Kobiety nienawidzące mężczyzn i mężczyźni Zeta

Powszechna i akceptowana mizoandria jest dużym problemem, z którym należy walczyć. Kobiety nienawidzące mężczyzn nazywamy feminazistkami. Często odwiedzają moją stronę, nie mogą wyrzucić jej z pamięci, szantażują, używają shaming tactics i nawet uprawiają stalking – z powodu zakompleksienia uwielbiają być w centrum uwagi, dlatego też napisałem o nich właśnie tutaj, by mogły poczuć się zauważone. Ale mam jedną wiadomość:

(żebyście jeszcze tak wyglądały jak ta pewnie uprzedmiotowiona, uciemiężona pani z ciężką depresją i brakiem chęci do istnienia, który widać w jej mowie ciała…)

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Feminizm, a feminazizm, czyli potrzeba granic by rak nas nie pochłonął

Sam feminizm przynajmniej w jakiejś części był pomocny, bo starał się zachować jakiś balans energii męskiej i żeńskiej, zamiast przechylać szalę na stronę jednej płci. Jeśli nie ograniczamy człowieka, to zawsze będzie chciał więcej. Dlatego widzimy jak feminizm ewoluował w feminazizm, który totalnie wypacza logikę, który zarzuca brak logiki tym, którzy go nie popierają, który stosuje tą samą opresję, z którą walczy i który jest tak samo nietolerancyjny. Brak ograniczeń zawsze prowadzi do nadużyć, bo nasza człowiecza natura jest słaba, często chciwa, zachłanna, pożądliwa, czasem tylko szuka okazji by łamać prawo, czy granice. Jako ludzie potrzebujemy praw, zakazów, kar (religia dała piekło za karę, więzienie jest tworem ludzi) i ograniczeń, by funkcjonować, wiedzieć co jest dobre, moralne, co złe i amoralne. Musimy dostać kompas, by nie zwariować i mieć punkt odniesienia. Tak też powstało pojęcie moralności, które pozwala ocenić czy dojrzeliśmy emocjonalnie do społeczeństwa. Moralność odpowie nam na pytania czy porzucimy egoizm dla wyższych celów. Czy potrafimy być odpowiedzialni, gdy krzywdzimy innych. Czy zauważamy krzywdy np. płci przeciwnej. Skrajny patriarchat nie szanuje kobiet, tak jak skrajnego feminazizmu nie interesują męskie problemy. Ma to tylko dwie przyczyny w dzisiejszych czasach:

  • wygoda kobiet

Definicja męskości stworzona została po to, by spełniać wymagania kobiet (kobiecość uznaje się za biologiczną, urodziłaś się kobietą to nią jesteś, a mężczyzn można w różny sposób szkalować – oczywiście to nie jest dyskryminacja, czy nierówność, bo w egoistycznych mózgach feminazistek równość oznacza wywyższenie kobiet). Wymagania kobiet są niespójne, sprzeczne, niestałe, a także promują mężczyzn ze złą cząstką natury, czyli psychopatią, a więc i brakiem empatii. Wielokrotnie pisałem o bad boyach, draniach, makiawelizmie. O tym jak kryminaliści, w tym mordercy mają pokaźne ilości fanek, które przysyłają im listy miłosne, a także odwiedzają, by móc z nimi uprawiać seks. Ted Bundy dla przykładu spłodził dziecko w więzieniu. Co warto zaznaczyć Ted Bundy zabijał kobiety, co przecież mogło być mizoginią. Mizoginistyczny może być muzułmański patriarchat, ale to nasza zachodnia, bardziej zrównoważona i łagodna kultura jest najbardziej atakowana przez feminazistki.

I wiemy dlaczego – bo pozwoliliśmy na to, nie postawiliśmy granicy, nie było kontry. Teraz jest. Powoli.

  • wmówienie kobietom, że są ofiarami

Mężczyźnie zakazuje się bycia ofiarą: nie wierzy się mu, nie chce tego słuchać, zatyka uszy, zamyka oczy. Dlatego też wielu mężczyzn jest zamkniętych, nie “chwali” się tym co im jest. Pamiętam taką historię piłkarza – miał raka trzustki. Gdy pytano go czemu jest markotny, to denerwował się, był agresywny. Sądził, że nikt mu w chorobie nie pomoże, koledzy wyśmieją, dziewczyna zostawi. Jednak przełamał się. Wyciągnięto do niego pomocną dłoń i teraz z powodzeniem leczy swoją chorobę z pomocą innych. Tak może być ze wszystkim, ale najpierw należy ściągnąć z kobiet łatkę wiecznych, jedynych ofiar, a feminazistki należy karać surowo, za twierdzenia typu “przemoc ma płeć męską”. Bo jest to kłamstwem, bo nie szacuje się męskich ofiar, bo nie rozpoznaje się przemocy psychicznej, w której lubują się kobiety (w tym w kłamstwie), bo badaczy nie interesuje mizoandria, bo mężczyzna odczuwa wstyd/dyskomfort (trudno określić, często myląc z agresją, gniewem i złością), w poczuciu zagrożenia męskości jak w przypadku kobiety zgwałconej, która wstydzi się przyznać. Ale nawet jeśli chodzi o temat przemocy domowej. Kobieta wie, że zostanie udzielona jej pomoc. Mężczyzna nie. Mężczyzna poczeka, aż kobieta się uspokoi, wytrzeźwieje, przytrzyma ją, obroni się. I da sobie radę (albo i nie, ale nie zgłosi). Później widzimy statystyki, które rzeczywiście szkalują tylko mężczyzn, ale szacunki nie są odpowiednie, bo i nie ma świadomości społecznej. Feminazistkom w to graj. Popatrz, masz dowód, więc się zamknij. Co to to nie. Tak łatwo się nie poddam, bo wiem czym skutkuje oddanie tak dużej władzy w ręce płci, której samoświadomość jest często bardzo ograniczona z powodu emocjonalności, wyparcia, multum mechanizmów obronnych (Ty nas znasz lepiej niż my same siebie? wolne żarty – krzyczą do mnie w geście sarkazmu).

A potem ta sama świadoma siebie i wyzwolona kobieta zachowuje się tak:

Jako ludzie łatwo umiemy zachłysnąć się też władzą, dlatego wielu władców prowokowało wojny, dlatego wielu władców czuło się bezkarnymi, dlatego wielu władców stawało się sadystami (albo mieli do tego predyspozycje psychiczne – jeśli nie jesteśmy przekonani co było skutkiem, a co przyczyną). Dlatego też wiele kobiet, gdy osiągają władzę nad słabszym mężczyzną staje się sadystkami. Lekceważą, zdradzają, manipulują, stosują przemoc psychiczną, seksualną i są okrutne.

Także to nie tak, że tylko mężczyźni dążą do władzy, a później jej nadużywają. Co z tego, że widzimy największych władców jako negatywnych ludzi, jeśli kobiety robią to samo, tylko w mniejszej skali, bo nie dopuszczano je do takiej władzy. Kobiety mogą to samo robić mężczyznom, dzieciom, innym kobietom. Rujnować ich psychikę, relacje, kłamać, fałszywie oskarżać, stosować intrygi, by podkopać sukcesy, osiągnięcia, wartość. Przecież to często się mówi, że kobiety nienawidzą innych kobiet, bo się rozumieją. Dlaczego badacze nie skupiają się na damskiej mizoginii i mizoandrii? To nie jest wcale mały problem.

Patriarchat walczy z matriarchatem o byt, wzmaga chęć rywalizacji między płciami, pomaga w stawaniu się coraz bardziej atrakcyjnym płciowo. Jednak gdy jedna z płci zostaje zwolniona z obowiązków, dostaje akceptację (np. mogę być grubą i promować niezdrowy tryb życia, a wy nie macie prawa nazwać mnie grubą, albo nie mam nic do zaoferowania, ale nie możesz mówić, że nie mam nic do zaoferowania), dostaje władzę (przywileje), to druga z płci staje się słusznie sfrustrowana.

I w tym momencie feminazistka uruchamia kąciki ust w geście zwycięstwa. Bo mężczyzna któremu się dokopie, to mężczyzna stracony. A mężczyzna to Twój wróg. Twój – feminazistki i mężczyzny, który z jakiegoś powodu także stara się niszczyć innych mężczyzn.

Z pomocą przybywają Samcy Zeta, czyli wszyscy ci, którzy sprzeciwiają się narzuconym normom. Którzy nie dają się złapać w sztywne schematy postępowania, którzy nie biegną zgodnie z owczym pędem uruchamianym przez społeczeństwo. I dlatego powstało MRA, The Red Pill, później MGTOW.

Beta uprising, Zeta freedom, czyli idzie nowa męskość

Według badań nowojorskiego Work and Family Institute, rośnie liczba mężczyzn sfrustrowanych tym, że nie potrafią podołać coraz wyższym wymaganiom, które są im stawiane. Uczestnicy badania pt. „The New Male Mystique” przyznali, że coraz trudniej jest im pogodzić chociażby obowiązki zawodowe z domowymi.

Mężczyźni chcieliby kultywować trochę swoje tendencje beta – zapewniać komfort bytu, zarobki, stosować taką formę opieki, stawać się rodzinnymi. Jednocześnie mężczyźni dążą do bycia alfa, by nie zostać zniszczonymi, by być szanowanymi i by nie stracić kobiecego pożądania. Połączenie wymagań tych dwóch przeciwności jest trudne. Kobiety były inaczej oceniane: czy są ładne, czy nieładne (a mężczyźni nie są tak wybredni jak kobiety). Czy są dobrymi kochankami, czy nie (a mężczyźni przyzwyczaili się do ograniczania seksu przez kobiety). Czy są miłe, czy nie (coraz mniej takich, bo stają się roszczeniowe, buntownicze, traktujące przedmiotowo, egoistyczne, mściwe). Ukrycie się kobiet w mentalności ofiary pozwala prowokować im emocje, uwagę, której potrzebują, by następnie niestety zrzucić winę za to na mężczyznę. Bo on jest zawsze tym złym, albo śmiesznym i nieudacznym. Taki obraz pokazują nam media. Frajerstwo, nieudolność mężczyzn, lub męskie zło. Ale wśród kobiet są perełki.

Rozmawiałem z jedną z kobiet, która powiedziała tak:

Jak miałam się rozstać z moim partnerem, to myślałam nad tym bardzo, bardzo długo jak zminimalizować krzywdy, które i tak wszyscy poniesiemy. M.in. przejęłam na siebie 100% kredytu mieszkaniowego. Część kobiet wokół mnie tego nie rozumie i dziwią się, że się tego podjęłam, a także – że nie pobieram żadnych alimentów. Dla nich to jest normalne.
I to mnie przeraża.
Żadnej z nich nie przyszło do głowy pytanie: czy jego na to stać?

Zestresowani wracamy do domu, a tu kolejne napięcia, bo kobiety oczekują, byśmy sprostali roli rodzinno-rozrywkowo-seksualnej, przy czym zachowując cechy tytana-alfa, który zapewni wszystko, zrobi wszystko, umie wszystko i wie wszystko. Jeśli dodamy do tego żądania rodziców, by synowie wspierali ich, jednocześnie obarczając poczuciem winy: “bo w ciebie zainwestowaliśmy czas i pieniądze”, to jest to tylko wierzchołek góry lodowej presji ciążącej na mężczyznach. Masz się inwestycjo zwrócić, a jak nie – to Twoja wina. Jak zawsze.

Bo jak mówił Stanisław Ignacy Witkiewicz:

Prawdziwa kobieta nie jest zła ani dobra, jest kobietą – to wystarcza, a winni są zawsze tylko i jedynie mężczyźni.

Mężczyźni dzisiaj są też przedmiotem podszytych pogardą żartów obecnych w popkulturze. Drwi się z nas w dowcipach, gazetowych komiksach i popularnych sitcomach. W amerykańskich kioskach można kupić koszulki i kubki z napisami: „Women Rule. Men Drool” (Kobiety rządzą. Mężczyźni się ślinią), „Boys are stupid. Throw rocks at them” (Chłopcy są głupi. Ukamienuj ich), „Dead Men Don’t Rape” (Martwi mężczyźni nie gwałcą), „So many men. So li­ttle ammunition” (Tak wielu mężczyzn. Tak mało amunicji), „What do you call a man with half a brain? Gifted” (Jak nazwiesz mężczyznę z połową mózgu? Obdarowany).

Zauważamy to. Zauważamy dyskryminację i zapominanie o mężczyznach. Widzimy, że próbuje się nas wszystkich zrównać z najgorszymi mężczyznami, jacy istnieli jak Adolf Hitler, Józef Stalin, Pol Pot, Idi Amin, Charles Taylor, Nicolae Ceauşescu, Slobodan Milošević, Saddam Husajn, czy Osama bin Laden.

Z drugiej strony te pojedyncze przypadki mężczyzn mają według feministek pokazywać, że w każdym mężczyźnie tkwi taka zła jednostka. Aczkolwiek zapominają, że przecież jest wielu mężczyzn, o których nie słychać, ale którzy są pomocni w życiu. Którzy nawet kobiety ratują z opresji, którzy pomagają w karierze, znalezieniu pracy, utrzymują je, opiekują nimi, walczą o nie fizycznie, czy w pracy tracąc zdrowie. Ryzykują. I o nich nikt nie pisze jak o bohaterach, bo lud potrzebuje wielkich bohaterów, zbawców, jak Chrystus, by byli zapisani w księgach, annałach historii. Wynika to tylko i wyłącznie z tego powodu, że od mężczyzn wymaga się więcej.

Mężczyzna przeciętny, lub lekko powyżej nic nie znaczy. Jest nikim. Musi być topem topów. Widać małą zależność chociażby na przykładzie kobiecej selekcji mężczyzn przez wzrost. Dzisiaj średnia wzrostu mężczyzn to 172-177cm (różne źródła różnie podają). Kobiety jak pisaliśmy są hipergamiczne, więc cały czas szukają samców alfa, mężczyzn topu. Kobiety nie szukają nikogo kto kojarzy się z normalnością, przeciętnością, tylko musi stać wyżej, wyróżniać się. Widzimy kobiece komentarze w internecie rozżalone na mężczyzn, którzy według nich nigdy nie powinni schodzić poniżej 185cm. Że cywilizacja się cofa, jakby to mężczyźni się cofali. A to nieprawda. Po prostu kobiety cały czas krytykują obecną dla nich rzeczywistość. Jeśli mężczyźni za 100 lat średnio mierzyliby 190cm, to kobiety chciałyby minimum 205cm. To są kobiety, tego nie ogarniesz.

Trzeba więc narzekać, trzeba szukać księcia z bajki, który dowartościuje kobietę. Może po prostu – jeśli nie ma się niczego do zaoferowania, to wymaga się od innych? Gdy uważają, że mężczyzna ma nadać kobiecie blask, a kobieta – ma tylko być. I tym bardziej mężczyzna nie ma prawa narzekać na to kim jest w oczach kobiety, bo będzie słaby. Jak uważasz, że więcej wnosisz, to też poniżasz kobiety według nich. Jak uznajesz za równe, to w sumie nudziarz z Ciebie i uganiają się za draniem, którego chcą zmienić. Z której strony się nie obrócisz to dupa z tyłu.

Kobiety z drugiej strony idealizuje się, usprawiedliwia, nawet gdy wykazują się tendencjami psychicznymi narcyza czy socjopaty i zostają bezkarne. Gdy kobiety gwałcą mężczyzn w sposób psychiczny i bierny (made to penetrate, z użyciem przemocy psychicznej), to feminazistki udają, że problemu nie ma, bo liczy się tylko standardowa definicja gwałtu fizycznego penisem (fizyczna, siłowa). Zatem mężczyzna zawsze będzie winny i nie możesz dyskutować z tym. Gdy matki 80% pedofilów ich molestowały – to samo, zamiatamy pod dywan kobiece molestowanie i przyczynianie się do powstania pedofilii męskiej. Zawsze jest winny mężczyzna. Kobiety gdy posiadają jakiekolwiek stereotypowo męskie umiejętności, oglądają mecze, wiedzą co to spalony, to są wynoszone pod niebiosa. Przemocy psychicznej, w której się lubują nie karze się więzieniem. A kto wie? Dlaczego jest tylu ludzi z depresją? Tylu samobójców? Także wśród kobiet, bo matki potrafią też niszczyć córki.

 

Idealna matka

Nikt nie powinien się dziwić dlaczego mężczyźni chcą powstać przeciw temu. Ci mężczyźni, którym nie wyprano jeszcze mózgów feminazistowską ideologią. Wszystkim tym, którzy nie są psychopatami i nie rywalizują z mężczyznami na śmierć i życie. Bo my też mamy swoją grupę, nie możemy się w niej zwalczać.

To, że mamy penisy, nie znaczy, że powinniśmy być zmuszani do spełniania czyichś oczekiwań, zwłaszcza gdy sprowadzają na nas depresję czy przedwczesną śmierć – napisał jeden ze zwolenników Men’s Rights Movement.

Dziś mężczyźni boją się przepuszczać kobiety w drzwiach, bo mogą być oskarżeni o zamiar molestowania. Mężczyźni boją się uprawiać seksu z kobietami i go inicjować, ponieważ są obawy o oskarżenie o gwałt. Kobieta w jeden dzień chce seksu, na drugi dzień może sobie ubzdurać, że została przymuszona do seksu. Feministki chcą, by mężczyźni mogli być skazywani na podstawie humoru kobiety, która będzie wyznaczać jakie ma lub miał zamiary dany mężczyzna. Oczywiście zawsze są negatywne. Chaos, brak zasad, emocje ważniejsze niż logika, fakty i statystyki. I tego jest więcej.

Feministki często uważają, że mężczyźni oglądają filmy pornograficzne tylko po to, by przygotować się do gwałtu na kobietach. W The Women’s Room, powieści Marilyn French, jedna z bohaterek mówi: „Wszyscy mężczyźni są gwałcicielami. To wszystko, czym są”.

W niedawnym filmie o pedofilii kobiet wmawiane są podobne rzeczy: British Airways uznało, że mężczyźni mają siadać daleko od dzieci, ponieważ są potencjalnymi pedofilami.

Ale już taka Valerie Solanas, przedstawicielka radykalnego feminizmu, założycielka Society for Cutting Up Men, w swoim manifeście napisała:

Jako że życie w obecnym społeczeństwie jest w najlepszym wypadku straszliwym nudziarstwem i w najmniejszym stopniu nie służy kobietom, wszystkim uświadomionym, odpowiedzialnym i wynudzonym osobom płci żeńskiej pozostaje dziś tylko jedno: obalić rząd, wyeliminować obieg pieniądza, wprowadzić powszechną automatyzację produkcji i fizycznie zlikwidować wszystkich mężczyzn.

Następnie trafiła do psychiatryka. Ile takich feminazistek wymagających leczenia na głowę chodzi po tym świecie?

Chcemy tworzyć getta, z podziałem na płcie? Jeśli tak dalej pójdzie, to zatoczymy koło i wrócimy do patriarchatu, bo kobiety bez mężczyzn sobie nie poradzą (do dnia dzisiejszego wymagają opieki, jak nie samych mężczyzn to państw opiekuńczych stworzonych przez mężczyzn), a mężczyźni będą planować napady na kobiety z powodu frustracji, w tym seksualnej i tłumionej agresji, walk między sobą. Trzeba postawić temu kres zanim będzie za późno.

Kto zatrzyma dzisiejsze feministki przed destrukcją i destabilizacją społeczeństwa?

Feminazistki chcą, by móc jawnie okazywać mężczyznom wrogość. Dla siebie samych chcą bezwarunkowej akceptacji. Ich wyborów. Ich wolności. Ich buntu. Ich uprzywilejowania, nie nazywając tego dyskryminacją mężczyzn. Takie zachowania sprowadzają mężczyzn do poziomu płci, która nie ma żadnej wartości. Jest to niczym innym, jak odwróceniem ról skrajnego patriarchatu. Tyle, że jeden mały kruczek: bez mężczyzn świat, tak wygodny jak dziś widzimy, by nie powstał. Zatem zniszczenie mężczyzn to zniszczenie cywilizacji.

Co ciekawe męską wolność promowali także Platon, Dante, Kopernik, Kolumb, Voltaire, Bismarck, Heming­way, czy Picasso. Byli to mężczyźni postrzegający współczesne sobie obyczaje za niesprawiedliwe, oczekiwania za zbyt wygórowane, a “cechy męskie” za wymyślone na życzenie kobiet. Uważali, że wypełnianie zadań tradycyjnie przypisanych do płci dla mężczyzn oznacza głównie straty.

Mężczyźni Zeta, czyli The Red Pill i MGTOW?

Mężczyźni Zeta chcą i potrafią być indywidualistami, jak samcy gamma. Mężczyźni Zeta potrafią rozwijać w sobie cechy alfa, cechy beta, ale i nabywać całkiem nowe. Mężczyźni Zeta nie będą ofiarami manipulacji, bo wiedzą z czym to się je. Mężczyźni Zeta uczeni są panować nad pożądaniem, by nie idealizować kobiety tylko ze względu na walory estetyczne – kiedy to mężczyźni typu beta w tych momentach przeradzają się w misiów, którzy są skłonni na żywca wyciąć sobie nerkę dla swojej, jak twierdzą – pani. Ci sami przepisują majątki na kobiety, bo w szale zakochania nie rozumieją, że to tylko stan jak przy uzależnieniu od narkotyku. Odstawienie narkotyku boli, nie miłość.

Mężczyzna Zeta wyznacza własne cele, nie podporządkowuje się społeczeństwu. Nie szuka szczęścia tam gdzie go nie ma, bo wie, że za szczęście odpowiada stan jego umysłu i wiedza, często też sprawne ciało. Reaguje śmiechem, gdy próbuje podważać się jego męskość, dojrzałość, gdy słyszy, że mężczyzna i to prawdziwy powinien inaczej się zachowywać. Taktyki zawstydzania na niego nie działają, a kobiety coraz częściej zauważają, że to jest mężczyzna godny pożądania, ale i podążania za nim.

Mężczyzna Zeta będzie mógł swobodnie krążyć wokół swoich i cudzych przekonań. Nie ma zaprogramowanego myślenia, że musi żyć z jednym poglądem od urodzenia aż po grób. Ewoluuje. Mężczyzna Zeta przez takie zachowania jest wiarygodny, bo jest sobą. I ma wrogów. Bo tylko gdy masz własne zdanie masz wrogów.

Szczególnie, gdy nie idziesz z nurtem. Nurt jest bezpieczny, możesz się schować pod jego płaszczem.
Ale Zeta ma też przyjaciół. Niewielu, bo niewielu jest wartościowych ludzi, którzy nie są jak zaprogramowane roboty do wykonywania poleceń. Niewielu ludzi ma otwarty umysł. Ale Zeta jest obowiązkowy. Nie chce zawodzić ludzi, bo słowo jest ważne, obietnica i nałożone zasady w grupie, które są jasne, klarowne i niechaotyczne. Zeta kroczy własną ścieżką jak alfa, wyróżnia się jak alfa, ale ma wcześniej wymienione zalety bety. Samiec Zeta daje sobie prawo do emocji, ale i daje sobie prawo do braku emocji, kiedy nie są mu potrzebne. Nie ma żadnego problemu.

Mężczyźni Zeta wymykają się spod wyśrubowanych norm, są niekonwencjonalni, czasem nawet ekscentryczni, dlatego mogą być odrzucani. Ale to już pisaliśmy wielokrotnie. Chcesz się wyłamać? Możesz zostać sam z tym wszystkim (nie licząc naszej grupy). Ale to nie ma znaczenia, bo wiesz, że szczęście nie zależy od bycia z tymi ludźmi, którzy nie przeszli tej drogi co Ty. Czasem ich po prostu wyprzedziłeś i nie ma drogi powrotu. Bez poczucia wyższości. Po prostu robisz swoje.

A na koniec film pokazujący jak bardzo kobiety nie potrzebują mężczyzn, mimo tak wielu potrzeb, które mają.

 

 

I zamiast postarać się o to, docenić, uszanować, okazać wdzięczność, wesprzeć, potraktować jak człowieka, to atakują dalej i dalej uważają siebie za centrum wszechświata – powodzenia zatem! My drzwi zamykamy.

Napisane na podstawie źródła: https://charaktery.eu/artykul/kobiety-ktore-nienawidza-mezczyzn

I własnych obserwacji.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

45
Dodaj komentarz

avatar
9 Zestawy komentarzy
36 Zestawy odpowiedzi
1 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
8 Autorzy komentarzy
RedPillerPLSzymekNikaNikaWielki Mizogin Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

tu mamy kampanie dla naszych idiotek feminazi laila, ktosia i kolejnych, akcja niemek zgwalconych przez brudasow co merkel i poprawny rzad wsio cenzuruje.
moze w autobusy wy polskie porazki kobiet i feminizmu i pomoc kobietom, daleko nie macie
http://www.120db.info/
https://www.youtube.com/watch?v=RJxU8iiyOS0
https://www.youtube.com/watch?v=gS7E0kRxeug

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Nie zgadzam się, że feminizm był w jakiejkolwiek części pomocny. Od samego początku interesował się problemami, rolami społecznymi, wyłącznie jednej płci, a wszystkie ciężary chciał przerzucać na mężczyzn. Aby mówić o jakimś ruchu jako pomocnym, powinien mieć na celu zdejmowanie niepotrzebnego ciężaru z przedstawicieli obu płci, a nie jednej.

Zetknąłem się gdzieś z udanym porównaniem: traktowanie pierwszej fazy feminizmu jako dobrego, a dopiero kolejnych – jako złe, to to samo jakby powiedzieć, że pierwsze stadium raka jest korzystne dla zdrowia, natomiast dopiero kolejne – szkodliwe.

Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

Swietny film 10/10 Only The Brave, ciekawe czemu tu kurwy nie chca parytetow,
nie daly by psychicznie rady ani tez nie wiedza, co to jest poswieciec sie dla ludzkosci, rodziny, chronic ich.
dobrze ze dzis juz tych kurwe nikt nie bedzie bronil. wy szmaty nie zaslugujecie by splunac na was a co dopiero bronic.
zaslugujecie by muslimy z was zrobily kurwy do haremu i jebali grupowo jak chca i kiedy chca.
kolejne bedziemy wychowywac na pokolenia wolne od utrzymanek, by byli wreszcie w pelni wolni. wolnosc o jaka zawsze walczyli nasi ojcowie.
https://www.cda.pl/video/1981185af

Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

https://www.youtube.com/watch?v=DtD1tLEAfIc
perfekcyjna odpowiedz na kurewek zmiane bredni po 50 latach, ze nagle teraz faceci sa im potrzebni jak nigdy dotad.
nie ma juz zadnego mostu, ktory by dalo sie naprawic, spalilyscie je wszystkie.
teraz gdy gospodarka, kluby, puby i ksiezniczki dostaja w pizde to refleksja, spozniona o 50 lat.
do tego to zasadzka, jak te filmy anti-feminazi, a poslycha sie to ten sam belkot co zawsze.
po to by podstepem czarnuchy sciagnac znow na plantacje

Angard
Użytkownik
Angard

Feminizm nigdy nie był dobry. Sam zauważyłeś destrukcję cywilizacji i dobrze bo właśnie taki jest cel marksizmu, którego feminizm jest częścią. Nigdy nie było jakiegoś dobrego feminizmu. On od początku został zaplanowany na niszczenie społeczeństwa. Można powiedzieć, że feminizm to marksizm – sekcja kobieca.
W tych filmach jest to dobrze wyjaśnione:
https://www.youtube.com/watch?v=93OhMVfDokU
https://www.youtube.com/watch?v=XOZ07-4fUQU&t=8s

Szymek
Gość
Szymek

Gościu – wszędzie gdzie tylko mogę reklamuję Karonia i Michalkiewicza – brawo za zainteresowanie się tematem

Czytelniczka
Gość
Czytelniczka

Czytanie tego bloga to moja “guilty pleasure” 🙂 Jestem szczęśliwą żoną, mamą chłopca i dziewczynki. Widzę wiele wymienianych przez ciebie przejawów mizoandrii i budzą one mój sprzeciw. Z drugiej strony jednak zastanawiam się czego oczekujesz od kobiet. Powrotu do dawnej podporządkowanej roli w związku i w świecie? Z twoich tekstów wyłania się bardzo ponury obraz kobiety jako istoty o ułomnej i okrutnej naturze, działającej automatycznie,od impulsu do impulsu, wymagającej twardych granic i kar… Jak według ciebie powinny wyglądać relacje między kobietą a mężczyzną? Ja wierzę,że warto je oprzeć na współdziałaniu dla wspólnego dobra i szczęścia, na wzajemnym szacunku i pragnieniu dobra dla drugiej osoby,a nie na walce o to czyje będzie na wierzchu. A w moim odczuciu twój idealny świat to taki,w którym kobieta należy do żywego inwentarza mężczyzny.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Jestem szczęśliwą żoną, mamą chłopca i dziewczynki.

Czyli Twoje priorytetowe potrzeby są spełnione. Ciekawe, czy to co najważniejsze dla męża, też może on realizować. Od razu wyjaśnię, że dla mężczyzny bardzo często inne cele życiowe są ważniejsze niż dzieci. Dzieci zazwyczaj też są ważne, ale – nie tak jak u kobiety – nie są na pierwszym miejscu. I nie jest to wynikiem decyzji mężczyzny, lecz jego biologii. I nie należy go obwiniać i nienawidzić za coś, czego sam sobie nie wybrał.

Mnóstwo kobiet nienawidzi mężczyzn za to, że ośmielają się mieć potrzeby rozbieżne z kobiecymi.

Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

jak to kiedys juz ktos madrze powiedzial “kobiety same nie wiedza, czego chca, ale nic ich nie powstrzyma od zniszczenia wszystkiego by to osiagnac”
wlasnie jestesmy w przed dzien ich osiagniecia, zniszczyly juz wszystko, nawet meskie pozadanie do nich i sa zbedne, bo my juz nie chcemy miec z nimi potomstwa i tak konczy sie zachodnia cywilizacja. moze w 2050 beda szczesliwe w haremie ahmeda jak 1000 lat temu, traktowane jak przenosne jebadelko i gowno

Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

co do prowokowania, a prosze bardzo, ja przyjme kazda ale konstruktywna krytyke. nie jestem sjw i nie mam 5 lat, ze uciekne placzac w kat.
do tego chcesz pokazac odmiennosc zdania i moze skorygowac swoje lub moje zdanie, czy chcesz moze probowac mnie zawstydzac.
jestem facetem, nie mam kompleksow, mam wady i je znam, dawno temu sam doszedlem do wniosku, najlepsza obrona jest atak, jak ktos chce ci zrobic przykrosc to chwile sie reszta posmieje i przestaja bo widza, ze mam na to wyjebane. do tego co innego sluchac kogos a co innego szanowac jego opinie, na szacunek kazdy musi zasluzyc. nie musze tez szanowac kazdego, mi wystarczy 1 kobieta i 1 przyjaciel.
dla wszystkich ktorzy tak chca dzieci, ja ostatnio dochodze do wniosku, ze dzieci nie chce, bo to najwieksi sadysci i psychopaci i sa bezkarni.
skad takie wnioski, wlasne zycie, tez po sobie lekko, ale nie jakies extremalne znecanie, mamy serial 13 stron w ktorym dzieki klasie panienka popelnia samobojstwo.
a teraz ogladam film wonder cudowny chlopak o dzieciaku co urodzil sie ze zdeformowana twarza i jak sie nad nim znecaja.

Wielki Mizogin
Gość
Wielki Mizogin

dzis w uk byl fajny art 19 latka zostala przez malolatow na komorke nagrana jak sie pierdoli z kolesiem w magazynie w tesco, przez jakies okienko nagrywali, oczywiscie ona sie sapie teraz, ze jest popularna jak kardashians, a najbardziej jej nie pasuje, ze teraz sie dowie jej aktualny chlopak.
oj biedna to jak zawsze ona jest ofiara

Nika
Gość
Nika

Trafiłam tutaj przypadkiem i czytam, żeby zrozumieć. Jeszcze nie mam zdania. Momentami zimny pot spływa mi po plecach podczas czytania niektórych wypowiedzi czy definicji ze słowniczka.
Ale po tym tekście wygląda na to, że jestem kobietą, ale również mężczyzną zeta. 😉
I mam wrażenie, że tego, czego najbardziej brakuje, to dobrej komunikacji. Ale takiej naprawdę porządnej. W której mężczyźni nie będą reagowali agresją (nie twierdzę, że tylko oni są agresywni, jednak zbyt wiele razy widziałam, że gdy mężczyzna słyszał coś, co mu się nie podobało, to reagował w sposób mocno nieadekwatny, również ze stawianiem ultimatum i wybieganiem z pokoju trzaskając drzwiami – moim zdaniem niezbyt dojrzała reakcja…), a znów kobiety nie będą próbowały manipulować i kontrolować wszystkiego, co robi ich partner.
Nie wiem, co redpill twierdzi na ten temat (jeszcze zbyt mało tekstów tutaj przeczytałam), ale myślę, że właśnie tego nam trzeba: partnerstwa. Komunikacji. Wzajemnego szacunku. Bez wykorzystywania siebie nawzajem czy wykorzystywania jakichś przywilejów, które jedna strona może mieć nad drugą.