Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria

Mizoandria. Temat dla mediów nieistniejący. Mizoandria. Temat dla badaczy niezbyt atrakcyjny. Mizoandria. Temat nieistotny dla działaczy społecznych, bo nie przynoszący korzyści finansowych. Mizoandria. Stan, który jest na tyle akceptowalny społecznie, że zaczyna być normą. Gdzie ci prawdziwi mężczyźni, prawda?

Wyginęli wraz z prawdziwymi kobietami. Reszta żyje z nieprawdziwymi kobietami i zazwyczaj umiera szybciej. Słaba płeć.

Dzisiaj postaram się przekazać Wam jak w praktyce wygląda akceptowane przez społeczeństwo degradacja roli, czy statusu mężczyzn i jak bardzo przesuwa się granice w kierunku idealizowania kobiet – co buduje jawne nierówności. Jest to bardzo szkodliwe i każda normalna kobieta, która kocha swojego syna, chce dla niego dobrze, ale i kocha swojego ojca, brata, czy też swojego partnera – nie może dopuścić do dalszych zmian systemowych, w których rodzina na czele z mężczyzną przestanie przynosić odpowiednie korzyści. My, jako społeczeństwo jesteśmy jak ta sieć naczyń połączonych. Jedno naczynie zbijesz, pociągnie drugie ze sobą. Jak domino.

W tekście znajduje się ANKIETA! Zapraszam do głosowania!

UWAGA: Jeśli nie chcesz, by strona zniknęła z internetu, a twórcy mieli motywację do jej comiesięcznego prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Jeśli mężczyzna ma listę wymagań wobec kobiet, to kobieta ma książkę wymagań wobec mężczyzn

Pamiętacie show “randka w ciemno”, który pokazał dobitnie, że nawet mało atrakcyjne kobiety nie były zainteresowane przeciętnymi, ale i ponadprzeciętnymi mężczyznami? Grymasiły w ostentacyjny sposób widząc nie najgorszego, ale nie topowego mężczyznę. Pamiętacie show Take Me Out, który pokazał skrajne reakcje kobiet podyktowane wyglądem mężczyzn? Przypomnijcie sobie:

Zauważcie jak to wygląda w porównaniu bezpośrednio jednego mężczyzny do drugiego.

Jednoznacznie jeden mężczyzna dostaje ZERO głosów od kobiet, gdy zostają zapytane, czy by się z nim umówiły. Drugi dostaje 100% głosów na TAK. Atrakcyjność dla kobiet jest zerojedynkowa. Albo wpadasz w kanon atrakcyjności, albo kompletnie nie. Nie ma, że jesteś średni i przeciętny. Jesteś albo atrakcyjny, albo nieatrakcyjny. Jak dobrze wiemy, atrakcyjni mężczyźni dla kobiet, to jedynie jeden, lub maksymalnie dwóch na dziesięciu spotkanych na ulicy. Maksymalnie 20% mężczyzn spełnia kryteria atrakcyjności dla kobiet. To musi budować niechęć kobiet, lub niezbyt przystępne zachowania do pozostałych 80% mężczyzn (powiedzmy ze sporą granicą błędu do 20%, ponieważ cechy mieszane mogą z czasem zostać na siłę zaakceptowane). W tej grupie MUSZĄ być mizoandryczki zawiedzione poziomem mężczyzn, mimo, że jest to problem biologiczny. To musi budować związki na bazie fałszu i nieczystych intencji, kiedy kobieta zmusza się do seksu, aby jedyne co to uwieść mężczyznę, a nie żeby wyrażać wobec niego prawdziwe uczucia (w takich oszukanych związkach seks bardzo szybko jest odstawiany po stronie kobiety). Nie starcza samców alfa, by rozdysponować ich dla każdej kobiety. Kobiety, która uznawana jest za ważniejszą płeć.

Dlaczego tak jest? Ponieważ kobiety z chwilą urodzenia uzyskują wysoki status społeczny i dlatego nie rozumieją trosk mężczyzn. Skąd myśl o wysokim statusie? Bo mogą urodzić dziecko. Tyle starczy (przetrwanie). Nie ma równości, że mężczyzna za samo zapłodnienie uzyskuje wysoki status. Nie ma tak, że mężczyzna przeciętny dostanie opiekę od kobiety, czy będzie adorowany. Mężczyźni w czasie życia będą oferowali kobietom zasoby, tylko dlatego, że są kobietami. Te kobiety będą podobały się większości mężczyznom i będą mogły budować swoją samoocenę na pochlebstwach tony mężczyzn (szczególnie dzięki internetowi i portalom społecznościowym). Mężczyzna, aby wywalczyć wysoki status społeczny musi zrobić o wiele więcej i jest to praca rozłożona w czasie. W czasie, który nie jest dawany przez kobiety (przychodzenie na gotowe, zamiast wspólnego rozwoju i wsparcia, które było niegdyś rolą kobiet).

Nawet dobieranie się płci nie jest równe

Nawet jeśli kobieta była zainteresowana powiedzmy mężczyzną 7 czy 8/10 z wyglądu, to on mógł szybko zostać zdyskwalifikowanym, gdyby powiedział, że pracuje w średnio dochodowej pracy. Takich widełek (check-listy) jeśli chodzi o cechy mężczyzn, kobiety mają co nie miara i potrafią odrzucać mężczyzn jeden za drugim, tylko dlatego, że dany mężczyzna już teraz nie wpasował się do sztywnego obrazu mężczyzny ich życia. Kobiety szukają partnerów kryteriami, które są mało realistyczne i trudne do wypełnienia. Nie ma żadnego zdziwienia, że jest coraz więcej pretensjonalnych, płytkich i roszczeniowych singielek, które całe życie czekają na księcia z bajki, a który się nigdy nie pojawi. W Japonii biją na alarm, ponieważ społeczeństwo nie rozmnaża się, ani nie uprawia seksu. Myślicie, że to nie wynik hipergamii kobiet? Japończycy kobietom podobają się jeszcze mniej, niż u nas na tak zwanym “zachodzie”.

Kryzys demograficzny Japonii

Nie inaczej jest w USA, gdzie ponad 30% ludzi nie uprawia seksu po 30 roku życia, a w Polsce około 65% par nie uprawia seksu minimum raz w tygodniu i zazwyczaj to kobiety go odmawiają! Jest wiele czynników, które na to wpływają, ale jednym z zapominanych jest hipergamia i niechęć kobiet do mężczyzn niezbliżonych do poziomu “księcia z bajki”, a która musi także powoli budować niechęć mężczyzn do takich kobiet (i widzimy zainteresowanie seks lalkami w efekcie). Większość związków jest niedobrana, bo kobiety pragną JEDYNIE swojego genetycznego odpowiednika, którego trudno im znaleźć!

Ale zauważcie. My mężczyźni, zachowujemy się tak samo wobec WSZYSTKICH kobiet. Dziewczyna musi być NAPRAWDĘ brzydka i okropna z charakteru, żebyś nie chciał jej do związku, ani jeśli chodzi o seks. U kobiet wygląda to absolutnie odwrotnie w proporcjach. Kobiety przyjmują tylko NAJLEPSZE MĘSKIE OPCJE. Odpowiada za to między innymi testosteron, hormon płciowy, którego kobiety mają PIĘĆ RAZY MNIEJ. Oznacza to, że mniej prawdopodobne jest znalezienie przez kobiety faceta dla nich atrakcyjnego, czyli do którego poczułyby emocje i z którym chciałyby uprawiać seks. Nauka popiera to co mówię. Dlatego mężczyźni “sprzedający” seks kobietom, zachowują się jak sprzedający lód Eskimosom. Po co kobietom z niskim testosteronem oferty seksu, którym są bombardowane przez facetów!? Kobiety tego nie chcą, a jednak są emocjonalne – chcą też atrakcyjnych dla nich mężczyzn. I zaczynają się brzydzić, tych wszystkich zdesperowanych mężczyzn, którzy są ich spragnieni, gdyż uważają ich za słabych, nieatrakcyjnych i nieprawdziwych. To musi budować mizoandrię i poczucia bycia od nich lepszą. Gdyby kobietom łatwiej byłoby aktywować emocje, to mogłyby zadowolić się innymi mężczyznami, ale to jest nierealne, bo biologia tego nie przewidziała, a kultura obecnie tej sfery nie kontroluje. Dlatego kobiety nie decydowały kiedyś o związkach, ponieważ lekceważyły większość mężczyzn jako genetycznie do nich niedopasowanych. To nie ma związku w ogóle z żadnymi kryzysami męskości, tylko TAK ZAWSZE BYŁO.

Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria
Zadbana kobieta wypatrująca swego samca alfa

Ale roszczeniowe kobiety nie są problemem. Problemem jest to, że takie kobiety tworzą dalsze opinie, które chłoną inne, jeszcze niezepsute kobiety. Tworzą mizoandrię, bo przecież uznają, że żaden mężczyzna nie potrafi im dogodzić. Żaden mężczyzna nie spełnia ich standardów. Żaden mężczyzna na nie nie zasługuje. KRYZYS MĘSKOŚCI KARWASZ TFASZ! A że są to nierealistyczne wymagania, ponieważ te kobiety w swoim kryzysie stały się narcystyczne? W tych kobietach jest zawód na samych sobie i są to projekcje przerzucane na mężczyzn. W tych kobietach jest moda, która każe im szukać niemożliwego. W tych kobietach nie ma człowieka. Te kobiety w najmniejszym procencie nie zasługują, by ktoś wartościowy się nimi zainteresował i to się dzieje, ale problemu nie widzą – nie chcą się rozwijać, nie chcą być świadome, nie chcą wnosić wartości dla mężczyzn. W ten sposób spłycają wszelkie swoje relacje i dlatego też wygląd stanowi dla nich jeden z najważniejszych czynników atrakcyjności. Nie dziwi fakt, że mężczyźni stają się mniej chętni do oddawania wszelkich starań na rzecz kobiet, które nie wymagają od siebie odpowiednich zachowań i cech dla mężczyzn. I to nie szkodzi tylko im, bo w sumie co nas obchodzi jakiś procent kobiet, które zostaną z kotami, lub jakimiś beta mężczyznami, którzy będą przez nie nękani psychicznie, niekochani, wykorzystywani finansowo, czy nie będą mieli seksu? Jest na to przyzwolenie społeczne, więc takie zachowania będą się mnożyć. Pojedyncze zachowania będą zachowaniami grup, a następnie grupy zdominują jednostki, które opierają się zmianom. Takie zachowania są też skutkiem rozpieszczania danych grup społecznych i zrzucania z nich odpowiedzialności, nazywając to równością.

Promowania niezdrowego trybu życia ciąg dalszy

Wśród feministek nie ma takich badań w obiegu, ponieważ musiałyby wnosić o równość. Zobaczmy, że ponad sto tysięcy osób potrafi się podpisać pod tezą, że dany film kłamie jakoby bycie szczupłym miało by nie być atrakcyjniejsze, niż bycie grubym.

Insatiable utrwala-stereotypy o ludziach z nadwagą

Odpowiedzcie w ankiecie, byśmy zobaczyli jak jest:

Otyłe osoby płci przeciwnej. Atrakcyjne, czy nie?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Jak myślicie, w tym proteście wobec Insatiable chodzi naprawdę o ludzi z nadwagą? Chodzi o kobiety i mężczyzn? Nie! Chodzi wyłącznie o kobiety, którym ma się pozwalać być jak najmniej ZDROWYMI, jak najmniej atrakcyjnymi, jak najmniej dbającymi o siebie i chcą zmuszać do tego, by były uznawane za atrakcyjne! Należy wręcz udawać, że natura ludzka nie toleruje braku zdrowia, ale jednak tylko u kobiet. Bo gdy dochodzi do głosu hipergamia kobiet i wszelkie ich zawyżone w stosunku do mężczyzn wymagania, to larum nie może zostać podniesione, mimo, że jest o wiele bardziej szkodliwe, niż zachęcanie do “nie bycia grubą”. Grubych ludzi jest praktycznie tyle, ile alfa mężczyzn. JEST TO MNIEJSZOŚĆ. Co z większością ludzi? Co z ludźmi, którzy mają problemy i wady, których nie da się zmienić, gdy otyłość w wielu przypadkach jest do zmiany?

O roszczeniowości otyłych pisałem tutaj:

Grube kobiety zasługują na przystojniaków

Kobieta – dobra, mężczyzna – zły

Kłamliwe stereotypy chcą jednocześnie byśmy traktowali mężczyzn jako płeć gorszą, płytką, mniej dobrą wewnętrznie, czy brzydką (bajka o Pięknej i Bestii), gdy kobiety opisywać tylko w dobry sposób (krytyka jest zakazana). To się dzieje i na to jest przyzwolenie. To się dzieje i to zdobywa poklask. Przypomnijcie sobie kto wygrał Eurowizję i z jakim repertuarem. Feministka Netta:

Spójrz na mnie, jestem pięknym stworzeniem.

Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria

Sprowadzę cię do parteru, zmuszę żebyś patrzył na mnie.

Jakby mężczyzna zaśpiewał coś takiego, to oczywistym by było zarzucanie mu nienawiści do kobiet, szowinizmu i traktowania przedmiotowego. Bo jak to tak? Kobietę sprowadzać do parteru? Do czegoś zmuszać? Chociaż niejedna ma takie fantazje… ale nie feministka i nie ci odpowiedzialni za tworzenie konfliktów damsko-męskich tam na górze.

Mężczyzn obrażać i ośmieszać dzisiaj można. Przecież to celowa propaganda. Celowe przepychanie swojej ideologii przy pomocy popularnych programów.

Przykładów na szerzącą się bezpośrednią (jawną) i niebezpośrednią mizoandrię jest zdecydowanie więcej. O tym można trochę przeczytać tutaj:

Kobiety nienawidzące mężczyzn i mężczyźni Zeta

Mały cytat z tego tekstu:

Mężczyźni dzisiaj są też przedmiotem podszytych pogardą żartów obecnych w popkulturze. Drwi się z nas w dowcipach, gazetowych komiksach i popularnych sitcomach. W amerykańskich kioskach można kupić koszulki i kubki z napisami: „Women Rule. Men Drool” (Kobiety rządzą. Mężczyźni się ślinią), „Boys are stupid. Throw rocks at them” (Chłopcy są głupi. Ukamienuj ich), „Dead Men Don’t Rape” (Martwi mężczyźni nie gwałcą), „So many men. So li­ttle ammunition” (Tak wielu mężczyzn. Tak mało amunicji), „What do you call a man with half a brain? Gifted” (Jak nazwiesz mężczyznę z połową mózgu? Obdarowany).

Zauważamy to. Zauważamy dyskryminację i zapominanie o mężczyznach. Widzimy, że próbuje się nas wszystkich zrównać z najgorszymi mężczyznami, jacy istnieli jak Adolf Hitler, Józef Stalin, Pol Pot, Idi Amin, Charles Taylor, Nicolae Ceauşescu, Slobodan Milošević, Saddam Husajn, czy Osama bin Laden.

Z drugiej strony te pojedyncze przypadki mężczyzn mają według feministek pokazywać, że w każdym mężczyźnie tkwi taka zła jednostka. Aczkolwiek zapominają, że przecież jest wielu mężczyzn, o których nie słychać, ale którzy są pomocni w życiu. Którzy nawet kobiety ratują z opresji, którzy pomagają w karierze, znalezieniu pracy, utrzymują je, opiekują nimi, walczą o nie fizycznie, czy w pracy tracąc zdrowie. Ryzykują. I o nich nikt nie pisze jak o bohaterach, bo lud potrzebuje wielkich bohaterów, zbawców, jak Chrystus, by byli zapisani w księgach, annałach historii. Wynika to tylko i wyłącznie z tego powodu, że od mężczyzn wymaga się więcej.

Bawią mnie niezmiernie te wszystkie pretensje feministek i środowisk lewicowych o złych stereotypach godzących w kobiety. Z łatwością można je skontrować, pokazując, że istnieje wiele stereotypów, które niezasłużenie przypisują też dobre cechy do ich płci. Na kobiety od wieków mówi się “płeć piękna”. Tyle, że która płeć musi się malować? Która musi zakrywać szereg swoich wad wszelakimi sposobami, w tym bardzo częste problemy z cerą? Której płci dano możliwość oszukiwania odbioru jakości jej genów, by zwiększać swoje możliwości matrymonialne? Feministki powiedzą, że to SPISEK NIENAWIDZĄCYCH ICH MĘŻCZYZN. Że to mężczyźni każą im się malować i my wymagamy od nich wyglądu. I, że powinniśmy zmniejszyć wymagania, akceptować grube, niedbające o siebie kobiety, które na dodatek same mają gigantyczne wymagania wobec swojego partnera i cały czas chodzą niezadowolone. Takich stereotypów jest więcej, jak chociażby kochanie przez kobiety za wnętrze, że przemoc ma płeć męską, czy też to, że kobiety nie lubią seksu i są bardziej cnotliwe…

Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria

Fałszywe, zawodowe ofiary, krzyczą głośniej o swoim małym (lub fikcyjnym) cierpieniu

Te kobiety nie widzą, że dostały tysiące ułatwień, których nie mają mężczyźni, by im się łatwiej żyło. One nie widzą, że duży odsetek mężczyzn nie wyraża niezadowolenia i przymyka oko na wszelkie wady kobiet, a przez co kobiety wykształcają nieobiektywną samoocenę. One nie widzą, że w przypadku oskarżeń o złe traktowanie stosuje się domniemanie niewinności na kobiecie, a domniemanie winy na mężczyźnie. One nie widzą, że nie muszą praktycznie wnosić niczego do związków, nie muszą praktycznie się starać, by stworzyć sobie warunki do reprodukcji i nie muszą w mężczyznę inwestować. One nie widzą, że nie muszą mieć charakteru, intelektu, zaradności, pewności siebie, siły, zasobów, pasji, ani pieniędzy, a przynajmniej nie na takim poziomie jaki kobiety wymagają od mężczyzn. One nie widzą, że wymagania w zawodach wobec kobiet są zdecydowanie niższe, niż dla mężczyzn. One nie widzą tej dobrej strony medalu, tylko skupiają się na jednym, malutkim aspekcie, który nie jest dla nich przychylny i wyolbrzymiają go. One chcą głośno krzyczeć, by być zauważonymi w swoim fikcyjnym cierpieniu. One chcą być akceptowane, jak małe dzieci. Za nic. Bezinteresownie, bezwarunkowo. Chcą być kochane i pożądane, nawet wtedy gdy nie wnoszą niczego wartościowego, ani nawet nie wyglądają atrakcyjnie (równocześnie wcale nie uwielbiają mężczyzn kompletnie nieatrakcyjnych). I żeby nie przyznać się przed sobą do tego kim są, wolą robić z siebie ofiary, by zyskać zainteresowanie. Tyle, że ofiara zawsze potrzebuje sprawcy, a sprawca ofiary, by funkcjonować.

Jest jakiś procent mężczyzn, którzy robią dokładnie to samo i są fałszywymi ofiarami, ale powiedzmy sobie szczerze – nie zachęcamy do tego nigdzie. Rozwój, wzięcie odpowiedzialności za swoje wady, zrozumienie natury płci przeciwnej, nauka nowych umiejętności. Dbanie o zdrowie, samopoczucie. I tak dalej i tak dalej. To jest ważne i to przekazujemy. Większość mężczyzn, jeśli cierpi, to w ciszy. Żadna prawdziwa ofiara nie chce się wychylać z tym, że jest ofiarą. Żadna prawdziwa ofiara nie widzi w tym powodu do dumy, ani do tego, by żądać praw dla siebie. Żadna prawdziwa ofiara, która cierpi nie będzie o tym opowiadać co 5 minut każdemu, jeżdżąc po telewizjach, marszach i paradach, by pokazywać jak bardzo cierpi: agresją, lub będąc totalnie wyluzowaną. Chociaż wśród narcystycznych ludzi widzimy też tzw. krokodyle łzy – łzy fałszywe i łzy na zawołanie. Łzy, które są kolejną z manipulacji, by osiągać swoje cele podyktowane złymi intencjami.

Przez wszystkie fałszywe ofiary na które jest moda, realne ofiary cierpią dużo bardziej, bo są lekceważone. Cierpią też męskie ofiary, bo na to nie ma przyzwolenia. Bo nie ma empatii wobec mężczyzn. Wszelkie zasoby dobroci “serca” są kierowane ku kobietom, niezależnie czy zasługują na to, czy nie. I w drugą stronę. Mężczyźni czy są dobrzy, czy nie, czy ofiarami, czy nie, nieobiektywnie zasługują na potępienie według nich, a nie na współczucie, zainteresowanie, czy pomoc.

Jesteś mężczyzną, to jesteś sam, a nawet inni przeciw Tobie i musisz wszelkie bariery pokonywać, by udowadniać męskość. I nikt tego nie widzi, bo nie jesteś szanowaną płcią, póki nie jesteś w top 20% mężczyzn. To jest coś obiektywnego, to jest coś czego należy być świadomym i porzucić fałszywe nadzieje. To nie jest użalanie się nikogo, bo raz, że jest to nieskuteczne, a dwa, że zmarnuje się więcej czasu na takie rzeczy, niż na jakieś realne zmiany. Ale realne zmiany najpierw muszą być podyktowane informacją.

Kobiety nadal będą przesuwać granice, ponieważ taka jest ich natura. Dzieci też wchodzą na głowę rodzicom, a zadaniem rodzica jest postawić im granice. Tyle, że narcystyczni ludzie w tych “wyjątkowych” grupach społecznych, uważają każdą granicę za nękanie, za uciemiężanie, za przemoc, mimo, że to te grupy stosują przemoc i nienawidzą grupy, która jedynie broni się przed eksploatacją, czy też poniżeniem. Ale do nich to nie dociera, bo im się należy tolerancja, jak sądzą. Jeśli jesteś mężczyzną, to nie masz absolutnie żadnego prawa zgłosić sprzeciwu, bo albo będziesz uznany za kogoś kto nienawidzi ich, albo za kogoś kto się użala. Masz tylko dwie łatki i dwie negatywne: słaby, lub agresor. I nie możesz w to uwierzyć, bo będzie po Tobie i po Twoich zmianach.

TO ROLA NORMALNYCH KOBIET, KTÓRE PIERWSZE POWINNY WYJŚĆ NA PRZECIW INNYM, TOKSYCZNYM KOBIETOM

Kobiety mają o wiele większy wpływ na inne kobiety, niż mężczyźni! Ba, kobiety mają wielki wpływ na budowanie i kształtowanie mężczyzn! Wpływ kobiet na kulturę jest ogromny. To jest ogromna władza. Tyle, że jest źle wykorzystywana, nie w tym kontekście co trzeba i nie w tym kierunku co trzeba.

Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria

Mężczyźni jednak muszą coś zmienić, zareagować, dołączyć do męskiej społeczności i ją wspierać, a nie być pasywnymi jak kobiety. Kobieta zawsze dostanie profit w sytuacji bycia ofiarą i każda potwora znajdzie amatora. Mężczyzna nie. Każdy mężczyzna musi to wiedzieć. Jeśli mężczyźni się nie zmienią i będą akceptującymi, to kobiety tym bardziej będą nadal popychać swoje naturalne predyspozycje do eksploatacji i szerzenia nierówności, twierdząc, że jest to walka o równość. Kobiety będą myśleć o sobie i ewentualnie o swoim potomstwie coraz silniej. To trzeba wiedzieć. Mężczyzna zawsze będzie jedynie narzędziem i jeśli państwo przejmuje role mężczyzn, to nawet do tego nie będzie potrzebny.

Dlatego po co mężczyzna ma się starać? Po co on ma być aktywnym? Od niego niewiele już zależy. Po co mężczyzna ma chcieć ślubu i dzieci, jeśli to wszystko jest budowane dla korzyści kobiet, a dzieci są jej własnością? Dlaczego mężczyzna ma chcieć wypruwać sobie żyły dla kogoś, kto nie jest odpowiedzialny, bo w razie problemu w związku taki związek zrywa, lub jeszcze wini za taki stan rzeczy tylko mężczyznę? Dlaczego mężczyzna ma podrywać kobiety i adorować, kiedy może zostać oskarżony o molestowanie? Tylko idiota, lub socjopata nieprzewidujący konsekwencji będzie to robił, a reszta normalnych mężczyzn się wycofa.

Nie ma takich możliwości, by społeczeństwo leczyło zaburzone kobiety wszelkimi przywilejami i ustawami, które jeszcze bardziej niszczą ich charakter. Ich problem nie leży w paranoicznym gnębieniu przez wszechobecny patriarchat, tylko one nie lubią samych siebie i nie robią nic, by to zmienić. To tak samo jak kobiety oczekujące przyjścia księcia na białym koniu, ale nie za bardzo wychodzą z inicjatywą, nie rozwijają się, by móc go sobą zainteresować. Najłatwiej jest im się pomalować. I tyle z pracy wykonanej dla mężczyzn. W jaki sposób w ich związku miałoby być lepiej, gdy całą czarną robotę ma odwalać mężczyzna? Problemem jest bierność tych kobiet, a nie żaden spisek w nie wymierzony. Problemem jest egoizm i zaabsorbowanie sobą tych kobiet. Problemem są roszczenia i nierealistyczne oczekiwania budowane na narcyzmie. To nie może się skończyć dobrze.

Kobiety narzekają i dostają to, czego chcą

Podawałem w jednym z poprzednich tekstów, jak od zawsze kobiety narzekają na wzrost i muskulaturę mężczyzn (przykład).

Zobaczmy, że dzisiaj nasz średni wzrost to ok. 177cm wzrostu, ale już 100 lat temu mężczyźni średnio mieli 160cm! Czyli dzisiejszy przeciętny 174cm mężczyzna byłby hiperduper samcem afa w tamtych czasach. Dziś to za mało. Narzekania kobiet jednak zostały wysłuchane – ale 100 lat później.

Wiecie co z tego wynika? Dwie rzeczy. Po pierwsze, że kobietom nie dogodzisz, bo zawsze będą chciały więcej. Po drugie, że jeśli dzisiaj kobiety narzekają na brak prawdziwych mężczyzn, to za około 100 lat tacy mężczyźni będą wiedli prym i te życzenie kobiet zostanie spełnione. I nie zdziwi mnie to, jeśli będzie to inna kultura, niż białego, cywilizowanego mężczyzny, wychowywanego przez te same kobiety…

Atrakcyjność płci, a postępująca mizoandria
Tak się decyduje o własnej klęsce.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty, są w jakiś sposób przydatne i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub nasz profil na facebooku, twitterze, czy google+.

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Obserwuj też nas na nowym portalu społecznościowym MINDS.COM, który nie cenzuruje treści:

https://www.minds.com/swiadomosczwiazkow

65
Dodaj komentarz

avatar
10 Zestawy komentarzy
55 Zestawy odpowiedzi
22 Followersi
 
Najwięcej reakcji na komentarz
Najwięcej odpowedzi na komentarz
21 Autorzy komentarzy
tau35RedPillerPLKeithRychuJordan Ostatnie odpowiedzi autora
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Życie jest piękne
Gość
Życie jest piękne

Mocny tekst. Dobrze się czyta. Zagłosowałem chyba wiadomo jak? 😉

Aśkus
Gość
Aśkus

Co jest złego w tym że kobiety chcą cały czas więcej? Nie lubicie ambitnych kobiet?

Radovan
Gość
Radovan

Pal sześć, gdyby były ambitne i dochodziły do czegoś swoim poświęceniem i zaangażowaniem. Kobietom się jednakże ubzdurało, że wszystko dostaną na tacy praktycznie za nic. Świat to nie bajka. Na wszystko należy zapracować.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Po co jak one uważają ze krzyżowaniem nóg dostana wszystko co ma facet który się na nie ślini. Jak facet ma za mało to spadaj ale jak ma wystarczająco to ja tylko po ślubie. I co nie którzy się na to nabierają. Trzeba im współczuć. Potem nie ma zmiłuj. Znam tylko jednego faceta który nie żałuje że się ożenił, reszta mówi wyraźnie ze żałuje. 1 do paru ładnych setek. Jeśli nie tysięcy. A to są tylko ludzie których znam. A reszta świata?

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Aśkus, nie mam nic przeciwko ambitnym w pozytywnym tego słowa znaczeniu kobietom, lecz roszczeniowym. Ambicja to pragnienia odniesienia sukcesu. Ambicja podobnie jak egoizm może być pozytywna albo negatywna. Egoizm może podążać ku tzw. mądremu egoizmowi albo egotyzmowi. Podobnie z ambicją. Ambicja może podążać ku doskonaleniu siebie, aby osiągnąć sukces, albo ku roszczeniowości. Kobietą ambitną w pozytywnym tego słowa znaczeniu nie można nazwać takiej, która wyraża nadmierne żądania.

Ja lubię kobiety ambitne w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Podobnie jak kobiety, które kierują się tzw. mądrym egoizmem. Dlatego że sam kieruję się tymi wartościami. Problem w tym, że przez większość kobiet moje wymagania względem nich są właśnie odbierane na zasadzie “nie lubisz ambitnych kobiet” i komentowane, że “z takim podejściem nie będziesz miał żadnej kobiety”. Ta większość kobiet oczekuje bezwarunkowej atencji i uwielbienia. Mało to ma wspólnego z pozytywną ambicją, a dużo więcej z dziecinną roszczeniowością.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby kobiety chciałyby cały czas więcej, o ile oczekiwałyby jednocześnie coraz więcej od siebie wraz z wzrostem wieku i doświadczenia i funkcjonowały w relacjach na zasadzie “ile dajesz, tyle dostajesz”. I bynajmniej nie chodzi o równy wkład finansowy, ale o uzupełnianie się w związku, ale to już temat na osobną dyskusję. Przede wszystkim jednak główny problem polega na tym, że te kobiety tłumacząc się strachem przed samotnością wiążą się z mężczyznami, którzy nie spełniają ich wymagań i w międzyczasie ponieważ chcą cały czas więcej, szukają swojego księcia z bajki.

CzarodziejCzasu
Gość
nieromeq

Ambicja dla kobiet ma chyba inne znaczenie, bo dla was to wymaganie od innych, a nie od siebie tak jak powinno być. Najpierw ja spełniam jakieś warunki sukcesu, a pozniej wymagam od partnera, a nie odwrotnie.

Aśkus
Gość
Aśkus

Wy nie wymagacie od kobiet niczego? Od siebie mogę wymagać ale to za mało. Zgadzam się z autorem że jest hipergamia i mało nam się mężczyzn podoba bo sama to widzę.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Wielokrotnie na blogu było o dysproporcji w wymaganiach względem przeciwnej płci mężczyzn i kobiet. W skrócie, przeciętnemu mężczyźnie na 10 kobiet spodoba się z 8. Przeciętnej kobiecie w analogicznej sytuacji na 10 mężczyzn spodoba się 2. Dlatego też większość mężczyzn w zasadzie ma minimalne wymagania co do kobiet, a ilość pantoflarzy świadczy o tym, że obniżają te wymagania w taki sposób, że urąga to elementarnej godności.

Ja mam w porównaniu do większości mężczyzn spore wymagania, ale najwidoczniej mogę sobie na to pozwolić, bo mieszczę się w tych 20%. Po prostu nie narzekałem i nie narzekam na powodzenie u kobiet. I chociaż podobnie jak w przypadku większości mężczyzn na 10 kobiet fizycznie podoba mi się z 7-8, to z uwagi na moje wymagania dotyczące osobowości kobiety zainteresowanie spada do 1-2. To z kolei wywołuje wręcz wściekłe ataki na mnie, że jestem egoistą, że mam zbyt wysokie wymagania itd. Chociaż obiektywnie rzecz biorąc moje wymagania zrównują się w zasadzie z wymaganiami przeciętnej kobiety, czyli do związku mogę uwzględnić góra 20% wszystkich kobiet.

CzarodziejCzasu
Gość
nieromeq

Tak kobiety wymagają cech, ktorych same nie posiadają. Hipergamia hipergamią, ale w cywilizowanym świecie tak nie powinn być. Trzeba z tym walczyć, ale nie ma co liczyc, ze kobiety się zmienią. Jedyna nadzieja to ruchy jak redpill i zmiana mentalności mężczyzn.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

nie lubimy kobiet które dają przystojnym za darmo w latach młodości, bo młodość ma swoje prawa i trzeba się wybawić, a od nas zwykłych facetów ale z np. jak u mnie z mgr inż przed nazwiskiem, wymagają zaangażowania. Czyli ślub łożenie na rodzinkę itd. Takie ładne kobiety mnie nie chciały jak byłem młody, wały przystojniak. Potem jak przystojniak wyciąga śmieci z koszów na ulicy lub w znanym lokalu z niezdrową żywnością, czy siedzi na dłużej to nagle podchodzą do mnie. Jesteś fajny. I co laska już nie młoda mające lata swojej największej atrakcyjności za sobą nagle mnie chce? Inżynierowie to nie idioci, wiec wiedzą ze to z rozsądku a nie z miłości. Mnie nie rajcuje dostać kosza jak laska ma 16-17 lat ( ja też wtedy tyle miałem) , a potem w wieku 25 lat ona nagle mnie chce. Szanuje siebie i mówię wynocha. Ty już sobie ze mną wyjaśnić że nie działam na ciebie pociągająco w latach młodości. Jak? Zaprosiłem cię na randkę a ty wybrałaś tego i tego. Masz prawo. Ale to trzeba być totalnym chamem płci żeńskiej bez empatii by po latach chcieć być z takim facetem któremu się już dało kosza. To jak ja bym napluł kobiecie która chce mnie na faceta w twarz, i każdemu który się nawie mówił że ta laska to nie ma u mnie żadnych szans, już większe ma ogórek na bycie ze mną niż on. A po latach jak już żadna mnie nie chce, zaproszę cię na randkę. Co wtedy poczujesz? Miło ? Nie ? No właśnie, wiec pamiętajcie drogie Panie. Jak ktoś chce z tobą być i walczy o twoje względy, to albo go wybierasz teraz , albo nie, i wtedy pod żadnym pozorem choć by się okazał bogatszy od Pana Kulczyka. już do końca świata nie chcesz z nim być. Nie próbujesz go poderwać.

Radovan
Użytkownik
Radovan

Ależ Rodzynskierze, czego oczekujesz od kobiet? Wiecznie powtarzane tezy, że niby szybciej dojrzewają intelektualnie, to jeden wielki bezsens. Jedyne, co wykształcają szybciej, to umiejętności manipulacyjne – logiki i rozsądku możesz u nich szukać z równym powodzeniem jak dobrego przyspieszenia do setki w kamazie. Póki są młode, robią dokładnie to, co opisujesz. Dla nich młodość to park rozrywki, gdzie należy skorzystać z każdej atrakcji. To plus wtłaczanie młódkom do głów, że “mają siłę”, “są niezależne” i tym podobne feministyczne frazesy dają mieszaninę wybuchową, prowadzącą do wykształcenia się osobowości narcystycznej i postawy pełnej urojonych roszczeń.

Problem jest tym większy, że wiele z nich zatraciło wiedzę na tematy, z których ich babki i prababki doskonale zdawały sobie sprawę. Mianowicie, kobiety są w jakiś sposób podobne do towarów w sklepie – i jedne, i drugie mają datę przydatności. W przypadku kobiet jest to przydatność biologiczna. W dzisiejszych czasach okienko się cały czas zwęża – pościg za karierą, sławą, księciem z bajki robi swoje. Porównując do sklepu – towar przyjeżdża ze sporym opóźnieniem. A jak wiadomo, opóźnienie = mniejszy okres przydatności. W takiej sytuacji sklepy oferują promocje, żeby pozbyć się produktów o krótkiej przydatności. Im bliżej końca, tym potrafią dorzucić wyższy upust, byleby się tylko pozbyć barachła. A na sam koniec przebiją datę i będą trzymać kciuki, żeby się oszustwo przypadkiem nie wydało.

U kobiet jest tak samo. Do około 25. roku życia jest kolorowo, radośnie, pięknie, wszystko się wokół takiej obraca. Po przekroczeniu magicznego wieku nie można lekceważyć już coraz głośniej tykającego zegara biologicznego. Zaczyna się wtedy okres napięcia i coraz silniejszego poszukiwania chętnych samców. Niestety, mężczyźni są zasobem ograniczonym ilościowo, więc nie każda się będzie mogła nachapać. Taka nieszczęśnica zaczyna popadać w bezsilność, tym większą, im bliżej menopauza. Po menopauzie zostają tylko koty i wieczny ból (lub przedzierzgnięcie się w wojującą feminazistkę).

A, wspomnieć też należy o poszukiwaniu “prawdziwej miłości”. Konceptu, który nie istnieje, bądź istnieje w okolicach błędu statystycznego. Zawsze zaczyna się od postawienia sobie nierealnej wizji upragnionego mężczyzny, potem dorzuca się frustrację (hurr dlaczego nie ma prawdziwych mężczyzn durr), a na koniec zostaje tylko ból i zgrzytanie zębów.

Jak wygląda próba odnalezienia ideału i jego degradacja (na przykładzie “muskularnego i przystojnego rycerza w lśniącej zbroi i ujeżdżającego białego rumaka”)?
Kobieta mówi:

  • Chcę muskularnego i przystojnego rycerza w lśniącej zbroi i ujeżdżającego białego rumaka!
  • Chcę muskularnego i przystojnego rycerza w lśniącej zbroi i ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę muskularnego i przystojnego rycerza w zbroi i ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę przystojnego rycerza w zbroi i ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę rycerza w zbroi i ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę rycerza ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę mężczyznę ujeżdżającego rumaka!
  • Chcę mężczyznę z koniem!
  • Chcę mężczyznę, nawet niezbyt atrakcyjnego, byleby ze szkapą!
  • Chcę mężczyznę, nawet bez nogi/ręki/oka/zębów, byleby z nawet najbardziej okulawioną szkapą!
  • Chcę mężczyznę, nieważne jakiego, byleby był!
  • JA CHCĘ TYLKO MĘŻCZYZNĘ! (ciche chlipanie w kącie)

Tak to z grubsza wygląda. Oczywiście, nie każda kobieta postępuje wedle schematów opisanych wyżej, potrafi szanować siebie (a nie kupczyć sobą jak na jarmarku), ale takich jest (i będzie!) coraz mniej. A dla reszty pozostają, no cóż, bździągwy wyjeżdżone po pięciu-dziesięciu latach zabawy bardziej niż służbowy passat akwizytora.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Skoro mówisz ze nie wszystkie tak się bawią w latach młodości to weź mi taka pokarz tylko by była młoda i seksowna. A no i wiadomo by nie czekała z seksem do ślubu.
Ja znam tylko takie mocno katolickie co się nie bawią. Niestety nie są za piękne lub jak są naprawdę ładne i młode to ona tylko kościół itd. Zero tych spraw. To ja już podziękuje za zakonnicę za zonę. Czemu nie jestem głupi by się oszukiwać ze po ślubie będzie lepiej. Bedzie to samo.

Rychu
Gość
Rychu

Jako osoba, ktora ma powodzenie i troche kobiet miala, powiem Ci, ze poznalem jedna, ktora sie w mlodosci nie wybawila. Jedna na jakies 100 (100 o których wiem co robiły)

Szymek
Gość
Szymek

To mnie najbardziej denerwuje 🙁 :(… Nigdy nie szalałem, a mam 28 lat, bardzo ciężko pracowałem ale rozwinąłem firmę tak bardzo, że zarabiam w miesiącu od 50 tys w górę i nie piszę, żeby się chwalić ale pisze bo taka 28 letnia kobieta albo 30 letnia która się wybawiła, sprzedawała się za dwa drinki – teraz ja muszę stawiać starać się cudować, łożyć na nią. Ostatnio mi powiedziała dziewczyna, że mogła dłużej poczekać zanim uprawiała seks ze mną – zanim zobaczyła firmę, obroty – zaliczam się raczej jeszcze do 20 % facetów, z którymi by uprawiała seks bez patrzenia na stan posiadania ale współczuję beta samcom, że taka robiła to z dwudziestoma facetami a teraz udaje świętą. Byłbym za tym by było jak u muzułmanów, by nie dopuszczać do tego. Po prostu ręce opadają z tą nikczemną i prymitywną naturą…

Moderacja: wulgaryzmy. Staraj się pisać z kulturą.

Azbest
Gość
Azbest

Jeśli tyle zarabiasz to rozumiem wsparcie finansowe takiej strony jak ta to pryszcz

Pingwinolog
Użytkownik
Pingwinolog

Cześć, na początku zanim dodam komentarz przedstawię się pokrótce. Jestem mężczyzną, skończyłem w 2018r. 25 lat, więc dopiero powiedzmy buduję poważną przyszłość i start. Tym bardziej, że lekko nie było, bo pochodzę z miasteczka, gdzie po upadku jedynego zakładu w czasie prywatyzacji bezrobocie wynosiło pewnie z 33% rodząc środowisko patologiczne 🙂 startowałem z zera, no ale jest lepiej, na razie nie mam kredytów więc jestem w lepszej sytuacji niż 40% Amerykanów!

Generalnie The Red Pill poznałem dawno, jak miałem 14 lat, kiedy moja gimnazjalna miłość pod koniec okresu kręcenia ze mną zaczęła kręcić z największymi patusami z dzielnicy. A taka ładna, szczuplutka, włosy do tyłka, olimpiady wygrywała, błękitne rozmarzone oczka, znacie ten motyw? Na szczęście ogarnąłem się w porę zanim wylazła z niej… no. Z tego co wiem maturę pisała już mając roczne dziecko z ojcem NN 😛 ale to była dla mnie ta czerwona piguła, poznałem jakie naprawdę są dziewczyny już od młodzieńczych lat, dlatego czytając waszą wspaniałą stronę nie jestem już ani trochę zaskoczony.

W sumie to właśnie do tego się sprowadza filozofia The Red Pill: poznaj prawdziwe zasady tej gry. I Red Pill mówi ci: zasad gry, brutalniejszej niż Forex, w pojedynkę, nie zmienisz. Masz dwa wyjścia: poznać te reguły jak najlepiej i spróbować coś ugrać dla siebie z dużym ryzykiem niepowodzenia (i za to uznaję PUA, też TRP) albo wyjść z kasyna (MGTOW). No tylko że z moim libido druga opcja bardzo ciężko wchodzi w grę. Chyba tylko i wyłącznie w kategorii prostytutek albo one night standów (o które też już obiektywnie coraz trudniej, co jest opinią również moich znajomych bawiących się w takie rzeczy).

Przeczytałem artykuł, obejrzałem film. Wnioski są… mega depresyjne. Jako że Red Pill czytam w zasadzie odkąd powstał, to już ten 4 etap depresji trochę mam za sobą 😛 ale chcę też podzielić się przemyśleniami. Wnioski są mega depresyjne właśnie dla kogoś takiego jak ja – mężczyzny do bólu przeciętnego fizycznie. Jest parę pozytywów: zdrowe i gęste włosy, zadbane zęby, muskularne nogi (kiedyś trenowałem biegi krótkie), i parę negatywów (nieczysta cera, słabo zarysowana linia szczęki, owalny kształt twarzy, mityczne 180 tylko w butach, silne owłosienie ciała – super atrakcyjne w czasach, kiedy 100% modeli na fotkach jest gładkich jak niemowlęcy kuper). No i cóż panie z tym zrobić? Stosuję sztuczki (zapuściłem bródkę aby wzmocnić zarys linii szczękowej), ale co realnie może zrobić taki gość jak ja? Z filmiku i artykułu dowiaduję się, że… olać. Wszystko się niestety potwierdza: przez te lata przerobiłem niewiele intymnych relacji, mimo że nie mam żadnego problemu z podejściem do dziewczyn (chociaż paradoksalnie, może do kobiet – takie o 10 lat starsze znacznie pozytywniej reagują, może to jest sposób? 😛 chociaż pewnie to tylko efekt podbicia ich ego ) i nie sprawia mi problemu podryw na ulicy jak temu Azjacie z filmiku, nawet nie wysilając się na teksty o ananasach. W dodatku te relacje opierały się na dłuższym poznaniu, nie na “efekcie wow” co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że pomimo starań mój wygląd jest nieatrakcyjny. Przyciągnięte spojrzenia mogę zliczyć na palcach jednej ręki. I co z tym zrobić, jak podnieść ten SMV, skoro gościowi z filmiku nie pomogłoby nawet milionowe konto i to w opinii naprawdę średnich wizualnie kobiet, nawet jak na standardy z czasu nagrywania klipu?

Jednak po długich przemyśleniach dotarłem do wniosku, który może uratować mężczyzn takich jak ja. Po prostu – poszerzyłem perspektywę i uznałem, że Blue Pill nie obowiązuje wszędzie. Nie jest globalny. Jest lokalny. I myślę, że znalazłem odpowiedź, o której też chciałbym napisać i moze podyskutować z Naczelnym tego bloga i z wami .Choć z góry zaznaczam, że moja odpowiedź bardzo wielu z was się nie spodoba, a brzmi ona: islam. Porównajcie Blue Pill oraz system narzucany przez islam. Albo choćby hinduizm – jeśli w Blue Pill mężczyźni są ofiarami divorce rape, to co powiedzieć o Indiach, gdzie mężczyzna może wziąć rozwód w obecności paru świadków a żona ma prawo odejść jedynie w tym, co miała na sobie? (to wyjaśnia dlaczego Hinduski mają do 20% światowych zasobów złota, głównie jako biżuteria). Spójrzcie też na kulturę macho w latynoskich częściach Ameryki Południowej. Ktoś może się oburzyć, archetyp alfy, ale wydaje mi się to zdrowsze niż Blue Pill? Dalej: w judaizmie ślub jest z tego co wiem kontraktem, gdzie obydwie strony podpisują zobowiązania – również dotyczące zapewnianych zarobków, intercyz, a nawet utrzymywania formy, co też ogranicza divorce rape i z drugiej strony sprawia, że żona ani mąż nie mogą osiąść na laurach. Może wschodnia Europa, kraje pokroju Mołdawii, północnej części Rumunii, może tam jeszcze te wirusy nie dotarły?

Dlatego coraz solidniej myślę nad tym, aby rzucić ten zachodnioeuropejski grajdół i wtopić się w inną kulturę 🙂 Salu!

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Wiesz stary moje spostrzeżenia jak to wygląda są praktycznie takie same jak u ciebie. Mnie PUA i inne formy dały całkiem niezłe efekty ale z kobietami średnimi i niżej nie super i hot. (mam nadwagę i to widoczną), natomiast ja bym dał sobie spokój z tym islamem i innymi religiami. Jesteśmy w Polsce i nie trzeba aż tyle według mnie. Wystarczy po prostu świadomość taka by na 100 mężczyzn z 80 wiedziało to co my jak to naprawdę wygląda. I co najważniejsze by postępowali podobnie. Wszyscy nasi.
Kobieta która w młodości idzie za głosem zabawy do pięknych a potem szuka faceta z kasą do ślubu ma zawsze słyszeć. :

“Nie nie i jeszcze raz nie. Nie byłaś moja jak byłaś najbardziej atrakcyjna tylko kogoś innego to poszła do tego któremu dałaś swoje najlepsze lata i niech on się z tobą ożeni, jak było ich kilku to lepiej dla ciebie któryś może się zgodzi Ja się wolę umawiać z innymi kobietami w wieku max 16-21 lat(tutaj trzeba by jakoś ustalić co najlepsze, ja uważam ze około 17-18 roku życia), i wsiąść na żonę kobietę która dała mi swoje najlepsze lata, a nie przyszła do mnie na końcu swojej atrakcyjności.”

Bez wyjątku. I jeszcze jedna sprawa, Jeśli laska jest w ciąży lub już ma dziecko pod żadnym pozorem nie brać takich kobiet. Mówić wynocha do ojca swoich dzieci. Nie żyje, trudno masz pecha. Bez litości.

Po jakimś czasie jak tak będzie robić 80 procent mężczyzn to kobiety zaważą(zaniepokoją się po kilku miesiącach ale przerażenie będzie po jakiś 2 latach) , i wtedy kobiety nagle przestaną tak szaleć i będą z nami jak są młode i piękne. A przynajmniej młode i nie brzydkie. My dostaniemy kobiety których pragniemy i to znacznie wcześniej.Jak są młode i piękne. Ja wolę by kobieta była moja i to ze mną szalała. A nie z innym. Jak wtedy sobie oboje poszalejmy to możemy brać ślub. Ale dlaczego? PODKREŚLĘ :

Bo teraz kobiety wiedzą ze mogą się wybawić z kim chcą i potem zawsze je jakiś miły facet co ma prace dochody i czasem własnościowe mieszkanie przygarnie. A nie którzy mają naprawdę niezłe dochody. Takie postępowanie jak pisałem odbierze im tę gwarancję że mogą szaleć bez konfekcji ze zostaną starą panną. Mało tego one będą wiedziały albo teraz z nim będę i to z nim się wybawię albo żaden mnie nie weźmie.

Koszty rewolucji? Dwa lata krzyżowania palców, może trochę więcej może mniej , (zero ślubów jak kobiety zero seksu puki nie zrobisz tego co ja chcę) , no wiadomo w tym czasie chcemy seks to możemy trochę dłużej walić konia lub chodzi do agencji. Ale rewolucja będzie i od tej pory my faceci dyktujemy warunki związków i tyle. Trzeba tylko zadbać by ludzkość odpowiednio wychowali następne pokolenia facetów. Jak my w Polsce nagle będziemy mieli tak raj to inne kraje to skopiują bo to działa.

Warto? Według mnie tak. Ale ja sam nic nie zrobię. Nie zrobi też tego 1000 facetów. Ale 80 procent męskiej populacji wa jakim kolwiek kraju już zrobi. Czemu nie w Polsce?

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Nie uwzględniasz faktu, że młodą osobę łatwo zindoktrynować. Młode kobiety będą przekonane, że nie będą w przyszłości odczuwały silnej potrzeby posiadania potomstwa, ani potrzeby wiązania się z mężczyzną. W związku z tym, będą się nadal zachowywały tak, jak zachowują się teraz.

Doświadczenie starszego pokolenia ich niczego nie nauczy, bo to doświadczenie będzie z nawiązką równoważone przez przeciwne przekazy medialne, filmy, piosenki, gazety młodzieżowe itp.

Rozróżnienie rzeczywistości od tego, co nam przedstawiono jako rzeczywistość nie jest takie proste – widać to choćby po młodych mężczyznach, którzy aż proszą się dziewczyn o to, by zobrały im prawo do samostanowienia.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

Uwzględniam. Przecież każda ma starsza i młodszą koleżankę. I widzi jak jej chłop tak robi. Ona go rzuca i następny to samo. To ma być masowe. Tak jak jeszcze nie dawno kobiety masowo dawały seks po ślubie było tylko nie wielkie podziemie gdzie wszyscy robili seks bez ślubu. Nasze dziadki tak mieli. Oni musieli mieć ślub by mieć seks to się ożenić. A ci top 20 nie muszą wiec się nie chcą żenić. Nie rozumiecie ze te kobiety podnoszą cenę by każdy mało atrakcyjny facet który nie miał seksu lub miał go mało chciał seks i zapłacił za niego ślubem. Bo on i tak nie ma seksu to daje ślub i ma trochę seksu. A jak by nagle 80 procent populacji facetów czyli ci nie top 20 mówili ze nie ma ślubu bo nie byłaś moja jak byłaś w swoich najlepszych latach tylko tych facetów top 20 to poszła do nich po obrączkę. I nagle jest zonk. Ona bardzo chce ślubu ale żaden nie daje. I mówi dlaczego. To reszta jak sobie popatrzy przez jakiś czas, to będzie od razu dawać za młodu tym mniej atrakcyjnym facetom. Ty myślisz ze jak nagle 80 procent facetów nie będzie chciało się żenić to nie będzie głośno? Prasa radio telewizja i co tam zechcesz będzie o tym mówić. Nagle śluby ustaną przemysł ślub owy pójdzie z torbami. Każdy będzie widział co się dzieje. Wiesz mi to nawet rząd chce byś ty miał żonę i grzecznie pracował. A tu nagle nie ma ślubu i pracujesz tylko na swoje potrzeby i co mi zrobicie. Interwencja będzie szybka. A kobiety zaraguja oburzeniem ale w końcu zwykli faceci z tych 80 procent dostana co chcą. Kobiety młode i piękne. A nie laska 25 po ostrym przebiegu, co wcześniej spadaj teraz chce obrączkę, a ty masz patrzeć ludziom w oczy co ją mieli w jej młodości bez ślubu i to jeszcze bez zahamowań? . Trzeba Bedzie tylko je pilnować by nie zdradzała. Ale to się da zrobić.

Ja wiem jedno nie wezmę kobiety za żonę jak mi nie da swojej młodości. I nie wezmę kobiety która nie pociąga mnie fizycznie.
Wole iść do pracy pracować na siebie i wydawać na siebie a nie na rodzinkę. Gówno nie rodzina. Rodzina jest wtedy jak laska wybiera mnie za młodu a nie z rozsądku. Jak by mi kobieta dała swoją młodość itd to inna sprawa ale dała komuś innemu. Mam gdzieś że jak miała 18 lat nie znałem jej wcale. To żaden argument. Nie była wtedy moja to nie ma ślubu. Zero dyskusji.
Najwyżej zostanę starym kawalerem i nikt mi nie poda szklanki wody na starość. Tak jak miałem 18 lat ona nie podała mi piwka tylko spadaj. Dupy dawała innemu.

FanatykMGTOW
Gość
FanatykMGTOW

Jeśli te 80% mężczyzn odmówi, to prawdopodobnie jeszcze bardziej nasili się zjawisko tzw. samotnych matek – zapłodnionych przez kilka procent albo mniej mężczyzn (20% najlepszych pod względem atrakcyjności fizycznej, a spośród nich wyselekcjonowani ci, którzy nie mają oporów moralnych). Z punktu widzenia państwa to może wystarczy, bo dzieci nadal się będą rodziły, a ojcowie obecnie i tak nie mają realnego wpływu na to, wg jakich zasad będą żyć ich dzieci.

Swoją drogą, potwornie trudne jest, aby aż tak duży procent mężczyzn był zdolny odrzucić presję kulturową, która na nich działała od dziecka. Bo tu trzeba by odrzucić coś więcej, niż tylko relacje z źle prowadzącymi się kobietami. Popatrzmy sobie na jedną z bardzo poważnych przyczyn, czemu mężczyźni wchodzą w związki z kobietami: bo chcą normalnej międzyludzkiej więzi, której to więzi kulturowo nie wolno im mieć z przyjaciółmi tej samej płci. Proces musiałby się zacząć od odkłamania męskiej natury w naszej kulturze, od zaakceptowania że mężczyzna doświadczający silnych uczuć względem swojego przyjaciela jest normą a nie wyjątkiem i że jest to zjawisko w żaden sposób nieskorelowane z seksem. Gdy mężczyźni dadzą sobie prawo odczuwać więź z przyjacielem, dadzą sobie prawo odczuwać korzyści z tej relacji, to potem gdy doświadczą relacji z typową kobietą, to tylko złapią się za głowę i zapytają sami siebie: po co ja mam się pchać w coś co daje mi tak mało?

Zawodowa
Gość
Zawodowa

Niczego nie dowiedziałam się z tego tekstu.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Niczego nie dowiedziałem się z tego komentarza.

Zawodowa
Gość
Zawodowa

Jeśli nie rozumiesz najprostszych rzeczy to nie mój problem. Tekst jest bardzo słaby i nic z niego nie wynika. Autor daje sobie prawo mówić które ofiary są ofiarami, a które nie i wmawia, że kobiety odrzucające mężczyzn nienawidzą ich. Dla mnie one są po prostu niezainteresowane i mają pełne prawo nie chcieć nieprawdziwych mężczyzn, których jest coraz większa ilość. Możliwe, że większość jak się rozejrzeć.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Jeśli nie rozumiesz najprostszych rzeczy, to nie mój problem. Komentarz jest bardzo słaby i nic z niego nie wynika. Autorka daje sobie prawo mówić, które teksty są słabe, a które nie i wmawia, że skoro ona rzekomo nic nie rozumie z tekstu, to każdy też tak musi.

Dla mnie one są po prostu niezainteresowane i mają pełne prawo nie chcieć nieprawdziwych mężczyzn, których jest coraz większa ilość. Możliwe, że większość jak się rozejrzeć.

W żadnym razie z artykułu nie wynika, aby kobiety nie miały prawa chcieć – jak to określiłaś – “nieprawdziwych mężczyzn”. Problem w tym, że kobiety zazwyczaj i tak wiążą się z tymi “nieprawdziwymi” mężczyznami, bo np. dokucza im samotność lub problemy finansowe. Z kolei kiedy są w związku z tym “nieprawdziwym” mężczyzną, to i tak rozglądają się za tym “prawdziwym”, mimo złożonej przysięgi małżeńskiej.

To po pierwsze. Po drugie dlaczego w takim razie spora część kobiet odmawia prawa tym “prawdziwym” mężczyznom prawa do bycia niezainteresowanym większością kobiet? Ile ja to się nasłuchałem inwektyw od odrzuconych przeze mnie kobiet. Nawet wówczas, kiedy wiedziały, że mam partnerkę.

Po prostu równouprawnienie i niech te “niezainteresowane” dzielą los tych “nieprawdziwych” mężczyzn, czyli niech żyją samotnie. Stary kawaler to powód do drwin, czego przykładem jest np. program “Kawalerowie do wzięcia”. Natomiast niech ktoś spróbuje żartować sobie ze starej panny z kotami w podobny sposób…

Zawodowa
Gość
Zawodowa

Wyśmiewany kawaler sam jest sobie winny, a kobieta nie miała w kim wybierać, bo większość mężczyzn nie jest zbyt ciekawa.

Salomon
Użytkownik
Salomon

Wyśmiewany kawaler sam jest sobie winny

Szanowna Zawodowa ale co konkretnie jest winny?

  • Że nie dostał genów z TOP 20?
  • Że potrafi przejrzeć kobiece manipulacje i odpula?
  • Że nie chce być dostarczycielem zasobów otrzymując niewiele w zamian?
  • Że miał kumpla z TOP 20, który przeleciał ponad setkę kobiet i żadna mu się nie oparła – nieważne czy mężatka, czy miała chłopaka, czy była z kółka różańcowego. Jednego może być pewny – w niektórych okolicznościach małżeństwo, związek itp to zwykła fikcja
  • Że widząc wszechobecną degenerację, fałsz i obłudę zdecydował inwestować w siebie zamiast w rodzinę i dzieci – które i tak prawdopodobnie nie są biologicznie jego, jeśli nie ma dobrych genów?
  • Że nie ma ochoty tracić energii, podchodzić i zagajać rozmowy, bo po kilkudziesięciu podejściach i rozmowach zawsze wychodzi ta sama bajka – mizoandria, hipergamia, shit-testy, udawanie niedostępnej, badanie statusu i dostępnych zasobów?
  • Że woli być sobą niż udawać kogoś kim nie jest, żeby łaskawie dostać uwagę i ewentualnie sex?
  • Że jak go mocno przypili to stać go na usługi prostytutek, których tak nienawidzicie, bo chętnie ruszają z odsieczą wobec uciśnionych brakiem uznania i dawkowaniem sexu mężów i chłopaków? One przynajmniej nie ściemniają – dajesz kasę, masz dupę. W większości związków musisz to, to, to i tamto i może dostaniesz…może bo dzisiaj boli mnie głowa i jestem taka zmęczona…
  • Że dzisiejszy świat związków to zwykły handel opierający się na wymianie obopólnych korzyści?

Szanowna Zawodowa i Wy Szanowne Czytelniczki – czy macie chociaż jedną pasję oprócz dwóch standardowych – zrobienie ze swojego faceta pantofla i zaliczenie co najmniej kilku facetów z TOP 20?

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Jest na YouTube filmik zatytułowany “Młody vs bóbr”. Takim bobrem jest Zawodowa, a filmik idealnym komentarzem do zaistniałej sytuacji.

Rodzynskier
Gość
Rodzynskier

no temu facetowi to ja postawie piwko jak go spotkam.

Zawodowa
Gość
Zawodowa

Kawaler jest sobie winny bo najwidoczniej ma cechy odpychające kobiety. Klnie, nie układa włosów, nie myje się, nie porozmawiasz z nim o niczym innym niż sporcie, czy jego działce i długo by wymieniać, bo takich znam.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Kawaler jest sobie winny bo najwidoczniej ma cechy odpychające kobiety. Klnie, nie układa włosów, nie myje się, nie porozmawiasz z nim o niczym innym niż sporcie, czy jego działce i długo by wymieniać, bo takich znam.

Stara panna też sobie jest winna, bo najwidoczniej ma cechy odpychające mężczyzn. Nie jest dziewicą, ma cellulitis, przerzedzone włosy, problemy z cerą czy wagą, nie porozmawiasz z nią o niczym innym niż malowaniu paznokci czy jej kotach i długo by wymieniać, bo takie znam.

Różnica polega na tym, że ja takie omija szerokim łukiem, a kobiety po przekroczeniu pewnego wieku jednak wiążą się jedynym z tych odpychających kawalerów.

Zawodowa
Gość
Zawodowa

Jak nie ma ochoty, to ja też nie mam ochoty.

CzarodziejCzasu
Gość
nieromeq

Pani za to potrafi jedyni niemerytorycznie dewaluować autora tektsu i mężczyzn. Wygląda na to, że wnioski płynące z tego tekstu wywołały dysonans poznawaczy, a to taki mechanizm obronny – niezbyt dojrzałe emocjonalnie zachowanie jak na moj gust.

PiratRandkowy
Użytkownik
PiratRandkowy

Zawoda jest z tych “jestem inna niż wszystkie inne”. Schematyczna aż do bólu. “Przerobiłem” takich setki. Są jak klony i szkoda czasu i energii na takie. Warto ten czas i energię poświęcić na mądre kobiety.

Dysonans poznawczy, o którym piszesz zostanie szybko zniwelowany przez jakiegoś białego rycerza. “Inne niż wszystkie inne” przeważnie mają kilku orbiterów i w takich sytuacjach, kiedy są sprowadzone do parteru, zwracają się do nich. Oni z kolei zrobią wszystko, aby odwrócić kota ogonem.

A potem niektóre kobiety dziwią się, że top 20% mężczyzn bez emocji podchodzi do większości kobiet i szybciutko potrafi je sprowadzić do mentalnego parteru.

Dawid
Gość
Dawid

Jeśli chodzi o wymagania kobiet to jestem na TAK i NIE.

Dobrze kiedy kobieta ma wymagania i nie wiąże się z 1 lepszym. Problemem nie są wymagania tylko źle ukierunkowne oczekiwania.

Rozumiem, że kobieta chce faceta: ułożonego, normalnego, elokwentnego, szanującego innych ludzi. To daje kobiecie gwarancję, że taki facet będzie jej wierny i będzie traktował ją z szacunkiem.

Problem w tym, że kobiety kierują na wymagania, które nie są im do niczego potrzebne i o niczym nie świadczą.

Pełno kobiet szuka facetów 180 +. Takich jak ja 173, odrzucają ze względu na wzrost. Po co im ten wzrost? Czy to jest ważniejsze od tego by facet szanował i dbał o kobietę? Nie. 100 lat temu facet mający 170 był wysoki. Pierwsi ludzie mieli po 120 i zapewniali bezpieczeństwo. Więc skoro 100 lat temu facet 170 był atrakcyjny dlaczego teraz nie jest? Skoro pierwsi ludzie po 120 walczyly z tygrysami, to facet 170 tym bardziej dałby radę.
Z tym wzrostem to jedna wielka bzdura, że chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego w krajach Peru, Wietnam, wzrost nie odgrywa żadnej roli?
Bo media nie piorą umysłów jak to ma miejsce u nas.

Ale kobiety wymagają 180+ – co jest absurdem, bo w niczym tak na dobrą sprawę wzrost się nie przydaje. Dobre geny? Akurat – co za różnica czy dziecko ma 170, czy 180? Liczy się to aby było zdrowe.

Kobieta wybierze pustego faceta 190, by jej dzieci były wysokie. A to że będą głupie? Panie, toż to nie istotne.

Inna sprawa. Rozumiem, że kobiety nie chcą mocno spasionych mężczyzn ok. Rozumiem, to nawet ze względów zdrowotnych. Na wagę ma się wplyw, decyduje o tym forma spędzania czasu, dieta itp. Ale nie oczekujcie wielkiej muskulatury. Nie każdy ma predyspozycje do wielkich mięśni.
Rozumiem zadbanego faceta, bez nadwagi, ale wymagania związane z wielkim bickiem to nonsens.

Dobrze, że kobiety mają wymagania, bo dzięki nim mogą wybrać wartościowego faceta. Jednak one te wymagania kierują na rzeczy, na które nie ma się wpływu – wzrost, wielka muskulatura.

Donald
Gość
Donald

Wrzucę tego linka jeszcze raz
http://www.paranormalne.pl/tutorials/article/675-dobor-plciowy/

Propozycja Rodzynskiera i Pingwinologa jest moim zdaniem sensowna. Można je połączyć.
Wiele sensownych postów zostało napisanych na tej stronie. Da się z tego zbudować dobrą metodę.
Jednak taki masowy odruch, jak nagła zmiana frontu lub emigracja wzbudzi reakcję.
Podszedłbym do tego z nieco innej strony. Mężczyzna ma znać swoją wartość. Należy po prostu myśleć.
Aktualny stan w relacjach kobieco-męskich jaki jest widzimy.
Kobiety przewartościowują siebie, męska część populacji idzie w drugą stronę.
Jeśli będziemy w miarę konsekwentnie trzymać się prawidłowego wartościowania to normalność relacji powróci.
To wymaga nieco więcej czasu niż dwa lata.

Mamy wiele ogólnych sposobów działających współcześnie na świecie.
Pewna ich modyfikacja do warunków miejscowych pozwoli z sukcesem ogarnąć zjawisko.
Np. relacje damsko-męskie w na Kubie, czy wspomniana kultura macho. To co w Hinduizmie lub islamie widzę jako ostateczność.
Zauważcie, że ta większość kobiet potrzebuje mężczyzn bardziej niż mężczyźni kobiet. Widać to na co dzień w dowolnym mieście.
I to my jako mężczyźni musimy zaproponować i wdrożyć rozwiązanie, przy współpracy kobiet oczywiście 😉
To tak w dużym skrócie co o tym myślę.
Zauważcie, że nawet tutaj kobiet starają się pomóc.
Aśkus wyjaśnia, Zawodowa motywuje.

X.X
Gość
X.X

Aśkus moim zdaniem ambicje pomyliła z roszczeniami wobec innych, a Zawodowa narzeka na brak prawdziwych mężczyzn i średnio zrozumiała tekst.

Antonę Merlę Bężamę Kalimpo Qunarta
Gość
Antonę Merlę Bężamę Kalimpo Qunarta

Problemem jest internet. Mam 28 lat i powiem wam, że przyczyna tkwi w internecie.

10 lat temu chłopacy byli sobie równi. Jedni byli nieco przystojniejsi, ale w zasadzie jechali na jednym poziomie. Podobny styl ubrnaia, bluza i luźne jeansy. Fryzury – skrócenie. Dziewczyny mogły poznać chłopaka w szkole, w pracy, w gronie znajomych lub ewentualnie kogoś kto do niej podszedł.
Wyboru wielkiego nie miały.

Teraz? Co jeden zrobiona fryzura + siłka + ubrania

Dziewczyny nie przejmują się tym, czy ktoś do nich podejdzie czy nie. Wystarczy im włączyć apkę by mieć kilkunastu innych.

Faceci są za bardzo wystylizowani, zrobieni. Zobaczcie jak wyglądają.

I tu też leży problem większości kolegów bracisamców i redpilersów.

Niektórzy nie mają predyspozycji do zrobienia:

fryzura
mięśnie
ubrania

Pójdę do fryzjera za 5 dni mi tak włosy odrosną, że muszę iść ponownie. A inni odwiedzą salon raz na 3 tygodnie i jest ok. Ja po 5 dniach tracę efekt.

Siłownia. Trenuję 3 razy w tygodniu przez rok i mimo odpowiedniej diety efektów poza zwiększoną siłą nie widać. Jasne siła się wyraźnie zwiększyła, ale wciąż jestem szczupły, klatke mam mało zrobioną, a ręcę nie są przypakowane. Inni w ciągu roku robią atrakcyjną sylwetkę, ale nie ja.

Ubrania. Mam z natury masywne uda i modne spodnie slimfit odpadają. Do tego mierzę mało w pasie = żeby mi było wygodnie muszę albo brać spodnie za luźne w pasie i odpowiednie w nogach, albo w pasie ok, ale w udach za obcisłe.

Koszule wszystkie źle na mnie leżą. Nie mogę na siebie nic znaleźć. Próbowałem drogich marek jak i tanich, zawsze to samo. Rozmiary najmniejsze są za ciasne, większe w klacie za ciasne, w pasie wiszą jak worek, lub odwrotnie. A do tego mam szeroką szyję i żeby można było zapiąć kołnierzyk muszę wybrać rozmiar, który pod szyją będzie ok, za to wszędzie indziej będzie jak po starszym bracie.

W efekcie kiedyś przeciętni chłopacy stali na równi ze mną. A teraz poćwiczą na siłce – zyskują sylwetkę, pójdą do fryzjera, ich twarz lepiej się prezentuje, ubiorą modne fajne ubrania, są lepiej postrzegani.

Wybiają się z przeciętnego poziomu.

A tacy jak ja? Ćwiczą, 0 efektów. Pójdą do fryzjera za 5 dni nie widać fryzury, chcą się modnie ubrać, wszystko na nich źle leży.

I od tego zaczynają się robić różnice, jedni mają fajną fryzurę, przypakowaną sylwetkę, modne ubrania

Antonę Merlę Bężamę Kalimpo Qunarta
Gość
Antonę Merlę Bężamę Kalimpo Qunarta

Zrobię fryzurę i lepiej wyglądamk, ale tryb “turbo” trwa 5 dni, kiedy innym znacznie dłużej.

W koszuli też lepiej wyglądam, ale nie mogę znaleźć takiej co by pasowała, inni mogą.

Trenuję, bez większych efektów, innym masa wchodzi.

I o to chodzi, że przez internet kolesie zaczęli się stroić, robić fryzury, lepiej wyglądają, a ja mimo że mam podobny potencjał, nie mogę go wykorzystać.

Gdyby internet nie propagował fryzur, ubioru, siłowni to nie miałbym problemu.

Kto 10 lat temu chodził na siłownię? Jedynie tzw koksy, a zwyczajni faceci, rzadko wchodzili.

Teraz nawet na kobiecych forach dają rady – chcesz kobiety? Idź na siłkę, kup ubrania, zrób fryzurę.

Internet progauje takie treści, przez co tym co włosy wolno rosną, wchodzą do fryzjera i mają na3 tygodnie fryzurę.
Kupują ubrania i im pasują, a na mnie wszystkie źle koszule leżą i spodnie slimfit odpadają.

robak
Gość
robak

Przyszedł mi taki dziwny pomysł do głowy. Skoro kobiety się malują żeby podnieść swoją atrakcyjność to może facet też w jakiś sposób może to wykorzystać. Obecnie jest to piętnowane ale w zasadzie kogo to obchodzi jak liczy się efekt np w klubie. Do końca nie wiem jak by to miało wyglądać bo na pewno nie jak u kobiety. Taka luźna myśl.

Jordan
Gość
Jordan

To nie jest absolutnie tak, ze kobiety odmawiaja seksu. One odmawiaja go swojemu partnerowi, a uprawiaja go z kims innym. Wg moich obserwacji i rozmow z kobietami i facetami wychodzi, ze jakies 85% kobiet regularnie zdradza

tau35
Gość
tau35

Wprawdzie spóźniony ten mój komentarz ale mimo to go napiszę Do Antonę Merlę Bężamę Kalimpo Qunarta: Moim zdaniem chłopie olej te wszystkie fryzury ciuchy nie wiadomo jakie itp Na cholerę ci to Nic to nie da. Dbaj o siebie jak normalny facet. Dawniej faceci nie robili z siebie jakichś mięśniaków, lalusiów pajaców a po prostu byli męscy, znacznie bardziej niż dziś. Po prostu znali swą wartość i byli atrakcyjni. Jak sam siebie źle postrzegasz i próbujesz zrekompensować to jakąś “sztuczna kreacją” to nie oczekuj że kobiety cię docenią, a nawet jeśli to na krótko Z wiekiem a czas niestety płynie nieubłaganie i tak wygląd przeminie. I nawet jak taka laska poleciałaby na ten twój “zmieniony “lalusiowaty” wygląd jak tych modeli z okładek pism dla bab to i tak prędzej czy później będzie poszukiwała innego, bo jeśli wygląd był dla niej najważniejszy, a ty go nie utrzymasz (biologia jest nieubłagana) to twoje starania być “super przystojniakiem” na nic się zdadzą. Zawsze pojawi się jakiś przystojniejszy pantofel który dla nawet starzejącej się “laluni” zrobi wszystko. A tekst jak zawsze trzyma poziom