Brutalne zasady rynku matrymonialnego

Wywiad z prof. Tomaszem Szlendakiem, który opisuje jak hipergamia kobiet wpływa na rynek matrymonialny. Zgadzamy z tym pośrednio, ponieważ prof. Szlendak opisując hipergamię skupił się tylko i wyłącznie na wpływających na nią warunkach ekonomicznych, a także statusie społecznym mężczyzn. My opisujemy atrakcyjność, jako SMV, czyli Sexual Market Value. Na całą seksualną wartość (czyli także związkową, seksualną i rodzinną) wpływa więcej czynników, niż tylko status społeczny. Ostatnimi czasy u mężczyzn gra rolę chociażby wygląd w bardzo dużym stopniu. Kobiety także pragną umiejętności tworzenia emocji przez mężczyznę, by się w takim związku nie nudzić, a czuć się nastrojonymi i zmotywowanymi – stąd zresztą pociąg kobiet do tzw. drani i bad boyów. O SMV w przyszłości będę pisał więcej artykułów. To nie jest temat na jeden tekst.

Ostatnio mówi się dużo o płatności za linkowanie, jeśli chodzi o dyrektywy wobec cenzurowania internetu, więc proszę korzystać z tego, póki można.

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Co rządzi rynkiem matrymonialnym? (związkowo-seksualnym)

Zanim przeczytamy artykuł, poczytajmy ten wywiad: klik

Hipergamia jest prawidłowością, która określa poszukiwanie przez kobiety wyższego statusu społecznego, niż swój własny. Czyli jeśli kobieta zarabia 4 miliony, chce partnera który zarabia 6 milionów. Jeśli kobieta ma wyższe wykształcenie, to chce partnera… właściwie to nie ma takiego, który będzie w pełni szanowany przez nią, bo wyższego wykształcenia, niż wyższe nie ma. Między innymi stąd też wiele konfliktów na poziomie związków, odwrócenie się kobiet od mężczyzn, rozpady związków, plaga samotnych matek i wiele więcej. Mężczyzna musi mieć wyższy status niż kobieta, by ona go kochała, ale dzisiaj my mężczyźni nie mamy ani wysokiego statusu, ani dobrej opinii. Hipergamię w połączeniu z naturą kobiet traktujemy bardziej jak syndrom “poszukiwania lepszej gałęzi”, a element ekonomiczny traktujemy tylko jak jedna ze składowych posiadania wyższego statusu społecznego. Musimy brać pod uwagę więcej czynników doboru związkowo-seksualnego. Czyli jeśli kobieta zakochiwała się w wieku nastoletnim w dwumetrowych osiłkach, to nie będzie w przyszłości zakochana w kimś kto waży 50 kg – przynajmniej nie romantycznie. Może z nim być, może się często z nim czuć dobrze, może czasem uprawiać seks, ale to tylko tyle i nie wynika to z jej naturalnych potrzeb.

Kobiety równają tylko w górę, jeśli chodzi o dobór związków i każde zakochanie kobiety, to zakochanie tylko w kimś, kogo świadomie, lub nieświadomie uważają za lepszego od siebie samych (zależy od sfer). Dzisiaj państwo zapewnia kobietom wysoki status, a także przejęło rolę mężczyzny, więc wymagania kobiet do zakochiwania się wywindowały do poziomu nierealnego. Widać to między innymi w tym, jak często kobiety narzekają, że nie ma prawdziwych mężczyzn – i to się będzie działo ZAWSZE, ale w tym momencie przybrało to postać mizoandryczną, pokazującą niechęć do przeciętnego mężczyzny. Rozumiem też, że ci wszyscy, którzy w tym momencie są w związku pomyślą sobie, że oni problemu nie mają, albo że go w ogóle nie ma, aczkolwiek muszą spojrzeć szerzej na związki. Systemowo. Uwzględnić należy statystyki składanych pozwów rozwodowych przez kobiety, które pokazują, jak kobiety się zachowują, gdy mężczyzna podupada finansowo, zdrowotnie, a ostatnio i wizualnie (OCKupid zauważa, że kobiety odrzucają 80% mężczyzn z powodu braku pociągu seksualnego do wyglądu tak wielu mężczyzn). Należy też pamiętać, jak często kobiety odmawiają seksu (ok. 65% par nie ma seksu m.in raz w tygodniu, ponieważ nie są to pary dobrane genetycznie).

Matrymonialne wnioski

Brutalne zasady rynku matrymonialnego

1. Męski rozwój jest najważniejszy, a nie adoracja kobiet, czy szybkie branie małżeństw (zaleca się wręcz unikanie ich, bo korzyści dla mężczyzn z małżeństwa są praktycznie żadne, a rozwody karcące mężczyzn to powszechność). To kobiety się spieszą z zakładaniem rodziny, czy też naciskają na małżeństwo ponieważ natura tak je stworzyła, że szybciej tracą płodność, a także częściej są idealistycznymi marzycielkami (zresztą to też pewien stopień narcyzmu). Grono kobiet nadal uważa, że ślub to przypieczętowanie miłości i potrafi zerwać z mężczyzną, który ślubu nie zapewni. W takiej sytuacji to jest wyraz miłości, ale do papierka, warunków ekonomicznych i imprezy ślubnej, a nie do osobowości tego mężczyzny, a także doświadczeń na których zbudowali związek.

Niech każdy mężczyzna spyta kobietę:

  • czym mnie zainteresowałaś
  • ile masz pasji i jakie to pasje?
  • może chodzi o zarobki?
  • co masz wyróżniającego się od innych kobiet, co dasz mnie?

2. 4/5 kobiet wiąże się z mężczyznami lepiej zarabiającymi od nich samych. Dla tej jednej piątej prawdopodobnie nie starczyło tak atrakcyjnych mężczyzn, by się z nimi dobrać. To więcej zarabiające kobiety mają najwyższą szansę na rozwód, rozstanie i skok na lepszą gałąź, jeśli taka się pojawi.

3. Zakochana kobieta (szanująca, chętna często na seks, idealizująca, wyrozumiała), to wyraz zgodności genetycznej, ale niekoniecznie zgodności społecznej na danym etapie życia. Pisałem o tym w innych tekstach. To zakochanie kobiet jest prawidłem doboru płciowego, ale dzięki hipergamii przeczy monogamii.

4. Zdrady to mały procent powodów rozstań. Zdradza ok. 40% mężczyzn i ok. 33% kobiet, więc różnice są niewielkie. Kobiety są zdecydowanie bardziej przebiegłe i łatwiej ukrywają swoje grzeszki, przez co nie są przyłapywane. Kobiety przyznają, że kłamią jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie (w tym seksualne) nawet w anonimowych ankietach.

5. Należy dziś umieć selekcjonować kobiety po cechach charakteru, a także dojrzałości emocjonalnej, a nie rozpływać się nad ich seksualnością. Ten mężczyzna wygra, który umie być racjonalny, a nie ten, który w fali zakochania przepisuje majątek, daje ślub i zgadza się na wszystko co tylko kobieta sobie zażyczy. Jak powiedział profesor, związek to jest ciężka praca i kobiety chcą, by to mężczyzna pracował dla nich i na nie. To nie jest atrakcyjne, a dobrze wiemy, że posiadanie seksownego ciała to za mało, by zbudować związek. Tak naprawdę seks i wygląd to najczęstsze sfery rozwijane w dzisiejszych czasach. Rola matki, opiekunki domu, wsparcia mężczyzny, ciepła charakteru, czy więzi rodzinnych została zdegradowana. Ten trend będzie rozwijany, póki będziemy negować takie artykuły i nazywać je niezadowoleniem, zamiast zrozumieć systemowo wpływ na ludzkość, rodzinę, tradycje i wartości.

6. Cytując: Tak jak w XV, XVI, czy XVII wieku małżeństwo to instytucja finansowo-reprodukcyjna.

7. Często słyszy się od kobiet, że “jeśli zakochałabym się, to pieniądze nie miałyby znaczenia”. Zazwyczaj jednak ten warunek nie jest spełniony, bo kobieta zakochuje się dopiero, gdy widzi, że mężczyzna potrafi (lub będzie potrafił) uzyskać wysoki status, a co za tym idzie ma jeszcze wiele cech, w których ona potrafi się zakochać. Czyli najpierw pieniądze, pozycja i potencjał, później zakochanie. Rzadko kiedy jest na odwrót.

8. Zakochanie to emocja. Miłość to odpowiedzialność, czyny i decyzja. Jeśli kobieta wymaga miłości tylko do siebie, a sama nie czyni miłosnych czynów, to nie nadaje się na partnerkę. Oddzielaj szybko ziarno od plew.

9. Jeśli kobieta jest mocno związana z feminizmem, to będzie widzieć w sobie zawsze ofiarę i winić za wszystko co złe mężczyznę, nawet gdy sama jest prowodyrem negatywnych sytuacji. Takie kobiety nie są partnerkami, choć wierzą w swoją niezłomność. Trzeba je eliminować z rynku matrymonialnego, by dojrzały psychicznie i zrozumiały, że odpowiadają w 50% za stan związku, za to z kim są i jak ten ktoś może zostać “uformowany”. Bo jak mawia Lew-Starowicz, kobiety chcą nas zmieniać. I nierzadko trzeba się temu opierać, by nie utracić miłości, szacunku i pożądania po ich stronie. To zupełnie jak z nadopiekuńczym rodzicem. O tym więcej w moich innych tekstach, głównie o narcyzmie (NPD).

10. Kobiety najczęściej rozwodzą się, gdy mają wyższy, lub równy status społeczny z mężczyzną. Dlatego nie należy wierzyć w bajki o zostaniu do końca życia ze sobą, czy o to, że będą w potrzebie. Zazwyczaj w momentach słabości kobiety odchodzą, zdradzają i nie są lojalne. Pokazała to historia, także podczas wojen. Trzeba być zawsze przygotowanym na to, że kobieta nie jest dobrem stałym, mimo słów przeciwnych. Mężczyzna zawsze musi walczyć o to, by być najlepszą wersją siebie, wykorzystać swój potencjał do maksimum, pytać doradców, jeśli nie wie w jakim kierunku się rozwijać. Kobiety muszą zrozumieć, by mężczyźnie w tym pomagać i go wspierać, by razem dochodzili do czegoś dobrego. By tworzyli DRUŻYNĘ, a nie wzajemnie ze sobą rywalizowali. 

11. Przyjaciół poznaje się w biedzie. Jeśli sądzicie, że brak miłości to powód rozwodów i rozstań, to się mylicie. To właśnie brak przyjaźni W miłości jest głównym problemem.

Nie ma co przedłużać. Jeśli strona będzie aktywna i damy radę ją utrzymać, to jeszcze wiele ciekawostek będziemy zawierać w tekstach, wiele rad, wiele wsparcia i wiele uświadamiania, jaka jest dzisiejsza perspektywa związków i rodzin. Od tej prawdziwej strony, a nie tej, która leje miód na uszy tym, którzy są naiwni i zmanipulowani przez mainstream. Nie wygramy tego tak prędko, bo mentalność jest zakodowana głęboko, ale od czegoś trzeba zacząć.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂


Obserwuj nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

20
Dodaj komentarz

avatar
8 Zestawy komentarzy
12 Zestawy odpowiedzi
14 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
15 Autorzy komentarzy
KnowingSlawekLionheart1986Rodzynskierwww.chalupka.pl Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
TOT
Gość
TOT

Bardzo dobry artykuł. Przede wszystkim sam wywiad konkretny, gdzie można znaleźć wiele ciekawostek 🙂
A co do strony powoli do celu. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, ale musimy robić swoje. Społeczeństwo powolutko, ale budzi się 🙂

adas
Gość
adas

a stare strategie, gdzie panie farmaceutki poszukiwały panów na sąsiednim wydziale lekarskim, też należą do przeszłości. – oj tu się nie zgodzę. nadal większość farmaceutek jest w związkach z zawodami medycznymi, tyle, ze szalu macicy dostają po 4 roku, jest to związane z obciążeniem nauką na studiach, a w połowie 4 roku następuje lekka odwilż i jest więcej czasu. to faceci muszą na takie laski szczególnie uważać…. bo nie biorą jeńców

Pecet
Gość
Pecet

Moja dziewczyna jest farmaceutką, ale ja nie mam nic wspólnego z medycyną 😛 Tym niemniej ciekawe spostrzeżenie.

Knowing
Gość
Knowing

Może i nie masz nic wspólnego z medycyną, ale zapewne masz potencjał zarobkowy – no załóżmy, że jesteś ‘informatykiem/programistą’ a jak wieść gminna (nie do końca prawdziwa) niesie: wszyscy programiści/informatycy zarabiają grubą kasę (i są bardzo często wybierani na beta-providerów do wychowywania cudzych dzieci). Ciekawe jaka by była reakcja Twojej dziewczyny, jakbyś powiedział, że masz dość swojej profesji i masz zamiar pracować na budowie/zostać kierowcą autobusu lub pracować w sortowni śmieci.

Justyn
Gość
Justyn

Kocham rozum i realistyczne podejście. Dokładnie takie jakie przedstawia prof Szlendziak

Wojtek
Gość
Wojtek

Czy kobiety odczuwają pociąg seksualny do mężczyzny, który zarabia mniej? Czy chcą z nim uprawiać seks?

pytałeś to masz
Gość
pytałeś to masz

To pewnie zależy w znacznym stopniu od poziomu wykształcenia. Ja np jestem z dobrze sytuowanej rodziny i uważam oskarżenia o to, że “lecę na pieniądze” za bardzo obraźliwe. Mam natomiast koleżanki z niskim wykształceniem, które uważają że w mężczyznach interesujące są tylko pieniądze i jeśli im mówię, że dla mnie są nieważne, to uważają że się zgrywam, bo “wszystkie kobiety lecą na samochód”. Przykry jest fakt, że kończymy rywalizując o tych samych mężczyzn, ponieważ zwykle intelekt idzie w parze ze statusem społecznym (co najjaskrawiej widać na przykładzie panów u których brak obu).

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Skoro sama przyznajesz, że masz koleżanki, które uważają, że w mężczyznach interesujące są tylko pieniądze, to nie ma się co obrażać o oskarżenia, że kobiety “lecą na pieniądze”. Ja się nie obrażam na oskarżenia, że mężczyźni “lecą na wygląd”. Takie oskarżenia ekstrapolowane na moją osobę, bez uprzedniego poznania mnie, są dla mnie cenną informacją zwrotną o oskarżycielu, a ściślej rzecz mówiąc zdecydowanie częściej oskarżycielce.

Z tym, że intelekt idzie w parze ze statusem społecznym, to według mnie sprawa jest bardziej złożona. Ludzie z wysokim poziomem intelektu raczej nie chcą piąć się na sam szczyt drabiny społecznej, lecz zapewnić sobie w miarę przyzwoity poziom życia, dzięki któremu będą mogli się rozwijać. Bycie na szczycie tej drabiny to zazwyczaj cel narcyzów i psych/socjopatów, a jak wiadomo, do nich najbardziej lgną kobiety. Przykładowo taka osoba nie będzie kupować niepotrzebnych jej gadżetów, aby w ten sposób zaznaczyć swoje miejsce na drabinie społecznej. A już na pewno nie będzie afiszować się ze swoim majątkiem, bo to po prostu głupie, kiedy człowiek sam wystawia się złodziejom czy oszustom. W ten sposób jeśli mężczyzna nie jest ponadprzeciętnie przystojny, to z góry stawia się na straconej pozycji na “rynku matrymonialnym”. Konia z rzędu za znalezienie kobiety, która szanuje nie swoje pieniądze i nie oczekuje właśnie kupowania prezencików.

Takie twierdzenie jest podobne do tego, że ładny wygląd kobiety idzie w parze z jej miłym charakterem. Po części jest w tym prawda, bo działa wówczas efekt aureoli. Racjonalizacja.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Pozwól że dodam że ludzie na pewnym poziomie intelektualnym wiedzą za jak śliczna dziewczyna nie wybrała ich jak miła lat 16 a oni 18 tylko poszła łobuza bez karku(co ma akta grubsze niż książka telefoniczna), ale za to z sześciopakiem na klacie, to ona chce ich dla poczucia bezpieczeństwa a nie bo chce ich. Im dała swoją młodość a mądremu kosza. A potem jeszcze śmie pukać do tego faceta, zostanę twoją żoną. Lub jej matka się bezczelnie pyta kiedy zaprosisz moją córkę na randkę? Już to zrobił a ona mu się zaśmiała w twarz i była z Panem ładnym. To co wypadało by ją zaprosić do samochodu i zawieść do zięcia. (tego Pana Ładnego, czy łobuza jak go tam kto zwał).
Są faceci tak zdesperowani którzy biorą kogo kolwiek, by mieć seks. Np. Taki jeden facet. On sobie wziął laskę co mu dała kosza. W latach młodości dawała komu popadnie. Ćpała równo. Zaszła w ciążą ale dziecko urodziła martwe bo zmarło od narkotyków. Tak wykazała sekcja. Efekt w tej małej mieścinie wszyscy laskę nie lubią, bo kobiety wydały na nią wyrok wiec one ja gnębią oraz wszyscy faceci by się przypodobać tej grupie kobiet. Jeden wyjątek. Ona chce go na męża. On ja manił bajkami ze chce ślub i sobie poużywał. I wygonił i teraz ma inna. Jak on śmiał powie zaraz jakaś kobieta. A druga dobrze zrobił tak się robi z kurwami. Są inne pożadne np. ja. Prawda? A prawda jest ta ka że ona ma mój szacunek ze nie udawała po żadnej żyła jak chciała. Jak by nie była tak zniszczona narkotykami to by była coś warta ale i tak więcej niż te wszystkie porządne. Dlaczego?
Bo każda kobieta która dla ciebie jest taka porządna szanuje się ty ja bracie ubóstwiasz, była taką laską jak z pornusów dla innego faceta. Tak była taka szmatą co miałeś wcześniej i nie są nic warte dla Ciebie. Tylko ze te twoje szmaty są teraz takie super dla innego faceta i on by cię zabił za takie bajki. A ty wiesz co z nimi robiłeś. Przykro mi to pisać ale z twoją myszką też ktoś to robił. Ona była jego szmatą. Zanim stała się twoją ukochaną. A tak jakaś laska mi powie nie wszystkie. Tak nie wszystkie. Ale te które w młodości nie były twoje tylko innego i to jakiegoś maczo to sorry ale były jego szmatami. I nie tylko jego. Wystarczy brać dziewczynę w wieku 18 lat i po 5 latach studiów można myszkę do ołtarza zaprowadzić.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Tak jeśli facet jest nie ziemsko przystojny. ( jakoś to będzie) i mają w swoim otoczeniu faceta typu betę co będzie dziecko chował. Niestety. Pamiętaj jak się kobiecie zmienia front to nie dobrze. A nie wreszcze nas docenić.

Marek
Gość
Marek

No fajny tekst, trzeba przyznać, że wiele rozsądku w nim jest. Niemniej jednak od wywiadu z osobą przedstawianą jako naukowiec oczekiwałbym bibliografii do źródeł dowodzących tego co przytacza autor. Np. statystyki rozwodów itd. I jeden istotny błąd znalazł się w tekście. Otóż wbrew twierdzeniom autora problem niskiej dzietności nie wynika z trudności w znalezieniu sobie drugiej połówki. Gdyby tak było to pary, które już się dobrały miałyby wiele dzieci, a tak nie jest. Mają jedno, rzadko dwa. A jakby każdy Polak i Polka mieli po 1-2 dzieci to problem demograficzny nadal by istniał. Więc jest to wprowadzenie w błąd.
Reszta zgadza się z rzeczywistością, jednak dajmy ludziom szansę na podlinkowanie tej strony znajomym jako wartościowej merytorycznie i nie robiącej z nich głupców odwołujących się do szamanów czy stworzonych na potrzeby artykułów statystyk i dołączmy bibliografię ze źródłami tych informacji. Dla naukowca to chyba nie powinien być problem, a raczej nawyk.

Marcin
Gość

Marek – Pary które “już się dobrały” tak samo podlegają mechanizmowi hipergamii / poligamii i często jedna ze stron nie chce mieć kolejnego dziecka z tym partnerem. Np facet nie chce kolejnego bo kobieta juz go nie pociąga (jego konkretnie, nie znaczy że dla innych jest nieatrakc.), a kobieta nie chce bo szuka “lepszej gałęzi”. Dochodzi zwiększone ryzyko ekonomiczne, zasoby dziś dystrybuuje państwo (daje kobiecie pieniądze faceta pozbawiając go wpływu na to jak będą wydawane – alimentacyjny bonus) i to do panstwa kobieta ma większy “szacunek” niż do niego. Ciekawie skutki “rownouprawnienia” potwierdza prof. ZLS 11.20 https://www.youtube.com/watch?v=_a7L5JtAnx4

Kaja
Gość
Kaja

W moim przypadku i przypadku wszystkich moich
4 koleżanek rozwódek ,przyczyną rozpadu małżeństwa była zdrada męża a nie żaden inny powód.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

A znasz zasadę ze jak facet dostaje obiad w domu to nie stołuje się na mieście ? Dotyczy obiadu seksu rozmowy czy wsparcia emocjonalnego. Wszystko co może zapewnić mu drugi człowiek. Nawet facet ma potrzebę uwaga świętego spokoju. Mój dom moją twierdzą, wiec moja żona ma nie walczyć ze mną by sprawdzić czy jestem silny Natomiast jeśli chodzi o zdradę z inną kobietą to czy w domu jego małżonka zaspokajała jego potrzeby seksualne? Nie on nie jest zwierzęciem i ma kontrolować swoje popędy tylko zdrowym seksualnie mężczyzna i chce robić to bo to najśliczniejsza potrzeba/instyt jaką dostał od natury bo bez niego by nie było dzieci i nasz gatunek dawno temu by wymarł. A może jeszcze gorzej ukochana nie ma futra za 20 tyś. jak koleżanka to masz mi kupić takie futro za 40. Nie możesz to nie ma seksu aż mi kupisz. Bujdy piszę ? To możne pokarzę światu wasz poradnik jak manipulować seksem? Oto link:

https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4287-jak-kobiety-manipuluj%C4%85-seksem/

A tak rozumiem nie wszystkie tak robią. U nas nie wszyscy są pedofilami i faceci sami karzą tych pedofili za to co robią. I to bardzo mocno. A wy karzecie te kobiety co tak manipulują seksem? Nie ? To wniosek jest jeden. Pozwalacie bo to wam przynosi korzyść. Może mocne przykłady ale pięknie pokazują że wy nie jesteście tak święte za jakie chcecie wyglądać dla waszych mężów.
P.S. Jak by link nie dział za ileś lat to proszę wkleję co trzeba tutaj.:
Zasady, które musisz wprowadzić są proste: seks jest wtedy, kiedy ty masz na to ochotę. Nie kochasz się wtedy, kiedy twój mężczyzna jest podniecony. Robisz to, gdy ty sama jesteś w odpowiednim nastroju.
W zależności od twojej sytuacji możesz taki układ zaproponować bezpośrednio. Może się jednak zdarzyć, że twój mężczyzna nie przyjmie tych warunków. W takiej sytuacji lepiej wprowadzać twoje zasady stopniowo.
Aby ułatwić sobie to zadanie musisz zrobić dwie rzeczy:

– zniechęcić mężczyznę do inicjowania przez niego miłości,
– zachęcić do natychmiastowej reakcji na twoją inicjatywę wspólnego seksu.

Aby zrealizować pierwsze z zadań, musisz przede wszystkim unikać okazywania entuzjazmu kiedy twój mąż chce się z tobą kochać. Możesz powiedzieć, że „boli cię głowa”, albo niecierpliwie wpatrywać się w sufit lub oglądać swoje pomalowane paznokcie i nie wykazywać żadnego zainteresowania jego osobą. Nie pomagaj mu i nie mów czego pragniesz, leż spokojnie i zupełnie obojętnie. I pod żadnym pozorem nie pozwól sobie na osiągnięcie orgazmu wtedy, gdy to mężczyzna rozpoczął grę miłosną.

Jednocześnie to ty sama musisz rozpocząć inicjowanie seksu. Możesz to robić subtelnie lub zupełnie bezpośrednio. Możesz drażnić go miedzy nogami lub włożyć seksowną bieliznę. Lub możesz po prostu powiedzieć „chcę się z tobą dzisiaj kochać”. Lub po prostu zacznij się z nim kochać. W każdej sytuacji, w której ty rozpoczęłaś grę miłosną musisz pozwolić twojemu mężczyźnie w pełni i całkowicie cię zadowolić. Musisz bez żadnych zahamowań wyrażać swoją namiętność. Wzdychaj, płacz i krzycz znajdując przyjemność
w jego dotyku. Śmiało kieruj jego pieszczotami tak, aby sprawiały ci jak najwięcej przyjemności. Nie obawiaj się mówić mu, że odpowiada ci taka lub inna pozycja. Lub, że odpowiada ci właśnie to, aby cię pieścił ustami i językiem. Nie bój się wziąć pełną inicjatywę w swoje ręce.

Twój partner nauczy się w końcu, że seks rozpoczynany przez niego jest nieciekawy i frustrujący. Będzie się czuł trochę jak impotent, osoba nie licząca się i w końcu nauczy się, że sam zaczynając grę miłosną nie potrafi kobiecie dać satysfakcji. Równocześnie nauczy się, że kiedy odpowiada na twoją inicjatywę, to seks staje się fascynujący i satysfakcjonujący dla obojga. To tylko kwestia czasu, kiedy twój partner stanie się zależny od każdego twojego słowa czy gestu, czekając na okazję, by móc ciebie, a tym samym i siebie samego zaspokoić.

Jeżeli twój partner jest taki, jak większość mężczyzn, to jego pociąg seksualny w tej sytuacji znacznie wzrośnie. Jest to niebezpieczeństwo, na które musisz być przygotowana. Twój partner może się poczuć sfrustrowany tym, że stracił kontrolę na częstością kontaktów seksualnych. Jeżeli dodatkowo w nowym układzie częstość stosunków będzie dla niego zbyt mała, to jego zdenerwowanie będzie większe.

I tutaj musisz zastosować nowe rozwiązanie. Musisz umożliwić mu przejęcie w pewnym stopniu kontroli nad sytuacją. Robisz to pokazując partnerowi, co może zrobić, aby „wprowadzić cię w nastrój”. Tymi rzeczami może być na przykład wspólne wyjście do restauracji, mały prezent lub kwiaty. Ale nie powinnaś na tym poprzestawać. Jego działania, które mogą (i powinny) wprawiać cię w dobry nastrój to: zmycie naczyń, zrobienie prania, ugotowanie czegoś czy posprzątanie mieszkania.
.
Te propozycje najlepiej jest przedstawiać w czasie wstępnej gry miłosnej. Po prostu musisz mimowolnie wtrącić, że dziś masz ochotę na seks, ale mogłabyś mieć ją częściej, gdybyście częściej gdzieś wychodzili razem na obiad, lub gdyby czasem twój partner pomógł ci i zmył naczynia.

Partidiotka
Gość
Partidiotka

Dziękuję za ten artykuł! Mam wyższe wykształcenie i problem ze znalezieniem partnera, ponieważ większość dostępnych mężczyzn zachowuje się poniżej akceptowalnych przeze mnie standardów (alkohol, wulgaryzmy, niedojrzałość, megalomania połączona ze skandalicznymi brakami w wiedzy, antyintelektualizm, pociąg do łamania prawa i brak poszanowania savoir vivre, fascynacja kulturą nizin społecznych – np. Światem wg Kiepskich, itp). Teraz będę pamiętać, że w Polsce statystycznie niemożliwe jest znalezienie partnera, a jedynie towarzysza seksu, jeśli będę w stanie zaakceptować intelektualne niedostatki drugiej połówki. Zastanawia mnie tylko dlaczego problem z prostackim zachowaniem alkoholików i narkomanów dotyczył mnie i moich koleżanek jeszcze zanim poszlysmy na studia.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Wnioskuje że partnera szukałaś chyba po melinach, klubach lub na wyjazdach w stylu największy festiwal muzyki techno w europie. Prawdopodobnie masz duże wymagania co do wyglądu a mega przystojni alfa często posiadają te cechy które opisujesz. W moim środowisku jest masa mądrych, inteligentnych Mężczyzn i nie znam ani jednego alkoholika i narkomana. Nie spotkasz żadnego z nich w klubach a swoje partnerki poznawali w zupełnie innych miejscach niż opisałem wyżej. Przykro się czyta w jaki sposób przedstawiłaś obraz Polskiego Mężczyzny. Sądząc o sposobie w jaki wylewasz swoje frustracje w stosunku do Mężczyzn to jesteś na 99% feministką do tego strasznym narcyzem. Pokazujesz obraz swojej osoby jako ideał bez skazy a Mężczyzn z którymi miałaś do czynienia opisujesz jak śmieci… Takim Kobietom jak Ty nikt nie dogodzi 😉

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Weż tego brzydkiego i grubego ale na poziomie. Bo śliczny i na poziomie to rzadkość nie dla wszystkich starcza. Tobie zostało staro Państwo, odbicie super faceta innej lub wzięcie kogoś mniej urodziwego ale na poziomie.

www.chalupka.pl
Gość

może brak dobrych wzorców męskich, wychowanie tylko przez matkę? Na szczęście kobiety nie mają przymusu by z takimi facetami rozmawiać, a co do piero się wiązać? Czy jakiś mają?

Slawek
Gość
Slawek

Bardzo cenne informacje dziękuje