Hipergamia kobiet w praktyce i brak seksu w związku

Hipergamia kobiet jest instynktowną cechą w opozycji do romantycznych filmów, które wmawiają nieprawdę o miłości, kobietach i związkach.

Definicja encyklopedyczna? proszę.

Warto zajrzeć też do tekstu pani Stefanowicz: 99% kobiet nie chce mężczyzn o niższym statusie społecznym, niż własny

Hipergamia jest znienawidzoną przez feministyczne grupy prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i tylko wyższym niż swój własny. To nie jest konstrukt społeczny, a biologia! Hipergamia jest terminem o którym ludzie nie są świadomi, lub wypierają jej istnienie, aby tylko nie uznać, że ludzie to też zwierzęta, a emocje którymi się kierujemy są w nas zaimplementowane i niezmienne.

Możemy być ich świadomymi, dzięki czemu łatwiej będziemy kontrolować te sfery życia na które wpływają i np. nie szukać szczęścia tam gdzie go nie znajdziemy.

Ok. 60-65% par cierpi na brak lub bardzo niskie pożądanie po stronie kobiety i mało regularny seks, z tego powodu, że hipergamia nie pozwala kobietom emocjonalnie kochać tych mężczyzn. Skutkiem podwyższenia statusu kobiet, jest obniżenie statusu mężczyznom, co rodzi kobiece niezadowolenie z tych właśnie mężczyzn i schłodzenie libido. Miłość kobiety ZAWSZE jest związana z jej seksualnością i w zdecydowanej większości przypadków odczuwa pozytywne emocje tylko do mężczyzn wyższego statusu.

Dlatego jeśli kobieta jest zdrowa i nie pożąda mężczyzny w związku to w 95% przypadków jest pewnym, że go nie kocha. Że myśli o innym. Że jest z obecnym tylko z rozsądku, kalkulacji korzyści i strat.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Hipergamia kobiet. Wolność seksualna

Hipergamia kobiet niszczy w dzisiejszym społeczeństwie (wolność seksualna) wiarę w trwałość związków i w romantyczną miłość, którą przekazuje nam się jako cel do poszukiwań.

Hipergamia jest instynktem który kieruje zachowaniami kobiet, których możemy nie rozumieć, tak jak one swoich własnych emocji.

Hipergamia jest jak kobieta. Jest zmienna. Płynna. Kobiety odczuwają pociąg do różnych mężczyzn w zależności od cyklu menstruacyjnego, dlatego ich wymagania mogą być wzajemnie wykluczające się, sprzeczne. Kobiety kalkulują atrakcyjność DNA mężczyzn odczuwając do nich pożądanie na podstawie tak wielu zmiennych, że typowa kobieta nie jest w stanie sobie tego uświadomić. Tylko najbardziej inteligentne i stabilne psychicznie to potrafią.

Hipergamia jest narcystyczna. Kocha siebie. Lubi mówić o sobie dobrze i zakłamywać realia, które dla niej są niezbyt komfortowe do przyjęcia przerzucając negatywne przywary na mówiącego o niej. Gadzi mózg steruje instynktem, społeczny pragnie myśleć o sobie zdecydowanie lepiej, niż o zwierzęciu, zatem zakłamuje realia.

Hipergamia w kobietach była, jest i będzie, póki kobiety będą miały obecne DNA. Hipergamia każe im rozmnażać się z jak najlepszymi genetycznie mężczyznami i jak najbardziej genetycznie dopasowanymi mężczyznami. Hipergamia każe kobietom być niezadowolonymi ze swoich mężczyzn, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej usprawiedliwiają się przy odejściu do innych, przy odmawianiu seksu, czy też gdy nie wykazują się szacunkiem. Póki kobieta jest płodna hipergamia u niej będzie aktywna.

Hipergamia i wymagania kobiet

Hipergamia jest bezwzględna i bezlitosna

Hipergamia jest zakorzeniona w mózgu kobiety, czyli w rdzeniu kobiety. Hipergamia posiłkuje się kobiecym niezdecydowaniem, brakiem pewności siebie, ciągłą niepewnością. To są cechy genetyczne kobiet. To nie są cechy, które są wyuczone. Cechami osobowości steruje mózg, a ten się różni u kobiet i u mężczyzn, jeśli są zdrowi. Wszyscy, którzy sądzą, że płeć jest konstruktem społecznym powinni zastanowić się dlaczego mężczyźni wychowywani po męsku nadal prezentują czy to kobiecy wygląd, czy kobiece zachowania i zainteresowania. To ich mózg steruje zachowaniami, biologia, nie wychowanie. Wychowanie ich tylko niszczy, ponieważ nie mogą być prawdziwi, muszą grać narzuconą rolę. Dlatego słuchanie o tym, że kobiety są mniej pewne siebie, bardziej neurotyczne, czy są mniej zainteresowanie technologiami/wynajdywaniem wynalazków tylko dlatego, że wychowuje się je na “grzeczne”, czy “społeczne” nie jest całą prawdą.

Hipergamia bez społecznej otoczki pozwala kobietom zmaksymalizować szansę na reprodukcję z jak najlepszym osobnikiem płci męskiej, ale też w konsekwencji pragnąć związku tylko z takowym.

Hipergamia broni kobiecej psychiki przed poczuciem winy, gdy ma wielu partnerów seksualnych, gdy zostawia jednego mężczyznę dla drugiego, gdy kobieta zdradza. Hipergamia jest nieodłącznym elementem i przyczyną skakania kobiet z gałęzi na gałąź (poszukując wyższej wartości genetycznej i społecznej), tworząc w nich pragmatyczne, a nie idealistyczne podejście do związków.

Hipergamia jest wypadkową wielu cech, które mężczyźni mogą zapewnić kobietom, ale też wielu obaw które posiadają kobiety, jak lęk przed samotnością, przed brakiem bezpieczeństwa i utrudnioną szansą na sukces reprodukcyjny.

Hipergamia wbudowała w kobietach umiejętność testowania i oceniania swojego wybranka pod względem genetycznym oraz społecznym, aby zapewnić sobie jak najbardziej optymalne strategie rozrodcze, inwestycje w potomstwo, ochronę zdrowia czy też długoterminowe zabezpieczenie własnego (i ewentualnego potomstwa) szukając poczucia bezpieczeństwa.

Hipergamia szuka wysokiego statusu społecznego, ale nie jest to tylko stan materialny, zawód, wykształcenie, ale też przeróżne rodzaje siły, władzy, dominacji, sukces, bycie w czymś dobrym – a najlepiej wyróżniającym się spośród przeciętnych mężczyzn. Kobieta, by kochała mężczyznę zawsze musi myśleć o nim lepiej, niż o reszcie mężczyzn, a nie gorzej i porównywać z innymi, wzmacniając w sobie zdolności wyszukiwania wad.

Jeśli kobiety biologicznie pragną, by mężczyźni im imponowali, wyróżniali się z tłumu męskiego to nie jest to możliwe, gdy stawia się znak równości między płciami. Równość odbiera wyjątkowość, której kobiety pragną, przez co nie widzą żadnego sensu, by wkładać swoje zaangażowanie dla tak samo równych, lub wręcz uległych dla nich mężczyzn.

Gdyby hipergamia nie istniała kobiety nie byłyby tak wybredne i nie narzucały coraz wyższych wymagań wobec mężczyzn (adekwatnie do swojego uprzywilejowania w społeczeństwie). Gdyby hipergamia nie istniała nie byłoby zdrad i rozstań z innych powodów niż złe traktowanie, a kobiety nie zostawałyby z mężczyznami atrakcyjnymi, którzy je źle traktują. Gdyby hipergamia nie istniała większość mężczyzn miałaby szansę na reprodukcję i nie byłoby problemów z kobiecym pożądaniem w związku. Właśnie dlatego wcześniej narzucono bezwzględną monogamię, likwidując hipergamię, oraz poligamię, by zapewnić szczęście dla większości społeczeństwa.

Kobietom nie da się dogodzić, czyli jak zmienisz kobietę to i tak nic to nie zmieni

To nie mężczyźni są winni temu, że kobiety kończą aż tyle związków (małżeństw) z nimi i nie uprawiają w nich szalonego, regularnego (minimum 3 razy na tydzień) seksu. Sugeruje się czasami, że to wina mężczyzn. Że się nie starają, że w seksie są nudni, że za mało, za krótko, źle, nieodpowiednio. Ile krytyki względem mężczyzn można usłyszeć od kobiet to głowa mała. Tak się przyjęło i niewiele osób kwestionowało te zachowania publicznie (aż do tej pory). Mizoandria w takiej sytuacji rośnie: czyli mężczyzna zostanie oznaczany jako agresor, wróg, zbyt macho, albo zbyt nieudaczny. Zawsze zły. Jest to wygodne dla tych kobiet, którym nie da się dogodzić, by zrzucać winę na całe zło za mężczyzn, cokolwiek by nie robili i jacy byli. I wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy kobiety chcą uprawiać seks z kimś kogo nie szanują, kogo podświadomie nienawidzą, lub nim gardzą? Nie.

Kobiety nie odchodzą od mężczyzn, bo mężczyźni są fatalni. Kobiety nie rozwodzą się w tak dużych nakładach procentowych, tylko dlatego, że mężczyźni są nieodpowiedni do życia. Kobiety odchodzą, bo są hipergamiczne i szukają coraz lepszego mężczyzny na jakiego je stać w danym okresie życia. To kobiety łamią częściej umowy małżeńskie, by być na dobre i na złe i nie trzymają przyrzeczeń miłosnych. To jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Na to pozwolił system, bo pozwolił na wolność kobiecych strategii seksualnych i związkowych, a słuchanie romantycznego przekazu – o byciu razem na zawsze i równym wsparciu budzi w ludziach dysonans, konflikt, ponieważ nie rozumieją na czym polega dobór płciowy.

Dla kobiet mężczyźni zawsze byli fatalni, bo zawsze szukały tych mitycznych, prawdziwych mężczyzn. Tych którzy nie istnieją. Tych których nigdzie nie mogły znaleźć. Kobiety zawsze szukały ideału który nie istnieje i nie umiały docenić tego co miały. Taka jest natura kobiet i jest to potrzebne do szukania najlepszych możliwych genów, a czasem rujnowania życia temu co uwierzy, że z kobietą jest coś stałe i że da się ją w pełni, na zawsze zadowolić 😉 Kobietom zawsze coś nie pasowało w związkach, dlatego powstało na ten temat wiele żartów.

Dzisiaj jednak kobiety mają możliwości ku temu by realizować swoją hipergamiczną naturę, ponieważ są wolne, a państwo przejęło rolę mężczyzny, który przestał być potrzebny. Dlatego też to kobiety kończą ponad 80% związków, to kobiety składają około 80% pozwów rozwodowych, to kobiety częściej skaczą z gałęzi na gałąź zdradzając emocjonalnie, to kobiety częściej odmawiają seksu i są mniej skłonne go uprawiać z mężczyznami, którzy według nich nie są dla nich wymarzonymi. A o to nietrudno pozwalając na dominację i idealizację kobiet, czyli zamianę ról płciowych.

Mężczyzna zadowoli się kobietą która oferuje mu dużo mniej. Dla kobiet jest to niedopuszczalne. Wymagania w stosunku do innych są wyższe, niż siebie samych, bo kobieta nie jest płcią która oferuje, która chce dać, która myśli o tym, że kogoś wspomoże kto stoi od niej półkę niżej jeśli chodzi o wartość, a która bierze (przyjmuje), szuka i wybiera tego mężczyznę od którego dostanie jak najwięcej. To ma swój ewolucyjny cel, a że w obecnym kształcie związków nie działa (czyli bez kobiecej uległości mamy więcej rozwodów i zdrad ze strony kobiet, czy też rodzina zeszła na dalszy plan), to już zastrzeżenia do twórców systemu. Tu nie ma krytyki i ataków kobiet, to są obiektywne fakty i zrozumienie natury płci, a także jej seksualności. Kto nie chce zrozumieć płci ten nie powinien ani nawet na moment pomyśleć o hipergamii, tylko żyć w swoim wyidealizowanym świecie, gdzie wszystko co płciowe odwraca się do góry nogami. Tym bardziej poszukiwanie wyższego statusu u mężczyzny przez kobietę, która uważa się za równą, czy też nie chce mieć JUŻ TERAZ z nim dziecka (gotowiec) jest niczym innym, niż tylko przyzwoleniem na rozwijanie egoizmu, braku logiki, płytkiego charakteru, czy hipokryzji. Niczego innego.

Powstał na temat kobiecej natury żart-anegdota, który idealnie do tej sytuacji pasuje:

W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża.
Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża.
Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:
“Mężczyźni tutaj mają pracę” – To już coś, mój były nawet roboty nie miał – pomyślała kobieta – ale zobaczę, co jest wyżej.
Na drugim piętrze był napis: “Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci” – Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.
Na trzecim piętrze była tabliczka: “Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni” – No, coraz lepiej – pomyślała – ale wyżej, to musi być już zajebiście.
Na czwartym piętrze można było przeczytać: “Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych” – Słodko, słodko… Ale chyba wejdę piętro wyżej.
Na piątym piętrze stało: “Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku” – No niesamowite, wręcz cudownie – pomyślała kobieta – ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!
Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: “Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić…”

Alfa fucks, beta bux (alfa szmaci, beta płaci)

Natura próbuje dywersyfikować to, że kobietom podoba się tylko ok. 20% mężczyzn jeśli chodzi o intelekt i wygląd fizyczny i to, że ok. 80% kobiet może być niezadowolona (80% pozwów rozwodowych składają kobiety i więcej kobiet niż mężczyzn unika seksu). Dlatego też stworzyliśmy podział na samców alfa i samców beta, którzy pełnią inne role dla kobiet, ale tylko tych pierwszych kobiety kochają prawdziwie (za to kim są, a nie co dostarczają i zapewniają kobiecie, czy dziecku).

Samiec alfa to ten mityczny mężczyzna, znajdujący się w tych 20% najbardziej atrakcyjnych mężczyzn, którego kobieta pożąda i pożądać będzie. Kobieta samca alfa zawsze traktuje jako “wyjątkowego” – tego który ma pierwszeństwo dla niej. Kobieta szanuje go i nie potrafi od niego odejść, ponieważ jest jej najlepszą opcją. Samiec alfa ma najlepiej dopasowaną genetykę do kobiety, dlatego to jemu nie potrafi się w łóżku oprzeć, a także chce mu dogodzić “w życiu”. Samiec alfa może być wyparty jednak przez jeszcze większego samca alfa – nigdy beta.

Samiec beta jest tym, który ma słabszą genetykę, dlatego kobiety nie szanują i nie pożądają go (są zawsze “którymiś z kolei”), ale samcy beta sprawują ważną funkcję w społeczeństwie. Odchowują dzieci i nakręcają gospodarkę. Pełnią funkcję dostarczycieli zasobów (provider). Tacy mężczyźni są zostawiani zawsze kiedy te zasoby tracą (coraz rzadziej widzimy kobiety wspierające zasadę na dobre i na złe), lub pojawia się osobnik który dostarczy kobiecie więcej zasobów niż oni.

Hipergamia kobiet. Pociąg kobiet tylko do wąskiej grupy mężczyzn.

Kobieca sprzeczność, a jej hipergamiczny cykl menstruacyjny

Kobiece strategie seksualne wzajemnie się kłócą ze strategiami związkowymi. Strategia związkowa kobiety zakłada bezpieczeństwo (np. finanse, miłość mężczyzny do kobiety, kastracja macho męskości). Kobieta w procesie zmiany swojego mężczyzny w pantofla (utrata władzy psychologicznej przez niego i niezależności) osłabia odczuwanie do niego pożądania, miłości i szacunku. Kobieca strategia seksualna (miłość prawdziwa, genetyczna, namiętna) nakazuje kobietom szukać ryzyka, tajemniczości, wysokiego statusu w mężczyźnie, inteligencji, co powoduje u kobiet lęki przed utratą go, co jest w całkowitej opozycji do posiadania poczucia bezpieczeństwa. Ale z kolei zapewnia kobietom pożądanie. To właśnie kobiecy lęk predysponuje je do tego, by starać się manipulować nawet najbardziej jakościowym mężczyzną, aby ten zaczął coraz silniej inwestować w tę kobietę i związek. I między innymi taki mężczyzna słyszy: a bo Ty mnie zostawisz, a bo będziesz mnie zdradzał, a bo mnie nie kochasz, a bo koledzy są ważniejsi, a bo więcej czasu poświęcasz pracy i pasji, a bo prezentów mi nie kupujesz – repertuar insynuacji i wzbudzania poczucia winy, jest tym silniejszy im kobieta bardziej obawia się, że to ona zostanie opuszczona przez tego mężczyznę. Im kobieta widzi wyższą wartość w mężczyźnie, tym częściej go testuje, wręcz prowokuje, aż w końcu albo ich drogi się rozchodzą (bo mężczyzna nie przeszedł testów, pragnie dominować, czego ona się boi, lub okazał zbyt wiele słabości), albo mężczyzna zaczyna działać w sposób dogodny kobiecie. Im silniej mężczyzna jest tzw. “owinięty wokół palca”, tym miłość, szacunek i pożądanie kobiety słabnie, mimo, że na logikę on naprawdę robi wszystko poprawnie, kocha, szanuje, zapewnia, jest miły – jest dobrym mężczyzną. Musimy to wszystko rozumieć.

I to nie jest tak, że obie płcie zdradzają siebie naprzemiennie, tylko kobiety jeśli zdradzają to z jednym, wybranym mężczyzną, który ma seks z kilkoma kobietami, dzięki czemu reszta mężczyzn obchodzi się smakiem (a jednak większość mężczyzn jest utożsamiana z tą mniejszością). Upraszczając. Jeden mężczyzna może mieć większość kobiet, tylko dlatego że jest atrakcyjny genetycznie (“wyjątkowy”) i nie musi mieć “dobrego wnętrza”, czy “starać się”. Reszta musi coś wnosić, by mieć seks, muszą inwestować, dlatego nie mają za bardzo opcji do zdradzania, mogą tak samo go nie mieć w związkach i dlatego mężczyźni na ogół tego seksu są tak spragnieni. Jest to towar deficytowy. Deficyt buduje męską uległość, ponieważ tak jak każdy człowiek mają swoje potrzeby, ale nie mają ich jak realizować: czy to jeśli chodzi o szacunek, akceptację, aprobatę, miłość, czy seks. Dla kobiet na odwrót. Seks jest dla nich łatwo dostępny, z kolei trudno im znaleźć kochającego mężczyznę z puli 20% najbardziej atrakcyjnych mężczyzn, by być zadowolonymi. Dlatego kobiety nie cenią szybkiego seksu z nieznajomymi, a męskie zaangażowanie, które w dobie męskiej uległości, dyskryminacji i małej ilości praw czy przywilejów też jest tanie, łatwo zastępowalne. Seks zaczął być narzędziem kontrolowania, nagradzania, bądź karania mężczyzn. Innych atutów i wartości się nie uczy.

Monogamia narzucana kulturowo nakazuje płciom wiązać się proporcjonalnie w stosunku 50/50, ale że jest wolność seksualna (brak ostracyzmu za rozstanie, brak przymuszania do ślubów) to kobiety wraz ze swoją hipergamią w latach młodości często zmieniają partnerów, są mało wierne, lub są singielkami (ponieważ wolą być same niż z kimś na tym samym, lub niższym poziomie – zamiast go choćby wesprzeć, by się rozwinął). Winą za rozstania kobiety w większości przypadków winią mężczyzn, ale jest to niepotrzebne wmawianie poczucia winy. Winna jest podświadomość kobiety, jej instynkt, który steruje jej emocjami w stosunku do mężczyzn i niezadowolenia z nich. Winna jest natura, nad którą nie panujemy i tylko świadomi ludzie będą mogli ją przytemperować.

Nawet w najbardziej bezpiecznej i dobrej sytuacji kobieta ma z tyłu głowy myśl: a może stać mnie na lepszego mężczyznę? Może podejmowałam złe decyzje? Może niepotrzebnie skreśliłam byłego? Te nakręcające siebie wzajemnie wątpliwości powodują szybki spadek libido w długoletnim bezpiecznym związku, w którym kobieta jest kochana i szanowana. Kobieta podaje logiczne komunikaty swojego niezadowolenia, ale tak naprawdę jej podświadomość rozumie, że nie jest w związku ze swoją najlepszą, męską opcją.

Aktualnie średni czas trwania związków w USA czy nawet w UK to około 3 lata. Bardzo mało kobiet można znaleźć, które potrafią trwać w związkach np. 7 letnich. Jeśli udaje im się to można się domyślać, że są to kobiety mało atrakcyjne, lub kobiety, które pragnęły lepszego mężczyzny, ale związek z nim nie wyszedł, lub ten chciał się tylko zabawić. Inne kobiety korzystają z wszystkich okazji, by gałęzie zmieniać winiąc mężczyzn o swoje własne działania.

Jesteśmy zwierzętami i mamy zaimplementowane mechanizmy przetrwania. Hipergamia jest jednym z nich, więc nie opuści podświadomości kobiet. Można ją ograniczyć tylko kulturowo, promowaniem odpowiednich postaw. Zauważyć można spadek oddziaływania hipergamii u kobiet, które JUŻ mają dziecko. Kobieta nie musi się już martwić o potomstwo, a więc szuka stabilizacji. Może to być kolega, przyjaciel, seks nie musi wcale jej interesować, ponieważ swoją rolę reprodukcyjną przynajmniej w jakiejś części sfinalizowała. U zdrowych kobiet instynkt macierzyński kieruje doborem partnerów. U zdrowych mężczyzn instynkt seksualny. Inaczej ma się tutaj z homoseksualizmem, ponieważ mózgi homoseksualistów są podobne do płci przeciwnej, mimo wychowania na płeć fizyczną i posiadania płci fizycznej, która też ma określone instynkty. Wszystkie homoseksualne “grzechy”, które latami były opisywane przez badaczy, a nawet przez kościół były związane między innymi z tego, że tego typu mężczyźni byli zmuszani do realizowania męskich strategii seksualnych mając kobiecą osobowość i kobiece potrzeby. Ten temat rozwinę kiedy indziej, w osobnym tekście.

Szczęśliwa żona, szczęśliwy żywot

W czasach kiedy kobiety są wolne seksualnie ich hipergamia nie daje spokoju, że będą wierne, wdzięczne i wniosą do związków chociaż regularny seks. Oczywiście seks nie jest najważniejszy, ale dobre pożycie seksualne wpływa na jakość porozumiewania się poza nim i na odwrót. Społeczeństwo ma błędne przekonanie, że trwałość związku zależy tylko od tego, czy kobieta jest szczęśliwa. Dlatego wmawia się nam, żeby starać się dla kobiet, stawiać je jako autorytet w związkach, stawiać na piedestał, wnosić dla nich więcej, poświęcać się (najczęściej jednostronnie), inwestować w nie, pomagać, wspierać, a one w każdy możliwym momencie mogą odejść z każdego powodu, ponieważ “dostały za mało” (z przerzucaniem odpowiedzialności kobiety problemu żadnego nie mają, ponieważ nie uczymy dziś kobiet dojrzałych postaw). Mężczyzna zapomina, że to jego atrakcyjność przyciąga do niego kobiety, a nie jego usłużność (i tym samym utrata atrakcyjności).

Fałszywa, feministyczna równość płci tak naprawdę wywyższyła kobiety i tym samym kobiecy imperatyw wspierania hipergamii, a co za tym idzie dopóki kobieta jest atrakcyjna fizycznie będzie miała pełne prawo szukać jak najlepszego partnera dla siebie bez skrupułów. Niezależnie czy jest w związku, czy nie.

Hipergamia kobiet i męska uległość
Męska uległość jest beta

Mężczyźni de facto zostali oszukani kilkadziesiąt lat temu przez same kobiety i swój imperatyw, który napędzany jest seksem i kobiecym podziwem. Sądzili, że nadanie praw kobietom, wolności, oraz możliwości poszerzania wiedzy pozwoli na to, by te kobiety były lepszymi ludźmi, by bardziej kochały i oczywiście kluczowe – by kobiety były bardziej chętne na seks. Nic bardziej mylnego, bo zaczęły głównie wymagać dla siebie więcej.

Społeczeństwo zatem zaczęło promować postawy samców beta, co stawiało mężczyzn za każdym razem w niekorzystnym świetle, gdy związek im nie wypalił, lub gdy nie mają tyle seksu ile by chcieli. Zamiast ukrócić ten system, przyznać się do błędu to mężczyźni “na górze” (elity) postanowili dalej wspierać model samców beta i posiłkować się stwierdzeniami wzbudzającymi poczucie winy w mężczyznach. Odpowiedzialność ma być tylko męska.

Za mało się starałeś, jesteś nieprawdziwym mężczyzną

Kobieta zmienną jest, wiec uznaje, że mężczyzna raz się za mało starał, raz za dużo. Raz był niedobry, raz za dobry. Raz chce miłego, do rany przyłóż, rozumiejącego ją faceta z poczuciem humoru, a za kilka dni męskiego drania, czy intensywniejszych emocji – KLIK. Logiki w tym nie ma co szukać. Hipergamia każe kobiecie być niezadowoloną i pragnąć sprzecznych rzeczy nawet w przeciągu tego samego dnia, a co dopiero miesiąca (cykl menstruacyjny). Nie ma na to żadnej rady niż stawać się jak najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, a także być świadomym tego, że jeśli w otoczeniu kobiety pojawi się jeszcze bardziej atrakcyjny osobnik to poczuje do niego więcej emocji niż do mężczyzny z którym jest aktualnie. Kontroli nad tym kobiety nie mają, tak jak wszyscy nie mamy kontroli nad tym co nam smakuje, co cieszy, a co smuci. Ci co znają naturę ludzi korzystają na tym np. tworząc filmy specjalnie dostosowane pod zainteresowania odbiorcy i płeć. Ci ludzie zarabiają, bo wiedzą czego ci nieświadomi ludzie potrzebują.

Oczywiście to nie jest też tak, że kobieta zawsze zdradzi czy zawsze odejdzie. Poza emocjami jest jeszcze coś takiego jak kalkulacja zysków i strat. Jeśli zdrada się nie opłaca, lub zmiana gałęzi wywołuje w kobiecie lęk to do niej nie dojdzie. Jej związek i tak na tym ucierpi (głównie pożądanie kobiety zostanie wyłączone lub osłabione), ponieważ jej emocje będą skierowane ku mężczyźnie z którym nie jest, co będzie ją tylko rozpraszało i frustrowało. Jeśli nie będzie świadoma, to może wyładowywać się bez powodu na mężczyźnie z którym jest aktualnie. Takich sytuacji nie jest mało, bo świadomość o przemocy psychicznej jest bardzo nikła, a która u kobiet rośnie na sile, gdy to one są uprzywilejowane (bezkarne). Patrz feministyczna Szwecja.

Cierpi na tym i kobieta (bo jest wolna i upatruje kolejnych szans) i mężczyzna (bo się poczuwa oszukany, niekochany, wykorzystany, nie jak człowiek w pełni), który nie rozumie kobiecej frustracji mimo, że może starać się dla niej bardziej niż kiedykolwiek.

Uzupełnienie tekstu (część druga). Zapraszam:

Hipergamia kobiet, czyli skąd te rozpady małżeństw

Więcej odnośników i wyjaśnienia tej problematyki znajdziesz w innych moich tekstach.


Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

 

 

47
Dodaj komentarz

avatar
18 Zestawy komentarzy
29 Zestawy odpowiedzi
7 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
29 Autorzy komentarzy
RedPillerPLMarkNovakPiotrMSDSRodzynskier Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
terefere
Gość
terefere

Haha, co za bzdury 😀

THOR
Gość
THOR

oślepiony beta frajer 😀

TR
Gość
TR

Dobrzy ludzie – przecież to zdanie nie ma sensu:
Hipergamia jest cechą wielu ssaków, która jest zakrzykiwana przez tych, którzy nie lubią się prawdą.

TR
Gość
TR

“Gdyby hipergamia nie istniała nie byłoby zdrad i rozstań z innych powodów niż złe traktowanie, oraz kobiety nie zostawałyby z mężczyznami atrakcyjnymi, ale którzy je źle traktują. ”
Naprawdę? To zdanie jest tak głupie, że nawet nie spróbuje z nim polemizować. Na początku myślałem żeby podejść do tego racjonalnie i uargumentować swoją opinię. Wymagałoby to jednak schylenia się tak nisko, że mój kręgosłup mógły tego nie wytrzymać. Poddaje się, nie czytam dalej.

Amato
Gość
Amato

Wreszcie ktoś napisał to tak jak to widać, bez emocjonalnej otoczki.

redpillersicucki
Gość
redpillersicucki

No i co?
Mniej przystosowani odpadaja, nic zlego sie nie dzieje, a lepszy gatunek idzie do przodu

Elefant
Gość
Elefant

To nie jest do końca tak. Hipergamia przejawia się w doborze seksualnym, a ten z kolei jest oparty na SMV kobiety i mężczyzny (Sexual Market Value, wartość na rynku seksualnym).

Hipergamia nie jest obliczona na korzyść gatunku jako całości, tylko na korzyść potomstwa kobiety (tzw. samolubny gen).

Istotne dla zrozumienia doboru seksualnego jest to, że nie ma on nic wspólnego z wartością ludzką. Mężczyzna o wartości seksualnej 5/10 może równocześnie być człowiekiem o szerokich horyzontach, kochającym opiekunem, działać charytatywnie lub pracować nad lekarstwem na raka. Każda z wymienionych cech jest korzystna z punktu widzenia gatunku – i warta reprodukowania u potomstwa. Jednocześnie żadna z tych cech nie spowoduje pożądania u kobiety.

Neo
Gość
Neo

Dokładnie tym hasłem kierowała się “Rasa aryjskich Panów” podczas swego faszystowskiego “feldcugu” przez Europę.

pawel w
Gość
pawel w

to teraz tak nazywa sie kurestwo? Hipergamia?

Elenna
Gość
Elenna

To jedna z najzabawniejszych rzeczy, które czytałam ostatnio. Poprawiłeś mi humor z rana, dzięki! 😀

PJ
Gość
PJ

Ciekawy artykuł, dobrze się czyta, ale za bardzo próbuje uproscić temat, jest pozbawiony źródeł i przez to staje się tylko raczej jakąś ciekawą interpretacją, jeszcze ciekawsze zjawiska, który de facto, też jest teorią która nie zawsze się sprawdza – przypis 13 w https://en.wikipedia.org/wiki/Hypergamy
Oczywiście, jest dużo prawdy w tym co jest napisane – nie oszukamy biologii i naszej psychologii ewolucyjnej,
ale kwestia związków i prokrecji jest dużo bardziej złożona niż hipergamia, nie szukając daleko na wiki, można zobaczyć jak wiele czynników ma wpływ: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_(instytucja_spo%C5%82eczna)
Pozdrawiam

Ms
Gość
Ms

Moim zdaniem prawda i nie ma co przeżywać, lepiej niech beta się weźmie do roboty! To wspaniałe w nas kobietach, że szukamy alfy, chcemy tego co najlepsze, co w tym złego?
Byle tylko po narodzinach dziecka nie odbijało ani kobiecie ani mężczyźnie, żeby byli sobie wierni i swoja siłę wewnętrzną skierowali na budowanie wspaniałej rodziny, a wtedy wszystko gra.

Żwirek
Gość
Żwirek

Przeczytałaś bez zrozumienia, wyraźnie jest napisane, że Beta nieważne jak bardzo będzie się starał to znajdzie się w tych 80% które nie zasługuje na kobietę.

Neo
Gość
Neo

To wspaniałe w nas mężczyznach, że szukamy nimfomanek modelek, które ugotują nam osiem obiadów i będa nas rozpieszczać. Chcemy tego co najlepsze. Co w tym złego?

Piotr
Gość
Piotr

Nie dziw się gdy facet zawoła: szukamy tego co młodsze i jędrniejsze – co w tym złego? 😉

Justme
Gość
Justme

Dlaczego potępiacie to, że kobiety szukają jak najlepszych “dawców nasienia”, żeby przyszłe pokolenia miały jak najlepsze geny? To one zachodzą potem w ciążę, zwyczajnie, ryzykują więcej.

A mężczyźni nie szukają jak najatrakcyjniejszej/ najpłodniejszej partnerki? To, że przy okazji nie pogardzą jakąś niżej stojącą w rankingu WCALE nie oznacza, że możecie czuć się “lepsi.” Macie wszak zaprogramowane aby rozsiać swoje geny w jak największej ilości i wasza rola w prokreacji zasadzie kończy się wraz z wyjściem z łózka. Możecie więc pozwolić sobie na przelecenie kogoś kto nie jest ósemką a akurat nie ma na podorędziu nikogo lepszego.

Ponadto, wy także zdradzacie, odczuwacie znudzenie partnerką, poszukujecie kogoś innego. Nie wiem, na ile w tym prawdy, że facet miałby szukać związku i idealizować go, jeśli zwykle odchodzicie jak tylko seks zaczyna was nużyć. Tu obie płcie mają tak samo, więc czas zaakceptować, zamiast potępiać kobiety za te same rzeczy, które wy panowie robicie 😀

Neo
Gość
Neo

Mam 30+ lat i jeszcze nigdy nie szukałem najpłodniejszej partnerki. Z góry zakłada się, że każda kobieta, o ile zdrowa, jest mniej czy więcej płodna i nie ma to nigdy większego znaczenia przy ewaluacji kandydatki. Ciężko było by zresztą to sprawdzić 😉 Najatrakcyjniejszej na pewno też już nie, z doświadczenia wiem, że są z tego tylko problemy (narcyzm, zadufanie, borderline, NLP, hipokryzja itd.) i o ile nie posiada się odpowiednich zasobów (w 99% przypadków młodych Panów od rodziców) to również dążenie przez taką Panią do wykorzystywania i/lub zniszczenia.
Reszta Pani wywodu przedstawia raczej przeżycia młodej i mało doświadczonej jeszcze życiowo osoby. Proszę pamiętać, że kobiety mają bardzo dużą władzę w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jednak ruchy feministyczne, których jesteśmy obecnie świadkami to zła droga. Prawdopodobnie zostanie to skorygowane pokoleniem po-milenialsowym. Obecnie zbyt dużo kobiet żyje jeszcze traumami swych babci i buntem oraz błędami swych powojennych matek.
Proponuję poczytać poważniejszą literaturę zgłębiając te i podobne tematy. Polki powinny powoli wstąpić na wyższy poziom świadomości i zrozumieć, że to na barkach właśnie kobiet leży rozwój męskiej części społeczeństwa, ale nie na zasadzie wybierania samorodków by potomstwo było rzekomo “lepsze” (co jest notabene genetyczną i życiową nieprawdą) lecz wykształcania prawdziwej męskości u młodych i dojrzałych mężczyzn i imię lepszej przyszłości dla nas wszystkich.

nozbaladura
Gość
nozbaladura

Temat można rozumieć dwojako zależnie po jakiej stronie się siedzi. Jedni mówią, że kobiety odchodzą bo hipergamia, kobiety nie pożądają bo hipergamia, a drudzy powiedzą że kobiety odchodzą bo mężczyźni są nieodpowiedni i kobiety nie uprawiają z nimi seksu bo ci mężczyźni też są dla nich zbyt nudni w seksie/mają za małego i tak dalej…

Ale jakby tak było że 80% kobiet odchodzi bo aż 80% mężczyzn jest takich fatalnych to potem nie dziwcie się że mężczyźni są coraz bardziej zakompleksieni, coraz mniej odważnie do kobiet podchodzą, coraz mniej w tym seksie próbują kombinować, a w związkach być bezpiecznie pantoflarzami i godzić się na co powie złośliwa żonka.

Ale nie jest to prawda że tylu mężczyzn jest do niczego. Prawdą jest że KOBIETOM SIĘ NIE DA DOGODZIĆ!!! Kobiecie i najlepszy mężczyzna by nie dogodził, bo by szukała jeszcze lepszego. I to jest prawda, a nie prawda że ktoś sugerował że o hipergamii piszą tylko skrzywdzeni mężczyźni. Otóż skrzywdzonym być dzisiaj łatwo przez kobietę, kiedy postępuje w taki sposób jak opisany, kiedy nie umie docenić kogo ma i patrzy na mężczyznę z góry, jak na robola co najwyżej.

A te co się trzymają mężczyzn długo to jeszcze bardziej zakompleksione lub brzydkie kobiety które dopiero nie umieją sobie nikogo znaleźć, albo jakiś lepszy je już dawno skrzywdził (jako kochanki, bo więcej niż zadymać mu się nie chciało).

zxcasdqwe
Gość
zxcasdqwe

Większość ludzi wykonuje program genetyczny. Myślą, że żyją świadomie jednak nie ma to żadnego pokrycia w rzeczywistości. Dodajmy do tego programowanie społeczne i mamy dzisiejszy mix społeczeństwa. Najgorsze jest w tym chyba to, że przynosi to ludziom wiele rozczarowań i tragedii życiowych. Gdyby ludzie trochę więcej poczytali na ten temat ich życie stało by się dużo lżejsze i łatwiejsze. A tak presja społeczna + program genetyczny + media społecznościowe, tv i ludzie żyją jak roboty z dnia na dzień. Uciekają w jedzenie, narkotyki, alkohol, pornografię, wszystko co powoduje krótkotrwały wyrzut dopaminy, coś co daję chociaż chwilową przyjemność i ukojenie. Tylko czekają na to żeby uciec od rzeczywistości, braku idealnego życia, pracy, poczucia sensu. Ale o co chodzi? Przecież wszyscy tak robią – czyli jest wszystko w porządku! 🙂 Wielu ludzi cierpi a będzie cierpieć jeszcze więcej.

szaman
Gość
szaman

Fajny tekst, tylko strasznie napisany (stylistycznie, językowo, gramatycznie – masakra). Rollo Tomassi podejrzewam był wzorem, jednak warto podeprzeć się polskim słownikiem 😉 Generalnie, artykuł w punkt. 😉

bart
Gość
bart

dobry tekst i mzna wyciagnac ciekawe wnioski – kobiety bardzo duzo straca w najblizszej przyszlosci. Juz teraz ich sila sa glownie programy, ktore moga blyskawicznei zniknac np 500+.

Mest
Gość
Mest

Kobiety i miłość? Napisz po prostu, że nie są w ogóle do tego zdolne. No bo co to za miłość, że “kocham cię, ale jak się znajdzie lepszy frajer, to już jego koffam bardziej”. Weźmy taki przykład złamanego serca, ktoś może pomyśleć, że kobieta była ‘zakochana’. Nie, ona po prostu ma ból macicy, że taki super facet nie uznał jej za wartą pozostania przy niej. Dodatkowo dołącza się obawa, że lepszy się nie znajdzie. A miłość to chyba z definicji oznacza kochanie kogoś za cechy indywidualne, a nie za to, że jest najbardziej męskim zabolczaczem w okolicy.

Laila
Gość
laila

Na pewno bardziej zdolne od mężczyzn. My nie twierdzimy, że Was seks roboty zastąpią…

Mest
Gość
Mest

A jak mają zastąpić, skoro seks roboty nie zarabiają pieniędzy, ani nie biją tych, którzy się na was krzywo popatrzyli? Ale jak takie funkcje się pojawią, to zastąpią. Zresztą w ogóle cała ludzkość jest do zastąpienia przez AI, bo na to wszystko się po prostu kurwa patrzeć nie da. Średnie iq to lipa, przeciętny człowiek nie podoba się z wyglądu nikomu. Całość do wymiany.

Neo
Gość
Neo

A wibrator czemu zatem służy?

Piotr
Gość
Piotr
Adi
Gość
Adi

Jaki z tego morał? Taki, że kobiety są kompletnie nieprzystosowane i niezdolne do trwałych długich związków. Najsmieszniejsze jest to, że jak kobieta odchodzi od faceta to w oczach ludzi z tym facetem musi być coś nie tak. Zaslużył sobie na to, że ona go zostawiła, nie dawał jej “wystarczająco dużo uwagi i inne brednie zakorzenione w powszechnej opini społeczeństwa. Brednie definiujące kim jest “prawdziwy mężczyzna” i jakie powinien posiadać cechy.

MyOwnWay
Gość
MyOwnWay

Co do wymuszonej monogamii. To nie tylko to.
Innym czynnikiem który przez setki lat utrzymywał społeczeństwo stabilne seksualnie była promocja samotnej ścieżki życiowej dla mężczyzn jako coś normalnego, pozbywając się pewnej ich ilości z puli do podziału samic. Zakony, stany kapłańskie, to samo dla części kobiet. Teraz prawie tego nie ma i jest więcej sfrustrowanych bo jako cel i spełnienie przedstawia się tego kto ma dostęp do seksu, jest w związku. Pomijam że regularne były wojny i inne konflikty i okazje przy których z rynku seksualnego była usuwana pewna liczba chętnych do podziału, młodych i zdrowych mężczyzn.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Nie do końca tak. Są dwie główne idę do proponowania tej samotnej ścieżki życiowej.
To było proponowane bo ludzie w nie tak dalekich czasach mieli 5 synów i do tego 3 córki. Rodziny nie było stać by dać jakiś posag 3 lub więcej córkom, a syn pierworodny dziedziczył ojcowiznę lub następny w kolejności starszeństwa. Wiec tych 3 i dalej był problem. Najłatwiej było go wysłać na wojnę by walczył i przyniósł chwałę rodzinie ze zginął za wiarę a jak jak miał farta to wracał z łupami i był ustawiony. Korzyścią dla rodziny był też prestiż ze jeden lub więcej synów zostało duchownymi. A duchowny w zakonie śluby ubóstwa itd. I co problem z głowy majątek rodowy poszedł do pierwotnego syna drugiemu też coś skapło lub pomagał starszemu bratu, reszta na wojnę lub do zakonu i problem z głowy. A jak rodzinę było stać to córki dostawały też jakiś posag a jak nie to wszystkie do zakonu.
I drugie. Kobieta która chce być szanowana tak twoja matka a najbardziej zależy jej na szacunku ludzi z kręgu swojej wiary namawia syna do zostania duchownym np. słowami. Jak zostaniesz księdzem synu będę z ciebie taka dumna. I jak się uda. To ona ma syna księdza i jest nagle w wąskim gronie matek duchownego i jest kimś na dzielnicy. Nie ma znaczenia dla tej kobiety czy to jej jedyne dziecko czy 10, liczy się szacunek grupy dla takiej osoby.Tak na marginesie, matka ma być z ciebie dumna nawet jak zostanę/zostaniesz drugim hilterem. Ale to moje całkowicie prywatne zdanie. Co zwalnia mnie od wszelkich komentarzy i uwag itd.
A kto szedł do zakonu lub na wojnę. Przeważnie te następne dzieci ale czasem szły i te pierworodne jak były chore słabe brzydkie itd. Wtedy wybierało się 3 syna który był piękny mężny ogarnięty a jego dwóch starszych braci się obiecywało bogu i syn szedł jak ojciec kazał. Podobnie z córką. Wiem kiepsko się czyta czy piszę ale to była norma. A tutaj nie ma znieczulenia tutaj piszemy brutalną prawdę. Jak ktoś wrażliwszy to niech walnie sobie mocnego drinka przed następna wizytą.

MarkNovak
Gość
MarkNovak

Ha ha, bez półlitra nie ogarniesz 🙂 Cóż brutalna, ale zawsze prawda. Pozdro!

MSDS
Gość

Coś w tym jest. Tłumaczenia są jak kobiety – albo piękne, albo wierne 😉
Zgadzam się co do statusu, że kobiety szukają mężczyzny z wyższym od siebie statusem. Najłatwiej chyba zakończyć relację z kobietą, mówiąc jej, że skończyły się środki finansowe (zasoby). To jest przy okazji test, czy jest się dla niej samcem alfa, czy już w czasie przeszłym można o sobie mówić jako o typie beta. Bo jeśli jest się samcem alfa, to jeszcze dobry seks zostaje kartą przetargową – tzw. “Bierę Cię nawet bez pieniędzy”. ….Oczywiście kłamałam!