Kobiety manipulują mężczyznami, by dostać to czego pragną cz.1

Do napisania artykułu zmotywował mnie czytelnik, który napisał, że nie chce być (shit)testowany przez kobiety, że nie chce być poddawany manipulacjom. Że to wszystko go męczy, że woli święty spokój, niż związki. Cóż, na mojej stronie jest to postawa nie tyle niedopuszczalna, co nie zachęcam do niej, ponieważ wbrew pozorom nie pokazuje wcale tego, że cenimy siebie, a to, że po prostu sobie nie radzimy z shit-testami. A po co tę stronę stworzyłem? By jednak uczyć, jak to wszystko działa. Jeśli ktoś się czuje naprawdę szczęśliwy odpuszczając relację z kobietami i idąc w MGTOW, to okej, ale nie do końca wszyscy pokazują, że im kompletnie nie zależy. Myślę, że bycie z dobrą kobietą z którą się rozumiemy, która nas kocha (a która na dodatek sama panuje nad swoją naturą i nie mówi, że to wszystko nieprawda) jest zawsze lepsze, niż bycie samemu, więc kwestia osobna to rozwój, nauka natury kobiet, ale i odpowiednia selekcja, a nie odpuszczanie. Takie teksty nie przyjmują się dobrze w naszym systemie, ponieważ zagrażają pozycji – szczególnie tych najbardziej toksycznych kobiet. Dlatego jak to mówią. Prawda wyzwoli, ale przed tym jeszcze pięć razy wkurwi. Ale na tym życie polega, by trochę się powkurwiać, a trochę popieścić, aż się prawda zmieści.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Manipulacja kobiety, czyli test męskiej genetyki?

Kobiety manipulują mężczyznami

Nie ma kobiety, która nie shit-testuje. To są testy na atrakcyjność, ewentualnie wzbudzanie/sprawdzanie zazdrości. Nie ma kobiety, która nie comfort-testuje. To już są testy na miłość i bezpieczeństwo. Kobieta może używać tychże testów, by się bawić mężczyznami i ich miłością, czy zainteresowaniem, ale może też mieć dobre intencje. Może chcieć “przelecieć na wylot” danego mężczyznę i sprawdzić jakie on ma intencje, czy to on jest fałszywy, czy jego uczucie jest prawdziwe, czy jest godny zaufania, czy można na nim polegać, ale też czy ma jakikolwiek kręgosłup, który pokazuje jego siłę. Jeśli mężczyznę łatwo owinąć wokół palca, łatwo go kontrolować, łatwo nim sterować i łatwo go skłamać, to kobieta uzna, że to nie jest atrakcyjne. Zgodnie z pierwszym pryncypałem związków: komu zależy mniej, ten kontroluje związek. Kobiety wmawiają mężczyznom, by im zależało silniej, aby łatwiej ich kontrolować, gdy jednocześnie mężczyzna kontrolowany nie jest atrakcyjny!

Co nie jest zbyt pozytywne – dziś mężczyźni oddali swoje zasoby, władzę i swój status kobietom (by “wyrównać” płcie), a także dali sobie wmówić, że to oni muszą inwestować w związki, nie mając do tego za wiele praw po rozwodzie, więc zdecydowana większość mężczyzn stała się łatwa w kontroli. Niegdyś kobiety mogły dzięki chociażby seksowi przejąć męskie zasoby, dziś je mają od tak, ponieważ udało im się pokazać, że przejęcie kontroli przez kobiety jest dobre dla społeczeństwa. Bo kobiety potrzebowały zawsze bardziej zasobów i opieki, a mężczyźni seksu i szacunku, więc było to w jakiś sposób komplementarne. W tym systemie skupiamy się wyłącznie na potrzebach kobiet.

I tego właśnie trzeba się uczyć od nich, by tak samo jak one sprawdzać, czy ich miłość do mężczyzn jest prawdziwa, by nie wpakować się w kłopoty, w udawany związek i udawaną miłość. To są wszystko dobre rzeczy, jeśli mamy dobre intencje. Ale wiadomo jak to jest, dobrymi zamiarami to piekło jest wybrukowane. Ludzie po prostu mają gdzieś w środku taką cząstkę, że jak dostają dużo władzy, to często w głowach im się przewraca i pokazują jednak złą cząstkę natury. Ale wróćmy do manipulacji…

Testowanie mężczyzn jest strategią seksualną kobiet i tkwi w ich rdzeniu. Manipulowanie innymi to jest środek kobiet do dostawania tego, czego pragną (bardzo często nawet nie muszą o swoim pragnieniu mówić wprost, czy zapytać) i nawet jeśli skłamią, nawet jeśli wykażą się dużą wadą, a nawet przemocą i zdradą, to potrafią w bardzo wiarygodny sposób zracjonalizować to i usprawiedliwić. To tak samo, jak mężczyzna niepanujący nad agresją bije kobietę i sobie wmawia, że to dlatego, że zupa była za słona. Zawsze chodzi o zrzucenie z siebie odpowiedzialności za posiadanie niezbyt godziwych cech. Tyle, że płcie różnią się sferami, w których walczą. Mężczyźni jeśli stosują przemoc to głównie na polu fizycznym, materialnym (widocznym), a kobiety psychicznym i niebezpośrednim, zawoalowanym. Kobiety manipulują przekazem, zatem są też bogato wyposażone w zdolności oszukiwania siebie samych. Jeśli wierzysz w swoje własne kłamstwo i umiesz przerobić prawdę na kłamstwo i na odwrót, to jesteś perfekcyjnym kłamcą. Nie bez powodu to same kobiety o kobietach częściej mówią, niż o mężczyznach, że są fałszywe i zakłamane. A przecież najłatwiej zrzucić winę za swoje kłamstwo (czy zdradę) na kogoś innego. Bo mnie do tego zmusiłeś! Bo się bałam! Bo tak było najlepiej i nie umiesz docenić, że chciałam dobrze! Bo nie byłeś dobry! Bo zapominałeś o urodzinach!

I właśnie dlatego, że mężczyźni są bardzo słabi w “knuciu”, wyrachowaniu i przebiegłości – są bardziej prości w obsłudze, to zazwyczaj bardzo łatwo są przyłapywani gdy zdradzają, kłamią, czy nawet gdy stosują przemoc. Kobieta zrobi to po cichu, nie wprost, niebezpośrednio, lub oddali od siebie uwagę, stworzy na poczekaniu nowe kłamstwo i nikt się nie dowie.

Relacje międzyludzkie, czyli gra – kto da więcej za mniej

Jedne kobiety manipulują świadome, inne mniej, jedne silniej (np. kobiety narcystyczne, zaburzone), ale każda w ten sposób sprawdza wiele cech drugiego człowieka, sprawdza ile może wykorzystać z nich na swoją korzyść, na ile sobie pozwolić, lub kreuje rzeczywistość, na taką jakiej jej pozwolimy i tak samo kreuje naszą rolę w jej grze zwanej relacją.

W grze o zasoby mężczyzny, w grze o to, by robił co sobie kobieta nakaże (ilość pantofli i białorycerzy pokazuje, że mężczyźni są bardzo słabi w gierkach emocjonalnych), w grze o konkretne emocje, w grze o dominację (tylko takich mężczyzn kobiety potrafią kochać), w grze o stery, w grze o wygranie kłótni, w grze kto ma rację, w grze o zrobienie jak najmniej, by dostać jak najwięcej, czy po związku – w grze o zrzucenie z siebie odpowiedzialności za stan związku i przerzucenie najlepiej całej winy na drugą stronę (a w tym są świetne, bo tylko 2% kobiet uznaje się za jednostronnie winne rozpadów małżeństw). Czyli jest to gra o przywileje i opinie o kobietach (systemowo). Nie bez powodu kobiety zawsze ceniły mężczyzn hojnych, czyli zapewniających korzyści, gdy kobiet niepatrzących kompletnie na męską siłę, zaradność, zdecydowanie, opiekuńczość i pieniądze jest relatywnie mało. Oczywiście słyszy się inaczej, że liczy się wnętrze, ale to jedna wielu manipulacji.

Tutaj przykład – narcystyczna panienka, która zawsze ma wiele testów w zanadrzu i kreuje je zawsze tak, by wyszło, że ktoś jest zły niezależnie czy zachowa się tj. w tym wypadku dominująco, albo ulegle wobec niej:

Kobiecą bronią w brutalnym świecie zawsze było słowo, opowiedziana historia i emocje. Oczywiście są kobiety bardziej honorowe (dojrzałe), albo bardziej lękliwe (niedojrzałe, ale nadal z blokadą, by pokazywać pazury), które nie będą w ten sposób się zachowały i np. podczas rozwodu zachowają się z klasą. Ba, nawet myślą, czy mężczyzna ma pieniądze na płacenie bardzo obciążających go alimentów i same zakasują rękawy, by zarobić, ale mówmy szczerze. To mniejszość. Ta moralna, empatyczna, dojrzała emocjonalnie, niepłytka, niemściwa i nieegocentryczna mniejszość, której będzie coraz mniej, bo społeczeństwo przesuwa granice w kierunku przyzwolenia kobietom na przeciwne cechy. Kiedyś będę musiał też napisać o feminizmie, który jest największym z shit-testów, na który poległa cywilizacja Zachodnia, żebyśmy zrozumieli jak to wygląda z perspektywy systemowej, a nie indywidualnej.

A dlaczego tak jest? Zauważmy, że kobiety młode mają na tyle dużą atrakcyjność, że nie muszą być “wściekłe”, ponieważ dostają to czego chcą. Ale jeśli kobieta jest starsza, to nawet obietnica seksu nie działa na mężczyzn (co działa na niepanujących nad seksualnością mężczyzn, gdy kobieta jest młoda i jest obiektem wizualnego podziwu). “Na starość” czasami już nic nie działa, kobieta nie dostaje nic, żadnej uwagi, a przecież zawsze kochała mężczyzn za to co dostaje i jakie mężczyźni wywoływali w niej uczucia (interesownie, jak narzędzie). Ta kobieta musi wnosić zdecydowanie więcej, by uzyskać te same rezultaty. Podobnie jest z otyłymi, czy nieatrakcyjnymi kobietami (których i tak jest mało w porównaniu do mężczyzn). Czyli jednym słowem – gdy kobieta traci wabik seksualny zaczyna być oceniana bardzo podobnie (choć nadal nie identycznie), jak mężczyzna i musi wnosić tyle, ile on. A to może boleć i wywoływać ogromny ból, złość i nierzadko nawet przemoc. Kobiety nie są przyzwyczajone do trudnych warunków, jak od początku mężczyźni, tyle wnosić, ile mężczyźni, nikt im też nie każe panować nad emocjami, a przemoc stosowaną przez kobiety (i bycie ofiarą u mężczyzn) się lekceważy. Dlatego ona będzie trwać, póki nie będzie otwartych rozmów na takie tematy.

Dlaczego mężczyzna ma akceptować niehonorowe zachowania wobec siebie?

W życiu wszystko jest proste, jeśli tylko ma się chęć poszukiwać wiedzę na temat problemów, które mamy do rozwiązania, lub oczywiście samemu je wymyślać. Nie każdy jednak ma mózg predysponowany do rozwiązywania tego typu problemów, nie każdy też ma tyle odporności psychicznej. Jeden odpadnie po tym jak kobieta mu powie, że ma małego penisa, inny odpadnie dopiero po latach pokazywania mu, że jest nieudacznikiem, nie tylko gdy naprawdę czego się nie tknie to zepsuje (naucz gnido, wnieś wartość, a nie tylko krytykuj), ale też wtedy, gdy tak naprawdę on wnosi więcej. Ten pierwszy przykład to chamstwo (choć jeśli kobieta też lubi takie docinki w swoją stronę, to też można je odbić i pokazać jej kto tu kogo poniży bardziej, ale myślę, że ludzie zdrowi na umyśle, empatyczni i naprawdę dążący do dobrej współpracy unikają tego). Ten drugi to już manipulacja. Jest to kreowanie się przez kobietę jako stronę lepszą, przez co mężczyzna-ofiara tej manipulacji odczuwa poczucie winy, ma też niską samoocenę, a przez zakochanie nie jest w stanie się sprzeciwić. Problem w tym, że on dał sobie to wmówić, sfałszować rzeczywistość w której żyje.

Co jest problematyczne – to jest wykorzystanie stanu i naiwności mężczyzny dla swoich celów. O tym się nie mówi głośno, że jest to przemoc. Jednak, gdy mężczyzna wykorzysta kobietę np. seksualnie, gdy to ona jest w jakiś sposób podatna, to cały świat linczuje mężczyznę.

Niby mówi się, że kobiety to bezbronne istoty, że muchy, by nie skrzywdziły, ale na polu psychicznym potrafią stworzyć wszelakie sytuacje, w których unikają odpowiedzialności za swoje winy, wady i błędy (w tym przemoc, kłamstwo, zdrady), a także potrafią potrafią zmusić silniejszych, lepszych od siebie ludzi do tego, by im służyli i w nie inwestowali. “To robią prawdziwi mężczyźni” – i jeśli ktoś ma problem ze swoim poczuciem męskości, to zawsze wpadnie w tę jedną z wielu technik zawstydzania (a więc manipulowania ego przemocą psychiczną). Pamiętajmy, że mężczyźni – naprawdę, pod względem relacji i emocji często są bardzo naiwni. To, że toczyli wojny, budowali cywilizacje, gospodarki, tworzyli idee, wynajdywali wynalazki nie oznacza, że we wszystkim byli na wygranej pozycji. Bardzo często kobieta wchodziła między wódkę, a zakąskę, uwodziła, prowokowała i tworzyła chaos, a mężczyzna z sukcesami, z władzą poległ w tej batalii i to kobieta uzyskiwała to, czego chciała –  to ona przejmowała nad nim władzę. I bezpośrednio, lub mniej pokazywała mu co ma robić i na jakie wyżyny się wspinać, by to jej dogodzić.

I niestety toksyczne kobiety potrafią się tym szczycić, dokładnie tak samo jak mężczyźni bijący ludzi “na mieście” wieczorami. Ten sam typ wyzwalania mechanizmu nagrody, choć inne środki.

Ewolucyjna manipulacja

Właśnie. Może zacznijmy ten akapit od wyszukania przyczyn manipulacji. Kobiety ewolucyjnie co widać gołym okiem są zazwyczaj niższe i słabsze fizycznie. Częściej też ich twarze przypominają twarze dzieci, robią różne miny, wywracają oczami, gestykulują jakby były przepełnione napięciem, co może wywoływać podobne odczucia, jak choćby chęć opieki/pomocy, łagodniejsze karanie, większa ufność. To się nazywa neotenią.

Ale mniej dojrzały wygląd to jedno.

Jeśli ktoś mówi, że kobiety są “słabsze” – kłamie. Kobiety są sprawne tam, gdzie nawet nie trzeba jakiegoś silnego intelektu analitycznego, czy ścisłego – wystarczy mieć ten emocjonalny, który mają opanowany do perfekcji, grając na emocjach innych, a te bardziej wyrachowane i cwane – idą w życiu jak burza zgarniając kolejne plony. I tutaj tak samo. Intelekt emocjonalny był potrzebny kobietom, by nie tylko umieć rozczytać czy dana osoba jest dobra, bądź zła, ale też aby umieć porozumieć się z małym dzieckiem, które zazwyczaj wychowuje będąc niego bliżej. I to jest to dobre zastosowanie intelektu emocjonalnego.

I kobiety setkami lat musiały nauczyć się przetrwać (wraz z dziećmi), być może właśnie wykorzystując do tego mężczyzn, na których nie mogły zawsze liczyć bez manipulowania nimi i swoim obrazem uduchowionej istoty niezdolnej do przemocy, nie patrzącej na wygląd, czy pieniądze, a także brzydzącej się kłamstwem. Czy to fałsz nie ma znaczenia, ponieważ, jeśli chce się przetrwać – cel uświęca środki. Jeśli cel zostaje wykonany, to będąc kobietą potępienia nie ma. Co innego, gdy to mężczyzna wykorzystuje kobietę, steruje nią podobnymi sztuczkami, oj – piekło na niego czeka!

A dlaczego tak jest? Bo uważa się, że kobiety i dzieci są zdecydowanie ważniejsze, niż mężczyźni (women and children first). Uważa się też, że mężczyźni mają sobie radzić sami, mają być wiecznie silni, zasobni i mają pomagać kobietom. Mężczyźni nie pasujący do tego kanonu, bardzo często mający kobiece myślenie (uczuciowe) są eliminowani z rynku matrymonialnego, ponieważ mają wyższe potrzeby, a to rodzi problem.

Wczoraj dyskutowałem z jedną z takich kobiet tworzących obrazy swojej osobowości. Twierdziła, że nikt jej nie zauważa, bo mężczyźni uganiają się za “wypindrzonymi lalami” jak stwierdziła. Napisała, że jej jedyne dwa wymagania wobec mężczyzn to trochę miłości i trochę uwagi. Gdy napisałem, że kobiety mające tak niskie wymagania, zawsze mają jakiegoś mężczyznę, to zalała mnie potokiem wyzwisk i jadu. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Tak jest, gdy ktoś nie umie się przyznać przed sobą, że nie jest się taką osobą za jaką się uważa. Jak widać z taką kobietą raczej nie ma nawet sensu wchodzić ani w dyskusje, ani tym bardziej w związki, ponieważ w razie przegranej potrafi tylko argumentować/atakować personalnie, lub wyolbrzymiać. W związku z zobowiązaniami i inwestycjami byłoby tylko gorzej. Ale ona ma czas, by zrozumieć, innym już go brak.

Brat bliźniak ofiary to przekonanie, że zasługuje się na więcej niż w rzeczywistości

Kobiety manipulują mężczyznami

I myślicie, że ta kobieta nie znajdzie sponsora – to znaczy, jelenia? Znajdzie. Mężczyźni zazwyczaj takich możliwości nie posiadają, bo kobiety jako płeć przebieglejsza i bardziej egocentryczna (czy jeśli chcemy być politycznie poprawni – mądrzejsza) dużo sprawniej kalkuje “co, ile i komu”. Ba, nawet jeśli kobieta z byle powodu stworzy zrzutkę pieniędzy, trochę się pożali, powie kilka miłych słów – ludzie opłacą jej studia, zabawy, podróże, nie będzie musiała pracować i tak dalej. Oczywiście ona najpierw musi chcieć i tych jeleni znaleźć, bo oczywiście są kobiety, które szanują siebie i tego nie robią. Są kobiety, które wnoszą finanse, czy nawet utrzymanie, czy pomoc w problemach, a nawet chorobach, ale to są unikatowe kobiety. Ale są takie, które wykorzystują każdą sytuację na swoją korzyść niezależnie od środków użycia, bo tak naprawdę akceptacja dla przeróżnych, kobiecych cech w społeczeństwie i cała tolerancja na cechy kobiet jest zdecydowanie wyższa, niż na zróżnicowanie mężczyzn. Gdyby kobiety były naprawdę równe mężczyznom, to by musiały wnosić dokładnie tyle samo cech i wartości ile wymagają od tych najbardziej prawdziwych, atrakcyjnych mężczyzn i “książąt z bajek”, których opisują. Ale realia takie nie są – wystarczy wodzić za nos zainteresowanych, wybrać najlepszego do związku, resztę do innych celów (a nawet do przysłowiowego friendzone). Kobieta jest teraz jak zarządca zasobami, cechami, podejściem mężczyzn. Im ładniejsza i pewna siebie, tym te możliwości się zwiększają, więc ciężko jej się nie skusić. Inne robią to po cichu, by nikt się nie dowiedział, bardzo sprytnie, w mniejszym zasięgu, jeszcze inne nieświadomie (przez co też się kłócicie), a ta najbardziej reprezentatywna grupa kobiet, najbardziej wartościowa zazwyczaj sama ma duże problemy, bo została już wcześniej zniszczona przez inne, niezbyt dobre, tworzące spiski kobiety i zniżające ją do własnego poziomu.

Inne podejście kobiet i mężczyzn do społecznych więzi

Pamiętajmy, że kobiety to płeć społeczna – w większości ekstrawertyczna, która bardzo ceni sobie relacje międzyludzkie, rozmowy “o niczym”, sieć kontaktów społecznych, bycie lubianą, rozumianą, akceptowaną, pożądaną i adorowaną. Czasem lubująca się w kreowaniu podstępnych intryg, czy podkładaniu świń innym (kto pracował z dużymi grupami kobiet, ten wie). Kobieta może robić awantury, zawstydzać mężczyznę, pokazywać mu palcem innych, lepszych od niego mężczyzn, atakując męskość i tworzyć różne dramy, by zachował się w sposób jaki oczekuje. Ale o co chodzi kobietom? Chodzi zawsze o wygraną na poziomie relacji.

Wystarczy spojrzeć na kobiety uważnie. Nie przejmują się w dużej mierze rzeczywistością fizyczną, taką jak fakty, logika, rozum, konsekwencja pewnych działań i obowiązków. Jedyne na czym im zależy, to jak te wszystkie rzeczy sprawiają, że się czują. Uczucia. Jeśli fakty je ranią, to nie będą słuchały faktów, bo uznają, że ktoś je nienawidzi tak? To jak się rozwijać, lub zatrzymywać swoje wady, jeśli zatyka się uszy? Dlatego też nie ma wielu kobiet czytających moje wpisy, ponieważ większość obchodzą tylko emocje, nic więcej, żadne zależności, świat, zrozumienie.

Mężczyźni na odwrót, częściej racjonalni, twardo stąpający po ziemi introwertycy, skupieni na indywidualnych celach, faktach, trzymaniu porządku i rywalizacji, a nie emocjonalnych więziach, między innymi po to, by zaimponować konkretnym kobietom, lub być przydatnymi. Wszak mężczyźnie nic z nieba nie spada, nikt mu w jego słabościach nie będzie współczuł, jego emocje to tylko problem dla świata (a często jego największa wada), więc musi coś robić, musi kimś być, musi coś go określać, musi coś dać światu, lub kobiecie, by ją w pewnym sensie (a czasem i bezpośrednio) przekupić – że warto z nim budować gniazdo, czy, że on będzie seksualnie pożyteczny, podniesie jej status, ewentualnie dostarczy emocji w jej często nudnym, biernym życiu (no chyba że już ma mężczyznę, lub sieć znajomych mężczyzn, którzy organizują coś dla niej). Jeśli by tak nie było, to byśmy słuchali, że “kobiety mają się starać” i tak, wtedy one miałyby zadania wnoszenia wartości.

Manipulacja to z jednej strony siła, ale z drugiej słabość

Manipulacja to strategia przetrwania ludzi słabszych, chorych, podstępnych (ze złą cząstką natury) i niedojrzałych (która prowadzi do używania niemoralnych technik), więc też w jakimś procencie przypadków mężczyzn, czy to narcyzów skupiających całą uwagę na sobie, socjopatów, którzy budują swój żywot na przebiegłości, których brak moralności podnieca (zasady są po to, by je łamać, lubowanie się w tym co nielegalne, czy uzależnia), czy też wszystkich “nice guys”, którzy często nie mają pewności siebie, by być szczerymi nawet sami ze sobą, więc fałszują obraz bycia miłym dla uzyskiwania korzyści. A fałsz to przecież też manipulacja – swoim obrazem i swoimi intencjami. Ale z drugiej strony jednak ci ludzie umieją przetrwać dzięki manipulacjom, to ich strategia realizacji celów. Ich siła tkwi w słabości innych. I naprawdę, nie chodzi o oceny kogokolwiek, tylko pokazanie zależności kto najczęściej “pociąga za sznurki”.

Mężczyzna jednak nie może statystycznie na nikim polegać, musi uczyć się umiejętności, charakteru, pewności siebie, wykazać intelektem, a przeciętna kobieta? Gra swoją kartą przetargową. Wie z kim się zadawać, by uzyskać korzyść. Wie z kim sypiać, by uzyskać korzyść (a gdy korzyść się kończy zgłosić gwałt i przeskoczyć na korzystniejszą gałąź). Kobieta wie co i komu powiedzieć, kobieta wie jak pokazać się ładniejszą, niż jest w rzeczywistości. Te, które wnoszą wartość i mogą wykazać swoje dobre czyny dla mężczyzn, oddzielamy od tych, tak? Pamiętajmy, gruba krecha.

I naprawdę, feministki w jednym mają rację. Jeśli chcemy ewolucji kobiet, to chcemy, by nie wnosiły wartości jak to one mówią – czy to tylko wizualnej, czy seksualnej, ale chcemy czynów i wartości. Problem w tym, że feministki chcą przywilejów i ułatwień, tak jak dla upośledzonych, niepełnosprawnych i chorych, więc nie tędy droga do ewolucji. Ludzie rozleniwieni zawsze tracą, cofają się w rozwoju, obniża im się IQ bez konkurowania. Są tylko dwa skutki zwiększenia wymagań przez mężczyzn: albo kobiety się rozwiną w tym kierunku, albo odsuną bardziej uważając, że nie mają zamiaru niczego więcej od siebie dawać.

Kobiety traktujemy trochę jak dzieci w społeczeństwie, delikatniej, a nawet w “równości” pozwalamy, by wchodziły na głowę mężczyznom, uzyskując dominację. Jeśli dziecko dominuje i rządzi rodzicem, to jest tak samo źle, jak kobieta dominuje nad mężczyzną i to ona nim rządzi. Nie bez powodu ważna jest hierarchia, ponieważ jest bardzo mało kobiet lubujących się w uległych mężczyznach (a raczej czujących się odpowiedzialnymi za szczęście innych), a jest dużo kobiet, które posiadają sprzeczne oczekiwania wobec mężczyzn i to buduje chaos. To jej nie pasuje, tamto też nie, a w ogóle to nie wie czego chce. I kto za ten chaos ma być odpowiedzialny? Ten uległy, nisko usadzony w hierarchii mężczyzna, który nienawidzi mieć odpowiedzialności bez władzy, bo to tak jakby niewinny musiał odpowiadać za nie swoje winy. Czy to jest sprawiedliwe?

Feministki traktują inne kobiety jak upośledzone, niezdolne do własnych decyzji, bo przecież zamiast udowodnić swoją wartość, czy swój brak winy czynem, to potrzebują sztucznych praw, przywilejów nad mężczyzn i parytetów do osiągania celów, a wszelkie postulaty jak możność rozwiązłości seksualnej, łatwe rozwody, obwinianie o swoje błędy, wybieranie im zawodów, łatwość aborcji, brak empatii do mężczyzn i dewaluacja męskich cierpień, czy też budowanie swojej pozycji na wymaganiach i “księżniczkowatego” uprzywilejowania, to wszystko przywileje budujące nieodpowiedzialność i niedojrzałość.

Jednak w świecie dorosłych powinniśmy brać odpowiedzialność za to co robimy, powinniśmy wiedzieć, że my często doprowadzamy kogoś do negatywnych reakcji, czy też mamy wpływ na jego zachowania (pomijam pracę, naukę, czy osiągnięcia). Bez odpowiedzialności nie ma współpracy, jest egoizm. Ale jak ktoś chce być sam, to niech tak działa, tylko niech nie narzuca tego innym.

Fałszywe oskarżenia – kolejna broń manipulatorek

Coraz jednak więcej badań widzimy w których bardzo często widzi się fałszywe oskarżenia składane przez kobiety. Często dlatego, że kogoś nie lubią – KLIK, innym razem, bo się boją konsekwencji, jeszcze innym razem, żeby się mścić nawet za to, że odmówiło się im seksu! – klik. Jeszcze innym razem chcą zaplanować rozstanie, czy rozwód tak, aby uniknąć bycia obwinioną jednostronnie za rozpad związku, czy nawet zdradę (bo w końcu jeśli ktoś zdradza, to jej moralność jest skrzywiona, a co za tym idzie z kłamstwami problemu nie ma).

Mogą też w końcu nastawiać dziecko przeciw ojcowi ukrywając się w społecznej łatce, że “kobieta jest zawsze dobrą matką i lepszym rodzicem, niż mężczyzna”. W ten sam sposób potrafią preparować dowody na męskie winy i kreować ich jako złych – KLIK.

Warto też przejrzeć dokument o fałszywych oskarżeniach o gwałty i molestowanie – KLIK.

Udawanie ofiary powoduje, że mężczyzna może kobietę wyręczać, często wykonuje jej niebezpośrednio wyrażone prośby (np. by wyeliminować innego mężczyznę, którego kobieta wykreuje na sprawcę, “dał jej schronienie”), ale także, by sama kobieta uchodziła za wzór dobroci, osobę wręcz świętą, której się coś należy. W końcu kobiecym ofiarom się pomaga, współczuje, interesuje nimi, a także ofiara nie jest pełnoprawnym partnerem, od którego nie wymaga się odpowiedzialności za jej złe cechy, które skrywa w płaczu (fizycznym, lub słownym, manipulacją), więc tak naprawdę jest to profit.

Mężczyzna ofiara na odwrót – niektórym cisną się najgorsze słowa na ich temat, innym śmiech, a jeszcze innym pięść zaciska. Na pewno na tym polu równości nie ma. To jest nieludzkie podejście, które może być przyczyną przemocy (o samobójstwach nie mówię, bo to normalne).

Bardziej wyrafinowaną formą bycia uznaną za ofiarę jest oczywiście prowokacja mężczyzny w przeróżny sposób. Można w końcu mówić mu o wszelakich jego złych cechach i stosować przemoc psychiczną, alienować od dzieci, tresować dystrybucją seksu i wieloma innymi sztuczkami. Nawet gazeta.pl zaczyna pisać, że przemoc nie ma płci, czyli nie zgadza się z nurtem feministek – KLIK.

Bo ostatecznie może się tak okazać, że mężczyzna prowokowany dłuższy czas wybucha w gniewie. Kobieta nagrywa ten gniew. Ma dowód, że to mężczyzna jest zły. On miesiące wcześniej tłumaczył jej spokojnie, że nie życzy sobie tego typu dyskusji, próbował logicznie rozmawiać, a czasem (jak jest głupi) to przepraszał za nieswoje błędy, byle tylko kobietę uspokoić. On nie nagrywa, nie ma złych zamiarów, chce dojść do porozumienia z kimś kto manipuluje, ktoś kto tworzy sceny, do których sam pisze scenariusz. I co z tego, że ta kobieta miesiącami była sprawcą przemocy, gdy wystarczy jedno nagranie, jedno zdarzenie, jeden jego gniew, by ukazać mężczyznę jako jednostronnie winnego?

Podsumowanie. Prawda wyzwala, świadomość leczy, wiedza uczy i daje siłę

Kobiety manipulują mężczyznami
pixabay.com

Jeśli mężczyzna ma wiedzę, którą przekazuje, to dla niego ten scenariusz jest przewidywalny. On już ten film oglądał. Doświadczony, mądry i inteligentny mężczyzna nie ma z tym problemów, bo odkryje magika, którym jest kobieta. Magika tworzącego przeróżne iluzje dla niego, dla siebie i dla otoczenia. Oczywiście w każdej sytuacji tego nie odkryje, bo ciężko, żeby zawsze wiedzieć, że dane czepienie się czegoś, czy nawet płacz jest manipulacją, ale koniec końców to wychodzi gdy ma się bystry umysł i nigdy nie zakłada, że coś jest albo dobre, albo złe, tylko musi to dokładnie sprawdzić. To tak samo jak w sądzie. Musisz przed wydaniem wyroku ocenić, czy ktoś jest winny, musisz mieć dowody. Najpierw więc używasz mózgu, a nie zaprogramowanych emocjonalnie reakcji jak np. tłumaczyć się wobec czepialstwa, reagować agresją na agresję, lub współczuć przy płaczu. Wszystko to może być perfekcyjnie odegraną rolą aktorską.

Ktoś złośliwy powie – można zostać paranoikiem. Ale ja mu odpowiem, że dążenie do prawdy nigdy nie powinno być oceniane negatywnie. Jeśli znasz ryzyko, to jesteś o wiele bardziej bezpieczny, niż gdy go nie znasz i jesteś naiwny. Jeśli znasz strategie na wygrywanie testów, to jesteś atrakcyjniejszy. Jeśli wiesz, które kobiety częściej, że tak powiem niszczą życie innym, to też pstryk palcem i Cię nie ma przy takowych. Same plusy.

Ale uwaga – nie można nienawidzić WSZYSTKICH manipulacji i testów kobiet, nie można być negatywnie do nich nastawionym. Jak pisałem, kobieta może mieć dobre intencje i to też męska rola, by je rozumieć! Jeśli mężczyzna będzie atakował kobietę za każde podobne zachowanie, to na 100% odejdzie od niego i uzna, że był paskudnym człowiekiem. Jeśli taki mężczyzna będzie jak mój czytelnik uważał, że kobieta cały czas tylko manipuluje i jest zagrożeniem, to niczego dobrego nie dostanie. Trzeba uczyć się jak reagować, nie brać tego do siebie, zachować jak największy spokój (choć to czasami trudne), nie myśleć, że każdy test to atak w męską stronę. Jeśli pomimo nauki, pomimo wiedzy, pomimo, że kobieta jest bezpieczna nadal testuje, sprawdza, czepia się, wymusza, lekceważy męskie uczucia, czy granice (gdy prosił, by nie postępowała w ten sposób) i jej realną intencją wcale nie jest miłość, a sama nie widzi sensu by ograniczać swoje toksyczne zapędy – pogonić ją trzeba ku diabłu, bo tam jej miejsce…

I to tyle. W kolejnej części skupię się na konkretnych technikach i sferach manipulacji kobiet dzięki którym uzyskują przewagi nad mężczyznami. Rozpiszę to punkt po punkcie i myślę, że będzie to ciekawe.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

 

 

185
Dodaj komentarz

avatar
10 Zestawy komentarzy
175 Zestawy odpowiedzi
17 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
17 Autorzy komentarzy
tau35RhFanatykMGTOWRedPillerPLKubaN7 Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Quiksilver
Gość
Quiksilver

Pytanie tylko Jak długo powinno się grać w tą grę w “testy” ,chęci zdominowania faceta przez kobietę.Gdy nawet zachowanie zimnej krwii i ignorowanie długi czas nie pomaga w zmniejszeniu intensywnosci tego zjawiska.

tau35
Gość
tau35

A po co się tymi testami tak przejmować? Olać je i tyle. Skupiać się na tym co dla faceta jest ważne mieć kontrolę nad swoim życiem oczywiście w takim zakresie w jakim to jest możliwe. Wielu facetów dzisiaj moim zdaniem tak bardzo się przejmuje jak wypadną w oczach kobiety bo boja się ze zostaną odrzuceni a zależy im na związku, a przez to staja się ulegli. Oczywiście częściowo można to zrozumieć. Nikt nie lubi być odrzucany, to jest jak najbardziej ludzkie. Natomiast jedni będą starali się za wszelką cenę przypodobać kobiecie, inni odegrać jakąś rolę żeby uznała ich za atrakcyjnych (z drugiej strony nic w tym złego nie ma), ale i tak najważniejsza jest świadomość, ze w dłuższej perspektywie na niewiele się to zda (ileż można udawać sam przed sobą). To czy kobieta danego faceta wybierze czy nie to jej decyzja i niech bierze za nią odpowiedzialność. Uczyć się reagować na te testy na tyle ile się da i ile chcemy, ale też mieć duży dystans do tego i nie przejmować się jak coś nie wyjdzie (choć w pierwszej chwili to nie jest takie łatwe) Żeby wygrywać trzeba najpierw nauczyć się radzić sobie z porażką

Marcin
Gość
Marcin

“To czy kobieta danego faceta wybierze czy nie to jej decyzja i niech bierze za nią odpowiedzialność. ”
W tym problem, że obecnie kobiety nie chcą jej brać a w skrajnych przypadkach swoją złość potrafią wyładowywać na tego, którego nie wybrały 🙂 od kobieca logika.

tau35
Gość
tau35

Pewnie ze tak często bywa. Ale trzeba wtedy spowodować swoją postawą aby przyjęły tę odpowiedzialność, lub też nie brać jej na siebie przyjmując jednocześnie “na klatę” ewentualne konsekwencje swej postawy.

Marcin
Gość
Marcin

Ja się do obcego życia nie mieszam. Jeszcze jedno widzę,, kobiety często wyżywają się w pracy za swoje niepowodzenia w domu ze swoim samcem alfa czy za cokolwiek, szukają do tego gówno pretekstu. Ktoś nie znający manipulacji kobiet może myśleć, że chodzi o tę konkretną sytuację w pracy a to chodzi o zupełnie coś innego. Takich rzeczy powinni uczyć w szkołach.

Jerzy
Gość
Jerzy

Niestety jeżeli znasz te kobiece ,,testy,, i potrafisz je ,,kontrować,, stajesz sie ich wrogiem i często jesteś ignorowany przekonałem się na własnej skórze. i dotyczy to ponad 90% kobiet…

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

Dzięki za wciągający i wartościowy artykuł! Kawał dobrej lektury.

Co chciałbym dodać odnośnie manipulacji i testów. A to, że mężczyźnie w stanie fiksacji zwanej zauroczeniem, zakochaniem, czy jakkolwiek inaczej, systemy obronne związane z wykrywaniem manipulacji, gierek i shit-testów stają się mniej aktywne. Dlatego fajnie jest twardo stąpać po ziemi. Ważnym jest zachować trzeźwy osąd i myślenie, czy ta “och-jedyna-nieskazitelna-istotka” nie posuwa się gdzieś za daleko i najzwyczajniej w świecie nie wciska kitu. Wiem, jak brutalnie może to zabrzmieć, ale kobiety dość szybko orientują się, kogo można wykorzystać i nie mają skrupułów by to zrobić. Ewentualny argument “ale w sumie jemu tylko na mnie zależy” zostaje wyparty i zracjonalizowany 😛

Brzmi to paranoicznie ale tutaj widzę że najprostszą i najskuteczniejszą opcją jest olać gierki, ale nie całkowicie. Może się zdarzyć, że coś będzie służyć tylko sprowokowaniu bądź zracjonalizowaniu jakiegoś grzeszku. Tym ważniejsze jest przeczytać taki tekst jak ten, by posiąść odpowiednią wiedzę i nie dać się manipulacjom.

Na marginesie i odnośnie fałszywych oskarżeń wymienionych w tekście. Natrafiłem na taki artykuł:
https://wolnemedia.net/uratowac-zycie-czy-ryzykowac-pozwem-o-molestowanie/

Autorze, koledzy – co sądzicie o tym? W kontekście również przytaczanych tu statystyk i historii? Próba badawcza opisana w artykule jak dla mnie jest za mała by tak wnioskować, ale kierunek pokrywa się z nurtem, który tu obnażacie.

KubaN7
Gość
KubaN7

Mam pytanie jak mam nie odpuszczać, skoro jestem niewidzialny dla bab, traktują mnie jak powietrze, olewamy, same złe doświadczenia i masz taki bagaż na plecach i nie odpuszczaj, ciśnień dalej, o normalną kobietę dzisiaj bardzo ciężko, alfom nie jestem i nigdy nie będę, nauka tego syfu Pau raczej odpada, pracuje z psychologiem i dalej nad sobą i co z tego jak dalej stoję w miejscu, sam pisałeś że przechodziłeś przez ten syf i teraz masz powodzenie u kobiet brawo, tylko zastanawia mnie gdzie tkwi sekret, skoro nie mogę wyjść na jebaną kawę czy spacer jak mam się rozwijać z kobietami jak nie dostaje szansy, jeśli znasz odpowiedź to powiedz mi bo ja nie znam i sam się głowie już kilka lat o co chodzi, brzydalem jakimś nie jestem, pantoflem też nie, miałem nazwijmy to 3 związki i co z tego jak to gówno warte i aż szkoda wspominać, zaliczanie nigdy mnie nie bawiło, ale chciałbym poprostu poznawać i wybrać warta uwagi. Tyle że brak mi już motywacji żeby działać z takim bagażem i wiedza jaką mam i tu czytam

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Ja też mam problemy na starcie. Nawet numer telefonu ciężko mi dostać, a o umówieniu się na kawę to zapominam. Jak już mi się udaje to nawet nieźle mi na spotkaniach idzie, ale z tym startem i otrzymaniem szansy to ciężko. Czuję się czasami jak jakiś intruz albo akwizytor jak podchodzę do dziewczyny i okazuję zainteresowanie, czyli ktoś nachalny, niepotrzebny i narzucający się. Nie dziwię Ci się, że brak Ci motywacji, niby mężczyzna nie powinien się poddawać, ale ile można przegrywać?

KubaN7
Gość
KubaN7

Widzę że mamy identycznie, z innymi rzeczami Ci nie wyjdzie, spróbujesz i się uda za 2, 3 np. na siłce pamiętam 70kg na klatkę robiłem 4 podejścia i się udało potem już leciało a z kobietami porażka za porażka mimo zmian i i rad od kuzyna czy innych, nic do przodu to czlowiek myśli sobie że coś z nim nie tak i wiele innego tak jest, zawsze powtarzałem że syty, głodnego nie zrozumie. Sytuacja z kilku tygodni nowa laska na zajeciach, masażysta kierunek, odrazu jakoś między nami się kleiła rozmowa, dotyk z jej strony był inny niż od innych dziewczyn, a że łaskotek szuka i inne pierdoły, nawet klapsa w dupę dostałem, drocze się się, flirt itd. pisanie z nią kpina jedna wiadomość na dzień, 2 razy o spotkanie pytałem, wymówki, więc olałem, dzisiaj napisała, jeszcze Gifta jakiegoś, nie odczytalem, wyjebane mam, laska bardzo atrakcyjna, nawet kuzyn powiedział że sztuka jak cholera ale widzę że gra i się bawiła więc niech spierdala i myślicie że coś się podzieje, wątpię, a kuzyn napiszę nawet spierdalaj do laski to wtedy się dzieję. Alana podejście jest spoko, tylko ono jest dobre jak masz jakieś kobiety, a jak jest ich brak to co mi z takiego podejścia, pół roku sam, prawie rok bez seksu i same porażki, zero progresu i człowieku ciesz się życia itd. do głowy idzie dostać a otoczenie jest bezlitosne

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Mnie nawet nie dotykają i nie flirtują i nie dają klapsów. Już jesteś wyżej niż ja:) i wiedz że jestem 5 lat starszy od Ciebie a ostatni raz spalem z dziewczyną prawie półtora roku temu. Jedni mają wszystko a inni ochłapy albo nic. Ja nie dość, że zostałem zdradzony to inne kobiety swoimi odrzuceniami mnie dają mi do zrozumienia, że zasłużyłem na bycie kopniętym w dupe, bo jestem nikim interesującym. I weź tu podreperuj swoją pewność siebie…

KubaN7
Gość
KubaN7

Doskonale Cię rozumiem, tylko co z tego że takie coś ona zrobiła jak spotkać się nie chciała, olała mnie to po co pyta dlaczego zrezygnowałem z zajęć i jeszcze tekst to kogo ja teraz będę masowała, niech spierdala. na koncie mam związek na siłę, zdradę, odrzucenie i rozpierdziel emocjonalną, była narobiła nadzieje, zaczęło mi zależeć, potraktowała mnie tak jak jej były, ale mniejsza i teraz rok bez seksu, pół roku sam, mimo prób itd. nie rozumiem tylko jednego, z tego co tu czytam duży nacisk jest na wygląd. Trenuje więc wyglądam dobrze mam 172cm, 73kg, wycięty a celem jest 75, trener jest mega zadowolony i inni też mówią że rosnę i zajebiście wyglądam tylko są to komentarze jak zwykle od facetów, a baby nigdy mi czegoś takiego nie powiedziały. Też myślę że psycholog kobieta to nie najlepszy pomysł i bym chyba zmienił ale mimo że mężatka to widzę jak zerka na mnie i nawet był tekst że Pan ma problem ze znalezieniem, widzę po bicepsach że trenuje Pan, mężatki i starsze kobiety jakoś bardziej do mnie leciały czy rozmowa zawsze była lepsza takie coś zauważyłem , według jednego gościa ma 32 lata jestem podrywany przez babki itd. tylko nie potrafię wykorzystać sytuacji, sam nie wiem, odnoszę wrażenie że jako kolega tak ale facet ich nie interesuje, to co koledzy wyżej napisali on też wykrył przez 4 maile dosłownie, kiedyś też na portalach randkowych miałem dużo dopasowań szło pisać z kimś teraz jest masakra z ciekawości założyłem i po tygodniu usunąłem tak samo lubię obserwować otoczenie i ku mojemu zdziwieniu przeciętni, nawet śmiało mogę powiedzieć łajzy które są nic nie świadome, zero wiedzy na temat kobiet czy tego wszystkiego i jakoś mają laski, jedni są jak autor pisze przystojni, Alfa to idzie wyczuć kolesia ale jakoś rzadko się zdarza taki typ, większość jest zwykła, szara i nawet nie zadbana. Ja zadbany, ubieram się dobrze ale nie markowo, fryzure wszystko zmieniłem i pracuje dalej nad sobą i szukam rozwiązania i odpowiedzi. Np. gość 120 kg pierdzieli mi że niby ma branie, kase raczej ma bo dwa auta stiuningowane, motor, coś tam trenuje ale dajcie spokój gadane raczej ma bo to handlowiec, zdjęcia gołych cycków czy w seksownej bieliźnie mi wysyłał na potwierdzenie ale rady co zrobić nie otrzymałem, sam jestem ciekawy czy faktycznie on takie branie, screeny z Badoo mi wysyłał laski same spotkania proponowały albo ma bajere albo jakoś mąci i kase pokazuje nie wiem ale to jest mega dziwne bo 120kg a typ niby uprawia seks z laskami, liczb nie podam bo każdemu podoba się co innego ale z tego co widziałem niezłe sztuki a jestem wybredny jak autor pisał, oceńcie sami. Zastanawiam się czy to nie brak działania z mojej strony, ale jak laska dwa razy odmawia spotkania to nara nie będę się prosił czy latał jak pies, miły już dawno przestałem być co nie znaczy że teraz jestem mega arogancki i chamski. Ogólnie teraz stosuje się do rad jak napisali koledzy wyżej i spróbuj je wdrążyć w życie, wiem nie jest to łatwe ale sam widzisz że pomimo zmian, prób dalej nie wychodzę na spotkania, mimo że laska według niektórych bardzo chciała się spotkać i jest zainteresowana a widzisz jak wyszło zostałem olany co mnie nie dziwi. Mimo że zacząłem być tajemniczy czy działa nie wiem, muszę w rozmowie sprawdzić, w pisaniu tak, niedopowiedzenia, droczenie się itd. Jak coś chętnie z kimś dalej wymienie się spostrzeżeniami, wszelkie rady oczywiście przyjmę i licze na dalszą rozmowe. Pozdrawiam

rh
Gość

odezwij się na maila, znam Twój problem,sam go przechodziłem. na szczęście to za mną.

Mam wrażenie, chłopaki (nie ujmując racji w tym, co piszecie o kobietach), że w sumie po męskiej stronie też leżą te przywary. Bo, czy my też nie chcemy, by nasza kobieta uzupełniała nasze braki? Kobieta jest lustrem, a reakcja na shit testy jest tylko i wyłącznie objawem naszych ułomności.
powiedziała Ci, że nie jesteś męski?
żartowała- jeśli masz chromosom Y, 2 jądra i prącie to jesteś męski, bo jesteś mężczyzną-
zareagowałeś jak szczeniak, siusiak się skurczył? na plecach chłód poczułeś? chciałbyś uciec do taty i poskarżyć się że ona przezywa?
usiądź w kąciku i popłacz- popłacz prawdziwie w samotności, aż wylejesz cały żal do mamy, że kochała nie tak, że nie pozwalała iść do taty, że nie pozwalała tacie spuścić ci wpierdol, kiedy przeginałeś- bo to uczy siły charakteru – odpowiedzialność za swoje czyny i postawa przed autorytetem…
a jak już nie będzie łez w oczach i tchu w piersi, przyjdzie pustka i w niej…
w niej poszukaj, co jest męskie, a co kobiece.
bo męskie jest eksplorować, poznawać, rosnąć,
męskie jest agresywne, kreatywne, silne i brutalne – męskie otwiera i daje wolność – to jego natura

kobiece – kobiece zaś się chowa, jest skryte i wstydliwe, kobieta chce więcej (jak nie chce, to na chuj mi taka kobita?) zawsze chce więcej (gdyby nie chciały, nadal jebalibyśmy je na drzewie, bo nie chciałoby nam się ich do jaskiń ciągnąć), kobiece konsumuje, kobiece trwoni to, co męskie stworzyło – to zadanie kobiety…
byś na laurach nie spoczął… kobiece jest ciemne, kobiece to księżyc – uzależnia i zamyka, chce na wyłączność, to natura kobiecego…

I jak tylko dojrzejesz w swej męskości, zobaczysz, że każdy shit test będzie Cię bawił, dawał radość i siłę.

Z autopsji – jakiś czas temu (jeszcze przed redpill, jeszcze przed pua, nlp i tego typu pierdołami) po każdym nie zdanym shit teście czułem się jak shit. Bo wierzyłem że ona mnie zna i ona wie… Potem zacząłem zadawać pytanie – dlaczego tak zareagowałem? Naprawdę nie jestem wystarczający? 183cm, 73 kg, 5% tłuszczu w organizmie, wiek metaboliczny 56% wieku metrykalnego (rocznik 79), skończone dwa kierunki (medycyna i informatyka), zarobki ponad 12kpln/m-c. I wiecie co?
Ja naprawdę wierzyłem że jestem za słaby… (tak na marginesie – ona chyba nie wierzyła w to, bo jest moją od 10 lat żoną).

Więc przez 10 lat jebania mnie od góry do dołu, jechania po mojej samoocenie, doprowadziła mnie na skraj samobójstwa. I miała jebaniutka rację. Kurwa, jaka miała rację. Dlaczego?
Bo byłem miękką, cienką, słabą nie wierzącą w siebie cipką, jak Ty teraz Kuba. I wiesz, dlaczego byłem słaby cienki i miękki? Dlatego, że ona Tak powiedziała? Nie, kurwa, nie dlatego.
Dlatego, że to ja wierzyłem że jestem za mały.

W 10 rocznicę ślubu powiedziałem swojej żonie że chce rozwodu, że mam w dupie ją, jej córkę (moją pasierbicę) i naszsze dzieci, że mam dość jej jechania po mnie, poniżania i ciągłego odtrącania. I że jest to ostatnia nasza rocznica i że następnego dnia spierdala do katojebliwej matki.
Odpowiedz mnie rozjebała jak puzzle – zaskoczyła…
powiedziała, że czekała na ten dzień od 10 lat… i jeśli bym tego nie powiedział, ona zrobiłaby to rano.
Zapytałem, dlaczego 10 lat zwlekała- odpowiedziała- od samego ślubu musiałam cię uczyć, że nie masz prosić o sex- masz brać, bo to miałeś obiecane w usc, nawet siłą, że to nie zona jest organem opiniotwórczym w rodzinie, tylko ojciec. A jeśli ty w to nie wierzysz, to znaczy że albo nie masz na czym nosić spodni (po co mi taki facet), w co nie wierzę, albo sam nie zdajesz sobie sprawy ze swojej siły.

Jeszcze tego samego dnia poszliśmy do łóżka… no, ale jak to w życiu, żeby cukierkowo do zarzygania nie było, puściła jakiś komentarz na temat tego jak, w którą dziurę (czy coś w tym stylu), więc opadł (tego shit testu nie zdałem). I znów powrót do przepychanek. Poczuła, że mięknę, więc spojrzała mi w oczy i z cynizmem zapytała, czy naprawdę nie wiem, jak się robi kobiecie dobrze. I ten shit test w końcu zdałem. Właściwie mój wkurw zdał- wcześniej próbowałbym ją jakoś tam językiem czy paluszkami, by udowodnić sobie, ze jednak… tym razem położyłem się obok niej, przytuliłem (miękka pizda ze mnie, co?) i powiedziałem – ok, nie wyszło nam, ale sąsiadka wie, co zrobić, by mi nie opadł, więc jutro sobie odbiję.
spodziewałem się awantury, gryzienia, drapania, walenia po ryju… jak się zdziwiłem, jak moja kochana od 10 lat sucz zamienia się w kotkę, co się łasi i pyta, czy może jeszcze gdzieś mnie sobie włożyć, bo jakoś tak pusto beze mnie było.
następnego dnia zmieniło się wszystko, a właściwie zmnieniłem się ja. Instynkt mi podsunął, by powiedzieć żonie że przy niedzielnym śniadaniu ma siedzieć w samej podomce a sniadanie przygotowywać w stringach. chyba, że woli zrobić śniadanie w czasie, gdy ja popatrzę sobie na fotodupy. Śniadanie w stringach, nie chciało się (sic!) jej zakładać podomki (wcześniej w dresie i szlafroku do łóżka bo zimno). Potem o dziwo – kochanie, czy masz ochotę położyć się po śniadanku (chciałem, bo gadaliśmy pół nocy)? no to się położyłem. ale nie pospałem – jak już leżałem w łóżku zapytała na co mam ochotę jeszcze, by zrobiła. Odpowiedziałem (eksperyment z granicami, hazard z kobietą) jak facet – ze w sumie to nic od niej nie chcę, ale jeśli chce się do mnie uśmiechnąć to z moim chujem w ustach.
i znów zdziwko – jak pięknie się uśmiecha z penisem w ustach, jak jej z nim do twarzy…

i znów kolejna rozmowa – dlaczego wcześniej nawet zasugerowanie, że mogłabyś tak, czy inaczej kończyło się kosą, a teraz…
– Bo wcześniej prosiłeś, nie wierząc że masz do tego prawo, że ci się to należy. Bo seks i związki są dla dorosłych facetów, nie małych chłopców. Dorosłeś, dojrzałeś, znalazłeś w sobie mężczyznę.

i tak się to było.

Nie stałoby się to gdyby nie Ty, Redpiller, dziękuję Ci za wiedzę.
i co najśmieszniejsze – do 25 roku życia laski lały na mnie z góry, potem nauczyłem się, co zrobić, by zabijały się o mnie (tak, taka zmiana jest mozliwa i nie jest trudna). ale chuj z tym, bo jak zaczynał sie związek, ja nie byłem w stanie przeskoczyć swoich lęków, braku pewności siebie, nie byłem w stanie znaleźć drogi do taty, ojca do męskiego. Znalazłem tę drogę w okolicach 35 rż. A red pill jest jej zakończeniem. zapraszam do męskiego (ono śmierdzi, jest brutalne, agresywne, stałe). Najpierw odnaleźć drogę do męskiego, potem zdecydować, że chce tam iść, potem tam dojść, sprawdzić czy aby na pewno to moje miejsce, potem… potem tylko wzrastać w męskim…
Redpiller- zaakceptuj w sobie agresję, zaakceptuj w sobie to, że jest w tobie część sadystyczna i skanalizuj ją w łóżku – z ukochaną kobietą, inaczej… będziesz znęcał sie nad swoim ukochanym dzieckiem – męskie zawsze znajdzie drogę manifestacji – lepiej by ta droga wiodła ze świadomego, nie z mroku.

Albo rozpoznaj, że agresji w tobie nie ma…
i stań się feministką…

Pozdrawiam i ślę szczere wyrazy uznania i szacunku dla Twojej pracy…
zapraszam na mazury, na warsztaty z systemów rodowych, gdzie dowiecie się, dlaczego męskie jest agresywne i aktywne i dlaczego takie ma być i dlaczego zła kobieta to ta, która NIE chce wciąż więcej i więcej.
I dowiecie się, jak to męskie w sobie odnaleźć, by dać miejsce w życiu kobiecemu.

Sława i
Blagadariu

KubaN7
Gość
KubaN7

Rh skoro przechodziłeś ten syf i udało Ci się zmienić że miałeś potem powodzenie to chętnie bym z Tobą porozmawiał i chciał otrzymać pomoc, jak klikam twój nick to na stronę mnie przekierowuje tam mam napisać? Czy podasz maila czy coś porozmawiałbym z kimś ogarnięty bo problem dalej będzie nawet a facet rozwiązuje problemy, zdaje sobie sprawę że jestem jeszcze słabym goście ale chcę i szukam wiedzy czy kogoś kto nauczy mnie czy wskaże mi drogę, bo sam nie mam pojęcia co mam zrobić czy zmienić w sobie, a jestem upartym skurwysynem przez siłownię, mam cel idę po niego i nie odpuszczam ale z kobietami czuje się bezradny bo nie wiem co jest, więc skoro pokonałeś ten syf proszę Cię o pomoc, podaj maila i pogadamy

RH
Gość

pisz przez “napisz do nas” bo tutaj nie puści adresu mailowego na ogólnej ścianie.
Nie wiem, czy moja pomoc Ci się przyda, ale zawsze pogadać można, może weźmiesz coś z moich doświadczeń i przyłożysz do swojej bajki, może będzie działać.
Jedno Ci powiem, jest takie przysłowie słowiańskie:
Nie próbuj zmieniać kobiety.
możesz zmienić kobietę.
ale to niczego nie zmieni.
Siebie zmień.
świat się dostosuje.

KubaN7
Gość
KubaN7

Oki wysłałem maila, napisz co chciałbyś wiedzieć, jakieś pytanie albo co takiego się stało że nagle miałeś powodzenie, co zmieniłeś na wszelki podam swój kuba.nik@interia.pl

cbk
Gość
cbk

rh, niezły z ciebie mitoman. Nie sądzisz chyba, że ktokolwiek o zdrowych zmysłach uwierzy w tak niedorzeczną wypocinę?

Rh
Gość
Rh

Mi twoja wiara do niczego nie potrzebna. Oferowałem pomoc. Kuba skorzystał i zadowolony. Wam życzę szczęścia i pomyślności w kiszeniu się we własnych zalach i niepewności. Świat jak widać Was już nie zadziwia i nie dacie mu na to szansy.
To oznaka nędzy emocjonalnej. Nic więcej.
A co do bycia mitomanem.
Jako jedyny na tym forum byłem w stanie podać pełne namiary na mnie – łącznie z lokalizacją mojego gabinetu. Nie zasłaniam się “brakiem czasu” jak redpiller, czy innymi wymowkami. Ktoś prosi o pomoc- pomagam.
Miałem wrażenie że w tej stronie chodzi o wzajemną pomoc- mężczyzn dla mężczyzn. Pomyliłem się. To kółko wzajemnej adoracji. Z zastrzeżeniem- zadziobiemy jak malowanego ptaka każdego kto ma inne doświadczenia niż my.
Teraz jak widzę nawet Kubie skończycie do gardła, bo przeczy waszemu obrazowi świata. Tym gorzej dla niego…
Żal mi was chłopcy…

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Autor porady odnośnie podrywu to sobie daruj, bo teksty typu: mam mechanizm obserwacji, albo rozluźnić emocje i zachęcić kobietę trzeba umieć, albo musisz być alfą niczego nie rozjaśniają. Fajnie, że to masz ale przekazać tego nie umiesz.

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Powiedzieć to ja sobie mogę, napisać też mogę. Samo to że czytam Twoją stronę uważam jest wieeeeelkim krokiem w rozwoju atrakcyjności bo pozwala spojrzeć na dziewczynę z równego pułapu i nie daję 10 punktów na start za wygląd. Nie można mnie już wciągnąć do friendzonu. Ćwiczę i mam predyspozycje, bez koszulki ekstra, 180 cm wzrostu, ubieram się bardzo elegancko, czarny płaszcz typu jesionka, nawet noszę pantofle bo mi się podobają, nie wiem czy to atrakcyjne, ale sam ze sobą dobrze się wtedy czuję. Fryzurę na dwa numery tylko zaczesaną na bok, ale nie typowa pieczara a po bokach łyso, bo też tego nie lubię. Powiedz jak zacząć rozmowę. Jedni pułasi mówią, że warto powiedzieć, że się dziewczyna podoba a drudzy, że trzeba ją negować i zaniżyć wartość

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

I co ważne mam bardzo dużo do powiedzenia na różne tematy, nawet problemy imigracyjne europy i proces rusyfikacji Polski mnie interesuje ^^ mam własne zdanie i rozpowszechniam Twoją stronę wśród mężczyzn . Niektórzy mi dziękują, za to a inni są odporni i nie chcą połknąć czerwonej piguły. Ci co czytają, udostępniają ją na swoich fejsach. Ideały młodości o bezinteresownej miłości kobiet i takiej po grób już wyrzuciłem do kosza. Chodzę uśmiechnięty i zarażam innych uśmiechem. Mam do siebie dystans, śmieję się też z siebie, żeby nie wyjść na narcystycznego mądralę. Ogólnie na poważanie wśród mężczyzn nie narzekam, bo nawet czasami jak koledzy już z dala mnie witają to wystawiam ręce do przodu i mówię “nie wstawajcie”:) i lawina śmiechu, ale dla kobiet niewidoczny, z jednej strony mam wywalome na to, ale dziwi mnie ten stan rzeczy.

Rh
Gość
Rh

Ty, a nie pomyślałaś że może trzeba zobaczyć w niej człowieka. Co jest w niej unikatowe, co normalne, co powszechne. I może… zagadać, tak… po prostu…
Zaczynać rozmowę od nega? Albo od komplementu? To bez osobistych wycieczek nie ma rozmowy?
Ja zazwyczaj zaczynam od niedorzeczności.
Np. Czy widziała Pani moją mamę? Zgubiła się i teraz jej szukam.
Nie
Nie dobrze, muszę pilnie potrzymać w dłoni pierś, bo mi głowę rozwali… albo pogadać z kimś normalnym…
Zazwyczaj traktują jako żart. Choć pewnie to zależy od kontekstu, bo na koncertach zdążyło się, że nie chciały gadać tylko podawały pierś jak fachowe mamki (ale to margines).
Jeśli jesteś wyluzowany i nie boisz się kobiet, samo idzie. Jeśli będziesz się sral po gatkach, nawet jak wykujesz otwarcie na blachę- zesrasz z się na rzadko i będziesz dukal jak koza…
No i na potwierdzenie sytuacja sprzed paru miesiecy:
Jadę sobie toyota gt 86’2016, dobrze ubrany, 2 dni po fryzjera, buty na połysk, na przystanku stoi panienka maleńka, drobniutka, okrągłe cycuszki, dredziki, sama… nosz ku.. Ona z plecakiem i w krotkich spodenkach… no palce lizać… podjeżdżam do Niej, zatrzymuje się, i jak kogucik wyskakuje z auta, podchodzę, by zagadać A ona… chlodnolodowatym spojrzeniem mnie obciela… I tylko jedno słowo
Wymowne – Tak?
I moją odpowiedź…
W sumie nic, pomyliłem Panią z kimś miłym (jak ja byłem wściekły na siebie, skąd to wyskoczyło ze mnie – innym miało być. Freudowskie przejezyczenie).
Acha, to jedzie Pan sobie, czy autko się zepsuło?
No to pojechałem… A właściwie ona chciała pojechać… po mnie nie ze mną… nega nie lyknalem. Wiatraka też nie było. Ratowałem się Klima…
Więc widzisz… czasem wiesz, co chcesz powiedzieć. A usta… I tak swoje…

Mmmm.
Gość
Mmmm.

Rh, a Twój podryw “na auto”, bo kobiecie na przystanku atuty wystają spod spodenek to zwierzęcy zryw, czy może również desperacja? ;>

RH
Gość

zwierzęcy zryw raczej, ale rzeczywistość pokazała że nie utwardzony w ogniu doświadczenia. 😉

Alan
Gość
Alan

Autor ma świetne pióro, jak zawsze dogłębna analiza i konkretnie napisane.
U niektórych kobiet jedynym atutem jest uroda, bez niej byłyby nie do zniesienia! Piękno zakrywa wiele ‘grzechów’.
Shit test? Rób swoje, lekceważ, miej wyjebane a będzie Ci dane, a jak nie będzie Ci dane to i tak miej wyjebane. Tak wygrasz zawsze! Cel -Twoje życie, samorealizacja, nie kobieta, jak nie ta to inna, bez? też dobrze, nie potrzebujesz nikogo do szczęścia.

tau35
Gość
tau35

Właśnie o takie podejście chodzi.

Alan
Gość
Alan

Co do shit testów jeszcze, wydaje mi się że jak kobieta szanuje i czuje siłę samca to się nie poważy na takie gierki, poprostu wie pod skórą że raz jej się nie uda a dwa zostanie bezlitośnie zignorowana albo nawet skarcona. Te całe shit testy to chyba forma poniewierania “słabszych” samców, kiedy tylko myszka poczuje pismo nosem to jedzie seryjnie i ma już z górki. Silny samiec swoim zachowaniem nie dopuszcza do shit testów a jeśli nawet się zdarzy to ignoruje i robi swoje choć by był w błędzie. NIGDY PRZENIGDY NIE WOLNO SIĘ PRZED KOBIETĄ PRZYZNAWAĆ DO PORAŻKI I NIGDY PRZENIGDY TŁUMACZYĆ Z CZEGOKOLWIEK. WINNI I SŁABI SIĘ TŁUMACZĄ, ZWYCIĘZCA SIĘ NIE TŁUMACZY NIKOMU. Kobiety nie obchodzi czy masz rację czy nie, obchodzi ją tylko jej pozytywna emocjonalna reakcja na twoją stanowczość i siłę.

KubaN7
Gość
KubaN7

Bycie samemu świadomie wiadomo jest spoko, bo wiesz że jak wrócisz do gry to będzie powodzenie, jak Ci się porażka trafi masz to gdzieś bo stoją inne w kolejce, gorzej jak to jest wymuszone i ciągnie się mimo walki i prób, a i tak jesteś przegrany, byłeś kiedyś w takiej sytuacji? I tak samo realizuje się dla siebie nie kogoś tylko co z tego jak wielce się mówi że taki facet ma branie, jakoś widzę że laski wolą idiotę z którym się tylko bawią nic innego, a gości takich jak ja spycha się na bok, a też potrafię się bawić i ciekawie spędzić czas, chore to jest dla mnie.

Alan
Gość
Alan

Bo tak jest, dzisiaj większość lasek lubi tylko dobrą zabawę, najlepiej z przystojniakiem, może być skończonym debilem, pozytywne cechy mu się dopisze do urody, efekt aureoli. Z początku nie będzie shit testów, no bo po co? Jak motylki zaczną odfruwać, albo na horyzoncie pojawi się nowy poryw serca to zacznie się zmasowany atak tymi gównianymi testami, na dobicie konającego, odchodząc taka kobieta musi zostawić po sobie zgliszcza, musi się upewnić w przekonaniu że dobrze zrobiła zostawiając „słabego” samca. Tu nie ma zmiłuj, bez tej wiedzy jak tutaj każdy prędzej czy później padnie, i brzydal i przystojniak.
Bez urody ciężko zrobić dobre pierwsze wrażenie na kobiecie, jasna sprawa. Jak nie chce ze mną być, to droga wolna. Mówię jej – ‘’ Rozumiem, dziękuję za wszystkie miłe spędzone chwile, życzę powodzenia w życiu, cześć. ‘’ Mam ciekawsze rzeczy w do roboty niż podtrzymywanie chorej relacji na przymus. I tak pokazujesz SIŁĘ! Stajesz się w jej oczach atrakcyjny, kiedyś może sama się odezwać , jak Ci nie zależy to bezwzględne mówisz żegnam, jak zależy to masz być trudny do odzyskania, ma się starać na piczce stając! I się jeszcze dobrze zastanów czy chcesz się w to w ogóle ponownie angażować…. to że raz odeszła o czymś już świadczy. SZANUJ SIEBIE! Nigdy przenigdy nie zatrzymuj kobiety która chce odejść, nie wyznawaj miłości i nie zachowuj się jak pizda bo wtedy w jej oczach jesteś słaby i tylko ją potwierdzasz w przekonaniu że dobrze zrobiła.
Jak się nie jest przystojnym to trzeba się z tym pogodzić, zawsze będzie pod górkę. To nie wina kobiet że w pierwszej kolejności lecą na wygląd. Trzeba powiedzieć sobie tak – Natura uznała mnie za nieodpowiedniego do rozrodu, nie będę walczył z wiatrakami i na siłę uganiał się za kobietami bez skutku, zajmę się innymi rzeczami w życiu, mogę skończyć dobrą szkołę, zostać jakimś wynalazcą albo naukowcem, mogę biznes założyć, poświęcić się jakiemuś hobby, możliwości jest wiele. Nie ma sensu tracić czas na niemożliwe, samorealizuj siebie, przy tym będzie kasa i zawsze sobie można skoczyć na dziewczynki, tanio! Będzie Cię stać 😀 Seks w małżeństwie jest dużo droższy, możesz stracić dobre imię i pół majątku, wylądować w więzieniu a nawet zawisnąć na drzewie. Powiedz sobie, znam te gierki, nie ze mną takie numery, żyję jak chcę, czy sam czy z kimś ale na swoich zasadach.
Niech każdy przyjmie do wiadomości że kobieta musi być strącana z piedestału życia. Sensem życia nie jest bycie czy nie bycie z kobietą czy z kimkolwiek tylko bycie i życie w zgodzie z samym sobą. Odnajdź siebie a odnajdziesz życie 😀 / haha, ale pojechałem patetycznie, a niech będzie, a czemu nie, pozdrawiam.

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

Patetycznie czy nie, komentarz jak dla mnie świetny i wart przeczytania dwa razy. Like!

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Ode mnie też like. Pomijając kwestie rozrodcze to mężczyźni bez kobiet by przetrwali, a kobiety bez mężczyzn umarłyby z głodu i w ciemnościach. Seksmisja to utopia. Już widzę sytuację, w której kobiety potrafiłyby wybudować podziemny kompleks, który przetrwałby jakiś wybuch jądrowy, wytwarzał zdatne powietrze i umożliwiłby przeżycie ogromnej rzeszy ludzkości. Odbiegłem od tematu, ale co tam, a niech będzie, a czemu nie, tak jak autor.

RH
Gość

a ja już widzę świat, w którym kobiety rodzą a piersią karmią panowie, panowie przewijają, panowie opiekują się w chorobie…

uż widzę sytuację, w której kobiety potrafiłyby wybudować podziemny kompleks, który przetrwałby jakiś wybuch jądrowy, wytwarzał zdatne powietrze i umożliwiłby przeżycie ogromnej rzeszy ludzkości.

i naprawdę jest to szczyt osiągnięty przez inteligencję człowieka- zbudować schron przed bronią która może zabić całe życie na ziemi, którą to nota bene też zbudował mężczyzna… I jest się czym chwalić… doprawdy…
Już widzę świat, gdzie mężczyźni uczą uczuć wyższych swoje dzieci (bo nauczyli ich tatusiowie) – i wyrażają je w swój naturalny sposób – seksualnością.
Seksmisja nie istnieje, ale jeden parafrazując słowa Alberta – wyrzekając się żeńskiej połowy świata wyrzekacie się połowy siebie.

I to jest krzywe

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

“Już widzę świat, gdzie mężczyźni uczą uczuć wyższych swoje dzieci” – przecież mężczyźni doświadczają uczuć wyższych, a jedynie nasza kultura każe im te uczucia tłumić i się ich wypierać, a w zamian wmawiać sobie obsesję na punkcie seksu.

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

RH, wierz mi, że widziałem rzeszę mężczyzn przewijających dzieci latających z Nimi po lekarzach gdy chore i ani jednej kobiety która lutuje obwody w jakimś podzespole. Dlatego mówię, że pomijając kwestie reprodukcyjne, to mężczyźni by przetrwali bez kobiet. Chciałeś (znowu, jak pod innymi komentarzami) błysnąć, i podważyć, ale Ci nie wyszło.

Alan
Gość
Alan

Warto przeczytać, jak feministka przestała być feministką. https://m.joemonster.org/art/27365

tau35
Gość
tau35

W zasadzie idealnie ujął Alan istotę sprawy W relacjach z kobietami liczy się tylko siła, żadnego biadolenia tłumaczenia się obwiniania itp. Przede wszystkim najważniejsze jest robić swoje tylko najpierw trzeba wiedzieć czego się chce w życiu do czego się dąży. Jeśli ktoś poszukuje uznania u innych to go zazwyczaj nie dostanie a już na pewno nie od kobiety. I taka postawa wcale nie oznacza ze trzeba być sam, choć niekiedy naprawdę to nie jest takie złe a wręcz nawet pozytywne (w czasach gdy nie byłem w związku bardzo się rozwinąłem udało mi się wiele rzeczy zrealizować na które wcześniej nie miałem czasu) Wielu dzisiejszych facetów nie rozumie tego ze to siła przyciąga kobiety a nie uległość i schlebianie “księżniczkom”. Wiem często pierwsza reakcja jest taka żeby nie być zbyt stanowczy i konkretny bo to odstraszy kobietę, ale takie podejście donikąd nie prowadzi. Moim zdaniem już od początku trzeba jasno stawiać swoje wymagania i oczekiwania. Kobiety ich maja tysiące to dlaczego faceci nie mieliby ich mieć. Prowadzenie jakiejś gierki z kobietami na dłuższą metą do niczego nie doprowadzi. co wcale też nie oznacza ze nie można trochę “pobadać grunt” na który się trafiło jeśli ktoś tego chce (dlatego świadomość pewnych gierek kobiecych jest tak ważna i dlatego tak istota rolę odgrywa ten blog i świetny styl pisania autora) Często jest tak że jak facet jest konkretny to oczywiście na początku biadolą że one chcą miłości i tego typu bredzenie a później same wydzwaniają i proszą o spotkania. A nawet jak tak się nie stanie to przynajmniej sprawa jest już na początku jasna że nie była tą “właściwą” i nie traci się czasu na bezsensowne spotkania z których i tak by nic nie wyszło.

KubaN7
Gość
KubaN7

To co piszesz w pełni się zgadzam, myślę że taki jestem, nie bawię się w jakieś podchody i gry, teraz opisałem jedna sytuację z laską i co wyjebane mam, dwa razy spytałem o spotkanie, wymówki nara teraz odzew i jakiś Gift tylko, nie odczytuje, w dupie ją mam, ego nie będę jej budował, akceptacji u ludzi czy coś nie szukam tylko chce pokazać przyczynę dlaczego nie mogę wyjść na głupią kawę i poznawać, jak laska mi pisze że ona musi mnie poznać na FB czy smsy to ja olewam, bo w gierki się nie bawię, a to jest grą, wiele się tutaj uczę, sporo mi się potwierdziło i wiem, do tego teraz mam z kim wymieć się spostrzeżeniami, ogólnie to cały czas pracuje nad sobą i się realizuje, cele mam i idę po nie, jedynie mi brakuje seksu i bliskości na tą chwilę, resztę wszystko mam, rozumiesz, mam 24 lata jestem młody i wiem czego chcę, tylko co z tego jak los widzę cały czas mi pokazuje że wyjdź, babki nie wszystko inne spoko zdobywam, tylko nie odbieraj że się żale chce żebyś zrozumiał, do tego hormony, instynkt działają a ty tylko możesz patrzeć, a jakiś frajer bzyka sobie laske, a ty pół roku nic, więc postaw się w takiej sytuacji, zajęć itd mam sporo bo trzeba czymś głowę zająć ale co z tego jak i tak to daje o sobie znać, lato jest najgorsze dla singla bez powodzenia, bo być singlem mieć powodzenie to co innego, w tedy bym na pewno nie narzekał, ciekawe czy wy też tak rok albo lepiej bez seksu wytrzymywaliście i wyjebane, jestem tego bardzo ciekawy. Kolejny raz syty nie zrozumie głodnego

Alan
Gość
Alan

Ja Cię rozumiem, grunt to poznać swoje zalety i ograniczenia. Ze swojej strony namawiam do tego co pisałem wcześniej, skupić się na zdobywaniu kasy i jak ma się ciśnienie to chodzić sobie na dziewczynki odpłatnie, są portale gdzie można przebierać, roksa.pl np. Uczciwa wymiana, bez zbędnych podchodów i zapamiętaj sobie! Miłość to bujda na resorach, nie goń za wiatrem, o bliskości nie ma mowy, blisko to można być tylko narastających problemów, związki i seks są przereklamowane.

Alan
Gość
Alan

Tacy na przykład ludzie sukcesu albo majętni gangsterzy… oni będą latać za dziewczynami…..? dobre sobie… na bzdury czasu nie tracą, myślą tylko jakby tu władzę i majątek powiększyć. Mogą być starymi, obleśnymi brzydalami a Panienki i tak się im znajdą, czego to kasa nie zdziała…. I wiadomo że nie z porywu serca pójdzie z takim jedna czy druga, to oczywiste. Tak samo jak nie idzie z przystojniakiem z dobroci serca, to nieświadome zachowanie, on jej oferuje dobre geny. Zawsze jest coś za coś, więc jeśli nie przekupisz kobiety atrakcyjnością fizyczną to przekupisz ją grubością portfela. I niech udaje w łóżku, niech jęczy na zawołanie, wisi mi to, ja chcę zadowolić siebie a nie ją, i niech udaje że kocha i inne takie….. haha, bawisz się jej chorymi ambicjami i tyle ale zawsze z szacunkiem traktujesz , życzliwie, nie poniżasz! A najlepsze w tym, że uroda każdemu przeminie a kasa, hmmm, niektórym z wiekiem konta tylko rosną.
Nie ma co życia traktować zbyt poważnie, chwile pobędziesz, chwile pobawisz, chwile popłaczesz i do widzenia. Co było, co nie było, co mogło być…. bez znaczenia, nie ma czego żałować.

tau35
Gość
tau35

Miałem ci coś napisać ale Alan mnie uprzedził i w zasadzie mogę mu tylko przytaknąć. Taka jest po prostu prawda taka jest rzeczywistość. Jedyne co mogę tylko dodać to aby twardo stąpać po ziemi i nie oszukiwać się. Wiem że rzeczywistość jest brutalna i to czasami dla niektórych jest bolesne ale jest jak jest i użalanie się nic nie da. Dawniej jakimś rozwiązaniem był patriarchat Dziś już tego nie ma Według mnie nadal zbytnio skupiasz się na tym co możesz dostać od kobiet, myślisz o tym nadmiernie a one z reguły nie chcą niczego dawać same z siebie. Analizujesz ze inni maja takie laski a ty nie, co cię frustruje. Wiem ze to trudne, ale co cię obchodzą inni skup się na sobie. Jeśli sam nie będziesz czuł się wartościowy, to tym bardziej żadna kobieta tego nie zauważy. Najlepiej poczytaj trochę tekstów autora bloga i innych (naprawdę jest w tym dobry), chociażby ten o hipergamii (to ci wiele wyjaśni)
Jedynie jeśli chodzi tylko o kwestię seksu to można moim zdaniem trochę “pograć” i spokojnie go uzyskać. Mam nadzieję ze nie sądzisz ze seks może być tylko z miłości (choć z miłości oczywiście też i mowie ci to jako ten który ma takie doświadczenie też) A poza tym o tym czy jest miłość decyduje zaangażowania kobiety. Twoje ewentualne zakochanie w zasadzie nic nie znaczy.

KubaN7
Gość
KubaN7

To co piszecie zgadzam się, rady wezmę do serducha, bajki tą jedyną i inne pierdoły nie wierzę, chce tylko żeby się coś ruszyło z poznawaniem a jak seks się trafi fajnie jak nie to nie, nic na siłę, jakie jeszcze tematy byście polecali do przeczytania? Czytam żeby nie było ale takie naprawdę dobre z których bym dużo wyciągnął, a co kobieta mi da raczej nic wiadomo jest fajnie i do dupy ale większości to one biorą niż dają zdaje sobie sprawę, wiedzy i nauki jeszcze sporo ale szczerze powiem pomogliscie mi za co dziękuję i mam nadzieję na dalsze fajne dyskusje jak i rady, a i chodzenie na panienki roksa nie wiem czy coś da, jakoś tak czułbym się słabo płacić za seks, wolałbym zdobyć laske i wiem zapłacę owiele więcej. Pozdrawiam

RH
Gość

Według mnie nadal zbytnio skupiasz się na tym co możesz dostać od kobiet, myślisz o tym nadmiernie a one z reguły nie chcą niczego dawać same z siebie.

A ty dajesz sam z siebie? nie oczekując nic w zamian? Jak na razie twoje teksty temu przeczą…

tau35
Gość
tau35

Czemu moje teksty niby przeczą? Konkrety a nie wciskanie kitu. Mój wpis do kolegi Kuba N7 dotyczył tylko tego aby przestał skupić się na tym co mu dadzą kobiety, bo one w większości dzisiaj mają wyłącznie długą listę żądań nie oferując praktycznie nic w zamian. To tylko stwierdzenie faktów. Rada aby zmierzyć się z twardą brutalną rzeczywistością, a nie bujać w obłokach

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

RH te Twoje komentarze są jakieś dziwnie patetyczne, skomplikowane i ja nie wiem skąd Ty się urwałeś. Weź jakąś sektę sobie załóż i tam wykładaj swoje mądrości.

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

No to ja ci odpowiem jako głodny i to tak głodny, że ty przy nim jesteś oblegany jak Biedra przed długim weekendem 😛 nie ma co ukrywać i zaklinać rzeczywistości panowie, female validation napędza pewność siebie i dopaminę na poziomie reaktora nuklearnego. Brak z kolei działa jak bomba atomowa. A jeszcze jak jesteś typem, który dużo energii czerpie z otoczenia, lub często spoglądasz na innych i analizujesz co wokół – przekichane. Spróbuj do tego dołożyć np. sentymentalny temperament lub romantyczny charakter. Do tej mikstury dodaj beznadziejne wychowanie wskutek czego jesteś bojaźliwy albo masz fobię społeczną. Efekt? No wiadomy.

A teraz dodaj do tego brak powodzenia wśród dziewczyn. Niejeden już się załamał. Ale właśnie to jest najbardziej kluczowa umiejętność w życiu mężczyzny – w zasadzie każdego: nie stawiać kobiet na pierwszym miejscu. Nie uzależniać zdania o sobie od zdania kobiet. Nie porównywać się z innymi – każdy pisze swoją osobną historię.

I wiesz co, ja jestem całe życie głodny jak to ująłeś. Jak miałem jakieś 17 lat to byłem na kompletnym dnie pod względem poczucia swojej wartości. I główną (choć nie jedyną) tego przyczyną było właśnie jedno ciągłe wielkie nieustające niepowodzenie z dziewczynami. Na szczęście to zmieniłem, to znaczy – powodzenie dalej zerowe, ale już po prostu się tym nie przejmuję. Piszę swoją historię! Mnóstwo w niej było walki o siebie, nawet o to, żeby w ogóle móc ją pisać. I nikt nie będzie mnie ani mojej męskości oceniać, a już zwłaszcza jakieś przypadkowe siksy. Przestawienie toru myślenia i poczucie się znakomicie z samym sobą zajęło mi wiele czasu i wysiłku. Ale warto było. Bo co, mam uzależniać myślenie o sobie od skrzywionej miny jakiejś laski, która nawet nie dała szansy pokazać jej moich zalet? A może mam się gnębić i zamartwiać przez seks kosztujący niecałą dniówkę? No błagam. Trochę powagi.

Gdzieś pisałeś że masz 24 lata i rozumiem że presja otoczenia może być wtedy bardzo dołująca. Dlaczego? bo twoi dotychczasowi przyjaciele poznajdowali sobie laski, zaczynają się żenić i mają coraz mniej czasu na męskie wypady, jakieś przygody, wieczorne wyjścia żeby a nuż poznać kogoś fajnego. Ekipy się rozpadają. W tym czasie bardzo ważne jest znaleźć sobie – najlepiej kilka – hobby lub zajęć które możesz wykonywać w grupach. Bardzo fajnie sprawdza się jakikolwiek sport, mogą być sztuki walki, gokarty, nawet szachy 🙂 Rozumiem, że możesz gdzieś pod skórą czuć potrzebę bliskości, fajnie jest się obudzić rano w objęciach zakochanej w tobie dziewczyny, ale powiedzmy sobie brutalnie szczerze – nie może być to żadnym celem życiowym. Dlaczego? Bo jak sam widzisz, relacje damsko-męskie rzadko rządzą się prawami logicznymi z większości innych elementów życia. Tu nie działa zasada “im więcej wysiłku włożę, tym lepsze efekty”. Nie. Czasem można włożyć mnóstwo wysiłku a efekty żadne, podczas gdy kto inny ma zupełnie odwrotnie. Ja tam wolę swój wysiłek wkładać w siebie i w swoje życie.

Alan
Gość
Alan

Dokładnie tak.

KubaN7
Gość
KubaN7

Również popieram to co piszesz i dziękuję za wsparcie, mam już dzięki wam obraz nad czym pracować i dużo mi pomogliśmy, moją pasją jest sport akurat nie latam za ludźmi bo to już bezsens dla mnie, ja coś daje oni nic, więc olewam a laski jakoś nie widze żeby jakoś zwracały uwagę albo jestem ślepy nie wiem, zainteresowania też mam różne, wyżej opisałem siebie najważniejsze kwestie, czy czuje presję hmm nie w tym sensie, czy kobieta to mój cel życiowy być może ale zmienię to fajnie jakby była, bardziej traktuję to jako miły dodatek, tylko że już sporo czasu minęło i sucho, na pewno rozumiesz, jakoś pójście do laski na rokse mnie nie przekonuje, ani się całować i ta myśl że jeden po drugim w dzień albo muszę to przepracować ale aż tak zdesperowany nie jestem, poprostu chciałbym zmiany w takim sensie że poznaje dziewczyny, spotykam się tyle żeby się rozwijać to jest raczej mój cel a co z tego wyjdzie później to już mniejszą albo coś będzie albo nie tyle, mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi i nie stawiam kobiety na piedestale czy latam jak pies, desperacko nie, tylko chciałbym zobaczyć zmianę w tej kwestii, albo muszę trafić, rady na pewno biorę do siebie i zobaczy się co będzie dalej

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

czy kobieta to mój cel życiowy być może ale zmienię to fajnie jakby była, bardziej traktuję to jako miły dodatek, tylko że już sporo czasu minęło i sucho, na pewno rozumiesz, jakoś pójście do laski na rokse mnie nie przekonuje, ani się całować i ta myśl że jeden po drugim w dzień albo muszę to przepracować ale aż tak zdesperowany nie jestem, poprostu chciałbym zmiany w takim sensie że poznaje dziewczyny, spotykam się tyle żeby się rozwijać to jest raczej mój cel a co z tego wyjdzie później to już mniejszą albo coś będzie albo nie tyle, mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi

Ależ jasne że rozumiem. Chciałoby się mieć taką fajną dziewczynę. Pojechać z nią na wakacje, dostać pocałunek na dzień dobry o poranku, albo sobie pójść razem na andrzejki – to gdzieś naturalne. Ale życie jest brutalnie weryfikujące i bardzo łatwo może się okazać, że koszt tych chwil jest ogromnie duży. Albo że jest to w ogóle nieosiągalne., bo po prostu dajmy na to, ma się “krzywą mordę”. Może lepiej wyjść więc z założenia – działam dla siebie, nie dla kobiet. Jak się nie trafi – trudno, i tak mam szczęśliwe życie sam ze sobą, a na pewno szczęśliwsze niż tysiące kolesi w związkach z toksycznymi kobietami albo puszczalskimi szmatami, i tacy którzy zadręczają się przez kobiety/brak kobiet. A jak się trafi – to tym fajniej, bo z RedPillowską wiedzą znam mechanizmy jakie tą grą rządzą. I tyle.

Długo mi zajęło budowanie poczucia własnej wartości i wiem, że bez tego tzw. female validation jest to zadanie podwójnie ciężkie. Jeżeli ktoś je miał, ciężko żeby zrozumiał kogoś, kto nie ma. I tym lepsza jest idea tego bloga, fajnie że dzielimy się wiedzą, fajnie że podsuwamy sobie historie. Między innymi dlatego, że dziś relacja ojciec-syn albo mężczyzna-mężczyzna są mocno wypaczone i płytkie.

Ale ad rem. Dam przykład bo mówisz o suchości. Kobiety nam mężczyznom wmawiają, że myślimy tylko o jednym. Oj jak bardzo one by tego chciały! A wiesz dlaczego? Bo to jest jedyna rzecz, której mężczyzna nie jest w stanie sam osiągnąć. Wolność, spełnienie, marzenia, przygody, wzloty i upadki, triumfy i porażki, wielkie idee i pragnienie zmiany świata, sięganie za horyzont. Oto męskie życie. Temat to kobiece manipulacje mężczyznami. I one używają tego seksu do manipulacji i wierzą, że przyniesie rezultat. Ma nie przynieść. Bo jesteś od tego wolny.

Wiesz napisałem też o presji otoczenia, fajnie że nie odczuwasz, ale znam osoby które bardzo mocno ją odczuwają. I co potem? Są nieszczęśliwe, bo nie żyją dla siebie, według swoich reguł. Tylko dla opinii kogoś innego. Albo opinii niesprecyzowanego otoczenia. Jak ktoś jest taki mądry, to niech się ze mną zamieni, wejdzie w moją skórę i spróbuje czy to co mówi to jest takie fajne albo łatwe 😀 Nie ma chętnych? To żegnam. Może to o presji otoczenia ktoś inny przeczyta i wyciągnie wnioski dla siebie. Z taką ideą klepię te litery 😀

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

@Pingwinolog: Jak to miło przeczytać, gdy ktoś inny też dostrzega, że w rzeczywistości to wyuczona potrzeba female validation, a nie – co nam się wmawia – instynktowny pociąg seksualny, jest głównym motywatorem pro-związkowej aktywności mężczyzn.

Jeśli w grupie mężczyzn bym się przyznał, że dla mnie głównym motywem było female validation, to byłbym odebrany źle, a inni w grupie by się wypierali, że też na tym im zależy. W ogóle by się wypierali oczywistego faktu, że presja otoczenia na nich działa. Natomiast jakbym twierdził, że moje narządy rozrodcze wręcz uniemożliwiają mi myślenie o czymkolwiek innym niż kopulacja… o takie ciemnoty to mógłbym wciskać z dumą i zetknąć się z podziwem słuchaczy.

Czasem i tu jakiś dyskutant twierdzi, że nie odczuwa presji otoczenia… no ciężko uwierzyć w prawdziwość takiej deklaracji. Po prostu przejmowanie się opinią innych wpisane jest w ludzką naturę. Można się w danym aspekcie życia przejmować nieco mniej lub nieco bardziej, ale nie przejmowanie się wcale jest dla zdrowego psychicznie człowieka niewykonalne.

Im bardziej się człowiek będzie tego wypierał, tym silniej ta presja społeczna zadziała. Sam też kiedyś chciałem siebie postrzegać jako odpornego na presję społeczną. Do niczego dobrego to nie prowadziło. Teraz staram się w pełni świadomie, nie odczuwając z tego tytułu żadnego wstydu, obserwować wpływ presji na moje emocje, czasem się tej presji poddając, czasem nie.

tau35
Gość
tau35

W tej sprawie tego famale validation czy tej presji otoczenia trochę się z wami nie zgodzę, ale tylko trochę. Nie twierdzę że presja otoczenia nie wpływa w jakimś tam stopniu na psychikę na emocję. Pewnie ze wpływa. Ludzie są generalnie istotami emocjonalnymi, choć nie zawsze jest to uzewnętrznione. Nawet jak ktoś powie ci dzień dobry to wywoła to zawsze jakąś tam reakcję. Natomiast istotne jest tylko to jak sobie człowiek radzi z taką reakcją, zwłaszcza w przypadku negatywnych emocji.
Wiadomo ze nikt nie lubi np. odrzucenia, ale jedni pomimo negatywnego odbioru w miarę szybko sobie z tym poradzą, przetrawią to i dalej będą szli własna drogą bo mają inne własne ważniejsze cele życiowe aniżeli przejmowanie się zdaniem innych, a drudzy będą to rozpamiętywać analizować co jeszcze bardziej będzie pogłębiać ich zły nastrój i destrukcyjnie wpływało na ich psychikę, zrodzi kompleksy obniży trwale poczucie wartości itd.
Dużą rolę według mnie odgrywa tu wychowanie doświadczenia z dzieciństwa a nawet uwarunkowania genetyczne. Nad pewnymi reakcjami można pracować,ważną rolę odrywa chęć samorozwoju, ale nie sądzę żeby wszystko dało się zmienić. Po prostu ludzie są różni i niekiedy trzeba się z tym pogodzić.

Paweł
Gość
Paweł

Bo jak sam widzisz, relacje damsko-męskie rzadko rządzą się prawami logicznymi z większości innych elementów życia. Tu nie działa zasada “im więcej wysiłku włożę, tym lepsze efekty”. Nie. Czasem można włożyć mnóstwo wysiłku a efekty żadne, podczas gdy kto inny ma zupełnie odwrotnie. Ja tam wolę swój wysiłek wkładać w siebie i w swoje życie.

Dokładnie! Już dawno to zauważyłem. Najlepszą inwestycją jaką powinien zrobić samodzielnie myślący facet, jest inwestycja w samego siebie. Kobieta nie powinna być centrum życia faceta, a tylko dodatkiem, który dzisiaj jest, a jutro może go nie być. Ktoś kiedyś mądrze powiedział do faceta, który został zdradzony przez swoją żonę: “Ona nie jest Twoja, po prostu teraz była Twoja kolej”. 🙂

Zanim zaczniemy kochać innych, wcześniej musimy nauczyć się kochać samych siebie. Nikt za nas tego nie zrobi. Nie można myśleć, że pojawienie się kobiety, nagle spowoduje, że Twoje niskie poczucie własnej wartości i pustki nagle zostanie zniwelowane. Kobieta nie da rady wypełnić w facecie jego wewnętrznej pustki, bo sama ją odczuwa. Zresztą nic z zewnątrz nie jest w stanie tego zrobić. Cokolwiek może Ci być dane, może też i być zabrane. Wszystko na tym świecie nie jest stałe, ponieważ podlega prawu nietrwałości i przemijania. Cierpimy, bo uważamy, że brakuje nam danej rzeczy/człowieka. Gdy już tą rzecz/człowieka przy sobie mamy, to również cierpimy, bo boimy się to stracić. Tak źle i tak niedobrze. Im bardziej się do czegoś przywiązujesz, tym bardziej będzie cię bolało, gdy to stracisz. To jest tak, jak z naciąganiem gumy. Im bardziej ją naciągasz, to z taką samą siłą odbije w drugą stronę, gdy ją puścisz. Wszystko ma dwie strony medalu i nigdy nie będzie tak, że będziemy mieli same pozytywy, przez współistniejących z nimi negatywów. Rzeczywistość objawia się jako jedność przeciwieństw.

KubaN7
Gość
KubaN7

Pięknie napisane wszystkie rady, bardzo wam dziękuję, teraz zaczynam wdrażać wasze rady w życie i muszę swoją głowę bardzo zresetować tak to nazwę, w sumie lubię próbować nowego więc może na Rokse skoczę, zobaczę jeszcze, cele mam i idę po nie, nauka tego jest i będzie trudna ale da się skoro wam i innym idzie to dlaczego mi ma się nie udać, jestem upartym skurczybykiem. Pozdrawiam wszystkich

Paweł
Gość
Paweł

I co zabawnie w tej całej niby patriarchalnej rzeczywistości, to mężczyzna ma zapełniać pustkę kobiety, adorować, zabawiać, zdobywać, wykazywać się czynami i często opiekować.

Kobieta początkowo naiwnie wierzy, gdy znajdzie “faceta swoich marzeń”, że znalazła tego, który tego dokonał, tzn. wypełnił jej wewnętrzną pustkę. Jednak jak życie pokazuje, wystarczy, że ten “wymarzony facet” przestanie odpowiednio wpływać na emocje tej kobiety (czytaj: dawać szczęście), haj zakochania przeminie, albo (co gorsza) podupadnie na zdrowiu, to zaczyna się myślenie w stylu: “To jednak nie ten. Muszę szukać dalej tego jedynego. Muszę go zostawić.”

A kobieta co musi? Nic.

Już samo to, że kobieta “JEST”, ma piersi, waginę i fajny tyłek, jest wielkim darem niebios dla faceta, dlatego powinien stać dla niej podnóżkiem i spełniać wszystkie jej zachcianki 😉

Dlatego mężczyzna ma radzić sobie sam, to jest realizm, na wskroś wszystkim romantyzmom, że liczy się wsparcie (dla kobiety), związek ma zapewnić szczęście (czyli mężczyzna ma je zapewnić), że miłość pokona wszystko (a najczęściej kobiety odchodzą, gdy mężczyzna podupada, jest nieszczęśliwy, czy okazuje słabości) i wiele innych kłamstewek.

Tak jest. Facet musi być “romantyczny, uczuciowy, empatyczny”, ale powinien też być “twardą maszyną bez emocji”, która nie powinna okazywać słabości i być nazbyt wrażliwa oraz empatyczna. No chyba, że dla swojej nieskazitelnej pani. I teraz nie dziwne, że tak wielu dzisiejszych mężczyzn ma depresję, wpada w alkoholizm lub popełnia samobójstwo. Nie wolno okazywać słabości, bo inaczej zostaniesz zostawiony i będziesz cierpiał katusze w samotności. Szczerze? Chrzanię taki związek, w którym nie wolno mi mieć gorszych dni i okazywać słabości. Nie jestem maszyną. Chyba, że będę non-stop na jakimś “koksie”, ale w dłużej perspektywie skończy się to dla mnie bardzo źle.

Ano i że wygląd się nie liczy, to jest najlepsze, a to właśnie kobiety bardzo śrubują wymagania w górę, by doceniać fizycznie max 20% mężczyzn.

Tak, wszystkie panie mówią i wciskają kit, że “wygląd się nie liczy”, to co się liczy to “wnętrze”. Chyba portfela. To raczej mężczyźni są bardziej skorzy do tego, żeby być z kobietą mniej urodziwą od nich. Widziałem i widzę bardzo wiele takich związków.

Reasumując, na kobiety nie ma, co liczyć. Pozostaje nam facetom liczyć tylko na samych siebie.

RH
Gość

przeczytaj jeszcze raz swój własny komentarz i otwórz oczy – to są twoje przekonania. Z takimi daleko nie zajdziesz…
no i chciałbym zapytać – jak to jest z tym alkoholizmem? jaka jest korelacja między alkoholizmem a małżeństwem? czy alkoholikami zostają tylko żonaci? czy żonaci alkoholicy to większość uzależnionych? są jakieś dane na ten temat? bez tego rozgraniczenia wniosek jest taki, że faceci częściej sięgają po “zewnętrzne uspokajacze”, niż kobiety. A gdzie porównanie ilości przyjmowanych leków przeciwdepresyjnych w grupie kobiet i mężczyzn, a leki uspokajające. Bo może się okazać, że chłopy piją bo im baby nie dają a baby ćpają relanium albo barbiturany, bo ich chłopy wkurwiają.
No i jeszcze pytanie – czy to kobiet wina, że nie mamy kontaktu z tatusiami takiego, jak dziewczynki z mamusiami? Może dlatego one łatwiej radzą sobie i łatwiej odnajdują to co kobiece (a to również manipulacja męskim), bo mają support w postaci wychowania przez matki. A chłopcy… wieczni chłopcy, kapryśni, roszczeniowi, wierzący w bajki nie mieli czasu dojrzeć, bo tatusia nie było (który też nie zdążył dojrzeć, bo jego taty też nie było i teraz ten młodszy tata nie wie, jak spędzić czas z synem, czym go zaisteresować, jaki świat pokazać – bo piłka nożna, wyjścia na mecze raczej męskiej dojrzałości nie budują.)

Paweł
Gość
Paweł

Z takimi daleko nie zajdziesz…

A z jakimi wg Ciebie daleko zajdę? Może mnie oświecisz i innych komentujących tutaj facetów.

jaka jest korelacja między alkoholizmem a małżeństwem? czy alkoholikami zostają tylko żonaci? czy żonaci alkoholicy to większość uzależnionych? są jakieś dane na ten temat?

Alkohol (tak jak i inne nałogi) jest formą “ucieczki” od trudnych myśli/emocji. Pełni rolę tzw. rozpraszacza, który na krótką chwilę daje chwilową “ulgę”. Podobna rzecz się ma z pornografią i nałogową masturbacją, a ten nałóg jest plagą w dzisiejszych czasach. I pisząc o alkoholizmie, to był to tylko przykład. Chodziło mi o to, że w społeczeństwie od początku istnieje przyzwolenie dla kobiet (jako istot bardziej emocjonalnych i “słabszych”) na swobodne wyrażanie swojej słabości, emocjonalności i nie jest to utożsamiane ze słabością. Kobietom się więcej wybacza i więcej się u nich toleruje. Inaczej rzecz się ma w przypadku mężczyzn. Od małego społeczeństwo/rodzina uczy nas, aby ukrywać swoje emocje, trudności, ponieważ: “chłopaki nie płaczą”. Same kobiety wymagają tego od facetów, aby byli twardzi, mniej wrażliwi, nie okazywali strachu i emocji. To wszytko prowadzi do tego, że nie okazując własnych emocji, są one “zamrażane”. A stąd już bardzo krótka droga do powstania konfliktów wewnętrznych, które zazwyczaj kończą się popadnięciem w np. alkoholizm, depresję i/lub nerwice.

Ty skupiasz się na korelacji między alkoholizmem, a małżeństwem, a ja chciałem pokazać w swojej wypowiedzi, że mężczyźni (single lub żonaci – bez znaczenia) uczeni są nie okazywania/zamrażania swoich emocji, aby nie byli obiektem drwin i nie uchodzili w oczach społeczeństwa (a przede wszystkimi kobiet) za “słabych”.

W naszym społeczeństwie kobieta jest tą “drobną, niewinną istotką”, co trzeba jej pomóc. Facet jakby ujawnił przed światem swoje słabości, że nie jest twardy, stałby się pośmiewiskiem. Mężczyźni nie mają w zwyczaju zwierzać się ze swoich problemów, trzymają wszystko w środku, a kiedyś ta linka pęka, facet pęka i tragedia gotowa.

Mężczyźni kulturowo mają już od samego tylko dzieciństwa wtłaczany do głowy ideał samodzielnego i zaradnego faceta. Poproszenie o wsparcie przez mężczyznę, to w naszej kulturze przyznanie się przez niego do porażki i utrata męskości. Dlatego “płeć brzydka” ma opory przed szukaniem pomocy, nawet w tak banalnej sytuacji jak zgubienie się samochodem w obcym mieście. Kobiety za to zwykle wychowywane są na lepiej dostosowane społecznie, więc budujące sobie dobrą sieć wsparcia. Mężczyzna długo gra bohatera i ukrywa swój problem. Kobieta dużo chętniej niż mężczyzna pójdzie po pomoc do psychiatry.

To, że mężczyźni popełniają samobójstwa nie jest spowodowane tylko samym małżeństwem, czy kobietami. To byłoby głupie tak twierdzić. Na to wpływ ma bardzo wiele czynników: wychowanie, traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, wadliwe wzorce, nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, presja społeczna, myślenie w kategoriach “wszystko, albo nic”, brak powodzenia u kobiet, samotność itd. Oczywiście nie można tutaj również pominąć roli jaką w wyniszczeniu psychicznym mają kobiety z zaburzoną osobowością (patrz kobiety z borderline i narcystycznym zaburzeniem osobowości).

No i jeszcze pytanie – czy to kobiet wina, że nie mamy kontaktu z tatusiami takiego, jak dziewczynki z mamusiami?

Nie, ale również z drugiej strony, czy to wina facetów, że kobieta jako mała dziewczynka została odtrącona przez swoją matkę i teraz ma zaburzenie osobowości borderline? Dlaczego facet ma za to ponosić odpowiedzialność i być niszczony fizycznie i psychicznie? Poczytaj sobie o związkach z kobietami borderline. Widzisz to działa w obie strony. Dochodzimy tutaj do wniosku, że uwarunkowania genetyczne, dzieciństwo ma przemożny wpływ na życie dorosłe danego człowieka. Jednak i tak uważam, że kobiety (nawet te dysfunkcyjne) mają o wiele większą szansę na związek niż dysfunkcyjny facet (czytaj: z depresją/nerwicą/fobiami).

A chłopcy… wieczni chłopcy, kapryśni, roszczeniowi, wierzący w bajki nie mieli czasu dojrzeć, bo tatusia nie było (który też nie zdążył dojrzeć, bo jego taty też nie było i teraz ten młodszy tata nie wie, jak spędzić czas z synem, czym go zaisteresować, jaki świat pokazać – bo piłka nożna, wyjścia na mecze raczej męskiej dojrzałości nie budują.)

Nie wiem, czy sprawiedliwym jest nazywanie jakiegoś faceta “wiecznym chłopcem”, czy “kapryśnym”, który wychował się bez ojca i do wszystkiego musiał w życiu dochodzić sam zapierniczając już od małego na swoje potrzeby z zaciśniętymi zębami. To jest wg Ciebie objaw “niedojrzałości”? To raczej większość kobiet chce “tupnąć nóżką” i mieć wszystko załatwione przez związek z dobrze usytuowanym facetem. Tak, kobiety kierują się “hipergamią” i do pewnego wieku same nie wiedzą kogo i czego chcą od życia. Jakby tego było mało, to w dzisiejszych czasach mogą niesłychanie wybierać, mając całe rzesze “białych rycerzy”, którzy uderzają z każdej strony do rozkapryszonych i nadętych panien podnosząc na piedestał ich próżność i atencję. I kto tutaj ma gorzej w dzisiejszych czasach?

Paweł
Gość
Paweł

Brawo. Kultura i merytoryka. Idźmy tą drogą.

Dzięki.

Apropo samobójstw mężczyzn, to nawet w poniższym artykule jest napisane, że:

“W Polsce odnotowuje się więcej samobójstw niż ofiar wypadków samochodowych. Codziennie na swoje życie targa się około 15 osób. W ubiegłym roku policja odnotowała ponad 5 tysięcy przypadków, z czego 80 procent stanowili mężczyźni. “

i smutna historia:

“Janek kochał Iwonę i był gotowy zrobić dla niej wszystko. Urocza blondynka z wiecznie zarumienionymi policzkami mieszkała w małej wsi na północy kraju i cieszyła się powodzeniem nie tylko u 31-letniego mężczyzny. Jednak, jak to często w życiu bywa, kobieta wybrała innego.

Janek nie potrafił się z tym pogodzić i do utraty tchu próbował walczyć o miłość swojego życia. Jak się później okazało, zrobił to dosłownie.

Latem mężczyzna pojechał do domu Iwony, aby kolejny raz zapewnić ją o swojej miłości i prosić o szansę. Niestety bezskutecznie, ponieważ kobieta stanowczo odmówiła i zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Zrozpaczony 31-latek poszedł do pobliskiego lasu i powiesił się na gałęzi.”

źródło: https://kobieta.wp.pl/ojciec-odcial-michala-i-polozyl-go-w-poscieli-tracimy-rozum-na-widok-samobojcow-6318649772484225a

Cóż tu więcej mówić. Szkoda chłopaka, że stracił głowę i życie dla jakiejś kobiety. To jest niestety pokłosie idiotycznych wzorców jakie faceci czerpią od rodziców i społeczeństwa. Kobieta = sens życia faceta – to jest jeden z największych błędów jakie może popełnić mężczyzna w swoim życiu. Uzależnienie swojego szczęścia od czegoś tak niestałego i płytkiego jak kobieta i jej emocje.

Ostatnio od mojej ciotki usłyszałem takie oto stwierdzenie: “Facet bez kobiety jest nic nie wart!”
Myślałem, że ze śmiechu spadnę z krzesła. I potem się dziwić, że faceci głupieją jak od swoich matek i ojców dostają takie chore wzorce.

tau35
Gość
tau35

Strzał w 10. Jak można dzisiaj facetom wciskać takie gówniane wzorce do głowy, a oni w to wierzą Niepojęte. Niestety tacy faceci pompują ego tym rozkapryszonym księżniczkom i później takie są tego efekty.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Ależ jest to jak najbardziej pojęte… Presja społeczna działa. Gdyby nie działała, to nie byłaby praktykowana.

Oprócz wzorca kobieta – cel życia, jest jeszcze drugi bardzo szkodliwy kulturowy wzorzec: przyjaciele (mężczyźni) – geje. Może nikt wprost tych dwóch pojęć nie używa zamiennie, ale jakim polem minowym jest w ogóle utrzymywanie relacji z innymi mężczyznami w naszej kulturze, gdy w każdej chwili trzeba się zastanawiać, czy nie poszło się o krok za daleko, czy dane zachowanie nie zostanie nadinterpretowane… W ten sposób mężczyzna, który chce mieć emocjonalną więź z inną żywą istotą musi (pomijając opcję “wypisania się” z kultury): przygarnąć zwierzaka, albo nawiązać relację z kobietą. Co i tak będzie tylko namiastką tego, czego mężczyzna autentycznie pragnie, bo nie będzie miał więzi z kimś emocjonalnie bardziej do niego podobnym.

Przykładowo: czy można w ogóle mówić o przyjaźni między osobami, jeżeli nie mogą się wzajemnie dotknąć?

RH
Gość

Widzę, że nie przeczytałeś swojego komentarza i nie zintegrowałeś informacji… mnie to rybka, dla mnie to jałowa rozmowa, ja swój problem z babami rozwiązałem i nie za pomocą pretensji i żalu. Nie szukasz sposobów rozwiązania problemów, tylko pocieszenia i potwierdzenia, że powinno być inaczej. NIE, NIE POWINNO. Jest jak jest. Możesz się buntować i nie dostrzec odpowiedzialności po swojej stronie. Ale wtedy licz się z tym, że nie rozwiążesz problemu, tylko będziesz w nim tkwił nawet go nie widząc.
Poza tym, ja nie komentowałem większości kobiet, większości mężczyzn, komentowałem to, co Wy piszecie.. Poczytajcie swoje komentarze, pełne złości, żalu, niepewności, oczekiwań bycia w centrum uwagi.
Pytasz o sprawiedliwość… jeśli jest niedojrzały, to nie ma znaczenia, co robi dookoła tego – jest niedojrzałym, czyli nie mężczyzną jest a chłopcem – jeśli wiecznie, to jest to wieczny chłopiec.
Kiedy tak sobie na spokojnie czytam wasze komentarze do tego bloga, mam wrażenie, że jesteście w podejściu do kobiet tacy sami, jak kobiety które krytykujecie.
Wczoraj dostałem odpowiedź na komentarz, który admin jak widać usunął. Do mnie na maila jednak doszedł. Cóz, pozostaje mi życzyć autorowi powrotu do rzeczywistości.

autor Alan… Cóż mogę powiedzieć, Alan, nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, przeczytaj ją jeszcze raz, albo nie, dla mnie możesz skreślać mnie grubą kreską, nawet palcem umazanym w kupie. Nic mi to nie robi. Ale o Tobie świadczy twoja reakcja…

Jeśli spotykasz na swojej drodze kobietę, która jest toksyczna – być może to przypadek. Ale jeśli spotykasz tylko takie kobiety… cóż, może jest coś nie tak w Tobie jednak? TO jak z antysemityzmem – cały świat jest zły i rasistowski, bo gdzie pojawiają się Żydzi, tam pojawia się antysemityzm. Tak samo tu – każda kobieta źle mnie traktuje, więc wszystkie kobiety są złe… A może to kwestia, jak pozwalasz siebie traktować, może prowokujesz?

Problemy z kobietami to kwestia decyzji mężczyzn. Ja decyduję bezproblemowo budować relacje z kobietami i wybierać to, co dla mnie dobre, wybierać szacunek do siebie a przez to również szacunek do osoby z którą buduję relację (Czy to biznesową, partnerską, czy jako kochankowie). Jeśli nie szanujesz osób z którymi rozmawiasz – to po co rozmawiasz? A może nie szanujesz też siebie…
Osoba która szanuje samą siebie i innych potrafi oddzielić szczegół od ogółu, nie przenosi swoich lęków i niepowodzeń na całą populacje. To chore – odpowiedzialność zbiorowa… śmiechu warte… wy nie chcecie rozwiązać problemu (autor tak często to pisze, że chyba musi siebie sam przekonać do tego, dlaczego właściwie prowadzi tego bloga), wy chcecie karać kobiety i mężczyzn, którzy myślą inaczej.
Powodzenia.

Edycja: nie tolerujemy tych tekstów, więc usunąłem, to błąd oczywiście Alana, tak jak i Twój, upomniałem.
Dop. admina: co do kar, owszem, białorycerstwo jest krytykowane. Niebezpodstawnie. Proszę zajrzeć do innych tekstów o tym zagadnieniu. Z resztą się zgadzam – mam nadzieje nikt tutaj nie krytykuje absolutnie każdej kobiety, czy każdego mężczyzny. Jeśli raz za razem coś złego nas spotyka to problem ma być w nas i trzeba znaleźć rozwiązanie.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Drogi “RH”: jeśli masz taką definicję dojrzałości, że większość dorosłych ludzi jej nie spełnia, to Twoja definicja jest do bani, a nie ci ludzie. Tak samo jak do bani jest taka definicja męskości, którą są w stanie spełnić tylko bohaterowie literaccy i filmowi, a nie istniejący ludzie.

A co do Twoich deklarowanych sukcesów w relacjach z kobietami: wcale nie przeczyłyby poglądom głoszonym tutaj, czy na analogicznych stronach, bo jest wiedzą dość rozpowszechnioną, że chamstwo jest czynnikiem przyciągającym przedstawicielki płci żeńskiej. Trudno też ocenić, czy posiadasz wszystkie cechy “dark triad”, ale narcyzm niewiątpliwie tak – co też może tłumaczyć powodzenie u kobiet.

Rh
Gość
Rh

Wiesz, to jak ze skolioza, 60% dorosłych ja ma i około 90% ludzi poniżej 20 rz. Nie powoduje to jednak, że zmieniamy defininicje fizjologii, by nam się statystyki prostowaly. Patologia to patologia.
Niestety jesteśmy wychowywani przez ludzi z pokolenia baby boom po wojnie. Wychowywani przez matki. Bo ojców nie było, bo wyszli i nigdy nie wrocili. To jest ta właśnie światową trauma wojny. Większość z nas jest niedojrzalych w jakimś stopniu. Należy te niedojrzalosci odzierac z ligowych listków i skonfrontować się z nimi (niedojrzalosciami).
Fanatyk… idziesz swoją drogą, bez kobiet. W takim razie co tu robisz? Jeśli nie potrzebujesz ich do szczęścia, po co sobie zwracasz nimi głowę? Chcesz pomóc innym facetom? A dlaczego? Robin hood czy Janosik jesteś? Bo może i mgtow, ale nadal kobiety i sprawy z nimi związane sprzątają Ci głowę.
Niespójne to i Niekonsekwencja.

Próbujesz stawiać diagnozę mojej osoby na podstawie swoich domysłów i kilku napisanych przeze mnie tekstów. Jestem w nich narcyzem… Nie wskazuje jednak, co konkretnie potwierdza twoja tezę. To krytykanctwo i ubliżanie, nie krytyka. Gdzie twoje logiczne argumenty?
Ok. Czasem jestem w interpretacji innych ludzi bardzo złym człowiekiem, czasem bardzo dobrym. To tylko ich punkt widzenia z którym eksperymentalnie mogę się na chwilę zgodzić. Tylko po to, by zobaczyć w jakim aspekcie mogę wzrosnac. Z Twojej wypowiedzi niestety nie potrafię wyciągnąć wniosków które mógłbym przypiąć do czegoś konkretnego.

Jednak… Nie wyrzucam że swojego świata kobiet by potem krzyczeć jakie to one są chujowe i tak dalej. Wiesz… zajmij się poważaniem swoją ścieżką, a kobiety sobie daruj – taka decyzje fanatyka podjąłes chyba

Ta dyskusja pokazuje, że niektórzy tutaj nie radzą sobie z krytyka, ocena czy konfrontacja że swoim mrokiem. Mrok ma to do siebie, że kieruje Tobą, do czasu aż weń spojrzysz…
Spójrz w swój mrok.
Tam Twoja siła.

I pamiętaj…
Nie wyskoczyles z penisa swojego logicznego i racjonalnego ojca, wyskoczyles z vaginy swojej emocjonalnej matki. Matka-kwintesencja kobiecości, wzór relacji z kobietami. To relacje z Nią przenosisz na wszystkie kobiety świata. Załatw to, tam jest twoje szczęście i siła i męskość. Nie daj się kastrowac.

Albo przyjmij że świat jest zły, podły i absurdalny… Ale wtedy to tylko sznur zostaje…

Rh
Gość
Rh

No. Ja swoją matkę kocham i szanuje. Niezależnie w jaki sposób mnie splodzila.

Rh
Gość
Rh

Jesteś w błędzie.
Dziecku należy się ciepło, opieka, jedzenie, bezpieczeństwo.
Rodzicom – szacunek.
Nie szanowalbys matki jeśliby się puściła? A kim ty jesteś by Ja osądzać? I jak możesz negatywnie postrzegać akt stworzenia Ciebie. Bez tego puszczenia się nie istnialbys nawet.
Aż tak bardzo za nic masz swoje życie?

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Fanatyk… idziesz swoją drogą, bez kobiet. W takim razie co tu robisz? Jeśli nie potrzebujesz ich do szczęścia, po co sobie zwracasz nimi głowę? Chcesz pomóc innym facetom? A dlaczego? Robin hood czy Janosik jesteś? Bo może i mgtow, ale nadal kobiety i sprawy z nimi związane sprzątają Ci głowę.
Niespójne to i Niekonsekwencja.

Własna droga jednego człowieka może zawierać dyskutowanie o specyfice kobiet i relacji z nimi, droga drugiego może tego elementu nie zawierać.

Po co sobie zawracam głowę? Zawracam sobie, ponieważ mnie to zjawisko interesuje. W MGTOW chodzi o to, aby robić to co mnie autentycznie interesuje, do czego mnie autentycznie ciągnie (ale uwzględniając jednak zasady moralne – nie za każdym impulsem trzeba pójść), a nie tworzyć wizerunek siebie dla innych i skupiać się na tym, aby ktoś mnie nie posądził o bycie: dziecinnym, zniewieściałym, gejowskim, niewystarczająco idącym własną drogą itp… To pierwsze podejście to wolność, drugie – niewola.

Rh
Gość
Rh

A ja widzę, że w Twoim sercu jest głęboko wbity ciern. Nie widzisz to. Wiem, że nie widzisz. Ja widzę. Mówię, bo może Ci to pomoże być szczęśliwym. Możesz to odrzucić lub wziąć dla siebie co Ci się przyda. Moja odpowiedzialność społeczną tutaj się kończy. Decyzja co zrobisz jest twoja i nie należy do mnie. To przecież twoje życie.
Ja w swoim jestem szczęśliwym.
I kocham i szanuje swoją matkę, żonę, córki i siostrę.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Oczywiście tych cierni jest dużo. Również dużo takich niezwiązanych z relacjami kobieta-mężczyzna. Nie wypieram się tego. Każdy w życiu doświadczył rzeczy zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

Po prostu wybrałem sobie inną drogę niż Ty uważasz za słuszną. Robię bilans zysków i strat, a nie podążam na ślepo za tym, za czym presja społeczna kazała mi podążać. To, że mam swoje problemy, nie staram się (już) budować wizerunku siebie jako człowieka w pełni zadowolonego ze swojego aktualnego życia, nie oznacza że pójście za presją społeczną uczyni mnie szczęśliwszym. Spojrzałem bardziej realistycznie na otaczający mnie świat.

Rh
Gość
Rh

Masz rację, podążanie za presją społeczną jest do bani. Nie uczyni Też szczescia.
Nie chodzi o to byś wchodził koniecznie związku. Chodzi o to byś pozbył się tej złości i żalu, bo oddała Cię od szczęścia, nie zbliża. Ale jak sam wiesz- nie musisz tego robić. To Twoje życie. Ja wybrałem jak wybrałem- nie przez presję społeczną. Ale ten wybór nie musi być dobry dla Ciebie. Jednak noszenie żalu, złości, nieukojonych lęków też szczęścia Ci nie da.
Zajmij się tym, co jest zależne od Ciebie. Baby w 90%Nie są zależne od naszych decyzji.

“Oczywiście tych cierni jest dużo. Również dużo takich niezwiązanych z relacjami kobieta-mężczyzna. Nie wypieram się tego. Każdy w życiu doświadczył rzeczy zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.”- o tym właśnie mówię. Trzeba je usuwać. Jeden po drugim. Nie chować w mrok i przykrywac żalem.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Emocje o których piszesz nie są kontrolowane przez ludzkie rozumowanie. Nie można przestać ich odczuwać dzięki podjęciu decyzji o nieodczuwaniu. Można jedynie zacząć się ich wypierać. Dlatego serdecznie dziękuję za porady odnośnie tego, jakie emocje powinienem odczuwać a jakich nie powinienem – próbowałem to robić, zanim wcieliłem w życie ideę MGTOW – próby narzucania sobie, jakie emocje mam czuć a jakich nie, skazane są na niepowodzenie.

Rh
Gość
Rh

Nie pisałem o nieodczuwaniu, czy blokowaniu. To pogłębi tylko ten stan. Mówiłem o wyciaganiu z mroku, przyczyn tych emocji. Emocje to zakłócenie przepływu myśli, energii, informacji. To zakłócenie. Dlatego psychoanaliza odróżnia emocje od uczuć.
Uczucia masz tylko dwa.
Miłość
Strach…

Emocje są tylko nietrwala mieszanka tych uczuć. Emocje przychodzą i odchodzą. I co najpiękniejsze- to Ty je produkujesz.

W pracy z systemami rodowymi najpierw odnajdujemy emocje, identyfukujemy ja, potem znajdujemy gdzie jest umiejscowiona (strach w gardle, albo kroczu, smutek w piersiach itd) i pozwalamy sobie z tą emocja pozostać do czasu aż zaczną pojawiać się obrazy w głowie, myśli, wspomnienia, głosy. Na bazie tych informacji budujemy konstrukt z którym pracujemy.
Dla przykladu:
Czujemy smutek, wstyd, poczucie winy i bezsilność, gdy ktoś nas odtracił.
Przypominamy sobie pierwsze wspomnienie związane z tą emocja – emocja zaczyn rosnąć. Staje się wyraźną. Wchodzimy w te emocje, by osiągnęła nas całych. W tym momencie przychodzą obrazy. Najczęściej to pierwsze silne wspomnienie odtracenia.
Wychodzimy że stanu emocji (od tego jest trener w tej terapii) i zaczynamy mentalnie pracować nad wspomnieniem. Na poziomie logicznym, nie emocjonalnym. Pojawia się zrozumienie sytuacji. I np. Wiemy już, że nie zostaliśmy przytuleni nie dlatego, że coś z nami nie tak (byłem niegrzeczny, nie jestem wystarczająco dobry, nie spełniam oczekiwan) tylko dlatego że osoba która miała przytulić …. (tu wpisz to, co sytuacja pokazuje). Po skutecznej pracy okazuje się że po ponownym przywolaniu wspomnienia, emocji (tych co były wczesniej) już nie ma. Jest spokój i akceptacja – siebie, drugiej osoby i sytuacji samej w sobie. Po prostu stało się.
Przy następnej sytuacji, gdy mielibyśmy czuć odtracenie, tego już nie ma.
Nie chodzi, by blokować emocje, tylko nad nimi panować. To się nazywa zarządzanie sobą, swoimi emocjami. Pisze o tym Grzesiak, Wasiutycz, Hellinger, Jung, Wereszczagin i wielu wielu innych.
W kontroli emocji nie chodzi o ich blokowanie i wrzucanie w mrok, ciemność podświadomości, bo to daje tylko większy mętlik i strach. W zarządzaniu emocjami chodzi o to, że jeśli w jakiejś sytuacji emocje, które odczuwasz są nieadekwatne (boisz się np. Iść do urzędu, otworzyć list, podejść do drugiego człowieka i zapytać jak ma na imie), lub destrukcyjne, to zmieniasz te emocje, świadomie, celowo, z zaplanowanym skutkiem. Po drodze przy okazji odkrywasz wiele o sobie. Dlaczego tak reaguje na ta sytuację? Bo to ja reaguje. To ja odczuwam cierpienie (lek, frustrację, pragnienie, tęsknotę, pożądanie, euforię itd), to mnie jest niewygodnie, to ja muszę zmienić fotel, wyjść ze strefy komfortu i znaleźć prawdziwy komfort bycia sobą.

RH
Gość

W MGTOW chodzi o to, aby robić to co mnie autentycznie interesuje, do czego mnie autentycznie ciągnie

– autentycznie interesują cię kobiety i ich zachowania. Mnie też. Z tym, ze mnie w praktyce, Ciebie w teorii… Dalej gonisz za króliczkiem. TYm razem w głowie…

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

autentycznie interesują cię kobiety i ich zachowania. Mnie też. Z tym, ze mnie w praktyce, Ciebie w teorii

No i świetnie. Są aspekty, które interesują mnie praktycznie, są aspekty interesujące teoretycznie. Do tych pierwszych zaliczam sport, którego generalnie nie oglądam, a uprawiam, do drugich – naturę kobiet (z którą co prawda również mam styczność praktyczną, bo mam kobiety w rodzinie i ilość interakcji z kobietami mam na satysfakcjonującym mnie poziomie, więc nie czuję potrzeby towarzystwa kobiet spoza tego rodzinnego kręgu).

RH
Gość

ale dalej biegniesz za króliczkiem, fakt że oglądasz go przez szybę, – by było bezpieczniej, by nie stracić, by nie być ocenionym, ale u źródła powody są te same. Twoje racjonalizacje nie mają tu znaczenia. Są tylko sposobem na uspokojenie wewnętrznych demonów.
Widzisz… kiedyś interesowały mnie również alkohole… ale sparzyłem się nim (zapalenie trzustki na studiach) i wiesz, teraz nie interesuje mnie on ani teoretycznie ani praktycznie. Nie mam głodu, więc jest poza moim spektrum zainteresowań. Mam lepsze rzeczy do roboty niż teoretyczne rozważanie których nie zamierzam wprowadzić w życie. Dla mnie to strata czasu.
Ty interesujesz się kobietami teoretycznie (jak mój 7 letni syn heliofizyką – słonko jest daleko, a on nie ma zasobów, by swoją wiedzę wprowadzić w życie, czy sprawdzić w praktyce), jakbyś żył w świecie bez kobiet, albo jakbyś miał zbyt mało zasobów by się pokusić o przeniesienie tego w praktykę. Wszak interesują cie te baby…

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Ludzie wieloma rzeczami się interesują. Można na przykład interesować się biologią i zachowaniami ryb głębinowych, co wcale nie oznacza że chce się większość życia spędzić wśród nich.

Poza tym proponowałbym Ci bardziej skupić się na przedstawianiu swoich poglądów na poszczególne sprawy a mniej na manipulacjach, bo technik manipulacyjnych próbujesz tu używać nieustannie.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

A dodam jeszcze, że manipulacja poprzez porównywanie do dziecka jest tak oklepana… praktykując ją tutaj na forum zmniejszasz powodzenie niewiast w zastosowaniu tej techniki, bo zadziałasz na mężczyzn na zasadzie szczepionki uodparniającej.

Mam dla Ciebie jeden argument na te twoje zarzuty dziecinności, niedojrzałości itp.: człowiek nie ulega przepoczwarzeniu jak motyl, gdzie osobnik dorosły jest kompletnie inny od dziecka, lecz bardziej ograniczonym modyfikacjom – jedne cechy się wzmacniają, drugie osłabiają, ale nadal pewne podobieństwa są zachowane. Chyba że dorosły jest duchowo martwy a żyje tylko jego ciało, sterowane przez presję społeczną.

RH
Gość

I nikt nie będzie mnie ani mojej męskości oceniać, a już zwłaszcza jakieś przypadkowe siksy.

– będą, czy ci się to podoba, czy nie. Twój tchurzowski wybór nie konfrontować się z tą oceną (boisz się że im uwierzysz…)

Przestawienie toru myślenia i poczucie się znakomicie z samym sobą zajęło mi wiele czasu i wysiłku.

– ale wciąż piszesz o powodzeniu u kobiet a właściwie jego braku i o głodzie… głodzie tak naprawdę walidacji, potwierdzenia wartości, bo mimo że dużo dla siebie robisz, to i tak w miejscu z tym stoisz.

I wiesz co, ja jestem całe życie głodny jak to ująłeś

– przeczysz sobie.
czujesz się dobrze w swoim własnym towarzystwie i co? raptem twoje potrzeby seksualne zniknęły? Już ich nie masz? Czy budujesz relacje intymne z redtube?

jesteś zacietrzewiony, wkurwiony, obrażony…
Może i podniosłeś wyżej głowę i wygrałeś – nikt ci nie powie, gdzie masz braki. .

tau35
Gość
tau35

Poczytałem trochę komentarzy RH bo widzę że trochę tu namieszał i wzbudził u niektórych emocje. Może też taki miał cel.
Generalnie kompletnie błędnym jest podejście jakoby celem tego bloga było mówienie że wszystkie kobiety są złe. Nie chodzi moim zdaniem o wartościowanie kobiet czy są dobre czy złe, choć ludzi ocenia się po ich zachowaniach (ale w odniesieniu indywidualnym) tylko o pokazanie pewnych mechanizmów które prowadzą do takiego a nie innego zachowania kobiet i mężczyzn. Chodzi o ukazanie natury kobiet i facetów O samą świadomość reguł które nimi rządzą, a dodatkowo o przedstawienie w jaki sposób obecny system marksizmu kulturowego, feminizmu ugruntowuje określone zachowania obu płci a inne niszczy Zwłaszcza faceci powinni mieć tę świadomość rzeczywistości w której żyją a nie samooszukiwać się żyć iluzją stosować mechanizmy wyparcia Trzeba stanąć w prawdzie nawet jak jest bolesna i trudna do zaakceptowania. Nie mozna więc mówić że na blogu stosuje się jakieś tam generalizowanie uogólnianie. Istnieja pewne obiektywne zachowania cechy które śą charakterystyczne dla danej płci. Poza tym nie można abstrahować o tego że wszyscy zyjemy w społeczeństwie a więc i określonym systemie społeczno gospodarczo-polityczno-kulturowym, który także wywiera wpływ na zachowania ludzkie. Gdyby nie stosować tzw. ze tak powiem “uogólniania” to w zasadzie nie istniałaby żadna dziedzina nauki a napewno nie socjologia ekonomia. psychologia itd., bo każde wypracowanyły okreslone reguły prawa, a od każdej reguły są przecież wyjątki.
Twierdzenie że problemy z kobietami to wyłącznie decyzja mężczyzn, że jeśli spotyka te “niewłaściwe” to na pewno wina leży po stronie faceta jest przynajmniej częściowo nieprawdziwe. Trzeba prawidłowo identyfikować skutki z przyczyną i temu służy idea tego bloga. Zdejmowanie tak łatwo odpowiedzialności z kobiet jest ich idealizowaniem i traktowaniem trochę jak rozkapryszone bezradne dzieci które w zasadzie za nic nie odpowiadają (taki jest cel tego systemu ale nie trzeba się z nim zgadzać).

Rh
Gość
Rh

Nie idealizuje kobiet. Nie o to chodzi. Nie chodzi też o szukanie winnego. Nie ma kata bez ofiary, ofiary bez kata. Chodzi o określenie rozkładu odpowiedzialności. Co jest na mojej szali, co na szali reszty świata.
Komentuje wpisy użytkowników, nie sam artykuł.
Dyskusja pod tym tematem i emocje, jakie wywołują słowa pokazują mi, że część z osób tu piszących widzi trawkę w oku cudzym, belka we własnym nie przeszkadza. To Ty decydujesz o tym, jak pozwalasz się traktować, jakich argumentów używać przeciw Tobie. Jeśli wierzysz w siebie, szanujesz siebie, znasz swoją wartość i swoje granice, swój brzeg… To nikt Ci nie pojedzie.
Dlatego właśnie grzecznie wsiadłem do swojego autka po shit teście tej panienki z wpisu powyzej- A po chuj ja mam się księżniczką ukarać.
Jeśli wiesz, jakie masz potrzeby, jakie braki, czego pragniesz… Zycie staje się prostsze.
Masz potrzebe bezpieczeństwa (bezpieczenstwo daje poznanie swoich mozliwosci)
Masz potrzebe użytkowania (czyli jedzenia, korzystania z owoców swojej pracy)
Masz potrzebe prokreacji (bo tylko to da ciągłość twojemu zyciu)
Masz potrzebe milosci (dawania miłości osobie która umie ja przyjąć- miłość jest dawaniem)
Masz potrzebe pakietu społecznego (szacunek grupy, jasna identyfikacja, poczucie zajmowania właściwego miejsca)
Masz potrzebe duchowa czyli celu globalnego (poczucia sensu, celu dluofalowego)
Jeśli wiesz, że jesteś już duży, wierzysz w to i masz poczucie, że to w tobie jest odpowiedzialność za zaspokojenie swoich potrzeb, relacje z kobietami stają się prostsze. Wiesz wtedy, czego gdzie szukać. Wiesz, kto jest kim. Miłości i wsparcia szukacie w kobietach jakby miały być waszymi matkami. To błąd, bo to one są słabe, nie wy. Wy macie kumpli, ojców, kluby golfowe i drużyny piłkarskie, szkółki strzeleckie-tam szukajcie wsparcia, przy męskim. U kobiety szukajcie miękkiej piersi, gdy napięcie już odpadło I wiecie jak rozwiązać problem. Chyba że macie problemy emocjonalne. Ale jeśli tak jest, znaczy to tylko, że zrzucacie odpowiedzialność za swoje potrzeby na kogoś innego. To infantylne.
Jeśli zdajesz sobie sprawę, że w danym momencie dana potrzeba jest niezaspokojona, znajdziecie sposób na jej zaspokojenie. Powiedzenie z okresu miedzywojennego: żona nie gotuje, idź do karczmy. Albo w drugą strone: panu mężowi obiad nie smakuje, idzie do karczmy…
Każda z tych potrzeb możesz zapełnić sobie sam. I jeśli osoba z którą jesteś nie zaspokaja żadnej z nich, zastanowić się trzeba – po co tam jesteś. I jak facet podjąć decyzję- odkładając emocjonalne gówno na bok i za zimno, racjonalnie podjąć decyzję. Co serce się w gownie macza? Nie sądzę- przecież ta osoba nie wnosi nic w Ciebie, jest obca. Niezwiązana.
Pewne komentarze tutaj (np. Alana) pokazują jak łatwo jest niektórym zapomnieć o tym że nasze matki i siostry, to kobiety. Niektóre z nich daly nam życie, niektóre nawet karmiła nas swoimi piersiami, w nocy, nie spiąć.
Nie są to idealne istoty, są ludzkie. I jak faceci mają swoje braki i swój specyficzny sposób myślenia. Jednak nie też się zmieniają. Też dojrzewają. Też chcą zaspokoić swoje potrzeby. W jak bardzo dojrzały sposób- to zależy od środowiska w jakim dojrzewaly. Jeśli było słabo i były otoczone miernotami, są jak duże dorodne zielone jabłko. Niby piękne, a jednak kwaśne. Jeśli dojrzewają w dobrym środowisku, nawet jak małe, skromne, to każdy kęs staje się świętem.
Środowisko to również my, mężczyźni, ojcowie, kochankowie, mężowie, bracia, przyjaciele. Po naszej stronie leży nasza odpowiedzialność. Jeśli dziewczyna nie chce pracować nad sobą, nie chce spojrzeć w swoje mroki- przestać wkładać w nia cokolwiek. Zostawić w spokoju i pozwolić, by natura załatwiła sprawę. Jeśli tylko męską polowa świata dojrzeje, niejebliwe księżniczki wygina, natura i życie je wyeliminuje – nie będą się rozmnazac, nie będą nikogo wychowywać, nikt nie będzie modelować ich zachowań. Dwa pokolenia i zniknie po nich ślad i pamięć. Albo będą się rozmnazac z tak samo niedojrzalymi panami… Ale to już tych panów sprawa…

tau35
Gość
tau35

Niestety zauważam że widzisz tylko odpowiedzialność jednej strony co facet powinien a czego nie powinien. Niestety według mnie nie tędy droga. Nie widzę żadnego powodu aby kobieta nie ponosiła takiej samej odpowiedzialności za związek jak facet. Oboje tworzą związek i oboje za niego odpowiadają. Wsparcia także trzeba udzielać sobie wzajemnie. Związek poważny ma być na dobre i złe. Po cholerę facet miałby wchodzić w związek a później szukać np wsparcia poza związkiem. W związku ma się czuć dobrze komfortowo a nie wiecznie odgrywać jakieś role, aby tylko “królewna” nie pomyślała ze coś ze nim nie tak. Jak to w życiu każdy ma lepsze i gorsze dni.. Mówimy o dorosłych kobietach a nie dzieciach, którymi trzeba się zajmować niańczyć i jeszcze znosić złe humory kaprysy (dzieci można przynajmniej jeszcze dziś ukarać kobiet już nie bo okrzykną cię tyranem, choć akurat ja mam to gdzieś).
Pewnie że jak facet chce to znajdzie sposób na zaspokojenie swoich potrzeb, ale po to jest w związku aby nie musiał być ze wszystkim sam To samo obowiązuje w drugą stronę. To kobiety trudniej radzą sobie z samotnością dlatego często wiążą się z facetami których nie kochają. Facet zazwyczaj lepiej poradzi sobie bez kobiety niż kobieta bez faceta
Pewnie że facet powinien jasno stawiać granice mieć szacunek do siebie, wiedzieć czego chce,jasno komunikować swoje oczekiwania. Facet musi być decyzyjny a kobieta mu uległa i szanować go bo tylko wtedy związek będzie udany.(to wynika z natury facetów i kobiet).
Niestety nadmiernie idealizujesz kobiety mówiąc o tych porodach o tym ze karmiła itp. To nie jest żadna zasługa za które należy się im jakieś specjalne traktowanie. To sprawa naturalna Kobiety są m.in powołane do tego aby rodzić dzieci i karmić je piersią. Co w tym nadzwyczajnego. jak świat światem kobiety rodziły dzieci i nikt nie przyznawał im z tego tytułu przywilejów. To socjalizm dał kobietom przywileje za urodzenie. Mam szanować kobietę tylko za to że urodziła. Ani myślę. Szanować mogę wyłącznie za osobowość za to jaką jest osobą To raczej współczesne kobiety robią z tego argument aby uzyskiwać wyższą pozycję bo najczęściej innych argumentów nie mają. Dzisiejsze kobiety najczęściej maja długą list żądań nie oferując nic w zamian. Dlatego tak bardzo skupiają się na seksualności eksponują ją nadmiernie (znacznie bardziej niż kiedyś), szantażują nią wielu facetów, bo w przeciwnym razie ich oferta byłaby praktycznie pusta. A później mówią że nie chcą być traktowane przedmiotowo A same stosują przedmiotowe traktowanie wobec swych facetów. Czego w takiej sytuacji mógłby chcieć normalny facet od takiej “pustej” laski No wiadomo, i to też nie zawsze. Taka jest po prostu rzeczywistość dzisiejsza
Czy współcześni faceci za to nie odpowiadają? Odpowiadają Wielu tzw. pantofli jest w stanie zrobić wszystko niemalże dla kobiety tylko dlatego że jest kobietą (taką mają presję), ale też trzeba pamiętać że są oni “produktem” systemu neomarksistowskiego w którym żyjemy. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Pisałem już o tym że oni psują rynek ponieważ jak taka kobieta ma kilku takich skaczących wokół niej z wywieszonymi językami lokajów to jak pojawi się facet mający swe wymagania jego pozycja jest gorsza zazwyczaj. No bo jak może ona uzyskać to czego chce za darmo to po jakiego diabła miałaby wnosić coś od siebie. To czysta kalkulacja. Ale czy za ten system nie odpowiadają też faceci. Oczywiście słabi faceci będący u władzę dali kobietom tzw. wolność no i efekty są widoczne.

Mówisz że faceci powinni takie niedojrzałe kobiety zostawić w spokoju i pozwolić żeby natura za dwa pokolenia zrobiła swoje i zniknął po nich ślad. Tyle tylko że żyjemy tu i teraz. Na blogu mówi się o rzeczywistości w której funkcjonują współcześni faceci. Ideą bloga jest właśnie uświadamianie współczesnym facetom tej rzeczywistości i spowodowanie aby wyciągali z tego wnioski, a im więcej takich będzie to i kobiety będą zmuszone rozwijać siebie. Tylko ze to pieśń przyszłości. Lepiej byłoby gdyby również kobiety chciały łyknąć tę pigułkę, ale te co chcą są bardzo zakrzykiwane. I komentujący tutaj np Alan pokazywali tylko jaką postawę należałoby zając wobec takiej sytuacji. Nie chodzi o żal wobec kobiet czy jakieś tam skrzywdzenie
Czy to oznacza że tzw. “dobrych” kobiet czyli dojrzałych emocjonalnie nie ma? Oczywiście że są. Ale nie oszukujmy się to duża mniejszość, głęboka nisza i stąd te problemy.

Rh
Gość
Rh

Widzisz… dorosłość właśnie polega na tym, że widzisz swoją odpowiedzialność i w ramach swojej odpowiedzialność i realizujesz siebie. Jeśli znasz swoje zasoby i potrzeby, nie masz problemu z określeniem, czy druga strona daje to co może, czy tylko udaje. Jeśli udaje to po co być?
Piszesz o złej sytuacji niedojrzalych facetów którzy nie potrafią wyjść że związku, jednocześnie pisząc o tym że lepiej znoszą samotność. Nie wiem,jak jest w rzeczywistości, jednak statystyki 80% rozwodów… jakby temu przeczą. Wymaganie dorosłych i dojrzałych zachowań, jednocześnie pochylając się nad ciężką dolą mężczyzn którzy nie dorośli. To Niekonsekwencja i podwójne standardy. To nie buduje niczego, to tylko antagonizuje.
Przy dojrzałym mężczyźnie dziewczynki wyrastają na kobiety.
Piszesz że jak kobieta ma orbiterow to nie wybierze bad boya? Rzeczywistość temu przeczy. Właśnie dla tego, który zna swoją wartość i potrafi ja zaprezentować (czyli jest naturalny, jest sobą i nie udaje), kobieta pójdzie za nim. Będzie się starać, będzie inwestować siebie w związek. Jeśli oddajesz za darmo, ten kto dostaje nie czuje wartości daru. Jeśli nie ma szacunku do ludzi, co za tym idzie do siebie samego. Więc daj szansę, daj coś od siebie, by sprawdzić co z tym zrobi. I podejmij decyzję. Jak facet- logicznie, racjonalnie.
Piszesz że naturalnym jest że kobiety rodzą i że to nic wielkiego. Widać nie widziałeś porodu.
Piszesz że to nic że karmią- już nie karmią. Karmi 30% matek. I świat odczuwa, już odczuwa, jak wielkim darem dla dziecka jest jej ciało. Ty tego nie dasz. Ja też nie. Dlatego mamy cukrzycę u dzieci, astmę, nowotwory.
Możemy rzucać w siebie kamieniami. My faceci z nimi kobietami. Ale wtedy marksizmu wygrają- nasz cały gatunek wymrze, pozostaną tylko Ci, którzy wiedzą, po co kobieta i mężczyzna się spotykają.
Trechlebov mawiał że mężczyzna jest sterem i wioslem, kobieta łódka. Na drugim brzegu jest silne i mądre młode pokolenie. Bo ono jest tym celem dla którego mężczyzna bierze sobie żony- przedłużenie gatunku. W tej grze oboje mają swoje role, obowiązki i odpowiedzialności. Krąg życia.
Piszesz że nie chcesz wchodzić w jakaś rolę, kobieta natomiast powinna. Czyżby znów podwojne standardy? Dlaczego dajesz sobie prawo do oczekiwań? Miłość daje. Tak że strony kobiety jak i mężczyzny. Jest otwarta na branie. Ale nie na tym się zasadza. Nie to jest jej sensem.
Możesz dawać komuś, kto nie szanuje siebie i ciebie- nie płacz wtedy że nie masz energii A twoja praca się w gowno obraca.Taka jest logika tego świata. Nie wraca nic bo dajesz osobie która wartość i tego nie dostrzega, więc nie odpowiada tym samym- gotowością brania. Możesz też spakować manatki i iść obdarować swoją miłością kogoś kto na nią odpowie. I nawet przez ułamek sekundy nie będziesz czuł że straciłeś. Bo będziesz czuł że wzrosłeś, zbudowales siebie, poznałaś bardziej siebie i swoje potrzeby i zasoby. Tylko zyskales. I nic nie zniszczyło Twojego wewnętrznego spokoju i szczęścia. Bo jest w tobie miłość, nie strach…
Przed odtracenia
Utrata
Zdrada
Oszustwem
Brakiem
Wewnętrzną pustką…
Ale takie podejście wymaga wzięcia odpowiedzialności za samego siebie.
To nie jest łatwe, zwłaszcza na początku. Ale możliwe.
Wierzę że Ci się uda.
Pozdrawiam.

tau35
Gość
tau35

Widzę że jednak niczego nie zrozumiałeś Powinieneś czytać ze zrozumieniem, ale mniejsza o to. Nie ma w mojej wypowiedzi mowy o żadnych podwójnych standardach ani zaprzeczaniu sobie.
To że wielu facetów nie potrafi wyjść ze “złego” związku nie oznacza że nie potrafiliby sobie poradzić ze samotnością lepiej od kobiet. Oznacza tylko tyle że ta kobieta jest dla nich sensem życia, bo tak im wmówiono, bo taka jest presja społeczna bo inni maja kobiety, bo seks itp i to zasłania im trzeźwe spojrzenie. Nie chcą tego dostrzec że żyją z toksycznymi kobietami, samooszukują się, ale jeśli wyjdą na prostą zazwyczaj znacznie lepiej sobie poradzą w życiu niż samotne kobiety. Owszem 80% rozwodów następuje z inicjatywy kobiet i to najczęściej kobiet które znalazły ich zdaniem lepszą gałąź. Kobiety rzadko odchodzą od frajerów którzy im służą w ciemno. Albo mają już innego albo mogą obrabować gościa z majątku.
Nie chodzi o pochylanie się nad ciężką dolą facetów którzy nie dorośli. Oboje muszą być dojrzali skoro wchodzą w poważny związek, bo związek jest dla osób dorosłych a nie dzieci.
Mówisz o porodach? Podtrzymuję poród to rzecz naturalna i kobiety są do tego stworzone i tyle. Kobiety odkąd świat istnieje rodziły dzieci i nie robiono problemów i to w znacznie gorszych warunkach niż dziś (już pominę kwestie znieczulenia które dzisiaj jest stosowane) A to że nie karmią dzisiaj to niby czyja wina? Może facetów?
“Przy dojrzałym mężczyźnie dziewczynki wyrastają na kobiety” Tak to można traktować córkę, aby wyrosła na dojrzałą kobietę, a nie żonę czy partnerkę. Kobieta z którą facet wchodzi w związek ma być dojrzałą emocjonalnie kobietą a nie dziewczynką do wychowywania.

Nie chodzi o to że kobieta wybiera jakiegoś tam bad boya czy innego alfę. To jest głęboka mniejszość i to zupełnie inna sprawa Ja mówię o zwykłych facetach którzy mają swoje wymagania i oczekiwania co do związku. Kobiety je mają, dlaczego faceci nie mieliby ich nie mieć. To jest właśnie szanowanie siebie. Obie strony muszą inwestować w związek. Jak dajesz za darmo to możesz tylko wyjść na frajera. To socjalizm daje za darmo głównie kobietom i chętnie z tego korzystają. W zamian Co? Kto rozwija gospodarkę tworzy nowe wynalazki innowacje. Zobacz ile tam jest kobiet. kobiety są najlepsze w gadaniu to i owszem Chociażby spójrz na kobiety w polityce To po prostu dramat a są to reprezentantki narodu.
Nie zgodzę się ze celem dla którego facet bierze żonę jest wyłącznie przedłużenie gatunku. To też ale to można spokojnie uzyskać bez wchodzenia w długotrwałe związki. Poza tym są i tacy którzy wcale nie mają ochoty przedłużać gatunku i co mają do tego prawo.

“W tej grze oboje mają swoje role, obowiązki i odpowiedzialności.” Tak być powinno. Tylko jaka odpowiedzialność mają współczesne kobiety. Tylko nie mów znowu że urodzenie dziecka i na tym koniec.

“Piszesz że nie chcesz wchodzić w jakaś rolę, kobieta natomiast powinna.” Nigdzie niczego takiego nie mówiłem

“Możesz dawać komuś, kto nie szanuje siebie i ciebie- nie płacz wtedy że nie masz energii A twoja praca się w gowno obraca.Taka jest logika tego świata. Nie wraca nic bo dajesz osobie która wartość i tego nie dostrzega, więc nie odpowiada tym samym- gotowością brania. Możesz też spakować manatki i iść obdarować swoją miłością kogoś kto na nią odpowie. I nawet przez ułamek sekundy nie będziesz czuł że straciłeś”

Przecież o tym mówię, ze w związek inwestują oboje. Oboje muszę się wzajemnie szanować i wspierać. Miłość musi być wzajemna i to miłość kobiety ma tu kluczowe znaczenie. Samo zakochanie faceta w zasadzie nic nie znaczy, bo na nim związku się nie zbuduje W przeciwnym razie to jest bez sensu

Nie musisz mi życzyć żeby mi się udało bo ja ze swojego życia jestem zadowolony. Myślę ze to raczej ty masz problem zwłaszcza w kontekście sytuacji ze swojego życia którą opisałeś ale to nie moja sprawa i nie chcę raczej w to wchodzić.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Jeszcze ja się do wątku dołączę. Dyskutant “RH” tak bardzo skupia się na tej biologicznej czynności rodzenia dzieci, tylko że wcale nie musi to być najwyższy cel życia człowieka. Co więcej, nawet zwierzęta niekiedy rezygnują z rozmnażania – istnieje ileś gatunków, które nie mają ochoty rozmnażać się w niewoli. Myślę że człowiek też się w pewnym stopniu do tej grupy zalicza.

A niewolą są nie tylko spisane reguły prawne, lecz również reguły kulturowe, które dotykają nas wszystkich. Ja poświęciłem dużo czasu zastanawiając się, czy posiadanie dziecka zwiększyłoby moją satysfakcję z życia i stwierdziłem że nie. Między innymi dlatego, że satysfakcję sprawiałoby mi nie samo przekazywanie genów, lecz przekazywanie idei, poglądów, mojego spojrzenia na życie itp… A we współczesnym świecie nie miałbym możliwości tego robić, bo indoktrynuje: szkoła, media, otoczenie. Jeśli ktoś wierzy, że jednoosobowo pokona wpływ tych bodźców na dziecko i sam będzie miał wpływ silniejszy, to moim zdaniem takiemu człowiekowi zwyczajnie brakuje pokory i jest oderwany od rzeczywistości. Dziecko nie jest wychowywane przez parę rodziców tylko przez większą społeczność. Taka natura ludzka – stadna – człowiek tworzy stada jak małpy czy wilki, a nie pary jak np. łabędzie.

Równie oderwane od rzeczywistości są marzenia, aby jednoosobowo cofnąć wpływ propagandy, którą kobieta otrzymywała przez 20 lat lub więcej – i co gorsze – ta propaganda nie zaprzestała być głoszona – i indywidualny uczciwy człowiek nic nie może na to poradzić.

tau35
Gość
tau35

Oczywiście jest wiele racji w tym co napisałeś. Chęć rozmnażania się to nie jedyny cel życia faceta. To raczej kobiety maja tu większą presje, zwłaszcza jak zegar biologiczny im tyka. Jeśli chodziłoby wyłącznie o przekazanie genów to wcale nie trzeba wchodzić w poważne związki a tym bardziej brać ślubów.
A poza tym nie każdy facet ma ochotę rozmnażać się zwłaszcza z niedojrzałą emocjonalnie kobietą, lub jak twierdzi RH dziewczynką którą dopiero trzeba wychować na kobietę. Oprócz tego taka niedojrzała emocjonalnie księżniczka z dużym prawdopodobieństwem wychowa niedojrzałe potomstwo. Rola ojca została dziś znacząco ograniczona czy to przez prawo czy też stereotypy kulturowe. Choć uważam że właśnie wielu facetów powinno zająć się wychowywaniem swych dzieci dla ich dobra (kobiety wcale nie są w tym lepsze o czym właśnie świadczy wychowywanie synów na pantofli, niszczenie od najmłodszych lat w nich męskości, zresztą z wychowaniem córek przez kobiety też nie jest lepiej) Najlepszym przykładem są tzw. samotne matki wspierane przez obecny system. Ich destrukcyjny wpływ na psychikę dziecka jest chyba powszechnie znany. Takie dzieci naprawdę już na starcie maja o wiele trudniej w życiu. I co miałbym współczuć takiej samotnej mamusi i jej jeszcze pomagać? To kobiety decydują z kim są w związkach. Skoro “dawała” jakiemuś nieodpowiedzialnemu” pajacowi zamiast wybrać poważnego faceta to jej problem niech sobie teraz radzi, a nie biadoli ze biedna że “zły” ją porzucił itp itd. Strategie seksualne kobiet w tym względzie zostały dobrze przedstawione na blogu.

Prawdą jest też to ze system neomarksistowski działa od lat i nie można go odwrócić wyłącznie indywidualnymi działaniami Indoktrynacja jak dokonuje się na dzieciach w szkołach mediach itd jest po prostu przerażająca. Ideologia marksistowska to najbardziej szkodliwa ideologia w dziejach ludzkości

RH
Gość

Rola ojca została dziś znacząco ograniczona czy to przez prawo czy też stereotypy kulturowe.

– a ojcowie co z tym robią? Czy czekają, aż ktoś im odda palmę pierszeństwa w rodzinie? Widzisz, mnie nikt nie odebrał wpływu na moje potomstwo, nikt za mnie ich nie wychowuje.

Prawdą jest też to ze system neomarksistowski działa od lat i nie można go odwrócić wyłącznie indywidualnymi działaniami Indoktrynacja jak dokonuje się na dzieciach w szkołach mediach itd jest po prostu przerażająca.

– to wyłącz telewizor, ucz się z dzieciakiem w domu, poświęć mu czas. I będziesz na pierwszym miejscu w jego świecie, nie telwizor, tablet, czy pani z przedszkola. To twój wybór.

To kobiety decydują z kim są w związkach.

– nie zgodzę się. oboje partnerów decyduje. Kobieta może decydować ze chce być z facetem, ale jak facet nie chce, nie będzie związku, nie będzie relacji. BO decyzja nie poparta działaniem jest tylko pustosłowiem. Działanie w tej materii jest zależne od dwóch stron.
Może właśnie takie podejście powoduje, że czujesz się chujowo – bo kobiety decydują o związkach, faceci nie decydują. Więc jeśli decyzja jest poza tobą a ty jesteś sam… cóż… wychodzi na to, że postawiłeś się na końcu kolejki ewolicyjnej – gen którego nikt nie chce….
To też twój wybór.

RH
Gość

A we współczesnym świecie nie miałbym możliwości tego robić, bo indoktrynuje: szkoła, media, otoczenie. Jeśli ktoś wierzy, że jednoosobowo pokona wpływ tych bodźców na dziecko i sam będzie miał wpływ silniejszy, to moim zdaniem takiemu człowiekowi zwyczajnie brakuje pokory i jest oderwany od rzeczywistości

– jak widać nie masz dzieci. Ja mma trójkę w wieku od 7 do 17 lat. I z autopsji wiem – mylisz się.
Brak ci odwagi i wiary w siebie. Byc może też wiedzy na temat rozwoju psychologicznego dziecka. Stąd też mozę te twoje kręcenie się w kółko. Możesz wyjśc z tego błędnego koła. Twoj wybór

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Drogi RH: nie muszę mieć swoich dzieci, aby dostrzec że rodzicom nie udaje się przekazać dzieciom tego co by chcieli. Tobie też się nie udało, tylko widocznie dzieci dobrze przed Tobą udają – albo masz poglądy idealnie zbieżne ze szkołą i telewizją, to wtedy odniosłeś “sukces” – ale nie dzięki sobie, tylko dzięki ogromnej liczbie osób, które były po Twojej stronie.

RH
Gość

Kobieta z którą facet wchodzi w związek ma być dojrzałą emocjonalnie kobietą a nie dziewczynką do wychowywania

a dlaczego ma byc? bo tak powiedział;eś? Może skończ życzeniowe podejście do świata i zastanów się, czego chcesz. Oferta rozpoczęta od stawiania warunków zazwyczaj jest odrzucana.
Ja nie widzę innych celów pozostawania w związku z jedną kobietą, niż spłodzenie, wychowanie potomstwa. Przekazanie swojego doświadczenia, wiedzy, idei, dorobku życia. Jeśli nie płodzimy dzieci, to po co wiązać się na całe życie z drugim człowiekiem? No po co? Dla poczucia bezpieczeństwa i spokoju…
Nie chodzi mi o zdejmowanie odpowiedzialności z kobiet – one mają swoje, my swoje. Piszę tylko o tym, że jak ci się świat nie podoba, to masz dwie rzeczy do wyboru – zmienić siebie, albo zmienić świat. Świata nie zmienisz… chyba, że wyskoczysz z tego i poczekasz na lepszą inkarnację (to te statystyki o samobójstwach). NIe chodzi też o wybielanie kobiet – owszem, mają swoje za uszami. Jednak nadal będę twierdził, że jeśli chcesz zmiany w świecie – zmień siebie. Dojrzej, dorośnij, załatw sprawy ze swoimi demonami i życie stanie się prostsze. To trudna praca, ja wiem.
o wiele łatwiej jest zdewaluować wartość otoczenia, by poczuć się lepiej, niż pracować nad sobą i wzrastać. Jednak łatwe ścieżki szczęścia nie dają, najwyżej chwilową ulgę, przyjemność lub ukojenie.
Mam wrażenie że właśnie o to chodzi – zawsze tak było, kobiety są do tego stworzone, mają to robić. A do czego jesteś stworzony ty, mężczyzno, co ty MASZ robić i basta? Buntujecie się dlatego, że kobiety nie chcą być takie, jak trzy, cztery pokolenia temu, ale mężczyźni też nie są tacy jak 3 pokolenia temu.
Jak małe dzieci próbujecie rozwiązać sprawę z poziomu problemu – to niemożliwe. By rozwiązać problem należy wyjść poza jego ramy i spojrzeć szerzej. Przerzucanie i odpychanie odpowiedzialności za swoje życie nie doprowadzi cię nigdzie.
TO Ty wybierasz partnerkę – na podstawie jakich przesłanek? Na podstawie jakich cech? Jak wybierasz? Tak właśnie masz. Jedni lubią modliszki, inni kobiety bluszcze, inni jeszcze księżniczki nietykalskie… kwestia gustu. Przecież nikt wam kobiet do łóżka na siłę nie wpycha. Nie sądzę też, by żeńska część świata cierpiała nad tym ze jeden czy drugi mgtow nie ma ochoty na relacje z kobietami – świat to przeżyje i przejdzie nad tym do porządku dziennego, nawet nie zauważy. Świat nie traci – pamiętajcie, bezpłodność (czy to fizjologiczna czy psychologiczna) nie podlega prawom dziedziczenia – nie przekazuje się dalej, jest cehcą letalną dla linii genetycznej. Czyli nie pozostawiając potomków po prostu umieracie i w kilka minut po zgonie świat juz nie pamięta – ani o was, anie nawet o waszym dorobku. Nawet o tej rozmowie. I choć możecie mówić wiele mądrych słów, 90% może być prawdą, jednak te 10% fermentu zniszczy wszystko.

Oznacza tylko tyle że ta kobieta jest dla nich sensem życia, bo tak im wmówiono, bo taka jest presja społeczna bo inni maja kobiety, bo seks itp i to zasłania im trzeźwe spojrzenie.

– kto im wmówił, kiedy im wmnówił, dlaczego w to uwierzyli? Toż to dalsze odsuwanie odpowiedzialności od siebie, to dalej dziecinada… Są bezwolnymi, pozbawionymi możliwośći wyboru i działania biorobotami, bez samoświadomości i autorefleksji? Naprawdę? Tym jest właśnie korona stworzenia?

Powinieneś czytać ze zrozumieniem, ale mniejsza o to.

– dlaczego powinienem, sprecyzuj, co daje ci prawo do orzekania, co drugi człowiek powinien? Obiecywałem ci coś? Nie. WIęc nie jestem ci nic winien. To twoje oczekiwania, nie moje obietnice. Nie ma w naszej relacji miejsca na powinność. Poza tym skąd wiesz, że nie zrozumiałem. Może moje zrozumienie wykracza poza Twoje zrozumienie i moje rozumienie jest inne niż twoje zrozumienie.

Nie ma w mojej wypowiedzi mowy o żadnych podwójnych standardach ani zaprzeczaniu sobie.

– nie nie ma o tym mowy w twojej wypowiedzi, jest za to w mojej wypowiedzi. W twojej wypowiedzi są objawy podwójnych standardów i przerzucania odpowiedzialności za siebie na drugą osobę. Matki szukasz w kobietach, ale nie dla potomstwa, tylko dla siebie samego. Więc, zgadzam się – nie mówiłeś o podwójnych standardach, po prostu je wyznaczałeś (ty możesz wymagać dojrzałości od kobiety, od siebie już nie wymagasz – to podwójny standard).

Nie chcą tego dostrzec że żyją z toksycznymi kobietami, samooszukują się, ale jeśli wyjdą na prostą zazwyczaj znacznie lepiej sobie poradzą w życiu niż samotne kobiety.

– i to jest ich prawo wolnej woli. Tak decydują. Co ci do tego? Jakie masz prawo, by to oceniać? POgódź się z tym, jest wielu facetów, którym to odpowiada. Nie chcą dostrzec. Nie CHCĄ. Chcesz zmieniać to, czego chcą? Tak samo ty nie chcesz dostrzec swojej odpowiedzialności za siebie – masz prawo. Masz prawo tkwić w swoim zacietrzewieniu i obweiniać wszystkich dookoła jak przedszkolak stojący w kącie. Ale czy służy Ci to?

Kobieta z którą facet wchodzi w związek ma być dojrzałą emocjonalnie kobietą a nie dziewczynką do wychowywania.

i- i znowu tupanie nóżką i oczekiwania i wymagania… Niby dlaczego ma być? Bo ty tak sobie roisz? Patrz, świat sobie z tego nie robi niczego i ma w rzyci co o tym myślisz, związki powstają i większość nijak się ma do tego, co wg ciebie kobieta “Ma”. Wróć do realności, świat być może nie dostrzegł Twojego geniuszu i nie dostrzegł genialności wymagań, jakie stawiasz przed kobietą wchodzącą w związek… Jednak dalej się kręci, karawana idzie dalej. Bez Ciebie… Świat się pogodził z tym, że jedzie bez ciebie. Ty nadal w głowie gonisz króliczka, który jest kobietą. Nadal poświęcasz im swój czas, energię, krew – że tylko w głowie, że myśli antagonistyczne… Cóż, tylko tracisz… Czas i energię… Nadal gonisz króliczka, który ma, powinien, musi, nie może… ALe ten króliczek nie istnieje.

Jak dajesz za darmo to możesz tylko wyjść na frajera.

– albo na filantropa, albo na darczyńcę, albo na osobę bogatą wewnętrznie, która ma z czego dać, tak, by samemu nie stracić, nie zbiednieć. TY jak widać do nich nie należysz. Boisz się wyjść na frajera, bo Ci się nie opałacało inwestować. Bo masz wewnętrzną pustkę i niedosyt, nie masz z czego dzielić. Stąd strach przed utratą. A tak na prawdę nie masz czego utracić.

Nie chodzi o to że kobieta wybiera jakiegoś tam bad boya czy innego alfę. To jest głęboka mniejszość i to zupełnie inna sprawa

– przecież jeszcze kilka postów wcześniej takie zachowania podobno były sztampowe, na porządku dziennym (80% rozwodów to hipergamia kobiet), to nie jest zachowanie niszowe. To norma u kobiet, obaj ją dostrzegamy, ty się przeciw temu buntujesz, ja uczę siebie i innych, jak to przekuć w najlepszego sprzymierzeńca mężczyzny. To te podwójne standardy i niekonsekwencja – albo te zachowania są marginalne i nie warto nad nimi się zatrzymywać (to po co ten blog?) albo są częste i należy działać. Zdecyduj się.

Kobiety je mają, dlaczego faceci nie mieliby ich nie mieć. [wymagania]

– o tym, właśnie piszę. O poznaniu włąsnych zasobów i potrzeb, by na tej podstawie postawić swoje standardy. Potem dopiero brać to co jest w tych standardach, odrzucać co jest poza nimi.

Obie strony muszą inwestować w związek.

– mylisz, się. NIc nie musza. Obie strony mogą, dobrowolnie. Związek jest dobrowolnym obcowaniem dwóch osób. Muszą tak naprawdę jeść, spać i srać, resztę to one mogą (obie strony relacji). MOgą też wybrać drogę rozwiązania związku i odejścia – jeśli relacja nie spełnia ich oczekiwań.

To socjalizm daje za darmo głównie kobietom i chętnie z tego korzystają.

– socjalizm nieczego nie daje, socjalizm okrada i redystrybuuje cudze.

Nie zgodzę się ze celem dla którego facet bierze żonę jest wyłącznie przedłużenie gatunku. To też ale to można spokojnie uzyskać bez wchodzenia w długotrwałe związki

– jeśłi przdłużeniem gatunku jest tylko prokreacja bez wychowania potomka to może i tak. O efektywnym budowaniu cywilizacji i kultury możesz zapomnieć.

Poza tym są i tacy którzy wcale nie mają ochoty przedłużać gatunku i co mają do tego prawo.

– mają, ale dlaczego chcą stałęgo związku? by czuć się bezpiecznie, by zabić samotność, wewnętrzną pustkę?

“Możesz dawać komuś, kto nie szanuje siebie i ciebie- nie płacz wtedy że nie masz energii A twoja praca się w gowno obraca.Taka jest logika tego świata. Nie wraca nic bo dajesz osobie która wartość i tego nie dostrzega, więc nie odpowiada tym samym- gotowością brania. Możesz też spakować manatki i iść obdarować swoją miłością kogoś kto na nią odpowie. I nawet przez ułamek sekundy nie będziesz czuł że straciłeś”

Przecież o tym mówię, ze w związek inwestują oboje. Oboje muszę się wzajemnie szanować i wspierać. Miłość musi być wzajemna i to miłość kobiety ma tu kluczowe znaczenie. Samo zakochanie faceta w zasadzie nic nie znaczy, bo na nim związku się nie zbuduje W przeciwnym razie to jest bez sensu

– nie zrozumiałęś. Chodziło o poczucie bycia frajerem, straty, lub braku tego poczucia.

“Możesz dawać komuś, kto nie szanuje siebie i ciebie- nie płacz wtedy że nie masz energii A twoja praca się w gowno obraca.Taka jest logika tego świata. Nie wraca nic bo dajesz osobie która wartość i tego nie dostrzega, więc nie odpowiada tym samym- gotowością brania. Możesz też spakować manatki i iść obdarować swoją miłością kogoś kto na nią odpowie. I nawet przez ułamek sekundy nie będziesz czuł że straciłeś”

Przecież o tym mówię, ze w związek inwestują oboje. Oboje muszę się wzajemnie szanować i wspierać. Miłość musi być wzajemna i to miłość kobiety ma tu kluczowe znaczenie. Samo zakochanie faceta w zasadzie nic nie znaczy, bo na nim związku się nie zbuduje W przeciwnym razie to jest bez sensu

– dziwne podejście – zachowanie faceta nic nie znaczy w związku, więc jego odpowiedzialność wynosi zero. Zerową odpowiedzialność mają tylko dzieci, nie mogą zawierać kontraktów i nie mogą ponosić odpowiedzialności za swoje decyzje. Jesli tak patrzysz na związek, znaczy to tylko, że zrezygnowałeś ze swojej sprawczości, swojego wpływu. Wykastrowałeś się sam, postawiłeś w linii dzieci. To nie jest miejsce należne dla przewodnika stada (jakim jest rodzina, nawet 2 osobowa).

Co do poczucia szczęścia, nie będę dyskutował – do subiektywne i osobiste odczucie. Jedno jest dla mnie jasne – ty stoisz po stronie niespełnionych oczekiwań, wymagań, ja stoję po stronie spełnionych marzeń i pracy nad sobą. Zgodzę się z tobą – to sytuacja z mojego życia doprowadziła mnie do tego punktu mojej ścieżki, gdzie zdjąłęm odpowiedzialność za swoje potrzeby z mamy, taty, żony czy dzieci. I wiesz… wszystko się zmieniło, wyprostowało. Po prostu poszedłem ścieżką, którą opisało juz wielu przede mną. Dzielę się tym z Wami. Nie chcecie tego- wasz wybór. Nie moja strata.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Drogi RH – piszesz mnóstwo gównolotnych zdań i w tym aspekcie rywalizować z Tobą mi się nie chce. Natomiast spróbuję się odnieść do bardziej konkretnych.

kto im wmówił, kiedy im wmnówił, dlaczego w to uwierzyli? Toż to dalsze odsuwanie odpowiedzialności od siebie, to dalej dziecinada

Wmawianie jest bardzo rozciągnięte w czasie i zaangażowane jest to wiele osób a nie jedna konkretna. A uwierzyli dlatego, że wierzenie najbliższemu otoczeniu jest elementem ludzkiej natury. Dostrzeganie faktów nie jest odsuwaniem odpowiedzialności, tylko poszerzaniem swojego zrozumienia danego tematu. Im lepiej rozumie się genezę swoich poglądów czy zachowań, tym lepsze decyzje można później podjąć.

Ty swoimi wypowiedziami próbujesz robić coś, co jest współcześnie dość powszechne: próba wzbudzania wstydu w człowieku, który dostrzegł że przejął fałszywe przekonania od innych osób. Sugerujesz mu, że coś z nim jest nie tak, bo od niemowlęcia powinno być dla niego oczywiste co jest prawdą a co nie. Czy ogólnie że właściwy moment na dostrzeżenie tego był w przeszłości, ale w żadnym razie nie w tej chwili – i powinien się wstydzić, że w tym konkretnym momencie ma takie myśli, bo czas na nie był kiedykolwiek, byle nie teraz.

Mężczyźni oczekują od związków z kobietami więcej niż te związki mogą im dać, ponieważ przez lata byli przekonywani, że to otrzymają. Złość na to, że nie dostało się tego, co było obiecane, jest całkowicie naturalną zdrową reakcją, która być może kiedyś przejdzie, ale nie wskutek podjęcia decyzji o zakończeniu odczuwania tej emocji, bo emocje nie mają ochoty się podporządkować czyjejś woli.

RH
Gość

Ty swoimi wypowiedziami próbujesz robić coś, co jest współcześnie dość powszechne: próba wzbudzania wstydu w człowieku,

– wstydu? nie chodzi o wstyd. Chodzi o podjęcie działania. Przecież w związki wchodzą dorośli ludzie. Nie mieli czasu wcześniej, mają teraz. NIe widzieli tego wcześniej, mogą dostrzec teraz. Świat nie jest statyczny, każda sekunda twojego życia to decyzja.
Wstyd tu nie ma nic do rzeczy.

Złość na to, że nie dostało się tego, co było obiecane, jest całkowicie naturalną zdrową reakcją, która być może kiedyś przejdzie,

– a kto obiecywał. bo znów wiele oczekiwań, ale nie ma osoby która obiecała je spełnić. Jest naturalną i zdrową reakcją u dziecka do 12-14 rż, potem jest objawem niedojrzałości i może mieć związek z narcyzmem. U dorosłego jest akceptacja i pogodzenie z sytuacją i chęć poszukiwania innej drogi zdobycia marzeń.

, ale nie wskutek podjęcia decyzji o zakończeniu odczuwania tej emocji, bo emocje nie mają ochoty się podporządkować czyjejś woli.

– nie przeczytałeś moich komentarzy, albo ich nie zrozumiałeś, odsyłam do lektury wyżej. nie chodzi o blokowanie emocji, tylko zarządzanie nimi. Ale o tym już było, więc nie będę klepał wciąż tego samego. poczytaj, poszukaj prac Grzesiaka, Wasiutycza, Wereszczagina, Trechlebova, nawet Junga (choć jego nie polecam, bo suchy jak pierniki średniowieczne)
Jak widać jesteś tak zacietrzewiony w swym fanatyzmie, że jakakolwiek racjonalna dyskusja staje sie niemożliwa. Pozostawiam Cię z twoim fanatyzmem życia w błędzie i kłamstwie. Masz prawo okłamywać samego siebie. Nie jest to powód do wstydu.

kiedyś myslałem zupełnie tak jak ty… nie wstydzę się tego.. ani tego że takie myślenie miałem przez większość życia. Jednak wyszedłem z tego i otrzepałem się ze styropianu. Ty też możesz. Nie potrafisz sam, poszukaj pomocy. Są ludzie którzy to potrafią.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Drogi RH: Twoje wypowiedzi to manipulacja po manipulacji. Cieszę się niezmiernie, że odnalazłeś właściwą drogę w swoim życiu i że jesteś w stanie pogodzić się z tym, że ja idę swoją.

Rh
Gość
Rh

Być może tak jest. Jednak dla ścisłości- zacytuj wypowiedź i określ gdzie jest manipulacja. Inaczej to pustoslowie.
Twoje kroczenie jakakolwiek droga to twoja sprawa. Nie kłóci się to że mną w żaden sposób. Nie ma z czym się godzić.

tau35
Gość
tau35

Widzę że chcesz być białym rycerzykiem to sobie nim bądź. To twój problem dalej idealizuj kobiety i żyj w przeświadczeniu że wszystko jest winą facetów, którzy są niedojrzali. Mówisz jak feministki. Idź na czarny marsz. Byli już tacy a później ich oskarżano o molestowanie Doprawdy fantastyczne. Faceci ponoszą swoją odpowiedzialność za dzisiejszy stan, ale taką o której pisałem. jak to zrozumiałeś twoja sprawa
Ja za swoje życie ponoszę odpowiedzialność sam zawsze tak było odkąd jestem dorosły. I będę tego oczekiwał również od kobiet. Nie jestem od spełniania ich żądań ich wyimaginowanych pragnień. Byłem w wielu związkach i myślę że mam w tym względzie większe doświadczenie od twojego.
Chcesz tworzyć relacje związkowe z dziewczynkami z dziećmi to twoja sprawa, jeśli masz takie upodobania. ja tam wolę normalne kobiety.

“Oferta rozpoczęta od stawiania warunków zazwyczaj jest odrzucana”. na tej zasadzie to trzeba by było odrzucić ofertę większości kobiet bo składa się wyłącznie z całej litanii żądań. Bądź poważny to jest dopiero utopia.

Nie dostrzeganie wpływu systemu na własne życie na wychowanie dzieci to jest dopiero iluzja. W życiu są rzeczy na które mamy wpływ i takie na które wpływu nie mamy. Trzeba się z tym pogodzić., a nie oszukiwać siebie. Wyłączenie telewizora nic nie pomoże. sam się oszukujesz ze tylko ty masz wpływ na wychowanie swoich dzieci. Świat zewnętrzny też. Tylko ty nie masz tej świadomości Ale chcesz żyć iluzją to sobie żyj Dobrze ci to wyjaśnił FanatykMGTOW więc nie będę powtarzał.

“Więc, zgadzam się – nie mówiłeś o podwójnych standardach, po prostu je wyznaczałeś (ty możesz wymagać dojrzałości od kobiety, od siebie już nie wymagasz – to podwójny standard).” Totalna bzdura i ty mówisz że nie powinieneś czytać ze zrozumieniem Może gdybyś czytał ze zrozumieniem to nie opowiadałbyś takich bredni wciskał mi rzeczy których nie powiedziałem. Mniej byłoby nieporozumień. Czytaj ze zrozumieniem nie dla mnie tylko dla siebie to nie będziesz musiał się kompromitować takimi wypowiedziami. Ja właśnie wskazuję na to aby tych podwójnych standardów nie było. Bo dzisiaj są tylko są kreowane przez kobiety i system który to wzmacnia

“Buntujecie się dlatego, że kobiety nie chcą być takie, jak trzy, cztery pokolenia temu, ale mężczyźni też nie są tacy jak 3 pokolenia temu”
Kobiety tamtych czasów były bardzo często o wiele szczęśliwsze niż te dzisiejsze “wyzwolone” A gdyby facetów z tamtych pokoleń przenieś w dzisiejszą rzeczywistość to większość byłaby odrzucona lub potępiona.

“To kobiety decydują z kim są w związkach.
– nie zgodzę się. oboje partnerów decyduje.” to jest właśnie życie fantazjami jak to wspólnie zadecydowaliście. Nie ma czegoś takiego jak wspólne decyzje. Zawsze ktoś podejmuje tą kluczową ostateczna decyzję i musi ponieść za nią odpowiedzialność Podam przykład z polityki. naprawdę sądzisz że w kluczowych sprawach decyzję podejmuje 460 posłów w sejmie w drodze głosowania? Jeśli tak to gratuluję naiwności i braku kontaktu z rzeczywistością. A przenosząc to na grunt relacji damsko-męskich, To zauważ.że to najczęściej facet wychodzi pierwszy z inicjatywą, to on się oświadcza a tym pokazuje kobiecie że jest nią zainteresowany i to robi wprost. Ale ostateczną decyzje czy związek powstanie podejmuje kobieta i to ta decyzja jest kluczowa. Cóż znaczy ta decyzja faceta o zainteresowaniu kobietą? Bardzo niewiele. Jest sprawą czysto techniczną jak to głosowanie posłów w sejmie. jakieś znaczenie ma, ale władza w tym zakresie jest po stronie kobiety i tyle. dodatkowo poczytaj o regule 80/20 na blogu to też może zrozumiesz dlaczego władza jest na tym rynku w rękach kobiet.

. “Czyli nie pozostawiając potomków po prostu umieracie i w kilka minut po zgonie świat juz nie pamięta – ani o was, anie nawet o waszym dorobku” I tak umrzesz. twoje dzieci nie są twoim klonem Są zupełnie odrębnymi bytami.

“i- i znowu tupanie nóżką i oczekiwania i wymagania… Niby dlaczego ma być? Bo ty tak sobie roisz? Patrz, świat sobie z tego nie robi niczego i ma w rzyci co o tym myślisz, związki powstają i większość nijak się ma do tego, co wg ciebie kobieta “Ma”. ” To że związki powstają co to niby za argument. Ale jakiej jakości są to związki to warto zauważyć. jak ktoś pragnie takiej bylejakości to proszę bardzo. Ale ja byle czego nie lubię i tyle i to nie tylko w relacjach z kobietami, ale w ogóle w życiu.

“albo na filantropa, albo na darczyńcę, albo na osobę bogatą wewnętrznie, która ma z czego dać, tak, by samemu nie stracić, nie zbiednieć. TY jak widać do nich nie należysz. Boisz się wyjść na frajera, bo Ci się nie opłacało inwestować. Bo masz wewnętrzną pustkę i niedosyt, nie masz z czego dzielić. Stąd strach przed utratą. A tak na prawdę nie masz czego utracić? No cóż znów fantazjujesz na mój temat niewiele o mnie wiedząc. Twoja sprawa. chcesz być filantropem sponsorem to sobie nim bądź. jest wielu takich. Sponsoring dzisiaj jest pouplarny Ale nie na tym polega zdrowy związek. Co ty w ogóle rozumiesz przez inwestycje w związek?

“– przecież jeszcze kilka postów wcześniej takie zachowania podobno były sztampowe, na porządku dziennym (80% rozwodów to hipergamia kobiet), to nie jest zachowanie niszowe. To norma u kobiet, obaj ją dostrzegamy, ty się przeciw temu buntujesz, ja uczę siebie i innych, jak to przekuć w najlepszego sprzymierzeńca mężczyzny. To te podwójne standardy i niekonsekwencja – albo te zachowania są marginalne i nie warto nad nimi się zatrzymywać (to po co ten blog?) albo są częste i należy działać. Zdecyduj się.” I znów kłania się czytanie bez zrozumienia. ja nie buntuję się przeciw hipergamii kobiet. Wręcz przeciwnie mam świadomość jej istnienia Mowilem o tym ze grupa bad boyów ta jest mniejszość facetów i tyle bo takie są fakty.

” Kobiety je mają, dlaczego faceci nie mieliby ich nie mieć. [wymagania]
– o tym, właśnie piszę. O poznaniu włąsnych zasobów i potrzeb, by na tej podstawie postawić swoje standardy. Potem dopiero brać to co jest w tych standardach, odrzucać co jest poza nimi.” To jedyne stwierdzenie z którym mogę się zgodzić. temu właśnie służyły moje wypowiedzi. Facet ma mieć swoje standardy wiedzieć na co sobie pozwolić a na co nie. Ale to oznacza posiadanie wymagań wobec drugiej strony czyli kobiet.

“Obie strony muszą inwestować w związek.
– mylisz, się. NIc nie musza. Obie strony mogą, dobrowolnie.” No i znów to samo co poprzednio. Przecież nigdzie nie powiedziałem że “inwestycje” są pod przymusem. Oczywiście ze dobrowolnie tylko i wyłącznie. Ale jeśli tylko jedna strona inwestuje a druga nie to taki związek ma małe szanse na przetrwanie. Związek to relacja dwojga ludzi, a nie działanie jednostronne.
i
“To socjalizm daje za darmo głównie kobietom i chętnie z tego korzystają.
– socjalizm nieczego nie daje, socjalizm okrada i redystrybuuje cudze” Zwał jak zwał na jedno wychodzi Socjalizm okrada to fakt, ale ile z niego czerpią kobiety i kto więcej wypracowuje tego dobra do dzielenia i kto w większości jest okradany. Podałem przykład samotnej matki. zasiłki na dzieci przywileje Dla niej to są daniny za darmo. Gdyby tego wsparcia nie było musiałaby lepiej wybierać faceta z którym się zwiąże, ni puszczać się na lewo i prawo za młodu, a tak zawsze jakoś przezyje ona i jej dziecko i jeszcze może ponarzekać na złych facetów.

“– jeśłi przdłużeniem gatunku jest tylko prokreacja bez wychowania potomka to może i tak. O efektywnym budowaniu cywilizacji i kultury możesz zapomnieć” Trudno budować cywilizację z zaburzoną kobieta A ludzie wchodzą w związki z różnych powodów. Nie tylko aby mieć dzieci. Już o tym pisałem . Ogarnięty facet może sobie tak zorganizować życie, aby swoje potrzeby zaspokoić, również te związane z posiadaniem potomstwa. Natomiast wchodząc w związek chodzi m.in o to aby nie musieć robić wszystkiego sam Aby być ze sobą na dobre i złe. jesli nie stawiasz żadnych wymagań kobietom to moze być z tobą tylko wtedy gdy jest wszystko dobrze i to też nie zawsze, bo zaburzona kobieta będzie wiecznie niezadowolona. Co w takim razie ze związkami gdzie nie mogą mieć dzieci? Mają się rozstać skoro jest im ze sobą dobrze?

“dziwne podejście – zachowanie faceta nic nie znaczy w związku, więc jego odpowiedzialność wynosi zero. Zerową odpowiedzialność mają tylko dzieci, nie mogą zawierać kontraktów i nie mogą ponosić odpowiedzialności za swoje decyzje. Jesli tak patrzysz na związek, znaczy to tylko, że zrezygnowałeś ze swojej sprawczości, swojego wpływu. Wykastrowałeś się sam, postawiłeś w linii dzieci. To nie jest miejsce należne dla przewodnika stada (jakim jest rodzina, nawet 2 osobowa).” Chłopie ale jesteś pod wpływem tego systemu, gadasz jak współczesna feministka. Nie mówiłem ze zachowanie faceta nic nie znaczy w związku. Skąd to wziąłeś Mówiłem że samo zakochanie faceta niewiele znaczy. Im mniejsze zaangażowanie emocjonalne po stronie faceta (zwłaszcza na początku) tym lepiej dla związku. To miłość kobiety jest kluczowa. Jeśli kobieta faceta nie kocha miłością prawdziwą a nie tym co gada, to nie on jest dla niej autorytetem za którym chce podążać to zakochanie faceta nie zapewni udanego związku choćby nie wiem jak się starał Stanie się tylko i wyłącznie pantoflem frajerem sponsorem. I bardzo wiele jest dzisiaj takich związków. jak myślisz dlaczego kobiety wchodzą w takie związki bez miłości? bo znacznie gorzej od facetów znoszą samotność łatwiej ulegają presji otoczenia a poza tym dla korzyści. Ale jak pojawi się lepszy w ich mniemaniu (co niekoniecznie musi być prawdą) to kopną frajera i tyle je widziano.

Mówisz o tej swojej sytuacji życiowej, którą opisałeś i że wszystko się zmieniło wyprostowało. Sorry ale nie wierzę w to ze ludzie zmieniają się tak nagle pod wpływem jakieś decyzji i to jeszcze nie zrealizowanej. Sam sobie to wmawiasz sam się oszukujesz. Kobieta tobą pogardzała przez 10 lat, pomiatała tobą, w ogóle nie wiadomo po co się z tobą związała, a nagle się zmieniła bo powiedziałeś że odchodzisz i nie odszedłeś? Naprawdę w to wierzysz? Gratuluję żyj w swoim świecie i zatykaj oczy przed rzeczywistością. W ten właśnie sposób stawiasz się w linii naiwnego dziecka

Rh
Gość
Rh

To cytaty z wypowiedzi Twoich i fanatyka. Widać nie pamiętasz co pisałeś…
Szkoda mojego czasu… 🙁

tau35
Gość
tau35

Doskonale pamiętam co pisałem. Tylko trzeba czytać ze zrozumieniem Rzeczywiście szkoda czasu Po prostu brak ci argumentów Idealizujesz kobiety i chcesz wierzyć w to co sobie wmówiłeś. Samorozwój jest bardzo ważny, ale musi dotyczyć zarówno facetów jak i kobiet i temu służy też ten blog. powodzenia

Rh
Gość
Rh

Cytaty z twoich wypowiedzi…
To odpowiedź na pytanie skąd wziąłem te słowa.
Piszesz że samorozwoj musi dotyczyć… Nie musi niestety… może dotyczyć obu płci. Nie musi jednak.
Co do wyboru kobiety niedojrzałe – dojrzałym mężczyznom raczej się to nie zdarzy. Albo jak to mawiają na Mazurach- widziały cały co brały. Pretensje miej do siebie, nie do tego kogo wybrałeś.
Partnerzy w związku są wzajemnie dla siebie lustrem.
Jeśli Ci się nie podoba- unikaj luster, tłucz lustra, zmieniaj lustra. Siebie nie zmieniaj. Lustro jest chujowe to i chujowo się w nim wygląda.
Świat psychologii relacji nie kończy się na tym blogu, nie kończy się na Internecie. Polecam poszukać źródeł poza ta strona. Może wiedzy poszukaj u ludzi, którzy stworzyli szczęśliwe związki. Są tacy. Z nich bierz przykład. Nawet jak nie chcesz być zwiazany-ta wiedza Cię uwolni.
Od strachu…

tau35
Gość
tau35

Strach to tylko przemawia przez ciebie. boisz ze twoje wyobrażenia o twoim związku mogą być nieprawdziwe. Stań w prawdzie To ci pomoże. Rozwój musi czy może dotyczyć To tylko czepialstwo słówek. Oczywiście jak ktoś się nie chce rozwijać to nikt go do tego nie zmusi.
Większość kobiet jest dziś niedojrzałych emocjonalnie i w tym jest problem. oczywiście pantoflarstwo facetów też jest problemem. Obydwie grupy są produktem współczesnego marksizmu kulturowego i nie dostrzeganie tego jest właśnie staniem w miejscu. Oczywiście że są też kobiety inne i są też udane związki, ale niestety jest to mniejszość. Nigdy też nie powiedziałem ze nie chcę być związany. Byłem związany byłem tez singlem życie jest życiem. Otwarcie na kobiety jest ważne ale należy szanować najpierw siebie, aby wymagać szacunku od innych a tym samym mieć też swoje wymagania wobec kobiet, aby móc oferować od siebie. spójrz najpierw na swoje życie i sprawdź czy naprawdę jest tak jak sobie to wmawiasz, a dopiero później pouczaj innych. Mam wrażenie że boisz się tej konfrontacji z samym sobą i rzeczywistością.

Rh
Gość
Rh

Nie odniosłeś się do moich wypowiedzi, nie wskazałes miejsc, gdzie manipuluje. Oskarżenia rzucasz lekka ręka, nie popierasz ich jednak niczym konkretnym.
Piszesz o większości kobiet i związków.
Mnie większość kobiet nie interesuje. Interesuje mnie kobieta z którą jestem.

Mówisz, że boję się stanąć w prawdzie. Oswiec mnie. Tak na konkretach, gdzie ten fałsz i kłamstwo. Podaj konkretne miejsca, pozwól się skonfrontować. Jestem gotowy.

tau35
Gość
tau35

Ależ odniosłem się. poczytaj moje dwa wpisy wcześniej Nie będę się powtarzał Piszę o większości kobiet i związków bo nas tutaj na blogu interesują generalne tendencje trendy dominujące w relacjach damsko męskich, a nie twój cz y mój związek, albo jakieś odstępstwa od reguły (w statystyce to odchylenia od trendu)
Nie chcę zbytnio wchodzić w twój związek. Odniosłem się tylko do tego co sam opisałeś i takie odniosłem wrażenie. Ale jak chcesz myśleć inaczej to sobie myśl to twoje życie. Tylko nie pouczaj innych że wiesz lepiej bo nie wiesz. Myślisz ze indywidualnymi działaniami zmienisz zaburzone kobiety. To problem systemowy. Jedyne co można zrobić indywidualnie to stawiać kobietom granice, nie dać sobie wejść na głowę. Jeśli będzie chciała to zaakceptować to związek ma szanse być udanym jeśli nie to nie i tyle. Wiele jednak dzisiejszych kobiet nie widzi żadnej winy w sobie i w tym jest problem Do tanga trzeba dwojga. Najczęstszy typ dzisiejszego związku to dominujące kobiety i ulegli faceci To nie daje szczęścia nikomu.

Rzeczywistość w której obecnie żyjemy została dobrze opisana m.in. na tym blogu (owszem są tez inne opracowania na ten temat choć z trudem przebijają się do głównego nurtu), więc nie ma sensu się powtarzać. Zamykanie na to oczu jest właśnie błędem. Trzeba najpierw mieć świadomość rzeczywistości aby móc wyciągną dla siebie prawidłowe wnioski
Darujmy sobie to gadanie bo ani ja nie przekonam ciebie ani ty mnie. Wychodzimy po prostu z dwóch różnych punktów widzenia Ty gloryfikujesz np porody a ja mam podejście tradycyjne do tych spraw i tyle. Nie szanuję kobiet tylko dlatego ze są kobietami szanować mogę tylko za osobowość za dojrzałość emocjonalną.

tau35
Gość
tau35

Postanowiłem ze skomentuję jeszcze ten jeden ostatni wpis. To jest właśnie przykład idealizacji kobiet Miałbym obdarzać jakimś wielkim uznaniem kobietę samotną matkę która sama siebie za młodu nie szanowała, wybierała niewłaściwych facetów bo tacy ją wtedy kręcili tylko dlatego że nie wykończyła swojego dziecka? Przecież to jej dziecko. Matka powinna otaczać opieką swoje dziecko być za nie odpowiedzialną, troszczyć się chronić dawać poczucie bezpieczeństwa. To jej obowiązek, normalność a nie łaska. Szacunek że łaskawie darowała życie swemu dziecku a mogła skorzystać z opcji wieszaka? Bądźmy poważni.
Jakby na olimpiadzie rozdawano medale za to że ktoś miał odwagę wystartować to nikt by się tym nie interesował
I żeby była jasność. Brak idealizacji kobiet nie oznacza ich negacji. Wręcz przeciwnie.

tau35
Gość
tau35

Pełna zgoda Redpiller Facet nie potrafił rozwiązać problemów nawet z własną zoną, choć tak mu się wydaje a poucza innych. Ten blef który rzucił zonie ona umiejętnie wykorzystała na swoją korzyść zręcznie odwracając kota ogonem i owijając go sobie wokół palca (od razu wyczuła go że blefuje)

Rh
Gość
Rh

Ty, moze i tak jest. Do jej głowy nie wejdę. Jednak… seks – nawet prosić nie muszę, bo sama pamięta, że może załatwić to inna
Dom posprzątany
Ugotowane
Ciepło
Czysto
Kobieta w domu
Dzieci szczesliwe
Więc może masz racje- może to blef. Jednak to moje życie się zmieniło i jest tak jak zawsze chciałem. Więc o co chodzi? Że mam inaczej niż Ty mazysz? To jeszcze nie znaczy że nie jestem zadowolony. Bo to ja mam być zadowolony, Ty nie musisz. Możesz zostać smutnym muminkiem na zawsze. Jak lubisz…

tau35
Gość
tau35

Poprzez taki blef niczego nie uzyskasz Kobieta rozszyfrowała cię w sekundę i wykorzystała to do jakichś tam swoich korzyści. Przyznaję zręczna manipulacja
Tylko chyba nie nie jesteś tak naiwny żeby wierzyć że nagle zakochała się w tobie po 10 latach pogardzania tobą tylko dlatego że zablefowałeś odejście. Jeśli ci taki układ odpowiada to ok twoja rzecz tylko otwórz oczy i miej świadomość jak to wygląda Najbardziej żałosne jest oszukiwanie samego siebie. Ten blog służy m.in otwieraniu oczu wielu facetom na ich związki czego ty nie rozumiesz
A te głupie teksty na mój temat daruj sobie. Nic tym nie uzyskasz. Moja samoocena jest wysoko ustawiona i ty na pewno jej nie zachwiejesz

Rh
Gość
Rh

To po co o niej piszesz? Na razie bronisz swojej samooceny. A jeśli jest prawdziwa- bronić jej nie musisz.
Wciąż chcecie poznać algorytm, sposób, dostać za darmo… do tego otwartym tekstem, tu na stronie. To nie tak działa. Jak sam wiesz, autorze.
Zaoferowałem pomoc. Byś mógł się przekonać w swoim własnym życiu na własnej skórze, że to działa. Nie ma haczykow, ukrytych kosztów, programów lojalnościowych. Jest tylko sposób na kontrolę emocji, od tego się zaczyna (nie, nie blokowanie emocji), potem sposoby na zamrażanie emocjami. To na początek.
Ale skoro autor tak zalatany, to nie ma co mu głowy zawracać.
Kto szuka pomocy- znajdzie.

tau35
Gość
tau35

Niczego nie muszę bronić i nie bronię Napisałem ci tylko abyś przestał rzucać tymi głupimi tekstami do mnie bo nic tym nie uzyskasz, Nawet tego nie zrozumiałeś. Wygląda na to ze sam czujesz się niedowartościowany, ale tą metodą tej wartości nie zyskasz.
Ja nie potrzebuję żadnej twojej pomocy.Najpierw spójrz trzeźwo na swój związek a dopiero później pouczaj innych. Związków z tzw. “rozsądku” czyli dla korzyści jest dzisiaj bardzo wiele (może nawet większość). jak ci to odpowiada to twoja sprawa tylko miej tego świadomość jaką rolę w nim pełnisz i o to tylko tu chodzi. Dobrze ci to wyjaśnili Alan Paweł autor bloga i inni, ale po prostu nie chcesz przyjąć rzeczywistości do wiadomości Twoja sprawa Jak chcesz to graj rolę białego rycerza i idealizuj kobiety Nikt cię do niczego nie zmusza. Zacytuję za jednym z autorów tekstów na blogu “własne zaangażowanie bez czyjegoś zaangażowania przestaje posiadać sens” oraz “…zaangażowanie jest istotne w przypadku obu stron.Tak naprawdę jest to najbardziej stabilny składnik związku.” To jest właśnie fundament zdrowego związku.

I podobnie jak autor bloga nie wierzę w magiczne sztuczki, że na zawołanie się wszystko odmienia

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Oczywiście nasz kochany RH nadal manipuluje, bo nie widać u niego ochoty na pisanie wiadomości zawierających treść, za to dużo wiadomości zbudowanych w celu wywołania w atakowanym zwątpienia w siebie, negatywnych emocji.

Ale z drugiej strony dla odbiorcy też jest z tego jakaś korzyść, bo w bezpiecznym środowisku, mając długi czas na reakcje, może obserwować swoje własne emocje i dzięki temu uodparniać się na późniejsze analogiczne ataki – często praktykowane przez kobiety, ale nie tylko. Gdy czegoś doświadcza się dziesiąty raz, to wiadomo że wpłynie mniej niż za pierwszym razem.

tau35
Gość
tau35

Ja do tego co pisze RH podchodzę na luzie, choć wiadomo stosuje on manipulacje żeby wywoływać emocje Rzeczywiście trochę podobnie do niektórych kobiet Myślę że ma problemy w związku i stąd jego reakcja

Rh
Gość
Rh

Co realnego daje wam takie podejście do życia i innych? Co wam daje nie-spróbować? Co może dac sprobowanie? Rozważ to.
Bardzo dużo energii mi poswieciliscie, tej dyskusji. Wystarczyłoby na połowę pracy.
Tracicie zasoby i czas na jałowa dyskusje, zamiast wykonać akcję.

tau35
Gość
tau35

Autor bloga znów świetnie to ujął ale dorzucę jeszcze swoje . A co tobie realnie dało twoje podejście? Blef? To ma być ta metoda? Nie żartuj. Nie piszesz o niczym konkretnym tylko wydaje ci się że jesteś jakimś guru i to bez żadnych podstaw. Tu chodzi o świadomość rzeczywistości w której się żyje a nie o twoje bujanie w obłokach i oszukiwanie samego siebie, Takie podejście dopiero nie ma sensu

Rh
Gość
Rh

Jeśli to blef, to jak w pokorze. Sprawdź. Ja odkryje karty i pokaże co mam. Wtedy się okaze kto miał blotki A kto pokera na asach. Nie da się traktować poważnie pracy przez forum pod artykułem.
Co mi daje takie podejscie do tematu? Cierpliwość i możliwość podjęcia dalszej pracy z czlowiekiem. Oczyszczenie emocji i dalsze trwanie po stronie oferującej pomoc, niezależnie od reakcji drugiej strony. Daje mi też dystans do świata i siebie. Daje mi również feedback od tych, którzy mnie czytają.
Daje mi również świadomość, że ludzie są smutni, zranieni, nieszczęśliwi i zagubieni. Boją się być oszukanym. Boją się próbować, by nie ponieść porażki po raz kolejny.
Daje mi to również wgląd we własne emocje – na bieżąco na szybko, bez czasochłonne analizy. Daje mi to też odpowiedź na pytanie: “Dlaczego tak czuje”.
To jest powód dla którego mimo waszego leku i niezrozumienia, nadal cisne temat- to co piszecie jest prawda. W pewnym, określonym kontekście. Ten kontekst można zmienić i już do niego nie wracać.
To wasza decyzja czy zdecydujecie się wyjść że strefy znanego niekomfortowego komfortu. To jak zmiana fotela -znanego, wytartego posladkami na nowy. Bo czy ten nowy będzie wygodny…

tau35
Gość
tau35

Tak jak przypuszczałem Czujesz się niedowartościowany i poszukujesz tego dowartościowania kosztem innych, aby nie czuć tego strachu. W moim przypadku tego nie uzyskasz więc daremny twój trud
Mówisz o odkrywaniu kart przede mną? Odkryj je przed swoją zoną jeśli tak uważasz. Mówisz o braku odwagi? A najbardziej brakuje jej tobie.
Ta twoja zmiana kontekstu to tylko kolejna próba samooszukiwania siebie, aby poczuć się lepiej, a podświadomie strach że twoje wyobrażenia o twojej “zmianie” mogą być tylko wytworem twej wyobraźni
Skonfrontuj się najpierw sam ze sobą i rzeczywistością. To tyle

Rh
Gość
Rh

Czy masz odwagę spojrzeć w lustro? W swój największy mrok? Skonfrontować się z nim? Stanąć nagim przed samym sobą? Ja nie mam tu nic do rzeczy. Moja osoba jest tylko introjektem. Nie-znaczacym-trzecim.
To ci proponuję. Staniecie wobec siebie samego. Odkrycie się przed sobą, nie mną. Ja do twojej głowy nie wejdę, w myślach nie poczytam. Ale mogę wskazać miejsce w które należy spojrzeć. To z mojej strony proste. Ze strony osoby która ma spojrzeć już takie proste nie jest.
Mówisz że nie da się w 2 dni.
W 2 dni chlopiec stawał się mężczyzna. Znajdował swoje totemiczne zwierzę, odnajdowal w sobie miejsce z którego czerpie siłę, konkretyzowal tożsamość. Zaczynal od wyjscia z domu, ze strefy komfortu i pograzal sie we wlasnych myslach – wedrujac, polujac, pribujac przezyc. W tym czasie ego coraz mocniej oddzielalo Ja od otoczenia, mamy, taty, siostry, rodziny, plemienia, nawet gatunku. Znajdował swoje własne granice. By przeżyć. By spełnić swoją funkcje- ego istnieje by dac możliwość przeżycia, funkcjonowania. W tym momencie następuje akt decyzji – wejść głębiej w siebie, spojrzeć w swój własny mrok, w swoje lęki, strachy, trupy śmierdzące z szafy, czy odwrócić się i wrócić w świat chłopiecy.
Podstrzyzyny, pierwsze polowanie, rytuał słońca, wiele, wiele innych. Antropologia i etnografia potwierdza – twoja tożsamość nie pochodzi z intelektu. Intelekt racjonalizuje tylko to z czym się identyfikujesz.
W każdym rytuale przejścia chodzi o rozpuszczenie lęku, strachu, wręcz zabicie strachu, zabicie ego. Indianie wieszali się na paskach skóry, za mięśnie piersiowe i wisieli tak 2 doby. Ból zabijał ego. Choć w każdej chwili mogli poprosić o pomoc. Większość zdejmowano jednak nieprzytomnych. Budzil się jednak mężczyzna. Nowy, inny, dojrzały.
2 dni bez wody, jedzenia i snu, bez słowa do innych, pogrążony w mroku, ciemności. Deprywacja sensoryczna. 2 doby. – zmieni Cię nie do poznania. Nie proponuję i nie polecam. Jednak 2 doby wystarcza, by z człowieka zdrowego zrobić kaleke.
2 doby w namiocie potu, pogrążony w wizjach swojego własnego umyslu, wytworach swojej własnej podswiadomosci, własnym strachu i pragnieniu, tęsknocie i satysfakcji. Tylko Ty i twoje myśli. Nie każdy to wytrzymał. Nie każdy chce próbować. To wszystko na trzeźwo. W poście. Monk mode.
2 dni wystarczy by z chłopca wydobyć mężczyzne. I nie da się tego zrobić komuś. To trzeba zrobić samemu.
Oczywiście cały proces trwa o wiele wiele dluzej (7 miesięcy z okladem). Jednak pierwsze wrażenie i tak jest piorunujące, zmienia się wszystko. Od postawy plecow, po barwę głosu. 7 miesięcy na naukę i stabilizacje. Jednak wszystko zaczyna się od decyzji- czy spojrzeć w swój największy strach? Czy spojrzeć sobie w oczy? Wejść na najczerniejszą scieżkę swojego własnego umyslu? Na trzeźwo?
Ja byłem po prostu ciekawy jak głęboko sięga to spoleczne gówno, które dostałem od świata…
Nie tęsknię do niego…

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Drogi RH. Twoje wypowiedzi są tak przepełnione ogólnikami jak przeciętne kazanie na niedzielnej mszy świętej. Ja ruzumiem czyjąś potrzebę używania różnych górnolotnych stwierdzeń, ale powinny jedynie uzupełniać konkrety, a nie je zastępować.

Swoją drogą, potrafisz może wyjaśnić, skąd masz tyle czasu na pisywanie tu na forum, skoro podobno masz w swoim życiu osoby, które tak bardzo kochasz i ta relacja jest tak doskonała w obie strony? Ja na przykład przyznaję się, że czuję się samotny – tylko że jeśli w danym momencie jestem w towarzystwie kobiet lub małych dzieci, moje poczucie samotności ani trochę nie maleje – maleje jedynie wśród niektórych mężczyzn/chłopaków. A ze względu na presję kulturową, utrzymywanie tych relacji jest bardzo trudne, bo ludzie boją się posądzeń o homoseksualizm (ja się szczęśliwie z tego strachu wyzwoliłem, ale to nie wystarczy, bo relacja musi być dwustronna). I pisanie tutaj sprawia mi przyjemność, której nie mogę sobie w odpowiednio dużym stopniu sprawić rozmawiając o tym na żywo.

A tak w ogóle, to równie dobrze jak nasz szacowny “RH” mogę zmyślić sobie historyjkę rodzinną, bo i tak nikt nie ma możliwości tego sprawdzić: otóż mam żonę, czwórkę dzieci, piętnaścioro wnucząt i dwóch prawnuków. Ale w tym momencie akurat się nudzę, bo wybrali się na rodzinną wycieczkę na Antarktydę. Mi natomiast w ostatniej chwili wypadła pilna sprawa związana z moim wielomilionowym biznesem i nie mogłem z nimi pojechać, więc się momentami nudzę i pisuję tu komentarze.

Rh
Gość
Rh

Kwestia organizacji czasu. Pisze z telefonu, więc dostęp do forum mam 24/7. Pisywalem z pracy, domu, czasem stojąc w korku, kolejce do kasy.
Co do wymyslania historyjek- coz Ci przeszkadza sprawdzić.
Co do samotności, jaką odczuwasz w obecności dzieci i kobiet- nie trudno to zrozumiec- Twoje serce chce do męskiego. Brak zrozumienia dla kobiet i dzieci –
Albo brak relacji z matka, albo toksyczna oceniajaca matka w tle. Najprawdopodobniej brak u niej zrozimienia i akceptacji tego co dzieciece, gdy byles dzieckiem. Lęk przed homo lub biseksualizmem najczęściej bierze się z braku relacji z ojcem. Takiej bliskiej, z przytulaniem, puszczaniem bąków i wspólnym lowieniem ryb, albo rzyganiem po imprezie, przytulaniem, czasem praniem po mordach ;). Co do chęci prowadzenia relacji z mezczyznami- to oczywiste, Twoje serce pragnie ku “meskiemu” albo temu co Nie kobiece. Dlatego Twoja dusza (Albo zbiór wspomnień o doświadczeniach jakie stały się udziałem Twojego ciala- jeśli nie wierzysz w dusze) będzie szukać męskiego A dopóki nie znajdzie, będzie czuć samotność. Trudno być prawdziwie szczęśliwym, odczuwają tęsknotę.

Oczywiście mogę się mylić, to tylko wnioski jakie wyciągnąłem z Twoich wpisów. Jednak coś pod czym naprawdę mógłbym się podpisać mogę powiedzoec/napisać po rozmowie w 4 uszy (Bo przez słuchawki ewentualnie). Dlatego zostawiłem tu swoje namiary – byś mógł mnie sprawdzić. Bo czuje się pewny w tym, kim i gdzie jestem, możesz to sprawdzić. Albo podać mi dłoń, jeśli po drodze Ci obok miejsca gdzie bywam. Jestem otwarty na ludzi, wpadnij, poznaj, doswiadcz i wtedy oceń. Albo napisz i sprawdź skuteczność. To też da Ci pojęcie o tym, czy to co mówię jest prawda, czy tylko ogolnikowym bełkotem zmienionym w manipulację słowem. Kosztuje Cię to tylko czas.
Mnie przekonało “Nie skończysz, nie polecisz”. Też nie wierzyłem. Skoczylem z ciekawości, chęci eksploracji.
Dlaczego to robię? Bo również widzę dookoła siebie mężczyzn, którzy uwlaczaja meskiemu. Wykastrowani z piwem przed telewizorem albo zagonieni w wyścigu szczurów, nie zauważający tego że staliśmy się antyteza wolnych ludzi. Bo wkurwia mnie to, że przez słabych kolesi tym krajem rządzą baby z kompleksem fiuta. Bo jak widze te biedactwa ktore zakochaliby sie w kozie gdyby z nia akurat sypiali, to krew mnie zalewa. Bo zalewa mnie krew rowniez, gdy widze ze feminazi wygrywaja – ty odpusciles sobie kobiety, poglebiles izolacje biegunow i każdy mgtow jest małym zwycięstwem feminazi. Bo sam również bladzilem i za chuja nie mogłem trafić (Lojalność kurwa, rodowa.) do męskiego. Bo możemy trzymać się razem i wymieniac się doświadczeniami, rozmawiać, czasem spotykać, zamiast porównywać czyja prawda jest mojsza, czy uj jest dłuższy, a czyje auto dłużej staje. Sprawdziłem informacje redpillera, na własnej skórze, z bliska, zgadzają się. Jednak nie wyczerpują tematu. Jeśliby tak było, nasz gatunek wymrze z powodu braku interakcji kobiecego z męskim. Ja wiem, że można pójść dalej, że rozwiązanie jest. Jednak jest w sferze , nie《wiedzy》 A 《doswiadczen》 . Yin i Yang pragna wymiany, musza współgrać, by koło życia mogło się toczyć.
Komentarz pisałem 6 minut i 30 sek to niewiele czasu z mojego życia.

tau35
Gość
tau35

A tak na marginesie jeszcze dodam. Z tych powodów gatunek nie wymrze tylko nie wszyscy się rozmnożą, a to zasadnicza różnica