Bańka spekulacyjna na rynku matrymonialnym! Wpadłeś już w maliny?

„Jestestwo”! To argument jakiejś części kobiet, dzięki któremu wciąż udaje im się znaleźć naiwnych mężczyzn. Ci niestety lokują w nie sporo czasu i kapitału, doprowadzając do bańki spekulacyjnej na rynku matrymonialnym. W poniższym tekście postaramy się wyjaśnić Państwu przyczyny takiego stanu rzeczy i oczywiście spróbujemy doradzić w jaki sposób ustrzec się przed negatywnym trendem.

„Powiadały legendy, że na tym świecie kluczowa jest siła pieniądza.
Miałem to (nie)szczęście, że spotkała mnie kobieta za nos wodząca.
Ale że stary ze mnie wyjadacz to rzecz jasna nie jestem w ciemię bity.
Bardzo szybko ją przejrzałem, bo już wcześniej inne próbowały te chwyty.
Pociąg do manipulacji niestety coraz częściej wśród płci „pięknej” gości.
Tak już bywa jak z „piątki” robi się „ósemki” przy pomocy kreatywnej księgowości.”

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

„Kreatywna księgowość” w sferze wizerunkowej

Tradycyjnie rozpoczynam swoje przemyślenia od wierszyka, który pozwala wczuć się klimat sytuacyjny omawianego tematu. Mianowicie bańki spekulacyjnej, do której doszło na rynku matrymonialnym. Mogło do niej dojść wraz z rozwojem technologicznym, który nie tylko przynosi pozytywne przemiany, ale również te negatywne. Zawsze są jakieś plusy i minusy. Tak jest chociażby w przypadku branży kosmetycznej. To właśnie ona pozwala kobietom poczuć się piękniejszymi, niż są w rzeczywistości. Zatuszować na jakiś czas fakty. Oczywiście ten czas zależy od częstotliwości stosowania makijażu.

Niektóre Panie mogą być na tyle zdesperowane, że nawet podczas snu nie rozstaną się z nim. Z czasem niektóre kobiety mogą mieć na tyle zaburzony światopogląd, że zaczną wierzyć, iż ich prawdziwe ja to właśnie te w „objęciach” make-up’u i wszelkich dodatków. Co gorsza! Te należące do narcystycznej grupy zaczną zaliczać do swojej wyceny rynkowej tlenione włosy, wyrafinowany makijaż, okazałe paznokcie czy też filtry na Instagramie. Takie zachowanie ewidentnie kojarzy się z kreatywną księgowością, która przy pomocy pewnych sztuczek pozwala podnosić wyceny spółek. Dzięki takim zabiegom niektóre kobiety są w stanie znacznie podnieść swoją atrakcyjność. A wraz z tą fikcyjną maestrią podnoszą również swoje oczekiwania wobec mężczyzn. A wiecie co w tym jest najdziwniejsze? Że mężczyźni starają się spełniać te oczekiwania zamiast wyczuć podstęp.

Zastanówcie się dlaczego płcią piękną nazywana jest właśnie ta, która przy pomocy makijażu, farb do włosów, sztucznych paznokci czy nowinek technologicznych stara się notorycznie podnosić swoją atrakcyjność.

Dlaczego nie myślimy racjonalnie?

Warto zwrócić uwagę, że związek to nie jest tylko przygoda, ale przede wszystkim inwestycja m.in. czasu, kapitału czy energii. Jeżeli decydujemy się z kimś na związek to musimy mieć świadomość nie tylko wszystkich zalet, ale również konsekwencji, które wiążą się z tym. Myślę, że problemem większości mężczyzn jest to, że nie potrafią w opanowany sposób podchodzić do kobiet. O ile strzała amora może uderzyć i to jest normalne o tyle należy nauczyć się reagować bez niepotrzebnych emocji w takich sytuacjach. Czasami wygląd aniołka może przesłonić racjonalne myślenie i pojawi się wielu mężczyzn, którzy będą robić wobec siebie za adwersarzy, aby tylko zdobyć przy nieograniczonym budżecie względy danej kobiety.

Oczywistym jest, że na początku relacji wiele osób chce pokazać się z jak najlepszej strony. Być może dlatego wielu mężczyzn jest skłonnych do wszelakich poświęceń, aby zdobyć miłość. A będąc bardziej bezpośrednim rzekłbym, że kupić. Okazuje się, że w stanie tego zauroczenia wielu mężczyzn nie potrafi myśleć racjonalnie i przekalkulować sobie bilansu zysków i strat. Trzeba mieć świadomość tego jakie aktywa Ty możesz wnieść do takiej relacji i co możesz otrzymać w zamian. Jeżeli spotkasz kobietę, która uważa, że już za samo jej „jestestwo” powinna dostać wszystkie skarby tego świata to mam jedną radę – uciekaj jak najdalej!

Zwróćmy tutaj uwagę, że na rynkach finansowych większość inwestorów to mężczyźni. A proszę zwrócić uwagę na wyceny niektórych spółek. Na przykład w przypadku Netflixa cena przez zysk wynosi 117. Oznacza to, że ta Państwo potrzebujecie 117 lat, aby inwestycja w akcje tej spółki zwróciła się. I gdzie tu racjonalność? Tutaj zauważalna jest psychologia tłumu. Ludzie podążają za innymi. A historia już wielokrotnie pokazywała, że większość nigdy nie ma racji. Podobnie jak w przypadku wielu związków takiej racjonalności brakuje. Oczywiście należy na chłodno przeanalizować ile potrzebujemy wnieść do danej relacji a ile możemy otrzymać. Jeżeli okaże się, że nasz bilans jest ujemny i nic nie wskazuje, aby miał fundamenty, żeby w przyszłości przynosić większe zyski to należy najzwyczajniej w świecie wycofać się. Pisałem o tym w artykule pt.: „Inwestycja w kobietę, czyli jak ucinać straty”:

Inwestycja w kobietę, czyli jak ucinać straty

Być może kiedyś napiszę nawet artykuł o tym w jaki sposób dokonywać wyceny potencjalnych zysków i strat. Musiałbym na to poświęcić dłuższy artykuł i niewykluczone, że nie zabraknie matematyki, aby dokonać pewnych obliczeń. Czas pokaże.

Na pewno mogę Państwu odradzić wchodzenia w relację, która została przedstawiona na poniższym obrazku. Niestety trend zmierza w tym kierunku i coraz więcej pojawia się roszczeniowych kobiet, które są przekonane o swojej wyjątkowości, ale na rynku brakuje mężczyzn, którzy mogliby spełnić ich oczekiwania. W ostatecznym rozrachunku nie dojdzie do równowagi rynkowej. Co musi skończyć się rozczarowaniem.

Brak związku to też związek?

W środowisku spekulantów giełdowych mówi się, że brak pozycji to też pozycja. Biorąc pod uwagę, że rynek matrymonialny również rządzi się prawem popytu i podaży moglibyśmy stwierdzić, że brak związku to też związek. Z czego to wynika? Mianowicie z tego, że jeśli na rynku brakuje okazji inwestycyjnych to nie ma sensu inwestować kapitału w aktywa, które nie przyniosą odpowiednich zwrotów i należy poczekać, aby zdecydować się na wyłożenie kapitału. Ale należy śledzić rynek, bo być może pojawią się perełki inwestycyjne. Podobnie w przypadku związków. Nie ma sensu inwestować swojego kapitału, czasu czy energii w kobiety, które nie są w stanie zrekompensować naszych nakładów. Jeden z moich znajomych obraził się na mnie i stwierdził, że: „Są osoby, które po prostu lubią obdarowywać inne osoby prezentami”. I w tym nie ma nic złego. Należy nawet takie zachowanie pochwalać. Ale jeśli bez tych prezentów czy komplementów jakakolwiek relacja nie miałaby racji bytu to znaczy, że mamy do czynienia z wypaczeniem i oszukiwaniem samego siebie. Wspominałem już o tym, że miarą prawdy jest skuteczność. Jeżeli potrzebujesz płacić za miłość czy przyjaźń, bo inaczej jej nie otrzymasz jest to równoznaczne z tym, że gdybyś nie płacił to nie otrzymałbyś tych „usług”. Koniec-kropka. Nie ma sensu dorabiania jakiejkolwiek ideologii tylko zmierzyć się z prawdą. Często brutalną, bolesną, ale prawdą. Ból niestety jest wpisane w życie człowieka. I trzeba nauczyć radzić sobie z tym bólem emocjonalnym.

W dzisiejszych czasach zbyt wielu mężczyzn na siłę poszukuje związku. Zbyt często ulegają presji otoczenia. Wynika to z braku logicznego myślenia wielu osób, które przekładają swoją sytuację życiową, doświadczenia itp. pod inne osoby, doradzając im na siłę. Takie osoby niestety biorą te uwagi do serca i często angażują się, aby tylko znaleźć „miłość”. Najczęściej nie przynosi to oczekiwanych efektów. Mogę Państwu jedynie doradzić, abyście zdecydowali się na związek, kiedy spotkacie właściwą osobę. A kiedy Państwo spotkacie? Tego nie wiem i Państwo najprawdopodobniej też sami nie wiecie. Przyznam szczerze, że po raz ostatni znakomitą kobietę, z którą mógłbym związać się na stałe spotkałem kilka lat temu. Od tego czasu spotykałem interesujące kobiety, ale były istotne przeciwwskazania, abym z którąś z nich wszedł w długoterminowy związek.

Zauważyłem, że niektóre kobiety zachowują się jak piłkarze na rynku transferowym. Docelowym ich celem jest znalezienie się na samym szczycie. Oczywiście piłkarze bardzo często deklarują co jest dla nich szczytem, więc już na początku wiadomo czego można po nich spodziewać się. O tyle w przypadku kobiet takich deklaracji nie słychać. A jak już je wypowiadają to należy słuchać uważnie a nie traktować jak mrzonki. Bo jeżeli jakaś kobieta robi podchody, żeby być z Tobą, zmieniając przy tym gałąź na lepszą to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zostawiła również Ciebie w przyszłości. Na przykład jeśli nie uda się docelowo szybko zrealizować swoich planów. Bądź jeśli pojawi się ktoś kto pozwoli przyjść jej na gotowe. Kobiety są bardzo ostrożne. Bardzo rzadko decydują się na porzucenie obecnego mężczyzny jeśli nie mają pewności, że zapewnią sobie bezpieczne lądowanie. I tutaj kolejny paradoks polega właśnie na tym, że niektórzy mężczyźni również zachowują się irracjonalnie oraz narcystycznie. Są przekonani o swojej wyjątkowości i odrzucają myśl, że w przyszłości mogą zostać porzuceni jeśli znajdzie się ktoś lepszy. A logika podpowiada, że jeśli ktoś raz pokazał, że jest osobą o wątpliwej moralności i zasadach to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobił to ponownie. Panowie, bądźcie po prostu ostrożni i nie reagujcie emocjonalnie. Chłodna kalkulacja i bilans zysków i strat. Kobiety z resztą robią podobnie i dlatego warto się od nich uczyć.

Podsumowanie

W obecnej sytuacji, kiedy nie brakuje narcystycznych kobiet, których oczekiwania są nierealne w stosunku do czasów w jakich przyszło nam żyć należy szukać perełek inwestycyjnych. Jeżeli dane kobiety oczekują, że nie prezentując nic poza wyglądem mogą dostać wszystko to dlaczego mężczyźni nie mają prawa oczekiwać, że ich wkład w związek będzie przynosił dla nich zysk? Oczywiście tutaj każdy może mieć inną definicją zysku. Nie zmienia to jednak faktu, że mężczyzna musi mieć poczucie, że nie jest to związek jednostronny. Że jego nakłady zwracają się. Pamiętajmy, że związek to nie tylko burza hormonów, ale przede wszystkim inwestycja. Jeszcze kilkaset lat temu nikt tego nie ukrywał. Dzisiaj pod otoczką własnego interesu, takie kobiety decydują się na okazanie „miłości”, aby uzyskać odpowiednie korzyści. Zacznijmy nazywać po prostu rzeczy po imieniu. Albo nawet lepiej – zacznijmy myśleć o sobie i własnych potrzebach. To jest kluczowe. Każdy z nas ma uczucia i swoje potrzeby. I nikt z nas nie chce być przez kogoś wykorzystywany. A jest to możliwe proszę Państwa. Pod warunkiem, że nauczycie się Państwo reagować racjonalnie, a nie emocjonalnie i dalej będziecie czytać teksty o takiej tematyce. Najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie 🙂

Autor: TOT

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

58
Dodaj komentarz

avatar
10 Zestawy komentarzy
48 Zestawy odpowiedzi
17 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
17 Autorzy komentarzy
FanatykMGTOWLionheart1986PingwinologRedPillerPLtau35 Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zak
Gość
zak

Czołem 🙂 Dzięki za konkretny art.

CYTAT DNIA:

,,Pamiętajmy, że związek to nie tylko burza hormonów, ale przede wszystkim inwestycja. Jeszcze kilkaset lat temu nikt tego nie ukrywał., ,

pozdro.

TOT
Gość
TOT

Nie ma za co 🙂
Pamiętaj, że moje doświadczenia życiowe, czyli wychowanie pod kątem bycia samcem alfa przez samca alfa wiązały się nie tylko z plusami, ale również minusami. To jest coś za coś.
Tylko w przeciwieństwie do mojego ojca dążę do bycia tym pozytywnym a nie negatywnym.

Pjetras
Gość
Pjetras

A dzisiaj moja matka do ojca “kiedyś to przynajmniej rodzice podobierali w pary po rodzinie, statusie materialnym, pozycji społecznym i jakoś to działało” 😉

TOT
Gość
TOT

Bo nikt fikcyjnie nie udawał miłości tylko był to po prostu deal. Teraz wygląda to podobnie i tworzy się otoczkę. O ile sama otoczka nie jest problemem to problem pojawia się, gdy ludzie zaczynają wierzyć w tę otoczkę

Pamiętaj, że celem było przetrwania rodu i sprawienie, aby cały majątek przetrwał i w przyszłości powiększył się a wraz z nim członkowie rodziny. Namiętność jest dobra w romansach i na filmach. W normalnych związkach liczą się inne rzeczy.

Być może napiszę kolejny artykuł o problemach mężczyzn. Bo to oni głównie wierzą w tą otoczkę i że są tacy zajebiści. Nie uwzględniają, że jednak być może prawda jest inna i z czasem okazuje się brutalna. I być może po prostu podlegają eksploatacji zanim znajdzie się lepsze złoże. A być może są jedynie przystankiem do lepszego partnera.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Ta otoczka to chyba polega na tym że Kobiety mają bzika na punkcie opinii w towarzystwie. To tak naprawdę głównie je wzdraga przed zdradą. Dlatego cnotki które wyjechały do dużego miasta nagle prują się na lewo i prawo 😀 Kiedyś w autobusie słyszałem rozmowę dwóch delikwentek o tym że jedna z nich spotyka się z tzw kolegą i czy nie zdradza z nim swojego chłopka. Odpowiedź była mniej więcej taka: “Oszalałaś tu mnie wszyscy znają przecież to by zaraz wyszło” Nie wspomniała nawet słowem że nie zrobiła by tego przez wzgląd na niego i takie są praktycznie wszystkie Kobiety 😛 Kobieta teraz na pytanie czy wyjdzie z tobą na kawę nie opowie Ci że kogoś ma tylko żeby nie spalić mostu odpowie Ci “Sorry ale jutro pracuje”. Dzięki takim zagrywkom mają ciastko i mogą je ewentualnie zjeść w przyszłości. Może to była taka lekka dywagacja ale jakoś tak mnie naszło czytając ten świetny artykuł. Nie wiem jak można sklasyfikować takie zachowania? Podwójna moralność?

TOT
Gość
TOT

Być może tak. Nie robiłem ankiety na ten temat i dokładnych przyczyn nie znam. Wiem za to, że ta otoczka z pewnych względów istnieje. I być może dlatego, że lepiej udawać zakochanych niż wyjawić prawdę, że to po prostu biznes.

Wiem, bo mam koleżanki w dużych miastach. Zdradzają swoich chłopaków na prawo i lewo. Tam pozostają anonimowe. Z resztą moi koledzy robią podobnie. Działa to w dwie strony. O tym wszystkim wiem, ale mi to koło wętla lata. Nie moja wina, że uwierzyli w otoczkę zamiast spojrzeć prawdzie w oczy.

Mi kiedyś koleżanka, która ma chłopaka odpowiedziała, że ma chłopaka. Napisałem jej, że nie pytałem czy ma chłopaka (z resztą znam go osobiście) i czy chce wyjść na kawę. To nic nie odpisała. Ale na wspólnej imprezie robiła podchody. Nigdy nie usłyszałem odpowiedzi, że nie ma ochoty umawiać się na kawę i jest zajęta. Więc i tutaj jest metoda, że ma ciastko i może zjeść ciastko. Bo przeszkodzą jest chłopak. Jakby to nie było to nie byłoby problemu.

I tutaj też pojawia się bariera u takich dziewczyn. Bo one wiedzą, że znam ich chłopaków i istnieje ryzyko, że wyda się. Dlatego zazwyczaj robią podchody, aby bezpiecznie zmienić gałąź.

U mnie też jest inny problem. Jestem osobą dosyć tajemniczą. Więc informacje na mój temat zbierają od moich znajomych. A z racji, że większość społeczeństwa nie myśli logicznie to opowiadają na mój temat często rzeczy niezgodne z prawdą albo po prostu tak jak im się wydaje (dokonują analizy na bazie własnego a nie mojego życia). I takie dziewczyny często są rozczarowane, bo okazuje się, że ich wyobrażenia były kompletnie nieprawdziwe.

Myślę, że jakby wielu moich znajomych przeczytało moje artykuły, w tym ten czy inne o stop-lossach to zrozumiałoby dlaczego nie decyduje się na związki długoterminowe 🙂

Paweł
Gość
Paweł

Nie wiem jak można sklasyfikować takie zachowania? Podwójna moralność?

Raczej podwójne standardy. Większość damsko-męskich podwójnych standardów istnieje tylko dlatego, że tzw. “samce beta” (czytaj: “męskie pipy”) dają sobie wchodzić na głowę narcystycznym księżniczkom czy innym toksycznym kobietom, które są wiedzione feministycznymi i liberalnymi demagogiami. Panowie, trochę szacunku do siebie a przede wszystkim stanowczości.

A tak przy okazji, kolejny świetny artykuł autora. Wielkie dzięki za kolejną dawkę wartościowej wiedzy na temat relacji damsko-męskich.

TOT
Gość
TOT

Mi same kobiety mówią, że nie lubią pantofli. Ale mi to mogą powiedzieć. Swoich chłopaków nie chcą obrażać. Z resztą wielu moich znajomych mogłoby zejść na zawał, gdyby poznało prawdę. Zbyt duże stężenie mogłoby źle odbić się na ich zdrowiu. Być może kiedyś poinformuję ich, że piszę takie artykuły 🙂

Nie ma za co. Im więcej osób uświadomionych tym lepiej. Bo rynek został zepsuty przez nice guy, betaproviderów czy betabankomatów 😀

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem. Rynek został zepsuty przez feminizm (szczególnie agresywny) i media. Wyżej wymienieni nice guy to tylko produkty tego systemu 🙂

Szymek
Gość
Szymek

Dobry artykuł i bardzo dobrze powiedziane słowa, żeby czekać na właściwą kobietę, a nie być w związku z kimś o wątpliwych zasadach moralnych, ja póki co wkleję tu link obrazujący jak wyglądały związki kiedyś i dziś https://www.youtube.com/watch?v=ycBNAU_8CKk

TOT
Gość
TOT

Przestałem oglądać filmik na 6 minucie. Miałem okazję w życiu pracować umysłowo i fizycznie. I stwierdzam, że praca fizyczna nie ma podjazdu do pracy intelektualnej. Czasami aż po prostu przyjemnie popracować fizycznie, bo nie ma takiej spiny i człowiek ma czystą głowę.

A kiedyś w pary ludzie dobierali się po prostu poprzez rodziców i tyle. Miałem okazję rozmawiać na ten temat z moją śp. babcią, która żyła przed II wojną światową. Zawsze było jakieś uczucie, ale zdrowy rozsądek górował nad emocjami.

sebastian86
Gość
sebastian86

obtapetuje sie taka i zaraz zmienia login na “PatrzAleNieDotykaj”;p

TOT
Gość
TOT

Najlepiej nawet nie patrz. Bo jak dobrze się przyjrzysz to można zobaczyć pryszcze pod tapetą. Mi nie przeszkadza, że kobiety malują się. Mi przeszkadza, że im wydaje się, iż ta tapeta to są one. A prawda jest zupełnie inna.
Podobnie jest z mężczyznami na sterydach. Kłamią, że nie biorą, aby inni myśleli, że mają taką super genetykę 🙂

sebastian86
Gość
sebastian86

albo jeszcze lepszy nick “nieDlaCiebie” ;p

TOT
Gość
TOT

Wiesz, że jak kiedyś się zapuściłem i pewna kobieta mnie nie znała to traktowała mnie z arogancją. Jak zbiłem wagę (sporo) to potem starała się o moją atencję? Kobiety nie myślą długoterminowo. Lubią gotowe produkty. Jak względnie jesteś przystojny, ale masz nadwagę to zrób fajną formę, znajdź fajną pracę i będą do Ciebie wzdychać. Tylko skoro moja atrakcyjność wzrosła a ich się nie zmieniła to dlaczego mam zwracać na nie szczególną uwagę? 😀

sebastian86
Gość
sebastian86

nadwagi nigdy nie mialem 🙂 ale jako ze nie jestem wysoki to chyba chociaz miesnie trzeba zbudowac 🙂

Rozczarowany
Gość
Rozczarowany

Kika pytań.

Dlaczego ładne dziewczyny często są takie nadęte, ważne? W autobusach, w galeriach widuję rozjaśniane blondynki. Idą ważne, na nikogo nie spojrzą. Głowę mają wysoko uniesioną. Na innych patrzą z wyższością.

Pytałem o to kolezanek. Usłyszałem – są ładne i mogą sobie na to pozwoić.
Jednakowoż jest pewien szkopu, który niweluje ten argument.

1 – one są ładne, ale pełno jest ładnych. Więc to żaden argument. Jedna jest ładna i chodzi ważna, a parę metrów dalej idzie równie atrakcyjna babka.

2 – ok, one są ładne, ale nie są BARDZO ŁADNE, CZY PIĘKNE. Są “tylko” ładne. Więc jak mogą mieć o sobie takie mniemanie skoro są ładniejsze?

3 – są ładne, ale najczęściej idzie to w parze ze sporą tapetą. Większość dziewczyn bez makijażu odbiega od poziomu jaki prezentują w makijażu. Skoro tak jest i one wiedzą, że bez makijażu nie są takie ładne to skąd u nich wysokie mniemanie o sobie?

TOT
Gość
TOT

Na mnie spoglądają i oblizują na usta. Nawet często uśmiechają się czy same zagadają. Napisz, że na Ciebie po prostu patrzą z wyższością, jeśli w ogóle spojrzą. Po prostu nie są Tobą zainteresowane, bo czuję się lepsze, ważniejsze i atrakcyjniejsze. O tym będzie kolejny artykuł.

AD.1
Kobiety są narcystyczne, więc są przekonane o swojej wyjątkowości. Ich wyjątkowość jest bardzo szybko sprawdzana, gdy okazuje się, że w ciągu 1-2 lat na studiach nie znajdują milionera z własnym mieszkaniem, super pracą, znakomitą sylwetkę. Wtedy okazuje się, że ich mniemanie o sobie jest nieprawdą. Zawsze tłumaczyłem dla moich koleżanek, że takich ładnych dziewczyn z prowincji do dużych miast przyjeżdża cała masa. Więc statystycznie nic się nie zmienia. I pojawia się ból emocjonalny.

AD.2
Atrakcyjność to względna ocena. Znam dziewczyny, które w mojej ocenie są śliczne i mają tylko 300-400 followersów na Insta. A znam takie, które są po prostu ładne i bez szału i mają po kilka tysięcy followersów. Większość kobiet jest przekonanych o swojej wyjątkowości, która szybko zostaje sprawdzona. Miarą prawdy jest skuteczność.

AD. 3
Skąd takie mniemanie? Proszę przeczytać tekst. Osoby narcystyczne wierzą, że ich prawdziwe “ja” to właśnie w makijażu, tlenionych włosach, seksownej sukience i długich paznokciach. Wypaczają, że ich prawdziwe “ja” to te przeciętne dziewczyny bez makijażu, tlenionych włosów i super ciuchów.

Masz jeszcze jakieś pytania?

Rozczarowany
Gość
Rozczarowany

Tak mam. Dziewczyny w miarę ładne nie zwracają na mnie uwagi. Im ładniejsza tym gorzej. Są wyjątki lecz zdarza się to rzadko. Najczęśniej czuję się niechciany przez te dziewczyny. Uważam jednak że jestem z wyglądu ok. Nie jestem brzydki, może nie jakieś ciacho, ale całkiem przystojny. Problem w tym, że gdy one się wymalują zwiększają swój poziom urody – stają się z 5 np 7. Czuję intuicyjnie że gdyby nie były w makijazu miałbym większe szanse. Koleżanki wybiajją mi to z głowy. Jak uważasz?

A i jeszcze jedno. Te takie mało urodziwe – z twarzy i sylwetki, z nimi nie mam problemów by pójść do łóżka rozkochać. Wychodzi mi to lekko. Jednak z ładniejszymi w ogóle nie wychodzi. Nigdy nie byłem na randce z ładną dziewczyną. Wszystkie z ktorymi wyszło byy mniej niż przeciętne

Wkurza mnie że widząc ładna dziewczyne, ona m sie za kogos lepszego. Jestem przkeonany ze bez makijazu by wygladala mniej atrakcyjnie ode mnie.

TOT
Gość
TOT

Co ja Ci poradzę, że nie zwracają uwagi na Ciebie? Może wydaje Ci się, że jesteś całkiem przystojny, ale tak nie jest? Może faktycznie wyglądałbyś lepiej niż one bez makijażu? Ale one patrzą na siebie przez pryzmat makijażu. Są pewne sztuczki, ale kosztowne i czasochłonne, aby podnieść swoją atrakcyjność.

Dla takich kobiet będziesz atrakcyjny dopiero wtedy, gdy uświadomią sobie, że wszystko co miały najlepsze odeszło w niepamięć.

Bo kobiety podświadomie szukają samca lepszego od nich. Samca, który będzie dla nich atrakcyjny i budził w nich respekt. Nie raz miałem przelotne romansy z dziewczynami z twarzą modelki. Różnie to w życiu bywa, bo atrakcyjność to pojęcie względne. Ale jeżeli masz seks z przeciętnymi dziewczynami to znaczy, że jesteś wyżej od tych przeciętnych, ale niżej od tych ładnych. Miarą prawdy jest skuteczność.

Ma się za lepszego, bo kobiety gdzieś do 27-30 roku życia są przekonane o swojej wyjątkowości. Upływ czasu uświadamia im, że jednak tak nie jest. Możliwe, że prezentujesz się lepiej niż one. Ale one są narcystyczne, budują swoje ego na lajkach i wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. A jak okaże się, że tak nie jest to one stoją otworem przed światem.

Mogę Ci doradzić jak podnieść swoją atrakcyjność. Opowiedz mi trochę o swoim zachowaniu. Jak Twoja samoocena, pewność siebie? Jak się poruszasz? Jak się zachowujesz?

Miałem takie sytuacje w życiu, że na imprezach wokół mnie kręciło się kilka kobiet, gdy inni koledzy musieli obejść się smakiem. Potem nie zapraszali mnie na imprezy, bo wiedzieli, że znowu obejdą się smakiem 😀

Rozczarowany
Gość
Rozczarowany

Poruszam energicznie, z werwą. Przez znajomych jestem postrzegany za pewnego siebie. Niestety brakuje mi trochę tych cm, Mierzę bowiem równe 170. Z twarzy uwierz, więcej niż przeciętny. Włosy czarne, spore oczy, męskie rysy. Jestem spoo. Problem w tym, że wiele dziewczyn mnie nie dostrzega. Nie wysyła sygnałów. Na imprezach te ładne i więcej w ogóle mnie nie zauważają. Z mniej niż przeciętnymi radzę sobie bardzo dobrze. One często pytają, jak ktoś taki jak ty, przystojny, ułożony, z poczuciem humoru nie ma dziewczyny. Przecież one powinny za tobą biegać. Jakoś ładniejsze tak o mnie nie myślą. Nie otrzymuję od nich żadnych sygnałów. Chodzą ważne, z nadętą miną. Odnoszę wrażenie, że mają siebie za nie wiadomo kogo. A przecież to zwykłe dziewczyny. Bez tego makijazu wyglądayby o wiele słabiej.

TOT
Gość
TOT

Przez znajomych, ale czy przez kobiety? Znam facetów, którzy są pewni siebie w męskim gronie a wśród kobiet robią się niezauważalni. Czyli mamy poważny problem 170 cm. To mało. Dla kobiet wzrost jest istotny. Bo jeśli jesteś niski i masz słabą sylwetkę to kobieta nie będzie czuła się przy Tobie bezpiecznie.

Być może te mniej przeciętne są Twoim przeznaczeniem? Bo mnie akurat bardzo atrakcyjne dziewczyny pytają dlaczego nie mam dziewczyny. Albo pytają kogoś z mojego otoczenia. Te mniej atrakcyjne wiedzą, że nie mają większych szans. Ale próby czasami pojawiają się.

Bo kobiety są hipergamiczne i szukają samca lepszego od siebie. Jeżeli tak o Tobie nie myślą to w ich odczuciu nie jesteś od nich lepszy. Nie masz nic co mogłoby sprawić, że byłyby Tobą zainteresowane. Oczywiście możesz je przekupić, ale musisz mieć świadomość, że to zrobiłeś.

Wyglądałby o wiele słabiej bez makijażu, ale mają ten makijaż. I w ich odczuciu to ich prawdziwe “ja” to w tym makijażu. Przeczytaj dokładnie tekst to zrozumiesz.

Nie ma super metod, które sprawią, że będziesz bardziej atrakcyjny od tak. Możesz podnieść swoją atrakcyjność dzięki zbudowaniu dobrej sylwetki, zarostowi itd. To Twój wygląd. Możesz też podnieść status społeczny i zasób portfela, ale tutaj jest ryzyko, że będą z Tobą dla kasy.

Powiedz czego konkretnie oczekujesz?

Rozczarowany
Gość
Rozczarowany

Mimo wszystko bez makijażu nie są tak ładne i często widziałem dziewczyny ładne, które pozbawione sztuczności prezentowały się słabiej. Uważam, że większość tych ładnych, z wysoko uniesioną głową bez makijażu byłoby łatwiejsza. Kolega powiedzia mi ciekawą rzecz – założę się że gdyby one nie miały tylu makijazu mielibyśmy szansę.

Wzrost, nie no wydaje mi się że to przesadzone. 170 to aż tak mało nie jest. Sporo dziewczyn twierdzi, że te cm są dla nich bez znaczenia. znajome mówiły, że niektóre z nich nie lubią wysokich, albo nie przywiązują wagi do wzrostu, może być mężczyzna zarowno wysoki, jak i niski.

Nie podoba mi się jednak to, że jacyś typowie mają fajne laski, a ja nie. Oni ani nie są przystojniejsi, ani inteigentniejsi, ani nie mają więcej pieniędzy.

TOT
Gość
TOT

Nie są, ale patrzą przez pryzmat makijażu. Napisałem o tym w tekście. Może Ci się to nie podobać, ale tak się dzieje. Byłoby łatwiejsze, ale nie chcą być łatwiejsze. Będą dla Ciebie łatwiejsze jak będą koło 30-tki. Ale mają makijaż i nie masz szans. Nic nie zrobisz. Możesz poprawiać siebie, ale ich nie zmienisz. One potrzebuję czasu na zmiany. A póki mają adoratorów to nie masz szans. I albo to zaakceptujesz albo będziesz nieszczęśliwy.

W Twojej ocenie to nie jest mało. Ale w ich ocenie jest to mało. To kobieta wybiera faceta nie odwrotnie. Otwiera się na danego mężczyznę. Jeżeli na Ciebie nie otwiera się to znaczy, że nie jesteś dla niej atrakcyjny. Znajome mówiły. “Po owocach ich poznacie”. Kobiety zwykle mówią jedno i robią drugie. Nie przywiązuj uwagi do słów tylko do czynów.

W Twojej ocenie się nie są przystojniejsi, ani inteligentniejsi czy nie mają więcej pieniędzy. Być może masz problemy sam ze sobą. Skoro inni mężczyźni mają więcej seksu, są podrywani to znaczy, że w oczach kobiet są atrakcyjniejsi od Ciebie. Miarą prawdy jest skuteczność.

Dlatego pojawi się kolejny tekst. Bolesny, ale potrzebny.

Nie wiem czego oczekujesz? Że napiszę Ci, że jest inaczej? Jak kobiety Ciebie nie chcą to znaczy, że nie jesteś dla nich atrakcyjny. Nie jesteśmy od tego, aby mówić o magicznych sztuczkach podrywu. Jak się nie podobasz kobiecie to nic nie zrobisz. Takie są realia. I tyle. Możesz czuć się piękny, ale to piękno jest weryfikowane. Jak nie patrzą na Ciebie jak na obiekt pożądania to niekoniecznie jest tak jak myślisz. Nikt nie mówił, że prawda nie będzie bolesna.

Rozczarowany
Gość
Rozczarowany

Panie , nie pierdol Pan. Takiś niby porządany, a pierdoły wypisujesz zamiast gzić się w łóżku z tymi co oblizują usta.

TOT
Gość
TOT

Rozumiem, że boli Pana prawda? Chciałby Pan, żebym napisał, iż jest Pan idealny, ale to jakaś wina tych kobiet? Nie. Jeżeli Pana nie zauważają to znaczy, że nie jesteś Pan dla nich atrakcyjny. Koniec kropka. Nie ma tutaj nic odkrywczego.

Pierdoły? Rozumiem, że prawda boli? Jeżeli Pan jest taki przystojny to dlaczego Pana nie zauważają? Dlaczego Pan mocno przeżywa? Zazdrości Pan inny<

Akurat na dzisiaj już jestem umówiony. Nie samym seksem człowiek żyje, aby poświęcać mu 24/7. Ale jak komuś tego brakuje to widocznie tak jest. Na pewnym etapie życia są ważniejsze rzeczy. Ale to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

To ja opowiem o sobie ciekawostkę… Jestem wysoki, mam typ budowy, który się ludziom podoba. W ogóle wielu ludzi na mnie patrzy, w większości mężczyzn (oczywiście ci mężczyźni patrzą na mnie głównie za dnia, bo wieczorami mijający mnie mężczyźni w zbliżonym wieku, bardzo często kierują wzrok w chodnik, trawnik, czy w ogóle gdziekolwiek byle nie w moje oczy).

Jako że przez lata przyzwyczaiłem się do spojrzeń ludzi, w żaden sposób nie krępuje mnie spotkanie z kimś wzrokiem i idąc sam spoglądam im w oczy. I ten wyraz twarzy, jaki dość często widzę u kobiet, normalnie mnie zdumiewa – coś w rodzaju pogardy/oburzenia, że w ogóle spojrzałem jej w oczy, zamiast pokornie wpatrywać się w ziemię. Trafiają się też spojrzenia przyjazne, uśmiechy, ale jest ich mniej. Ale to oburzenie, jakbym co najmniej kilka minut namawiał ją na randkowanie i ona chciałaby mi jak najwyraźniej pokazać, że nie jest zainteresowana… ciekawy fenomen.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

@Fanatyk
Też jakimś tam alwaro nie jestem a 183 cm to chyba teraz taki średniak bo jak widzę młode pokolenie to Mężczyźni choć trochę wyglądają jak transy bardziej to faktycznie są coraz wyżsi. Sam dostaje głównie pogardliwe spojrzenia ale wzroku nigdy nie odwracam i odwzajemniam pogardę pogardą . Jako że jestem zajęty to mam wyje… ale jest to zabawne. Tym bardziej że widać że “młodszawe” mają teraz napompowane ego przez Facebooka i Insta. Potem taka 4-6 wozi się jak by była co najmniej 9. Wygląda to tak komicznie że czasem mi ich szkoda 😀

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

@Lionheart: czy w ich przypadku to ego, czy nie ego, to nie potrafię ocenić, nie będąc w ich skórze. Miałem również takich kolegów, którzy nie przepuścili praktycznie żadnej okazji do próby podrywu, selektywność zupełnie zerowa… bycie odbiorcą dużej ilości zalotów w rodzaju:

Byle jak najwięcej prób, a jeśli się uda to dopiero może zacznę się zastanawiać czy ta dziewczyna w ogóle mi się podoba.

Może być męczące i powodować taką właśnie reakcję obronną, jaką obserwujemy. To taka jedna z moich hipotez – wysnuta co prawda ze słuchania co niektóre kobiety mówią, a jak wiemy ich słowa nie muszą odzwierciedlać prawdy, ale jednak mogą.

Maja
Gość
Maja

Zaobserwowałam coś zupełnie takiego samego, tylko że z meżczyznami. Nieważne jak natrętnie bym się na nich nie patrzyła przechodząc obok – nos wysoko, patrzy przed siebie ewentualnie w smartfona. Nie tylko ci najprzystojniejsi tak mają, ale również bardzo przeciętni. Spoglądają jedynie bardzo nieatrakcyjni a i to nie zawsze.
Aha, dodam że pasztetem nie jestem, ale sporo mi brakuje do bycia instagramową księżniczką. 😉

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Chętnie odpowiem dlaczego ja często nie patrzę: bo zachowuję się naturalnie. Jako że w pewnym sensie “wypisałem się” z naszej kultury, która nakazywała mi mieć obsesję na punkcie szukania tzw. partnerki, to i kobiety przestały być obiektem jakiegoś wyjątkowego zainteresowania – w danym momencie może mnie zainteresować wygląd/zachowanie: mężczyzny, kobiety, dziecka, psa, kota, ptaka, przejeżdżający samochód,…

Czyli czasem spojrzę, czasem nie. Ale generalnie, gdy ktoś na mnie spojrzy i ja to zauważę, nie robię miny oburzenia, jaką prezentuje w analogicznym przypadku sporo kobiet.

misiugo
Gość
misiugo

Ciekawe zagadnienia poruszacie na tej stronie. Czytam artykuły od niedawna. Moge powiedzieć, że znalazłem tutaj ubrane w słowa moje dość mgliste i niewyraźne przeczucia dotyczące związków, natury kobiet itd. Prawda próbowała się jakoś przebić do świadomości. Powoli zacząłem rozumieć zachowania kobiet, jakich byłem świadkiem w przeszłości. Ehh żebym parę lat temu taką wiedzę miał pewnie inaczej pewne sprawy by się potoczyły. Dzięki za otwieranie oczu.

TOT
Gość
TOT

Nie ma za co. Miarą prawdy jest skuteczność. Otwieramy oczy, bo jest to konieczne. Kiedyś jak ktoś musiał statusem czy zasobami przekonywać kobietę do związku to był to po prostu deal. Teraz tworzy się otoczki miłości, które nie są prawdziwe. Otwieramy oczy, bo zbyt wiele osób żyje w matrixie. A prawda niestety bywa bolesna. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Nie przejmuj się. Nigdy nie jest za późno. Nie patrz przez pryzmat wieku tylko algorytmów. Wiek to tylko liczba, która niewiele mówi.

Quiksilver
Gość
Quiksilver

Mając 25 lat i bycie singlem od grubo ponad roku mam często wrażenie że chyba już nie zbuduje nowego związku .Wgl nawet Poznanie nowej kobiety jest cholernie trudne czego nie byłem świadom .Wszystko tak szybko sie zmienia gdzie Jeszce jakieś 5 lat temu nawiązanie relacji było dla mnie łatwiejsze .I sam zadaje sobie pytanie czy to ja stałem się słabeuszem w relacjach z kobietami, czy to one ulegają tak szybkiej destrukcji jak to czesto jest tutaj opisywane.

TOT
Gość
TOT

To prawda, że z czasem ciężej nawiązać relację, bo nasz punkt widzenia nie zawsze musi pokrywać się z czyimś punktem widzenia. Aczkolwiek są ludzie, którzy tworzą szczęśliwe związki koło 30-tki czy nawet 40-tki. Być może Ty się po prostu zmieniłeś i Twoje życie? Pamiętasz siebie sprzed 5 lat? Pytanie brzmi czy jesteś wciąż takim samym człowiekiem? Ja też miałem sytuacje w życiu, gdy nie poznawałem samego siebie. I czułem się co najmniej dziwnie. Ale to były momenty. Czasami dłuższe. Czasami krótsze. Ale momenty.

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

@Quik
Będzie tylko gorzej bo w okolicach 30 nie będziesz widział żadnych racjonalnych powodów żeby się wiązać.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

“Problem” z trudnościami w poznawaniu kobiet to jeszcze pół biedy. Gorzej, że w tym wieku także relacje koleżeńskie zaczynają wymierać, a tworzenie nowych przyjaźni jest potwornie trudne (m.in. ze względu na wszechobecny strach przed sugestiami homoseksualizmu).

Lionheart1986
Gość
Lionheart1986

Swoje sugestie mogą sobie wsadzić we doope 😀 Sam masz się dobrze czuć ze sobą. Znajomości jest bardzo łatwo nawiązać tylko musisz znaleźć sobie jakąś fajną męską pasje. Polecam Ci ASG poznałem masę fajnych ludzi płci obojga 😛

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

No niestety, sugestie działają. Gdy mam okazję, nawiązuję interakcję z ludźmi (tak w 95% przypadków mężczyznami, 5% kobietami) i niestety w przypadku mężczyzn widzę silną zależność, że ci którzy mają “female validation” są bardziej swobodni od kawalerów, nie mających tzw. partnerki. Łatwiej nawiązać z nimi swobodną rozmowę, ale praktycznie niewykonalne jest dojście do stanu, w którym towarzystwo tego człowieka będę miał odpowiednio długo i często – wiadomo – do samodzielnej dyspozycji ma wydzielone niewielkie skrawki czasu.

Z kolei kawalerowie są przeważnie mocno skrępowani, co zauważam bardzo wyraźnie. Z resztą, pamiętam jak sam byłem skrępowany jeszcze kilka lat temu.

Ikona Pulpitu
Gość
Ikona Pulpitu

Dzień dobry. Mam pytanie do czytelnika TOT. Widzę, że jesteś najczęściej piszącym artykuły czytelnikiem. Czy to jakaś stała współpraca, a może się znacie z autorem? Macie podobne poglądy. Mam też prośbę do obu panów. Czy znalazłbyś się dla nas jakiś tekst o tym dlaczego mężczyźni tak mocno na seks patrzą, a nie sferę uczuciową, pasje kobiet, intelekt, wykształcenie? Słyszymy zewsząd, że mężczyźni boją się inteligentnych kobiet. Czy do nich nie można mieć uczuć? Czy może mówią tak mało seksowne kobiety i zastępują to wmawianiem sobie inteligencji? Zanalizujecie to?

TOT
Gość
TOT

Piszę artykuły na tyle na ile czas mi pozwala i na tyle ile mam siły, żeby coś napisać. Czasami jak to w życiu nie mam siły, aby cokolwiek napisać. To dłuższa historia. Nie chodzi o to, że nie jestem w stanie fizycznie tego zrobić. Po prostu brakuje mi werwy czy nie zawsze sprawia mi to przyjemność. Mamy jesień.

Mamy podobne poglądy pewnie dlatego, że miarą prawdy jest skuteczność. I jeżeli ktoś to akceptuje to rozumie nasze teksty. Nawet jeśli w pierwszej fazie mogą wydawać się bardzo bolesne. Tak może być. To nic dziwnego. Ale tylko prawda może nas wyzwolić. Nie zawsze jest taka jaką chcielibyśmy usłyszeć. Ale to prawda sprawia, że jesteśmy w stanie rozwijać się i przezwyciężać pewne rzeczy.

Być może kiedyś napiszę. Ale ma to związek z tym, że mężczyźni podświadomie też szukają kobiety o silnych genach. Takiej, które zapewni im silne, piękne i zdrowe potomstwo. Uczucia, intelekt czy pasja nie mają konkretnej miary. Nie są widoczne i namacalne.

Mężczyźni boją się inteligentnych kobiet? Słyszałem takie hasła, ale wypowiadane są najczęściej przez kobiety, które nie są w stanie zaakceptować, że nie są z jakiegoś powodu atrakcyjne dla mężczyzny. Jest takie arabskie powiedzenie, że kobiety przyciągają mężczyznę wyglądem a zatrzymują charakterem. Myślę, że tutaj jest ogromne ziarno prawdy.

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

Według mojego skromnego – ale jednak – doświadczenia i obserwacji wynika, że mężczyźni bardziej się obawiają skompromitowania siebie w oczach kobiety niż samego tego faktu, że jest inteligentna. Mam też wrażenie, że mężczyźni mają szerszy wachlarz gustów co do damskich cech niż kobiety w stosunku do męskich cech. Śmiało mogę powiedzieć, że wbrew ankietom mężczyźni bardziej cenią inteligencję i pasje niż kobiety w mężczyznach. Z męskiej strony często kojarzy się z nieszablonowością; podpowiada, że dziewczę nie jest nudne.
Osobna kwestia to ostatnie poruszone przez ciebie zdanie. O ileż widziałem dziewczyn które tylko kreują się na inteligentne, pasjonujące i oczytane… Tylko że często ta podróżnicza pasja ogranicza się do kolejnych plaż, oczytanie – do najbardziej modnych pozycji, inteligencja – wykorzystywana głównie do manipulowania innymi.

Pingwinolog
Gość
Pingwinolog

Mam nieodparte wrażenie, że najwięcej wyniosą do budowania relacji osobnicy typu “uśpionego alfy”. Mnie osobiście reguły “gry” opisane w tekście trochę przytłaczają i powodują kierowanie myśli w stronę MGTOW. Nie ma tu obrażania się na te reguły czy negowania ich. Po prostu wydają się nieopłacalne do spełnienia, posługując się terminologią ekonomiczną. Szczerze mówiąc z perspektywy bety, który np. na loterii genetycznej wygrał mocarne 1,70 wzrostu (nie ma co się czarować chłopaki – wedle współczesnych damskich standardów to pchełka) ciężko wskazać na jakieś szanse.

Ktoś powie pewność siebie. Nie oszukujmy się, w męskim świecie pewność siebie i powodzenie wśród kobiet są ze sobą sprzężone. Jeśli ktoś nie ma drugiego, musi naprawdę mocno nad pewnością siebie pracować. Z perspektywy alfy może to wydawać się naturalne, nie jestem jednak przekonany, czy mężczyzna alfa w ogóle zdaje sobie sprawę jak wiele wysiłku musi włożyć mężczyzna beta by utrzymać śmiałość, opanowanie, czy pewność siebie na powierzchni nawet w codziennym życiu. Taki, który nie dostaje od kobiet nawet przelotnych spojrzeń, który często jedyne co wyniósł z rodzinnego domu to gnojenie i podcięte skrzydła, który ma melancholiczny albo powolny temperament. Odnoszę wrażenie, że alfa i beta to dwa coraz bardziej odległe światy. Fajnie, gdyby ktoś się wczuł i w ten drugi.

LastTimeLooser
Gość
LastTimeLooser

Sam bym tego lepiej nie ujął. Like

tau35
Gość
tau35

Kolejny świetny tekst. a co do tych rad odnośnie tego co zrobić żeby kobiety zwracały uwagę. To moja jest taka nie robić nic, a przede wszystkim nie przejmować się opiniami kobiet, nie szukać u nich jakiegoś potwierdzenia męskości. To czy ktoś się czuje spełnionym facetem to tkwi w jego głowie i tyle. Więc co robić? Po prostu dbać normalnie o siebie rozwijać się mieć własna drogę życiową, a jak przy okazji trafi się jakaś na tej drodze to ok. Kobieta może być wyłącznie dodatkiem do mojego życia a nie jego sensem. Jeśli się kobiecie nie podobasz to choćbyś stanął na głowie nic to nie da. Może być wtedy z facetem z wielu innych względów (o wielu napisano tutaj w naprawdę dobrych artykułach), ale nie z miłości. Taka jest prawda