mężczyzna mimo podawania danych i podejścia racjonalnego – jest po prostu głupi dla niej. Mężczyzna według niej służy kobiecie do dogadzania jej (on ma być dobry w seksie, gotować, zapewnić byt rodzinie i być dawcą spermy). Rola kobiety? Cisza. ONA NIC NIE MUSI, ONA WIERZY, ŻE DA WSZYSTKO… DZIECKU. I uważa, że powinna wystarczyć taka jaka jest mężczyźnie. Myślenie życzeniowe, a może uprzywilejowanie?

Rzekł Salomon: Dobrzeciem rozsądził miedzy dwiema swowolnyma niewiastoma, które w jednym domu udawiły dziecię.
Odrzekł Marchołt: Gdzie są sprawy, tam bywa słuchanie, gdzie są niewiasty, tam bywa swarzenie.

Takich kobiet należy unikać, bo w związkach z nimi nie macie prawa mieć potrzeb i o nich mówić. Nie macie prawa zwracać uwagi kobiecie, że wcale nie daje od siebie tak dużo, jak sądzi. Kobieta nawet nie odpowiada na pytania. Z taką kobietą jedyna możliwość to pantoflarstwo, chociaż widzę jest potencjał do zrozumienia, bo nie jest agresywna i chamska. A pamiętajmy, że ludzkość przetrwała właśnie dlatego, że wypracowała świadomość potrzeb drugiego, czyli teorię wzajemności i potrzeb mieszanych, a nie jednostronnych.

Ale wiecie kogo to wina, że takie kobiety tak myślą? Nasza. Dlaczego? Bo są całe życie komplementowane, wyręczane i usługuje się im. Mężczyzna też nie narzeka, nie mówi o potrzebach, nie krytykuje kobiety, przez co kobieta sądzi, że jest idealna, wręcz wzorem. I cóż przez to sądzi, że – z wszystkimi dookoła jest problem, a nie z nią samą w jakimkolwiek zagadnieniu. We wszystkim jednak trzeba balansu, złotego środka. Nie można idealizować, ale też trzeba trochę wymagać, skrytykować, jeśli konstruktywnie i da się coś poprawić, szanować siebie i swoje potrzeby. Wyrażać je. Pamiętać należy, że ludzie dojrzali rzadko kiedy powiedzą komuś wprost w związku, nie chcą komuś dopiec, czy to jeśli chodzi o umiejętności, sprawność, a tym bardziej wadliwość części ciała. Jednak postawa zamiatania pod dywan też nie rozwiązała żadnego problemu. O komunikacji płci powinienem też niedługo coś napisać.

Co ważne kobieta odezwała się do mnie po 3 dniach z tekstem:

K: Przemyślałam sobie. Wyróżniasz się spośród tutejszych mężczyzn. Jak chcesz to odezwij się. Pa.

Wcześniej z kolei rozmawialiśmy całkiem nieźle, o imprezowaniu, marzeniach, randkach, żartowałem, śmiała się, więc były EMOCJE i zbudowałem sobie dobrą bazę do dalszej rozmowy (czyli tzw. raport). I to kobiety lubią, bo nie da się zanegować czegoś co sprawia u nich uśmiech, czy je nakręca. Dyskusja logiczna jednak dla nich jest nudna, czasem wykazuje braki, nieposiadanie racji, a więc emocje stają się negatywne, a co odpycha od siebie. Nie jestem przekonany czy ktokolwiek poderwał kobietę dyskutując z nią 100% logicznie, technicznie i racjonalnie. Każdy jednak robi co uważa przy poznawaniu kobiet.

Pewnie o wartych poruszenia tematach z kobietami też kiedyś napiszę, ale na dzisiaj to tyle.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub profil redpillersi.pl na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na chociażby Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

42
Dodaj komentarz

avatar
5 Zestawy komentarzy
37 Zestawy odpowiedzi
0 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
9 Autorzy komentarzy
RedPillerPLKseniasmolastyŻycie jest pięknePiratRandkowy Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Z tej krótkiej rozmowy sączy się jad egocentryzmu, braku empatii, nietolerancji, narcyzmu i ksobności w takim stężeniu, który powoduje, że normalną reakcją powinna być ucieczka, jeśli chce się pozostać przy życiu, a ściślej rzecz ujmując, stabilności zdrowia psychicznego. Po pierwszy wniosek, drugi jest taki, że rozmówczyni to osoba, która przejawia cechy niedojrzałości psychospołecznej. Niestety spora część ludzi pełnoletnich przejawia takie cechy niezależnie od płci. Trzeci wniosek dotyczy tego, że relacja rozmówczyni z jej matką pozostawiła po sobie wiele negatywnych konsekwencji, jak np. irytacja, nienawiść, chęć zemsty, frustracji itd. Niestety brak zdolności do introspekcji powoduje, że rozmówczyni najprawdopodobniej nigdy nie wyciągnie wniosków z relacji z matką i po prostu je powieli, na co zresztą zwróciłeś jej uwagę.

Wcześniej z kolei rozmawialiśmy całkiem nieźle, o imprezowaniu, marzeniach, randkach, żartowałem, śmiała się, więc były EMOCJE i zbudowałem sobie dobrą bazę do dalszej rozmowy (czyli tzw. raport). I to kobiety lubią, bo nie da się zanegować czegoś co sprawia u nich uśmiech, czy je nakręca. Dyskusja logiczna jednak dla nich jest nudna, czasem wykazuje braki, nieposiadanie racji, a więc emocje stają się negatywne, a co odpycha od siebie. Nie jestem przekonany czy ktokolwiek poderwał kobietę dyskutując z nią 100% logicznie, technicznie i racjonalnie. Każdy jednak robi co uważa przy poznawaniu kobiet.

Od dyskusji logicznej, technicznej i racjonalnej ma się kumpli. Niemniej też mi się zdarzało, że z jednej strony z jakąś kobietą fajnie mi się rozmawiało na luźne tematy, a z drugiej przy tych bardziej poważnych zachowywała się dziecinie, a argumenty z jej strony wyglądały mniej więcej jak u analizowanej rozmówczyni. Trochę smuteczek, kiedy “czar pryskał”.

Henia
Gość
Henia

“Z tej krótkiej rozmowy sączy się jad egocentryzmu, braku empatii, nietolerancji, narcyzmu i ksobności w takim stężeniu, który powoduje, że normalną reakcją powinna być ucieczka”. Zbyt daleko posunięte wnioski. Moim zdaniem z tej rozmowy wynika przede wszystkim to, że dziewczyna nie potrafi dyskutować. Zapewne obce są jej też głębokie rozważania egzystencjalne, ale na postawie tak krótkiego tekstu na pewno nie można wysnuć tak daleko posuniętych oskarżeń. Byłabym w stanie zrozumieć, że wnioski takie wysnuł autor tekstu, który rozmawiał “na żywo”, a to jest tylko fragment rozmowy, ale z perspektywy czytelnika artykułu to za dużo.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Przede wszystkim należy zacząć od tego, co rozumiesz pod pojęciem umiejętności dyskutowania. Dyskusja to wymiana zdań na jakiś temat, która ma prowadzić do wspólnych wniosków. Rozmówczyni stosuje bardzo dużo tzw. chwytów erystycznych, więc raczej umie dyskutować. Sęk w tym, że tym razem nie była w stanie urobić interlokutora do swojego zdania, że każda kobieta chce ślubu. Aby zaprzeczyć takiej tezie wystarczyło podać przykład co najmniej jednej kobiety, która nie chce ślubu. Kiedy rozmówca użył takiego argumentu, to rozmówczyni odwróciła kota ogonem i zaczęła się odwoływać do emocji. W dalszej kolejności kiedy rozmówca zaczął pisać o trudnościach związanych z wychowywaniem dzieci i swoich dylematach, to rozmówczyni zaatakowała go personalnie, obrażając, że nie jest normalny. Wybacz, że nie będę analizował całej rozmowy, ale czy to nie wystarczy, aby stwierdzić, że moja ocena tej osoby była uzasadniona? Odwróćmy rolę, gdyby tak zachował się mężczyzna, to czy ktoś w ogóle by go bronił?

Haha
Gość
Haha

Pirat według mnie jesteś gejem i dlatego obrażasz kobiety

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Powszechnie uważa się (błędnie, ale to temat na osobną dyskusję), że Korwin-Mikke również obraża kobiety, a mimo to nie przeszkadza mu to mieć duże powodzenie u kobiet. Słyszałem to już tak wiele razy z ust zawiedzionych kobiet, na które nie zwracam uwagi, że przechodzę obok takich insynuacji z zażenowaniem. Mężczyźni mi tego nigdy nie mówią. Zresztą słusznie, bo bym dał w pysk.

Haha
Gość
Haha

Nie tylko gej ale i agresor. Wasza strona to zlot mizoginów

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Po pierwsze, jeśli mężczyzna pomawia innego mężczyznę o posiadanie cech, które mogą go narazić na utratę dobrego imienia, to musi mieć świadomość, że konsekwencją tego może być konieczność walki. Dlatego rozsądni mężczyźni trzymają nerwy na wodzy i generalnie dość szybko wyrastają z dziecinnego wyzywania innych. Ty odpowiesz za naruszenie mojego dobrego imienia, ja za naruszenie nietykalności cielesnej.

Po drugie, nie jestem mizoginem, wręcz przeciwnie. Nawet na awatar wybrałem sobie postać kobiety z tatuażem pirackiej trupiej czaszki na ramieniu. Po prostu z świetnymi kobietami, które wnoszą wiele pozytywnego do naszego życia, jest jak z towarami luksusowymi – jest ich bardzo mało. Ja jestem szczęśliwym człowiekiem, więc mogę się dzielić z innymi swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. I to najbardziej boli sporą część ludzi toksycznych, że ktoś obnaża ich toksyczność i pokazuje, że zamiast tandety warto szukać luksusowego towaru, zwłaszcza że cena jest taka sama, albo nawet tandeta okazuje się droższa, bo ma szereg kosztów ukrytych.

Po trzecie, to tyle z mojej strony. Na mnie takie internetowe wyzwiska nie działają, więc z mojej strony w dalszej kolejności będę je ignorował i nadal tutaj robił to, co robię.

Henia
Gość
Henia

Umiejętność dyskutowania, czyli:
masz argumenty potwierdzające tezę, którą stawiasz,
gdy ktoś zbija twoje argumenty, zadajesz pytania, by dociec o co dokładnie chodzi lub kolejnym argumentem to obalasz oraz
jesteś otwarty na inny punkt widzenia i słuchasz, czemu ktoś uważa inaczej,
masz sformułowany w głowie ciąg logiczny (nie musi być długi),
gdy brakuje ci argumentów, nie stroisz fochów.
To tak na szybko.
To, co najbardziej nie podoba mi się na tej stronie i w komentarzach to przypisywanie kobietom cech, które są charakterystyczne dla współczesnych ludzi niezależnie od płci. Ludzie nie prowadzą głębokich rozważań o sensu istnienia, relacjach międzyludzkich i innych rzeczach związanych z duchowością. W związku z tym nie mają w tych tematach zbyt wiele do powiedzenia, co w konsekwencji prowadzi do ubogich zdolności prowadzenia dialogu. Jeśli cały czas rozmawia się (oraz myśli) o nowej aplikacji, kolejnym gadżecie, miejscu na imprezę oraz tysiącu innych rzeczy związanych z konsumpcjonizmem, to tak to później wygląda. Spędzam sporo czasu w męskim towarzystwie i wcale nie jest dużo lepiej w tej sferze niż z kobietami. A tego ile razu usłyszałam od mężczyzny „bo tak czułem”, „nie będę robił czegoś, czego nie czuję, tylko dlatego, ze tak trzeba”, „wtedy tak czułem ,teraz już nie” itp. nawet nie zliczę. Sprowadzanie całego życia do uczuć to rak tego świata. „Przestałeś kochać, odejdź, zasługujesz na szczęście”, „podążaj głosem swego serca (czyli za uczuciami)”, „odłóż obowiązki i chodź się zabawić”… No ,ale to już inny temat 🙂

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Według mnie to, o czym piszesz to nawet nie umiejętność dyskutowania, ale ogólnie komunikacji wszelakiej. Celem dyskusji są wspólne wnioski. Nie każda rozmowa, w której posiada się sprzeczne stanowisko, jest dyskusją. Czasami to po prostu wymiana zdań, a w przypadku relacji damsko – męskich taka rozmowa ma służyć poznaniu drugiej osoby i na tej podstawie podjęcia decyzji co do losów dalszej znajomości. W związku raczej nie chodzi o dochodzenie do wspólnych wniosków, lecz po prostu ewentualnie o kompromisy. W kwestiach światopoglądowych przecież nie przekonamy ateisty do tego, żeby się zmienił w osobą wierzącą. To urabianie, a nie dyskusja. Sądzę, że w związku nie ma za wiele miejsca na dyskusje, a jeśli dochodzi do nich często, to znaczy, że mamy do czynienia ze sprzecznością charakterów, lub urabianiem drugiej strony.

Jeśli chodzi o to, że tutaj przypisywane są kobietom cechy, które są charakterystyczne dla współczesnych ludzi niezależnie od płci, to przecież wyraźnie napisałem, że:

Niestety spora część ludzi pełnoletnich przejawia takie cechy niezależnie od płci.

więc myślę, że ten zarzut nie jest trafiony. Swoją drogą równie dobrze można to samo zarzucić pierwszej lepszej stronie skierowanej do kobiet, że przypisują mężczyznom cechy, które są charakterystyczne dla współczesnych ludzi niezależnie od płci.

Sądzę, że jeśli mamy z kimś sprzeczne poglądy, to nie traćmy czasu na dyskusje i próby przekonania do naszej postawy, lecz dajmy szansę poznać siebie innej osobie. Moja postawa nie spodoba się wielu kobietom, bo wiadomo, że spora część właśnie bazuje na urabianiu partnera i często im to się udaje.

Niemniej dzięki za ciekawe spostrzeżenia, bo zmuszają mnie do refleksji i dyskusji. W komentarzu pod innym wpisem zadałaś ciekawe pytania, która mam nadzieję też staną się przedmiotem dyskusji, ale to już inny temat 🙂

Henia
Gość
Henia

Nie uważam, by celem dyskusji były wspólne wnioski. Chyba, że takim wspólnym wnioskiem będzie stwierdzenie iż nie dojdziemy do porozumienia ze względu na różnice światopoglądowe i/lub doświadczenia. Dyskusja powinna mieć na celu poznanie drugiego człowieka i jego perspektywy.
Jeśli ktoś ma sprzeczne poglądy to konwersacja nie powinna polegać na przekonaniu i przeciągnięciu na swoją stronę, a na wyraźnym przekazaniu dlaczego uważamy inaczej. Co w sumie napisałeś innymi słowami 🙂
W związku właśnie trzeba dyskutować, by znaleźć kompromis. Wiele kobiet nie zgadza się na coś, ponieważ czują (często intuicyjnie), że im to nie odpowiada, ale nie potrafią o tym opowiedzieć. Dialog i zadawanie pytań może znaleźć przyczyny takich odczuć. Oczywiście, czytanie książek i poszerzanie horyzontów również ma na to wpływ.
Kiedyś czytałam wywód jakiegoś przedsiębiorcy, by nie bagatelizować takich (intuicyjno-odczuciowych) spostrzeżeń kobiety, ponieważ on to zrobił i utopił kupę pieniędzy. Żona czuła intuicyjnie, że inwestycja jest zła, ale nie miała logicznych argumentów, nie umiała też przekonać męża w inny sposób i zrobił po swojemu.
Zdanie o zrachowaniach osób pełnoletnich bez względu na płeć przeoczyłam, wybacz. Kobiecych stron oraz gazet nie czytam. To, co tam się sączy to jest ogromny problem, w zasadzie już społeczny. Temat również wart poruszenia. Dorzuciłabym do tego seriale, a nawet bajki!
Dziękuję za miłe słowa.
Oczywiście, że mężczyźni kierują się uczuciami i w ogóle ja mają 😛 Nie napisałam tego, ale sytuacje, które przytoczyłam wcześniej, miały miejsce, gdy mężczyźni nie chcieli się wywiązać z danego wcześniej słowa lub tłumaczyli w ten sposób swe nieeleganckie zachowanie (nie czyniąc żadnej refleksji w temacie) .

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Absolutnie sobie nie wyobrażam, by mężczyzna powiedział “czułem że tak muszę zrobić”. Nie widzę tego.

Celem dyskusji zawsze jest jakiś końcowy efekt! W tej rozmowie efektem jest koniec rozmowy, bo kobieta zareagowała emocjonalnie w wielu momentach

“W związku właśnie trzeba dyskutować, by znaleźć kompromis. Wiele kobiet nie zgadza się na coś, ponieważ czują (często intuicyjnie), że im to nie odpowiada, ale nie potrafią o tym opowiedzieć. ”

Bez sensu. Czytałem na tej stronie by uczyć kobiety wyrażania wprost

Nieprzeszkadzam
Gość
Nieprzeszkadzam

@Henia kto wychowuje dzisiejsze pokolenia? Kobiety. dziwisz się?

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Henia, ale to nie jest moja, lecz słownikowa definicja, że dyskusja to wymiana zdań, która ma prowadzić do wspólnych wniosków. Nawet jeśli powiemy, że dyskutują naukowcy czy politycy, to brzmi to naturalnie. Natomiast wyrażenie “dyskusja w związku” brzmi sztucznie. W końcu mówi się o dyskusji naukowej, a dyskusja naukowa to nie jest zwykła wymiana zdań, ale ma prowadzić do wspólnych wniosków: poparcie albo zaprzeczenie pewnej teorii naukowej. W związku ważna jest rozmowa, czyli wzajemna wymiana myśli za pomocą słów (znowu definicja słownikowa). I dlatego to, o czym piszesz, to według mnie rozmowa, a nie dyskusja 🙂

Sęk w tym, że nieumiejętność wyrażania swoich myśli, co przejawia się podejściem w stylu “domyśl się” cechuje niedojrzałość. Osoba dojrzała powinna szukać równie dojrzałej, ponieważ w przeciwnym wypadku zostanie sprowadzona do tego dziecinnego poziomu i niedojrzała osoba wygra z nią doświadczeniem (parafrazując pewne internetowe powiedzenie).

Jeśli chodzi o intuicję, to temat na osobą dyskusję, zwłaszcza że ponoć jestem posiadaczem świetnej intuicji. Niemniej nie mnie to oceniać oczywiście.

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Mężczyźni też się kierują uczuciami ale w mniejszym stopniu. Dla nas jest ważne też by rozumieć że większość kobiet jest inna i warto odwoływać się do kobiecych emocji.

Henia
Gość
Henia

Drogi Piracie! Nie pokusiłam się o zaglądanie do słownika. Słowa „dyskusja” oraz „rozmowa” traktowałam jako równorzędne w codziennym życiu. Szczerze mówiąc jest mi obojętne, czy to, co się dzieje w związku nazwiemy dyskusją czy rozmową. Moim zdaniem ma to wyglądać mniej więcej tak, jak pisaliśmy wcześniej. Czyli tutaj jesteśmy zgodni 🙂
@Życie jest piękne
Ty tego nie widzisz. Ja z kolei nie widzę tego, co na tym portalu się wypisuje o mojej płci. Owszem, zauważam np. histerię w trudnych sytuacjach, potrzebę poświęcenia uwagi kobiecie, wiele wiele emocji, ale “dojenie” na kasę, manipulowanie, przemoc psychiczna i te wszystkie okropieństwa… tego nie ma w moim najbliższym otoczeniu. Nie oznacza to jednak tego, że nie istnieje w ogóle.
W moim życiu dwóch facetów zafundowało mi karuzele emocjonalne. W WIELKIM skrócie jeden stosował daleko posunięte techniki manipulacyjne, by utrzymać znajomość, ale niczego z siebie nie dać. Drugi wielokrotnie uraczył mnie zdaniami “bo ja taki jestem i nie widzę potrzeby, by nad sobą pracować”, “przestań mi mówić o celach, nie będę niczego planował, bo i tak nic z tego nie będzie” oraz „nie czuję tego, by się starać”. Brzmi znajomo? 😀 Żaden z nich nie jest zniewieściałym chłopcem, obu miało stabilną sytuację zawodową (i lubili swoją pracę), obaj byli z w miarę normalnych rodzin (problemy są wszędzie) i nie dawali sobie w kaszę dmuchać. Normalni, zdrowi faceci. Czy to wina wychowania, jak sugeruje Nieprzeszkadzam? To oddzielny temat. Nieobecność ojców, którzy są fizycznie obecni mogłabym rozwinąć na wiele linijek tekstu.
Problem feminizacji społeczeństwa istnieje i trzeba o tym mówić. Uważam jednak, że o wiele większy jest problem z ludźmi ogólnie. Gdzie to ma początek i czy można określić, która płeć zaczęła nawalać jako pierwsza, nie wiem. Samowychowanie zanikło, a to bardzo cenna forma rozwoju. Niech każdy zacznie pracować nad samym sobą, a już będziemy nieco szczęśliwsi 🙂

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Henia skąd wiesz, że nie ma manipulacji i przemocy psychicznej? Nie byłaś w środku związków, to nie wiesz, a ja wiem. Najpierw trzeba poznać czym jest za przemoc, a jest to słabo zakreślone

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Aha czyli masz ich za męskich mimo tych durnot? Może z wyglądu ale nie z zachowania i słów!

Henia
Gość
Henia

Och, jakie to proste ocenić człowieka na podstawie trzech zdań napisanych o nim w internecie. Potwierdzasz teraz feministyczną tezę, że facet nie może mieć żadnych okresów w życiu, kiedy jest słaby i nie wie, co ze sobą począć. Zawsze musi być silny, stabilny i broń Boże coś czuć, bo to niemęskie!

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

A ty nie uznajesz, ze facet z problemami nie jest niemęski? Za dużo na wygląd patrzysz wg mnie. I czemu feminizm mieszasz w to?

Henia
Gość
Henia

Nie ma facetów bez problemów.
Nigdzie nie napisałam ile czasu trwało takie zachowanie, czym było spowodowane, jak się to zakończyło, ani jak ja się zachowywałam w danych sytuacjach. A Ty wydajesz osąd.
Mężczyzna może wydawać się niemęski w okresie gdy jest słaby i pogubiony, ale jeśli przed i po był męski to już się nie liczy?

Henia
Gość
Henia

Byleś w środku każdego związku i wiesz, że jeśli w moim otoczeniu żadna kobieta nie wykazuje znamion nadającej się do psychiatryka, to to ja jestem ślepa? A może po prostu zadaję się z normalnymi ludźmi i nie klasyfikuję ich słabości jako przypadki do leczenia lub utylizacji społecznej.

Nieprzeszkadzam
Gość
Nieprzeszkadzam

Taka rozmowa. Nikt nie sugerował o utylizacji

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Heniu, nikt tutaj nie neguje, że bywają niedojrzali mężczyźni. Ta strona nie ma na celu ich usprawiedliwieni, lecz – przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie – zrzeszać mężczyzn, którzy kierują się pewnymi wspólnymi nam wartościami i zasadami. Miejsc w Internecie, w których krytykuje się współczesnych mężczyzn, jest mnóstwo, więc to dobrze, że powstają i takie, gdzie ukazuje się skalę problemów relacji damsko – męskich z punktu widzenia właśnie tych mężczyzn. Panują tutaj męskie zasady, więc nie odbieraj osobiście pewnej szorstkości i wręcz grubiaństwa. Im więcej inteligentnych kobiet, które potrafią przewidywać, jakie skutki patologii w relacjach damsko – męskich mogą wystąpić w przyszłości, tym większa szansa na to, że kolejne pokolenia nie będą musiały tyle cierpieć co nasze w tej kwestii. Ponadto kobieta łagodzi obyczaje, ale ich nie zmienia 🙂

Tak przy okazji według mnie często DDA mówią w stylu

“przestań mi mówić o celach, nie będę niczego planował, bo i tak nic z tego nie będzie”

Dlatego nie byłbym pewien, czy to byli “normalni, zdrowi faceci”. Zresztą dwa przypadki to zdecydowanie za mało, aby wyciągać wnioski. Ja zacząłem wyciągać wnioski dopiero po setce przypadków kobiet.

Henia
Gość
Henia

Chyba zostałam źle zrozumiana. Podałam te przypadki, ponieważ próbowałam sprowadzić temat do problemu z ludźmi, a nie z kobietami. W końcu wzajemnie na siebie oddziałujemy. Wy tu narzekacie na nas (co jest dla mnie zrozumiałe), ale ilość ciężkich przypadków rozkłada się po równo na obu płciach. Temat tych dwóch mężczyzn jest ogólnie bardzo długi, ale nie żywię do Nich żadnych negatywnych uczuć. Pan manipulant podziękował mi nawet za kubeł zimnej wody i otworzenie oczu.

Tak przy okazji według mnie często DDA mówią w stylu
“przestań mi mówić o celach, nie będę niczego planował, bo i tak nic z tego nie będzie”
Być może tak mówią… Ale ilość syfu, jaki ludzie w sobie noszą (chodzi mi o syf, który zrobili w nas inni ludzie) powoduje, że każdego można podciągnąć pod jakieś psychiczne zaburzenie. Dopóki człowiek ma otwarty umysł, przyjmuje krytykę i chce nad sobą pracować, to ja absolutnie nie skreślam i nie klasyfikuję do wspomnianej wcześniej społecznej utylizacji. Nawiasem pisząc miałam na myśli całkowitą izolację człowieka od społeczeństwa, bo nie da się z nim wytrzymać i bardziej ironizowałam 🙂
Uściślając, czasami by kogoś przekonać do pracy nad sobą trzeba przejść przez niezłą karuzelę i wyboje, ale według mnie warto.
PS. Szorstkości i grubiaństwa nie zauważyłam w powyższych komentarzach.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Istota problemu sprawdza się do tego, że jeśli nawet założymy, że ilość ciężkich przypadków – jakkolwiek byśmy je definiowali – rozkłada się po równo na obu płciach, to nie ma to odzwierciedlenia w sferze publicznej. Media, sądy, policja czy nawet ostatnio instytucje, które mają stać na straży praw i wolności obywateli niezależnie od płci (zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich), wieszają psy na mężczyznach.

Najwidoczniej nie miałaś kontaktu z osobami toksycznymi w ścisłym tego słowa znaczeniu. Przykładowo pani z borderline czy narcyz w analogicznej sytuacji nie podziękowałaby za kubeł zimnej wody i otworzenie oczu, lecz np. fałszywie zawiadomiła organy ścigania, że molestujesz dziecko lub znęcasz się nad rodziną.

Ponadto z tego, co rozumiem, to pomimo karuzeli emocjonalnej nie przekonałaś tych dwóch panów, o których pisałaś wyżej, do pracy nad sobą. Dlatego chyba jednak nie było warto? Może warto się zastanowić, dlaczego przyciągnęłaś właśnie takich, a nie innych mężczyzn? Może problem tkwi właśnie w jakimś deficycie, który przejawia się w syndromie bohatera. “Normalny” człowiek ma świadomość tego, że musi stale nad sobą pracować i nie trzeba go do tego zmuszać. Kiedy spotka się dwóch ludzi o takim nastawieniu, to energia zamiast na wzajemną szarpaninę będzie ukierunkowana na współpracę i rozwój. Mogę komuś pomóc wstać, kiedy się przewróci, ale czy mam go nosić na plecach, kiedy się regularnie upija?

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

To jest dobre pytanie czy warto kogokolwiek motywować do zmian i pracy nad sobą. Czy to nie ta cała toskcyzna nadopiekuńczość?

jancia
Gość
jancia

Właśnie to jest to, większość kobiet które znam nadaje sie tak na prawdę tylko do tego, żeby się z nimi zabawić w jakiś sposób. Jestem młodym człowiekiem, 20 lat. Trafiłem na redpill już chyba miesiąc temu. To mój pierwszy komentarz. Byłem w związku 1,5 roku, z perspektywy czasu uważam że dobrze zrobiłem, że go zakończyłem. Dziewczyna z którą byłem przejawiała toksyczne cechy, pantofliła mnie. Czułem, że jest coś nie tak i nie dawałem się tak łatwo.. jej się to podobało, że nie daję sobie w kaszę dmuchać tymi jej gierkami. Jednak tych gierek było tak dużo, że koniec końców miałem już dość związku. Czułem się emocjonalnie wysysany, nie czułem się sobą, nie znałem swojej wartości i przez to też nie czułem że jestem mężczyzną tylko chłopczykiem. W tym wieku związki nie mają sensu moim zdaniem. Jest to przecież najlepszy okres życia w którym jest się już bardziej świadomym pewnych rzeczy i można się rozwijać, iść własną drogą. W związku nie byłoby to możliwe, nie z tą dziewczyną. Dlatego jestem teraz sam i nie przypominam sobie równie szczęśliwego okresu w życiu. Poświęcam się pasji, treningom, częściej odwiedzam rodzinę i znajomych, czuję się lżej. Mam mniej problemów (pamiętam, że przez nią zamartwiałem się o takie rzeczy, o które normalnie bym nigdy się nie zamartwiał.. tak na mnie wpływała, albo ja dawałem jej wpłynąć na mnie) i dążę aby było lepiej. Jeśli chodzi o mój stosunek do kobiet teraz, to dzięki TRP lepiej je rozumiem i dlatego też lepiej się z nimi dogaduję. Selekcjonuje sobie, która będzie dobrą koleżanką na wyjście na piwko, która będzie na wyjście na kawkę a która będzie do “friends with benefits” czyli głównie do seksu;) Staram się jasno wytaczać granicę, żeby nie było rozczarowań. Dziękuję za to co robisz, będę studiował i starał się wspierać TRP jak tylko mogę!

Laila
Gość
laila

To nie jej wina, ze jesteś słaby psychicznie. Dorośnij chlopoczyku! To nie ona Cię „spantoflila” To Ty się dałeś spanfoflic No tych „ głównie” do seksu napewno masz na pęczki Szczególnie z takim podejściem.

jancia
Gość
jancia

“To nie jej wina, że jesteś słaby psychicznie”
Tak jak mówiłem, mogła to być też moja wina, gdyż nie byłem świadomy i nie studiowałem TRP. Jednak, żeby wytrzymać psychicznie w związku przez dłuższy czas z taką kobietą to mało kto potrafi, co mówią statystyki podawane w artykułach. Także zachowania kobiet, nawet nie w związku powodują, że można podupaść psychicznie. Wymagania co do mężczyzn są z innego świata, stąd tyle depresji wśród nas. To te kobiety powinny się zastanowić jak się zachowują, a nie bredzą o miłości gdy niszczą.
“Dorośnij chłopczyku!”
Bo co? Bo Ty tak mówisz? Będę robił to co mnie uszczęśliwia, będę się rozwijał we własnym kierunku, nie w takim którego ode mnie oczekuje ktoś inny. A zwłaszcza kobiety, które same nie wiedzą czego chcą.
“No tych głównie do seksu na pewno masz na pęczki. Szczególnie z takim podejściem”
Moje podejście co do kobiet wydaje mi się najrozsądniejsze dla mnie w tym okresie życia. Mam kilku znajomych co już parę lat mieszkają i są w związku z kobietami. Nie są szczęśliwi, udają, że wszystko jest w porządku, że wszystko idzie w dobrym kierunku(czyli do małżeństwa(pff)) lecz tak na prawdę widać, że się męczą choć o tym nie mówią. Oczywiście nie chce się tu ograniczać do takiego myślenia, że “wokół mnie tak jest to tak musi być wszędzie”. Jednak ja postanowiłem, że będę sam i dobrze mi z tym. Co do seksu i pęczków. Powiem tak, kobiety to materialistki, zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy system wspiera konsumpcjonizm i ich naturalną żądzę posiadania więcej niż potrzeba. Dlatego wystarczy, że mam swoje mieszkanko i dobrze wyglądam a same wskakują do łóżka, bo liczą na coś więcej(czyli na zasoby). No niestety, żeby liczyć na coś więcej, trzeba też dać od siebie jakąś wartość.

Storm
Gość
Storm

Bardzo dobre podejście i bardzo dobra strona, a z takimi nieczułymi sukami bym nawet nie rozmawiał. Nie zasługują nawet na moje splunięcie

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

To nie jej wina, ze jesteś słaby psychicznie.

Napisała osoba z borderline, która w przeszłości uprawiała prostytucję. Tak jak słusznie Storm zauważa, ignoruj ją i przy okazji poczytaj o borderline i innych zaburzeniach osobowości, abyś się nigdy nie wpakował w związek z kobietą, która na to choruje.

Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Kobietom się wydaje że im wszystko wolno. Tylko mężczyzna nic nie może i jest słaby według nich. Niedoczekanie 😀

smolasty
Gość
smolasty

Cześć. Zauwazyłem ze większość par wstawia wspólne fotki, pisze sobie kocham cie pod zdjęciami, wysyła serduszka czy chodzi za rękę. Robić tak? Jak masz podejście do tego?

Ksenia
Gość
Ksenia

Ale wszystko łykacie jak pelikany.
Przede wszystkim to “Testy osobowości płci” nie istnieją, wracaj na pierwszy rok psychologii.